Wczoraj byłam u gin. Nie zleciła mi żadnych badań. Zrobiłyśmy jedynie USG. W prawym jajniku pęcherzyk dominujący 13mm. Wyliczyłyśmy, że ovu może wypaść między środą, a sobotą. Teraz tylko serduszkować w odpowiednim momencie i musi się udać! Niedzielny test pokazał słabą drugą kreskę. Myślę, że do ovu dalej niż bliżej. Może piątek? Czekam zatem niecierpliwie! Tak bardzo bym chciała, żeby się w końcu udało... Powoli nie jestem nawet w stanie patrzeć na małe brzdące przebiegające obok mnie. Robi mi się strasznie, strasznie przykro... Muszę uciekać wzrokiem, żeby się nie rozryczeć jak wariatka:/

W między czasie miałam głupią rozmowę z teściem. Zachwalał mi in vitro i wydało się, że już dyskutują na nasz temat w gronie rodzinnym... Partnerka szwagra nawet rzuciła, że może zostać "zastępczą mamusią" jeśli zaszłaby taka potrzeba! Normalnie jakby mnie grom strzelił! Co to za poronione pomysły (z tą "mamusią")?! I dlaczego od razu muszą zakładać, że nam nie wychodzi?!:( Moglibyśmy przecież być jedną z tych par, które wcale nie chcą dzieci, prawda? Poczułam się z lekka upokorzona i... nawet nie umiem tego opisać:(

No i po wizycie. Ale się stresowałam....uff.

Dr Ż zrobił na mnie, narazie, pozytywne wrażenie. Ta wizyta jeszcze niewiele wnosi, bo to była tylko weryfikacja badań i dotychczasowego leczenia, nie rozmawialiśmy o tym co dalej. Jednak dr dodatkowo zbadał mi piersi, kazał zrobić markery nowotworowe żeby ocenić moją endotorbiel i nie zrobić mi żadnej krzywdy. Na wizycie było przyjemnie, nawet żartowaliśmy. Ale najważniejsze, że dr mnie słuchał.

Lista badań jest ogromna i niestety kosztowna, ale liczyłam się z tym:
oboje - niestety kariotypy
u mnie - powtórka AMH, FSH, PRL, TSH (to mam świeże) toxoplazmoza, cytomegalia, morfologia, krzepnięcie, elektrolity, HBc, chlamydia PCR, mycoplazma, ureaplazma, posiew z szyjki, czystość pochwy, USG piersi (mam świeży)
mężowaty - rozszerzone nasienie, HIV, WR, HCV, HBs, HBc, cytomegalia.

Nie wiem ile to wszystko wyniesie ale pewnie z 1500zł. Ja piernicze. Trudno, trzeba to ogarnąć. Sugerowałam żeby z części badań zrezygnować, ale dr miał rację - może moja AMH jest zupełnie inne niż ostatnio, może PRL należy zbić ale może (OBY NIE!) złapałam jakąś infekcję i trzeba będzie wyleczyć. Nie ma z czego zrezygnować, bo to będzie nieprofesjonalne. No może kariotypy są zbędne, ale niech już będzie, zrobię i będę wiedzieć.

Dziś już zrobiłam w klinice posiew, czystość, chlamydię, ureaplazmę i mycoplazmę. Krok do przodu.


Dostałam receptę na ovulastan i mam brać od 2dc, żeby jak tylko będzie komplet badań zgłosić się na wizytę, odstawić antyki i móc zaczynać nowe podejście. Jak to powiedział doktorek - musi mieć mnie gotową na widelcu - żebyśmy mogli szybko zacząć. Już nie mogę się doczekać. Ale będę cierpliwa.

Oby to była szczęśliwa zmiana kliniki. Proszę o pozytywne fluidy, kciuki, wirusy ciążowe i co tam jeszcze mogę dostać :)

Byłam dzisiaj na wizycie u ginekologa i pęcherzyk w lewym jajniku 11dc ma 16mm i lekarz zapisał mi zastrzyk który mam wziąć jutro (Ovitrelle) na pęknięcie pęcherzyka zobaczymy może się uda :) No i codziennie <3 <3 :) Może ten cykl będzie szczęśliwy, bardzo bym chciała a jeśli nie... no to przystępujemy do inseminacji...


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 marca 2016, 21:19

Czuję się dziś jakaś taka silna, twarda. Trochę się boję, że to cisza przed burzą i za chwilę się posypie. Ale póki co wierzę, że będę kiedyś mamą na przekór wszystkim przeciwnościom. Będę walczyć póki starczy mi sił.

Ostatnio dużo słucham muzyki, chyba pozwala mi ona w jakiś sposób przeżyć te wszystkie emocje, których mam w sobie całe mnóstwo. Natknęłam się właśnie na piosenkę Andrzeja Piasecznego Wszystko trzeba przeżyć. Bardzo mądry tekst. Dedykuję ją Wam moje Kochane <3

WSZYSTKO TRZEBA PRZEŻYĆ

Nie mów mi, nie to miejsce
Nie mów mi nie twój czas
Co nie uda się raz pierwszy - za trzecim
Drogą chodźmy przed siebie
Drogą chodźmy przez świat
Chociaż upadniemy częściej masz wiedzieć

Że nie raz z nieba rzucą nam
Cud i cios jakbym już to znał

A wszystko trzeba przeżyć
Co do dnia każdy cal
To wszystko trzeba przeżyć
Słabość jest siłą w nas

Nie mów mi nie to miejsce
Choćby wątpił i świat
Zawsze o nią pytaj siebie - o nadzieję
Drogą chodźmy przed siebie
Choćby zima i strach
Jeszcze zmieni się na lepsze - bądź pewien

Że nie raz z nieba rzucą nam
Cud i cios jakbym już to znał

A wszystko trzeba przeżyć
Co do dnia każdy cal
To wszystko trzeba przeżyć
Słabość jest siłą w nas

A wszystko trzeba przeżyć
Co do dnia każdy cal
To wszystko przezwyciężysz
Słabość jest siłą w nas...

Ciąża zakończona 1 marca 2016

kredeczka91 groszki, fasolki i inne 1 marca 2016, 23:12

34+0

Znowu Cie widzielismy synusiu :) ulozyles sie glowka w dol tak jak mamusia prosila, tata sie smieje ze od takiego marudzenia to kazdy by sie obrocil, tak dla swietego spokoju ;) wazysz juz 2250g jeszcze 500g i dobijesz do wagi urodzeniowej mamusi :) a ja juz 57kg wiec ciagle do przodu i 100cm w pepku z czego sie bardzo ciesze ^^ szyjka zamknieta 3,6cm bez rozwarcia wiec skurcze ktore czuje sa nie grozne jeszcze 3 tygodnie musimy siedziec w dwupaku, a potem synku droga wolna i wszyscy czekaja! Widzielismy dzisiaj na usg jak synek trzyma sie raczka za czolo, wyglada jakby myslal nad rozwiazaniem swoich wielkich klopocikow :D lozysko super, wyniki super ja czuje sie bardzo dobrze tylko krocze coraz bardziej pobolewa, ale duzo chodze i zdecydowanie ciesze sie ciaza :)
Kocham Cie maluszku <3

Adin Czekając na Twój uśmiech.. 2 marca 2016, 09:13

Wrocilam do domu..

Kiedy siedze z rodzina jakos sie trzymam. Skupiam sie w rozmowach na tym jak funkcjonuje szpital jak zachowuja sie lekarze. Nie mowie o uczuciach. Nie chce pokazywac jak bardzo moje serce sie rozsypalo. Maz daje mi ukojenie..tylko on rozumie nasza strate i cierpi razem ze mna.

Staram sie nie skupiac na planach jakie mielismy na jesien jak moglismy przyjac nasze dzieci na swiecie.
Skupiam sie na drobnych celach ktore jestem w stanir osiagnac tu i teraz
Badania
Dieta
Sport
Hobby

Tak jest latwiej.

Tak bardzo tesknie tak bardzo kocham Was nawet jesli nigdy nie bede mogla Was przytulic..wroccie do mnie..zwroccie mi serce..bez Was jestem pusta skorupa..


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 marca 2016, 09:10

Dziś 6 dc. Wczoraj wieczorem znów poklocilam się z M. Szczerze? Mam już dość codziennych kłótni, on wcale się nie stara jeśli chodzi o nas i mną jako kobietą wcale się nie interesuje. Dziś zaczynam 6 weidera. Smutno mi, znów cały dzień w domu. Z myślą że mój związek się rozpada.

monikk W końcu się uda. 6 marca 2016, 14:22

Niestety jest nie tak fajnie, brak czasu na pojawienie się na moim wykresie serduszka, praca praca Maat praca przyjezdzanie zmeczenie... no ale coz przeciez nie na sile bo to nie ma sensu.

10 dzień cyklu
Dzień załamania. Wczoraj dowiedziałam się, że stanowisko, na które aplikowałam, na którym bardzo mi zależało dostał ktoś inny bo było ustawione od samego początku! Wiem, że to się zdarza dość często, ale nie rozumiem zawracania ludziom dupy i zapraszania na rozmowę skoro i tak wiadomo kto dostanie pracę. Nie dość, że zmarnowali mi 3 dni życia, bo do rozmowy trzeba było się przygotować merytorycznie, to jeszcze jak czytam uzasadnienie dlaczego wygrała ta osoba a nie inna to jakbym czytała o sobie! Jestem wściekła. Rozwaliło mi to wczorajszy i dzisiejszy dzień. I pewnie jeszcze kilka następnych.
A od tej informacji już gładko się potoczyło- refleksja nad obecną sytuacją zawodową, nad nad- już 10 miesięcznym staraniem o dziecko i wieczorem ryczałam jak mała dziewczynka.
Jakoś od połowy zeszłego roku spotykają nas same złe rzeczy. Poważna choroba w rodzinie,która postawiła wszystkich na nogi, wypadek w rodzinie, po którym mnóstwo czasu i energii musieliśmy poświęcić na opiekę nad bliską osobą, choroba ukochanego, poronienie no i moja sytuacja w pracy, czyli- wiem, że niebawem dostanę wypowiedzenie. Muszę znaleźć nową pracę. Mieliśmy nadzieję, że uda się nam zajść w ciążę i przynajmniej na jakiś czas przynajmniej moją pracą nie będziemy musieli się martwić. Ale to nie tak, że staramy się o dziecko z tego powodu. O dziecku myśleliśmy na długo przed tym zanim zaczęliśmy się starać- pracuję między innymi z substancjami niebezpiecznymi i ze staraniami musieliśmy poczekać na odpowiedni moment. Ten moment był ciągle przekładany bo trzeba było w pracy skończyć to czy tamto. Moja obowiązkowość brała górę. Potem nadszedł odpowiedni czas i zaczęliśmy. No i w 3 miesiącu starań dowiedziałam się, że moja kariera w tym miejscu dobiega końca. Więc skoro oni tak ze mną pogrywają to postawiliśmy wszystko na jedną kartę. Udało się w następnym cyklu, ale poroniłam. I od tego czasu psychicznie i fizycznie jest źle...

monikk W końcu się uda. 2 marca 2016, 12:34

Heeej, kolejny dzień... temp zmierzona, wczoraj pierwsze serduszko pojawiło się na wykresie i co z tego jak nie było tego dnia więc sie nie liczy heh :) wczoraj narzeczony przekazał mi kolejną super wiadomość że brata żona bedzie miała dziewczynkę he super nie wiem dlaczego tak jest wszystko w koło o ciąży ?... przezucam program w tv dzień dobry tvn ( 9miesiący w brzuszku programy realizowane przez tvn), siostra mojego mężczyzny urodziła, brata żona ciąża gdzie nie spojrze narazie ciąża,aaa fajnieee super.. wiem ze jestem młoda ale to chyba juz ten instynkt mi sie właczył nie wiem dlaczego tak bardzo chce mysle o tym jak o dowodzie miłosci też nie bo chce... szybko to sie u mnie zaczeło cóż... czekanie na sob i na niedz :) nie wytrzymam tego znów jak bede musiała z Matt jechać do kolejnej siostry do szpitala odwiedzić ją ale cóż znów to się zacznie u mnie i znów zaproszenie na kolejne chrzciny już 3cie... i tak stale każdy się cieszy nawet mój Maat nie widzi ze ja tylko NIE, przestałam nawet jezdzic do niego do domu do mamy itd bo nie chce na to patrzeć :( on się cieszy tak z nimi chce ciązgle na recę lata itd a ja musze siedziec... :( ooby coś u mnie ruszyło ale cóż z moimi problemami zdrowotnymi... pozdrawiam.

Od 5 nie mogę spać. Co przełącze kanał to pojawia się kobieta w ciąży, lub kobieta która dowiedziała się ze zostanie mamą albo program o narodzinach noworodków. Z moim M się nie układa, jest źle a ja nie umiem przestać myśleć o dziecku. Przypominają mi się jego słowa, że dziecko buduje związek i cementuje... SMUTNO MI. Mój M juz tak o tym nie myśli wcale, za to ja myślę codziennie i co chwilę. Pije napar z rozmarynu ,zaciskam zęby i mówię że dam radę wypije to. Moim zdaniem co do serdkuszkowania będzie mało ponieważ między nami nie jest dobrze a postanowiłam odpuścić więc czy jest we wszystkim sens. Dziś usiadłam na kancie wanny i łzy same poleciały z bezsilności. Mam dziś zły dzień,brak chęci do życia, żadnego sensu-w niczym. Uświadomiłam sobie, że zostałam sama. Bez rodziny, bez partnera, bez dziecka które było by moim małym promyczkiem. Jestem sama, nie mogę się teraz poddać. Wiem,musze odpuścić ale to jest jak nałóg. Ciągle do tego wracam. Nie wiem czy ktoś czyta te farmazony, ale chociaż tu mogę napisać co we mnie siedzi, że czuje się najzwyczajniej w świecie sama...i bezsilna. Boże, pomóż mi. Potrzebuje Cię. Pomodle się za wszystkie staraczki,wiem co czujecie, musimy być dzielne. PS. NAJPIĘKNIEJSZA PIOSENKA JAKĄKOLWIEK SŁYSZAŁAM, TRZYMA MNIE NA DUCHU!!! ŁZY SAME LECĄ W 3:30, TA PIOSENKA DAJE MI SILE.The Irrepressibles -In the shirt


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 marca 2016, 05:52

Almanah Wznawiamy starania 2 marca 2016, 10:41

11 dc

Wykres powoli zaczyna jakoś wyglądać, fajnie. :) Dawno tego nie robiłam i to robienie pomiarów faktycznie uzależnia. :) Po krótkiej przerwie wracam dzisiaj do badania szyjki - chciałam sobie dać porównać po dłuższym czasie, a nie tak dzień w dzień. Jutro też zaczynam robić testy owulacyjne.

Co do koleżanki - umówiłam się z nią w przyszłym tygodniu, we wtorek. Pisałyśmy wczoraj pół dnia. Zdążyłam zapomnieć jak bardzo podobne do siebie jesteśmy. Pomimo różnych środowisk, z których wyszłyśmy i wciąż jesteśmy spojrzenie na świat mamy wciąż takie samo. Chyba nawet trochę za nią tęskniłam. :( Chociaż jeszcze raz - czy to aby na pewno nie jest tęsknota za pewnym okresem czasu, za sytuacjami, z którymi mi się kojarzy? Czy na pewno za nią, za jej osobą?

Dzisiaj znowu to samo - spać 22, bo już przysypialiśmy przy filmie, pobudka 5:15, a jak tylko M. wyszedł z łóżka znów spać. Męczy mnie to trochę, bo w rezultacie śpię po 12 godzin, 22-10 i jestem jeszcze bardziej zmęczona niż o tej 22... Chyba wrócę do robienia M. kanapek rano, to mnie może trochę postawi na nogi.

No i wykupiłam sobie abonament Premium na 3 miesiące. Potem pomyślałam, że niezależnie od długości starań w sumie i tak spędzę tu jeszcze pewnie czas ciąży i potem po porodzie, więc mogłam śmiało kupić na rok, ale po co kusić los. :P


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 marca 2016, 12:29

Jutro jedziemy do Artvimed... jestem niespokojna i nie mogę się doczekać wizyty.
Aha, teraz to już sama nie wiem co z tym in vitro. W sobotę sprzedałam samochód - bardzo dziwnej kobiecie - jak z wróżby wróżki Basi... Pani ze stanów, trenerka karate, pracuje w U.S Navy, mąż niemiec, auto dla syna - zdał prawko teraz... nawet nie zajrzeli pod maskę, przejechali się popatrzyli z zewnątrz i się im spodobał, pani B weszła ze mną do domu żeby nie marznąć i powiedziała że kupują auto bo wyglądam na osobę która by jej nie oszukała i że samochód bardzo podoba się synowi.

Mój M umawiał z nią spotkanie- był w pracy kiedy dzwoniła więc ja sama sprzedawałam samochód. I zadzwonił do mnie i powiedział - na 14.00 masz kupca na samochód umówionego - jakaś DZIWNA kobieta... sama sobie jej nie wymyśliłam ... ciekawe czy reszta wróżby się spełni...

Jeśli podczas dni płodnych będę mieć taką ochotę na seks jak teraz to ciąża będzie zapewne mnoga:-)

Dziś kończymy tydzień. :)

Łatwo nie jest ale z każdym dniem coraz lepiej. Uczymy się siebie nawzajem. Mały jest naprawdę grzecznym dzieckiem. Je i śpi. Laktacja się pięknie rozkręciła i teraz karmimy się głównie cycem. Chyba że tatuś wstaje w nocy to robi butlę ale mam nadzieję, że teraz będę już ściągać moje mleczko i Igorek będzie tylko na piersi. Pomału też uczymy się rozpoznawać płacz. I kojarzymy kiedy chce mu się odbić, kiedy idzie kupka a kiedy jest głodny. No i dzisiaj już drugi raz była cisza przy zmianie pampersa :D

Każdego dnia jest inny, tak szybko się zmienia. Nie mogę uwierzyć, że jeszcze tydzień temu był u mnie w brzuszku.
9423164ed8c2ac63med.jpg

15dc
Zabiegana, zapracowana, zmęczona i przeziębiona.. Czekam na weekend, w końcu się wyśpię.. Albo pojadę do rodziców bo G. wyjeżdża na delegację..

Z rzeczy dobrych chyba ogarnęliśmy finanse.. mamy na kolejną próbę ivf.. Musi tylko być teraz wszystko zgodnie z planem.. Bo na komplikacje już nie mamy..

G. ma ostatnio kiepskie dni.. Wczoraj nawet zaproponowałam mu wizytę u psychologa.. Odmówił, że niby on ma problem sam ze sobą, a nie z naszą płodnością.. Martwię się o Niego.. Najgorsze jest to, że nie wiem jak pomóc:(

Chyba się udało dojść do ładu. Dzisiejsza noc w końcu (!) przespana bez rozmyślań i myśli tłukących w czaszkę. Dobrym pomysłem było symbolicznie powiedzieć sobie: "Dzisiaj robię grubą krechę, odcinam się od tego". I w końcu psychicznie mi lepiej. Wczoraj spędziłam dzień pt. wyciszam swoje emocje, muszę być spokojna dla dziecka. Mężuś chyba też wychodzi na prostą. Damy radę.
Wczoraj pozwoliłam sobie na drobne zakupy dla małego. Dla poprawy humoru i chyba też żeby w końcu zaznaczyć, że od dziś martwię się tylko naszą rodzinką: sobą, moim cudownym mężem, niuniem i rudym kocurem (ten to akurat nawet gdybym chciała to nie da o sobie zapomnieć, pieszczoch niepoprawny!). Zdrowy egoizm jest konieczny. Inaczej całe życie wszyscy będą nas dymać.
Tak więc czekam na przesyłkę tych słodkich pierdółek. Już nie mogę się doczekać urządzania pokoiku, w którym będziemy mieszkać wszyscy troje (plus, oczywiście, kot). Czekamy tylko aż siostra zabierze resztę swoich gratów. W ramach spokojniejszego życia czytam dużo o opiece nad dzieckiem, karmieniu itp. Czytam też pamiętniki. Są takie, przy których bardzo się wzruszam, są takie, które bardzo mnie motywują, ale ogólnie same pozytywne emocje. :-)
Synek dokazuje w brzuchu, obok rude futro odstawia higienę osobistą szykując się do drzemki, ja czekam z obiadkiem aż mąż wróci z pracy, już niedługo. Przytulę się do niego i zapomnę o bożym świecie. Nie dam sobie odebrać myśli jacy jesteśmy szczęśliwi.

Niech ten dzień się już kończy!! Od rana chodzę naładowana jakimś fochem do całego świata, z nadmiaru dziwnych emocji wysprzątałam pół mieszkania po pracy, mimo, że oczy same mi się zamykają. Oczywiście zdążyłam już nakrzyczeć na Małża,zrobić mu odprawę bojową i na koniec rozryczeć się, że ja sprzątam, a on brudzi. Na dodatek brzuch boli jak na wredną i jestem przekonana, że za moment się pojawi nieproszona.

Cholerny dniu, kończ się już, bo powierzchni do sprzątania co raz mniej!!

No to test owulacyjny pozytywny
Tylko teraz jest pytanie kiedy serduszkowac żeby cos z tego wyszło?

Próbowałam juz róznych opcji... po 24h po 12, w czasie bóli owulacyjnych ktore u mnie trwaja ok 1 dnia...

oto jest pytanie kiedy...?

Moze ktoras z was ma jakies doswiadczenia i powie mi kiedy najlepiej sie przytulac po pozytywnym tescie owulacyjnym? ;)Byłabym wdzieczna za jakies dobre rady.

Dzis moj M jedzie w trase w nocy wiec pewnie dopiero jutro na wieczor bedziemy mogli sie poprzytulac...Zobaczymy

Mam nadzieje ze sie uda ww koncu i ten cylk bedzie dla nas szczęsliwy

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)