ma_pi Demotywator 3 marca 2016, 12:19

Dostałam informację od lekarki, że immunofenotyp jest nieprawidłowy i zaprasza na spotkanie. Nie wiem jak bardzo nieprawidłowy, z czym to się je, co dalej. Wszystko dowiem się na wizycie.
Wiedziałam, czułam, że ze mną też jest coś nie tak.

5dc 16cs

Trzeba będzie znowu ruszyć z flegaminą. tak 10 dc zrobię owu test może i generalnie czekamy.

Ciekawi mnie co mi powie ginekolog 16 marca to już będzie 18dc czyli raczej po owu, szkoda, miałabym coś w rodzaju monitoringu przy okazji.

Tak poza tym dzisiaj miły dzień, od rana mam ubaw bo wysyłamy sobie z kumpelą śmieszne snap chaty a jeszcze wyciągnęłam ze skrzynki list ze spółdzielni, że mamy 420 zł nadpłaty :D czyli w tym miesiącu jakieś 250 zł tylko do zapłaty za czynsz.

19go idę do okulisty i chyba wezmę sobie okulary zerówki z antyrefleksem będzie na ozdobę i dodatkowo ochrona oczu bo dużo komputera i dużo czytam. O ile będzie coś fajnego, ogólnie wg mnie wyglądam fajnie w okularach i będę poważną panią procesor :D

Mąż ani me ani be że może pójdzie na badania, chyba trzeba wyciągnąć tajną broń czyli teściową, zagadam do niej może żeby mu przysuszyła łeb żeby poszedł się zbadać. Jak nie po dobroci to trzeba siłą.

No i po genetycznych III trymestru :)
Badanie kosztowało tyle samo co w moim mieście a na pamiątkę mam prawie godzinny filmik i masę zdjęć. Dla porównania napiszę że u mnie w mieście takie badanie trwa 15 minut a w Krakowie badała wszystko dokładnie, po kilka razy i to prawie godzinę.
Synek jest małym akrobatą, siedzi sobie z nóżkami na głowie :D
Co najważniejsze....nie ma zastrzeżeń co do rozwoju Synka :) dziecko jest już duże i nie dało się wszystkiego zbadać ale Pani doktor powiedziała że nie doszukiwałaby się niczego złego w Jego rozwoju. Oczywiście skupiła się na główce i na brzuszku ale mówi że według niej rośnie pięknie i prawidłowo :)
Prawie się popłakałam jak to usłyszałam.


Malutki chował twarz przed badaniem, zasłaniał się rączką, nóżkami, więc nie mam fajnych zdjęć ale nie to jest najważniejsze. Malutko widać ale to dwa najładniejsze ujęcia:



I buziaczek <3 albo języczek :P




Mój mały Mężczyzna. Moja miłość największa!! Rośnij Kochanie, rośnij tak dalej! <3
Ja pierdziele...chyba zaczynam rozumieć co to matczyna miłość....


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 marca 2016, 11:23

26t(25+0)

Sama się już pogubiłam który to tydzień, bo wszędzie mam inne daty porodu. Tu jest 18.06 bo tak mi powiedziała ginekolożka ( tak wychodziło z usg), według OM 14-15.06. No ale nie o tym.

Poprzedniej nocy był u mnie tata. Nie przyśniło mi się bo nie spałam. On naprawdę był. Może pomyślicie że zwariowałam. Pierwsze obudziłam się kolo 3 w nocy bo siku i pić. Później zasnęłam i obudziłam się jak mąż wstawał do pracy czyli ok 4:20. Jak zwykle przyniósł mi gorącą herbatę. Napiłam się i położyłam. Zawsze zasypiam, ale nie mogłam. Wiem że wcześniej śniło coś głupiego - oczywiście że miałam kochanka, mieszkałam z nim w domu, ukrywałam przed mamą, rozstałam się z mężem. Jechaliśmy gdzieś z tym kochankiem no i korek bo wypadek. Zderzenie 2 samochodów i jeszcze na jeden w korku wpadła rowerzystka ( to auto prowadziła moja mama która nie ma prawa jazdy!). Za nami w korku stał mój mąż i oczywiście wszyscy powychodzili z samochodów żeby zobaczyć co się stało. Słowne przepychanki męża z kochankiem. Poszliśmy zobaczyć co się stało, ale nie pozwolili mi podejść bo reanimowali jedną z ofiar wypadku a wyglądała tragicznie. Buch - obudziłam się. Nie mogę zasnąć, pamiętam że mąż wracał się do pokoju jeszcze po coś. Nie mogę spać. Boję się otworzyć oczy ale patrze która godzina i jest 4:50. Znowu zamknęłam oczy i otwieram a przy oknie ktoś stał, cała drgnęłam jakby coś przeze mnie przeszło. Patrze znowu i nic nie ma. Próbuję zasnąć a tu nagle czuje kogoś za łóżkiem jak stoi, przytula mnie ramieniem, całuje w czoło i mówi cicho że bardzo mnie kocha. Mówię Wam tak gorąca zrobiło mi się na sercu. Nie odwracałam się ale wiedziałam że to był ON! Taki jakiego go zapamiętałam! Jakby chciał mi powiedzieć że u niego wszystko dobrze. Oczywiście pierwsze napisałam smsa do męża że bardzo go kocham i żeby uważał na siebie Później ryczałam jak małe dziecko. Obudziłam sie o 5:45 jak do mamy zadzwoniła siostra żeby ją obudzić.

A to mała Justynka z tatusiem :)
2q83whz.jpg

A co u nas... Rośniemy powoli. Za tydzień idziemy na test obciążenia glukozą. A po świętach wprowadza się do nas siostra z rodziną bo u nich zaczyna się remont. Kompletnie nie wiem jak się pomieścimy, bo ja na pewno nie oddam swojego pokoju, a mama nie pójdzie na górę, bo tam nie jest za ciepło no i dach przemaka. A tam gdzie ona śpi są tylko 2 łóżka a ich jest czwórka! Zadeklarowali że oni pójdą na górę, ale chyba nie wiedzą jak tam teraz wygląda...No i pewnie z dobry miesiąc potrwa ten remont... A my też chcieliśmy chociaż pokój odświeżyć... Nie widzę tego... A co z moją pracą mgr?
Jeszcze ta pogoda dobijająca...


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 marca 2016, 13:06

13 dni po odstawianiu Visanne

Wyniki sie poprawiają!! Nadczynnosć jest polekowa!!

FT4 - 16.37 pmol/l norma - 12.0-22.0 tydzien temu było 26.25
TSH - 0.086 mIU/l norma - 0.27-4.20 tydzien temu było 0,032
ANTY-TPO - 8.13 IU/ml norma <34
ANTY-TG - <10 IU/ml norma <115

jak tylko dostane @ mozemy wrocić do starań :D
Dostałam Clo na owulacje i po owulacji mam brac Dupka :D :D
ale sie ciesze!!

Mam być Mama chrzestną Anastazji - córeczki Weroniki :)
Przezyłam szok jak sie o tym dowiedzialam. :P

30 tydz.,1 dz.

Wczoraj zauważyłam pierwszą, długowyczekiwaną białą plamkę na staniku! :D

Rozmawiałam z szefową. Okazało się, że ma endometriozę. Zdiagnozowano ją i zoperowano jak była na doktoracie w Szwajcarii. Wcześniej bezskutecznie starała się 2 lata o dziecko. Zaszła w pierwszym cyklu po leczeniu. Teraz szuka kogoś sensownego w Polsce bo czuje, że ma nawrót choroby. Strasznie mnie to zdołowało. Muszę zdiagnozować się czy to endo czy nie. I jeżeli to to to muszę dostać się na zabieg. Dopiero wtedy będę miała szansę na dziecko. Sprawdziłam ceny badań diagnostycznych - masakra - skąd ja wezmę na to kasę :( Powinnam zacząć się wcześniej diagnozować a uwierzyłam głupim zapewnieniom, że trzeba się starać rok bezskutecznie. Jestem na siebie zła...

Ostatni dzień 38 tc (37+6)
Do terminu zostało 15 dni :)

Jestem gotowa, mąż w domku.
Włosy pofarbowane, brwi i pazurki ogarnięte.
Torby spakowane i dom praktycznie też przygotowany na powitanie maleństwa.

Ostatnio kupiliśmy nianię elektroniczną, z podglądem na smartfona.
I oczywiście wózek, ale tu niespodzianka.
Pieniążki dostaliśmy od rodziców męża :) w życiu bym się nie spodziewała.
Także jestem podwójnie zadowolona, bo mamy już praktycznie wszystko i jeszcze zaoszczędziliśmy sporą sumkę :D
W planie jeszcze zakup kołyski, laktator po porodzie i podgrzewacz do mleka :)
Bałam się swego czasu że się nie wyrobimy z ogarnięciem wyprawki, ale poszło sprawnie :)

Jeśli chodzi o mnie to jest już mi ciężko, do tego nadal nieregularne skurcze, ból pleców i ból miesiączkowy towarzyszą mi codziennie.
Czasem nie mam siły zupełnie na nic, a czasem jak np dzisiaj sprzątam od rana piorę gotuję i mimo zmęczenia nie mogę usiedzieć na tyłku :P

Czekam cierpliwie aż synuś będzie gotowy opuścić maminy brzuszek. I ciekawa jestem tylko czy przepowiednia lekarza się sprawdzi, że do kolejnej wizyty nie dotrwamy, a to już za tydzień.

Syneczku mamusia jest gotowa, tatuś i rodzeństwo też już się doczekać Ciebie nie mogą <3 <3 <3

OK;)mam nadzieje że w tym cyklu uda nam sie wstrzelić w ten odpowiedni czas i w koncu zobaczę wymarzone 2 kreseczki;*

MadzikForever Traktat o Robalach 3 marca 2016, 15:23

80 dni do porodu.

No nie mogę się doczekać. Gnaty mnie bolą, mam wrażenie, że przy chodzeniu nogi wyłamią mi się jak zapałeczki... Prawda, że mam dużą nadwagę, ale nadal jestem -2kg względem początku ciąży i sądziłam, że te przyjemności poczekają sobie jeszcze z miesiąc, półtora...

Szkoda Feśki. Mnie nie przeszkadzałoby nawet, gdyby wszystko było w jej pamiętniku fikcją. Ma do tego prawo, w regulaminie nie ma wzmianki o tym, że nie wolno koloryzować swojego życia czy dodawać do niego dynamicznych komponentów. Ja też nie piszę raczej o minusach, z natury nie przywiązuję większej wagi do smuteczków i nie martwię się nigdy dłużej, niż "chwilę". Ale... nasze żale Feśki do powrotu nie przekonają, zresztą, ja na jej miejscu nie chciałabym już wracać. Nikt nie chce zapraszać do swojego życia krytykantów i komentatorów, którzy nie wnoszą nic, prócz rozgoryczenia.

Ale ja właściwie w innej sprawie...
Otóż, ostatnio miałam ciekawą rozmowę z teściem. On jest człowiekiem dosyć nieszczęśliwym, z nawarstwionymi przez lata problemami. Ja dotąd wałkuję problem, aż go rozwałkuję, jestem bardzo szczęśliwa i, jak pisałam, nie mam w zwyczaju się martwić. Podczas tej rozmowy odkryłam, co takiego nas różni. Jest to poczucie sprawczości i wpływu. Teść całe życie przeżył w przekonaniu, że musi robić to, czego od niego oczekuje społeczeństwo i jednostki, a jego własne widzimisię może mieć racje bytu jedynie w chwilach, gdy sobie coś "wyrwie". (W związku z tym jest w dużej mierze egoistycznie nastawiony do życia, bo nie potrafi racjonalnie ocenić oczekiwań i emocji swoich i innych.) Ponadto uważa, że, paradoksalnie, ma decydujący wpływ na niektóre kwestie i postępowanie innych osób. Ciągłe porażki sprawiły, że jego szczęście ulotniło się całkowicie. Do tego stopnia, że nastąpił moment, w którym chętnie rozmawiał ze mną o podejściu do istnienia. Cóż, moje stanowisko jest takie, że człowiek nie ma wpływu na nic, poza sferą własnej jednostki. Tj. mam wpływ na moje dziecko, bo to ja stwarzam mu warunki rozwoju i funkcjonowania, ale ten wpływ jest z wiekiem dziecka coraz mniejszy, bo jest coraz bardziej samodzielne. Codziennie obserwuję odrywanie się od nas naszej córki, codziennie mam na nią mniejszy wpływ. I bardzo mnie to cieszy, bo chcę, żeby miała poczucie sprawczości w zakresie własnego funkcjonowania, by było ono dla niej naturalne, a nie wyuczone. Na męża nie mam wpływu, choć moja relacja z nim jest najgłębsza. Ale jak to? Tak to, że o to właśnie jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz. :) "A wykładowca", pyta teść, "który na wpływ na swoich studentów?" No, ma wpływ. Ale na to, jak przekazuje wiedzę. Na to, czy ona zostanie w głowach studentów, już nie. Podsumowanie jest takie: zajmijmy się sobą w szerszym kontekście, a szczeście będzie nam dane, liczba potyczek nie do wygrania zmniejszy się drastycznie, a my będziemy żyli długo i szczęśliwie, i bez wrzodow żołądka. ;)

Poza tym, jutro mam wizytę, a dzieciak tłucze się i kopie. :) 30.03. USG III trymestru, trochę późno, ale przynajmniej dużo będzie widać. A dzień później znów wizyta.

Czekam na wieści z frontu Ralpiny. :) Wielkanoc należy do Leona! ;)

Kocia kociowy pamiętnik 3 marca 2016, 15:30

3 dni temu postanowiłam zrobić lekkie porządki ubraniowe i odgruzować trochę szafki, żeby zrobić miejsce dla rzeczy które jeszcze trzeba kupić. Nic takiego, przekładanie, trochę składania ubrań, wyrzucania do kosza. Praca lekka z przerwą na film. Zrobiłam może połowę, zostawiłam pozostałe rzeczy na podłodze (na następny dzień), a układanie na wyższych regałach zostawiłam mężowi. I co?
Już wieczorem zaczęły mnie boleć plecy, nie mogłam się schylić. Cały następny dzień nie dałam rady wstać z łóżka, tzn trochę tyłem trochę bokiem i jakoś poszło... Dzisiaj jeszcze trochę czuję ból, ale już delikatny.
NIGDY WIĘCEJ porządków w ciąży.

adora Kruszynko, czekamy na Ciebie. 3 marca 2016, 15:55

18 lutego mialam 1 skan i okazalo sie, ze wszystko ok, dzidzia ma 12 tyg i 5 dni. Wg mnie ma mniej ale niech im bedzie.
Ciagle mysle czy dziecko zyje. Kaska kupila dopplera i mi spr i serduszko bilo.
Z P srednio, ciagle go nie ma albo zmeczony, nic u sie nie chce, nawet Olka umyc. Poki co nie slysze aby mial w planach mnie gdzies zabrac. Chyba zapomnial o naszych ustaleniach. To ja tez zapomne jak bedzie mi p.. o alkoholu.
Przytylam 1kg czyli waze 60kg czyli na 15 tydzien to niewiele.


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 marca 2016, 15:52

32t6d

U nas wszystko dobrze. Malutka rośnie i ja też ;-) Od początku ciąży przytyłam łącznie 10,5 kg :-)
Jest juz troszkę ciężej, pojawiają się nieprzyjemne dolegliwości, choć znośne - od czasu do czasu zgaga, czasami zaparcia czy ból miednicy, a i jeszcze, jak siedzę to muszę sobie poduszkę pod plecy wkładać, bo inaczej plecy mnie bolą i jest mi niewygodnie ;-) ale ogólnie mam dużo energii i jest ok :-)

Wczoraj mieliśmy wizytę u ginekologa i jest wszystko dobrze :-) Nasza córcia rośnie, choć lekarz nie robił tym razem pomiarów i nie wiem dokładnie jaka jest duża, ale serduszko pięknie biło i malutka ułożona jest cały czas główka do dołu. Mam nadzieję, że nie przyjdzie jej do głowy już się obracać.

Najpiękniejsze w tym całym oczekiwaniu na dziecko, jest nie tylko moje oczekiwanie na naszą malutką, ale także to, jak bardzo szczęśliwy jest mój mąż, tak bardzo oczekuje na swoją malutką córeczkę. Codziennie mówi jej do brzuszka, jak bardzo ją kocha, jak bardzo na nią czeka... Ostatnio powiedział jej, że takiej dziewczyny jak ona, to nigdy nie miał ;-) takiej wspaniałej, cudownej i kochanej :-)
Kocham ich bardzo!

inaa Mama,Tata i ...? 3 marca 2016, 17:48

No wiec kochane...

Miałam dobry humor od rana, ale zaczął mnie guz pobolewać i znowu narosło pełno obaw w mojej głowie :(!
Wiem wiem, powinnam w końcu zadzwonić do kliniki i spytac się co z wycięciem skoro jestem w ciąży.

Oczywiście musze się też pochwalić i upamiętnić tutaj, że dzisiaj miałam dzień spa ! Masaż relaksacyjny i pazurki u dłoni i w stopach ! Tak mąż mnie tak rozpieścił <3 Oczywiście pomyślicie, jakto ? masaż w pierwszym trymestrze? Spokojnie ! Brzucha mi nie masowali , a że jestem kosmetologiem i troszkę się na tym znam to poprosiłam panią żeby zrobiła delikatniej niz klasycznie :-)! Było BOSKO

Myśl pozytywnie... myśl pozytywnie... myśl pozytywnie............myśl pozytywnie ........


Oh jakby się tak dało, a boli :( !

Ciąża rozpoczęta 3 lutego 2016

Ależ mnie zwątpienie dopadło i żal...
Toż to dopiero 19dc,ani mi w głowie testowanie bo za wcześnie, a ja jakiegoś doła załapałam - już myślę, że znowu się nie udało, straciłam tę pewność, jaką miałam w poprzednich cyklach, w których miałam tysiące pseudo objawów ciążowych, już mi krążą po głowie myśli, że w kolejnym cyklu próby zachodzenia w ciążę podejmę od nowa...nie wiem, co mnie tak dowaliło, czy pogoda - jesienno/zimowa, czy całe dnie w pracy w takim hałasie, że głowa pęka, czy jakieś przeziębienie, bo coś gorączkowo się czuję, zimno mi, śpiąco i katarowo...

Po za tym cztery pary naszych znajomych - powiększyły/powiększą swoją rodzinkę -nie, nie chcę im zazdrościć, tylko wyobrażam sobie ich szczęście, czuję jakie to jest piękne...ja gdyby wszystko było dobrze, inaczej, gdybym wcześniej znalazła innego/ lepszego lekarza, a nie ufała tak swojemu poprzedniemu - za jakieś dwa/trzy tygodnie miałabym swoje maleństwo. Czasu nie cofnę, niczego nie zmienię, nie ma sensu cofać się myślami wstecz - to tylko taki chwilowy spadek nastroju, takie chwilowe załamanie. Za chwilę znów się podniosę do walki, za chwilę znów zaświeci słońce, bo przecież idzie wiosna, będzie lepiej.
Rutelko masz rację, też tak myślę nad dniami wolnymi chorobowo w okolicach 23 (21 -23)...


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 marca 2016, 18:49

inseminacja przelozona na kwiecien. Bo co? mam taki swietny organizm, ze owulacje mialabym w Wielkanoc........ i kolejny miesiac czekania

inseminacja przelozona na kwiecien. Bo co? mam taki swietny organizm, ze owulacje mialabym w Wielkanoc........ i kolejny miesiac czekania

ket555 33 lata 2 poronienia 3 marca 2016, 21:22

Dzis taka myśl ... Robię te testy i sobie porównuje tańsze czy droższe narazie ujemne ale uświadomiłam sobie ze nie mam żadnych objawów! Nie boli jajnik ani jeden ani drugi , raz jakby ból owulacyjny ale nie taki jak zwykle hmm.czyzbym miała cykl bezowulacyjny? Sie okaze

inzynierka 1 4 marca 2016, 08:59

Dzień dobry, witamy się 10 t i 5d ;)
Mam dziś wolne, ale moja kruszynka nie dała mi się wyspać ;) Byłam tak głodna, że musiałam o 6.30 iśc zjeść.
Dziś mamy wizytę. Mam do lekarza wiele pytań...
Według badania mam grupę krwi A Rh- a Mąż A Rh+... Czyli mamy niezgodność serologiczną.
muszę zapytać o badanie moczu, wyszły liczne bakterie ;/
Na poprzednim badaniu fistaszek miał 1,17 cm ;) i prezentował się tak :


http://zapodaj.net/2de3a8a8f4304.jpg.html


Ciekawe ile urósł ;) trochę jestem zła na mojego gina, że muszę go o wiele rzeczy pytać, ale ufam mu mimo wszystko ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 marca 2016, 08:56

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)