Analizując rok kalendarzowy wynikło ze imprez rodzinnych nie mamy w maju i we wrześniu. Wiec mam wolne do września aby było na maj lub do stycznia żeby zdążyć na wrzesień. Mąż zabił mnie śmiechem!

Jeszcze dziś nie mogę do siebie dojść...
Moja 16-to letnia siostra jest w ciąży...
Ojciec chce żeby zrobiła coś z "tym czymś"...
Obwinia mamę, że jej nie upilnowała...
Chce je obie wypier.... z domu, bo jak nie to się zabije...
A ja? Ból, strach, żal, bezsilność...
Muszę pomóc bez względu na wszystko.
Serce mi pękło jak zobaczyłam tego maleńkiego człowieczka... (14tc)
I mama i siostra nie potrafiły mi spojrzeć w oczy, a przecież ani ja nie specjalnie straciłam swoje dzieci, ani siostra nie zaszła w ciążę mi na złość...
Nawet przez chwilę przebąknęła, że może tak miało być, żeby mi mogła oddać dziecko... Spojrzała na mnie, rozpłakała się i wyjąnęła, że by nie mogła, że by żałowała. Mały, kochany głuptasek.
Czuje się w obowiązku ją wspierać i być najlepszą ciocią na świecie.
Może ja nie mogłam ujrzeć swoich dzieci, żeby teraz mamie i siostrze pomóc?
Boże jaki masz cel w swoich działaniach wywracając do góry nogami tylu osobom życie?

17dc

Dzisiaj impreza u teściowej. Nie wiem jak ja im teraz wszystkim spojrzę w oczy, gdy wiem, że za naszymi plecami tak szczegółowo omawiali nasze intymne sprawy. Źle się z tym czuję:(
Muszę się jednak zrelaksować, by nic już nie poprzestawiać w moim cyklu. I tak owulacja wypadnie dość późno. Zazwyczaj przychodziła między 13-15dc, tym razem wygląda na 17-18dc...

Z zaleceń pani dr w klinice:

Ja: - zrobić nową cytologię oraz FSH, E2 (hm?! muszę pobuszować w internecie) oraz AMH (oby się okazało, że rezerwa jest jeszcze ogromna!),
- zacząć brać inofolic lub ovarin (też muszę sprawdzić cóż to!)

M: - zrobić rozszerzone badanie nasienia, gdyż obecne jest za mało dokładne,
- dorzucić do obecnie branych witamin brakujące składniki z profertilu (a może w ogóle zamienię mu to co bierze teraz na profertil? Niby jest drogi, ale teraz biedak łyka wielką garść tabletek i trochę to dla niego męczące...)

Niestety m. nie chce się zgodzić na badanie w klinice, mówi, że go to stresuje:( Wygląda więc na to, że znowu zaniesie próbkę z domu do wcześniej odwiedzanej przychodni w naszym mieście. Boję się czy można tej przychodni ufać. Co jeśli pomimo telefonicznego uzgodnienia zabierają się do badań zbyt późno i nienajlepsze wyniki m. są tym spowodowane? Poza tym m. niósł ostatnio próbkę idąc piechotą w sporym mrozie. Dopiero później wyczytałam, że najlepiej trzymać ją tuż przy ciele. Możliwe więc, że to również zafałszowało wyniki. Teraz już jest trochę cieplej, ale niewiele. Wolałabym, żeby m. zrobił to badanie w klinice, byłoby pewniejsze:( No ale jak go do tego przekonać? Próbowałam na spokojnie wytłumaczyć, ale nic nie pomaga:(

Dostaliśmy również informacyjny pakiet startowy, zawierający m.in. 3 książeczki dot. diety podczas starań, psychologii i omawiające poszczególne badania, etapy leczenia niepłodności. Powiem, że całkiem nie głupie są! Muszę dobrze przeanalizować tę o diecie i wdrożyć kilka zaleceń do naszych posiłków. Zaszkodzić na pewno nie zaszkodzi, a może faktycznie pomoże!
Cieszę się, że tam pojechaliśmy. Czuję się spokojniejsza.


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 marca 2016, 10:24

Byłam wczoraj u Pani doktor, która jako pierwsza zrobiła mi usg i określiła ze są to torbiele endometrialna. Potwierdziła wczoraj swoje przypuszczenia po wywiadzie i dała mi skierowanie na laparoskopię. Kazała sie zapisać na lipiec, z jednej strony podobno mniej wiece tyle sie czeka a z drugiej daje mi jeszcze szanse na zajście w ciaze tak, żeby nie zmniejszać rezerwy jajnikowego operacja niepotrzebnie. Wydaje mi sie, ze jeżeli miałabym zajść naturalnie to juz bym zaszła, ale ok. Zrobiliśmy badania męża i są w porządku. Pani doktor powiedziała ze ju dawno nie widziała takiej pięknej ruchliwości wiec on pęka z dumy :) mam dostać owulacji w ciagu 2 dni wiec w poniedziałek lecę potwierdzić czy była. Będę wiedziała przynajmniej czy owulke czy tylko tak mi sie wydaje i czy endometrium przyrasta bo na 10 dc było tylko 3,6 cm wiec możliwe, zemszczę jakiś tam problem siedzi. Z jednej strony podbudowałem sie tym skierowaniem na laparo bo moja szefowa zaszła w pierwszym cyklu po leczeniu jak juz pisałam wcześniej, ale z drugiej strony czytałam tyle historii kobiet którym sie nie udało i zostało tylko in vitro. Nie jestem mu przeciwna. Kiedyś myślałam, żeby pójść na medycynę i sama sie kształcić w kierunku przeprowadzania tej procedury, ale nigdy nie myślałam , ze będzie to zabieg dla mnie. Nie jest zgodny z moim swiatopogladem. Mam nadzieje, ze nie będę musiała podejmować tej decyzji.

Klinika nas oszukała! Lekarz nas oszukał! Wyszło to dopiero teraz, jak odebraliśmy resztę dokumentacji medycznej! Pierwsze IMSI wcale nie było IMSI! Ktoś się... pomylił? :/

Dobrze ze dzis juz sobota i jutro troche odpoczne bo nie mam juz sily na nic..

Wczoraj poszlam do sasiadki i wypilam 2 piwka, troche sie zastanawialam czy pic czy nie no bo juz po owulacji i starania sa przeciez, ale stwierdzilam ze tyle razy juz sobie odmawialam w obawie ze moze jestem w ciazy a alkohol przeciez szkodzi... A i tak zawsze potem dostawalam okres i nic z tego nie bylo. Wiec stwierdzilam ze mam juz tego dosc. bedzie co ma byc a dis pije;)

Od rana po tym piciu calym bolala mnie glowa co bylo dziwne bo nigdy po pwie nie bolala mnie glowa. PObolewa mnie te podbrzusze tak jakby troche na okres, ale pewnie juz sobie wmawiam ze to ciaza...znaczy poczatki.

No nie wazne. zobaczymy co przyniosa kolejne dni. Caly czas mam nadzieje ze moze sie w koncu uda. W koncu to pierwszy cykl w ktorym zarzywam leki na niedoczynnosc tarczycy i licze ze to cos da i przzyspieszy moje starania.

"Mam tę moc rozpalę to co się tli, mam tę moc wyjdę i zastarzasnę drzwi"

Podobno każdy ma swojego sobowtóra gdzieś na tej ziemi... a wiedzieliście że psy też?

49dfdacfe61a6d60med.jpg 0049541f79686d38med.jpg


ef86adfcb24a4af1med.jpg cb8b0640b0578bccmed.jpg


pierwszy to nasz Diesel drugi a raczej druga to Bunia sunia do adopcji http://www.adopcje.napomocast.org/bunia.php


Kiedy pokazałam mężowi zdjęcie Buni z samochodu powiedział "Diesel w samochodzie, no i?" aż się zaśmiał jak powiedziałam że to w ogóle jest suka ;)
Są w tym samym wieku - 1,5 roku i gdybyśmy mieli tylko więcej miejsca a Diesel byłby bardziej towarzyski to Bunia byłaby już u nas.

02.03.2016 - estradiol 73 pg/ml
menopur- kontynuacja 150 jednostek
gonapeptyl zmniejszamy do 1/2 ampułki
usg - dużo małych pęcherzyków

05.03.2016 - estradiol 75 pg/ml
prg 0,592 ng/ml
usg - lewy jajowód dużo pęcherzyków od 6 mm do 8 mm
endometrium 6 mm
menopur zwiększamy do 225 jednostek
gonapeptyl bez zmian (1/2 ampułki)

07.03.2016 - kolejna wizyta
Estradiol,
Progesteron
usg

Progesteron 0,49 ng/ml
Prolaktyna 14,60 ng/ml 4,79 23,30
Żelazo 109,2 µg/dl 33,0 193,0
TSH 1,510 µIU/ml 0,270 4,200
FT3 3,16 pg/ml 2,00 4,40
FT4 1,14 ng/dl 0,93 1,70

Moje ostatnie badania wyglądały tak

Nie mam bladego pojęcia co się dzieje
niby wyniki ok ale owulacji nadal nie ma pomimo pozytywnych testów
widocznie ten cykl jest stracony i bezowulacyjny..
Boje się ze te moje torbiele wrócą;/
Dostałam skierowanie na badanie HSG o którym wcześniej się naczytałam i teraz strasznie ale to strasznie się boje...
Psychicznie czuje się nie najlepiej a zbliżają się święta wielkanocne znów durnowate życzenia i milion pytań od rodziny..mąż mnie wspiera tłumaczy żeby sie nie stresować ale jak mam to robić? jak długo tak wytrzymam? nawet do pracy chęci straciłam wkurzam sie budząc każdego dnia..ze musze tak iść każdy dzień wygląda tak samo. Zyje z miesiąca na miesiąc czekając na brak miesiączki i upragnioną ciąże.Finansowo ostatnimi czasy tez tak wygląda;/ od wyplaty do wypłaty a chciał by sobie człowiek pozwolić na jakiś wyjazd wyjechac daleko bez telefonów bez cywilizacji bez ovu facebooka na którym w dzień dzień widuje komu to się jakie dziecko nie urodziło i która znajoma nie jest w ciąży..
Coraz cześciej zadaje sobie pytanie czym sobie na to zasłużyłam??


27 dzień Cyklu.

Wkońcu na swoim ! :D
Co chwilę coś, porządki, remonty ogólnie szał ciał !
Nawet chyba po raz pierwszy nie obliczałam owulacji, nic ! :)
Oczywiście u lekarza byłam kilka razy no bo wiadomo zależy mi :)

20 luty ( 13dc) - wizyta u mojego Gina, sprawdzamy pęcherzyki czy rosną :)
Okazuje się że są małe, malutkie :( zalecenie kontroli w czwartek.

25 luty (18dc) - kontrola ponowna, pęcherzyki nie rosną, stoją w miejscu i nie pękły jeszcze.
Lekarz każe nie robić sobie nadziei na ten cykl, cykl stracony. :(
Ale mówi żeby sie nie stresować że mnie "naprawi" :D
Fajny ten mój lekarz :)

kolejna wizyta u niego w 12-13 dniu cyklu.
Czekam :) od 1 dc kolejny zestaw leków ... :)

27 dzień Cyklu.

Wkońcu na swoim ! :D
Co chwilę coś, porządki, remonty ogólnie szał ciał !
Nawet chyba po raz pierwszy nie obliczałam owulacji, nic ! :)
Oczywiście u lekarza byłam kilka razy no bo wiadomo zależy mi :)

20 luty ( 13dc) - wizyta u mojego Gina, sprawdzamy pęcherzyki czy rosną :)
Okazuje się że są małe, malutkie :( zalecenie kontroli w czwartek.

25 luty (18dc) - kontrola ponowna, pęcherzyki nie rosną, stoją w miejscu i nie pękły jeszcze.
Lekarz każe nie robić sobie nadziei na ten cykl, cykl stracony. :(
Ale mówi żeby sie nie stresować że mnie "naprawi" :D
Fajny ten mój lekarz :)

kolejna wizyta u niego w 12-13 dniu cyklu.
Czekam :) od 1 dc kolejny zestaw leków ... :)

Dziś w 21dc zrobiłam badanie progesteronu i tsh
progesteron 32,98ng/ml
tsh 1,170 uIU/ml

W porównaniu do wyniku ze stycznia, gdzie progesteron wynosił 12 różnica jest spora, ale czy to luteina, którą biorę od trzech dni nie zawyża tak wyniku? nie wiem jak to rozumieć??? może niepotrzebnie robiłam badanie progesteronu biorąc luteinę? a może potrzebnie, bo teraz widać, że jednak powinnam ją brać żeby progesteron był wyższy?

świeżnka sinusoida uczuć 5 marca 2016, 18:57

dzisiejsza wizyta napełniła mnie takim szczęściem jak chyba nigdy:-) widzieliśmy jak dzidzia się rusza, jak zgina i prostuje nóżki, jak macha rączkami, jaki ma nosek... a to wszystko działo się we mnie :-)!!! jak ja się śmiałam ze szczęścia :-) jakie to było cudowne !!! :-) oboje byliśmy wzruszeni :-). Dla takich chwil warto żyć :-).

To koniec... Wyczekiwana przez 6 lat Iskierka zgasła..... [*]
73cs zaczynam z 2 Aniołkiem w niebie..


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 marca 2016, 14:35

kama005 Czekając na nasz cud. 5 marca 2016, 19:45

Mąż się rozchorował przedwczoraj więc jak ja to mówię bardzo cierpiał, wczoraj był u lekarza bo gorączka itp.
Dostał aspirynę, echinacea pod inną nazwą, tantum verde i coś tam jeszcze...

Ja dzisiaj wstaje ból głowy, ból mięśni. Tempka rano 37,2. No nic polazłam do lekarza. Dobra przypisał mi mleko z miodem i masłem oraz masło samo co jakiś czas bo nie mam błony śluzowej w gardle. Do tego dostałam herbatę zwykłą lub lipową z naturalnym sokiem malinowym.

Tempka o godz 18 wyniosła 37,9 więc wzięłam APAP żeby zbić temperaturę. Na noc też wezmę i mam zmiar się wypocić i liczę na to że jutro mi odpuści. OBY!

Jutro muszę skoczyć do rodziców bo mają gości którzy chcą mi pogratulować ciąży i wypadałoby się pokazać na chwilę, no chyba że nie da rady to cóż. :D

Najbardziej martwię się o małą czy to nie wpłynie na nią jakoś drastycznie.... Kopać kopie, może nie jakoś dużo dzisiaj ale potrafi przyłożyć :)

I jeśli mojemu mężowi się nie zmieni to będzie NATALIA :) Wreszcie jakaś decyzja :)

4dc

Nie zaliczam Swiat do udanych. Za duzo wczoraj zostalo powiedziane przez siostre. Nie moglam zasnac, plakalam w poduszke. Dzisiaj prawie sie nie odzywalam do meza. Dusze to w sobie. Nie chce mu psuc humoru, wystarczy ze ja mam kiepski. Poza tym po czesci jej wypowiedz dotyczyla wlasnie jego.
I jeszcze przypaletal sie okropny bol glowy (zatok).

Meg85 Sama sobie winna... 5 marca 2016, 20:19

W 2015 zeszłam w ciążę. Niestety po 8 tygodniach, we wrześniu, straciłam ją. Dlaczego sama sobie winna? Bo czuję się winna i nic tego nie zmieni. Mój były mąż robił mi takie jazdy (łącznie z nasyłaniem policji), że nie umiałam opanować emocji: wściekłości, strachu, bezsilności, zwykłego ludzkiego wqrwienia, oraz całego wachlarza brzydkich epitetów.. Wszystko to sprawiło, że ciąża przestała się rozwijać, a siódmego dnia z ósmego tygodnia stało się to, co się stało. Nigdy tego nie zapomnę.. Boli tak naprawdę najbardziej fakt, że moje dziecko (tak, wiem, to jeszcze nie dziecko a zarodek, zlepek komórek, płód - nie próbujcie tłumaczyć tego matce..)... Że moje dziecko zakończyło swój króciutki pobyt na tym padole w toalecie.. Dostałam krwotoku.. Prosiłam lekarza o wypełnienie karty martwego urodzenia, wtedy dostałabym 8 tyg skróconego urlopu macierzyńskiego. Nie wypełnił mi, bo jakiś matoł w rządzie odnowił formularz i teraz trzeba wpisać płeć.. JAK??! Można wysłać "resztki" do specjalnej analizy genetycznej by określono "co by to było, gdyby się urodziło".. Dla mnie totalna porażka.. Zapytałam, czy miałam wyłowić z sedesu to co ze mnie wypadło i trzymać w lodówce na wszelki wypadek.. Więcej tego lekarza nie odwiedziłam i już nie odwiedzę.. Skończyłam na zwolnieniu od psychiatry (bo gin stwierdził, że tydzień po mogę wrócić do pracy, głupi ch#@!)...

4dc
W nocy zaatakowały mnie wymioty i biegunka.. Nie wiem co się dzieje, ale mam 3 podejrzenia:
1. reakcja na stymulację - oby nie, czekam co będzie się dziś działo
2. nie dość, że jestem przeziębiona złapała mnie jelitówka
3. przesadziłam wczoraj z lekami: te na stymulacje, te na przeziębienie i suplementy
Nie wiem co jest ale postanowiłam, że jutro idę do lekarza, nie mogę się rozłożyć:(

Kocia kociowy pamiętnik 6 marca 2016, 14:53

Czas płynie coraz szybciej
<3

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)