Zoja Zimowe love 8 marca 2016, 15:44

Perfect gift
Po ponad tygodniowym opóźnieniu, rozpoczął się okres. Moje rozchwianie emocjonalne i tragiczne samopoczucie przez ostatnie dni osiągnęło apogeum. Bóle głowy, mdłości, senność, ogromna irytacja wszystkim i ogóle rozbicie. Nie pamiętam tak strasznego cyklu... Będę wierzyć, że powodem spóźnienia była ostra grypa, którą przechodziłam na początku lutego. Im bliżej do rozpoczęcia starań tym cykle bardziej rozchwiane. Bardzo dołowała mnie wizja ponownego chodzenia po lekarzach w celu diagnozy braku @. Z jednej strony jestem szczęśliwa, że już jest z drugiej mega wytracona.

Kochane kobietki, życzę Wam wszystkim oraz sobie samej również, abyśmy oprócz imienia KOCHANIE miały też drugie- MAMO.

Miłego dnia <3

MarjAnna cały czas z nadzieją :) 8 marca 2016, 11:16

Na początek - dlaczego tu jestem - chyba nadszedł czas aby wylać w przestrzeń to co się dzieje we mnie, a nie zawracać głowę najbliższej rodzinie - po co mają się martwić :/
Druga rzecz - może dzięki temu przestanę tak kurczowo trzymać się złych myśli i spojrzę pozytywnie.

... Przerobiłam już wszystkie badania z krwi jakie się dało - zapas jajeczek jest, tarczyca super, przeróżne inne - też ok, przepustowość - świetna, mąż - też dobrze.
... Od specjalisty ds niepłodności usłyszałam - n. idiopatyczna, i możecie tak do emerytury się starać... Miło było, nie powiem :/

Najbardziej boli mnie fakt że nikt nie zwrócił uwagi na prolaktynę :/

Lekarz ostatniej szansy w połowie stycznia, po dogłębnej analizie i przewertowaniu wyników, wywiadzie etc - zapytał o wyciek z piersi. Jaki wyciek? A okazało się że minimalny, ale był.
Dostałam Norprolac, jem dzielnie, skutków ubocznych za bardzo nie odczuwam.

Ponieważ dwa miesiące miały przynieść upragniony efekt, a nie przyniosły, daliśmy sobie jeszcze ostatni miesiąc, dwa, na naturalną produkcję. Jeśli się nie uda wkraczamy na drogę IUI, a jak i nie to to IVF :/

W tym cyklu się stymuluję Clo, dwa razy dziennie :/ Wczoraj z ginem ustaliliśmy gry plan, daty monitorowania i jedzenie wspomagaczy. Zobaczymy jaki przyniesie to efekt. Niestety nie jestem jakoś pozytywnie nastawiona, niby dlaczego miało by się nagle udać :(

Kaczuszka86 Aniołkowa mama 8 marca 2016, 11:28

Mój M zaskoczył mnie jak nigdy ;) obudził mnie rano złożył życzenia i nagle wypalił...to kiedy masz tego lekarza bo nie mogę się doczekać kiedy znów będziemy się starać o maluszka...szok!
czasem mam wrażenie że mój M wymazał z pamięci Nasze straty, choć gdy straciliśmy Urszulkę płakał jak bóbr. 1 raz widziałam jak rozpacza. Faceci to jednak wszystko przechodzą po swojemu. Jest w nim tyle optymizmu, że mogę nieśmiało powiedzieć, marzec będzie pierwszym cyklem naszych starań. Boje się jednak, strach i lęk przed niepowodzeniem w mojej głowie narasta niemiłosiernie ale mam nadzieję że nie zablokuje naszych planów. Zawsze udawało nam się zajść max w 2 cyklu. Z tym nie mamy problemu. pomógł mi w tym Ovufriend.
Nie muszę już mierzyć tempki, przez te ponad dwa lata poznałam swój organizm i potwierdzał to lekarz na monitoringu poprzedzającym cykl zajścia w ostatnią ciąże.
Mama jest dla mnie wsparciem-ogromnym. Ja też byłam jej 4 próbą donoszenia. To chyba dziedziczne. Ona podobnie jak ja miała dwa wczesne poronienia etap 7-10 tc i jedno późniejsze 16 tc ( u mnie 22). W ciąży jak była ze mną zaszyli ją profilaktycznie w 13 tc i udało się. To daje mi wiele nadzieji. Historia jednak lubi się powtarzać.

mmarzenak Tak bardzo chce.. 8 marca 2016, 13:58

27 tydzień i 6 dzień

Powoli kompletuje wyprawkę dla mojej małej księżniczki i dla mnie do szpitala, na razie zamówiłam rzeczy z aptekagemini.pl, ale jeszcze mam cały wirtualny koszyk na allegro:)
7863d6debbad27e2med.jpg
a39acf3be10fa883med.jpg

Hmm no więc tak ...co prawda decyzja o odstawieniu proszków podjęta nieodwołalnie to jednak chyba zrobię wszystko aby ominąć dni płodne :) heh skąd taka decyzja? Zapisałam się na Orlen Warsaw 10km i wcześniej nie oplacalam Z myślą ze gdybym zaszła to po prostu nie pobiegne. . Ale dziś zrobili promocję z okazji dnia kobiet -20% z warunkiem dzisiejszej wpłaty. No i oczywiście się skusiłam :D więc nie ma bata muszę ruszyć tyłek i zacząć trenować. No a poza tym termin bożonarodzeniowy średnio mi odpowiada na spędzenie w szpitalu .
WIEC optymistycznie od jutra czas wziąść się za siebie :)

czy sie stresuje..hmm...nie wiem..wczoraj wieczór sie stresowałam..cały czas myslałam o tym..a dzisiaj...jak narazie jest ok..spodziewam sie wyniku jaki bedzie...mimo Waszych wszystkich cudownych kciuków...

Rotenkopf Walka. 8 marca 2016, 19:02

Jesteś w 37 tygodniu ciąży
(36 tyg. i 0 dni)
Miesiąc: 9
Trymestr: 3

Im więcej lekarzy, tym większy bałagan.
27 lutego Babcia mojego męża odprawiała urodziny w restauracji. Wiadomo, jedna pozycja, niewygodne krzesła spowodowały, że miałam brzuch jak kamień. Po imprezie wzięłam no-spe i z nadzieją, że przez noc przejdzie poszłam spać.
Wstajemy rano i szok bo brzuch jaki był taki jest. No to jedziemy : no-spa, magnez i kąpiele. Nic. Cały dzień chodziłam z nadzieją, że coś popuści a tu tylko gorzej bo w ogóle nie czułam Hani. Pozbieraliśmy się i pojechaliśmy na IP. Standardowo zostałam przyjęta na oddział jeszcze za nim lekarz mnie zobaczył. Leżąc na ktg zapisały się jakieś skurcze i co najlepsze - chyba cały oddział słyszał jak Hania wariuje a ja? Miałam tak twardy brzuch, że na serio nic nie czułam. Dostałam magnez w kroplówce i jakoś puściło. Puściło. Jeszcze w następnej dobie dostałam spasmalgon. No ale swoje 3 dni przeleżałam. Podczas wszystkich badań wyszło, że Hania może już ważyć nawet 3200-3400g. Na obchodzie spytałam lekarza co będą robić gdyby zaczęły się regularne skurcze itp, powiedział, że na pewno nie będą powstrzymywać bo dziecko jest duże i przygotowane. Przy wypisie pytałam innego lekarza czy to, że Hania ma taką wagę i rozmiary dziecka gotowego przyjścia na świat jest równoznaczne z tym, że płucka i inne narządy wewnętrzne też są gotowe? Odpowiedział mi, że dzieci po 34tc szczególnie z taką wagą bardzo dobrze sobie już radzą.
Puścili mnie w środę a w piątek w nocy byłam tam z powrotem! :D
Rano miałam jakieś takie dziwne skurcze. Olałam sprawę bo nie były regularne. Przyszła godzina 15 i zaczęły się najpierw co 30 min, potem co 15 (kąpiele tego nie wyciszyły) i jak już doszło do 7-10 minut siostra zawiozła mnie do szpitala (bo R. w pracy). Lekarz, który mnie przyjmował stwierdził, że szyjka skrócona i jest rozwarcie na opuszek, no ale...dał mi kroplówkę z magnezem! Myślałam, że go rozszarpie no ale nie będę wchodziła w kompetencje lekarza. Rano na po obchodzie inna lekarka mnie badając stwierdziła, że szyjka jest długa i zamknięta! Powiecie mi jak to możliwe? Poszłam do łóżka bo położna zapowiedziała mi, że będę miała za jakiś czas ktg. Przed ktg przyszła i zasadziła mi zastrzyk rozkurczowo-przeciwbólowy (bo głupia ja się przyznałam, że kroplówka na niewiele się zdała/ swoją drogą źle mi go zrobiła i teraz walczę z bólami w nodze ;/) i pytam czy ma sens skoro za chwilę idę na ktg. Powiedziała, że tylko chcą sprawdzić tętno dziecka. Tu mnie trafił kolejny szlag, okej, cieszę się, że opiekują też się Hanią no ale przyjechałam ze skurczami więc je też wypadałoby mieć pod kontrolą. Na ktg tak czy siak skurcze się zapisały. Przyjechał mąż i poszliśmy do dyżurki lekarskiej. Kolejny lekarz. Dowiedziałam się, że to wcale nie były skurcze (wtf?!), a to co się pisało na ktg to mogło być od ruchów dziecka. Dowiedziałam się też, że rozwarcie na opuszek to nie rozwarcie (!) bo każdy lekarz ma inne palce. Szkoda tylko, że nie popatrzył w kartę kto w nocy mnie badał. Lekarz, który jest solidnej postury. Pytałam czy idzie to w stronę porodu czy raczej tego, że poleżę sobie tutaj kilka dni na obserwacji i tyle. Powiedział, że to drugie. No to się wkurwiłam i wypisałam na własne żądanie. Nie uśmiechało mi się tam leżeć kolejnych dwóch dni bez żadnych badań (bo weekend)i dostawać pierdolca bo tam nic innego niema do roboty jak spać, spać, spać.


Co raz bardziej też meczą mnie wszechobecne bóle żeber, kostek, kolan, kręgosłupa, całej nogi, bioder..ach, ciąża! <3
Zamówiliśmy furę dla Hani! :) Miał być czerwony Camarelo Sevilla, a będzie... pomarańczowy Camarelo Figaro! <3
3049f71b0b2a8116med.jpg

Dzisiejsza beta 182,30. Średni 2 dniowy przyrost prawie 205% :)

Po pierwsze, Maksiu chce wszystkim ciociom złożyć życzenia! Ale że postanowiłam tu zdjęć nie wklejać to jak jakaś ciocia chce to poproszę o wiadomość prywatną - dostanie linka do życzeń :)

Po drugie, Maks kończy dziś pół roku!!! Nie wiem jak to minęło, dalej ciężko mi w to wszystko uwierzyć, ale to już!!! Pół roczna sesja też dostępna na życzenie w ramach odpowiedzi na wiadomość prywatną.

Maks powoli zmienia się w małego terrorystę - szantażystę. Jak mu coś nie pasuje to moje do tej pory nie płaczące dziecko płacze na życzenie :P i to taki płacz jak by mu ktoś krzywdę robił :P No cóż zauważył że na marudzenie mama przychodzi opornie, to alarm podnosi :) Od 2 dni mówi 'mama, mem, mam, itp' gdy za długo się nim nie interesuje :) nie wiem na ile to celowe, na ile po prostu jest na etapie 'ma' ale serducho mi topnieje za każdym razem :) Nie wspominałam, ale mamy lekką asymetrię, pewnie mamy wina... no i taty też bo trochę pozwalaliśmy mu stawać i podciągać się do siadania jak wykazywał chęć, no cóż... nie będę komentować... mądry polak po szkodzie. No ale asymetria nie wielka i walczymy z nią :) No i moje dziecię pięknie już się zachowuje na brzusiu <3 nie raczkuje jeszcze, ale mam wrażenie, że jest bardzo blisko! Kręcimy się w koło, pełzamy do tyłu :) obracamy się i z brzuszka i z plecków, pełen serwis! No normalnie odkąd skończył 4 miesiące to jest co podziwiać w jego rozwoju :) A moja miłość do niego z dnia na dzień rośnie, kiedyś myślałam że męża kocham, ale to co czuje do Maksa jest nieporównywalnie większe :)

Co do naszego małżeństwa :) Maks jest naszym dodatkowym cementem :) jesteśmy szczęśliwi, zgodni i nie przechodziliśmy jak do tej pory żadnego kryzysu :) oby tak dalej! Oboje podobnie podchodzimy do wychowywania małego gamonia i jak tylko mamy ochotę zostawiamy go z babciami :) Seks już też wrócił do normy i nie widzę różnicy w przed i po porodzie :) myślałam że będzie inaczej, ale mąż też mówi że nie widzi różnicy i nie ma mu 'luźno' :D

No i na koniec małe podsumowanie, kiedyś jeszcze w ciąży napisałam tak:


100 dni do TP!!!
Z tej okazji postanowiłam zrobić sobie listę przeczuć, ciekawe czy któreś się spełni :P Tylko proszę się nie śmiać! Bo niektóre są bardzo odważne :P
Po 1! Myślę że Maks urodzi się z ciemną czuprynką :P tak wiem że większość dzieci ma blond włosy bardzo długo....
Po 2! Myślę że rozpakuje się w połowie sierpnia jakoś, a na pewno nie doczeka do września :) tak wiem, każda chce urodzić w 38tc :P
Po 3! Myślę że swoją pierwszą całą noc prześpi zanim skończy 0,5 roku ;) tak wiem, dzieci dopiero koło roku tak sypiają :P
hmmm coś jeszcze?
Po 4! Jakoś całkowicie nie martwi mnie laktacja, myślę że będę ogarniać temat :) a może po prostu nie widzę jakiejś wielkiej krzywdy w tym że jeśli się nie uda to będzie mm i heja?
Po 5! I to jest założenie :D wrócę do swojej wagi (hmm dojdę do lepszej niż miałam) zanim Maks skończy pół roku! A do 3m-cy będę już zadowolona z siebie :) Crazy me :D

Podsumowując:
add 1. Tak! Tak! Tak! Miał ciemną czuprynkę <3
add 2. Jaaaaaaaaaa yhym :P połowa września prawie była :D
add 3. Taaaa jedna taka była, ale jak na razie to pobudka ok 5 i potem o 7 a wstajemy po 8... hmmm w sumie nie ma na co narzekać :P
add 4. Laktacja dała dupy... no cóż :P trochę się jeszcze dokarmiamy cycem ale nie przypuszczałam że tak nam to nie wyjdzie... już wiem dlaczego i wiem jak następnym razem to zmienić ;)
add 5. Victory! Moja aktualna waga 55, przed tą ciążą było 57 :) zadowolona to ja jeszcze nie jestem, ale ciągle walczę!

Buziaki i dziękuję że z nami nadal jesteście!!!


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 marca 2016, 13:26

8 marca - DZIEŃ KOBIET!

Wszystkiego najlepszego kochane z okazji naszego święta! :)

U nas zaczął się 27 tydzień i jesteśmy na końcu II trymestru... Nie wiem kiedy to zleciało...

Jutro lub w czwartek idę na krzywą cukrową z przyjaciółką. Myślę że nie będzie z tym problemu bo miałam już wielokrotnie.

Czujemy się dobrze, dajemy popalić najwięcej w niedzielę w kościele. Może temu że siedzimy na chórze a małemu podoba się muzyka z organów :D Wtedy takie fikołki robi że aż czasem robi mi się niedobrze.

Poza tym bolą mnie żebra :( Muszę siedzieć wyprostowana bo inaczej czuję jakby mi się wbijały do środka i uciskały.

W sobotę miałyśmy z przyjaciółką iść na pokaz chippendales'ów ale był dosyć późno i wybrałyśmy się wraz z moim mężem na pizzę. Zawsze zjadam jeden kawałek ale tym razem za namową (bo nikt nie mógł) zjadłam 3! Mój rekord :) Waga z rana to 48,2 kg.

Dziś robimy spagetti bo dawno nie było :) Musze przyznać że się zaniedbałam w gotowaniu, ale tak jest jak się mieszka z mamą, która to uwielbia.

No to trochę fotek:
Tu mamusi brzuszek
spaubt.jpg

A tu z wczoraj głupawka ze zmęczenia, bo byłam z siostrą i siostrzenicą u neurologa do kontroli w Krakowie. Łaziliśmy po sklepach i tak się zmęczyłam że jak wróciłam to myślałam że padnę. PO kawie przeszło :) I wieczorem były selfie :)

28bvc01.jpg

monikk W końcu się uda. 8 marca 2016, 13:18

Witam, kochane kobietki. Chcę wam życzyć Wszystkiego Najlepszego z okazji naszego święta !! I oby nam się udało,to co chcemy żeby nam się wszystkim udało !! :*

No to witam....
u mnie niestety dupa.
2.39 :( ale żeby nie było za 48h powtórzę betę raz jeszcze..chociaż nie wiem czy jest sens.

inzynierka 1 23 marca 2016, 11:39

a u nas 13 t i 3 dni. Jeszcze 2 dni do wizyty. odliczam... A dlaczego? Bo to badania genetyczne i nie mogę się doczekać aż usłyszę "dziecko jest zdrowe, wszystko jest w porządku". Najlepszy prezent na święta.
A z drugiej strony, planuję poprosić o zwolnienie. W pracy jest coraz gorzej, jest ciężko ostatnio źle się czuję, boli mnie głowa, jest mi słabo. Jak przychodzi atak bólu głowy to wiem, że minie najwcześniej na drugi dzień. I jak tu pracować? Apapu nie biorę, bo i tak nie zadziała, szkoda dziecko faszerować.
Jak dostanę zwolnienie to przynajmniej święta będą w domu, nie spędzę ich w pracy. To okropne, ale mój szef jest coraz gorszy, zaślepiony tak przez pieniądze, a jednocześnie tak leniwy, że wydaje mu się, że pół personelu da radę, wykonując dodatkowo obowiązku drugiej połowy personelu. Przecież nie będzie wszystkim płacić, a pracę ktoś musi wykonać. To smutne. Niestety, ale prosiłam o to, żebym mogła wykonywać tylko swoje obowiązki, o to, żeby nic nie brakowało w wypłatach (ciągle gdzieś jakiejś sumy brakuje), o to, żeby w święta spędzić chociaż trochę czasu z rodziną. Niestety... Ja szanuję swoją pracę, szefa, ale jeśli szef i szefowa mnie nie szanują to ja nie będę już dobra na siłę.
Teraz zostaje się modlić o to, żeby lekarz wypisał zwolnienie .

Muszę się wyżalić, ale uważam, że po pracy należy mi się odpoczynek, a jestem non stop bombardowana telefonami z pracy. Wiem, że jestem osobą, którą z dnia na dzień ciężko zastąpić i moje wolne wygląda tak, że od rana do wieczora dzwoni telefon z pracy, bo nie potrafią sobie beze mnie poradzić.Wiele razy prosiłam o dodatkową osobę, o to, żeby właściciele też mieli pojęcie o czymkolwiek w razie "w", ale olali to po całej linii.

A dowiedziałam się z plotek, że zaraz po świętach wysyłają nas na wolne i nie zamierzają nam zapłacić za urlopy!! bo przecież w tym czasie nie będziemy pracować. No szok. Od szefowej udało mi się wyciągnąć prawdę. Zaraz po świętach dostajemy 3 tygodnie wolnego- bezpłatnego. Jakim cudem? Takim, że kodeks pracy to oni widzieli na zdjęciu. Dlaczego mam się na to godzić?


Ciąża donoszona :D

Ah... Dziś lekkie plamienie sie pojawiło i w brzuchu na dole jakos mnie tak kuje, pobolewa... Nie wiem co o tym myśleć. Zazwyczaj tak ok tydzien przed okresem juz zaczynalo sie jakies plamienie i to mnie martwi, bo to jednak znak ze chyba sie nie udało..;(

Zobaczymy co jutro bedzie. Tempka tez trochę spadla. Nie wiem zaczynam myslec że nic z tego nie bedzie. A jeszcze wczoraj taka bylam jakas radosna i pelna optymizmu ze wszystko jest ok i zobacze 2 kreseczki.

Jak ja wytrzymam do niedzieli z tym czekaniem. A pewnie i tak bedzie negatyw. Czasem sie zastanawiam że tez nie wymyslili jakiejs metody żeby od razu 5 dni po wiedziec czy sie jest w ciazy czy nie.

Dzisiejsza beta (61,83) nie pozostawia złudzeń - udalo sie - jestem w ciazy. Progesteron chyba ladny (32,06). W srode powtorka i zaczynam sie kluc. Przeraza mnie to ale przecież zrobię wszystko żeby tym razem było dobrze...

Stwierdziłam, że skoro moja lekarka nie chce zrobić mi monitoringu, zrobię go gdzieś indziej. Szlag niech weźmie te pieniądze. Po co mi one, jak nie będę miała komu ich zostawić! Dzisiaj 14 dc i byłam na USG. W prawym jajniku pęcherzyk 16,5 mm. Lekarz polecił przyjść w czwartek, żeby potwierdzić, czy pękł. Jutro miałabym wziąć duphaston, ale po co, skoro jeszcze nie miałam owulacji. Więc czekam. Mam nadzieję, że w czwartek w końcu zniosę jajo i zobaczę je na własne oczy:) Nie wiem, jak to wpłynie na mój termin HSG. Jak jajo pęknie, to zadzwonię i może przełożę je na 04.04.16. A jak się nie uda, zrobię prywatnie.

Pęcherzyk rośnie 1-2 mm dziennie i pęka, gdy osiągnie 20-25 mm, ale ginekolog powiedział mi, że przy naturalnych cyklach potrafi pęknąć nawet przy 18 mm. Mój w czwartek będzie miał od 18,5 - 20,5 mm. Chcę zobaczyć jajo!


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 marca 2016, 08:02

6dc
Napisałam do profesora, bo pani w aptece sprawdziła receptę i wszystko wydała mi ok, nie było wątpliwości co jest na niej napisane.. Oddzwonił po chwili, przeprosił, że wahał się co do dawki, przez to ostatnie niepowodzenie, wypisał receptę, a potem zwiększył dawkę, nie nanosząc zmian na receptę.. podał mi jeszcze raz co i jak.. Pani w aptece była tak miła, że wydała mi lek bez recepty, dostarczę ja jutro po wizycie i tym sposobem nie musiałam wracać do profesora, jeden kurs mniej:)
Do lekarza pierwszego kontaktu jednak nie poszłam bo wczoraj było oki, no może poza katarem, który niestety się mnie trzyma.. Dzisiaj rano dobrze, a około południa miałam taki zjazd w pracy, że myślałam, że padnę, było mi zimno, słabo, kręciło mi się w głowie strasznie, mdliło mnie.. I tak jakieś 2 godziny i przeszło, tak nagle jak przyszło..
Z frontu staraniowego, to nic nie czuję, dzisiaj na moment ukuł mnie jajnik, ale nie wiem czy to dowód, że coś się tam dzieje.. Nie wiem jak nazwać mój stan.. Jestem obojętna?? może dlatego, że boję się, że tym razem może być tak jak ostatnio.. Czekam na jutrzejszą wizytę, ale jak na razie się nie denerwuję.. Owszem modlę się, dzisiaj nawet postanowiłam iść na msze świętą.. Bardzo bym chciała, żeby się udało, ale boję się nastawiać.. Ostatnio byłam pozytywna i nic z tego nie było:(


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 marca 2016, 18:18

Marlena Szukając motyla. 8 marca 2016, 18:21

40t2d ---> 41tc <3

Milenko!! Już po terminie!!
Byłam dziś u lekarza na wizycie, Młoda ma już mało miejsca. Taka pościskana była i przez to nawet buźki nie zobaczyłam zbytnio :-( Waży jakieś 3300 g ale niby na tym etapie błąd pomiarowy to jakieś 500 gram.
Rozwarcie na 2 cm ale główka wysoko. Łożysko niby w dobrym stanie, wody ok. Skurczy na ktg brak.
Dostałam skierowanie do szpitala na wywoływanie, ale dopiero 15 marca czyli 41+2.
I teraz nie wiem co robić, czy próbować wywoływać Młodą 'domowymi sposobami' czy usadzić dupsko na kanapie i czekać do 15 marca. Z jednej strony wolałabym już urodzić bo taka 'przeterminowana' ciąża to wielki stres, ciągłe sprawdzanie czy Młoda sie rusza i wogóle. Z drugiej strony szpital w którym chce rodzić jest 140 km od mojego miasta.. Czy jak w końcu sie zacznie to zdąże tam dojechać? Lekarz twierdzi że na spokojnie zdąże.
Sama nie wiem co zrobić..
W czwartek, piątek i poniedziałek mam możliwość wykonania ktg. No ale jutro i w weekend już nie.
Pomocy! Co sądzicie? Pomagać Młodej czy grzecznie czekać aż sama zechce wyjść?

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)