Dzisiaj jestem trzy dni po owu według wszelkich znachorów, wróżek internetowych i kalkulatorów cyklu. Wszystko zrobiliśmy jak trzeba, ale czy to wystarczy? Przez ostatnie miesiące nie wystarczało... Czuję, że jestem na początku drogi. Ten portal to kolejny krok.
Szukam zrozumienia, bo nigdzie go nie znajduję, ciągle przybieram jakieś maski. Udaję, że mi nie zależy, że bycie w ciąży, urodzenie maleństwa nie jest mi do szczęścia potrzebne. Tylko tutaj mogę być sobą.
W piątek śmieszna sytuacja. Zwolnili mnie z pracy, miałam umowę na stałe, a oni mnie zwolnili. Ja chciałam iść na urlop macierzyński, a pracodawca wykopał mnie bez żalu... życie jest zaskakujące. Dzisiaj rano telefon od dyrektora "Pani xxx czy chciałaby Pani wrócić do pracy?". Ja szok. Co prawda to zwolnienia grupowe, dyro nie miał nic do gadania. Prezes zdecydował, że tego a tego trzeba zwolnić i dostałam wymówienie. Nie wiem co robić. Tak bardzo chcę mieć dziecko. Jeżeli zajdę w ciążę, to nie będę mieć żadnego dochodu, ale może nie zajdę? Szukać nowej pracy? Przecież dostanę odprawę. Dziewczyny co robić?
Ps. nie mogę się doczekać kiedy zrobię test. Tyle ich już było i wszystkie wylądowały w koszu. Muszę czekać, czekać. Cierpliwość - coś czego mi brakuje. Po ilu dniach od owu można próbować robić test?
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 czerwca 2013, 09:57
od jakiegoś czasu nie czuje ani nie słyszę bulgotania
mam się czym martwić ?
Dziś od rana głowa mnie boli lekko kręci mi się w głowie, kawa mi nie smakuje, ale jakoś mam mam entuzjazm czy będę w ciąży śluzu mało kremowy jest ale tylko w środku choć u mnie nigdy tego śluzu nie było zawsze tak minimalnie...choć uczucia suchości nie mam ....na razie w mojej myśli są na temat że mąż za ponad miesiąc kończy 30 lat i myślę jaki mu wspaniały tort u piec i co zrobić na małym przyjęciu co przyszykować jakie potrawy...w niedzielę się wyjaśni czy mam się umawiać do lekarza na 3-4 lipiec czy tydzień później po 10...czekanie... na razie mam ochotę na pierogi z truskawkami idę je zrobić 
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 czerwca 2013, 14:44
Wkońcu mozna zacząc działąc:) z wielkim uśmiechem rozpoczynamy starania z moim M.
niedługo owulka, ja mam urlopik więc będę serduszkowac i się relaksowac 
Trzymajcie się kobitki i owocnych starań 
Wczoraj był tak pozytywny dzień , jak tylko się obudziłam , co było strasznie ciężkie po nocy w pracy, złożyłam życzenia mojemu tatusiowi. Jest kochany i zawsze był ważny w moim życiu- bardzo ważny. Ciągle się mówi mama i mama, ale ojcowie też są ważni w rozwoju dziecka. Ja mojego kocham. Później spędziałam fascynujący dzień z rodzinką mojego D.. było tak ciepło, rodzinnie właśnie , miło. To tacy przemili ludzie i cieszę się z tego że w takim stopniu mnie akceptują, czuję się powoli członkiem tej rodziny , zupełnie nie ma między nami dystansu a sam D. stwierdził ,że znam jego rodzinę już lepiej niż on sam i z pewnością częściej się z nią widuje . Siostra cioci mojego Kochania ma 42 lata i rocznego synka. To daje nadzieje, bo czekała na niego 18 lat , a malutki jest przeuroczy, taki wesoły dzieciaczek ,że nic tylko go tulić i całować. Widział mnie pierwszy raz a tak mnie zaczepiał uśmiechami, mimo że podobno jest nieufny w stosunku do nowych twarzy. I tak to ze mną jest, od zawsze dzieci znajomych, czy maleńcy członkowie rodziny uwielbiali mnie. Dzieci ciągną do mnie , sama nie wiem czemu bo nic nie robię specjalnego i wszyscy zawsze powtarzali że to dobry znak, choć ja nie wiem czego? Tylko mojego własnego dzieciaczka coś nie ciągnie do tego żeby się już pojawić
Jutro mam odebrać moje wyniki, nie wytrzymałam i dzwoniłam dzisiaj czy już są , ale nikt nie odebrał mimo że podobno ,czynne jest do 19.00 W sumie wiem ,że wynik się już przecież nie zmieni, nie mam już na to wpływu i dzień dłużej albo nawet kilka dni mogę poczekać...
Analizowałam ostatnio wiele spraw związanych z moim zdrowiem w tym względzie. I teraz nie opuszcza mnie poczucie pewności, że coś jest ze mną nie tak. Po pierwsze wcześniej miałam często infekcje, które mogą powodować niezdrożność, miałam też operację wyrostka robaczkowego z powikłaniami a to również na to wpływa. Po za tym mój długoletni ginekolog jeszcze na Śląsku twierdził kiedyś , kiedy jeszcze o dziecko się nie starałam ,że moje cykle (23-dniowe) są zbyt krótkie by jajeczko było gotowe do zapłodnienia, kolejny lekarz obalił tą tezę , wykrył owulację ale pęcherzyk nie pękł i zrobiła się cysta , która zniknęła po @. Podczas kilku w moim życiu USG- dowcipnych zawsze był jakiś pęcherzyk, raz nawet lekarz stwierdził że ooo jutro będzie owulacja, niemniej dziecka nie ma. Miałam też usuwaną nadżerkę , metodą elektrokoagulacji i ostatnio ginekolog na USG mnie o to pytał , bo podobno mam bliznę na szyjce macicy po tym zabiegu, która w niektórych dniach cyklu jest wyczuwalna jak badam położenie szyjki. I kolejna sprawa to hormony, badałam je dwa razy , za każdym razem lekarze krzywią się , robią mądre miny i twierdzą że wszystko jest ok. Poprzednie wyniki zaginęły podczas przeprowadzki ale te świeże mam i co mnie zastanawia , wynik prl 430.2 ulU/ml , norma podana przez laboratorium 102-495 więc niby w normie ale w internecie pisali żeby to podzielić przez 20 i wtedy wychodzi mi 21.52 a to za dużo bo norma jest między 15.-20 - zgłupiałam i tym bardziej chciałabym już wiedzieć jakie są wyniki tego cholernego AMH. Gdzieś tam czuje a może tylko chce się łudzić, że mój problem jest niewielki i w prosty sposób można sobie z tym poradzić. Dzisiaj Ovu przesuneło mi datę owulacji i co za tym idzie datę @ , która teraz wypadnie dokładnie na przyjazd mojego Słońca .. masz Ci los
i jeszcze na koniec , wkurza mnie podejście niektórych lekarzy. Traktują człowieka zupełnie bezosobowo, w klinice niepłodności ,gdzie robiłam badanie hormonów prl, lh i fsh odmówili mi badania AMH jeśli nie jestem ich pacjentką, do cholery łaskę robią skoro sama za to płacę? I to ciągłe "spokojnie, nie ma co się spieszyć" od ginekologów też mnie denerwuje, to mi czas przecieka między palcami , to ja chce być dla swojego dziecka mamą a nie babcią , więc darowaliby sobie takie teksty. W lipcu mam wizytę u nowego lekarza, podobno dobry i polecany ale ja tam sobie wyrobię opinię sama. Nie ufam lekarzom do końca, przez trzy lata leczyli mnie z infekcji którą tak naprawdę miałam tylko tydzień. Dopiero jak na własną rękę zrobiłam posiew na grzybicę na którą tak mnie intensywnie leczyli okazało się że żadnego grzyba nie ma, kazano mi powtórzyć badanie i znowu nic. Chodziłam wtedy do pana doktora heh, prywatnie i tak mu się głupio zrobiło że kilka następnych wizyt miałam za free ... dobre sobie
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 czerwca 2013, 15:46
To co inessa my tylko obie do konkursu stajemy??? Sylwunia Ty tez??? hahahhaa Dziewczyny zróbmy sobie lipiec miesiącem luzuuuuu bo oszalejemy.....
Dzisiaj odebrałam wyniki z piątku. Beta pięknie rośnie i w piątek była na poziomie 3516 a progesteron 37,77. Progesteron trochę mi spadł, ale nadal jest w normie. Zobaczymy co powie na to lekarz. Na po przedniej wizycie lekarz kazał mi zmniejszyć dawkę luteiny na 2X2, ale nie posłuchałam i nadał biorę 3X2. Może dzięki temu progesteron nie spadł poniżej normy. Umieram z ciekawości co się tam dzieje w środku:)
Kurcze dziewuszki a może by zrobić jakiś marsz, pikiete czy coś w tym stylu z transparentami PRECZ Z @, PRECZ Z @.....
tak po ciuchu mówiąc tym miesiącu mam straszną chcicę....hahah sama siebie nie poznaję...bo zazwyczaj jestem oziębła...przez te wszystkie problemy z zjaściem mój organizm jakoś nie odczuwa przyjemności...a teraz ech ....
hahah może dla jaj zrobimy konkurs, która ile uzbiera serduszek????
No wiec juz po wizycie u gin. i niestety teraz na 100% bez staran. Dostalam 3 opakowania antybiotyku "Lincocin" a maz dwa opakowania tego samego. Do tego globulki "Macmiror". Kupilam jeszcze lek oslonowy "Asecurin" Dostalam jeszcze od gina probke "Trivagin" wiec kupie cale opakowanie jak wezme to co dostalam. i po 5 dniach od skonczenia brania antybiotyku posiew, tak samo maz posiew z cewki moczowej. Na ten czas wspolzyc z prezerwatywa. A starania dopiero po wyleczeniu. Nie monitorujemy cyklu narazie bo nie ma sensu...
Bardzo się martwię, ponieważ od paru dni mam lekko brązowy śluz(ale tylko czasami po załatwianiu się)powiedziałam to swojej lekarce przepisała mi duphaston. Biorę go od 5 dni ale narazie nie widze zmian.
WIERSZ PRZEDPOTOPOWY
Jak nazwać rozpacz wiarę
zwierzęta rośliny
ból nie najważniejszy
a przecież jedyny
zdjąć czapkę jak w kościele
klęknąć przy cierpieniu
do Nienazwanego
mówić po imieniu
(ks. J. Twardowski, 1979, 1980)
Dziękuję za wszystkie dobre słowa. Opowiem teraz o marzeniu jakim jest dla mnie dziecko. Moja rodzina nie jest wielka, babcia miała tylko moją mamę i ciocię, mama ma naszą trójkę ale ciocia nie zdecydowała się na dziecko dalszą rodziną nie mam kontaktu. W rodzinie nie ma teraz żadnych dzieci ale ja od zawsze marzyłam o dziecku, moja siostra bardzo długo zapierała się, że nie chce dziecka a ja byłam ciągle za młoda. W listopadzie siostra nieśmiało zapytała mnie czy jej pomogę jeśli będzie miała dziecko bo stwierdziła, że może by się jednak zdecydowała. Nawet mężowi nie powiedziała, ja byłam pierwsza. Bardzo mnie to ucieszyło. Starała się cztery cykle co jak na jej wiek (34 lata) to według mnie bardzo krótko. Ma termin na listopad i już wiadomo, że będzie dziewczynka. Kiedy zaczęłam starania myślałam, że może uda się szybko i dzieci będą rówieśnikami. Niestety natura chciała inaczej i obawiam się, że będę starała się dłużej niż siostra. Czasem mi smutno kiedy widzę jej brzuszek a mnie się kolejny raz nie udaje. Już bardzo dawno temu jako nastolatka pomyślałam, że tak bardzo marzę o dziecku a natura jest przewrotna i może się okazać trudne do zrealizowania. Bardzo bałam się, że będę miała problem z zajściem. Teraz staram się tych myśli nie dopuszczać. Chcę być matka nie tylko ciocią. Wiem, że jeśli nie zajdę do listopada to każde spotkanie z siostrzenicą będzie trudne i bolesne. Narazie jestem optymistką i wierzę, że już niedługo się uda.
Teraz może troszkę więcej o staraniach. Pierwszy cykl był zupełnie poza kontrolą, niczego nie badałam i liczyłam, że się uda. W drugim cyklu zaczęłam badać szyjkę i zbierać więcej informacji. Trzeci cykl był już kontrolowany, mierzyłam temperaturę badałam szyjkę i mimo wszystko się nie udało. Cykl był krótki (25dni) a przyjście @ było zaskoczeniem i było mi bardzo ciężko bo nie miała nawet czasu oswoić się z nieudanym testem i brakiem nadziei, że nic z tego nie będzie. Postanowiłam, że kolejny cykl odpuszczam, nie mierze temp. za to brałam wiesiołka do 12dc bo chciałam poprawić śluz, jedynie badam szyję bo w czasie owu zawsze ładnie szła do góry i właśnie wczoraj była wysoko a dziś już nisko i twarda wiec sądzę, że już po wszystkim. Muszę teraz czekać dwa tygodnie na efekty. W ciągu tego cyklu staram się ciągle myśleć pozytywnie, nie denerwować się, być szczęśliwa. Stan umysłu podobno też ma znaczenie. Akurat w terminie @ zaczynam urlop i mimo wszystko myślę już o kolejnym cyklu. Akurat odpocznę i przyjdzie owu wiec jak nie ten to kolejny cykl po prostu musi być udany.
Piąty dzień mocnego krwawienia i bóli.. Pojechałam na A&E, czyli brytyjska Izbę Przyjęć,ale oni na to, że tak ma być.. mam tracić krew, piąty dzień, jakby z kranu lekko odkręcić. I ciągle te kawałki życia..
Ostatni cykl na ovu? Chyba nie.
Wczoraj weszłam w III trymestr.
Maluszku, została nam ostatnia prosta do przetrwania.
I zaczyna się wielkie odliczanie - 10 tygodni do ustalenia terminu cesarki.
A mnie prześladuje myśl, że postanowisz się Maluszku wymeldować z brzuszka jeszcze pod koniec sierpnia. Zobaczymy czy moje przeczucie się sprawdzi.
Tymczasem brykasz sobie radośnie. Ostatnio odkryłeś nawet okolicę żeber, zainteresowała Cię na tyle, że dałeś sobie spokój ze skakaniem po pęcherzu. Nadal mam mieszane uczucia, czy ta zmiana powinna mnie cieszyć.
Jutro do Ciebie z Tatusiem zajrzymy, mamy spotkanie z Panią Doktor. Ciekawe ile urosłeś od ostatniego spotkania.
Postanowiłam że ten cykl będzie wyjątkowy. Nie zakładam, że zajdę w ciążę bo to nie tak działa. Ale zakładam już dzisiaj, że wszystko w tym cyklu będzie inne, lepsze, bardziej zorganizowane, urozmaicone. Czy to będzie praca, czy życie osobiste - wszystko zacznie mieć ręce i nogi. Z reguły jestem leniwym kombinatorem. Co tu robić żeby się nie narobić. W pracy na luzaka od poniedziałku do piątku, w sobotę imprezka a niedziela przed kompem albo TV. Po 30tce moje życie się bardzo rozleniwiło. Mam wiele pomysłów w głowie ale z realizacją już jest gorzej. Jestem uzdolniona artystycznie, ale w zasadzie to lubię tylko o tym gadać. Ciężko jest mi się zmotywować i w tym cyklu postanowiłam wszystko zmienić.
Czuje sie taka senna i zmeczona- wczoraj caly dzien w pracy ziewalam i wygladalam jakbym w nocy nie spala - taka zmarnowana, piersi mnie okropnie bola i jajniki- poza tym plamie delikatnie juz 5 dzien- narazie nie uznaje to za @ zobaczymy jesli nie dostane w najblizszych dniach to zmienie to na skapy okres ( bardzo skapy bo zaledwie kilka brunatnych plamek) ale moze po HSG moj organizm tak wlasnie wariuje...ale zawsze jak dostaje @ to wszytko mi przechodzi ( bol piersi,jajnikow) a bole sie nasilaja.... chce szybko zaczac staranka z clo ale jak widac nie jeste mi to dane... W ciazy napewno nie jestem bo od 14 dc bralam luteine a ona nie pozwala zeby byla owulka ...
CZEKAMY NADAL ....
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.