No to tak. Dziś w końcu miałam owulację. 16 dc to trochę późno jak dla mnie, ale najważniejsze, że była. Wczoraj pęcherzyk dominujący miał 23mm, a dziś już go nie ma. Jakieś 3 godz. przed dzisiejszym usg czułam wyraźny ból owulacyjny.
Kriotransfer w czwartek. Biorę dwie blastki.
4dc
Kupowałam sobie ostatnio kilka kosmetyków w Sephorze. Dostałam fajne próbki perfumów gratis i całkowicie o nich zapomniałam. Wczoraj malując się przed wizyta u lekarza, patrze do kosmetyczki a tam próbka. Mąż mnie poganiał. Czasu mało. Wiec ciach patyczkiem za ucho. Ale coś nie tak. Ale śmierdzi. Lece do łazienki. Włosy sklejone, ucho posklejane. Szybko wytarłam. Idę, patrzę na próbke a to stary klej do rzęs, który nie wiadomo skąd się tam wziął. Powstrzymałam się od śmiechu, wsiadając do auta. A mąż na to, a co ty masz na uchu ? A ja sobie myśle, kurde nie zmyłam dokładnie. Ale przypał. Więc ide do góry spowrotem, nic nie ma. Po prostu nie było widać w lusterku jak jestem posklejana. Dopiero jak wziełam drugie... No i w końcu musiałam się przyznać do odwaliłam.. I mąż ścierał mi z ucha i włosów klej do rzęs......
Okazało się, że jednak mam chorobę Gravesa Basedowa... Przez dwa lata nikt nie potrafił zlecić mi badań, zeby to wykryć....................................
Babcia się modli,żeby jeszcze zobaczyła prawnuka. Pyta wprost, czy jestem w ciąży - nie jestem. Następnego dnia rano test pozytywny. I ta myśl,że takie sytuacje naprawdę się przytrafiają ludziom, że nam się przytrafiła i to w pierwszym cyklu leczenia. Najszczęśliwsze zrządzenie losu. Radość nie trwa długo.
Nie wiem co czuć. Nie zdążyłam się zacząć cieszyć, że jestem w ciąży, a już ją straciłam. Czytam w internecie o ciąży biochemicznej. Piszą, że przydarza się w przypadku 50-60% ciąż, często jest wynikiem wad genetycznych. Na pewno doszło do zapłodnienia, ale nie wiadomo, czy udało się zagnieździć. Piszą to tak jakbyśmy nie mieli jeszcze do czynienia z dzieckiem, że to tak częste zjawisko, selekcjonujące wadliwe zarodki...Zastanawiam się więc czy ja właśnie straciłam dziecko? Czy wolno mi płakać, rozpaczać? Nie słyszałam bicia serca, nie widziałam plamki na badaniu USG. Czuję, że odebrano mi możliwość przeżywania dramatu straty dziecka, bo to co było we mnie, było niczym...
dawno mnie tu nie było... 7 marca przyszła @ w 49 dc ... a teraz jest 42 dc... i nic poza chwilowymi bólami brzucha i jajników jak na okres poboli trochę i przestaje wczoraj robiłam test sikany i negatywny...
na środe 20 kwietnia jestem u mówiona do mojej gin..
szanse małe ale może coś z tego będzie ...
Hejka. Pije ziolka ojca sroki 3...wiem ze to pierwszy miesiac picia dopiero efektow jakichs spektakularnych nie widze poki co oprocz tego ze...w ogole nie mialam zadnego sluzu..no i bolaly mnie dwa jajniki a zawsze bolal jedrn. Nie wiem czy to przez te ziola czy nie. Przytulalismy sie od 8 dc do 18 dc. Zobaczymy czy to cos dalo. Dzis juz pobolewa mnie brzuch jak na okres. Martwie sie czy wszystko tam w porzadku z janikami itp bo to nienormalne zeby bolalo na 2 tyg przed okresem. Chociaz kto wie..jak sie znow nie uda ( to 6 miesiac staran) zaczynam intensywne odchudzanie bo moze przez moja nadwagę nie moge zajsc?
Jestem bardzo zmęczona. To była fajna sobota, bez stresu i pośpiechu. Czasem fajnie pobyć sobie we dwoje, kiedy córka jest u dziadków. Na przykład można się poprzytulać
kiedy się chce, np. zaraz po obiedzie, a nie czekać do wieczora, kiedy już się chce tylko i wyłącznie spać.
A pod wieczór byliśmy w aquaparku, oprócz kąpieli skorzystaliśmy z łaźni parowej i jacuzzi. Jestem miło rozanielona, zmęczona, pomasowana na zewnątrz i wewnątrz. Chciałoby się rzec "Soboto trwaj!".
Maz byl na powtorce badan, wyniki w przyszlym tygodniu. Jeszcze nigdy sie tak nie stresowalam no ale coz. Wyslalam go prywatnie do kliniki, ktora ma jeden z najlepszych programow in vitro, zeby sie troche zorientowal jak tam jest, zajmuja sie tam beznadziejnymi przypadkami. Sa tak drodzy, ze az zawrotu glowy mozna dostac myslac, taka ostatnia deska ratunku (ktora planuje tak na wszelki wypadek).
Zaczelam brac mega dawke wit D przez nastepny tydzien, zobaczymy jak zareaguje, endo uwaza, ze to moje szanse redukuje o 50% w tej chwili, a jutro sie podgladamy w przygotowaniu do stymulacji, ale strasznie sie obawiam, ze maz bedzie mial zle wyniki i tylko ivf nam zostanie...
Doczekałam się wreszcie @
wczoraj zaczęłam brać proszki i mam nadzieję, że pomogą. Wiąże wielkie nadzieje z tym cyklem, wierzę, że jesteśmy na dobrej drodze do pełni szczęścia.
Dziękuję dziewczyny za miłe słowa
Ze mną to nie jest tak że nie czuję żalu ani bólu - czuję ogromny. Ja po prostu wiem, że kiedy zaczynam płakać, to nie przestaję. Dosłownie i na bardziej przenośnym polu. Kiedy opanują mnie czarne myśli to koniec. Dlatego staram się ich do siebie raczej nie dopuszczać. Najgorzej jest kiedy przychodzi wieczór, wtedy jakoś tracę nad sobą panowanie. Wczoraj znowu płakałam, na samą myśl o krwawieniu płakałam. Ale wiem że muszę się ruszyć od razu, że muszę się czymś zająć od razu, że to dla mnie jedyna droga żeby nie mieć znowu kryzysu.
Co do ruszania to odpisał mi już Chrostowski. Zaczynać możemy w kolejnym cyklu po tym krwawieniu, więc za jakieś 3tyg znowu zawitam do Artvimedu żeby zaplanować stymulację. Ehh. Znowu się zacznie jeżdżenie tam. W maju będę mieć mniej lekcji bo odejdą mi maturzyści więc może łatwiej będzie ustawiać się na wizyty. Jak najszybciej robimy genetykę, i tego się bardzo boję. Bardzo boję się wyników. Czekam jeszcze na odpowiedź czy mutacja CFTR 2 czy 33. Mam nadzieję, że nie obie. Ostatnio nasz budżet jest szczupły dość a teraz musimy wyskoczyć z 1500zł-2000zł na te badania + powtórzyć część badań z krwi, bo ostatnie robiliśmy przed kwalifikacją w październiku i już są nieważne. No trudno, jakoś sobie poradzimy. Szczęście że w artvimedzie czeka się na wynik genetyki tylko dwa tygodnie. No i jeszcze jedną próbę zrobimy na koszt państwa, co cieszy bardzo. No i może tym razem transfer uda się w cyklu z punkcją skoro mamy już za sobą doświadczenie z pierwszej stymulacji i hormony były za wysoko.
Plan z odchudzaniem modyfikuję ponieważ przez miesiąc zrzucę max 4kg tak według moich obliczeń. Dobre i co, ile zrzucę tyle zrzucę.
W czwartek po wizycie muszę zadzwonić do tej dyrektorki i powiedzieć co dalej z moim l4, które pewnie się skończy bo i nie ma potrzeby go dalej przedłużać, i to też muszę powiedzieć. Chyba nawet jej reakcji się nie boję tylko samego faktu, że muszę to przed kimś ubrać w słowa: "Nie utrzymała się ciąża, poroniłam". A dla mnie ubrać w słowa to przenieść do rzeczywistości. W tym wypadku, zmierzyć się z tym jeszcze raz. Już mi się chce płakać na samą myśl.
Pozostałe dni l4 chcę wykorzystać na coś, chcę robić coś, więc zapewne posprzątam mieszkanko na błysk, może jakieś rzeczy poporządkuję. Jakoś ten czas chcę wykorzystać.
Krwawienie dalej nie rozpoczęło się na dobre. Brudzę mocno, brzuch i plecy bolą coraz bardziej więc mam nadzieję, że to w końcu się zacznie i minie. Tylko tyle chcę, chcę to już mieć za sobą. Najgorsze jest to czekanie na to co i tak musi się stać. Wiem, że po takich dawkach progesteronu może chwilę potrwać zanim spadnie poziom tego hormonu ale boję się mocno czy to się wszystko odbędzie samo tak jak ma się odbyć.
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 kwietnia 2016, 08:37
nadal za tobą tęsknię słoneczko... i pamiętam...
30 dc, 15 dpo
Chyba idę na rekord fazy lutealnej. Do tej pory nigdy nie przekroczyłam 15 dni, a to jedyne 15, które kiedyś osiągnęłam było zasługą Duphastonu... Zazwyczaj cieszę się, gdy dotrzymam do 12 dni, bo często kończy się i po 10-11.
Temperatura zjechała dzisiaj do 36.33°C, czyli ewidentnie @ się zbliża... Pa pa szkrabie 2016! Przestałam się już łudzić, że będzie dobrze. Przechodzę wręcz powoli w stan, gdzie jestem wkurzona, że nowy cykl, w którym mogłabym coś zmienić tak długo każe mi na siebie czekać! Przecież zmniejsza tym samym liczbę cykli, które zmieszczą się w tym roku, a nie wiadomo ile mam jeszcze czasu patrząc po ostatnich wynikach:(
Od kilku dni trwają przygotowania do rodzinnej imprezy, którą dzisiaj wyprawiam. Jestem wiecznie przemęczona, zestresowana i niewyspana. Wczoraj, a właściwie już dzisiaj, rzeźbiłam tort do 1 w nocy... Całkiem możliwe, że to jest przyczyna opóźnienia w nadejściu nowego cyklu. Miejmy nadzieję, że jutro, gdy już będzie po wszystkim, organizm także odpuści.
Lista ściągnięta od innej użytkowniczki z Belly 
1. Wózek, fotelik samochodowy
2. Łóżeczko
3. Materac (lateks, pianka, pianka-kokos, pianka-gryka, pianka-gryka-kokos)
4. Przewijak na łóżeczko
5. Rożek (może być z usztywnieniem albo bez)
6. Prześcieradła
7. Coś do spania na okres po-rożkowy, czyli po 2-3 tygodniach (śpiworek, ew. kołderka czyli wypełnienie i 3x poszwa)
8. Ceratka do łóżeczka
9. Kocyki
10. Wanienka
11. Ręczniki z kapturkiem
12. Ręcznik kąpielowy bez kapturka
13. Termometr do wody
14. Pieluchy tetrowe. Takie kolorowe do karmienia, do wózka jak się na spacer idzie...
15. Środek do kąpieli OD PIERWSZEGO DNIA DZIECKA
16. Gruszka lub Frida ...
17. Woda morska (do udrażniania noska, np. Marimer, Sterimar)
18. Coś do pielęgnacji pępka (Octenisept, gaziki nasączone spirytusem, gaziki jałowe + spirytus) - tutaj możecie dostać receptę od lekarza przy wypisie ze szpitala
19. Płatki higieniczne (np., do przemywania buzi)
20. Waciki do uszu z ogranicznikiem
21. Coś na odparzenia (np. sudocrem)
22. Krem nawilżający po kąpieli
23. Chusteczki nawilżające do wycierania pupy (np. Dada, Pampers, Softino)
24. Nożyczki do paznokci
25. Pieluchy – najmniejszy rozmiar
26. Szczoteczka do włosków (szczoteczka prócz normalnego czesania przydaje się, gdy dzieciak ma ciemieniuchę – wówczas pół godziny przed kąpielą nacieramy oliwką, potem wyczesujemy i normalnie myjemy) 
27. Termometr (np. do przykładania do czoła/ucha)
28. Coś do prania ubranek (np. płyn lub proszek JELP, Dzidziuś ) 
29. Jakaś butelka ze smoczkiem o najwolniejszym przepływie (Avent, Nuk, Dr. Browns, Tommy Tippee – nawet, gdy chcecie piersią karmić, może przydać się do przepajania w przypadku kolki lub upałów.
30. Wówczas – szczotka do mycia butelki + zapasowe smoczki
31. Smoczek – uspokajacz (również najmniejszy, Avent, Rossmann Babydream, Nuk, kauczukowy lub silikonowy)
32. Osłonki silikonowe na sutki i ja osobiście jestem im przeciwna...
33. 3-4 śliniaczki
34. Ubranka (raczej rozmiar 56, jeśli dziecko jest powyżej 55cm i tak w rozmiarze 62 będzie pływało)
- 5x kaftanik na zatrzaski + śpiochy (nie na guziki czy wiązania!)
- 5 x pajacyk 
- 5 x body z długim rękawem 
- 5 x body z krótkim rękawem 
- 2 x sweterek 
- 2 x razy bluza (bez kaptura) 
- 5 razy bluzka z długim rękawem 
- kilka par skarpet 
- 2 pary niedrapków 
- 3 czapeczki cienkie wiązane 
- jedna grubsza czapeczka 
- rajstopki 3-4 pary 
- opcja na lato: zdecydowanie więcej bodziaków z krótkim rękawem/bez rękawów, kilka sztuk rampersów, dla dziewczynek sukieneczka bawełniana 
- opcja na zimę: kombinezon, ciepła czapka zimowa, dodatkowe rajstopki, skarpetki grubsze, może jakaś grubsza bluza) 
Zaznaczam, że miałam większą ilość niż podałam
OPCJA WYPASIONA
Prócz powyższych przydatne bywają różne utensylia dzieciowe.
1. Leżaczek – bujaczek
2. Mata edukacyjna (po 2 miesiącu)
3. Niania elektroniczna
4. Podgrzewacz do butelek
5. Wyparzacz (do butelek, smoczków)
6. Regał na dzieciowe rzeczy (wielce przydatny!) 
7. Karuzelka nad łóżeczko 
8. Myjki frotte 
9. Gąbka – podkładka do kąpieli (jak wyżej) - u mnie nie sprawdziło się...
10. Pieluchy flanelowe sztuk 5 
11. Parafina ciekła (przydała się gdy dziecko dostaje koszmarnych potówek)
12. Kropelki na wzdęcia (esputicon, espumisan, bobotic, delicol, sabsimplex – ten nie do dostania w PL)
13. Wiaderko do kąpieli Tummy Tub
14. Olejek mentolowy (np.olbas oil – gdy dziecko ma katar, kilka kropli dodajemy do takiego zapachowego podgrzewacza lub do miski z gorącą wodą, postawionej w pokoju – łatwiej oddychać)
15. Nawilżacz powietrza
RZECZY DLA MAMY:
1. Maść do ratowania brodawek (np. bephanten, maść, nie krem!)
2. Koszule do karmienia 
3. Podkłady porodowe SENI
4. Podpaski rozmiar gigant (chyba tylko apteki, takie gigantyczne Bella lub inne są też, a dopiero potem rozmiar xxxl jakieś zwyklejsze, potem coraz mniejsze aż do wkładek dojdziecie – a tych największych to ze 4 opakowania). Są takie podpaski w aptece z ściągniętymi brzegami, firma chyba Tena. Nie polecam zwykłych podkładów, nie trzymają się i nie mają skrzydełek 
5. Majtki jednorazowe (ja się pociłam w tym, więc kupiłam najtańsze gacie bawełniane z przeznaczeniem na wyrzucenie) – w opakowaniu jest 5-7 sztuk.
6. Staniki do karmienia 
7. Herbatka na laktację (nie zawsze jest konieczna, ja miałam i nie użyłam)
8. Tantum rosa (do podmywania się po porodzie, albo do robienia nasiadówek). Bardzo mi pomogło 
9. Laktator - kupiłam ręczny, ale nie umiałam z niego korzystać, bardziej mleko leciało po ręcznej interwencji niż po użyciu laktatora 
10. Wkładki laktacyjne
Kwiecień to dla mnie miesiąc totalnego luzu w głowie, planowania pięknych słonecznych weekendów (no dobra, dzisiaj pada ;P ),skupiania się na wszystkim oprócz ciąży. Tak sobie postanowiłam pod koniec marca. I idzie mi całkiem dobrze, chociaż im bliżej terminu testowania (26.04) tym częściej zerkam na kalendarz, gdzieś tam odliczam te dni 
W ogóle kwietniowy cykl jest jakis dziwny. Między 15 a 18 dc, gdzie teoretycznie powinna byc owulacja, nie czulam zupelnie zadnej aktywnosci jajników. Jakiś urlop sobie zrobiły, wyjechały czy co? Lekkie, a potem trochę mocniejsze kłucie zaczęło się w 21dc i trwało jakieś 2 dni. Testow owulacyjnych nie robilam (jak juz pisałam, ten m-c jest out of control
), ale cos mi sie wydje,ze cykl trochę się zbuntował i przechodzi jakąś wiosenną metamorfozę. Ehh...i trzeba będzie się uczyć go od nowa..
Mam do Was pytanie, czy stosowałyście/stosujecie jakąś dietę wspomagającą zajscie w ciążę? Może lekarze Wam cos doradzali?
Miłej niedzieli 
5dc
Spotkałam się że znajomymi, ale nie mogłam wytrzymać w ich towarzystwie.. Ich problemy są zupełnie inne niż moje, a na temat moich gadać mi się nie chce.. Wykrecilam się obowiązkami i uciekam.. Mam spadek formy i kiepski humor od wczoraj.. Nic mi się nie chce.. Czekam do piątku co powie lekarz..
Czytałam kiedyś jeden z pamiętników.. Jedna z Nas napisała, że niepłodność to życie na huśtawce.. Dziś jestem w dole, kilka dni temu w górze.. Niestety wydaje mi się że to spotkanie ze znajomymi tak mnie wpłynęło.. Ale jak to na huśtawce, jutro będę w górze;-)
Modlitwa o dar macierzyństwa
Maryjo, Matko Jezusa! Pod swoim sercem nosiłaś Zbawiciela świata. Dzięki łasce Ojca naszego w niebiosach poznałaś czym jest radość i ból macierzyństwa. Znasz moje imię. Znasz moją udrękę i smutek. Z ukochanym małżonkiem nie możemy doczekać się upragnionego dzieciątka. Wierzę, że dziecko przychodzi na świat dlatego, że tego chce Bóg. Dlatego z głęboką wiarą i ufnością błagam Cię o wyproszenie u Stwórcy łaski macierzyństwa. Amen.
dziś piękna pogoda
aż chce się cokolwiek robić
na Mszy było tyle dzieciaczków wokół nas, zastanawiałam się kiedy wreszcie pojawi się u nas. Chciałabym, aby to był ten cykl... Odkąd pracuję z dziećmi jakoś łatwiej znoszę to czekanie, nie mam aż tyle czasu na rozmyślanie. Tyle dobrego bo do tej pory to już bym chyba zwariowała:)
Mówi się, tu w tym pamiętniku również były takie komentarze, że objawy ciąży czasami nie są odczuwalne. Zgodzę się i wierzę w to. Na prawdę wierzę dziewczynom, które mówią, że tak mają. Ja nigdy w ciąży nie byłam, ale mam wrażenie, że gdybym już była, to to poczuję. Będzie mnie bolał brzuch, cyce itp. itd. Na razie nie czuję nic. Jak zawsze nic. Jeszcze niby jest czas.
15 dc
Dobrze że zrezygnowałam z tego piatku z tej inseminacji bo by było za wcześnie. tak mi się wydaję, że jeszcze nie miałam owulacji... testy owu negatywne no i temp nie wskazuje na owu.
Odebrałam wyniki badań - mam podwyższony poziom androgenów. Co prawda nieznacznie, ale jednak. Po czterech inseminacjach człowiek zaczyna się już wypalać. Czekamy z mężem niecierpliwie na kolejną wizytę i na plan B autorstwa naszego lekarza. Jeśli in vitro to przesada, to co nam zaproponuje po czterech próbach? I mam straszny dylemat - z jednej strony przez bezpłodność męża te inseminacje są w zasadzie czterema próbami zajścia w ciążę w życiu, więc czy można mówić o niepłodności? Z drugiej natomiast procedury przed inseminacjami mają na celu zmaksymalizowania moich szans na poczęcie. Więc gdyby miało się udać, to pewnie by się już udało...
zastanawiamy się nad adopcją. Doszliśmy do wniosku, że może tak nam się uda zostać rodzicami. Ale nie będziemy rezygnować z leczenia... Zadziałamy dwufazowo - może w ciągu dwóch lat doczekamy się dziecka albo dzięki leczeniu albo adopcji.
Tak więc tego dzieje się
dziś przylazła @ więc wzięłam pierwszą tabletke ovulastanu
:D
jutro sie umawiam na wizyte do gync na rozpisanie stymulacji, wreszcie się doczekałam 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.