Nasza Emilcia jest juz z nami!
Urodziła sie 25.04.2016 r. o godz. 10:20.
Nasz największy skarb, nasze 3350 g i 53 cm naszego szczęscia!
Spada i spada - będzie 2 jak nic. Na razie jedynie krwisto czerwone plamienie.
Fatal kompletny z samopoczuciem - biegunka i mdłości. Zadyszka przy każdym kroku. Może złapałam jakieś choróbsko? Zawroty głowy się nasilają. Pojadę na początku cyklu na badania krwi. Może rzeczywiście mam poważne niedobory. Anemia?
"Samotnosc to taka straszna trwoga, ogarnia mnie, przenika mnie..."
17dc 6dpo wg ovu, wg mnie 4dpo (zobaczymy kto ma rację
)
Ostatni tydzień był baaaardzo intensywny, ale przeżyłam mimo, że wyszło kilkanaście nieplanowanych komplikacji.. Np. skasowali mi auto:( ale nikomu się nic nie stało, staram się myśleć, że to nie moja wina, nikomu nic nie jest, czasu nie cofnę..
W pracy tak sobie.. Koleżanka nadal przy myśli, że rezygnuje, ja zapracowana, ale najgorętszy okres się skończył, następny za ok 2 miesiące (jeżeli nic się nie wydarzy).. Od jutra zaczynam intensywny relaks, a że jestem dziwnym człowiekiem i najlepiej relaksuje się przy pracach ogrodowych to mam zamiar napracować się w majówkę od rana do nocy:) potem grill ze znajomymi:) podjęliśmy z G. decyzję, że zrezygnuję z fajnej oferty w pracy dodatkowych pieniędzy kosztem stymulacji.. Podczas stymulacji będę miała urlop, żeby nie stresować się pracą i w ogóle żeby zrezygnować ze wszystkich dodatkowych zbędnych bodźców.. Modlę się o moje jajeczka..
G. ostatnio rzucił żartem, że może jednak uda się naturalnie i mój relaks i luz zniknął.. Głupi chłop.. Lekarz mówi, że nie ma takiej opcji, a ja codziennie modlę się o cud.. Jestem pozytywna, staram się żeby uśmiech nie schodził mi z ust.. I w tym pozytywnym nastawieniu wróciła do mnie jeszcze jedna cecha, która miałam, a która zniknęła na moment.. Ale ta niestety wróciła.. Znów jestem roztrzepana.. Czyżby dobry humor był sprzężony z roztrzepaniem;)
Ciąża rozpoczęta 27 marca 2016
Dodałam pozytywną bętę i już mnie przenosić chciało.
Przyrost jest 366% ale beta wciąż dwucyfrowa. Lekarz mówi że swiezutka ciąża i trzeba mieć nadzieję że wszystko będzie ok. Także wierzę w to głęboko
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 kwietnia 2016, 19:09
5 tydzień
Pęcherzyk zagnieżdżony w macicy 
Malutki, ale jest 0,24cm 
Leki na podtrzymanie i witaminy.
Lekarz kazał odstawić gluckophage, słyszałam różne opinie na ten temat i nie wiem co robić...
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 maja 2016, 14:29
C.D
Newsy, newsy, same newsy:
-KTG wykazało skorcze, których zupełnie nie czuje. Pani zrobiła wielkie oczy i zaczęła sie śmiać, gdy powiedziałam, ze zupełnie nic nie czuje 
-po najbardziej bolesnym badaniu na swiecie okazało sie,ze rozwarcie na trzy centymetry.
-Od momentu badania skurcze juz odczuwalne, ale nadal nie bolesne.
A teraz zła nowina:
-wód płodowych bardzo niewiele...
Decyzja:
-jedziemy zaraz na szpital i wywołujemy porod! 
Ot, to takie nowostki.
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 kwietnia 2016, 19:12
Bez sensu, ten mój dzisiejszy "okres" to zwykłe plamienie, czyli znów mam plamienie przed okresem i znów tak wolno się rozkręca, jak poprzednio... Nigdy tak nie było, zawsze był okres i od razu z grubej rury, a teraz coś się poprzestawiało, chciałabym tylko wiedzieć, jaka jest przyczyna, nic więcej...
wkurza mnie to, bo nawet nie wiem, z czym walczyć. 
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 kwietnia 2016, 19:26
Ciąża zakończona 29 kwietnia 2016
13 dc
Dawno nie pisałam. Ostatnio mamy ciężki okres. Impreza już dawno za nami, a i tak ciągle coś trzeba załatwiać, gdzieś gonić, o czymś myśleć. Nie udaje się wygospodarować nawet dnia odpoczynku. Nadal chodzę przemęczona fizycznie i psychicznie. Odpuściłam już nawet martwienie się o wyniki, nie mam też siły tu zaglądać, więc troszkę zawaliłam z wspieraniem Was:( Przepraszam. Muszę się w końcu zebrać do kupy. Jutro jedziemy na 2 dni w góry, nieco oderwać się od cywilizacji. Może to pomoże się zregenerować? Tzn. psychicznie, bo fizycznie, gdy ja coś planuję nigdy nie da rady... Zawszę chcę zbyt wiele zrealizować, a potem wracamy jeszcze bardziej wycieńczeni niż przed urlopem:> Tym razem jednak bierzemy psa i być może jego dobro i ograniczone możliwości trochę przystopują moje zapędy;)
Byliśmy dzisiaj w klinice na kolejnej wizycie niepłodnościowej. M. odebrał przy okazji wyniki badania nasienia. Wszystko wyglądało pięknie, ani śladu po aglutynacji, ruchliwość postępowa skoczyła z 9% na 36%... i nagle bum! Tuż przed zaproszeniem nas do gabinetu ujrzałam parametr, o którym zapomniałam. Przeklęta morfologia... Na samym początku, rok temu było 6%. Potem przez kolejne badania utrzymywało się 5%. Aż tu nagle dzisiaj patrzę - 2,75%! Piiiip! Przecież bierze już nawet Fertilmen Plusa, a tu pogorszenie? Wcześniej przynajmniej mogłam się pocieszać, że jest powyżej min. normy (4%), ale teraz już nawet to mi zabrano:( Efektem odkrycia było chwilowe rozklejenie się na oczach pani doktor i straszny wstyd z zaistniałej sytuacji:( Nie cierpię tego u siebie. W ostatnich latach zupełnie nie jestem w stanie opanować stresu... Może powinnam iść do jakiegoś psychologa? Łzy potrafią mi polecieć nawet gdy ktoś w pracy opowiada np. o zabiegach chirurgicznych. Momentalnie, mimowolnie wszystko sobie wizualizuję, zaczynam potwornie się stresować, a gdy ten ktoś nie chce przestać mówić - rozklejam się i czym prędzej muszę uciekać z pomieszczenia. Coś naprawdę jest nie tak jak trzeba. Przecież normalny dorosły człowiek w ten sposób nie reaguje!
Wracając do kliniki. Po analizie wyników, zrobiono mi usg i niestety okazało się, że nie ma dominującego pęcherzyka mimo 13dc, czyli dnia w którym często miałam już ovu. W dodatku pęcherzyki, które się pokazały są strasznie małe:( W jednym jajniku pęcherzyk 10mm, w drugim 2 pęcherzyki ok. 10mm. Mogę więc odpuścić już ten cykl do końca i skupić się na wykonywaniu badań, które mi zlecono. I tak cykl byłby pewnie stracony, gdyż cytologia wykazała u mnie infekcję, którą muszę zaleczyć
Zapytałam naszą panią dr o mój wynik AMH (0,86) i tempo w jakim może się pogarszać. Powiedziała, że nie jest za dobrze, ale najważniejsze aby AMH było powyżej 0.7. Podrążyłam więc temat i dowiedziałam się, iż przeciętnie spada ono ok. 0.1 na rok. Czyżbym więc miała jeszcze tylko 1.5 roku szansy na naturalne zajście w ciążę?! Jakaś makabra:( Na pocieszenie mam brać modulator homocysteiny przez 3 m-ce. Ponoć ma on odrobinę podreperować AMH. Jestem jednak trochę sceptycznie nastawiona po tym jak się naczytałam w Internecie, że zwiększenie poziomu AMH jest niemożliwe, ale może to jakaś nowinka?! Oby zadziałała! I oby nie zrujnowała mnie finansowo...
Ustaliliśmy również, że nie ma co czekać i szykujemy się do pierwszej inseminacji. Mamy przez najbliższy cykl porobić wszelkie badania przygotowawcze i gdy będą w porządku - udać się z nimi w następnym cyklu do kliniki, gdzie rozpoczną stymulację lekami.
Tymczasem skoro mamy długi weekend, a cykl jest do niczego nie zdatny - zamierzam nadal odpoczywać od zamartwiania się i skupić się na innych sprawach. Będę jedynie mierzyć temperaturę z czystej ciekawości.
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 maja 2016, 12:27
You'll be okay
You'll be okay
The sun will rise
To better days
And change will come
It's on it's way
Just close your eyes
And let it rain
'Cause you're never alone
I will always be there
You just carry on
You will understand
You'll be okay
You'll be okay
Just look inside
You know the way
Let it go
Fly away
And say goodbye
To yesterday
https://www.youtube.com/watch?v=oCtIFQV5Cn8
Tak jak ostatnio minęły objawy, tak od trzech dni ciągle wymioty, mdłości, doszła zgaga... Oj ciężko... Mój wynik TSH poprawił się z 5,3 na 2,9. Przepisami 50 eutyroks. Musi być dobrze. Po prostu musi. Nasze maleństwo kilka dni temu miało ponad 2 cm
Nie wytrzymałam. Zrobiłam betę. Wynik 9dpt blasty 4aa wynosi > 0,1 czyli tak na prawdę 0.
Bardzo, bardzo, bardzo dziękuję Dziewczyny za doping. Jesteście najlepsze na świecie.
Teraz daję sobie 2-3 tyg przerwy. W połowie maja skontaktuję się z tymi moimi wszystkimi lekarzami. Pogadamy sobie. Niczego się po tych rozmowach nie spodziewam.
Kolejne krio po wakacjach.
Troszkę będę tu teraz mniej pisać, a już na pewno mało merytorycznie, bo też i nic specjalnego nie będzie się u mnie dziać w temacie starań.
Bardzo mi smutno. Czuję się niepewnie. Mam możliwości i siłę, aby walczyć dalej, robić nawet kolejne in vitro, tylko jakoś nie widzę w tym wszystkim sensu. Bo ileż można w siebie wtłoczyć leków, przejść zabiegów, badań? Lekarze mi odpowiedzą?
Witajcie Kochane!
U mnie dzisiaj piękny, słoneczny, chociaż niezbyt ciepły dzionek się zaczyna.
A i weekend dłuższy o jeden dzień.
Wczoraj byliśmy w kinie na Pitbullu. Pierwszy raz w naszej mieścinie zagrali polski film! Oby teraz stało się to norma... T testuje swój nowy nabytek w postaci sprzętu grającego i wystawia moją cierpliwość na próbę puszczając jakieś dudniące utwory, które wwiercają mi się do mózgu...
Plan na dziś: zakupy spożywcze, sprzątanko- muszę wyprać dywan, pewnie na rowery się wybierzemy i tyle... A wieczorem " Kocham Cię Polsko".
Staranko rozpoczęte;) Będzie sukces!
Mąż znowu twierdzi, że w tym cyklu będziemy w ciąży. Podziwiam jego optymizm i wolę walki. Ja w naturalne zajście w ciąże już nie wierzę.
Wielce męczą mnie te całe starania. Człowiek nie zajmuje się niczym innym tylko odliczaniem dni do kolejnej @. Jak stwierdziliśmy z Mężem, że chcemy mieć dziecko, znalazłam tą stronę, a na niej wpisy dziewczyn, które mają za sobą lata prób, pomyślałam, że to niemożliwe, żeby nie móc tyle czasu zajść w ciążę, i że nam na pewno się uda od razu. Nie udało się, to nasz 20cs i nadal nie jestem w ciąży. Znowu dostałam w łeb od losu. O wszystko całe życie muszę walczyć. Nic nie mam za darmo i nic nie przychodzi mi z łatwością. Powinnam się już do tego przyzwyczaić jako tzw "środkowe" dziecko (nie najmłodsza i nie najstarsza w rodzeństwie), ale jakoś nie umiem. Boli to jak cholera 
Serce mi pęka.Czuję ,że w tym miesiącu zawiodłam i jednak się nie udało 
wszystko przez moją cudowną prace.Wstaję o 4 rano i wieczorami nie mam już siły na starania.
Wiem ,że za dużo może chcę od życia. Mam juz dwójeczkę wspaniałych dzieci.Parkę... najcudowniejsze istoty jakie kiedykolwiek spotkałam.A mnie ,głupiej babie zachciało się kolejnego... i ciągle przezywam. Kazdy kolejny cykl to dla mnie katorga. Przeciez z poprzednią dwójką nie miałam z tym problemu. Od razu się udało... a teraz?
Moje myśli krążą tylko wokół dziecka.
Mam dość mojej pracy,pracy która wysysa ze mnie ostatnie krople energii.
i ten okropny czas... wiem ,że musze uzbroić się w cierpiwość ,jednak jest mi tak okropnie ciążko.
uzgodniliśmy, że jeśli po dwóch cyklach z ovu dalej/znowu dopadnie nas czerwoność to poprosimy panią ginekolog o skierowanie na badania. przy czym jeśli o mnie chodzi to raczej będę chciała to opóźniać niż przyspieszać, bo jestem zdania, że człowiek jest zdrowy dopóki nie pójdzie do lekarza.
niemniej cieszę się, że mój Mąż jest otwarty na testowanie, ponieważ wiem że nie wszystkim mężczyznom przychodzi to łatwo, już nie wspominając o takich, którzy otwarcie odmawiają jakiejkolwiek współpracy.
staram się też wierzyć w opinie prezentowane również na ovu, ale i przez wielu ginekologów, że do roku zachodzi 80% par i po prostu trzeba być cierpliwym i na ile to możliwe wrzucić na ten (cholerny) luz.
Mój 1 wpis na fioletowej stronce
Myślałam, że nigdy nie doczekam tej chwili
Także po krótce:
ostatnia @ 24.02.16
test : 22.03.16
Termin wg OM 30.11
wg USG 04.12 aktualizacja z 11.05 - termin USG 28.11
Jestem taka szczęśliwa 
Czekam teraz na 11.05 gdzie będzie kolejne USG
Objawy: bolące piersi, senność, zmęczenie - więcej brak hihi 
Buziaki!
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 marca 2018, 10:50
5 dpo.
Objawów żadnych nie odczuwam.Jedyne co to wszystko mnie wkurza od wczoraj. Śluz kremowy ole to jak zwykle wiec spoko. Jak w nakblizszych dniach zacznna sie plamienia to bedzie znaczylo ze sie znowu nie udalo.
Mialam dzis piekny sen.Śnilo mi sie ze byla w ciazy i to z blizniakami, i potem urodzilam te 2 kruszyki i wogule bylo cudownie. Ah jaki to byl piekny sen. Gdyby tak sie spelnil i zebym mogla byc w ciazy juz w tym cyklu.Nie musza byc koniecznie blizniaki ale przyjme ile Bog da.
Dzisiaj mam jakos pesymistyczny dzien i czuje ze znowu sie nie udalo. Ze nic z tego nie wyjdzie choc tak bardzo tego pragne.Modle siecodziennie o to by udalo nam sie w koncu zajsc w ciaze.
Jutro jrdziemy do meza brata zony bourodzila 10 dni temu. Kupilam maluszkowi ciuszki i czapeczke to wszystko jest takie malutkie. Chicialabym w kocu kupowac te rzeczy ale dla mojego dzidziusia. Eh co za zycie.
Dziewczyny, dla mnie jest chooj w urlop i możliwe wyjazdy, pieniądze jakoś się znajdą, chociaż na pewno łatwo nie będzie. Mój mąż zarabia mało, bez mojej kasy leżymy i kwiczymy przy jakimkolwiek dodatkowym wydatku (lekarz, samochód), ale to już pal licho. Jedyne co mnie martwi to to, że się zobowiązałam pełnić dość ważną rolę na ślubie przyjaciółki i nie mogę jej wystawić. I myślałam, że mogę spokojnie poczekać do czerwca, skoro wszystko było ok i było zupełnie czysto. Ale nie miałam racji
I teraz coraz mocniej żałuję, że się nie staraliśmy już od np. lutego. Albo jeszcze wcześniej. Bo przecież już mogłam
I na dodatek właśnie nie jest powiedziane, że uda się za 1 razem, więc tym bardziej się boję...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.