Miesiączka zawitała. rozkręca się a jestem zadowolona, coś sie w koncu ruszyło. Po południu będę zpisywać swój plan na najbliższe tygodnie, miesiące, nie odpuszczam! Plan do grudnia, tak jak sobie postanowiliśmy 
Pogoda trochę się popsuła ale humor nie. Pobolewa mnie dzisiaj lekko brzuch więc daję sobie spokój z odkurzaniem itp. mąż się wykaże. Co by tu porobić? Spacer w deszczu... e chyba nie.
2dzien @ w poniedziałek za tydzień wizyta krio, ostatnia szansa na bycie rodzicami. Jeżeli oczywiście zarodek sie rozmrozi...
Zblizaja sie drugie urodziny Synka, szybko zlecialo...
Pierwszy raz zapomnialam o 'urodzinach' moich aniolkow.
Ostatnio znajoma powiedziala, ze nie rozpacza bo.to tylko komorki. Nie..to nie komorki...to byly dzieci, ktorym przestalo bic serce...
Dzis mi jakos ciezko.
A więc jestem po badaniu 
Okazało się, że wszystko jest w porządku, tak bałam się tej wizyty ze względu na brak mdłości itp. Naprawdę na chwilę obecną ciąża marzenie: trochę ziewania i wilczy apetyt a tak to nic 
Maleństwo przypomina już człowieczka ma rączki i nóżki
Ginekolog był tak miły, że nawet nagrał mi na pendrive 4 min filmik z badania gdzie widać jak maluch się rusza ile mierzy i jak bije mu serce
Cudowne uczucie naprawdę, zaprosił też męża mego na pokaz
)))
25.05 mam prenatalne a 8.06 kolejna wizyta
Na chwilę obecną wcale mi nie śpieszno do poznania płci chociaż chciałabym córeczkę
Za to mąż do brzucha gada, że to syn uch uch 
Trochę krost brzydkich na policzkach mi wyszło a brzuch tylko wieczorem lekko jak balon a rano deska 
W pracy już wiedzą ze wzruszenia chciało mi się płakać, że tak cudownie to przyjęli wszystko 
Buziaki! 
Małpa daje popalić. Rano bardzo bolało. Na dodatek @ jest bardzo intensywna i dodatkowo ze skrzepami krwi. Mam nadzieję, że za to nie potrwa długo.
Jutro urodzinki mojej kochanej córuni. Przyjeżdża po nas mąż i wracamy do domu, ale ja chyba nie chcę ... 
TYDZIEN 2 - pierwszy sc (CLOSTILBEGYT + OVITRELLE + LUTEINA).
Zdycham.
od 11 dnia cyklu chodze na monitorowanie. nie wiem czy mam sie cieszyc czy płakac..
urosly dwa pecherzyki.. ale wciaz sa za małe aby cos z tego bylo..
wiekszy z nich ma rozmiar 19x13 mm mniejszy ma 16x14 mierzone byly w 13 dniu cyklu..
jeszcze jutro bede musiala sie przejechac na usg..
nadal mam czekac z podaniem sobie zastrzyku..
w tym cyklu pracuje lewa strona..

gdzies po drodze odebralam wyniki tarczycowe..
niestety sa one gorsze niz te poprzednie..
i nie potrafie tego zrozumiec - przy dawce euthyroxu 25 wyniki byly lepsze niz przy mocniejszej dawce 50.. teraz mam brac juz 75. w ciagu dwóch miesiecy dawka tak podskoczyla..
TSH - 3.744
FT3 - 2.84
FT4 - 1.12
a wiec chyba pora zaczac - gotowi do startu start! zobaczymy czy cos z tego wyniknie..
Zachodzę do mojego pamiętniczka a tu poprzedni wpis sprzed 6 tygodni!! O matko!! Ale się zaniedbałam 
Ale cóż poradzić skoro wszystko na mojej głowie, wiecznie chodzę w "niedoczasie" i jak mam wolną chwilkę to marzę aby się wyspać... Ale po kolei.
Syn do przedszkola się dostał. Co prawda się nie dostał, a ja na widok listy ryczałam jak bóbr. Poszłam do pani dyrektor, z młodym za rękę, prosić o wpisanie na listę rezerwowych. Jak mnie zobaczyła to się chyba lekko wystraszyła mojego widoku. Rozczochrana i zaryczana wyglądam... średnio
Wpisała nas na listę rezerwową na pozycję 2, więc cień nadziei się zrodził. Ale wierzcie mi, w tym dniu nakopałabym każdemu kto wybierał miłościwie panujących nam rządzących, i tym niegłosującym również. Poziom agresji osiągnął u mnie poziom HARD.
Ale wracając do do sedna sprawy, niewiele myśląc następnego dnia pojechałam do prywatnego przedszkola. Co prawda przemiła pani w rozmowie telefonicznej nie ukrywała ,że warunki są ciężkie i szanse na miejsce małe, ale raz kozie śmierć, jak nas nie chcą w placówce państwowej to idziemy wspierać biznes prywatny. Przedszkole super, warunki super, program super - i tylko jeden minus - jesteśmy 40 którzyśtam na liście
O czesnym nie wspomnę. I dojeździe również. Ale jak wiadomo, pracować i spłacać kredyty trzeba, wielkiego wyboru nie mam. Złożyłam podanie.
I teraz wyobraźcie sobie moją minę, gdy po dwóch tygodniach dostaję telefon z państwowej placówki, tej pierwszego wyboru, 300 metrów od domu, z zapytaniem czy nadal jestem chętna posłać do nich dziecko??!!?? Szok i niedowierzanie... No jak to, tak po prostu??! Oczywiście, bo zwolniło się miejsce i naszego trzylatka wezmą z miłą chęcią
Jak ja dziękowałam tej kobiecie!!
To co się zrodziło w moim sercu było niczym miłość (chwilowa i ulotna na szczęście
) Od września zaczynamy więc przedszkolną przygodę.
I wiecie co?? Jak sobie pomyślę że niedawno na porodówce leżałam a teraz czeka mnie PIERWSZA AKADEMIA MOJEGO DZIECKA na pożegnanie żłobka, to zastanawiam się kiedy ten czas tak zleciał...
Ze spraw istotnych to jeszcze była wizyta u ginekologa w przychodni. Rutynowa, coroczna, organizowana przez zakład pracy. Z ciekawostek - pan doktor podczas pobierania cytologi był tak miły i uprzejmy, tak mnie trzymał za kolanko <!!!> że aż mi było autentycznie przyjemnie
Tylko bez podtekstów!! Konkretny, rzeczowy, a do tego uprzejmy i rozmowny. Uosobienie dobrego lekarza. Aż zapisałam sie do niego na wizytę
A co!!?? Nie wolno??
Otóż ten lekarz po oglądnięciu mojej blizny po cesarce zaproponował mi badanie usg blizny macicznej. Oczywiście nie w tamtym momencie, kazał się umówić. No i nie wiem czy u niego, bo coś wspominał o Krakowie. Ponoć tam jego syn (też ginekolog !!!) prowadzi jakieś badania na temat zapobiegania poronień po cesarkach. Z racji tego że wizyta była ograniczona czasowo wiele więcej się nie dowiedziałam. Piersi mam ok, zeszłoroczna zmiana byłą tylko powiększonym gruczołem mlecznym, samobadania mam nie wykonywać, bo to wg niego ściema (i tak go nie robiłam, zawsze zapominałam, a poza tym od tego mam lekarza) i coś się ma zmienić wkrótce w zaleceniach odnośnie właśnie badania piersi pod kątem raka. Wynik cytologii na początku czerwca.
Męża nie było w domu od końca marca, teraz przyjeżdża na kilka dni ale będzie akurat 3 dni po owulacji. Może to i lepiej, ostatnio jakoś straciłam zapał do starań i ograniczam moje myślenie na ten temat do minimum. Poczekam na następny zjazd, lipcowy. Wtedy mam urlop, a jak wiadomo na wyjazdach, w pełnym relaksie, łatwiej o miłą niespodziankę 
Zaczęłam się też zastanawiać nad odstawieniem termometru. Śmieszne co nie?? 21 cykli to się człowiek przyzwyczaił, ale ostatnio zaczęłam obserwował pewną regularność też innych czynników i objawów. Więc może pora zakończyć ten romans... Pomyślę o tym jak się w końcu wyśpię 
http://images77.fotosik.pl/594/452d5a61289cb059med.jpg
Aktualnie mamy 15 tydzien i tak sobie porownywalam dzisiaj zdjecie z 5 tyg i jednak cos tam rosnie. A do tej pory wydawalo mi sie ze jeszcze brzusio nic nie rosnie:)
tak bym juz chciala zeby byl troszke wiekszy no taki ciazowy:)
A tak poza tym jestesmy po usg prenatalnym i na cale szczescie wszystko jest w porzadku, dzieciaczki sa zdrowe i lekarz byl bardzo zadowolony z wynikow:)
Szczegolowa liste mam dostac zeby sobie wszystko zobaczyc i jak na razie sa 2 dziewczynki:*
Co prawda liczylismy na parke, ale jeszcze moze sie cos zmienic. Z reszta najwazniejsze ze zdrowe te moje robaczki kochane:*
od czerwca planujemy rozpoczac juz gromadzenie wyprawki a po wozek zdecydowalismy sie przejechac az do warszawy bo tylko tam jest jedyny sklep z wozkami dla blizniakow i mozna wszystkie naraz zobaczyc i ceny przystepne:)
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 maja 2016, 14:56
Dawno mnie tu nie było, a się działo! Niestety nie za dobrze...
Miesiączka oczywiście przyszła. A razem z miesiączką wynik cytologi, który okazał się niepokojący. Zdziwiłam się bardzo! Zawsze było wszytko ok, przecież my - staraczki - ciągle pod opieką lekarza...Uznałam, że to musi być jakiś błąd w laboratorium. Ale musiałam zrobić tez dokładniejsze badane - kolposkopię. Bardzo nieprzyjemne! W skrócie: siadasz jak do normalnego badania, lekarz wkłada wziernik i ogląda szyjkę pod mega-mikroskopem, następnie polewa ją kontrastującym płynem, który uwydatnia podejrzane zmiany. Poźniej z tych zmienionych obszarów (u mnie takie były) pobiera się próbkę i wysyła do zbadania. Pobieranie trochę boli - nic strasznego, ale mi się aż zakręciło w głowie, a jestem raczej odporna na ból.
Po dwóch tygodniach przyszedł wynik - CIN3 czyli zmiany przedrakowe. Lekarz zalecił je wyciąć...czyli konizacja szyjki macicy. Tym razem już wizyta całodniowa w klinice (można w szpitalu...ale czeka się kilka miesięcy, przy sprzyjających wiatrach). Ja prywatnie miałam po tygodniu (musi być odpowiedni moment cyklu - zaraz po miesiączce). Tym razem znieczulenie ogólne, więc nic się nie czuje, bo zabiegu też nic nie czułam. Tydzień L4, trzeba na siebie uważać, nic nie dzwigać, nie kąpać się i nie serduszkować. Po miesiączce kontrola (czyli już za tydzień około) i lekarz powie czy możemy wznawiać starania...
Niby taki zabieg skrócenia szyjki nie przeszkadza w zajściu w ciążę, ale jak już się uda, to będzie to ciąża podwyższonego ryzyka...
Eh...ale cóż, nie poddajemy się!
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 maja 2016, 19:01
7dc, 6d stymulacji
w czwartek ostatni Puregon 300j + pierwszy Orgalutran 0,25mg/0,5ml
wczoraj pierwszy Menopur 300j + Orgalutran 0,25mg/0,5ml <- i tak jeszcze dziś w niedzielę i poniedziałek.
w czwartek na wizycie endo 6mm, JP 10 pęcherzyków, JL 4 pęcherzyki z czego w prawym większe a w lewym drobne.
we wtorek kolejna wizyta i gin twierdzi że w czwartek pick up a jeszcze przed długim weekendem będę miała maluszki przy sobie.
póki co są tylko 2 siniaczki - jeden większy widoczny bardzo drugi malutki.
od początku stymulacji jestem na zwolnieniu, w pracy za dużo nerwów i stresu a to raczej tylko negatywnie może wpłynąć.
nie mogę się doczekać i jednocześnie się boję 
- jeśli teraz się nie uda ale będą Śnieżynki to za kilka miesięcy może jeszcze spróbujemy
- jeśli się nie uda i Śnieżynek nie będzie to już koniec - brak pieniędzy, wszystko idzie na obecną procedurę 
dziś brzuch pobolewa, jajniki zdecydowanie czuję i nie wydaje mi się! ból pleców w odcinku lędźwiowym i to na pewno nie przez mój chory kręgosłup.
jeśli wszystko będzie tak jak zakłada gin to do 6 czerwca będziemy już wiedzieć czyli jeszcze tylko 3tyg, ciężkie 3 tyg ale mam nadzieję że ostatnie w tej wielkiej walce!
Jeszcze za wcześnie na test, ale jak w każdym cyklu już zaczynam się nastawiać.
Tak, WIEM obiecałam sobie że nie będę, że podejdę do tego z zimną krwią!!!!!
Moje postanowienie: Wytrzymać z testem co najmniej 7 dni!!
I nie nastawiać się!
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 maja 2016, 12:01
Czuje sie jak dziecko we mgle. Szukam po omacku przyczyny, czy ewentualnej choroby, aby nie dopuscic do kolejnego poronienia (o ile bede jeszcze kiedys w ciazy). No i wczoraj doczekalam sie wizyty u endokrynologa. Czekalam 2 godziny, bylam 10 minut, zostawilam 150zl za badanie 2 minutowe.
Diagnoza- zdrowa tarczyca. Ciesze sie bardzo. Lekarz odhaczony.
Odkad dostalam okres i odeszla nadzieja na ciaze czuje sie bardzo zle. Ciagle chce mi sie plakac. A ze jestem od wczoraj u rodzicow na weekend to musze sie powstrzymywac. Juz obliczam nastepne dni plodne. Ale ten stres, niecierpliwe oczekiwanie to bledne kolo. Sama wpedzam siebie we frustracje, ktora wiem ze moze mnie blokowac przed ciaza
((
Dobrze ze znalazlam prace, przynajmniej dni mi mijaja, a ja mam mniej czasu na myslenie. Zastanawiam sie nad slubem. Nie chcemy normalnego wesela, przeraza mnie taka mysl. Chcielibysmy wziąć slub moze gdzies za granica, albo w kraju ale w jakim zaciszu, sami... Chce miec biala suknie i ladnie wygladac, ale bez gosci. Juz i tak mieszkamy razem, slub mi nie jest potrzebny do szczescia, ale ze wzgledow formalnych chyba tak bedzie lepiej... To na dzis wszystko. Papa
Nieogarniam tych temperatur... spada przed owulacja? Bo spada. 18. zachodzimy w ciążę...
7-8 dzien cyklu, a lewy jajnik kłuje mnie bardzo, bardzo
co jest grane??? Przecież ns owulkę stanowczo za wcześnie
znowu się coś rozregulowało???
Wreszcie... umówiłam nas do Bociana... zobaczymy co przyniesie Nowy Rok...
Takie to głupie wszystko. Jestem po owulacji. Dwa dni mnie tak jajnik nadupczal że myślałam że zejdę. Z ciekawości (lub głupoty) zaczęłam czytać o bolesnych owulacjach i podobno zdarza sie, że jest to normalne ale też może byc oznaką endometriozy. Jeszcze tej kurwy by mi brakowało.... a sąsiadka z endomenda mowi ze co miesiąc ja napieprza.... No i tak mam tyle rzeczy do myślenia o czyli
A. Czy mam przegrode czy co.
B. Czy mam endomende.
C. Czy cytologia następna wyjdzie prawidlowo.
D. Czy mam drozne jajowody.

A tak poza tym niby po owu a mam mieszane uczucia. Z jednej strony mam nadzieje ze moze jednak sie udalo a z drugiej ze tak pewnie mam jakies ciulstwo i nic z tego ech...
Dziewczęta, muszę Wam to napisać. Jedna z moich przyjaciółek 2,5 roku starała się o dziecko. W końcu w wieku 36 lat zaszla w ciążę i urodziła pięknego chłopca. Minęło 6 miesięcy i niespodzianka znów jest w ciąży - jest w szoku... Morał? - jest dla nas wszystkich nadzieja, bo jak mówią człowiek strzela, a Pan Bóg kule nosi... 
Co do mnie... Mój gin to święty człowiek, że mnie znosi - pacjentka wariatka - panikuje, dzwoni, wysyła smsy
... byłam we wtorek na usg - wykluczył polipa, wczoraj znów byłam - stwierdził, że wygląda ok, jajo rosnie, a owu będzie za ok 3 - 4 dni, więc mamy działać. Wg niego nie ma się już do czego o przyczepić - teraz wystarczy butelka dobrego wina i ciepłe stopy. No to pytam - moje czy męża stopy? 
Mam przyjść w ciąży, a jak nie będzie ciąży to za 6 m-cy. Od razu mu mówię, że te 6 m-cy to chyba żart, bo cierpliwość nie jest moją mocną stroną... i myślę, że wytrzymam max 3 m-ce. Rozesmial się i mówi, że to zupełnie normalne. Ale ma nadzieję, że z ciąża przyjdę. Cóż ja też 
Dr przepisał mi luteline, bo zapytalam czy nie za krótko od ovu do miesiączki... zasugerował, że mogę jeszcze inofen, vit d, vit e, olej z wiesiolka. Tylko nie dopytalam jak to brać. Help me! Napiszcie jak i co brać, bo jedyne co znalazłam to, że olej z wiesiolka do ovu się bierze.
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 maja 2016, 13:47
Już niedługo minie rok odkąd Was nie ma.... tak mi smutno...tesknie za Wami... czasu nie cofnę... a szkoda bo kilka rzeczy jednak w życiu bym zmieniła... będzie dobrze, głęboko w to wierzę ...
Bllleeeee do dupy.
24 dc. Plamien wciaz brak, choc przy kazdej wizycie w toalecie gapie sie na majtki jak sroka w gnat.
Obudzilam sie z potwornym bolem glowy. Nie bylam w stanie wstac, tak mnie napierniczala. Dopiero ok 11 udalo mi sie zwlec z lozka, tylko dlatego ze po prostu bylo mi wstyd, ze tak pozno, a ja spie. Sobota - dzien sprzatania, ogarniania, prania. Po calym tygodniu powrotow o 20 dom przypomina pobojowisko, z kosza na bielizne wysypuja sie brudy i trzeba to jakos okielznac. W kazdym razie zapodalam sobie oki i jakims cudem bol minal.
Mimo deszczowej pogody humor mi dopisuje, co w sumie jest pewna nowoscia, bo od kilku dni bylam nerwowa jak pies ogrodnika, nachodzily mnie jakies smety i chec uzalania sie nad soba.
Moze to dlatego, ze mam jakas mala nadzieje, ze tym razem sie udalo? Brzuch wciaz pobolewa jak na okres, jajniki raz po raz ciagna. Trzymam sie mysli, ze to dobry znak:-)
Wczoraj nie spotkalismy sie jednak ze znajomymi. M musial, jak zwykle zreszta, zostac do pozna w pracy, wiec nie dalismy rady. Z jednej strony fajnie byloby w koncu wyjsc do ludzi, z drugiej bylam zadowolona, ze nie musialam stawac twarza w twarz z moim zalem i gorycza. To glupie, wiem, ale boje sie tych spotkan i kosztuja mnie one sporo nerwow. Czy to moje narzekanie kiedys sie skonczy?
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.