Podziałaliśmy. Teraz niech się dzieje wola nieba.
Martwię się tylko, czy mnie choroba nie rozłoży. Nie pisałam, ale moja córka ma anginę, byliśmy dziś na weekendowym dyżurze. Spała 13 godzin (!), obudziła się koło południa, gorączka 39,5 i nie mogła nic przełknąć z bólu. Dostała antybiotyk, a ja od popołudnia czuję dyskomfort w gardle, który przechodzi w ból, poza tym mam dreszcze, czuję się rozbita. Gorączki jeszcze nie mam, ale jutrzejsza tempka pewnie będzie niemiarodajna. Bardzo nie chciałabym się teraz rozłożyć!

Buko Wrzucić na luz i czekać na cud 11 czerwca 2016, 23:03

W końcu mam czas na kolejny wpis :) poprzednie dni były tak zakręcone i zabiegane, że wieczorem nie miałam, ani czasu, ani siły pisać cokolwiek.
Minęło zaledwie 4 dni od założenia pamiętnika, a już widzę, że mogłabym edytować opis np. emocji, ale zostawię, kiedyś jak już mi się uda zajść w ciążę, przeczytam wszystko od początku i zobaczę jak mój nastrój się zmieniał :) dziś jest dość pozytywny.
Dziś miałam wielkie sprzątanie, a jak to zwykle wtedy bywa, pracując fizycznie mam czas na przemyślenia i wspomnienia :) i tak rozmyślałam sobie o testowaniu moim i nie tylko. Podsumowując moje testowanie na dzień dzisiejszy, to przez te 10 miesięcy zrobiłam 4 testy i żadnej bety, chyba "tylko", a nie "aż" i to 2 testy w pierwszym cs :) moja wiara w ciążę była tak ogromna, że pierwszy test był może 3 dni po owu, ale miałam oczywiście uzasadnienie, że idę do dentysty i powiem mu, że nie mogę dostać znieczulenia, bo jestem w ciąży :D
Do testowania dopiszę jeszcze jeden test zrobiony 4 lata temu i to fałszywy pozytyw, jedyne w życiu dwie kreski, które zobaczyłam. Oj jak ja wtedy nie chciałam być w ciąży...a ile bym teraz dała za pozytyw (tylko prawdziwy).
ps. zrobioną wtedy betę mam do dziś i ten wynik <0,1 brak ciąży. Chyba czas ją wyrzucić, bo to może ona mi przynosi pecha. :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 czerwca 2016, 23:04

Renia7910 Jak walka z wiatrakami... 11 czerwca 2016, 23:09

Zawsze dziw mnie bierze nad zdolnościami imitowania objawów ciążowych przez hormony. No niewiele brakuje żebym sama siebie oszukała...
Dzisiaj niedziel, w środę zaczynam zastrzyki. W środę też mam,usg piersi. Wiem że są tam,torbiele, usg nic nowego nie wniesie. Ale zrobię, taki jest wymóg.

Malunia Marzenia się spełniają! 12 czerwca 2016, 01:39

11 dni po

Sutki już nie bolą.
Brzuch tylko rano bolał. Przyjdzie @ czy nie przyjdzie? Jestem zrezygnowana..
Dzisiaj dowiedziałam się o ciąży kuzynki, taka miła wpadka. Też chcę taką !! bardzo proszę..!



zbikowa i znowu nic 12 czerwca 2016, 08:16


W jak się dowiedziałam o tym, że bedziemy rodzicami? Byłam na szkoleniu w innym mieście i nocowalam u mojej przyjaciółki. Był 9dpt, ją poprzedniego wieczoru na aplikatorze do luteiny zobaczyłam krew i zaczęłam schizowac. Rano zrobiłam test i pojawiła się ona. Delikatna druga kreska. Moja Przyjaciółka dowiedziała się więc jeszcze przed małżem.

Z mniej przyjemnych rzeczy, to bolą mnie plecy (zostałam uświadomiona, że to może być objaw ciąży, a nie przewjanie korzonków) i mam cycki godne Pameli, z czego oboje jesteśmy ukontentowani.

W poniedziałek beta i do kliniki po receptę na luteine, bo mi się kończy


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 sierpnia 2016, 15:09

mary1305 Tak bardzo chcę... 12 czerwca 2016, 09:16

Ale się wkurzyłam. No normalnie staję dziś na wagę a tam aż 2 kg więcej niż wczoraj. No normalnie chyba cały dzień się będę wkurzać. Mam dużą nadwagę i mogę przytyć tylko 5-8 kg w ciąży, a tu w 6 tygodniu już 2 kg na plusie. No normalnie nie mogę. Już nie wiem co mam robić. Staram się nie jeść słodkiego, regularnie jeść posiłki, nie obrzerać się, a do tego wypijam prawie 3 l wody dziennie. A to robi mi na złość. Próbowałam wmówić mężowi, że waga się zepsuła, ale on stanął i jemu pokazuje dobrze. W pierwszej ciąży przytyłam 25 kg, i te 20 kg mi zostało. No masakra. Teraz nie chce i nie mogę przytyć nawet połowy z tego.

jakby zrobic wykres mojego nastroju przypominalby gory skaliste :)) moznaby bylo pomyslec ze powinnam zasiagnac opinii specjalisty:))) patrze sie na ten moj wykres ovu i nie wierze wlasnym oczom ..temperatura skoczyla do gory i nadzieja znowu rozwinela skrzydla :)) nie moge za bardzo jej na to pozwolic bo niepowodzenie pozniej strasznie boli juz kiedys bylam w takiej sytuacji ..jakby organizm robil mnie w konia !!ja swoje a mozg swoje :))jak sie nakrece to zaraz mdlosci dostane :))) raz juz tak mialam :))nie wytrzymalam i wczoraj zrobilam test ciazowy hahahah negatywny oczywiscie ..czuje sie jakbym @ miala dostac na dniach ...ale kto wie kto wie poczekam moze po tych dlugich 2 latach i groszami wkoncu bedzie nam dane :)))

8cs 15dp 33dc
Kolejny dzień, a @ nigdzie nie widać:/ Nadal delikatne okresowe bóle, leciutkie zawirowania w głowie, uczucie głodu co 3h (zawsze jak jechalam do pracy do dopiero kolo 15 czułam głód)
Jutro mam stomatologa więc będę zmuszona wykonać test ciążowy, niestety jestem panikarą i nie dam grzebać w zębach bez znieczulenia, a może są jakieś całkowicie bezpieczne znieczulenia??
Zaczynam się bać testów ciążowych:( Już chyba wole ich nie robić i czekać na @ niż zobaczyć tą okropną jedną kreskę:(
Temp: 37,4

Zdrowa,spokojna to jest to o czym marzę najbardziej Bardzo sie boje usłyszeć,ze z dzieckiem jest cos znow nie tak.Juz to raz przezylam i obawa przed najgorszym jest ogromna Kciuki za Nas napewno sie przydadza i z gory za nie dziekujemy :-) i my i Kropeczka

No i pięknie.
Temperatura skoczyła z 36,51 do 36,81 .Czyżby owulacja była 21 dc ?
Mogłam robić te głupie testy jeszcze przez dwa dni ,a wiedziałabym więcej.

Cykle zwykle mam 28/29 .
I jak teraz zbadać progresteron?
Gin mówił 7-8 dni po pozytywnym teście.

Spaliśmy z mężem prawie do południa :D Potem pyszne śniadanie we dwójkę (wczoraj byliśmy na dużych zakupach, więc było w czym wybierać), a teraz pełen relaks na kanapie z równie pyszną kawą, mruczącym kotem, 3 książkami do wyboru i leniwymi ruchami Adasia w brzuchu. Kolejna piękna chwila do celebrowania i zapamiętania. Chcę je teraz zapisywać i wryć sobie w pamięć, żeby pamiętać, że ta ciąża nie była tylko okresem strachu, ale również, coraz bardziej, radosnego oczekiwania.

Buko Wrzucić na luz i czekać na cud 12 czerwca 2016, 18:58

Miłość to naprawdę są małe gesty, nie piękne słowa.
Mój mąż zagorzały kibic piłki nożnej, już od gwiazdki był przygotowany do euro :) tak więc zaplanował ze dzisiejszy mecz obejrzymy u kolegi. Coś mnie tknęło żeby spytac kto jeszcze będzie z żoną i kto? I nikt...tzn. tylko mój mąż :)
A teraz wracając do pierwszego zdania, to moj mąż chciał jako jedyny iść z żoną żeby nie było mi smutno że siedzę sama, a ja planowałam pójść mimo, że nie jestem fanką piłki, bo tego chciał mój mąż :)
Efekt oczywiście taki, że mąż zadowolony poszedł sam, a ja zadowolona sama siedzę w domku i upiekszam się na nowy tydzień :D ktoś może stwierdzić że to nic nie znaczy, ale to są właśnie takie małe gesty, na które często nie zwracamy uwagi...

Mimik runda druga 12 czerwca 2016, 15:01

Wczorajszy dzień był jednym z najtrudniejszych jaki pamiętam. Łzy płynęły wszędzie, specjalnie wyjechaliśmy z domu, żeby się zmobilizować i nie pozwolić sobie na wpadnięcie w jakąś ciemną otchłań. Ale i tak w takim momencie łzy przychodzą falami. Niedowierzanie, rozpacz i złość, w końcu plan działania. Wieczorem czułam się fatalnie, ale uruchomił się jakiś autopilot, jakiś mechanizm samoobrony. Dzisiaj jest nowy dzień. Zaczęty trudną rozmową z M., ale potem jakoś krok po kroku drobnymi przyjemnościami wyszliśmy na prostą.

Jutro umówiona jestem na badania Nifty - wykrywają tylko 3 wady bez mozaik, kosztują majątek, ale to że za 2 tygodnie będziemy znali odpowiedz na to podstawowe pytanie, a nie za 6, oraz fakt że są nieinwazyjne nas przekonał, że warto je wykonać. Spokój w ciąży jest najważniejszy. A jeśli będzie coś nie tak, to będziemy mieli więcej czasu żeby się z tą myślą oswoić i podjąć kolejne badania.

Szukałam informacji do porównania z innymi, co do wyników badań. Tu zdecydowały nie tyle parametry bety co wiek w połączeniu z podwyższonym białkiem... poziom ryzyka wyjściowy 179 w wieku 36, rok wcześniej startowalibyśmy z pułapu 356. To mnie jakoś pocieszyło. Bo jestem 36 w doskonałej kondycji i mam nadzieję, że to przemawia na moją korzyść. Łudzę się że brane hormony też mogly wpłynąć na poziom białka (bo drugi parametr jest w normie)

Postanowiłam patrzeć tylko jeden etap do przodu. Obecnie tym etapem jest zrobienie badań NIfty, konsultacja z drugim lekarzem i dotrwanie w spokoju ducha taki jaki tylko w takiej sytuacji mogę osiągnąć do wyników. Nie rozważam teraz tego co dalej, nie tworze już w głowie kolejnych scenariuszy, bo zwariuję.

We wtorek rozmowa z psychologiem.

No i jestem chora. Spałam 12 godzin, bolą mnie kości, gardło, ucho. Mam 38 stopni, czuję się fatalnie. Jeszcze nie wiem, co z jutrzejszą pracą. Mam chęć wziąć silny lek przeciwgrypowy, ale powstrzymuję się, bo a nuż zaszkodzę potencjalnej ciąży? Wybory, wybory... Pewnie skończy się Gripexem.

24 dc 8 dpo

Wczoraj zaczęłam czuć piersi, dziś już bolą tak jak zwykle przed @ dół brzucha wczoraj mocno ciągnął ale teraz już mniej.
Wg kalendarzyka powinnam @ dostać w poniedziałek równo za tydzień. Zaczynam mieć obawy czy nie za bardzo się afirmowałam... Ehhhh.... Chyba się zaczyna PSM...


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 czerwca 2016, 07:59

Za godzine koncze nocke w pracy i takie rozne mysli i rozkminy chodza po glowie...

Teraz czekanie przyjdzie @ za te 25 czy nie....ech

Mam chęć się zważyć ale boję się że wyjdzie ze znów przytyłam ,
Boje się powrotu do starej wagi....a moje wysiłki na nic się zdają.

Może po powrocie do domu i dzemce będę bardziej optymistycznie nastawiona...


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 czerwca 2016, 05:57

Niestety ten miesiąc jest fatalny na serduszkowanie, na co oczywiście szlag mnie trafia, oczywiście na męża.Ledwie co dwa serca były, niby w "tym" czasie. Niby coś czułam, ale czy to było cokolwiek owulacyjnego, to mam wątpliwości.Zawsze czułam taki ból jajnika, kłucie, brzuchol miałam wydęty jak balon, a teraz już od 10 dc jakieś kłucia jajnika, w sumie takie się pojawiały do dziś czyli do 17dc, śluzu jak na lekarstwo, w sumie tylko 10, 11 dc i to bardzo mało. No i martwi mnie to. A w dodatku to mój małżonek tak się zawzięcie przygotowuje do maratonu, że tylko biega i jeździ rowerem, a na serduchowanie stracił zapał.Oczywiście nie udało mi się tego faktu mu nie wypomnieć. Niby rozumiem, jest padnięty i nie ma sił już w nocy, ale szlag mnie trafił i tak mu wypomniałam stratę cyklu,a to niestety nie sprzyja jakimkolwiek czułościom. Tyle się naczytałam, że ważne jest regularne współżycie, co 2-3 dni i mówiłam mu o tym, oczywiście nie tylko w tych dniach, ale tak w ogóle. No ale niestety on regularnie, to uprawia tylko sport.Tak się o to wkurzyłam, że nawet pojechałam dalej - powiedziałam,że pewnie i następny cykl będzie stracony, bo jeśli mamy takie przerwy, to te jego nasienie będzie posklejane starymi plemnikami:{ Wiem, że to wariactwo, ale cóż z mojej głowy robi pragnienie bycia w ciąży.
Muszę się porządnie odstresować, co obecnie w mojej pracy jest niemożliwe + myśl o straconym cyklu, ale wobec tego wybieram się na rower, het przed siebie, gdzie mnie koła poniosą.W końcu przede mną dwa cykle letnio - wakacyjne.I chyba zakupię koszulkę podobną do Elarii, akurat na lato:)

1 lipca 2016

Najwspanialszy dzień od 9 miesięcy!! Wyjęcie implantu antykoncepcyjnego - po 9 miesiącach prawie niepohamowanej @ w końcu spokój. Teraz z niecierpliwością oczekiwanie na pierwszą @ po hormonalną.

Izape_91 Szycioterapia - po 3 latach jest! 17 września 2018, 21:10

36 dc
@ nadal ani widu ani slychu. Chyba idę na rekord.
Nie mam pojęcia co się dzieje, już zaczyna mnie męczyć ten cykl, chciałabym zacząć kolejny! Tylko jajniki się odzywaja od czasu do czasu. Temperatura też jakaś głupia, ani owulacyjna ani przedowulacyjna. Może to cykl bezowulacyjny i będzie się ciągnął jak brazylisjka telenowela... Jestem wykończona dzisiajszym dniem. Nie mogłam spać od 4 rano. Mam nadzieję że dzisiaj sie wyspie.

Dobranoc ***

W piątek zaczął się nowy cykl. Bolało i lało się. Dziś tylko skurcze żołądka i średnie krwawienie. Trzeci dzień picia ziół i trzeci dzień Nowenny Pompejańskiej. Wierzę, że to wszystko mi pomoże. Na pewno daje mi siły i nową nadzieję. Smak ziół jest dobry, a na pewno lepszy niż len. Tego to już mam dość, ale zdrowy więc piję.
Jedynie co mnie teraz martwi to znów kiepskie wyniki moczu. Niby nie ma stanu zapalnego, ale ilość bakterii powala. Dodatkowo infekcja intymna. Tam też mam e coli. W przyszłym tyg wybieram się do ginekologa po antybiotyk i przy okazji zobaczymy co w środku słychać. Muszę się też skontaktować z nefrologiem co dalej z tym moczem. Szkoda, że tyle zachodu by doprowadzić się do zdrowia. Jednak zdrowie pomoże mi osiągnąć cel.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)