Dziewczyny pisałam wczoraj do sióstr Dominikanek z prośba o modlitwe i pasek Św Dominika. Dziś dostałam odpowiedź:) Jutro wyśla:) Mam nadzieje że z modlitwa uda nam sie mieć dzieciatko:) Wiara czyni cuda !!!!!!! Pozytywnie nastawiona !! :)

mychowe W oczekiwaniu:) 4 lipca 2013, 22:04

Powrot do pracy. Wiele usciskow. Pare lez. Duzo do ograniecia. Ogromny bol glowy. Wsparcie zewszad...Rozmowy. Nadzieja...
Lepiej sobie tego nie wyobrazalam:)

20 lipca urlop w Polsce. 22 lipca badania.
31 lipca wizyta u ginekologa.

Moze sie czegos dowiem :)

I wtedy sie zacznie nowy cykl.

Nadziejanadziejanadzieja nie umiera;)

beatred Brakuje nam Ciebie maleństwo 5 lipca 2013, 00:01

We wtorek byłam u mojego lekarza na badaniach wszystko wygląda tak jak powinno nic się nie dzieje. A teraz mam brać witaminki zdrowo sie odżywiać i w sierpniu mozemy zacząć sie starac. Ale jak tu sie starac jak Mój M zrobil mi awanturę o to,że nie powiedzialam mu że od jakiegoś czasu nie chodzę do szkoły i zamiast przyjechać do niego siedze w Polsce i zamiast szybko skonczyc szkole i do niego przyjechac ja to przeciagam. Niby nic takiego ale ja czuje ze wszystko sie sypie i posypie się bardziej jeżeli nie pojade do niego na stale. Niestety moje źle przeczucia sie sprawdzają tak bylo z bablem :(

Ciezki dzien dzisiaj mialam , duzo pracy potem wyczerpujacy spacerek a teraz juz w lozeczku gotowa do snu. Nie wiem czy ktoraś z was przyszle mamusie miala uderzenia goraca zaraz po owulacji ok 2 dni po, mnie juz drugi dzien takie uderzenia dopadaja ,dziwne uczucie :-/ a moze to fasolka Boze alez bym chciala :-)

Dziś mam pierwszą wizytę u lekarza, dość późno bo o 20.50 ale ważne że pani dr mnie przyjmie ;)

Karen Stwarzam Swój Mały Cud 5 lipca 2013, 08:55

Czuję, że to dziś. Że dzisiaj mam owulację, a z mężem spotkam się dopiero jutro popołudniu. Obawiam się, że ten wyczekiwany moment poczęcia się rozpływa...Jakbym stała w ciemnym pokoju i zastanawiała się, gdzie jestem, po co i do tego czuła strach i niechęć.
Czuję przybicie, chociaż nie mam pewności, że to dziś, bo temperatura mi podskoczyła, ale test LH wyszedł ujemny. Ufać przeczuciu, ciału, czy papierowemu paskowi?

Nie chcę tego przerabiać co miesiąc. Nie chcę, żeby rozłąka z mężem przez moja karierę uniemożliwiła mi największe powołanie mojego życia. Jeśli się nie uda, to w następnym miesiącu mąż weźmie urlop i już mu nie popuszczę. Będzie miło, intymnie i między nami:)

Wstałam rano i jak zobaczyłam moją twarz w lustrze to wpadłam w przerażenie, chinka innego określenia nie mam a to pasuje jak ulał. Powieki spuchniętę maksymalnie i nawet nałożenie grubej warstwy makijażu nic nie dało. Po cholere mi było płakanie przed snem, teraz są tego tragiczne efekty. Jestem jak przekłuty balon, całe powietrze uleciało, nie da się go zatrzymać. Biję się z myślami, czuję się hipokrytką po części, bo przecież kobiety w tym temacie zmagają się z większymi problemami. Zupełną utratą nadziei , czy stratą dziecka a ja płaczę pół nocy dlatego że coś nie poszło po mojej myśli. To jednak mój mały ,osobisty dramat. Stworzony przeze mnie tyciuteńki pozytywny światek legł w gruzach, boli mnie to i ciężko mi jest myśleć że tak musiało być , że to jeszcze nie mój czas. Nie mam czasu do cholery, nie mam. Teoretycznie mogłabym iść dalej, zrobić sama ten monitoring ,tylko po to by dowiedzieć się czy owulacja jest i czy przebiega prawidłowo, tylko sensu w tym nie widzę. Miało być zupełnie inaczej, mieliśmy próbować i wtedy jeśli by się nie udało po stwierdzeniu prawidłowej owulacji poszłabym na HSG i sprawdziła drożność, lub jeśli coś z owulką by nie zaskoczyło ,zacząć to leczyć a tak.. zresztą nie mam siły już teraz. Nie chce mi się myśleć czy jeśli D.. przyleci we wtorek to jeszcze się wbije w odpowiedni czas, bo wcale może nie przylecieć we wtorek tylko w czwartek albo w następną sobotę. Wkurza mnie jego nieczułość i to że kolejny raz mam wrażenie że on za lekko do tego podchodzi, czuje już któryś raz ,że on chciałby żeby mój organizm był jak program, włączył się wtedy kiedy chcemy a tak sie nie da. Cykl płynie niczym rzeka i jego nurt jest nie do zatrzymania, nie wmówie sobie żeby poczekał. Dzisiaj zadzwonił , gdzieś tam w jego głosie słyszałam tą przymilność, pojawiającą sie zawsze kiedy czuje sie winny i chce mnie udobruchać ale nie potrafię tego docenić , bo co mi po tym. Skoro dzisiaj miał już wyjechać to pewnie wiedział o tym wcześniej a nic nie mówił i nagle wyskoczył z tym tekstem , rzuconym od tak. Te słowa jak niekończące się echo obijają się w mojej głowie" chyba będę we wtorek , to może kupiłabyś ten telewizor" - heh tak toczą się jego myśli? takie są jego priorytety?Puste, puste życie.. Owszem, mogliśmy zrobić wszystko idealnie a i tak mogło się nie udać ale jeszcze przez kilka tygodni żyłabym w euforycznym poczuciu nadziei że może jednak.. miałabym cel a teraz czuje tylko gorzki smak rozczarowania ..olewam mierzenie temperatury, sprawdzanie śluzu , nie chce mi się i nie ma po co ..chwilowo się poddaję

No to dzisiaj rozpoczynam nowy cykl. Mam nadzieję, że w tym chociaż będziemy mieli szansę się postarać. Będzie dobrze, jestem dobrej myśli. Musi być dobrze.

Klaudia93 starania po stracie córeczki 25 września 2013, 13:09

Ehh... Siedzę i wyje.. Brakuje mi sił do życia.. Z dnia na dzień jest ciężej.. Tęsknota przeogromna.. Nie mam sił walczyć.. Dziś 25 2 miesiące temu o tej godzinie zegnalam swoją córeczkę.. Boże jak to boli...

frutka :) 5 lipca 2013, 18:53

kurcze nawet nie bardzo chce mi się pisać..miałam w miarę dobry dzień i padł..staram się nie przejmować moją pracą, ale mi to bardzo słabo wychodzi..
dostałam skierowanie do szpitala na laparoskopię, jeśli dobrze by poszło to 20 lipca bym poszła, jeśli nie - dopiero na październik. Uprzedziłam kierowniczkę w pracy, koleżanki też - i chyba źle zrobiłam. Mam dosyć mojej pracy, mam dosyć ich wszystkich..brak mi słów, ręce mi opadają. Każdy myśli tylko o sobie, nikt nic nie wie, a człowiek z cała robotą zostaje sam..na nikogo nie można liczyć, a już do kierownika to szkoda słów..czuję sie wykorzystywana, maksylmalnie a nawet ponad..

Ech... światem wcale nie rządzą penisy tylko kobiece hormony... Wczoraj np non stop płakałam, zupełnie bez powodu... ryczałam i ryczałam i przestać nie mogłam...

Dziś bez śladu wczorajszej "płaczliwości"

Aaaa na basen nie mogę na razie chodzić bo mam jakieś uczulenie i muszę je smarować maścią i nie podrażniać dodatkowo wodą z chlorem ale trochę ćwiczę codziennie :)

ANAPOP LISTOPAD - Inseminacja EVIE 5 lipca 2013, 20:52

Powoli dochodzę do siebie. Jednak prolaktyna chyba się podniosła ponieważ cyce bolą jak cholera...:( Obecnei biorę po pół dostinexu na tydzień. W nast tyg zrobie badanie prolaktyny czy aby nie zwiększyć dawki. Jesli bedzie ok to będę brała pół tabl. Cena się podwyższyła za 8 tabl w niektórych aptekach krzyczą 370 zł mi udało sie kupić za 299 zł uffOby tylko nie podskoczyła bo ból cycek źle rokuje. buziaki dla Was kochane...

15 dc i właściwie juz po <3 no moze jeszcze jutro rano w razie co :)
i trzeba czekac jakies 13 dni na efekty, no coz 19 juz bede wiedziała czy sie udało czy nie. co ma byc to bedzie juz nie raz sobie to powtarzałam i wydaje mi sie, ze własnie dlatego nigdy nie płacze gdy przychodzi @.

jutro robimy u nas taka mała imprezke, zegnamy sie ze znajomymi do wrzesnia. jedziemy z mezem do swoich rodzicow na całe wakacje :) no i jeszcze musze troche poswietowac moje imieniny :)

a tak to jutro mijaja 2 lata od pierwszego poronienia, jak ten czas leci. pamietam, jakby to było ledwo wczoraj

beatred Brakuje nam Ciebie maleństwo 5 lipca 2013, 21:50

No to postanowione :D 24 sierpnia jade do Holandi z Moim skarbem do pracy. Wreszcie będziemy mieć siebie na codzień a nie od święta. Boje się cholernie czy dam rade jednak trzeba tam zapierdzielać po 18h dziennie ale trzeba wierzyć w siebie i swoje możliwości. Jestem przeszczęśliwa Mój M gadał już z kierowniczką i postara się załatwić mi jakieś miejsce a jak nie to przez jakiś czas bd czekać na prace ale wiem,że będąc tam razem będzie nam lepiej :D

Dzisiejsza wizyta: pęcherzyk piękny jest jak to pani dr powiedziała, już tam coś powoli zaczyna się kształtować. Następna wizyta 19.07 godz.20 i czekamy na bicie serduszka;)
Nawet zdjęcie dostałam ;)
A najbardziej mnie zdziwiło że nic nie płaciłam za wizytę, a chodzę prywatnie ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 lipca 2013, 07:50

dunia1287 Będzie co ma być. 5 lipca 2013, 22:51

Nie było mnie kilka dni,siła wyższa...Na 19 lipca mam wizytę u gina.

Karen Stwarzam Swój Mały Cud 25 lipca 2013, 10:05

Dzisiaj źle spałam. Dopadły mnie nerwy i jakieś złe przeczucie. Owulacja przede mną i chyba świadomość kolejnej próby mnie przytłoczyła. Powtarzam sobie: "nie rozmyślaj, tylko działaj", ale to wcale nie jest takie proste...

Nadal nic nie czuję jajników. Pewnie tak już będzie. Pamiętam, że po laparoskopii jajniki odczuwałam aż jeden cykl i wszystko z powrotem wróciło do takiego samego stanu jak przed operacją. Złudne były moje marzenia, że po porodzie wszystko się unormuje. Odczuwałam je 2 cykle. Nie nastawiam się, że okres przyjdzie w terminie. Za kilka dni zobaczymy jak to z nim będzie.
Mam na podwórku suczkę, którą muszę oddać. Dziś jest dzień rozstania. Przykro mi bardzo, że muszę ją oddać. Ale trzeba przyznać, że ma charakterek. Nie jesteśmy z mężem w stanie poradzić sobie z nią. Codziennie przez nią czekają na nas jakieś niespodzianki. Zawsze coś zniszczy, komuś coś popsuje. Wiecznie ucieka, choć mamy nowe ogrodzenie. U nas jest 3 lata i siatkę wymienialiśmy 2 razy, po czym postawiliśmy ogrodzenie betonowe. Niestety ogrodzenie nie jest dla niej żadną przeszkodą. Dlatego zdecydowaliśmy, że oddajemy ją.

Witam was kobietki:) wczoraj wizyta, ale niczego konkretnego się nie dowiedziałam. Tyle tylko, że szyjka jest wysoko i jeszcze nie czas na poród. Na usg jestem umówiona za dwa tygodnie, chyba żeby wody odeszły to wtedy do szpitala. Trochę jestem zawiedziona tą wizytą, bo gdyby tak się stało to nawet nie wiedziałabym jaki mały jest duży i jak ułożony, ale ufam lekarzowi i wierzę, że te dwa tygodnie damy radę jeszczę. Byłoby dobrze, bo po dziesiątym zaczynamy przeprowadzkę i miło byłoby ją skończyć. Potrwa to około trzech dni więc nie ma tragedii. Przytyłam siedem i pół kilo do tej pory także nie jest źle. Ostatnie dni ciąży dają mi się we znaki. Nogi puchną wieczorami okropnie. Wczoraj wpadłam w jakąś depresje, że jak będę tak wyglądać to mój ukochany mnie zostawi i będę sama. Co za głupota. Dzisiaj się z tego śmieję, ale wczoraj bylam przekonana, że to prawie pewne. Dziwne te zmiany nastrojów są i zupełnie ode mnie nie zależne hehe. Więc czekamy na rozwiązanie mam nadzieję, że szczęśliwe. Pozdrawiam i życzę miłego weekendu:)

oglądacie już programy i czytacie o przebiegach ciąży, porodach, opiece nad niemowlęciem i małym dzieckiem?

Miałam moment, że rzuciłam się na informacje i nieomal już wyprawkę kompletowałam ale opanowałam się i nawet nie zerkam już na to - czekam na 2 kreski i zajmę się informacjami tylko i wyłącznie o pierwszym trymestrze...

U nas wczoraj była cudowna monsunowa burza...

No i zgodzie z obietnicą poszłam dziś na basen ale jak na złość akurat dziś był zamknięty. 10 dzień ćwiczeń zaliczony - jutro do zestawu daję kolejne ćwiczenie :)

Niestety miałam dziś ogromny apetyt i za dużo zjadłam. Nie powinnam gotować :P ale zrobiłam takie pyszne racuchy tylko, że tu jabłka są drogie wiec były z miąższem świeżego kokosa i ananasem. Wyszły boskie :P

Ooo właśnie zaczęło padać :) to dobrze bo palmy w ogrodzie zaczęły nam poważnie wysychać :/ aaa i zazdroszczę Wam truskawek :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 lipca 2013, 20:47

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)