Sheis 2 niepowodzenia 26 czerwca 2016, 17:23

Zbiera mi sie na płacz. Godzine temu wrocilam z Chrzcin. Jak to na Chrzcinach pelno dzieci. Staram sie byc silna, ale jest ciezko. Jutro spotykam sie ze starymi kumpelami z poprzedniej pracy. Jedna jest w ciazy, znowu bedzie temat dziecka itd. Znowu musze udawac i sie usmiechac. Rozmawiac jak gdyby nigdy nic. Pokazac ze mnie to nie rusza, chociaz prawda jest zupelnie inna. :(
Lece zaraz pobiegac, moze odgonie czarne mysli.

Zaczęłam pisać pamiętnik 27 dnia cyklu. Chcę mieć pamiątkę i liczę na to, że szybką przejdę na zieloną stronę ;)
W zeszłym miesiącu nam się nie udało - chociaż miałam książkowe objawy ciąży ( metaliczny posmak w ustach, ból podbrzusza, zawroty głowy).
W tym cyklu jest trochę inaczej... bardzo bolą mnie nogi, jestem taka spokojnie wewnętrznie, a nie roztrzęsiona jak zwykle przed okresem.Ciągnie mnie podbrzusze, boli mnie brzuch nie jak przed okresem, ale jak w okresie pierwszego dnia. No i co najważniejsze... od poniedziałku pojawia się cień cienia drugiej kreski ;) niestety nie ciemnieje, tylko cały czas ma taką samą barwę. Do ginekologa i betę idę dopiero w sobotę.
Mam obsesję robienia testów ciążowych ( od poniedziałku zrobiłam 7 0 i na każdym cień cienia). Nie cieszę się jeszcze, bo w zeszłym miesiącu tak sobie wkręciłam ciąże, że jak dostałam okres to trzy dni było mi mega smutno.

Agar88 Czekając na największy skarb 27 czerwca 2016, 13:42

Dziewczyny jestem załamana. @ się rozkręciła na dobre. 3 dni już trwa i spóźniła się 3 dni.
Załamałam się trochę i do tego wujek ma raka. Chyba odpuszczam na chwilę :(

27dc
Ha ha ha ha ha- tak śmieje się ze mnie los/życie

Taką piękną robiłam sobie wizualizację - że teraz już / po raz kolejny/ zajdę z ciążę.
I zaszłam, a raczej doszłam do takiego punktu, że SZLAG mnie trafia!!!Że wątpię/tracę nadzieję w to, czy w ogóle się uda.
Co miesiąc, kiedy czuje bule owulacyjne, czy tak jak w tym cyklu, dodatkowo testy owulacyjne ją wskazywały, rodzi się we mnie nadzieja.
Później, gdy ginekolog potwierdził owulację - nadzieja sięgała zenitu.Czekałam do dnia, w którym zrobię test.
Zrobiłam go dziś, wiem że może za wcześnie , ale gdybym była w ciąży, to pewnie 10 dpo nie byłoby tej pieprzonej bieli na teście!!!
Ktoś to obserwuje mnie z boku, kto patrzy na moje wzloty/ upadki i ponowne szybkie wzloty nadziei, niezłą ma zabawę.
Tak sobie poukładałam wiele spraw związanych z byciem w ciąży i z zostaniem kolejny raz mamą, że chyba aż za bardzo.W tym momencie nie ma we mnie wiary w powodzenie,resztki nadziei legły w gruzach.A czy z pierwszym dniem @, nadzieja powróci???wątpliwe, ileż można, ile trzeba czekać, ile łez wypłakać, ile razy tracić nadzieję i odzyskiwać ją???
Ten rok jest jakiś taki posrany...już wiem, co poczuję kiedy nastanie 31 grudnia a mojej nadziei nie będzie.

efta historia jak ich wiele... 26 czerwca 2016, 19:24

22 dc. , 4 dpo
w związku z upałami przesiedziałam wiekszość dnia w domu przed kompem, na ovu oczywiście.
na dworze nie dało się wysiedzieć.
Poczytałam sporą liczbę pamiętników...
jakie to życie pokręcone. tyle pragnień i rozterek...
i wszystko sprowadza się do jednego...


Mąż zaczął urlop. W związku z finansami nie poszalejemy... no cóż ... wybraliśmy klinikę wiec teraz nie ma co narzekać.
W najbliższy weekend wybieramy się do rodzinki w Lubuskie - 300km od domu.
Wyjeżdżamy w piątek z rana. Mam dylemat jeśli chodzi o test ciążowy z krwi. Gin powiedziała, że mam go zrobić w sobotę, a że u mnie w miescie tylko od pn do pt działa lab. to wiadomo, że zrobie w poniedziałek. Niestety w pon bede dopiero wracać z weekendu. I musiałabym wyjechać około 5 żeby do 10:00 oddać krew u mnie w mieście.
I tu pytanie co robić, bo sprawdziłam, że 50 parę km od domu mojego kuzyna jest lab. gdzie w sobote moge zrobić bete. wynik tego samego dnia . Gitara, bo jak nie jestem w ciąży to poszaleje na wyjeździe i nie bede musiała się z niczym ograniczać. No i leki odstawie 2 dni szybciej i cycki nie bedą mi tak dokuczać po luteinie. Ale czy jest sens jechac w sobote z rana ponad 100km żeby bete zrobić? no chyba nie bardzo.
Zdecyduje pewnie w ostatniej chwili...
Zawsze moge jeszcze sikańca z rana w sobotę zrobić.
właśnie przeczytałam, co napisałam i śmiać mi się chce z moich problemów
no cóż bycie w ciąży ponad wszystko ;)

kot_bury Czekając na cud... 26 czerwca 2016, 19:37

Skończyliśmy już 36 tygodni - naprawdę nie wiem, kiedy to minęło. Z jednej strony dni strasznie mi się dłużą i nie mogę się już doczekać, a z drugiej - to już tak niedługo! Jeszcze cztery tygodnie - a zdaniem lekarza możliwe, że krócej.

Chwilami do mnie nie dociera, że to dzieje się naprawdę, że ten wiercipięta w moim brzuchu to nasz mały synek i już niedługo będziemy mogli go przytulać i patrzeć się na niego do woli, nosić na rękach i czytać bajki do snu.

Nie mogę uwierzyć, że taki cud trafił się właśnie nam.

c0230911e62740a3.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 czerwca 2016, 19:36

Sunny Staraczka 8 lipca 2016, 13:47

W niedzielę zrobiłam test ciążowy bo w poniedziałek miałam iść do dentysty i wiedziałam, że zrobi mi zdjęcie RTG. Niestety - ale okresu nie było. Pojawił się we wtorek w południe, brunatny, intensywny (intensywniejszy niż zazwyczaj).
Dziś po okresie praktycznie nie ma już śladu, lekkie plamienie..

To skąd więc taka wysoka temperatura ? Po antykoncepcji czy antybiotykach ?

Smutno..

Na dodatek wieczorem zaczęłam wymiotować, już dwa razy... Nie mam żadnych innych objawów więc mam nadzieję, że to nie hiperka. Nie mam żadnych bóli brzucha ani nie jestem spuchnięta więc to może leki albo jakieś zatrucie.

edit
Poczytałam ulotki i tak: przy prolutexie wymioty są w częstych skutkach ubocznych, a jako że nie mam ani powiększonego obwodu brzucha ani zwiększonej masy to zakładam, że to właśnie objaw uboczny. W skutkach były też krwawienia, więc może to dzisiejsze trochę krwi to nic. Jutro powtarzam betę i jak będzie znowu 0 to już wiadomo. Odstawiam te leki, bo nie służą mi. Teraz sobie popijam elektrolity, staram się uspokoić i przechodzi mi trochę.


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 czerwca 2016, 21:41

Od dziś postanowiłam pisać do Ciebie dzieciątko.
Trochę mnie nie było. Niestety od maja zaczął się ruch w barze i pomagam Twoim dziadkom. Czuję się dużo lepiej, więc mam siły na to. Prawie dwa tyg temu byliśmy z Twoim Tatą u lekarza, bo trochę niepokojąco bolal mnie brzuch. Okazało się, że wszystko ok i to jedynie wiązadła macicy dają się we znaki. Lekarz powiedział, że chyba jednak jesteś córeczką, a nie synkiem, ale potwierdzi 12.07 na badaniach połówkowych. Czekamy wiec..:)
Tatuś Twój postanowił czytać Ci książki i baśnie, byś już słuchał jego głosu.. Bardzo czekamy na jakiś znak od Ciebie, kopniaczka :) kochamy :*

Akinom59 Przedłużyć młodość 26 czerwca 2016, 22:17

Mam dzieci chore jakiś cholerny wirus Zuzia 7 dni gorączka 39,5,teraz starszy prawie 40 co za gówno jakieś przepraszam Was z góry kobietki jeśli mnie nie będzie u Was ale siła wyższa poza tym szukam jednak mieszkania właścicielka mnie oszukała,tu cykl zjebany przez mojego M normalnie żyć nie umierać

Renia7910 Jak walka z wiatrakami... 26 czerwca 2016, 22:18

Powściekałam się na dietetyka i męża i cały świat i nic nie wskórałam - ze względu na stymulację na razie bezcelowe jest robienie krzywej insulinowej żeby sprawdzić insulinooporność. Super. Gruba byłam, jeszcze grubsza umrę :/

Dzisiaj pierwszy zastrzyk Puregonu. Pen mnie trochę przestraszył ale poznaliśmy się i już jest w miarę ok. Trochę głowa rozbolała ale w sumie to stan chroniczny od rozpoczęcia zastrzyków, więc w normie.

Piekę ciasto. Trudno, i tak już jestem gruba.

Mimi86 No więc ivf 26 czerwca 2016, 22:34

Dzisiejsza beta 11 dni po transferze to 124 :) Boże dziękuje ci, dziękuje :)
tak sie cieszę, a zarazem tak bardzo boje że ten cud przestanie trwać.
Proszę Was maluszki zostańcie ze mną.

Nawet nie wiem co już mam tu pisać.... Mieliśmy uważać ze staraniami przez jakiś czas, ale olaliśmy wszystko, uważanie, staranie itp. Co tam ma być i co do góry pisane, niech będzie. Mam totalny luz i porąbany cykl, który to już z kolei? Kompletnie żadnego śluzu u siebie nie widzę, a zawsze był i wyraźnie się zmieniał. Mogłabym spać w dzień i w nocy, choć nigdy tak nie miałam, temperatura tańczy sobie jak chce i mam to w nosie. Czuję, że jestem już bardzo zmęczona, potrzebuję urlopu, a w pracy jakby wszystko sprzysięgło się w drugą stronę - roboty, że nie wiadomo w co ręce włożyć. Waga? Zamiast spadać, to rośnie - foch na wagę. Foch na wszystko - od termometrów poprzez śluz, starania, libido i pracę.

annia_88 Początki 27 czerwca 2016, 08:52

23.06 rozpoczęłam szósty cykl po odstawieniu tabletek i pierwszy kiedy naprawdę mamy zamiar się starać. Trochę martwią mnie nieregularne cykle, ale być może organizm potrzebuje jeszcze trochę czasu po dziewięciu latach z tabletkami antykoncepcyjnymi. Za dwa tygodnie mam wizytę u endokrynologa, dowiem się więc czy nie jest to wina tarczycy.
Do tej pory miałam cykle następującej długości:
1) 34 dni,
2) 28 dni,
3) 36 dni,
4) 30 dni,
5) 36 dni.
Pociesza mnie jedynie, że w porównaniu do tego jak wyglądały moje cykle przed tabletkami te są prawie jak w zegarku ;)

barley Nowy etap - nowe doświadczenia 27 czerwca 2016, 10:08

Dawno mnie tu nie było. Staram się nie przejmować zbytnio rzeczami na które i tak nie mam wpływu.
Mdłości nadal brak. Czasem jedynie wieczorem pojawiają się nudności.. ale do zniesienia i bez wymiotów.
Piesi urosły mi już ok. 1 rozmiaru, a przy miseczce H do tej pory to i tak spora różnica. Senność też zbytnio mnie nie męczy. Zwykle robiłam wiele rzeczy na raz, więc przy oszczędzającym się trybie życia jestem wypoczęta. Brakuje mi kawy.. rano wyglądam jak zombi i moja światłość umysłu została gdzieś obok ekspresu ;)

Jestem ostatnio bardzo nerwowa.Byle błachy problem doprowadza mnie do takiego stanu, że nie mogę się dłuższy czas uspokoić. Mam wrażenie, że mąż wcale nie stara się mnie nie denerwować. Nie rozumie tego, że jego głupie w gniewie teksty i brak zrozumienia wkurzają mnie jeszcze bardziej niż wcześniej. Wciąż tylko - jesteś dorosła, opanuj się bo nie możesz się denerwować. Ja mam się opanować? A gdzie mój dorosły mąż który może olać niektóre kwestie i na mnie nie naskakiwać w kłótni.

35 tydzień ciąży
Do terminu z OM 42 dni
Do terminu z Usg 32 dni
86%

Wczoraj zaczęliśmy 35 tydzień. Z jednej strony jak sobie pomyślę to szybko leci a z drugiej już się nie mogę doczekać :)
W piątek byłam na wizycie. Wyszłam praktycznie z niczym jak zawsze. Miało być usg III trymestru które z założenia jest dokładnym usg. W moim szpitalu oczywiście awaria sprzętu :/ Jakimś cudem udało jaj się włączyć ten złom i zmierzyła tylko tętno, obwód główki i przybliżoną wagę 2100g. Z tego wszystkiego zapomniałam nawet zapytać czy dziecko już się obróciło :/ Oczywiście panie z kliniki przy szpitalu były od razu wezwane na usg, echo serca - skoro działa. Po co się zajmować pacjentką z nfz, wystarczy jej 30 sekundowe usg III trymestru - masakra. Dobrze że ta ciąża już zmierza ku końcowi bo szlak mnie już trafia. Następna wizyta 8 lipca na pobranie GBS, pewnie też bez usg.

Dziś otrzymałam po opisaniu mojej sytuacji od sióstr z gródka pasek św Dominika powierzam sie woli Bożej ..
Dziś w pracy usłyszałam na moj tekst ze tak małe szanse mam na ciąże ze ludzie w lotto tez wygrywają a szanse sa znikome:D tak mi sie to spodobalo :*

U-smutasek starania starania starania 27 czerwca 2016, 10:33

dawno mnie tu nie było...trochę się wyciszyłam miałam nadzieje, myslałam że wszystko jakos sie ułoży. niestety wizyta u mojej gin-nie miała dla mnie dobrych wieści.ciagle musze brac leki na prolaktyne i tarczyce ale wyniki mam w normie. teraz bede miała monitorowaną owulacje przez dwa cykle.jeśli się nie uda zostaje sztuczna inseminacja. zaczynam myśleć o tym żeby się rozstać z moim S...ciągle się kłocimy,on tak naprawde nic nie robi zebysmy mieli dziecko,tylko mówi po co chodzisz do lekarzy skoro i tak nic z tego nie wychodzi. nawet wczoraj mi powiedział :to nie moja wina że nie możesz mieć dzieci:.on ma juz jedno dziecko,a jego wyniki tez są do bani,mało ruchliwe plemniczki. ale najłatwiej całą winę zwalić na mnie. dlatego po tym co usłyszałam zaczęłam sie zastanawiać nad sztuczną inseminacją ale bez NIEGO.wydaję mi się że mecze sie w tym zwiazku juz troche. on tez ale udaje ze jest wszystko ok.jemu jest ta sytuacja na rękę, ja chodzę po lekarzach a on udaje ze mu zalezy i ze tez chce. musze jeszcze dokladnie to przemyslec....

zocha88 Przeczekać 12 grudnia 2017, 22:11

Miesiąc temu ok. 14:10 po raz drugi zostałam Mamą...
Na razie nie umiem określić ilu członków liczy nasza rodzina. Tzn. oficjalnie, bo w sercu jesteśmy we czwórkę.

34dc
Dwa dni po terminie @. Temperatura spadla. Od rana czuje lekkie (poki co) bole przedokresowe. Powinna pojawic sie dzis, najdalej jutro.

Humor mi siadl. Do tego dobila mnie wiadomosc o ciazy blizniaczej jednej dziewczyny z pracy. Nie posiadam jeszcze tej umiejetnosci nie uzalania sie nad soba przy okazji takich informacji. Dzien zrabany. Ale popisze z mezem i znajac zycie on mnie pocieszy:-)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)