Oczywiście lekarz wyznaczył wizytę akurat na dzien kiedy kończy sie refundacja... I 240 zł poszło...
No ale do rzeczy endometrium ok, jeszcze tylko badanie krwi i jak poziomy hormonów ok to transfer w czwartek na 12.
A i dostałam drogiego lutinusa...
Dalej czekamy.
Dzis mnie naszła taka mysl ze ja nie moge uwierzyć ze mamy mrozaka, w poprzednich procedurach nie udało sie nic zamrozić wiec nie potrafię uwierzyć ze on jest odmrozi sie i dojdzie do transferu. Boże No co ja mam zrobic ze jestem człowiekiem małej wiary, nie umiem tego zmienić a może tak strasznie sie boje...
Dzwonił lekarz powiedział ze wyniki ok i widzimy sie na transferze, teraz tylko modlić sie aby nasza kruszynka sie rozmroziła ładnie dla mamusi 
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 lipca 2016, 14:38
Dzisiaj 8 dc, 7 ds. We wtorek byłam na monitoringu, pęcherzyków mało. Wydłużyła mi stymulację.
Od dzisiaj wzbogacam się o cetrodite. W sobotę kolejny monitoring, prawdopodobnie w poniedziałek punkcja.
Tesiowie zapewnili nam ostatnio jesień sredniowiecza, wiec wszystko w nerwach, stresie i na wariata.
Efta, a jak Ty się czujesz? Tzn Wy?
Nie mogę dodawać komentarzy na pamiętniku ciążowym 
Jesteśmy ostatnio tak zabiegani, że mało się udzielam. Ale zaglądam do Waszych pamiętników Dziewczyny i jestem całym sercem z tymi, którym się nie udało, w różnych aspektach. Wiem, że nie ma słów, które by pocieszyły. Jestem z Wami sercem.
A tym którym się udało- zazdroszczę szczerze i trzymam kciuki za pasmo samych dobroci już teraz
Dbajcie o siebie.
Wczoraj mogłam już zaznaczyć koniec okresu. Jestem dobrej myśli, zamówiłam inofem, mam nadzieję że dziś dojdzie bo już jest blisko. Skusiłam się na 60 saszetek, tylko nie wiem czy pić jedna czy dwie dziennie i czy dodatkowo brać jeszcze kwas foliowy. No ale nic, najpierw spróbuję z jedną dziennie. Mam nadzieję że doktorek nie jest na urlopie i dostanę się za tydzień w piątek. Zobaczymy czy coś się dzieje w kierunku owulacji. Ale nie skupiam się na tym. Nie będzie testów owulacyjnych, nie będzie głębokich rozmyślań, będą po prostu częste starania. Do skutku.
Głowę akurat zajmuje mi teraz szukanie samochódu i rozkręcanie biznesu, mam nadzieję że to pozwoli mi przejść ten cykl beznamietnie, co z kolei ułatwi zajście w ciążę.
,,Nienarodzone dzieci nie odchodzą, one tylko zmieniają datę swojego przyjścia na świat.''
Z takim nastawieniem wkraczam w ten cykl, ale muszę się przyznać chociaż tu. Ta strata przebiegła później niż wcześniejsze, ciąża była już taka rzeczywista i realna że wierzyłam że się uda. Pierwszy raz dostałam kartę ciążowa, pierwszy raz miałam zdjęcie naszej wspólnej części rosnącej we mnie i pierwszy raz przeżywam to tak mocno.
No ale do czego muszę się przyznać? Nikt nie wie ale średnio raz na tydzień przechodzę kompletne załamanie. Płacze wtedy pół dnia i myślę- myślę o wszystkim, może to za błędy przeszłości, może jestem złym człowiekiem, a może to przez to że wyrzuciłam chleb. Mam milion absurdalnych podejrzeń, milion zarzutów w swoją stronę i jedno pytanie - dlaczego znowu ja?!
Nie wiem czy kiedykolwiek całkowicie się pozbieram, ale teraz rozumiem moja mamę, Której syn żył 24h. Nie jestem w stanie tego pojąć, ale rozumiem teraz dlaczego z
mimo upływu 34 lat każdego roku płacze w dniu jego śmierci i w dniu wszystkich świętych. Nie da się inaczej.
Zrehabilitowałam się trochę po tych czekoladkach. Na kolację zrobiłam zapiekaną cukinię z farszem z cebulki, pomidora i kiełbaski (coś w stylu suchej krakowskiej). Zdjęcia nie mam bo zjedliśmy szybciutko w przerwie meczu. Farsz wyszedł mi przyjemnie pikantny, dużo papryki. Mniam mniam
Nie mogłam się powstrzymać i dodałam trochę sera. Dziś kupuję następne cukinie 
Wstałam dziś o zwykłej porze, mąż już przygotowywał sobie śniadanie. I coś mi się przestało zgadzać. Żaden z moich trzech budzików nie dzwonił. Mąż nie zabierał mi kołdry powtarzając że mam wstawać bo się spóźnię. Zapomniałam że teraz już nie MUSZĘ a jedynie MOGĘ wcześnie wstać 
Już miałam odwrócić się na drugi bok i spać dalej kiedy przypomniałam sobie że miałam dziś jechać do laba zrobić progesteron. Zebrałam się w 15 min czyli jakieś cztery razy szybciej niż do pracy. Znów to błogie uczucie- pobierają krew a ja schodzę z fotela i żegnam się kulturalnie. Żadnego płacenia. Nadal jest to dla mnie... dziwne.
Wizyta przełożona z 6.07 na 7.07. Bo wyniki niestety będą tego 7go a nie ma sensu iść do gina bez nich.
A i jeszcze dziś spotkała mnie zabawna sytuacja w mpku. Podrywało mnie dwóch lekko wczorajszych panów, ale jak ! Takich eleganckich komplementów to ja dawno nie słyszałam 
"O mój Boże, co za wielkie oczy! Jak dwie gwiazdy!", drugi: "Jest pani przepiękną niewiastą!Najładniejsza w całym autobusie!"
I na koniec gwóźdź programu.
"A może postaramy się o 500+? Jestem bogaty, mam zakopane złoto"
Panowie wysiedli wkrótce potem wesoło mi machając na do widzenia. Na szczęście rękami 
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 lipca 2016, 11:56
Doczekaliśmy się ....
24 czerwca na świecie pojawiła się długo oczekiwana Matylda

Jesteśmy bardzo szczęśliwi
Ciąża zakończona 24 czerwca 2016
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lipca 2016, 14:24
10 dc
Nie będzie dzidzi... koniec... to moja decyzja... Niby ten cykl jeszcze CLO mi lekarz dał, brałam grzecznie, w środę 06-07 monitoring. Ale nie mam nadziei. Kłócę się z T. niemiłosiernie i podświadomie daje mi znaki, że nie jest gotowy na drugie dziecko. Ja jestem, ale on nie. Musi najpierw zmienić podejście do naszego syna i zacząć go mądrze kochać...
Jestem zmęczona i rozżalona. Nie spałam dziś dobrze. Od dwóch tygodni tylko wieczna awantura w domu. Mam dość.
Nie serduszkowaliśmy ani razu od 2 tygodni! To już koniec. On się nie zmieni, a mnie żyłka pęknie z napięcia. Dość...
Edit: A zapomniałam napisać, że za mną już 2,5 kg mniej
Biegam i jem zdrowo, jestem na 1200 kcal. Mam nadzieję, że jeszcze trochę a będę laseczka jak się patrzy 
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 lipca 2016, 11:57
Ojeju ależ mi się dzisiaj nic nie chce...
Zaliczyłam dziś mały sukces, udało mi się uspać Młodego na drzemkę bez piersi i ululać po przebudzeniu również bez piersi.
Czuję się ostatnio trochę jakbym miała rozdwojenie jaźni. Nadszedł wreszcie lipiec i za kilka dni będziemy próbować odstawić nocne karmienie z nadzieją na okres i na drugie dziecko. A ja coraz bardziej nakręcam się na ten doooom z ogrodem i na kredyt i na powrót do pracy. Minęło prawie dwa lata jak jestem w domu i chyba zapomniałam już jaka praca była dla mnie stresująca, ale z drugiej strony może odpoczęłam na tyle aby znów wrócić na kilka lat na rynek? Syn już coraz bardziej samodzielny. Wczoraj jak wróciłam z paznokci, tylko się do mnie uśmiechnął i dalej się bawił. W ogóle do mnie nie podbiegł. Jest coraz bardziej gotowy aby zostawać na dłużej z kimś innym, ba myślę, że ze mną mu się już nudzi.
Poza tym siedzenie ciągle z dzieckiem chyba nie robi dobrze na głowę i na związek. Trochę się jakby zaczęło psuć między nami, trochę się od siebie oddaliliśmy będąc sfocusowanymi - ja na dziecku, mąż na rozwoju zawodowym. Oboje w myśl dobra rodziny, dobra naszego dziecka. Ale gdzieś po drodze chyba zgubiliśmy trochę siebie nawzajem. Nie pamiętam kiedy byliśmy gdzie tak zupełnie we dwoje, tak tylko dla relaksu, dla funu.
W związku z tym, że chwilowo zażegnaliśmy krysys niejadkowy mojego dziecka, to zastanawiam się nad zostawieniem go na kilka godzin dziadkom i wybraniem się na 'randkę'. Ale tak żebyśmy się w nią wczuli, i nie rozmawiali o domu, o dziecku, o obowiązkach, o zakupach, rachunkach, o budżecie... itd.
@ dalej brak brzuch boli piersi też zaczęły nie nastawiam się na nic ponieważ wczoraj przy badaniu szyjki w kąpieli szyjka była nisko miękuśka i otwarta więc przygotowywuje się na @. Jutro gril nie chcę na nim zdychać @ przyłaź jak masz przyjść!!!
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 lipca 2016, 13:01
Dzisiaj pojechaliśmy zamrozić nasienie. Inaczej niż przewidywalam udało się " wyprostować " nasz finanse dwa miesiące wcześniej. Ale co z tego skoro nie ma co mrozić? Nie znaleziono ani jednego plemnika.
To tyle.
Dobrze, ze mam pracę i studia- jest się czym zająć.
2 trymester
6 miesiąc ciąży
100 dni do porodu - czyli STUDNIÓWECZKA
26 tydzień ciąży
25t5d
piątek
No i doczekałam się. 100 dni do porodu. Ja chyba naprawdę jestem w ciąży i chyba naprawdę będę mieć dziecko.
Wcześniej to było takie mało realne, mnóstwo problemów, krwawienia, krwiak, ból brzucha, ciąża zagrożona, to jakoś do mnie nie docierało, starałam się nie nastawiać, że się na pewno uda.
Ale teraz to się robi jakby poważniej, tak na serio, tak blisko, tak realnie. Synek kopie jak szalony. Dziś rano mniej więcej od 6 do 10 cały czas się wiercił (no, a ja usiłowałam spać). Teraz, gdy ja na chodzie, to on śpi. Pokój wyszykowany. Łóżeczko i przewijak na miejscu. Wszystko jest. Pranie będę robić w sierpniu. Czekamy na naszego kochanego szkraba z niecierpliwością. To już prawie 3 trymestr i 7-my miesiąc.

Krótkie podsumowanie.
MOJA CIĄŻA
Samopoczucie - energia jest, ale od maja (już 2 miesiące) bolą mnie ciągle plecy, a od początku czerwca (czyli miesiąc) upiornie bolą mnie żebra i miejsca pod żebrami. Podobno się rozciągam. Poza tym wszystko w porządku. Teraz jak gorąco, to trochę puchnę (ale tak było i przed ciążą).
Jedzenie i waga - Mam apetyt. Jem wszystko. Nie znoszę zapachu smażonego mięsa, i w ogóle czegokolwiek smażonego. Wagowo gruba jestem, bo ważę 100 kg, ale od początku ciąży przytyłam tylko 2 kg (1.02. ważyłam 98 kg).
Rozstępy i brzuch- Brak rozstępów. Brzuch swędzi trochę, szczególnie w miejscu gdzie bolą żebra. Smaruję się 2x dziennie Elancylem.
Spanie - średnio. Jak leżę plecy nie bolą, ale żebra bolą. Muszę się przekładać raz na lewą, raz na prawą stronę, wtedy ból na chwilę odchodzi. Śpię ze zrolowaną poduszką między nogami.
Humorki - chyba brak.
Inne objawy - hemoroid mi wylazł, na początku przez tydzień bolał strasznie. Stosowałam maść plus nasiadówki w korze dębu. Teraz jest znacznie lepiej. Nie boli, ale jeszcze się nie schował. Pojawiła się na brzuchu linia Negra.
Ruchy dziecka - są regularne, szczególnie nad ranem i wieczorem, albo jak siedzę/leżę/odpoczywam.
Moje przemyślenia - boję się cukrzycy ciążowej (za parę dni wyniki glukozy), od poniedziałku przeszłam na dietę cukrzycową i dobrze mi z tym. Nie wiem też jak wytrzymam upały. Siedzę w domu, ale i tak jest gorąco. Za 2 tygodnie wyjeżdżamy nad morze, to trochę odsapnę (nawet jak jest upał, to nad samym morzem zawsze rześko). 
Rano wizyta u gina, nareszcie jakieś pozytywne wiadomości. Przede wszystkim - kariotypy w porządku (uffff!!). Po drugie - dobrze reaguję na stymulację, jajeczka sobie rosną i jest ich nawet więcej niż się spodziewał gin. Dostałam Menopur i Medrol - do brania od jutra, w poniedziałek do kontroli. Punkcja prawdopodobnie za tydzień. Tutaj trochę lipa bo mąż miał na weekend nagrany bardzo intratny wyjazd, a każda złotówka na wagę złota. Może uda się coś poprzestawiać itd.
Ponadto - wzmożone pragnienie to typowy objaw. Dieta wysokobiałkowa - jeśli mi smakuje to czemu nie, ale efekty terapeutyczne to ściema. Kleszcz nie zabija. Przynajmniej nie tak szybko.
Dojrzewam - wysypka na dekolcie. No cóż...
Dzięki Ci Panie Boże i Wszyscy Święci za podtrzymanie refundacji leków do stymulacji. To jakieś nieporozumienie te ceny...
Ukrop, duszę się w sosie własnym. Kota mi szkoda, okupuje łóżko, a raczej leży pod nim i sapie.
Jednak upiekę coś. Mam mnóstwo twarogu wiejskiego do przerobienia, coś wymyślę zaraz.
Oj i złapało mnie zapalenie oskrzeli..
juz od niedzieli czułam sie niewyraznie, ale w poniedziałek i wtorek poszłam normalnie do pracy. Wieczorem czułam sie jeszcze gorzej i poprosilam szefowa o wolna srode a ona na to ze nie ma zastepstwa za mnie i musiałam przyjsc z 38 stopniami goraczki, katarem, kaszlem, swiszczacym oddechem w plucach. Przyszła szefowa i jak zobaczyla ze wygladam marnie kazala mi isc do domu i nagle znalazla zastepstwo. Chyba wczesniej myslala ze albo zmyslam albo panikuje z powodu kataru i kaszlu. Wczoraj i dzis mam wolne wiec dogorywam i jest o niebo lepiej. Mysle w poniedzialek isc do pracy juz.
Ależ zmiana miejsca zamieszkania dobrze nam zrobiła. Tu jestem spokojna, moj mąż też i mysle ze tak pozostanie. Teraz tylko musi wyjsc z jego praca, udac sie. Uda sie? Boje sie. Oby bylo dobrze. A nawet jesli nie to i tak zaciagne go do łóżka i zmusze do decyzji o dzidzi
tak mi sie marzy...
jestem ostatnio bardzo marudna i chwiejna. wczoraj pokłóciłam się z Mężem "o nic" i tak się zastanawiam czy te łzy w pracy też nie były "o nic", przynajmniej z perspektywy czasu. owszem zawsze byłam wrażliwa, ale zawsze też bardzo dobrze się z tym ukrywałam. a teraz po prostu nie mam nad tym (prawie) żadnej władzy.
myślę, że największą zasługę ma w tym wszystkim ponadstandardowe zmęczenie. ciągle tylko śpię, a jak nie śpię to i tak nic tylko myślę o spaniu. tu mam pretensje do Męża że nie spędzamy razem czasu, a z drugiej strony jedyna aktywność na jaką mam siłę to leżenie w łóżku. poza tym dostaję ataków histerii kiedy Mąż za długo (moim zdaniem) siedzi przed TV, albo komputerem, ale jakby to wyłączył to co niby miałby robić? spać ze mną? o 19? jeszcze przed dobranocką, no ej.
Nadal nie mam okresu. Zrobiłam wczoraj test ciążowy - totalny negatyw. Coś mnie podkusiło i zrobiłam dzisiaj rano test owulacyjny, a tam dodatni
Czytałam na forum historie dziewczyn, które miały pozytywne testy owulacyjne w ciąży. Dzisiaj muszę koniecznie kupić więcej testów i sprawdzić jutro rano... Jak do poniedziałku nic się nie zmieni to pójdę na badanie krwi.
q
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 lipca 2016, 16:14
Leoś waży już 1173g.
Jest wagowo przeciętny 
Zdrowy chłopak 
A ja mam 8 i pół kilo na plusie
Myślałam, że jest gorzej,
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 lipca 2016, 16:13
31+0
Dziś zafundowałam sobie darmową przejażdżkę do mojej ginki i spowrotem. Okazało się, że wpisała sobie mnie na wizytę na 8 lipca na 10:30 zamiast na dzisiaj. Po prostu o tydzień później. A mi w karcie zapisała wizytę dzisiaj, więc mam dowód że sobie nie uwidziałam :p W każdym razie nie było jej już w gabinecie i przełożyłam wizytę na 5 lipca, czyli na wtorek.
Za to był dziś kurier z paczką
Ale była wielka! I jaką miałam frajdę jak rozpakowywałam
Zaraz przyjedzie mężuś i będę mu wszystko pokazywać. Tylko musieliśmy zmienić kolor becika, bo nie mieli już zielonego
No ale jest beżowy i też jest śliczny 
Jeszcze tylko zakupy kosmetyczno-chemiczne i będziemy mieć już wszystko gotowe 

Grrr jak mi świetnie schodzi skóra z nóg
a swędzi jak nie wiem co! Pierwszy raz w życiu schodzi mi skóra z nóg. Nieźle musiałam sobie je zjarać w takim razie :p
18 DC
pęcherzyk na lewym i prawym pękł (myślałam że niedorozwój ten na lewym nie urośnie a jednak) na prawym drugi pęcherzyk nie pękł lecz się wchłonął. Endo niskie 8mm. Po minie gina widziałam że nici z cyklu ;/ w sumie sama to czuję
21dc
zero objawow, endo, okresu...
koleanka w pracy zaplatała mi warkocze i znalazla 4 SIWE WŁOSY !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ;( nawet jeszcze nie mam 30...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.