Kornelka była dziś pierwszy raz nad jeziorem. Nawet nóżki zamoczyła:) Chyba nie podobało się za bardzo, bo płakała dość sporo, a potem ucieła sobie dość długą drzemkę w nosidełku i miała w nosie plażowanie:) Chyba nie odziedziczyła zamiłowania do wody po tacie. Chociaż wannę i pianę uwielbia.

Skończyliśmy dziś 8 tygodni! Kiedy to zleciało??

shadowgirl Starania o cud 1 lipca 2016, 23:52

41dc. Boje sie.
Macam piersi co troche. Raz sa ciezkie i obolale ale wydae mi sie ze dzis troche mniej. Jut ide na bete. W sumie nic nie pomoze a troche uspokoi. Albo nie. Czy to normalne ze tak z piersiami jest ?

KARINA85 Moja krótka historia 2 lipca 2016, 00:25

95% ciazy za mna i ok dwa tygodnie do porodu!
Juz sie nie moge doczekac kiedy ujrze Malenstwo :)
Dwa razy w tygodniu jezdze do szpitala na badanie ktg.

Wynik progesteronu z wcześniejszego cyklu w P+8:14,85
Wynik progesteronu z obecnego cyklu w P+7:31,13
Według planu leczenia, optymalny poziom w P+7 powinien wynosić:18-31 ng/ml

Czyli trochę przesadziłam. Z tego wynika, że popadam ze skrajności w skrajność.


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 lipca 2016, 08:02

Kolejna nie przespana noc... hm... chyba już przychodzi taki okres w życiu ciężarnej kobiety, że słabo sypia, a to coś boli, a to gorąco, a to brzuch, a to się źle oddycha a to pozycja.
Mnie to wszystko wybudza, że snu, każdy najmniejszy dźwięk za oknem.

Zostało 17 dni do wizyty, strasznie czas wolno mi płynie, próbuję znaleźć sobie sensowne zajęcie, ale szybko się męczę. Wogóle ostatnio źle się czuję. Położna kazała jak najwięcej odpoczywać, książka, film... hm...a jak zawsze teraz mam coś do roboty, najśmieszniejsze jest to, że ogarnę a bałagan robi się sam :D

Dziś znów ma być upał, nie wiem jak ja to wytrzymam, lubię ciepło, ale nie nawidzę upałów :/ nie dosyć, że człowiek źle się czuje w chłodniejszy dzień, a w ten upał to wogóle.

Coraz częściej brakuje mi pomysłu na obiad :/ wogóle nie chce mi się gotować, i ostatnio nie mam coś apetytu...
I prawie na nic nie mam ochoty, mam wrażenie, że wszystko mi się przejadło :/
Zjadłabym czereśni, ale zauważyłam, że w ciąży mi nie służą, truskawki są już okropne... dobra ponarzekała teraz pora na śniadanie...

Tylko co by tu zjeść :D

Dzis 30dc brzych boli malpowo ale nie caly czas czasami przestaje @ani jakichkolwiek plamien brak
Serce ma malutka nadzieje ze moze moze sie udalo natomiast rozum mowi ze spoznianie @ to sprawka ovarinu.
Jak malpa nie przyjdzie na weekendzie w poniedzialek test.
Tylko martwi mnie ten bol brzucha w pierwszej ciazy tak nie mialam i dlatego jestem pewna ze jednak @ przyjdzie

kate85 Walcząc ze sobą 2 lipca 2016, 08:51

znowu negatywny test ciążowy :( cholera, już sama nie wiem, chyba coś niedobrego się dzieje z moim cyklem. W poniedziałek się chyba wybiorę do lekarza.

Czy to możliwe, żeby testy ciążowe z moczu wychodziły negatywnie a jednak ciąża jest?


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 lipca 2016, 08:49

24t2d, 60% ciąży za mną i według belly wczoraj przekroczyłam granicę przeżywalności płodu. Moje maleństwo, gdyby nie daj Boże wybrało się teraz na świat, miałoby 50% szansy na przeżycie.

50/50 to bardzo kiepska szansa, ale i tak znowu odetchnęłam nieco lżej. Przynajmniej wreszcie jestem na tym etapie ciąży, na którym moje dziecko byłoby ratowane i miałoby jakąkolwiek szansę. A z każdym kolejnym tygodniem szanse wzrastają podobno o 10%! Powtarzam młodemu, że ma grzecznie siedzieć do października, ale i tak przeżywam przekroczenie tej kolejnej umownej granicy - tak jak wcześniej dojście dalej niż w poprzednich ciążach, rozpoczęcie 2 trymestru, połówkowe. Każdy umowny krok, który daje mi większą nadzieję, że tym razem będzie dobrze i będę mogła przytulić w październiku moje maleństwo.

Adasiu, mama nie może się doczekać - ale nie wygłupiaj się i odczekaj do tego października, ok? :)

Ciąża zakończona 2 lipca 2016

Chyba taki scenariusz jest większości znany. Trwa lutealna, nakręcamy się mimowolnie, zaklinamy termometr, koleżanki z OVU nam kibicują, a potem przychodzi @ i skrzydła nam opadają, wkurzamy się, zaliczamy doła lub dołek i nie mamy ochoty tu wchodzić, a potem @ się kończy, wstępują w nas nowe siły, nowa nadzieja i wracamy, czasem już ostrożniejsze, hamujemy nasze nadzieje, ale za każdym razem nakręca nas lutealna i... scenariusz się powtarza, choć z różnym natężeniem emocji.

Dobrze, że jest lato, mam urlop - 2 miesiące, większość ludzi może tylko pozazdrościć. Ciężko było na finiszu, ale wreszcie pozamykałam wszystkie sprawy i rozkoszuję się lenistwem. Oglądam "Wspaniałe stulecie" online, bo wcześniej nie miałam okazji. Czytam powieść Jane Austen "Perswazje" i zajmuję się domem i córką.
Z ręką małej już jest dobrze, niebawem wyjeżdża z chrzestną na wakacje, a ja chciałabym wyjechać z mężem, tylko nie wiem, kiedy będzie miał urlop. Mamy w lipcu 10 rocznicę ślubu, marzy mi się romantyczny wypad.

20 lipca mam wizytę u endo, po niech chcę jeszcze iść do gina, wówczas będę też wiedziała, czy ten cykl też będzie taki długi jak poprzedni (45 dni!). Może endo przepisze mi metforminę, bo będę robić krzywą insulinową i glukozową. Czytałam, że "meta" reguluje cykle.
Zastanawiam się, czy nie kupić mężowi Profertil albo Fertilman. W sumie bez recepty, a skoro kobietom spada płodność, to mężczyznom też, więc może warto, a zaszkodzić nie zaszkodzi... Jak myślicie?


31+1

Rozmawiałam dziś z siostrą męża :) Parę dni temu oznajmiła nam, że jest w ciąży. Też wyczekanej i upragnionej. Oby wszystko było dobrze, modlę się za jej maleństwo. Będzie pół roku różnicy między naszymi szkrabami :) Ona mieszka w Szwecji, więc umówiła się na razie tylko z położną. Ale będzie w Polsce i to akurat wtedy kiedy mi będzie wypadać usg 3 trymestru, więc poleciłam jej moją ginkę i idziemy razem na badanie :D Ja znów spotkać się ze swoim synkiem a ona zobaczyć po raz pierwszy swoją fasolkę :)

Ufff kolejny dzień upałów. Masakra jakaś, a dużo dziś mamy z mężulkiem do załatwienia. Póki co posprzątałam w domu, umyłam podłogi i padam :p Jak J. wróci z pracy to jedziemy na zakupy do Ikei, do Bricomana i trzeba uporządkować piwnicę, bo już nie mamy gdzie trzymać rzeczy dla Jaśka :p już stoi tam łóżeczko, wózek, fotelik, a teraz jeszcze materac i wanienka. Ale już nie długo, bo za dwa miesiące będzie wszystko w użyciu <3
No a teraz zabieram się za zakupy w Tesco online, bo jak się kończy to chyba wszystko na raz. Przy okazji duuuuży zapas wody, bo jak dalej będą takie upały to wymięknę...

Ze znajomą dalej nie odzywamy się do siebie, wniosek jest taki że najwyraźniej żadna z nas nie potrzebuje. No i może lepiej, nic na siłę.
Wróciłam na dietę, po ok. tygodniu już 2kg na minusie :) Cieszy mnie to i mam nadzieję, że tendencja się utrzyma. Szczególnie, że przy tych upałach najlepiej wchodzą mi lekkie i niskokaloryczne rzeczy.
Uświadomiłam sobie dzisiaj, że w sierpniu minie rok od diagnozy, a w listopadzie dwa lata odkąd w ogóle się staramy. Ile jeszcze przed nami? Dotarło też do mnie, że już od dawna nie łączę w ogóle seksu z ciążą. I pewnie tak już zostanie na zawsze. W poprzednim cyklu było mało @ bo na stymulacji w ogóle nie miałam ochoty, ale teraz @ się już kończy i libido odzywa się we mnie ze zdwojoną siłą :) I dobrze, bardzo mnie to cieszy.
W zasadzie cieszę się z chwilowej przerwy w temacie. Naprawdę w obecnej chwili nie mam czym się denerwować. Wbrew pozorom fakt, że już tyle jest za nami, daje mi dużo spokoju. Wiemy co jest nie tak, wiemy czego nie możemy się spodziewać. Wiem, że kiedy znowu podejmiemy walkę to nerwy wrócą, więc póki co regeneruję siły i staram się cieszyć tym, co mam. Martwi mnie tylko mąż, bo widzę, że jest momentami mocno zdołowany, ale nie chce o tym rozmawiać. Ale nie naciskam go bo wiem, że on też przecież potrzebuje czasu, żeby sobie to wszystko poukładać.
I jeszcze raz dziękuję Wam za wsparcie <3 To ogromna ulga przeczytać takie słowa wsparcia, szczególnie jeśli nie słyszy się ich od najbliższych.


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 lipca 2016, 11:58

Wkońcu odważyliśmy się pujść do kliniki. Zrobiliśmy pakiet badań wstępnych, przedstawiliśmy dotychczasową dokumentację i ... z mężem na tym etapie jest ok, u mnie jest za dużo testosteronu, pozostałe wyniki dobre. I o zgrozo - lekarz od razu, że nasze problemy to na pewno kwestia genetyki i on spodziewa się, że badania genetyczne pewnie wyjdą ok ale i tak jedyną dla nas szansą jest in vitro.

Nie wiem co myśleć, jakieś to wszystko dziwne. Ale jeśli to prawda to nie chcę zajść w ciąże naturalnie i urodzić chore dziecko. Na in vitro się nigdy nie zdecydujemy, bo nas nie stać, a i tak in vitro nie daje 100% powodzenia.

Mamy teraz zrobić te badania genetyczne i zgłosić się z wynikami i tak zrobimy. Ale jeśli ów doktor będzie upierał się na in vitro to dalej w to nie brniemy. Ewentualnie weźmiemy wyniki i skonsultujemy je w innej klinice.

Ale powiem szczerze, że nastrój miałam i mam paskudny. Zabił we mnie jaką kolwiek nadzieję. A widok siostry w końcówce ciąży sprawia mi coraz większy ból.

No, w miarę już doszłam do siebie, myślałam, że będzie gorzej, ale już dzień po zabiegu byłam w stanie sobie chodzić po domku. Teściowa lata do mnie dziennie z obiadem, dzisiaj przywiezie mi gołąbki, no po prostu anioł:)

Co do diagnozy no to kurwa jestę wróżkę bo przed zabiegiem mówiłam, że nie czekam do września, bo czuję że mam tą zasranąa przegrodę, dodatkowo mówiłam mężowi, że obstawiam, że jajowody mam drożne ale że będę mieć endomendę 1 lub 2 stopnia no i jak w pysk strzelił tak napisane na wypisie.

W czwartek idę do gin na kontrolę po zabiegu, niestety ta do której chodzę jest na urlopie więc idę do innej ale nie mam zamiaru słuchać jej zaleceń co dalej, zaufam tej do której chodzę a podejrzewam, że jej plan (podobnie jak u sąsiadki z endomendą II) będzie taki, że do pół roku staramy się naturalnie a potem inseminacja, myślę, że też tak jak sąsiadka nie będę czekać aż tyle tylko w okolicach października inseminacja. Mam nadzieję, że jednak bez niej się obejdzie i do tej pory już zajdę. Szkoda, że taki rozpiździel tam miałam bo może i już zaczęlibyśmy się starać, ale owu będzie za około 3/4 dni a do tego czasu raczej nie dam się mężowi dotknąć, gdyby to bylo tylko zamykanie ognisk to jeszcze, ale wycinanie przegrody i nacinanie macicy, no way.

Moje objawy endomendy:
-częsty ból pleców szczególnie po owulacji
- bolesne owulacje
- dosyć bolesne okresy które w trakcie brania antykoncepcji nie miały miejsca, zaczeły się 3 miesiące po odstawieniu

Od zabiegu leci ze mnie krew, teraz już mało, ale jednak, mam nadzieję, że w końcu przestanie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 lipca 2016, 13:42

25 dc, 12 dpi

Czuję, że @ nadchodzi:( Od rana delikatnie pobolewa mnie brzuch i jakoś tak nieszczególnie się czuję. W dodatku złamałam się i zrobiłam jeden z testów ciążowych, które zalegały mi w szufladzie. 1 kreska i nawet brak cienia drugiej:( Wpatrywałam się pod różnymi kątami przez kilka minut. Nic nie pomogło. Co prawda test był przeterminowany o 8 miesięcy, ale skoro pierwsza kreska wyszła mocna i wyraźna to chyba nadal ma zdolność wykrywania? Szkoda mi było robić nowsze, skoro i tak w poniedziałek rano (o ile dotrzymam) idę na betę...

No nic, trzeba się jakoś zebrać do kupy, wyjść na spacer i postarać się zapomnieć!
Druga IUI dopiero w sierpniu. W lipcu robimy sobie przerwę, by w pełni wykorzystać urlop. Nareszcie odetchnę od tego przeklętego wstawania co rano o 6, mierzenia temperatur, stresowania się czy skok już był czy nie, od serduszkowania na siłę nawet, gdy człowiek pada na łeb. Nareszcie w spokoju będę mogła się raczyć zimnym piwkiem w ogródkach albo wypić lampkę wina wieczorem:) Może gdy naładujemy akumulatory to łatwiej będzie znieść rozczarowania kolejnymi IUI... Niestety coraz mniej wiary we mnie, że kiedykolwiek się uda.

W tym cyklu piłam pierwszy raz siemię lniane. Zauważyłam że śluz płodny wystąpił o wiele wcześniej i było go więcej. Dodatkowo biorę acard z powodu dużych skrzepów podczas miesiączki. Wcześniej brałam aspirynę, ale naczytałam się że trzeba ją dzielić na 4 części bo 1 to za dużo , więc przerzuciłam się na mniej skomplikowany acard. Z acardem biorę magnez z witaminą B6 oraz Provag na moje niekończące się zakażenia. Odkąd biorę probiotyk upławy się trochę uspokoiły, więc nie przerywam kuracji, aby nie było nawrotu.
Po poronieniu zaczęły pojawiać się plamienia przed okresem - nawet klika dni. Jeśli w danym cyklu biorę luteinę lub dupasthon to plamienie jest krótsze. Cykle zawsze są owulacyjne (potwierdzone wielokrotnymi monitoringami, z widocznym skokiem temperatury, testy owulacyjne wychodzą zawsze pozytywne przed owulacją. Przed okresem bardzo duża wrażliwość piersi. Okresy bardzo bolesne. Na to ma pomóc magnes i nospa brana nawet klika dni przed okresem.
Ten cykl skończy się lada dzień, więc od następnego bierzemy się ostro do pracy. Cykle sierpniowy będzie z HCG wię już czekam z niecierpliwością.

Renia7910 Jak walka z wiatrakami... 2 lipca 2016, 16:40

Bolą mnie jajniki. Nie aż tak żeby faszerować się tabletkami ale już na pograniczu. Trochę taki dyskomfort...
Pol dnia przespałam, ukrop przechodzi, robi się burzowo.
Wczoraj już tak mnie bolało przy wkłuwaniu strzykawek że zaliczyłam pierwszego w tej stymulacji doła. Dzisiaj raczej lepiej nie będzie, no i włączam Menopur, oby zlitował się nade mną i mi efektów ubocznych oszczędził. Rano zażyłam Medrol, pewnie po nim taki sen. A może pomału już mam dość :/

AJA_S Czy nadzieja matką głupich? 3 lipca 2016, 21:20

Dłuugo mnie nie było :/
I chyba już w ogóle mnie nie będzie...
Żyłam bez forum więc mogę dalej bez niego żyć...
Dziękuję do nie widzenia!

kama005 Czekając na nasz cud. 2 lipca 2016, 20:43

Już niedługo termin. Ale jeszcze. Mój w poniedziałek zaczyna urlop więc mała mogłaby się zacząć ewakuować co by tatuś miał więcej czasu dla małej :)

Wzięłam się za porządki w domciu :)
Fugi na wszystkich podłogach, kurze, porządki takie ogólne.

Ogarnęłam obsługę wózka, składanie, wpinanie i wypinanie gondoli i fotelika. Także jest git ;) Mój stwierdził że chyba nie umiem siedzieć i nic nie robić :D

Czasami mnie boli brzuch ale tak bardzo delikatnie za to czasami mi ona chyba tak naciska że wszystko na dole mnie napieprza i po prostu ledwo chodzę.

Wygląda na to że mój będzie miał umowę przedłużoną. Byłoby super. Ale czekamy na ostatni werdykt.

Odebrałam już dokumenty z pracy do kredytu. Panie chciały mnie tylko zabić bo nie jestem jedyna co się kredytuje ale jako jedyna przyniosłam tyle papierów :D

Byłam tez na wizycie kontrolnej u mojej gin. Oczywiście infekcja w moczu znowu wyszła. Zbadała mnie ręcznie. Powiedziała ze wszystko tam na dole się obniżyło także mała się łaskawie zaczyna szykować do porodu ale mogłaby by szybciej wyjść :)

No nic zobaczymy. Dostałam tym razem lek dopochwowy i w środę mam znowu kontrolę i mam miec wyniki badania ogólnego moczu a będę czekac na posiew. No nic... Zobaczymy. Mam już pomału dość. Chciałabym by mała sie urodziła przed terminem. To czekanie mnie doprowadza do szału :D

zapachmalin Malinowy pamiętnik. 2 lipca 2016, 23:31

15dc.
Owu? Czy ja wiem? Dzisiaj albo jutro. Wczoraj kosmiczny spadek, dzisiaj znów u góry. Właśnie zaczęły naparzać mi jajca. Ale to tak, że chodzę pokurczona. Dwa cykle temu też tak miałam. Dzisiaj znowu zrobiłam test owu. Wczoraj negatyw. Dzisiaj pozytyw. Krecha trochę mocniejsza od drugiej. Nie mam pojęcia czy to coś znaczy- czy może coś znaczyć a jednak od samego początku cyklu czuję, że to ten cykl. Na razie nikomu o tym nie mówiłam, coś tam bąknęłam małżowi- ale to bardziej takie tam buczenie. Nie wiem dlaczego mam taką myśl z tyłu głowy, ale mam. I to już podczas @. Hahaha. Jestem dziwnym zjawiskiem- to wiem. Ale coraz bardziej irytuje mnie to, że w codziennych czynnościach przebija się gdzieś w podświadomości... Staram się nie przywiązywać do tego wagi, bo cóż to może znaczyć. Zwłaszcza jeszcze przed potencjalną owulacją- skoro nawet nie wiadomo czy występuje. Ale ten cykl jest specyficzny jeszcze z jednego powodu. Jeśli już będę testować to w pl, bo dokładnie za tydzień jedziemy na urlop. Mam nadzieję, że może? Może to coś znaczy? Hahaha. Jestem szalona.

W sumie nawet nie wiem jaki mam nastrój. Co prawda bolą mnie jajniki (zwłaszcza prawy- ciut mocniej) więc w sumie nie jestem w jakieś zajebistej formie, ale z drugiej strony dziś dość pozytywnie. Zobaczymy jak długo.

mam ochotę na drinka.
dobranoc <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 lipca 2016, 23:31

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)