Z. Zetkowy pamiętnik 5 lipca 2016, 12:34

Pewnie to słabe miejsce na moje dzisiejsze przemyślenia ale ostatnio coś mi się poprzestawiało w głowie. Mam ostatnio jakiegoś doła. Czuję się nie wystarczająco dobrą matką dla swojego dziecka, czuję, że czas ucieka mi między palcami. Widzę to gdy mąż wraca z pracy i chłonie każdą chwilę z dzieckiem. A ja? Siedzę z nim cały dzień i już nie wiem co mam z nim robić, mam dość jego jęków, wrzasków. Nie mam pomysłów na zabawy, jestem zirytowana, że nie bawi się sam, z utęsknieniem czekam na powrót męża. Czuję, że w żłobku bawiłby się lepiej. Czy to wypalenie? Czy zwykła potrzeba jakiejś zmiany w życiu?

Pisałam o tym, że w lipcu będziemy próbować odstawić od piersi Syna aby móc starać się o drugie. No i odstawiam w nocy, choć jest ciężko. Ale dochodzę do wniosku, że wcale nie chce tego robić. W sensie odstawiać. Chce go karmić. Lubię to. I on to lubi. I potrzebuje. A przecież w pierwszą ciążę zaszliśmy też po jakimś etapie starań. Więc nie mam gwarancji, że jak odstawie to od razu zajdę w drugą ciążę.

Fakt, najlepiej by było - paradoskalnie - pod względem finansowym zajść w drugą ciąże teraz. No ale po raz kolejny - życia nie da się zaplanować! Cóż, najwyżej wrócę do tej pracy, kolejny macierzyński będzie niższy ale może wszystko będzie się działo naturalnym, niewymuszonym trybem?

Dziwne to wszystko co się dzieje teraz w mojej głowie. Przecież nienawidziłam tej pracy. I dalej czuje jakiś opór do niej ale mimo wszystko coraz częściej pojawia się myśl, że dam w niej jakoś radę, że tak będzie dobrze? Wcześniej nie dopuszczałam myśli o powrocie. Chciałam siedzieć w domu z pierworodnym, w ciąży a potem z dwójką maluchów. A teraz wydaje mi się to hardkorowo ciężką 'pracą'. Chociaż oczywiście są chwile, które uwielbiam w macierzyństwie, kocham i nic ich nie zastąpi.

Inna rzecz, czuję się egoistką. Piszę tu o swoich uczuciach, dylematach, a co z moim dzieckiem? Jak on by zniósł taką zmianę? Mówi się, że 3 pierwsze lata życia są najważniejsze w rozwoju człowieka. I ten czas dziecko powinno w miarę możliwości spędzić z matką. I w głowie wtedy pojawia się myśl, że może zrobię mu krzywdę?

Uff czemu to życie takie trudne?


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 lipca 2016, 12:40

biiejtiej A+B 5 lipca 2016, 13:06

dzień czarnej rozpaczy, czyli przeszukiwania internetu i złudnych nadziei, a może jest jakaś mała szansa jakiś cień powodzenia...emocjonalne popapranie to chyba najlepsze określenie.

Chcialam dodac, ze to nie ma znaczenie czy starmy sie o pierwsza ciaze czy kolejna.
Bol jest ten sam. A moze nawet wiekszy. Chciaz moze odbieram to tak dlatego ,ze o pierwsza ciaze staralismy sie rok a druga juz trzy lata. Naprawde to jest tak samo bolesne + dochodza emocje, co sie stalo,ze jest nie tak a kiedys sie udalo, im wieksza rozpietosc czasu "niezachodzenia" tym mniejsza nadzieja,ze sie uda. Bo moze oragnizm juz zapomnial jak to jest byc w ciazy. Dlatego nie ma nic gorszego ulyszec tekst typu: przeciez masz juz jedno. Albo: kiedys zajdziesz skoro raz zaszlas. Wogole wiekszosc osob nie rozumie tego,ze majac dziecko moze byc ten problem nieplodnosci.Rzucaja wtedy glupie teksty. No bo przeciez co ja gadam. I tylko wyluzuj, odpusc, za bardzo chcesz.. Normalnie cegla w glowe!Powiedzialabym wiecej, osoby nie majace tego problemu nie powinny sie wogole wypowiadac jak maja mowic cos takiego. To poprostu zwala z nog i zostaje w pamieci. Np moja przyjaciolka bardzo dobra, zaszla w pierwsza i druga ciaze w pierwszym cyklu. Dlatego malo z nia o tym gadam bo nie wie jak to jest mimo,ze bardzo sie lubimy.Po prostu mysli,ze ja za duzo mysle i zadne argumenty do niej nie przemawiaja:) Chca z mezem teraz 3 ale mowi,ze czekaja az nam sie uda i wtedy mnie dogoni w ciazy, bo bardzo by chciala bysmy razem w ciazy chodzily, juz pol roku czeka, zobaczymy ile wytrzyma :)
Na weselu to sie troche mojemu mezowi oberwalo, bo jak na zlosc co raz ktos wyjezdzal mu z tekstem,ze slabo dziala,ze marnie mu idzie bo syn taki duzy, fajny, a corki ni widu ni slychu. I tak co polewaja mu wodke weselna to mu"kapia" na coreczke. On tez to przezywa ale jest dzielny. Podziwiam go za to. Czyta ze mna, duzo romawiamy. Dobrze miec takiego kochajacego meza przy boku co rozumie pocieszy, jak trzeba na ziemie sprowadzi:)

Czesto rozmyslam jak to by bylo gdybym naprawde byla w ciazy. Pewnie nikomu bym za szybko nie chciala mowic, napewno bym sie bala zeby ciazy nie stracic. Maze o corce,ale bede cieszyc sie i chlopcem, w kazdej ilosi, byle by ta ciaza wogole zaistniala w moim zyciu. Mam taki glod macierzynstwa. Niewiem czym go zapelnic.. czym zapelnic pustke w sercu..
Znow trzeba sie jakos ogarnac zeby przetrwac kolejny cykl. Bo tak sie zyje, od okresu do okresu. Choc zakazdym razem mysle,ze moze np na urodziny, na swieta bede juz w ciazy..wszystko to mija kolejny raz a ciazy dalej nie ma. I kto mi powie dlaczego tak jest? Czy jestem niewsytarczajaco dobra? Czy nie zasluguje na to? Stram sie robic co moge proboje, podnosze sie i upadam, tak ciagle bez ustanku..raz na klka mesiacy lamie sie wpadam w depresje, nie mam ochoty wstac z lozka..lekko nie jest,czuje sie wybrakowana kobieta bo nie moge dac swojemu mezowi kolejnego dziecka,chociaz on nigdy mi nie dal tego odczuc,ale ja taka sie czuje. Niewiem w czym jestem gorsza od kobiet co maja dzieci, czy to zwykle rzadzenie losu. Tego nie wie nikt. Mam dla kogo zyc i musze zyc dalej z nadzieja,ze to sie wkrotce wszystko zmieni, ze z kazdym dniem jestem coraz blizej upragnionej ciazy..

Justyś91 Walka o upragnione dziecko 5 lipca 2016, 13:25

ostatnie dni przyniosły mi złe samopoczucie coraz częściej robi mi się słabo. Dziś prawie zemdlałam w pracy mąż mówi że strasznie blado wyglądam.
Do @ zostały się 2 dni ciekawa jestem czy to co się ze mną dzieje jest związane z ewentualną ciążą czy to jakieś przemęczenie mnie dopadło.
Dziś miałam lekkie plamienie o ile w ogóle można nazwać to plamieniem.
Dam znać co i jak się potoczyło czy przyszła @ czy nie

Po wizycie :)

Testy się sprawdziły. Jestem świeżo po owulacji.

Dzisiejsze badanie nasienia nie powaliło, wręcz przeciwnie. Koncentracja mega spadła :/

8,40 mln/ml było 28,45 (wyniki z maja)

wszystkich mamy 30,24 mln było 85,35 mln

Doktorek w następnym cyklu chciał wykonać iui, ale nie zdążymy z wynikami.

Muszę zrobić:

Anty-HIV- 1,2
Anty-HCV-Ab
VDRL
Toksoplazmoza IgM/IgG
czystość pochwy
Rubella IgM/ IgG

Chlamydie trachomatis pobrał dziś. Mam wyniki, ale z krwi i trzeba było pobrać z szyjki
Cytologie mam

Nie ogarniam kuźwa tych nazw. Ch*j wie co to w ogóle jest .

Na 10 sierpnia jesteśmy umówieni. Obgadamy co i jak,a potem inseminacja. To chyba koniec sierpnia będzie ,czy jakoś tak.

Na tsh nic nie mówił. Mam 2,66 a czytałam,że jak dla starających się jest za wysokie i powinno być koło 1 .
A z prolaktyną zrobimy tak,że po UIU da duphaston . Myślałam że to się najpierw zbija , jeśli już. No chyba wie co robi. Ja jestem zielona i nie ogarniam. Musze poczytać żeby cokolwiek rozumieć :) .

Ogólnie jestem dobrej myśli.
Dziś zamówię witaminki dla Przemka, bo ostatnio sobie odpuściliśmy .

Mamax Walka o Bobo. 5 lipca 2016, 14:08

23+3

Mam juz dosyc tego remontu zwlaszcza ze idzie powoli. Podloge w goscinnym Arek zaklada juz trzeci dzien bo zawsze cos . Dzisiaj tez nic nie ruszy bo pozno z roboty wroci tak ze jak dobrze bedzie to jutro ja skonczy a mnie juz do ikei ciagnie po szafe. Wrescie ruszylam tylek bo zbieralam sie od tygodnia i pojechalam na zakupy. Za dwa tygodnie jedziemy do pl a tam bedziemy imprezowac urodziny babci a ja oczywiscie jeszcze nic nie mialam dla dzieciakow. No ale dzisiaj im kupilam w H&M ( uwielbiam ten sklep). Eleganckie spodnie dla chlopcow, koszulke i dresy dla starszaka, bluze dla mlodszego i bodziaki dla maluszka. Sobie sweterek i bluzke. Poszlo kupe kasy ale polowe zakupow mam z glowy. Teraz jeszcze musze kupic koszulke dla Julianka i prezent dla babci. Sobie bolerko jakjakies fajne znajde bo specjalnie za nim latac nie bede a dla Arka koszule ale to on przy tym zakupie musi byc....


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 lipca 2016, 14:11

binia29 CUDA się zdarzają. 5 lipca 2016, 14:30

Dzisiaj jest mi strasznie smutno. Spojrzałam na cykl z roku 2014 (październik) w którym udało się nam zafasolkować, niestety straciliśmy tamtą ciąże. I tak teraz siedzę i marzę: co by było gdyby. Jasiu w tym roku kończy 7 lat a fasolka by skończyła 3 lata. Bardzo tęsknię, ale jednocześnie wiem że mamy osobistego aniołka w niebie.
Boże jest mi źle.................;(

mmarzenak Tak bardzo chce.. 5 lipca 2016, 14:47

1 miesiąc 1 tydzień 6 dzień z życia mojego dziecka

Wczoraj nasza Lilka zaliczyła mega kolkę- płakała tak strasznie, że aż się zachodziła. O 12 dzwoniłam po męża aby zwolnił się z pracy, bo nie dawałam sobie z nią rady. Nic nie pomagało:( Po 18, po konsultacji z położną, pojechaliśmy na pogotowie, bo mała miała gorączkę. Na pogotowiu lekarz stwierdził tylko kolkę. A już się baliśmy, że to coś poważniejszego. Pojechaliśmy również po moją mamę, aby mi pomogła z nią w razie czego w nocy. Wieczorkiem Lilusi przeszły kolki, mama zabrała małą do łóżka a ja pierwszy raz od ponad miesiąca się wyspałam.

Byliśmy też na usg bioderek- i wszystko ok:)

Teraz Lilka śpi w wózeczku w ogródku, jakie to szczęście, że na tą chwilę ją nic nie boli.

Dziś mój mąż ma 27 urodzinki:)

U mnie czas opierdzielania


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lipca 2016, 12:30

Poszłam dzisiaj zbadać krew na TSH morfologię, żelazo i ferrytynę.Wyniki jutro, ciekawa jestem czy coś się poprawiło. Podejrzewam,że tarczyca się pogorszyła bo znowu mnie wszystko wkurza, prawdziwa ze mnie Fuma Foch.
W piątek wizyta i już zaczynam się powoli bać co też powie lekarz, czy jest dla nas jakaś szansa. Na szczęście Fum jedzie ze mną to będzie mnie wspierać. On też ostatnio jakiś podenerwowany chodzi pewnie to też reakcja na tą sytuację.Oby anemia się poprawiła a mięśniak się zmniejszył bo inaczej doktor nie będzie chciał ruszyć z nowym działaniem.Już mógłby być ten piątek.

Samara Oprócz błękitnego nieba... 5 lipca 2016, 14:58

Uhu... Dawno mnie nie było, bo w sumie nie było o czym pisać. Ponownie wznowiliśmy starania. Jestem po clostibegrycie i w piątek mam monitoring pewnie z zastrzykiem z pregnylu. Mam nadzieje, że będzie dobrze, bo na monitoring idę do innego lekarza. Mój aktualnie urlopuje się gdzieś na morzu śródziemnym...Zazdroszczę mu.
Leki zniosłam tym razem lepiej. Ostatniego dnia tylko przespałam 16 godzin. Położyłam się na drzemkę o 16 w sobotę i obudziłam się w niedziele... Tyle ze skutków ubocznych.
Aktualnie bolą mnie oba jajniki. Chyba szykuje się podwójna owulka, tak jak ostatnio. Mam nadzieję. Ostatnim razem dzięki temu się udało.
Przez ten czas kiedy mieliśmy sobie odpuścić starania nabrałam dużo dystansu. Nie jestem już tak zafiksowana w tym temacie. Oczywiście nadal moje myśli biegają wokół tego tematu, ale nie reaguje histerią.
Ze spraw poza staraniowych to teściowa mnie wkurza. Uważa, że powinniśmy się do nich przeprowadzić, a ja powinnam zrezygnować z pracy i siedzieć w domu.
Kiedy jej powiedziałam, że gospodynią domową nie zamierzam być i nie widzę niczego złego w posiadaniu niani i wysłaniu dziecka do żłobka/przedszkola to się obraziła. Teraz gada na mnie po rodzinie jaka to ja zła jestem... Moja szwagierka doniosła mi o tym. Tracę do niej cierpliwość.
Kiedyś mi powiedziała, że jak będą już ogórki to mam jej pomóc z wekowaniem. A ja pół żartem pół serio do niej: " Jasne! Rzucę robotę i przyjadę mamie ogóry wekować." A ona na to poważnie: "No tak!"...
Kobieta ma 60 lat. Nie ma żadnych obowiązków. Mąż jej posprząta, mąż jej ugotuje, oprócz tego mąż jeszcze chodzi do pracy i jakoś musi to ogarnąć. Ona tylko siedzi i narzeka na zdrowie... ale to nic, że jedyną osobą, która wymaga wizyty lekarza jest teść który ma słabe serce i coraz większe z tym problemy. Ważne jest to, że ją kręgosłup boli...
Moja 84 letnia babcia nadal jeździ sama do miasta rowerem, sama myje okna, sama gotuje, sprząta i ma jeszcze siły na jakieś zabawy z klubu emerytów i rencistów jeździć, a ona ma problem z ugotowaniem obiadu... Nosz by ją....

Kinder Country Pisać kto chce przepis❗ :* (y) (y) (y)

350 ml śmietanki słodkiej 30%
250 g serka mascarpone
250 g herbatników
2 białe czekolady
2 mleczne czekolady
3 szklanki płatków Nestle Kangus + garść na wierzch

Białe czekolady roztopić w kąpieli wodnej,ostudzić.
200 ml śmietany ubić na sztywno , dodać serek mascarpone, zmiksować na wolnych obrotach dolewając powoli ostudzoną białą czekoladę. Wsypać Kangusy (3 szklanki) i wymieszać łyżką.
W kąpieli wodnej roztopić czekolady mleczne, ostudzić. Resztę śmietany (150ml) ubić na sztywno, dodać do ostudzonej mlecznej czekolady i wymieszać , aż składniki się połączą.
Formę do pieczenia lub tortownicę wyłożyć papierem do pieczenia , ułożyć herbatniki jeden koło drugiego, wlać jasną masę, wyrównać,ponownie wyłożyć herbatnikami i wylać masę ciemną. Wierzch posypać garścią Kangusów , wstawić do lodówki na ok 2 godziny

shadowgirl Starania o cud 5 lipca 2016, 21:21

6t + 2 dni
Czytam, że już mogą być mdłości i inne przypadłości. Nie to żebym tęskniła, ale oprócz pełniejszych piersi i bardziej wrażliwych nie mam żadnych objawów. Mąż jest zadowolony :)
Dużo śpię, leżakuję po południu i staram się ograniczać tylko do gotowania i mycia naczyń w domu. Jakoś damy rade. Trzeba te pierwsze tygodnie się bardzo oszczędzać - tak zalecił lekarz " Oszczedzający tryb życia" - z naciskiem na nie dźwiganie.
A my... powoli wybieramy imię :)
Fajnie jakby była dziewczynka - imion jest pełno ślicznych - może Zuzanna, Zuzia, Zuzka... lub Martynka.
Jeśli chłopak, to będziemy myśleć zaś ;) Na razie czarna pustka!
Odliczamy dni do wizyty. Za 9 dni pójdziemy razem - mam nadzieje ze będzie malutką Zuzkę widać :)

14dc,urodziny mojego męża...rok temu,właśnie w urodziny Kamila,zaszłam w ciążę.Fajnie się składa,że i w tym roku,akurat w jego urodziny,mam połowę cyklu.Bardzo bym chciała,żeby było podobnie jak rok temu,tzn żeby się udało i zajść w ciążę i donosić ją do końca i urodzić zdrowego maluszka
Oczywiście staramy się o maluszka,nie że akurat tylko dziś być może coś będzie...W 12dc martwiłam się,że nie czuję owulacji,a w nocy podczas ❤myślałam,że jajo zniosę z bólu,ale czy to coś oznacza dobrego czy złego to czort wie???Zmierzyłam temp od 10dc,bo chciałam zobaczyć czy coś się w ogóle dzieje,no i troszkę wzrosła w 13dc,dziś była taka sama,choć i tak niska,bo w ogóle przy tym cholerny Hashimoto mam niską.
Chciałabym zaczarować ten czas,żeby było tak jak pragniemy,tak jak się modlę i jak wyczekuję, noszszsz hokus pokus musi się udać

emi2016 Nasze marzenie 30 października 2017, 09:21

27t 0d
Witam się w 3 trymestrze !!! Jak to pięknie brzmi :)
Ciąża mija jednak niezwykle szybko - jeszcze niecałe 3 miesiące i Malutka będzie z nami ! Nie możemy się już doczekać :)

2.11 mamy kolejną wizytę u gina, a tymczasem zmykam na wizytę u diabetologa :) Wyniki póki co mam książkowe, choć trochę się martwię, bo miałam ostatnio sporo stresów.

Najgorsze jest to, że mąż musi zmienić pracę, a to wiąże się z 1,5-2 miesięcznym szkoleniem 300 km od nas, boimy się że przegapi narodziny Malutkiej.... Ale niestety sytuacja nas do tego zmusza - później za to powinno nam się lepiej wieść finansowo. Nie mamy wyjścia, musimy jakoś przetrwać ten czas ...

Ciąża zakończona 5 lipca 2016

Wczoraj znów krwawienie/plamienie i szpital. Na szczęście maluszek ma się dobrze - 1,5cm szczęścia <3

Dziś byliśmy na pierwszej wizycie u gin z polecenia i zostajemy u niego do porodu czyli jak wyliczył 14 luty :D DZIECKO MIŁOŚCI
Gin bardzo fajny i dużym plusem jest fakt że jest pierwszy który w końcu wie jak wygląda proces IVF i nie wystraszył się wyglądem jajników (trafiłam wcześniej na takiego który się wystraszył), no i zna się osobiście z dr z kliniki - zapytał od razu czy jestem od niego bo rozmawiali o tym :)

Plamienia to wina małego krwiaczka więc leżeć i czekać aż się krwiak wydesantuje z domu naszego Puszka-okruszka.

Zaczynamy... hmmm raczej mąż zaczyna urządzanie sypialni i kącika dla malucha. Żeby uzyskać miejce na łóżeczko musimy zrobić mini garderobę.

Mam już kartę ciąży, niby tylko papierek ale jakaś spokojniejsza jestem ;)

Kazał przyjechać za tydzień żeby skontrolować krwiaka i sprawdzić czy dzidzia ok - i takie podejście mi się podoba!
L4 na miesiąc.

Wyskoczyła mi opryszczka i ratuje się Sonolem. Gin przepisal tabletki ale wycofane już a te co są zamiast nich na ulotce miało że spoko jeśli zdrowie matki ważniejsze... Nie jest ważniejsze więc wolę nawet wyglądać jak potwór niż zaszkodzić synkowi.

Mąż o mnie dba i rozpieszcza. Kochany <3

Karolcia86 "Moja droga na K2" 23 lipca 2016, 10:46

23 dc

Od kilku dni dziwnie się czuję. Jestem zmęczona, ciągle senna. Codziennie oddaję się kilku godzinnej drzemce po pracy, bo nie ustała bym na nogach. W tym tygodniu miałam ciężki czas w pracy: stres, poddenerwowanie, może efekty dopiero wychodzą.
Do tego cały czas czuję się, jakby miała rozłożyć mnie grypa - bolą mnie stawy, jest mi zimno.
Temperatura poszybowała dość w górę, ale z nią tak zwykle bywa.
Czas oczekiwania, oby tylko to nie była choroba.

"Oto jest dzień, który ja uczyniłem. Raduj się zeń i wesel. Rozpocznij ten dzień z otwartymi dłońmi wiary, gotów przyjąć wszystko, czym wypełnię ten epizod twojego życia. Uważaj,aby na nic nie narzekać, nawet na pogodę, bo to Ja jestem Autorem wszystkiego, co ci się przydarza.
Najlepszym sposobem radzenia sobie z trudnymi sytuacjami jest dziękowanie Mi za nie. Ten akt wiary uwalnia cię od niechęci, a Mnie pozwala działać i obracać sytuację na twoją korzyść.
Aby radować się dzisiejszym dniem, musisz nim żyć. Wiedziałem, co robię, dzieląc dobę na 24 części. Rozumiem człowieczą kruchość i wiem, że jesteś w stanie udźwignąć na swych barkach tylko jeden dzień.
Nie martw się o jutro i nie tkwij w przeszłości. Moja Obecność właśnie dziś odsłania przed tobą obfitość Życia".
Ps II8,24; FLP 3,13-14 - Sarah Young Jezus mówi do ciebie





2 trymestr
27tc
26t2d
wtorek

po wizycie u ginekologa

Okazuje się, że jednak cukrzycy nie mam. :D :D :D I po co mi był ten stres? Glukometr bardzo zniekształcił wynik, mocno go zawyżając (a i tak było w normie zgodnie z normami z laboratorium).

Na czczo - 86 (wg glukometru 80) -> norma dla ciężarnych 60-91 mg/dl
po 1h - 112 (wg glukometru 139) -> norma poniżej 180
po 2h - 107 (wg glukometru 154) -> norma poniżej 140, ale dla kobiet w ciąży poniżej 152.

Chyba w ogóle przestanę używać tego glukometru w domu, bo jest dość rozbieżny z wynikami z żyły łokciowej. Na diecie cukrzycowej (mniej lub bardziej) zostaję, bo efekt jest taki, że schudłam, co bardzo pochwaliła pani doktor i położna (przy mojej wadze to dobra tendencja).

Oprócz tego morfologia mi się poprawiła (tzn. krwinki czerwone wzrosły - efekt przyjmowania żelaza pewnie), mocz ok, przeciwciał przeciwko RH nie ma, posiew z szyjki macicy wzorowy.

Szyjka macicy długa, twarda i zamknięta. Tętno dziecka jest - sprawdzone detektorem tętna podczas wizyty.

To chyba moje najlepsze wyniki dotychczas. Bardzo cieszę, bo zaczęłam 7-my miesiąc i na prawdę moja ciąża wygląda wzorowo (czego nie mogę powiedzieć o jej początkach).

USG 3 trymestru 29.07., a kolejna wizyta 3.08. W ogóle to mam już rozpisane wizyty do porodu, i nie jest ich za wiele. Mam jeszcze wizytę 30.08., a potem 20.09. i koniec. A pani doktor powiedziała, że może tak być, że już ta wizyta 20.09. nie będzie potrzebna. :D Matko, to już chyba końcówka się robi, bo zostały mi maksymalnie 3 wizyty u ginekologa.

W ogóle muszę dodać, że jestem bardzo zadowolona z prowadzenia ciąży na Karowej w Warszawie. Na początku ciąży chodziłam prywatnie, bo były długi termin oczekiwania na pierwszą wizytę państwowo. Wydawałam wtedy na każdą wizytę 200 zł. Od kwietnia jestem na Karowej, wszystko mam za darmo i jakość usług jest na wysokim poziomie. Nie potrzeba chodzić prywatnie, dostaję wszystko, co powinnam - państwowo.

Nie chce mi się pisać ale trochę odswieżę wątek :-)

Na wakacjach byliśmy w Grecji na Rodos. Miała być Hiszpania ale jak to plany- lubią się zmieniać. Ale były naprawdę udane :-) hotel świetny, zjeżdżalnie, jedzenie i drinki do wyboru do koloru, okolica piękna. Z leżaka widok na morze, nie no świetnie. Wg mnie Grecja jest lepsza, ładniejsza i tańsza od Hiszpanii.

W pracy wreszcie się poprawiło, jędza ktora ciągle mieszała zrezygnowała ze stanowiska i poszła gdzie indziej- w końcu! Z nią po prostu nie dało się pracować, a rozmowa lub kłótnie nic nie dawały. Właściwie wszystko spadło na moją głowę ale wolę to niż ją za biurkiem. Przyszła nowa dziewczyna i wydaje sie być sympatyczna. Obecnie szkołę taką starszą panią do moich obowiązków. Wiadome że ze względu na wiek opornie to idzie ale myślę że w tej kwestii jestem cierpliwa.

W staraniach jeden wielki klops. Można powiedzieć że nawet krok do tyłu. Cykle 17 dniowe, nie mam pojęcia już który to cykl staraniowy, kiedy owulacjs czy w ogóle jest... dziś byłam na wizycie bo leki mi się pokonczyly. W 10 dc jeden pęcherzyk 13x17, za dwa dni ovitrelle a później luteina. Jakoś nie mam nadziei na cokolwiek. Mąż powtarzał badanie nasienia, ma infekcje plus ruchliwość gorsza jak ostatnio. Jutro musi jechać 2 godz do innego miasta żeby zrobić posiewy z nasienia i cewki moczowej. To drugie to masakra ale wierzę że sobie poradzi.

Także to by było na tyle. Starania niby trwają ale już bez temperatury i testów owulacyjnych.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)