Nie chce mi się pisać ale trochę odswieżę wątek :-)

Na wakacjach byliśmy w Grecji na Rodos. Miała być Hiszpania ale jak to plany- lubią się zmieniać. Ale były naprawdę udane :-) hotel świetny, zjeżdżalnie, jedzenie i drinki do wyboru do koloru, okolica piękna. Z leżaka widok na morze, nie no świetnie. Wg mnie Grecja jest lepsza, ładniejsza i tańsza od Hiszpanii.

W pracy wreszcie się poprawiło, jędza ktora ciągle mieszała zrezygnowała ze stanowiska i poszła gdzie indziej- w końcu! Z nią po prostu nie dało się pracować, a rozmowa lub kłótnie nic nie dawały. Właściwie wszystko spadło na moją głowę ale wolę to niż ją za biurkiem. Przyszła nowa dziewczyna i wydaje sie być sympatyczna. Obecnie szkole taką starszą panią do moich obowiązków. Wiadome że ze względu na wiek opornie to idzie ale myślę że w tej kwestii jestem cierpliwa.

W staraniach jeden wielki klops. Można powiedzieć że nawet krok do tyłu. Cykle 17 dniowe, nie mam pojęcia już który to cykl staraniowy, kiedy owulacja czy w ogóle jest... dziś byłam na wizycie bo leki mi się pokonczyly. W 10 dc jeden pęcherzyk 13x17, za dwa dni ovitrelle a później luteina. Jakoś nie mam nadziei na cokolwiek. Mąż powtarzał badanie nasienia, wg badań ma infekcje plus ruchliwość gorsza jak ostatnio. Jutro musi jechać 2 godz do innego miasta żeby zrobić posiewy z nasienia i cewki moczowej. To drugie to masakra ale wierzę że sobie poradzi.

Także to by było na tyle. Starania niby trwają ale już bez temperatury i testów owulacyjnych.


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lipca 2016, 11:25

Balladyna Małe szczęście!! 6 lipca 2016, 14:52

Kalendarz na ovu mówi, że okres powinien przyjść za 3 dni. Mój telefoniczny kalendarzyk wskazuje jeszcze 9 dni.
Mam temperaturę 37,3, bardzo bolące piersi (bolą nie jak dotykam, ale jak zwalniam uścisk) i czuję w brzuchu jak na okres. Wmawiam sobie, szukam objawów. Może sie udało? Nie, chyba jednak nie.

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/720b82927f0f.jpg

Ostatnia moja hybrydka

28 dc, 15 dpi - ostatni


Odebrałam wyniki wczorajszej bety.

Zgodnie z przewidywaniami nici z ciąży - < 2mIU/ml. Odstawiłam luttagen.

Smutno mi. Z jednej strony spadek temperatury oraz ostatnie dni, gdy utrzymywała się na podejrzanie równym i niskim poziomie + plamienia, które się pojawiły zwiastowały, że szanse na ciążę są bardzo nikłe. Z drugiej strony, w głębi duszy, biegnąc po wyniki toczyłam walkę z własnymi myślami. Rozsądna część mnie krzyczała "Oprzytomniej idiotko! Wszystko wskazuje na porażkę IUI! Przestań się w końcu łudzić, bo tylko pogarszasz swoją sytuację!", w tym czasie marzycielka nie odpuszczała licząc, że może jednak wydarzy się cud? Co tam negatywne sygnały, niektórym udawało się pomimo ich wystąpienia! Biały, zadrukowany świstek, który dzierżyłam w dłoni kilka minut później rozstrzygnął spór na dobre.

Robię sobie przerwę. Mam dość. Tracę wiarę, że w ogóle nam się uda. Nawet z pomocą medyczną. Widzę, że m. też traci wiarę. Potrzebujemy odpoczynku od wszystkiego związanego ze staraniami. Niedługo miną 3 lata od odstawienia tabletek anty i ponad 2.5 roku od rozpoczęcia starań na poważnie. Na szczęście w połowie lipca jedziemy na urlop i będzie okazja odetchnąć. Rzucam na miesiąc mierzenie temperatury, wpisywanie wszelkich objawów, kalkulacje i starania na siłę. Musimy się zresetować i nabrać sił przed kolejnymi IUI. Następna w sierpniu. Potem jeszcze dwie, a jeśli i one zawiodą - nie wiem co zrobimy. Potwornie boję się IVF. W dodatku kosztuje ogrom pieniędzy, a jeśli i tak się nie uda?:(

No i kicha z wynikami.Ku mojemu zdziwieniu tarczyca jest ok ale anemia wiele się nie poprawiła.Owszem coś tam poszło w górę ale niewiele, na przykład hemoglobinę miałam 10.4 a teraz mam 10.8 ale szał.Żelazo miałam 3,99 mam 4.18 (norma się zaczyna od (9.00)Za to ferrytyna katastrofalna.Tylko 0.7 (norma się zaczyna od 13 ). Mało nie padłam jak to zobaczyłam.Przy większym wyniku mi hematolożka mówiła,że praktycznie nie mam żelaza bo nic się nie magazynuje tylko wszystko zużywa na bieżąco.
Chyba muszę zmienić hematologa.
A najgorsze,że się boję,że u doktorka nic dalej nie ruszy przez tą anemię.

Tak patrzę i nie wierzę :o co za wstyd cały czerwiec za nami a my bez ani jednego wpisu... oj matka musisz się ogarnąć! !!

U nas odpukać ok. Wszyscy zdrowi.
W czerwcu mieliśmy ostatnią kontrolę u neonatologa w poradni patologii noworodka w szpitalu gdzie Domik się urodził i jest wszystko ok. Waga ok 8.5kg wiec nie jest najgorzej tylko lek. Za bardzo nie podobało się że wagowo młody jest na 3 centylu no ale skoro waga urodzeniowa to 870g to oni co sobie myślą .. pewnie chcieliby aby miał już z 10kg.. eh lekarze. Trzeba być dla nich wyrozumiałym.

01.07 Dominik skończył 15 miesięcy :) robi się coraz bardziej kumaty. Od kilku dni ciągle gada po swojemu ale gada :). Ładnie chodzi póki co przy meblach, ścianie itd. Coraz częściej się puszcza i sam stoi choć widać że się jeszcze boi. I tak jakby zamierzał się do robienia kroczków. Póki co czekamy przecież mamy na wszystko czas.
A pochwalę się, że jednak nie będziemy szczerbaci :) :) Otóż kończąc 15 miesięcy mamy pierwsze ząbki. Prawa dolna jedynka już jest i ją widać chociaż jeszcze jest taka tyci tyci :D a lewa słychać jak się popuka łyżeczka wiec pewnie niedługo wyjdzie. Niestety z wydarzeniem pt "zęby" pojawił się problem z jedzeniem z łyżeczki. .. dobrze że młody chętnie pije mleko to trochę nadrabia. No i zrobił się bardzo marudny.

Od kilku dni mamy jedną drzemkę trwająca od 2 do 3 godzin. Na noc spać idziemy o 20.30 i śpi młody różnie. Wstaje między 7 a 9.

Ogólnie nie powinnam narzekań ale czasem mam dość. .. no ale dałam radę wcześniej dam i teraz.

Ogólnie wizyt u lekarzy coraz mniej. W lipcu mamy kontrolę u neurologa. Później wizyty dopiero we wrześniu (kardiolog, audiolog, szczepienie 5w1). A kolejna wizyta w grudniu u pulmonologa. Pozostałe w 2017. Jak widać jest już luzniej.

Ostatnio też rozmawiałam sporo z mężem o rodzenstwie dla Domika. Fajnie jak się jeszcze kogoś ma bo niestety rodzice nie są wieczni :( i doszliśmy do wniosku, że jeśli moje badania w poradni genetycznej wyjda ok to zaczniemy. Damy sobie pół roku na naturalne zajście a jak się nie uda to pewnie znowu stymulacja. Chciałabym żeby między dziećmi była mała różnica wieku. . No więc zapisałam się na badania. . Uwaga termin 13.01.2017.. no to mnie zaskoczyli bo to termin pierwszej wizyty a jest ich kilka. .. eh nie wiem co robić bo jak tak dalej pójdzie to Dominik pójdzie do szkoły a nie wiem czy po takim czasie będzie nam się chciało na nowo wracać do "pieluch i wstawania w nocy".

No i już nie marudze.

Tak na dobranoc kilka fot :)
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/453c9fe71da2.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/9e4fd7b6e8aa.jpg https://naforum.zapodaj.net/thumbs/e327a3826302.jpg
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/63a9ebac294b.jpg

33 dc...od 5 dni czekam na @...
Gdzies tam z tyłu głowy tli sie nadzieja " a może jestem w ciąży?"( choć to teraz nierealne)
Czy to normalne? Nie, nie to nie normalne, powinnam byc odpowiedzialna bo muszę przed staraniami pojsc do endokrynologa po leki, muszę wiedziec co z przeciwciałami ANA, bo nie chce przechodzic przez to co w grudniu... Jedno dziecko straciłam i wystarczy... Chciałabym zdrową i bezproblemową ciąże i urodzic zdrowe dziecko- czy to tak wiele...?
...Czasem biorę się w garść, ale czasem nie mam siły walczyć ze łzami...

anemic Wielkie chcenie ... 5 lipca 2016, 22:37

Wracam do życia.
Już po przeprowadzce. Nadal w kartonach. Ale na swoim. Cieszę się wszystkim. Nową kuchenką, kupionymi kafelkami, działającym światłem, pogodnym wieczorem, seksem na nieskrzypiącym łóżku.
Jestem zmęczona do granic możliwości. Wyglądam jak kupka nieszczęścia.
Z D. nam dobrze. Jak mówi moja największa miłość- Krzyś mój chrześniak lat 3,5- "ciociu miło jest prawda, miło?" No miło jest :)
Unikam kontaktu z ludźmi do minimum. Praca to już i tak nadmiar.
Wszystkie starania odłożone. Czasu nie starczyło. Tempki nie mierzę, bo to i tak nic nie daje. Ostatni cykl dał nadzieję. Jak dał tak i zabrał. Lipiec i sierpien odpuszczamy. We wrześniu wrócimy do starań. Póki co żłopię wino na moim "tarasie", ktory powstanie w pryszłym roku :)
Za ostatni projekt wpadło trochę kasy. Nawet więcej niż się spodziwałam. A tu już następny mam. Fajnie, że coś się dzieje.
Przy oczach pojawiły się nowe plamy...ewidentnie hormonalne... Żyć nie umierać.
Któraś z Was stosowała inofem?

Jakos sie troche z tego podnioslam, zostala mi teraz zlosc na wszystkich I wszystko co w pewien sposob pomaga...

Jestem zapisana na histeroskopie w Novum pod koniec miesiaca bo musze sie rozprawic z tym pojawiajacym sie I znikajacym polipem. Ogolne wrazenie dobre chociaz wiare w lekarzy to ja juz dawno stracilam. Zrobilam tez inne dodatkowe badanie zeby jak najlepiej sie przygotowac sie do in vitro. Mialam krzywe glukozy i insuliny (obrzydliwe badanie, najgorszemu wrogowi nie zycze) i poniewaz homocysteine mam na granicy to zrobilam tez mutacje MTHFR. Maz sie dalej bada i suplementuje wiec planujemu wizyte w polsce na kwalifikacje to IVF w sierpniu jak tutaj bedzie sie to odciagalo.

No i chyba poszukam sobie jakiegos psychologa tutaj bo innaczej sie wykoncze.

Próbuję się jakoś wygrzebać z tego psychicznego dołka, ale ciężko jest. Pogoda dziś się poprawiła, więc jest odrobinę lepiej. Mam nadzieję, że będzie jeszcze ciepło i słonecznie, bo jak będzie taka deszczowa i szara pogoda jak w minionym tygodniu, to będzie ciężko.

Trochę tak na siłę wybrałam się, żeby połazić po mieście. Ale jakoś tak nie miałam weny na zakupy. Widziałam oczywiście milion kobiet w ciąży i jak tu zapomnieć, jak nie myśleć, jak się nie dołować???

Patrzę na te kobiety i zastanawiam się jak długo czekały na swoje szczęście.Czasem mam ochotę zapytać, co zrobiły, że im się udało. W rodzinie i najbliższym otoczeniu pojawiło się sporo nowych ciąż. Można? Można najwyraźniej.

Wkurzają mnie te z dupy wyjęte porady na Ovu, że zdrowo się odżywiając zwiększasz szansę na ciążę, że papierosy źle wpływają na zajście, że niewyleczone zęby mogą utrudniać zajście w ciążę. Ble, ble, ble... Moje przyjaciółki odżywiają się zupełnie normalnie i niekoniecznie zdrowo, ich mężowie palą itp. Jakoś jednak nie mieli najmniejszych problemów, żeby spłodzić dzieci. A jak patrzę na rodziny patologiczne, bezzębne zaniedbane kobiety z gromadką dzieci, to coraz bardziej myślę, że to wszystko jest bez sensu i wcale nie od tego zależy. Jakoś nie wierzę, że wszystkie pary, które mają dzieci mają takie idealne wyniki wszystkiego. Trudno powiedzieć od czego to zależy, że jedni mają szczęście w tej kwestii, a inni ogromnego pecha.

Kiedyś myślałam, że dziecko, to taki pojawiający się owoc miłości. Jak poznałam i pokochałam mojego męża myślałam, że to będzie piękne i niesamowite starać się o dziecko, stworzyć coś wspólnie, uwidocznić naszą miłość, że to nastąpi ot tak, to przecież takie naturalne. A jednak nie. Starania o dziecko to ciężka i żmudna praca, okupiona ciągłym stresem, bólem, cierpieniem. To zastanawiające, że często tam, gdzie nie ma miłości, gdzie jest jedno przypadkowe bzykanie z byle kim, byle gdzie, tam zazwyczaj jest ciąża. A tam gdzie dwoje ludzi łączy prawdziwa, szczera miłość,pełne oddanie siebie ukochanej osobie, tam tak trudno o ten piękny cud poczęcia. Strasznie to dla mnie niezrozumiałe.

Czasem mam takie dni, że żałuję, że jestem taka poukładana, odpowiedzialna. Mogłam bzykać się w młodości z pierwszym lepszym, to pewnie teraz nie miałabym takiego problemu. Ale nie, ja czekałam na prawdziwą miłość, a że męża poznałam dość późno, to wyszło, jak wyszło, że o dziecko zaczęliśmy się starać około mojej 30-stki.

Smętny ten mój dzisiejszy wpis, ale muszę gdzieś wyrzucić ten żal do losu, może jutro będzie lepiej. Nie chcę smęcić mężowi, bo to i tak w niczym nie pomoże. On jak to facet dużo lepiej sobie radzi. Mówi, ze na pewno doczekamy się dzidziusia i czasem już nie wiem, czy jest takim optymistą, czy tak mnie po prostu pociesza. On tak fajnie potrafi bawić się z dziećmi, wiem, że byłby fajnym tatą i tym bardziej mi smutno, że nam się nie udaje. Jego koledzy, kuzyni gładzą dumnie swoje kobiety po zaokrąglonych brzuszkach, a jemu trafiła się wybrakowana żona. Są dni kiedy czuję się taka beznadziejna....


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 sierpnia 2016, 20:37

farmaceutka77 Primum non nocere 5 lipca 2016, 23:34

Gen MTHFR;

Znajduje się on na chromosomie 1. Jego mutacja zwiększa ryzyko problemów z zajściem w ciążę i jej utrzymaniem. W wyniku mutacji tego genu powstaje mniej aktywny enzym, który nie przekształca homocysteiny do metioniny na odpowiednim poziomie, co skutkuje hiperhomocysteinemią. Kobiety z hiperhomocysteinemią są obarczone dużym ryzykiem ciąż ektopowych, poronień, martwych urodzeń, wady cewy nerwowej u dziecka, preeklampsji, odklejania się łożyska, przedwczesnych porodów, wrodzonych wad serca płodu, zespołu Downa, upośledzenia wzrostu wewnątrzmacicznego i nawracających poronień. W ciąży poziom homocysteiny spada do 36% wartości odnotowanej przed zajściem w ciążę, jednak już w trzecim trymestrze powraca do poziomu przed poczęciem. Homocysteina może być markerem niedoboru metioniny lub witamin z grupy B. Dlatego zalecana jest suplementacja witaminy B6, B12 oraz kwasu foliowego - w cięższych przypadkach form aktywnych tych witamin.
Myślę, że warto zrobić test wykrywający mutację genu MTHFR szczególnie w przypadku par długo starających się o potomka. Niestety test ten jest drogi, bo jego cena oscyluje w granicy 500zł. Natomiast dużo tańsze jest zbadanie poziomu homocysteiny, które może rozwiać część wątpliwości.
Mutacja genu MTHFR wraz z mutacją genu CBS może skutkować również u mężczyzn problemami z płodnością. U kobiet natomiast olbrzymim zagrożeniem poronnym.

Źródła:
Rola homocysteiny w fizjologicznym rozwoju i patofizjologii
zaburzeń układu nerwowego u dzieci
Anna Winczewska-Wiktor, Bogna Malendowicz-Major, Barbara Steinborn
Katedra i Klinika Neurologii Wieku Rozwojowego, Uniwersytet Medyczny im. K. Marcinkowskiego w Poznaniu

http://www.zespoldowna.info/zdrowe-dziecko-dobra-ciaza-jezeli-marzysz-o-tym-pomysl-najpierw-o-mthfr.html

No to dziś mamy 3dc , nie jest tak źle jak przypuszczałam , jednak acard zmienia miesiączkę, jest trochę spokojniej niż zwykle. Zobaczymy co jutro będzie. Moja gin powiedziała, że te cykle bez owu zazwyczaj są dłuższe. Oby kolejny był owulacyjny i najlepiej owocny :)
Już niedługo wyjazd, nie mogę się doczekać, kierunek Grecja :) może wrócimy z małym grekiem lub małą greczynką w brzuszku :) tak bym chciała żeby się w końcu Nam ułożyło. Do szczęścia brakuje tylko tej małej kruszynki Nam.


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 lipca 2016, 12:19

13 miesięcy.

Karmienie zakończone, Zosia się zachowuje jakby już nie pamiętała co to było moje mleczko. Ot po prostu żywimy się inaczej. Sporadycznie zdarza się, jak np dziś w nocy, że budzi się w nocy głodna. Wtedy robię jej kaszkę i zjada przez sen. Jeśli jednak dobrze naje się wieczorem przesypia całe noce. To jest fantastyczne!!!!! oj jak ja za tym tęskniłam!

robi kupki do nocniczka, siusiu od czasu do czasu. cały czas jest na pieluchach, na nocnik wysadzam ją od jakiegoś czasu eksperymentalnie, i na drodze eksperymentu Zosia zauważyła, że na nocniku kupkę robi się wygodniej, i tak już zostało. Wysadzam ją kilka razy dziennie, i każdego dnia którąś z okazji wykorzystuje na kupkę. czasem zrobi siusiu, a czasem nic nie zrobi, tylko sobie posiedzi i poczyta książeczki:P kupki w pieluchę nie chce już robić. no i super!

lubi się huśtać. jak ją wyjmuję za wcześnie z huśtawki to płacze:D wtedy musi być dokładka huśtania. piasku się długo bała, nie chciała być w piaskownicy, płakała i wyciągała rączki żeby ją zabrać. Teraz piasek jest jej totalnie obojętny. Myślę jednak ze kiedyś dojdzie do etapu które ma chyba każde typowe dziecko - że piaskownicę pokocha.

je z apetytem, sporo słoiczków bo ja beznadziejna jestem w gotowaniu:( walczę z sobą żeby jadła więcej domowego a mniej gotowców, na szczęście od czasu do czasu z pomocą przychodzi instytucja Babci:) ja naprawdę nie cierpię gotować i wychodzi mi to słabo. Zresztą jak już muszę gotować to gotuję to co lubię- a z reguły jest tam dużo smażenia, zapiekania z serem czy curry. Czyli niezbyt pożywnie dla małego Bąbelka;/ niestety, nawyki żywieniowe mam fatalne.

staram się za to dawać jej dużo owoców sezonowych, póki są. Ostatnio np zajadała się poziomkami z ogródka Dziadka:D

Po roku z Zosią kocham ją tylko bardziej i bardziej. Ale coraz silniej odzywa się we mnie potrzeba zajęcia sobą. Marzę o studiach podyplomowych, o jakimś stażu, w końcu o pracy. o samorealizacji. Marzę o kawałku siebie , z którego będę dumna i będę czuła satysfakcję. i to chodzi o inny kawałek niż bycie Mamą. chodzi o poza domowy kawałek. tylko taki mój.

no zobaczymy...


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 lipca 2016, 00:45

No i dalej w dwupaku. Pewnie szyjka nawet nie zamiaru sie ruszyc. Zastanawiam sie czy dostane skierowanie na piatek jiz do szpitala bo jutro wizyta. Czy na weekend i tak nic ze mna nie zrobia? Po co czekac do pon jak juz mogli od piatku zastrzyki podac przez 3dni. To juz mnie nie zbawi a przynajmniej nie bede czekac jak na szpilkach na poniedzialek. Tylko wlasnie niewiem jak to z tymi przyjeciami na weekend bo jak i tak nie podadza zastrzyku raz dziennie to wole poczekac w domu na poniedzialek. A po 3 dniach chyba jest dzien przerwy i potem oxy.niewiem dlaczego najpierw sa zastrzyki w pierwszej ciazy mialam tak samo i to niczego nie wywolalo.

coffee Czekajac na Ciebie... 6 lipca 2016, 05:38

Zrobilam test tak od niechcenia troche, zeby wykonczyc i zeby juz mnie nie korcilo ;) a tu taka niespodzianka :) tak sie ciesze i nie moge sie doczekac jak powiem mezowi :) bedzie w siodmym niebie :)

Dzisiaj mi strasznie smutno... nie wiem z jakiego powodu. Jakos tak poprostu.
Musze wziasc se za siebie!!!
*Ograniczyc slodycze!!!!!
*Schudnac pare kilo!!!
*Waga----> 55KG Cel----> 50kg

Żaniayarn Do trzech razy sztuka? 6 lipca 2016, 07:49

Ciąża zakończona 6 lipca 2016

DZIKI Walka trwa... 6 lipca 2016, 08:11

Wróciłam z pracy, wykapalam się i oczekuje na sen uwalniający mnie choć na chwilę od moich mysli.
Beznadziejnie...

Malunia Marzenia się spełniają! 8 lipca 2016, 12:02

Ten miesiąc miałam odpuścić i tak było... ale nie na 100%. Zawsze w głowie coś tam siedzi i myśli o dziecku. Liczyłam na ten cykl i znowu nie wyszło :(
Dlaczego nikt mi wcześniej nie powiedział, że to nie jest takie łatwe? A ja głupia niby wiedziałam, a się nakręcałam.


Wesele siostry było przecudowne ! Ciężko było przetrwać pytania rodziny, kiedy będzie dzidziuś? czy już planujemy? czy w ogóle chcemy?
"Jeszcze nie teraz" a tak bardzo chciałabym odpowiedzieć "Tak! jestem! jesteśmy przeszczęśliwi!"

Jestem osobą zakręconą i lubię takie nasze lekko zakręcone życie. Tylko brakuje nam kogoś, kto jeszcze bardziej zakręciłby nami.

dziś powtórka badania prolaktyny. Zobaczymy.

kropka_ myśloodsiewnia 6 lipca 2016, 09:23

w sobotę dowiedziałam się nieoficjalnie, że moja przyjaciółka (ta która starała się o dzidziusia od ok. 3-4 lat) jest w ciąży! mam nadzieję, że to jej wreszcie pozwoli odblokować się i odnowić kontakty. już zrobiła postęp bo sama z siebie odwiedziła inną naszą wspólną przyjaciółkę (tą, która niedawno urodziła i o której też kiedyś wspominałam) i opowiedziała jej o ciąży (przy okazji wydało się skąd mam przeciek). mi jak sądzę nie mówi, bo pewnie z kolei dowiedziała się, że też jesteśmy w trakcie starań i może nie chce mnie zranić. a nie mogła się dowiedzieć o mojej ciąży od wspólnej przyjaciółki, bo jeszcze jej nie mówiliśmy, ponieważ czekamy do wstępnie umówionego spotkania.

no w każdym razie na ten weekend próbowałam zaaranżować również spotkanie z tą przyjaciółką, która jest teraz w ciąży, ale okazuje się, że wyjeżdżają na urlop i wrócą dopiero na koniec przyszłego weekendu, także czekam. mam nadzieję, że uda się nam spotkać i że jak się dowie, że obydwie jesteśmy w ciąży (prawdopodobnie na podobnym etapie) to się ucieszy, a nie np. pomyśli coś w stylu "o jej, my się staraliśmy tyle lat, a oni tylko 8 miesięcy", bo tego bym chyba nie udźwignęła. ale skoro była w stanie odwiedzić wspólną przyjaciółkę z dzidziusiem, to może już inaczej patrzy na cudze ciąże i dzieci. tej przyjaciółce z dzidziusiem też już nie mogę się doczekać jak powiem, bo ona to na bank się ucieszy, tylko po prostu czekam do spotkania na żywo, bo telefony telefonami, internety internetami, ale nie ma to jak się zobaczyć, opowiedzieć i od razu zobaczyć reakcję.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)