Planów "weekendów" wakacyjnych ciąg dalszy. No to chwalę się
:
23-24.07 - wyjątkowo w domku, ale mamy zaległe grillowanie ze znajomymi,
27-31. 07 - Podkarpacie, kajaki na Wieprzu, odwiedziny u rodzinki,
6-7.-8 - Warszawa ze znajomymi,
13-15.08 - Góry Izerskie ze znajomymi ze Szczecina, może dwa dni wcześniej wyjedziemy, żeby zwiedzić Wałbrzych i Jelenią,
20-21.08 - odwiedziny u rodzinki,
27-28.08 - koncert,
A po koncercie 2 tyg. urlopu i zwiedzamy północno - wschodnie Włochy i północną Chorwację.
Wszystko już jasne!
4t6d
Pęcherzyk ma 8mm. Ginekolog mówiła, że nie ma szans zobaczyć czy jest coś w środku, ale pokręciła pokrętłami, obraz wyostrzyła i dwa razy udało jej się znaleźć małą kropeczkę "z której coś się wykluje".
Dwie z trzech obaw już są za mną! Ciąża jest w macicy! W pęcherzyku coś się dzieje!
Mam zdjęcie USG, ale nie udało jej się uchwycić momentu w którym pojawiła się kropeczka.
Jestem szczęśliwa. Choć upały męczą.
Czuje że stanęłam w miejscu. Nie mam pojęcia co dalej...
21dc
Wieczorem test owulacyjny wyszedł pozytywny, oby żołnierzyki tyle przetrwały.
Dziś od rana był dosłowny młyn. Po długich poszukiwaniach padła wreszcie decyzja na zakup wózka. Śledziłam chyba tydzień czasu fora i opinie i głowa mi puchła. Dowiedziałam się, że nie kupie "idealnego" wózka, bo taki nie istnieje
. Oferta jest tak szeroka, że głowa mała. Jednak najbardziej zadecydowała waga wózka- cel, żeby był najlżejszy. Większości, typowe wózki ważą 15 kg ( gondole) a ja szukałam czegoś lżejszego i zdecydowałam się na Graco Sambio 3 w 1 ( waga stelaża tylko 7 kg, a gondoli 4). "Wydaje"
się zwinny wózek, zobaczymy jak wyjdzie w praktyce. Dziewczyny, któraś ma ten wózek? jakie opinie?? 

Wiadomość wyedytowana przez autora 26 lipca 2016, 12:56
28 dc
Miałam nadzieję i nadzieja wczoraj umarła... Ale i tak myślałam że będę się gorzej czuć. Odpuszczam następny cykl. Muszę znaleźć sposób aby T. namówić na badania. Teraz to jest target. Bo ze mną już zrobiony porządek, teraz on.
Bardzo pragnę mieć dziecko jeszcze jedno, ale jestem pewna że Bóg w swej dobroci i swym miłosierdziu ma plan i wdroży go w odpowiednim momencie. Nie nastawiam się i wiem że może być tak że nie dostanę możliwości ponownego macierzyństwa. Ale mam nadzieję... Każda z nas gdzieś w głębi serca ją ma...
Każda z nas mniej lub bardziej wierzy że gdzieś kiedyś jakoś...
Modlę się za nas wszystkie. Pamiętajmy, człowiek dostaje taki ciężar jaki jest w stanie udźwignąć. A silni ludzie dostają więcej, bo mogą więcej wziąć za innych.
Miłego dzionka kochane
Znowu temperatura po południu.
Ale wkraczamy w dni płodne. Szyjka chyba wysoko i robi się powoli śluzowo.
Nie ukrywam, jestem pełna nadziei. Wg moich własnych wyliczeń owulacja w czwartek. Mąż wraca z pacy w czwartek. Mamy dla siebie tylko jeden wieczór, rano w piątek razem ruszamy do pracy.
Może to nasz czas?
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lipca 2016, 08:49
22dc
Temperatura nadal niska, kolejny cykl jest nienormalnie długi.
Zapisałam się w końcu do lekarza, ale wizyta dopiero 22.08, oby ten okazał się lepszy od wszystkich poprzednich na których trafiałam. To będzie pierwszy facet, trochę dziwnie się z tym czuję, zawsze chodziłam do babeczek.
Wróciłam, jestem po wakacjach choć droga była ciężka.
Bóle w dole ustały, są znacznie mniejsze.
Przed wyjazdem gin. z okolicznej przychodni mnie mocno zdenerwował( poszłam po duph). Powiedział że on nie ma pewności że ja jestem w ciąży, że nikt mi tego nie potwierdził ( nie miałamprzy sobie wyników beta hcg) i że może wcale nie jestem. Żal.pl
Nie dziwie się że nikt do niego nie chodzi.
Wizyte mam za tydzień, ale zmienie na jutro, bo kończą mi się leki które zalecił mi mój lekarz i może zobacze czy wszystko ok. 
Mam nadzieję że kropek rośnie i że nie będzie kolejnego rozczarowania. 
11tc start...
Ale żeby dopiero mdłości?
Nic mi się nie chce, najchętniej leżała bym cały dzień. Do tego ból głowy ale to raczej przez ciśnienie - przed chwilą 81/58 masakra jakaś, wczoraj wieczorem 91/61. Ból kręgosłupa nie jest jakiś straszny ale jest odczuwalny.
Znów zaczynam się bać
chyba muszę odciąć się od forum gdzie zawsze ktoś się znajdzie z kto przechodzi tragedie 
Mąż od poniedziałku już pracuje więc mój mózg ma kiedy myśleć... można go jakoś wyłączyć?
Za tydzień mam umówione prenatalne ale chyba przełożenie o tydzień bo to raczej za wcześnie (11t1d)
A już we wtorek kolejna wizyta.
21 dc.
Nastrój okropny.
Wczoraj pokłóciłam się z moim P.
Dobijają już mnie te starania.
To, że w każdej minucie swojego życia zastanawiam się co mogę jeszcze zrobić, co zbadać... Gdzie leży problem...
To, że totalnie nie mam wsparcia w tym mojego męża...
Bo przecież "jak odpuścisz to na pewno się uda"... Odpuszczę jeśli pogodzę się z tym, że nigdy nie będę matką... A do tego nie zamierzam dopuścić...
Tekst o odpuszczaniu działą na mnie jak płachta na byka... Wszyscy (a najbardziej faceci) tacy mądrzy... Skoro tak uważają, to może razem z taką radą dadzą instrukcje jak to zrobić?
Bo powiedzieć to każdemu łatwo...
Jutro wizyta u ginekologa...
Jeżeli jeszcze tam nie znajdę wsparcia to już cały ten tydzień będzie do d***...
Wczoraj rozpoczął się 9 cykl.
Niczego nie zakładam, nie obmyślam, nie wiążę ❤z ciążą.Jedyne nad czym myślę, to czy w tym cyklu pójść do innego lekarza,czy odczekać,odpuścić go na uspokojenie się. A może zaczekać do września,kiedy wróci z macierzyńskiego moja gin.Próbuję myśleć tak na spokojnie, ale za chwilę z tyłu łepetyny czuję takie pukanie- na co masz czekać, przecież masz już "swoje lata",może jeszcze nie znalazłaś tego odpowiedniego lekarza,może trzeba porobić badania, bo z tymi brudzeniami przed@ to chyba nie jest tak całkiem ok???Nie wiem jeszcze na co się zdecyduję,na razie wczoraj pojechałam z córką do stomatologa, a że jest nim mój brat,więc wziął się za mnie ostro.O ile z córką poszło raz dwa,tak u mnie powynajdywał aż 4 plomby do wymiany, nic mnie nie boli, nie ma ubytków,ale stwierdził, że pora je wymienić.I gdyby nie zdjęcie, na którym chciał skontrolować górną 6,to bym nie miała pojęcia,że cokolwiek się dzieje z korzeniem dolnej 6,jak to zobaczył to się zaniepokoił, jest tam jakieś ognisko zapalne i zębisko trzeba usunąć.I tak sobie pomyślałam, że te moje problemy z zajściem w ciążę to przez to ognisko zapalne? ??bo niby zęby też mają wpływ na płodność,ale jeśliby tak było to z pewnością nie u wszystkich.
Więc u mnie standard, jak zastanawiam się nad wydaniem kasy na badania i gin- endo, to przychodzi mi inne szybkie rozwiązanie wydania kasy,jak nie pałą go, to dzidą.
Teraz czas na zabranie się za sprzątanie w domu, okna wołają o umycie, sterta prania i prasowania i wyszukiwać córkę na kolonie,a i jeszcze ogród,bo za chwilę krzewów nie będzie widać. Więc nie ma czasu na rozmyślania.
5d0t
Jestem padnięta. Budzę się bardziej śpiąca niż zasypiam. A mam dużo roboty. A Maciek bardzo niechętnie robi mi kawę. A tylko dzięki niej jakoś funkcjonuję.
Płakać mi się chce. Odechciewa mi się juz starać. Przestaje być to przyjemnością tylko przeradza się w obowiązek. Szczególnie jak jesteśmy zmęczeni i zwyczajnie nam się nie chce. Powinnam mieć jutro owulacje. Test nic nie pokazał. Sluz juz przestał być wodnisty tylko znowu kremowy. A i bardzo mało. Nawet podczas seksu był z nim problem. Staramy się a pewnie nic z tego. Pewnie ten cykl pójdzie na marne bez owulacji i po co to wszystko.
3 dc, 44 cs .
Ten okres tak samo mnie zdołował jak poprzedni.
Niby wiem,że sami sobie dziecka nie zrobimy, ale nadzieja pod koniec cyklu jest ZAWSZE i jeśli kiedyś znowu napisze,że nie liczę na cud, to mi nie wierzcie
. Chyba każda z nas po cichu liczy na to,że się uda i mimo wszystko ma nadzieję .
25 dc wizyta w klinice i zaczniemy przygotowywać się do inseminacji.
Być może we wrześniu pojadę na winobranie do Francji. Oczywiście będzie to po pierwszej iui,a tam trzeba się nadźwigać. Zastanawiałam się ,czy tego nie przełożyć, bo chcę pojechać. W dwa tygodnie zarobię na czysto 4 tys , to na 4 próby już będzie.
Rozmawiałam z Przemkiem i postanowiliśmy,że nie ma co dmuchać i chuchać. Inseminacja będzie ,a na winobranie też pojadę. Tyle kobiet w cięży nie wiedząc o niej intensywnie ćwiczą, piją alkohol i jest ok .
Jeśli ma się udać, to się uda .
Kolejna ciąża w rodzinie. Dziewczyna kuzyna jest w 5 tygodniu. To już trzecia w ciągu ostatnich kilku dni.
Bolą mnie piersi, chodzę nabuzowana, pobolewa mnie brzuch ( a przynajmniej tak mi się wydaje ). PMS czy ciąża? To rozmyślanie mnie wykończy.
Ojej, co za dzień!
Dostałam awans i umowę na czas nieokreślony, no i podwyżkę oczywiście 
Nowe obowiązki, nowe wyzwania... mam nadzieję, że dam sobie ze wszystkim radę 
Weekend dobrnął do końca. Mąż nie dał mi się sobą nacieszyć (musimy wykorzystać "miodowy" miesiąc bo córka na wakacjach). Niestety, miał masę pracy w komputerze i właściwie cały piątkowy wieczór, sobota od śniadania do 22 i niedziela od śniadania do obiadu zeszła mu na pracy. Był przez to struty i przemęczony, na szczęście parę chwil mu ukradłam.
No, a z pozytywnych rzeczy, odebrałam mój samochód od "blacharza", właściwie to mój były uczeń, ślusarz - złota rączka. Rozprawił się z rdzą, pospawał, pomalował i mogę jeździć i nie zbankrutowałam przy tym.
Poza tym w weekend rozprawiałam się z jagodami. Dżemy, musy do mrożenia, dziś ciasto. No i jeszcze czytałam powieść - jakieś historyczne romansidło.
A poza tym wcielam w życie "zdrowy plan" i dbam o ruch. Spacery, rowery, basen (uwielbiam pływać i pocić się w łaźni parowej). Zaczęłam wychodzić do lasu po wzięciu Euthyroxu, ponieważ i tak min. pół godziny po nim nie można jeść śniadania, więc wychodzę na spacer, dosłownie nasza posesja jest ostatnia pod lasem a dziś poszłam z mężem i chcąc nie chcąc nazbieraliśmy grzybów, same się pchały pod oczy, prawdziwki, podgrzybki, kozaki. Nie mieliśmy siatki, jakoś w ręce pozbieraliśmy, w koszulki. Nie był tego ogrom (no w końcu około 40 min. spacerek), ale duszone do obiadu wystarczyły dla nas i moich rodziców. W takie dni lubię mieszkać na wsi. Po śniadaniu kawa na balkonie, w otoczeniu pelargonii i zapach sosen, ptaszki, cisza i spokój. Mawiamy wtedy, że wielu ludzi może pomarzyć o takich widokach i powietrzu. Te wiosenno - letnie miesiące wynagradzają szary i zimny czas, kiedy trzeba palić w centralnym, odśnieżać podwórko, do miasta daleko, wszędzie trzeba jechać około godziny, by coś ważnego załatwić, tzn. pocztę, lekarza rodzinnego, szkołę, Biedronkę mamy ok 2 km od nas, ale urzędy, lekarze specjaliści, kultura - trzeba jechać.
Chciałabym czasem być taka bogata, żeby latem móc mieszkać na wsi, a na zimę zjeżdżać do miasta... ehh... klimaty z Jane Austen mnie nawiedzają, bo ostatnio sporo jej czytam - w Biedronce mają taką serię "Angielskie róże", a w niej wydania większości powieści Austen, np. "Duma i uprzedzenie", "Rozważna o romantyczna", "Perswazje". Bardzo je lubię i jak widzę coś nowego, to kupuję.
No tak poczytałam, o czym przynudzam i z radością stwierdzam, że nie ma smęcenia i nic o zachodzeniu w ciążę. No bo tak, 9dpo, a ja wczoraj pierwszy raz w życiu robiłam mojito, bo wpadła mi w ręce mięta i pomyślałam, że wystarczy "tylko" dokupić rum i limonki i trzcinowy cukier, więc czemu nie spróbować
Oczywiście te ekskluzywne limonki i rum trzeba było przywieźć z miasta, bo na wsi nie uświadczysz. Czasem w "biedrze" mają, ale nie tym razem.
Przemknęła myśl rącza, "oj, a może ciąża?" A zaraz, "eee... głupia, przecież endo niemal cię wyśmiał, jak dopytywałaś o owulację, więc spoko loko, możesz pić". Pyszne było!
A w piątek mamy 10 rocznicę ślubu! Jak to zleciało! Kocham mojego Pawełka
ani chwili nie żałowałam, że złączyłam z nim swój los.
Z tej okazji jedziemy w piątek do Poznania na weekend, przy okazji będziemy zwiedzać okolicę, np. zamek w Kórniku. Zjemy romantyczną kolację, na tę okazję kupiłam sukienkę, a ja baaaardzo rzadko w nich chodzę. Mam nadzieję, że wyjazd będzie udany. Szkoda tylko, że hotele są takie drogie, popławiłabym się "luksusie", ale jak pomyślę, że za dwie noce musiałabym wydać 1/3 mojej ustawowej pensji, to mi się odechciewa tych zbytków. Nocujemy w hostelu, ze zdjęć i opinii wygląda na porządny, a łazienka będzie tylko dla nas.
No i jeszcze wspomnę, że z córką co wieczór gadamy na skype i jestem z niej bardzo dumna, bo chodzi po górach, zdobywa szczyty, jakieś kopalnie, ruiny i różne ciekawe miejsca, w których nie byłam, a jutro jedzie do Pragi. Ale szczerze, to chciałabym ją teraz uściskać, brakuje mi jej. Wraca za tydzień.
A, i jeszcze coś wyszperanego w sieci.

Wiadomość wyedytowana przez autora 24 lipca 2016, 23:15
12 dc
dziś badanie drożności jajowodów - HSG
Przyjęcie do szpitala, papierki te sprawy...
dostałam łóżko. Potem przyszła pielęgniarka zmierzyła ciśnienie i pobrała krew.
niecałe 3 godziny później wezwano mnie do zabiegowego.
zaczęto od wywiadu, potem było usg i badanie na fotelu. Swoją drogą 18mmm pęcherzyk na prawym jajniku i 10mm endometrium 
zastrzyk przeciwbólowy w dupsko.
pół godziny później zabrano mnie do sali RTG.
spanikowana byłam strasznie.
Zakładanie ustrojstwa no nie bede ukrywać - oj bolało.
Samo wlewanie kontrastu do przeżycia. Spodziewałam się większego bólu.
Trzy porcje kontrastu i 3 zdjęcia.
Wynik:
Oba jajowody drożne 
cóż za ulga!
teraz brzuch lekko pobolewa no i krwawię. Ale wyszłam do domu , nie ma sensu leżeć na oddziale.
Wypis bedzie jutro.
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lipca 2016, 13:11
Dziewczyny... dziś wg mnie powinna przyjść @.
Latam do wc w pracy co chwilę by sprawdzić czy mnie nie zalało.
6 cs. Cykl po monitoringu cyklu wyszedł bezowulacyjny. Mało starań, bo zmęczeni pracą, ja ciągle na wyjeździe. Od paru dni boli mnie okropnie brzuch, wypryszczyło mnie i siku mi się chcę (pewnie od płynów jakimi się racze). Wczoraj w nocy leżę na lewym boku i czuje jak mi jedna pierś (prawa) przygniata drugą (lewą), to zmieniłam pozycję a lewa pierś mega boli. Ciekawe od czego i dziś nad ranem też boli 
Oczekuję @ 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.