Pierwsze podejście oficjalnie zakończone.
Zanim w ogóle na dobre się zaczęło..
Wczoraj podczas USG doktor zapytał mnie czy torbiel na jajniku to dla mnie nowość..
Objawów brak, czuje się dobrze, a tu proszę! Torbiel 4,55 cm. Cudowności!
Oczywiście inseminacja się nie odbędzie, bo szkoda pieniędzy wydawać, lepiej poczekać i zobaczyć czy się w ogóle wchłonie torbiel, czy może trzeba będzie jej jakoś pomóc.
Z cudownych wieści to jeszcze nie wszystko..
Okazało się, że w mojej klinice dawców dokładnie takich jak mój M. brak.
Jeden był, ale taki naciągany, bo mój M. ma oczy brązowe, a dawca zielone (ja też mam zielone, więc jakoś by to przeszło ale M. się zdenerwował).
Teraz będziemy szukać w Cryosie jakiegoś odpowiedniego kandydata takiego jakiego my chcemy.
Obawiam się tylko o finansową stronę tej całej "zabawy".
Słomki w Cryosie nie dość że są strasznie drogie to jeszcze trzeba zapłacić 25% VAT i jakieś 500 zł za dostawę. To się robi duża suma 
Wszystko jest nie tak...
Wszystko.
Odliczam wielkość pęcherzyka
haha ja zwariuje
dzisiaj powinien mieć ok 15
zawsze jajko rosło na prawym a w tym cyklu na lewym
wczoraj zrobiłam smoothie z bajki pietruszki i szpinakiem z pomarańcza
źle to nie było ale dobre też nie 
Jutro wizyta o 6 30 rano 
Oddałabym wszystko co mam, żeby mi tylko ktoś powiedział czy kiedykolwiek będę nosić pod sercem tę wyczekiwaną istotkę...
ostatnio jakies jaja na ovufriend i tak oto zniknal moj ostatni wpis do pamietnika a nawet dwa wiec piszę jeszcze raz 
Pani doktor powiedziała: " macica wygląda pięknie, o niebo lepiej niż przed zabiegiem. Endometrioza troche utrudnia nam sytuacje ale ponieważ zostały zamknięte jej ogniska pani płodność przeł 6 miesięcy będzie zwiększona, z racji tego, że ma pani ładne owulacje mąż dobre wyniki staramy się naturalnie pół roku potem inseminacja. Owulacja dopiero co była, endometrium ładne 8mm. Jeśli będziecie chcieli można inseminację zrobić wcześniej."
Bardzo mnie doktor ucieszyła, jakby tego było mało zrobiła mi kompleksową wizytę, usg, nawet zdjęcia mi dała a napisała mi na karteczce 80 zł za wizytę zamiast 150, tak o. Cóż za kobita! a byłam u niej na takiej wizycie 2 raz dopiero:) kolezanka tyle czasu chodziła i zawsze normalnie płaciła:D
17.08 idę na rozmowę kwalifikacyjną a stanowisko nauczyciela angielskiego klas 1-3 u mnie w mieście w mojej podstawówce, 18.08 ma przyjść okres, 17go testowanie, jeśli będę w ciąży będę musiała powiedzieć, że dziękuję, zobaczymy.
Dzisiaj wieczór panieński kumpeli, wczoraj byłam stroić pokój na party, ale jest czadowo!
Wracając do starań, mąż w sumie się wahał, mówił, że można poczekać te pół roku ale jak chcę to zrobimy inseminację w październiku, później nie da rady bo w listopadzie mąż wyjeżdza na 5 tygodni do pracy do Anglii , 5 tygodni!! 
to na tyle:)
Trujesz się lekami, wystawiasz tyłek na zastrzyki, a jemu w kluczowym momencie się nie chce...
Nosz by to....
Idąc więc drogą dedukcji - cykl stracony...
Wlasnie wrocilam do domu ze szpitala. Trafilam tam z silnym krwawieniem i lezalam okolo tygodnia. Nie musze chyba pisac jakie mysli krazyly nam po glowie, w najblizszym tygodniu ide na kontrole i chyba jednak bez zwolnienia sie nie obedzie(a chcialam pracowac jak nadluzej), mam co jakis czas takie brudzenie, a dziecko jest teraz najwazniejsze...
Hej! Nie bylo mnie tu chyba z miesiac. Musialam odpoczac. Wyluzowac. Bylam 3 tyg. Temu u gin. bo mialam jakies zapalenie. Przy okazji zapisal mi witaminy ktore pomagaja zajsc w ciaze. Zaczel je brac bez wiekszego przekonania. Nie wiem ile w tym jest ich pomocy ale w srode zrobilam test. Ii pojawila sie druga kreska.
Teraz sie boje codziennie ze zaraz bede plamic i sie nie uda. Poza tym mam pobolewania brzucha. Takie jak na okres. Ale delikatne. Ogolnie to jestem panikara. W czw. Chce isc do gin. Mam nadzieje ze bedzie widac pecherzyk? Mam schize ze bedzie biochemiczna albo cos. Kurde jak poradzic sobie ze strachem? Raz sie ciesze a raz jestem przerazona.
Zrobiłam dziś test i wyszedł oczywiście negatywny. Dziś 13 lub 14 dpo więc nie liczę już na cud. Czekam grzecznie na @, zapas podpasek kupiony.
Pamiętam moment, kiedy zdecydowaliśmy się na dziecko. Wiecie dlaczego zaczęliśmy w kwietniu, a nie na przykład w styczniu? Bo nie chciałam rodzić na koniec roku, kiedy mam najwięcej pracy
Bałam się, że nie poradzę sobie z taką ilością zamówień i maleńkim dzieckiem. Byłam przekonana, że zajdę w 1. cyklu. Teraz jest mi już wszystko jedno, niech się dziecię urodzi kiedy będzie chciało. Tylko niech nie każe mi czekać nie wiadomo ile czasu.
Ovu szaleje ostatnio. Wyobraźcie sobie, że wczoraj byłam na koncie innej osoby! Dziś jest już ok, ale widzę, że nie ma wpisu, który dodałam wczoraj o mojej babci. Niestety biopsja potwierdziła raka 
Już po wizycie u mojego lekarza Podczas laparo będę miała usunięte zrosty i sprawdzoną drożność jajowodów Co do udrożniania ich nie udzielił mi jednoznacznej odpowiedzi Jest realistą i sprowadza mnie na ziemię za każdym razem gdy u niego jestem To dobrze bo wiem na czym stoję Na tej wizycie znowu utwierdzał mnie w przekonaniu że innej możliwości na szczęśliwie poczęcie nie widzi jak tylko przez in vitro Mam tyle zrostów, że to przesada... Drożność będę miała wykonaną po @ więc jeszcze kilka dni i ...
Boże, proszę Cię, aby po uwolnieniu zrostów okazało się, że choć jeden jest drożny i pozwoli na poczęcie nowego życia...
Dziś usłyszałam od lekarza słowa "nie jest dobrze". Zaczęłam się śmiać bo przypomniał mi się dowcip:
Wykładowca: - Opowiem wam teraz anegdotę, którą opowiadam prawie wszystkim grupom. Otóż w czasach PRL, wiecie, ścisła cenzura, w pewnej wsi koncert chciał dać zespół o pięknej nazwie "Przejebane". Niestety, źle by to wyglądało na plakatach, więc sprytny sołtys tejże wsi postanowił zmienić nazwę na "Nie Jest Dobrze". Historyjka kończy się happy endem, zespół się zgodził, koncert był udany. A teraz przechodzimy do głównego powodu, dla którego to słyszycie. Moi drodzy, sprawdziłem wasze prace.
Nie jest dobrze.
Jaki ten lekarz sprytny, tak pięknie potrafi powiedzieć nieprzyjemne wiadomości 
Nie jestem już nawet wkurzona na to wszystko, czuję się tylko głęboko załamana. Jajniki w ogóle nie zareagowały na clo, pęcherzyków jest coraz więcej, więc pcos się rozwija w najlepsze. Na usg wyglądały jak kupka czarnych kuleczek. Okropne, nie nadające się do niczego. Endometrium 7,17 mm. Jak na moje możliwości to cud bo zazwyczaj to 3-4 mm. Dostałam receptę na coś w stylu lametty, z letrozolem. Dr napisał na recepcie tylko "letrozole".
Wydaje mi się że powinnam usunąć tu konto. Szczególnie po tej wczorajszej akcji ovuf. I tak nie prowadzę wykresu, nie mierzę temperatury... Założę bloga i tam będę uzewnętrzniać moje gorzkie żale. Prowadzenie pamiętnika na prawdę bardzo mi pomogło, dzięki temu widzę że moje myśli są jakoś uporządkowane i nie duszę też wszystkich negatywnych uczuć w sobie. Kiedy czytam to co pisałam na początku to aż nie mogę uwierzyć że spod moich palców wyszły tak infantylne myśli i słowa. Szczególnie rzucało mi się to w oczy przy kasowaniu wpisów z wątków na których się kiedyś udzielałam (przeniosłyśmy się na fb). Tyle wiary i jeszcze więcej niewiedzy i naiwności...
31dc
ostatnio okres dostalam w 27dc. Teraz od tygodnia boli mnie brzuch i nic, nawet plamienia nie widac. W czwartek lecimy do tesciow na dwa tyg i bylam taka szczesliwa, ze akurat mi sie skonczy okres. A wychodzi na to, ze dopiero sie zacznie. co za pech. niedosc, ze jestem chora, walcze z endo i nieplodnoscia, z tarczyca i migrenami to glupi okres akurat na wakacje musi mi sie spoznic. shit
23 dzień cyklu 
Dlaczego nie bolą mnie piersi? Skoro zawsze bolą zaraz po owulacji. Może nie było owulacji?
Wszystkiego się dowiem w poniedziałek. Matko jak te testy ciążowe kuszą...
U Was też tak jesiennie się zrobiło? U mnie wrzesień.
Czym by się tu zająć żeby nie myśleć o ciąży..
W końcu moje życie poukładane,teraz można tylko odetchnąć z wielką ulgą i czekać na wyjazd.
Mam nadzieję ,że pogoda nam będzie dopisywała. Dziś dzień w pracy , jestem padnięta. Jakoś boli mnie kręgosłup . Dziś poznałam małżeństwo-on ma 93 lata ona 90 bodajże. Fajnie ,że dożyli tego wieku,ale osobiście nie chciałabym chyba żyć aż tyle lat.
@ się skończyła i od dziś możemy zacząć staranka
Na razie powolutku i bez stresu . Boję się ,że jak na pierwszym planie postawie dążenie do bycia mamą to w mojej psychice powstanie bariera utrudniająca zajście mi w ciąże. Każda z was starająca się o dziecko na pewno wie co mam na myśli :p
Ostatnio zaniedbałam mierzenie temperatury , a obiecywałam sobie systematyczność ;/
Co u was słychać? Też jest tak deszczowo jak u mnie ?
Jakieś dziwne rzeczy się u mnie dzieją. Na wykresie giną mi dane, które wprowadzam i zginął mi ostatni wpis w pamiętniku z czwartku 4 sierpnia razem z Waszymi komentarzami 
Wkurzyłam się i w ogóle od paru dni jakoś tak mi smutno...
I jeszcze dziś w pracy spotkałam koleżankę ze szkoły z dwójką swoich dzieci. I oczywiście padło pytanie, kiedy u mnie będzie maleństwo, pewnie nie mam na nie czasu. Zrobiłam głupi uśmiech i powiedziałam, że nie wiem kiedy. No bo co niby miałam jej powiedzieć? Że każdego dnia marzę o dziecku, że już jedno maleństwo straciłam, że jeżdżę po lekarzach, że codziennie łykam jakieś cudowne tabletki, które niby mają mi pomóc, że nie umiemy z mężem spłodzić dziecka, że jestem wybrakowana, pusta, niegodna... Wiele mogłabym powiedzieć, tylko po co, chyba lepiej głupio się uśmiechać.
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 sierpnia 2016, 23:24
Kiedyś doszłam do wniosku, że korki na drodze uczą nas pokory.
Teraz do korków dochodzi jeszcze czas, choć Ameryki tym nie odkryję.
Człowiek uczy się pokory, cierpliwości i sam siebie zaskakuje ile jest w stanie znieść, ile wytrzymać..
bo przecież tylko tyle o sobie wiemy na ile nas sprawdzono.
Chciałam przywitać nowego czytelnika mojego pamiętnika.
Miko, cieszę się że jesteś tutaj ze mną!
Do wieczora zdążyłam trochę ochłonąć, zdobyć trochę informacji. Nic dobrego.
Po pierwsze to podobno torbiele, które mają powyżej 4 cm średnicy kwalifikują się do operacji, aby je wyciąć.
Mój lekarz kazał przyjść na kontrolę za tydzień w piątek.
Ciekawe czy jeszcze torbiel tam będzie (coraz większa) czy może sama zniknie..
CZAS pokaże.
Po drugie nasienie z Danii to koszt 2-3 tysięcy zł, ale przynajmniej mogę zobaczyć zdjęcia z dzieciństwa dawcy, usłyszeć głos! poznać profil psychologiczny, emocjonalny. Jak fajnie!
Najważniejsze jednak, że są też informacje o rodzicach i dziadkach owego dawcy a dokładnie przyczyna śmierci.
To może być bardzo cenna wiadomość.
Zaczynamy oszczędzać z moim M. pieniążki, aby nas było stać na takie nasienie jakie sami wybierzemy.
Tymczasem wracam do pisania pracy mgr, idzie jak krew z nosa, ale nie dziwcie mi się.
Jak można skupić uwagę na czymś innym?
Ja nie potrafię.
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 sierpnia 2016, 22:33
7 cykl starań rozpoczęty 31 lipca.
Antybiotyk na bakterię, która wyszła w cytologii...
Byle do przodu...
Panie Boże...
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 sierpnia 2016, 10:05
Zrobiłam dziś sobie jednodniową głodówke... cały dzien tylko na wodzie mineralnej której wypilam chyba z 3 litry. Podobno taka głodówka jest bardzo dobra na oczyszczenie organizmu,służy zdrowiu i raz w miesiącu powinno sie robic taki dzień wiec spróbowałam, przetrwalam i chyba faktycznie bede to powtarzać bo nie było tak źle;) tymczasem idę spać i myślę już o śniadaniu hehe:P
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 sierpnia 2016, 22:37
Ciąża rozpoczęta 7 czerwca 2016
Ciąża jeszcze nie zakończona... i mam nadzieję, że tak zostanie do terminu porodu. Po b. dużych plamieniach ze skrzpami, które trwały ponad tydzień, wybrałam się do ginekologa żeby skontrolować wszystko i... był zarodek z serduszkiem. Dzisiaj mam 8t1d ciąży (3 dni młodsza niż wynikałoby to z OM).
Jeszcze trwam...
dziękuję za słowa otuchy!
Kończymy dziś 3 miesiące!
Jestem w szoku, jak ten czas szybko mija. Dzień za dniem, tydzień za tygodniem, każdy łudząco podobny do poprzedniego. I tylko postępy w rozwoju, tak gigantyczne, że aż niewiarygodne uświadamiają że czas mija bezpowrotnie. Jak sobie przypomnę okres noworodkowy i porównam z chwilą obecną to jak niebo i ziemia. Kornelia jest już taka mądra, taka "ludzka". Próbuje sama siadać, tak śmiesznie się wtedy chwieje. Ale nie zraża się i dalej walczy z grawitacją
Siłaczka moja:) Wczoraj pierwszy raz zaśmiała sie głośno. Strasznie jej sie spodobało (mi też!) i próbuje częściej, choć nie zawsze sie uda. Uwielbiam jak się śmieje. Nawet jak jest 6 rano a ja ledwie widzę na oczy. Wystarczy, że się uśmiechnie a mi się chce góry przenosić
Co do spania to nadal wstaję w nocy trzy razy. I raczej nie zapowiada się żeby coś miało się zmienić. Czytałam w internetach, ze 3 - miesięczne niemowlęta mogą przesypiać całą noc, ale chyba nie mój żarłok:D
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 sierpnia 2016, 00:08
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.