Nasza fasolka ma 3.7mm, serduszko bije.
Tylko kolo fasolki z lewej strony jest jakby kółko z białą obwodka i gin nie wiedział co to.
Maluszek wg USG jest 3 dni mlodszy. Ale ja owu mialam okolo 18dc.
Kolejna wizyta 27.09 godz 16:00
24 dc
10 dpo
jutro beta. dziś zrobiłam sikańca, ot tak po południu. oczywiscie negatyw.
Po raz pierwszy od kiedy jestem na cyklach stymulowanych i przyjmuje luteinę nie bolą mnie cycki.
No miękkie jak ta lala. Zero ciężkości, napięcia, zupełnie nic. Jakbym była tuż po okresie. Zawsze około 8 dpo zaczynałam je mocno odczuwać. Może to jakiś znak 
Do jutra
Czuje sie dobrze. Zadnych objawow oprocz chwilowych boli brzucha jak na okres. W poniedzialek ide na wizyte. Bedzie to chyba 8 tydz. Ten sam w ktorym poronilam wtedy. Narazie sie nie stresuje. Tylko za kazd razem w lazience boje sie ze zobacze plamienia. Czuje sie super. Nie mam ochoty na slodkie. Uwielbiam grzybki w occie
Po wizycie: ginek stwierdzil ze jestem PO owulacji ehh dzieci z tego nie bedzie bo bylo tylko jedno marne ♡ czyli przypadla na 11 dc. Dodam ze caly czas biore lamette 3-5 dc. Pogadalismy, pozalilam sie ze nie mam juz sil. Ze nadal wisi nade mna ten wysoki marker i prawdopodobienstwo endometriozy. Doktorek kochany stwierdzil ze jesli chce laparo (rzadko mu sie zdarza ze kobieta sama chce) to zrobimy ja do konca roku. Jupi!!!! Kolejna wizyta 20 wrzesnia. Mam zbadac czy mam aktywna szczepionke na zoltaczke czy trzeba sie doszczepic, wyslal mi na email cala procedure jak to wyglada u niego w szpitalu (to szpital ogolnie prywatny ale refundacje tez uznaja) dlatego jest troche inaczej jak w publicznym. Teraz naprawde wiem ze jestem w dobrych rekach
przynajmniej bede wiedziec napewno czy jest czy nie. Wg badan jest wg laparo z tamtego roku u innego lekarza nie ma. Wogole mam napisane ze mam niedorozwoj macicy ale nie mozna tego tak nazywac nie mam downa nie jestem uposledzona, ze jest mala widac na usg ale niedorozwoj to za duze slowo. Ale w innych szpitalach tak wlasnie okreslaja. I tak wlasciwie z przymruzeniem oka patrzy na wypis z tamtego szpitala ze endometriozy nie ma. Zalowal ze on jej nie wykonywal bo tak wiedzialby wiecej w jakim kierunku moje leczenie ma isc a trafilam do niego swiezo po niej... powiedzial ze pousuwa wszystko jak bedzie zrobi droznosc i jeszcze mu dodalam ze tamten stwierdzil ze mam bardzo krete jajowody. Facet ma cierpliwosc
i za to go lubie. Zawsze podaje mi i mezowi reke na powitanie, w ogole to wchodzimy razem, maz jest przy badaniu usg w sensie nie wychodzi siedzi na krzesle i czeka, pozniej siadamy i omawiamy, pyta czy mam jakies pytania itd mysle ze tak wlasnie powinna wygladac wizyta par starajacych sie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 sierpnia 2016, 21:33
jestem załamana. koleżanka z pracy, ta której swojego czasu zazdrościłam bo zaszła przede mną (za trzecim razem) znalazła się w szpitalu ze stanem przedrzucakowym i jej stan był tak krytyczny, że pomimo ok. 24 tyg. ciąży lekarz zdecydował się na cesarskie. dzidziuś jest malutki jak piąstka, waży niewiele ponad 0,5 kg. i walczy o życie pod respiratorem/w inkubatorze. rozmowa telefoniczna z koleżanką była jak spacer po potłuczonym szkle i doprawdy nie ma słów, które mogą oddać ból i okropieństwo tego wszystkiego. pozostaje tylko wierzyć, modlić się i czekać na pomyślny finał tej smutnej historii.
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 sierpnia 2016, 21:57
Dawno nic w pamiętniczku nie zapisywałam, bo jakoś wyluzowałam, zajęłam się sportem - często jeżdżę rowerem, ćwiczę na orbitreku i chodzę z koleżanką z kijkami, pilnuję diety, tak że już prawie 2 tydz nie jem pieczywa, ziemniaków, makaronów no i zero słodyczy:)Nie liczę żadnych dni, ale na owulację nie dało się nie zwrócić uwagi, bo tak mnie ćmiło kilka dni w okolicy jajnika i w dole brzucha, a później, nie wiem w którym dc bo nie kontrolowałam, ból ze strony prawego jajnika i w dole brzucha, taki że jak jechałam rowerem to musiałam dupsko podnosić z siodełka na niezbyt równej drodze, napierdzielało ze 4 godz, tylko czy to faktycznie była owulacja???
jeśli to była owulacja i jeśli tak wygląda zagnieżdżanie, to jestem w ciąży, tzn dziś zagnieździł się zarodeczek:)a co o tym świadczy...otóż
1) od wczoraj mam ochotę na śledzie, nooooo a przecież to śledzi nie chce się jeść ot tak sobie:)
2)wczoraj siedząc na radzie i słuchając pieprzenia dyr, zasypiałam, po prostu oczy mi się zamykały, a przecież rady pedagogiczne są tak cholernie ciekawe, że słucha się ich z zapartym tchem:)czy tam na bezdechu czy jakkolwiek inaczej, ale wczoraj to nawet nie byłam w stanie się skupić podczas rady na obmyślaniu aranżacji ogrodu albo innych podobnych, jak to zazwyczaj robię
3)dziś od popołudnia aż do tej pory, ćmi mnie podbrzusze, jakby okresowo, a do tego wydarzenia to jeszcze by było ok 10 - 12 dni
Jednego dnia bolały mnie cycki, tak że dotknąć nie mogłam.Do niedawna myślałam,że ból cycków następuje po owulacji, ale tym razem, powiedziałam mężowi, zgodnie z tym co pomyślałam, że to jest właśnie owulacja i że z pewnością będziemy mieli wielką ochotę na kochanie, no i mieliśmy, ale przez te bolące cycki, chwilami mnie trafiało i nie mogłam się wczuć
Tamten ból minął,a ja co wieczór sprawdzam czy bolą, no i już tak mocno nie,ale pewnie od jutra, jak zarodek będzie już dobrze umieszczony, zaczną boleć cycki, także muszę być bardzo uważna, do tego stopnia, że na jutrzejszej radzie pedagogicznej, będę wyczekiwała bólu cycków i często będę wychodziła siku:)
Tak więc oczekuję:)Pewnie metformina bardzooo szybko podziałała na moje jajniki, zaledwie po kilku dniach, takiego im dała pałera, że się skurczybyki od razu wzięły do roboty:)
Ciekawe co zapisze za ok dwa tygodnie???Czary mary, hokus pokus...
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 sierpnia 2016, 23:16
18 dc.
Wczoraj po zmierzeniu tempki rano, zarejestrowałam się do gina na nfz.
Na początku pogadaliśmy o korkach w mieście i o serku mascarpone. Po chwili w końcu zapytał co mnie sprowadza. Powiedziałam,że miałam inseminacje w sobotę,że jeden pęcherzyk był już pęknięty, a drugi jeszcze nie, a temperatura nie urosła. Mówię mu ,że mierzę temperaturę od dawna i zawsze po owulacji mam piękny skok, a teraz nic.
Powiedział tylko,że usg nie ma sensu robić bo raczej już nic nie będzie widać, a jeśli inseminacja by się udała, to usg mogłoby zaszkodzić . Musiał dodać żeby nie spodziewać się cudów, bo IUI rzadko się udaje.. i chętnie zaleciłby kielicha na rozluźnienie, ale mi nie wolno , więc kazał się uzbroić w cierpliwość,łykać duphaston i czekać.
Zapytałam się jeszcze, czy jest taka możliwość że organizm po CLO i ovitrelle się poprzestawiał i dlatego ta tempka taka niska ,mimo owulacji to usłyszałam "tak, jest taka możliwość" .
Wkurzyłam się tylko tą wizytą.
Ogólnie jestem wyluzowana i nie stresuje się tym.Ufam doktorowi z kliniki. Jak widział pęknięty pęcherzyk, to chyba tak było ,a ja się uczepiłam tej tempki jak głupia. Po prostu po owulacji była wyższa, a teraz raptem 36, 64 .
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 sierpnia 2016, 08:10
Dziś nowe myśli są w głowie - nowe nadzieje, że przecież Pan Bóg tak chciał.
Jakoś daję radę - bo wczoraj to lekko się podłamałam.
Mój mąż zaproponował sam z siebie, żeby mu kupić witaminę E, selen i cynk, bo wyczytał, że to na płodność. Teraz obecnie bierze cynk, witaminę D i kwas foliowy.
Myślę czy nie zakupić inofemu. Czy któraś z Was piła?
Jutro zaczynam nową pracę dalej zostaje w handlu tylko zmieniam branże z odzieży na kosmetyki i jak twierdzi mój mąż znowu będę mieć niebezpieczną pracę jeśli chodzi o nasze finanse bo jak dotychczas wydawalam na ciuchy to teraz będę jeszcze więcej na kosmetyki:P hehe. Nie ukrywam ze lubię kosmetyki,trochę sie na nich znam i codziennie robię perfekcyjny makijaż
myślę że dzięki temu też dostałam ta pracę. Mam tylko nadzieję ze szef i współpracownicy będą w porządku bo nie ma nic gorszego niż praca w ciężkiej atmosferze,zobaczymy jak to będzie,jak mi się nie będzie podobało to się zwolnie i chuj na pewno nie będę się męczyć za najniższą krajową...
Byłam na tych badaniach..Jutro odbiorę wyniki i prosto do gin...Troszkę się boję , że będą złe . W dodatku chyba mam jakąś infekcję muszę powiedzieć jej o tym
25 dzień cyklu
11 dpo
beta 0,1
nawet mi sie nie chce tego komentować.
To już ostatnia prosta
39 tydzień jeszcze 10 dni do terminu porodu niejako.
Na ostatniej wizycie okazało się że mała waży 3400 i niestety ale obrócona jest głową do góry.
Bardzo bałam się cesarskiego cięcia, lekarz powiedział ze przy czwartym porodzie mogę śmiało rodzić naturalnie ale po przeczytaniu kilku artykułów tego boję się jeszcze bardziej. W poniedziałek 5-09 idę na ostatnią wizytę jeśli mała się nie obróci, a chyba nie ma zamiaru, wciąż czuję jej głowę tuż pod żebrami, lekarz ją dokładnie zważy i pomierzy i zapadnie decyzja. Czeka mnie chyba szybsza wizyta w szpitalu. Już psychicznie się nastawiłam na CC więc mam nadzieję że będzie ok.
Przygotowana jestem w 100% . Od poniedziałku mąż ma już urlop więc jak ostatnio razem będziemy czekać na nasz czwarty cud
znów apogeum w pracy...robią wszystko żebym sama zrezygnowała albo żeby znaleźć na mnie odpowiednią liczbę pretensji. Niestety nie udało mi się porozmawiać z główną szefową ale nie wiem czy to jest dobry pomysł...Jak tu zachodzić w ciąże w takiej atmosferze????? do tego na dni płodne dopadła mnie znów infekcja pochwy, męża chyba też coś swędzi.
Marzę o zmianie pracy i złożeniu wypowiedzenia ale trzyma mnie tam wynagrodzenie i plany ciążowe ;(
Jestem zagubiona jak nigdy. Ciążo przybywaj!!!
Czasem myślę za co taki los mnie spotyka, ledwo pozbierałam się po martwym urodzeniu a tu znów lawina rozchwiania emocjonalnego
znów apogeum w pracy...robią wszystko żebym sama zrezygnowała albo żeby znaleźć na mnie odpowiednią liczbę pretensji. Niestety nie udało mi się porozmawiać z główną szefową ale nie wiem czy to jest dobry pomysł...Jak tu zachodzić w ciąże w takiej atmosferze????? do tego na dni płodne dopadła mnie znów infekcja pochwy, męża chyba też coś swędzi.
Marzę o zmianie pracy i złożeniu wypowiedzenia ale trzyma mnie tam wynagrodzenie i plany ciążowe ;(
Jestem zagubiona jak nigdy. Ciążo przybywaj!!!
Czasem myślę za co taki los mnie spotyka, ledwo pozbierałam się po martwym urodzeniu a tu znów lawina rozchwiania emocjonalnego
AKTUALIZACJA
Jeejku jak ten czas zapierdala jestem w szoku,że ostatni wpis był prawie rok temu oO tak z grubsza napiszę co u mnie i myślę,że do Was wrócę naczy tak naprawdę to nigdzie nie zniknęłam - wykresy prowadzę, pamiętniki po cichu podczytuje i kibicuje tylko tyyyle się działo,że jakoś już człowiek nie miał sił pisać a teraz chyba wręcz tego potrzebuję.
ŻYCIE:
Partner ten sam - raz doprowadza mnie do szału raz do szaleństwa z miłości. Myślę,że trochę mój Małżonek jest bardziej zainteresowany i uświadomiony,że to wszystko nie takie proste.
Taty cholernie mi brakuje jest wiele rzeczy technicznych które wiedział tylko On i nie raz nam tej wiedzy brakuje - jednak lada dzień minie rok [*] czas leci nieubłaganie. Teściowa hmm wiem,że bywa gorzej ale i tak niezły z niej ewenement np. dopiero z 2 tygodnie temu zaproponowała mi żebym jej mówiła po imieniu cały rok po ślubie było Pani H
może czasem Wam opisze co nie co bo nerwów upsuje nie raz ale pośmiać się też można. Moja Mama hmmm myślę,że role się obróciły i to ja przejęłam role Mamy- za nią trzeba załatwić itp jednak mimo wszystko byłam pewna,że będzie gorzej a tymczasem naprawdę nie jest źle.
PRACA:
Na samym początku pisałam,że pracuje jako asystentka stomatologa - po 6 latach pracy moja Szefowa kazała mi się zwolnić jakoś to było w lipcu 2016 ( bezpośrednią przyczyną jest moja kłótnia z ciotką która mi załatwiła tą robotę i tam pracuje ) - nauczka interesów i rodziny nigdy się nie powinno łączyć. Oczywiście uciekłam na L4 bo trudno żebym przyszła z wypowiedzeniem a pffff szukam roboty zobaczymy co będzie tymczasem siedzenia w domu mam już dość, a 9.09 idę na kontrolę do ZUS. Pozytyw mojej sytuacji moja Mama załatwiła pracę dla mojego Męża u siebie w pracy jednym słowem zmienił pracę z biurkowej na fizyczną tyle co właściwie,ale wkońcu będzie miał możliwość zarobienia więcej zresztą mamy cichą nadzieję że nasz mgr inż bo takie dwa dyplomy mamy się wkońcu opłaci i wkręci się prędzej czy później na jakieś kierownicze stanowisko.
LECZENIE:
Ahhh i tu się zaczyna - przez ten rok przeszłam trochę lekarzy nasłuchałam się trochę opinii przez 4 miesiące brałam CLO i tak właściwie do końca nigdy nie wiem czy to przynosiło skutek masakra jest z tymi lekarzami. Badanie hormonów miałam w styczniu oczywiście 100% płatne prolaktyna , testosteron , andrio...coś tam , progesteron wyniki powinni być w którejś notatce pod wykresem;) I cykl z clo zero reakcji II cykl nic zmiana lekarza III cykl podwójna dawka no i chyba jak dobrze pamiętam ( w wykresie w notatkach opisane) 13dc 16 mm chciałam iśc na drugi dzień na usg ale nie mówili że za dwa dni i to z łachą za dwa dni ani śladu i cholera wie brałam lutke pod językowo , 4 cykl podwójna dawka ( zmiana lekarza,ale o tym zaraz)i chyba też 13dc usg dużo pęcherzyków według mnie za dużo największy chyba miał 19mm ale nie wiem co dalej wypisał dhupaston i kazał przyjść po @ albo przy jej braku i jeśli @ mieć wyniki Męża. Co do tego ostatniego lekarza jest na NFZ mam w dupie płacenie bo naprawdę maaaase kasy poszlo na lekarzy gin w tym roku a zarobki mieliśmy nie najlepsze, przyjmuje codziennie bez zapisu mam blisko najbliżej z tych do których jeździłam facet bardzo sympatyczny taki pozytywnie zakręcony ale to nie koniecznie może się w przyszłości okazać zaletą nie mniej jednak naprawdę dużo czasu mi poświęcił powiedział że rok starań to bardzo krótko nie ma co panikować zbadał no i tyle wrażenie naprawdę na razie jest ok.
Tydzień temu zrobiliśmy badanie nasienia wczoraj odebrałam wyniki:
NASIENIE:
Okres abstynencji (dni ) było 5 mój Mąż podał 8 -- puść chłopa samego 
Upłynnienie (min.) 10 w nawiasie będę podawać wartości referencyjne ( <60 )
Objętość (ml) 2,50 ( > bądź równe 1,5 )
pH 8,20 ( > bądź równe 7,2)
Barwa mleczno-szara (szaro-opalizująca , mleczno-szara , nieprzeźroczysta )
Lepkość prawidłowa
Aglutynacja , Agregacja brak
PLEMNIKI
Koncentracja plemników (mln/ml) 75,13 (> bądź równe 15 )
Całkowita liczba plemników w ejakulacie (mln) 187,83 (>=39)
Ruch postępowy PR% 75,13 (>=32)
Ruch całkowity (PR+NP%) 61,60 (>=40)
Brak ruchu % 38,40% (<=60)
Plemniki żywe % 84( >=58)
Plemniki o prawidłowej budowie (%) 7,00 (>= 4)
Plemniki o nieprawidłowej budowie% 93%
Nieprawidłowe główki 92% (Nieprawi. wstawki 31% )
Niepr. przywieszki cytoplazmatyczne% 0,00 Nieprawidłowe witki % 0,00 (nie ma nic w referen)
Koncentracja komórek okrągłych (mln/ml) 3 ( <5)
Koncentracja leukocytów per.-dodatnich (mln/ml) 2,5 ( <1)
TEST MAR IG-G
Plemniki ruchliwe z przyłączoną granulką (%) 11 (<50)
_____________________________________________________________
Dodatkowo ze 2 tygodnie temu ( jak robił Mąż badania do pracy ) okazało się,że ma nadciśnienie - bierze leki i cholernie wysokie próby wątrobowe dostał pozwolenie na prace na 4 miechy nie wiem co my dalej zrobimy bo już wiemy że w 4 miechy się tego nie zbije ale nad tym będziemy myśleć bliżej grudnia. Mąż sobie przez ten rok pozwolił co dwa dni drineczki bo wódka była z wesela zresztą ma cholerną nadwagę i tak to do dupy jest oczywiście leki na wątrobe bierze alko odstawione prawie bo jeszcze ze dwie imprezki się trafiły....ale wiem wiem powinno być zero alko.
Co do wyników nasienia jak to wczoraj zobaczyłam to się przeeeraziłam oczywiści goole i wyczytałam że ma teratospermie plus moje pcos no kurwa płacz na końcu nosa, ale dziś od rana czytałam tu na forum ovu / męskie sprawy / teratospermia to dziewczyny pisały o gorszej morfologi plemników 3% 2% także uspokoiłam się dość mocno i czarne myśli odeszły muszę do jutra wytrzymać jutro idziemy obydwoje do ginekologa zobaczymy co powie Pan Doktor wiem,że internet jest mało wiarygodnym źródłem informacji ale dziewczyny na owu piszą to co przeszły wiem,że każdy jest inny jednak mimo wszystko dało mi to nadzieję a chyba o to tu chodzi aby się trzymać razem i wspierać.
Aleee wam nabazgrałam ale to w ramach aktualizacji
Kolejne wpisy będą konkretniejsze i mniej przynudzające bynajmniej się postaram.
Pozdrawiam wszystkich zainteresowanych.
PS(sorry za błędy orto i inne piszę na szybko to co mi na myśl przyjdzie tak jest chyba najbardziej szczerze )
No i tak oto stuknął mi kolejny rok wczoraj a dzisiaj stuknął kolejny już miesiąc czekania na II, 609 dni od pierwszego testu co się wgapiałam żeby ta druga kreska się zmaterializowała.
i tak oto chcąc urodzić pierwsze dziecko w wieku 25 lat wczoraj stuknęło 26 i nic.
I nie wiem nawet czy była owu już czy będzie bo dziwne rzeczy się dzieją w tym cyklu, mierzę temperaturę ale nie latam sprawdzić śluzu czy szyjki, olewam to. Jajnik bołał w poniedziałek ale już sama nie wiem czy to był ból owulacyjny czy co. Troche za wcześnie ale już jeden cykl z owu w 12dc się zdarzył. Jeśli tak to cała nadzieja w żołnierzach z dnia przed.
W tym roku znowu zbiera się ekipa na imprezę andrzejkową co to rok temu na niej wróżbita mi wywróżył, że zajdę najprędzej we wrześniu, który jakby nie było zaczyna się już jutro. W tym roku z racji tego, że mojego męża nie będzie w Polsce na imprezę się raczej nie wybiorę, bo to jest w sumie bal andrzejkowy i bez sensu iść samej mimo, że będzie sporo znajomych. Ale jeśli okaże się, że wróżbita miał rację, to chyba pojadę i zajebię go świeczką, że mi wcześniej nie wywróżył tego dziecka;p
A tak poza tym kończy się laba, jutro zaczną spływać plany lekcji i znowu będę się wkurwiać bo nie umiem ustalić grafiku, chętnych przybywa, ciekawe jak to ogarnę, zapowiadają się pracujące soboty.
Już drugi rok urodzinowe życzenia zawierały zdrowia szczescia pieniedzy no i dziecka. Oby ostatni.
10cs 2c po cp 24dc
Chyba przegapiłam owulacje, po laparoskopii cykl wydłużył mi się do 36 dni z 28/30 więc całkiem sporo. Coś mi zaćmiło umysł i nie wzięłam pod uwagę tego że kolejny może być już normalny. Czytałam w necie że po cp powinno się odczekać co najmniej 3 miesiące przed rozpoczęciem starań, ale moja dr po usg stwierdziła że jeśli bardzo chcemy możemy rozpocząć starania, nie dała nadziei na sukces;\
Niedawno dowiedziałam się że siostra jest w ciąży, pewnie będziecie uważać, że to dziwne lub okrutne ale nie ucieszyłam się;( nie umiem tego wytłumaczyć po prostu zamknęłam się w sobie i ciągle chce mi się płakać
„W styczniu na pewno się uda, bo są moje urodziny i imieniny… W lutym, no przecież są Walentynki, będzie wspaniały prezent. W marcu, to już musi być to, bo Dzień Kobiet!” Czy tylko ja tak mam, że szukam okazji do pozytywnych myśli i nadziei?
I tak czekając od okazji do okazji, zastał mnie kwiecień. I co? Przed sobą żadnego święta, rocznicy, ani nic w tym stylu. Pustka. I myśli. Dlaczego się nie udaje?! No co jest nie tak? Ale wciąż z nadzieją... --> Nasz piąty cykl starań
Synchro z moim dyrektorem na 100% - co on ustali radę to do mnie przychodzi @!
Jutro wielki dzień, pierwszy dzień nowych ról i wyzwań
Póki co wszystko w pracy układa się bardzo dobrze i bardzo dobrze się zapowiada, jeszcze dostać plan i dograć korki i będzie cud miód i orzeszki
. Ekscytuję się bardzo rolą wychowawcy.
Weekend pod znakiem imprez, najpierw u mojej rodzinki a potem u rodzinki męża, co mnie tak nie cieszy już, ale cóż. Czasem czuję się winna, że nie przepadam za rodziną mojego męża. Wiem, że on też nie jest bardzo mocno przywiązany ale to jednak jego rodzice i rodzeństwo, chciałby żebym nie reagowała na każde spotkanie tak jak reaguję, chociaż sam mi powiedział że wie, że oni nie pomagają w tych naszych stosunkach. Temat do wypracowania, ale nie mam też zamiaru robić nic na siłę.
Dieta póki co ok, trochę mnie te weekendy martwią ale mam zamiar wykazać się silną wolą, jeść mało i nie pić alkoholu
Będzie dobrze 
Czytam panią Pawelec. Pomaga.
Myślałam, że mój sądny dzień będzie za niecałe dwa tygodnie - beta - ale okazuje się, że będzie to najbliższy piątek. Pięć pęcherzyków, które zapowiadały się obiecująco, dają o sobie znać w postaci kłującego bólu obu jajników... Torbiele? Nie mam złudzeń... Mam nadzieję, że chociaż parę z tych pęcherzyków uwolniło komórki jajowe gotowe do boju:( dowiem się niebawem, choć wolałabym tego nie wiedzieć
jak się okaże, że wszystko poszło na marne, to się chyba załamię.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.