Balladyna Małe szczęście!! 31 sierpnia 2016, 14:30

11t4d

Zostało 6 dni i wszystko będzie jasne! Niesamowicie denerwuje się na tę wizytę, chciałabym już być w trakcie i wiedzieć czy wszystko jest dobrze. Wyobrażam sobie różne sytuacje, głównie czarne scenariusze, ale chcę być dobrej myśli. Codziennie szukam serduszka, jeszcze nie znalazłam. Postanowiłam wstrzymać się do soboty. Wytrzymam?

Już nie mogę w domu siedzieć. Nie mam tutaj gdzie wyjść, ani do kogo, bo nikogo nie znam na tyle, żebym chciała go odwiedzać. Na zakupy też jakoś nie lubię chodzić, nie odpowiada mi układ tego miasta, duszę się w nim. Tęsknię za Polską, za językiem, który znam, za jedzeniem, które lubię i znajomymi z którymi lubię spędzać czas. Stresuje się jednocześnie, bo jesteśmy tutaj do końca października i nie mamy pojęcia co będzie dalej. Dokąd wyjedziemy? Czy będzie za co żyć? A chcę dziecku zapewnić wszystko co najlepsze.

Marzy mi się Kraków, ale tak egoistyczne, bo to miasto moich studiów, bo znam tam ludzi, bo kocham to miasto, bo to moje miasto. Ale nie powinnam mieć nic do powiedzenia, przecież pracuję zdalnie, a to Maciek chce pracować na uniwersytecie, a gardzi (i słusznie UJ). Kraków też teraz trochę mnie przeraża, bo magisterka ciągle jest nie na tym poziomie co powinna, a promotorka poprawia samą siebie w kolejnych wersjach. Chciałam napisać książkę, jak teraz tego nie zrobię, to później nie będzie kiedy.

Martwię się też o magazyn. Czy zostanie dobrze przyjęty? Czy dam radę zarobić na tyle żeby życ dobrze?

mała90 W oczekiwaniu na 2 kreski 31 sierpnia 2016, 14:35

Wszyscy w domu już chorzy oprócz mnie i męża! Hmm... Nic nie mówię.
Byliśmy wczoraj u lekarza. Mam tyle lekarstw, że mogłabym się ścigać kto ma więcej z jakąś starszą, schorowaną panią. MA SA KRA! Ale czego się nie robi... :) Dała kilka wytycznych i jeden lek dodatkowy, bo mam dość wysoką prolaktynę. Czas pokaże, zegar tyka.
Wg kalendarzyka dzisiaj zaczynają się dni płodne. Zrobię test owulacyjny i zobaczymy co pokaże. No i trzeba się wziąć za siebie ;) śluz jest i lekko odzywa się podbrzusze. Nadzieja :) ech...
W piątek kolejne badania. Dostałam w laboratorium KARTĘ STAŁEGO KLIENTA -.- nie wiem czy się cieszyć czy raczej załamać :P ale niech im będzie!

8dc .... z jednej strony nie mogę się doczekać kiedy (i czy w ogóle!) będzie owulacja, z drugiej staram się nie nastawiać..nie robić sobie nadziei, a jak wiemy nie jest to takie łatwe. Chociaż w tym cyklu wymyśliłam genialny plan: wmawiam sobie, że w ogóle mi nie zależy na tym cyklu, co więcej, że nawet lepiej jakbym teraz nie zaszła w ciążę, a dopiero w kolejnym:) Bo tak sobie wyliczyłam, że gdybym zaszła w ciążę w następnym cyklu, to akurat całej rodzince moglibyśmy pochwalić się tym na święta Bożego Narodzenia..akurat zaczynałabym 12-13 tydzień;)ach..co to byłby za piękny prezent i piękne święta!:) I powiem Wam, że takie nastawienie pomaga, nawet bardzo, przynajmniej na razie. Bo nie czuję takiej presji uciekającego czasu i tego, że w tym cyklu koniecznie musi się udać..No ale zobaczymy jak to będzie po owulacji z tym moim nastawieniem:) Wiem tylko, że muszę się opanować, bo te wszystkie objawy ciążowe to ja zaczęłam odczuwać już i przed owulacją:) za tydzień mam wizytę u ginekologa...


.......
Jezu ufam Tobie...


Wiadomość wyedytowana przez autora 31 sierpnia 2016, 14:52

mała90 W oczekiwaniu na 2 kreski 31 sierpnia 2016, 15:44

Test owulacyjny - kreseczka słaba, ale jest. Zaczyna się ;)

Malinka123 Moje nowe życie 31 sierpnia 2016, 15:58

Dziś zaczynamy tydzień 31 :) Do porodu zostało dokładnie 70 dni.

O Dzidzi:

Waży już około 1700 gramów (3 3/4 funtów) i mierzy około 28 cm (11,2 cali) od ciemienia do końca tułowia. Jego całkowita długość to około 42 cm (16,5 cali).
Zaczyna się okres bardzo intensywnego wzrostu masy ciała Twojego dziecka. Oznacza to, co raz mniej miejsca na swobodny ruch. Dziecko opanowało nową umiejętność – obracania głowki na boki. Rozwijają się teczówki oczu. Twoje maleństwo regularnie otwiera i zamyka oczy. Mózg cały czas rozwija się w szybkim tempie. Płuca w dalszym ciągu dojrzewają, ale nie są one jeszcze w pełni wykształcone. Niemalże pół kilo krwi przepływa przez ścianki macicy do łożyska. Krew Twoja i dziecka płyną bardzo blisko siebie, ale nigdy się nie mieszają. Dziecko regularnie połyka wody płodowe i dlatego od czasu do czasu dostaje czkawkę, którą możesz odczuwać. Słuch Twojego dziecka jest już na tyle rozwinięty, że może bez problemu słyszeć i rozpoznawać znajome głosy i dzwięki. <3 <3

Dziecko może już przyjąć w macicy pozycję główką w dół, przygotowując się tym samym do porodu. ( Mam nadzieje, że Lileczka niebawem się przekręci, nadal jest w pozycji pośladkowej, ale już się tym nie martwię, bo wiem, ze BĘDZIE WSZYSTKO DOBRZE :)BO UFAM PANU!

O MNIE :)
Większość kobiet do tego czasu przybrała około 9 kilogramów.( JA TEŻ PRZYTYŁAM 9 KG) Przyrost wagi związany jest głównie: z masą dziecka, ciężarem łożyska i płynu owodniowego, powiększonym biustem, większą ilością krwi, zatrzymaną wodą w organizmie oraz dodatkową ilością tłuszczu i protein nagromadzonych w ciele kobiety.
Problemy ze snem mogą teraz narastać.( NIE MAM Z TYM PROBLEMU, ŚPIĘ JAK ZABITA:) Brzuch jest już na tyle duży, że może być Ci ciężko znaleźć komfortową pozycję do spania. Ponadto naciskająca na pęcherz macica zmusza Cię to częstszych wizyt w toalecie.(OJ TAK)

Częste i intensywne ruchy dziecka mogą coraz bardziej uświadamiać Ci jego istnienie i miłość jaką do niego czujesz.( KOCHAM JĄ OD PIERWSZEGO DNIA <3 I Z KAŻDYM DNIEM CORAZ MOCNIEJ, JUŻ SIĘ NIE MOGĘ JEJ DOCZEKAĆ :)

A TO MY :)
11tv0ax.jpg

i LILIANA :)
10x83kl.jpg

Buziaczki Kochane!

W końcu chwila dla siebie ... Dzisiaj z pracy wróciłam wypompowana, zarówno fizycznie, jak i psychicznie. To dopiero drugi dzień po urlopie, a mnie znów zaczyna irytować współpracownica. Kobieta jest sporo starsza ode mnie i matkuje nam, traktując nas jak dzieci. Nie szkodzi, że ja pracuję w tym fachu 4 lata, a Ona jest z nami od kliku miesięcy,a wcześniej pracowała w kompletnie innej branży. Do tego jest sztywna i brakuje Jej luzu. Trzeba uważać na każde słowo, bo obraża się i chodzi nafochowana... I weź się tu człowieku nie stresuj. Praca nie służy staraniom o dziecko,zdecydowanie nie.

Dzisiaj 12 dc. Zaczynają się bóle jajnika, ale śluz póki co kiepściutki.;/

Zabiegany dzień. Najpierw byliśmy na 40 leciu prowadzenia treningów naszego sen seia   Boziu, ile czasu ja tych ludzi nie widziałam, a tak ich wszystkich lubię... A chłopaczki jak powyrastali! Berbecie co mi się koło kolan kręciły głowę wyższe ode mnie!! To chyba najlepiej znający mnie ludzie, bo co komuś powiedzieliśmy o ciąży to słyszałam "o, widzę, że pełna realizacja planu"   Uwielbiam   Potem byliśmy na basenie z Zosią, dzisiaj już nie krzyczała "nie nie" i nawet pani coś na niej pokazała dwa razy, bo takie nieustraszone to moje goblińskie nasienie   No a potem matka miała chwilowe wychodne, byłam w pubie z moimi (byłymi już niestety) współpracownikami. Nie wiem tylko skąd tam się wzięła team leaderka, bo nie dość, że na l4 siedzi to miało jej nie być! I atmosfera troszkę z dupy przez to, ale pogadałam sobie, pośmiałam się, popiłam sok pomarańczowy z grenadiną (bez wódki waniliowej to już nie to samo...) i zanim się rozkręciło musiałam uciekać   A zapowiadało się, że będziemy śpiewać karaoke. A że tylko ja jestem na tyle czubiasta, że na trzeźwo nie ma problemu   to nie zdążyliśmy zanim musiałam iść.
Mieliśmy jutro wpaść do znajomych, to młody we wtorek bostonkę wyłapał! I nie ryzykujemy, dziękuję bardzo za takie świństwo...
A co do Groszka, mam już taki brzuszek, że się nie wyprę :P

Doszłam do wniosku, że posty lepiej pisać dzień później jak człowiek ochłonie, uspokoi się i poukłada sobie wszystko.

Wczoraj byłam w nowej klinice. Czas opóźnienia wizyty 2 godziny, cena za wizytę 200 zł.
Wkurza mnie czekanie, nienawidzę czekać a tam podobno to normalka. od 0,5 do 2 godz opóźnienie jest zawsze. Rozumiem że jak się idzie na NFZ i nic nie płaci to trzeba czekać, ale jak kurcze to wszystko jest tak drogie to już irytujące jest takie opóźnienie.. Człowiek urywa się wcześniej z pracy, gna po zakorkowanym mieście żeby zdążyć a później i tak wszyscy mają mnie w dupie.
Popłakałam się w poczekalni.. Czasem nie potrafię sobie poradzić z tym całym smutkiem, z tym co nas spotkało w życiu.
Nie rozumiem dlaczego w ogóle muszę przychodzić do takiej kliniki, dlaczego nie możemy tak normalnie jak inni..
To cholernie trudne.

Jak się w końcu dostałam do nowego lekarza to oczywiście cała historia naszej choroby, mojego leczenia, torbieli.. no i USG.
A co wyszło na USG?

Że moja torbiel była taka samotna, że zapragnęła towarzystwa! i teraz są dwie :)
Jedna duża i jedna mała..

Doktor stwierdził, że koniecznie mam odłożyć te tabletki antykoncepcyjne, które poleciła mi moja Pani ginekolog (Kontracept) bo to tylko pogorsza sprawę i on bedzie mnie leczył "po swojemu"..
Dostałam więc Orgametril i kolejna wizyta 15.09.

Mamy zielone światło na sprowadzenie nasienia, ale jakoś nie potrafię się tym cieszyć.
Pół roku walczymy o PIERWSZĄ próbę, a ile jeszcze przed nami..
Już pół roku jak próbujemy doprowadzić mnie to stanu jakiejkolwiek użyteczności. Porażka.


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 września 2016, 08:09

Tulipanka Przytulić Marzenie 6 grudnia 2016, 12:10

Spojrzałam na test po 1h i zobaczyłam tam cień cienia. Niestety, najpewniej pozostałość po pregnylu.


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 grudnia 2016, 11:08

Mamax Walka o Bobo. 31 sierpnia 2016, 20:29

31+4

Wczoraj bylam u Poloznej. Na ktg nie ma jeszcze widocznych skurczy a wszystkie badania tez sa w porzadku. Nawet zelarzo jeszcze dobre jest ale mimo to profilatycznie dostalam recepte na tabletki zeby nie spadlo. Jedynie co mnie martwi to moja waga bo zamiast tyc to ja schudlam no i zylaki na nogach znowu daja znac o sobie i bola. Nosze specjalne rajstopy ale czy to cos pomoze to nie wiem a takie sa niewygodne ze szok ale coz zrobic musze przecierpiec. Nosze tez po domu taki pas podtrzymujacy brzuch. Dostalam go przy ciazy z Maximiliankiem na bole spojenia lonowego. Teraz boli nie ma ale z pasem jakos lzej mi sie chodzi wiec uzywam.

Komplecik do sesji zdjeciowe, cudna czapeczke i maluchne skarpetki czekaja na mojego maluszka. Inne cudne ciuszki tez sa gotowe. Jeszcze dwa miesiace i bede przytulac, karmic piersia, przewijac i kochac, kochac nad zycie to moje trzecie szczescie malenkie :-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 września 2016, 09:23

MatyldaG Przeżyć to co jest nam niepisane 31 sierpnia 2016, 20:31

13+0

Witamy się w drugim trymestrze :)
jupi! mnostwo obaw nadal mam w glowie, ale po przekroczeniu tej magicznej daty, jakby 10 kg nerwow z głowy mniej :)

Szczegolnie ze dzis bylam na szybkim podgladanku i widzialam dzieciaczki, od piatku urosly prawie centymetr! i jak to ginek powiedzial "leza sobie w pozycji 69" :P


To może krótkie podsumowanie I trymestu:
- strach i obawy, żeby wszystko było dobrze
- mdłości, mdłości i jeszcze raz mdłości + żyganko o każdej porze dnia i nocy, leżenie plackiem i jedzenie co godzine, nocne wstawanie na kanapki. Mdłości nawet przy szybkiej zmianie pozycji lub schylaniu się, przy szybszych chodzeniu. Mdłosci w kazdym sklepie i na kazdy zapach, mega torsje przy myciu zebow :P
- zgaga
- ciagniecie w pachwinach
- pojawianie się brzuszka :)

Teraz zaczyna sie ponoc najprzyjemniejszy czas ciazy, zobaczymy ile w tym prawdy :)

anemic Wielkie chcenie ... 31 sierpnia 2016, 21:42

Owulacja się zbliża. Jutro wizyta w klinice. Rozdupiłam swój nowy samochód. D. w furii. Nawet gdybym była zdolna do rozpłodu to pozostałoby mi niepokalane poczęcie. Pierdolone życie. Że jasny chuj mi się wszystko tak jebie!!! Jak ja nienawidzę wszystkiego! Kurwa!

Dzezabella Od różu wolę fiolet ;) 31 sierpnia 2016, 21:54

39dc.

Poszłam z moimi wynikami do lekarza rodzinnego.
Mam bezobjawowe zapalenie pęcherza. Lol. Zawsze skręcałam się z bólu przy sikaniu, jakbym żywym ogniem sikała, jak mnie to ku*estwo dopadało. A teraz nic. Spoko. Niby dał antybiotyk, ale nie biorę go na razie, ledwo odstawiłam luteinę i czekam na @. Chcę porobić wszystkie badania u gina, niech on decyduje czy coś brać czy nie.

Byłam wczoraj z mamą w ikei. Kupiłam w końcu półki nad tv, jutro może M. z sąsiadem je powieszą, bo ja będę po nocce. I chyba przepchnęłam wniosek nowej szafy do przedpokoju ;)
Oczywiście dokupiłam też milion pierdółek, i wydałam miliony monet. A mogłabym tam kupować i kupować...
Oficjalnie ikea zostaje dopisana do Listy Sklepów Po Wypłacie Zakazanych, jest tuż obok Pepco, Mintishop.pl i Empiku.
Siada mi matryca w laptopie, będę musiała wywieźć go do salonu. W centrum handlowym. Szlag :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 września 2016, 05:45

Od dziecka mam wyjątkowo słaby wzrok. Odkąd skończyłam 15 lat, cały czas słyszałam, że w moim przypadku w grę wchodzi tylko cesarka. Ok, cesarka ma swoje plusy i minusy, ale skoro nie ma wyjścia, to przyzwyczaiłam się do myśli, że w taki sposób urodzę i tyle.

Tymczasem wczoraj miałam wizytę u mojej okulistki, która zajmuje się moim wzrokiem od ponad 20 lat i jest uważana za prawdziwą specjalistę w swoim zawodzie i, ku mojemu szokowi, usłyszałam, że nie widzi w moim przypadku bezwzględnych wskazań do cesarki. Fakt, mam minus 10 dioptrii w gorszym oku, ale żadnych śladów odwarstwiania się siatkówki ani innych podejrzanych zmian w dnie oka. A sama krótkowzroczność, nawet zaawansowana, nie jest obecnie uznawana za wskazanie do cesarskiego cięcia. Moja lekarka poprosiła jeszcze swojego męża, znanego profesora okulistyki, o zbadanie mnie i drugą opinię - również nie widział żadnego zwiększonego ryzyka dla mojego wzroku.

Kiedy powiedziałam mamie, że mam rodzić naturalnie, wpadła w histerię. W rodzinie wszyscy od zawsze trzęsą się o moje oczy, więc mnie to nie zdziwiło, ale w końcu po to jestem pod stałą kontrolą dobrych lekarzy, bo ufam w ich wiedzę i profesjonalizm. Ale jednak reakcja mamy wytrąciła mnie z równowagi i zaczęłam szperać w internecie. W końcu znalazłam artykuł naukowy z 2013 roku podsumowujący większość badań dotyczących wpływu porodu na wzrok osób z zaawansowaną krótkowzrocznością i dopiero wtedy osłupiałam. Nie ma tych badań aż tak dużo, ale ŻADNE nie potwierdziło zwiększonego ryzyka pogorszenia wzroku lub odklejenia się siatkówki w wyniku porodu naturalnego. Wszystkie stwierdziły w konkluzjach, że cięcie cesarskie nie jest konieczne w takim przypadku jak mój. Co jeszcze ciekawsze, nie jest to teza kontrowersyjna nigdzie na świecie poza krajami Europy Wschodniej i byłego Związku Radzieckiego - tylko w tym regionie powszechne są skierowania na cesarkę z tego powodu, choć i u nas najnowsze rekomendacje Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego nie uznają już samej krótkowzroczności, bez innych zmian w oku, jako wskazania do cc.

Huh. Wygląda na to, że o ile mały się nie odwróci (na razie jest główką w dół), to jednak rodzę naturalnie. Z jednej strony cieszę się, że uniknę operacji. Z drugiej... Jezus, Maria, jak ja sobie dam radę??? Nie mógłby się ten mój mały kosmita po prostu teleportować na zewnątrz???

P.S. A propos kota - po dwóch dniach stwierdził, że jednak w łóżku z państwem jest wygodniej i stracił całkowicie zainteresowanie łóżeczkiem. Chyba coś jest w tych radach, żeby wszystkie meble dla dziecka rozstawić z wyprzedzeniem i pozwolić kotom na przyzwyczajenie się do nich. Dzięki Wam wszystkim za rady! Część może wypróbuję, bo został mi jeszcze drugi kot, który z kolei zakochany jest w przewijaku :D Folia na nim nie pomaga, moja kotka lubi jak jej coś szeleści. Chyba sięgnę po broń atomową czyli spryskiwacz z wodą.

Nic, zero, biało....siedzę i ryczę. Bo dlaczego akurat mi miałby się trafić wynik fałszywie pozytywny?!
Kurwa!! A może to przez to, że wczoraj test był czulszy? Myślałam iść na betę, ale teraz zgłupiałam...Do dupy z tym wszystkim :(

21dc
Była chwila ze myślałam sobie - w tym cyklu sie uda, na pewno sie uda, w końcu MUSI sie udać wiec czemu nie juz teraz...
Ten moment juz minął. :/
Teraz wróciłam bardziej do etapu - nigdy sie nie uda...
Skąd te wahania? Nie wiem, tak juz chyba mamy nie? Przy pierwszej ciąży objawy zaczęły mi sie tak wcześnie, ze teraz mimo ze do @ mam jeszcze 9 dni to juz wydaje mi sie ze ten cyklu należy spisać na starty. Ciagle łapie sie za biust licząc, że poczuję chociaż najmniejszy ból, a tam nic. Na domiar złego, znowu wysypało mnie na twarzy. Eh no cóż, mam nadzieję, że jak wreszcie znowu zobaczę te 2 kreski na teście i ciąża bedzie sie ładnie rozwijała, to wrócę do wpisów z tego okresu i będę sie uśmiechała ze szczęścia ze ten etap mam juz za sobą, ale na razie muszę w nim żyć.

Z innej mańki - byłam dzisiaj u mojej pani ginekolog, nie mówiłam jej ze tydzień temu byłam u innego lekarza, zrobiła mi cytologię, usg na którym rownież potwierdziła owulację z lewego jajnika i umówiłyśmy sie za 2 tyg. Do tego czasu muszę powtórzyć badania TSH, mimo ze wyniki miałam w normie (2,06) to dążymy do lekkiego obniżenia do 1,5. Do czasu kolejnej wizyty Mój musi powtórzyć badania nasienia. Jeśli wyniki nie poprawią się znacząco zdecydujemy się na inseminacje. Mam dosyć czekania.


Wiadomość wyedytowana przez autora 31 sierpnia 2016, 22:26

Zanim jeszcze przeskoczę na fiolecik, to taki krótki wpis...

Ciekawa jestem, którą z was, wkurwiła dziś informacja w wiadomościach o pijanej kobiecie, która urodziła w lesie???!!!dziecko z promilami!!!Noszszsz tyle się kobita witamin nabrała, tyle nastarała, tak dbała o siebie, a tu taka sytuacja, na koniec ciąży...Nie pojmuję tego, skąd te kobiety mają taką płodność,ile razy robiły badania, usg, brały witaminy???No dlaczego jest tyle niesprawiedliwości???
Ciekawe kto wydaje więcej kasy, one czyli te wyluzowane luzary, na alkohol, czy my na lekarzy, badania, witaminy?A może do cholery, one mają jakieś alko płodności, a my nic o tym nie wiemy, trzeba by podpytać, co one dobrego piją i zamiast Inofemu czy Ovarinu, wypróbować coś innego???

Cycki jakoś za specjalnie jeszcze mnie nie bolą, ale może to jeszcze za wcześnie.Ot i tyle na dziś.

anemic Wielkie chcenie ... 31 sierpnia 2016, 23:19

Odechciało mi się wyjazdu do kliniki -.-

No i nadzieję odebrała @. Smutno mi z jednej strony z drugiej mogę zacząć brać CLO i może wtedy się uda. Panie Boże daj Nam siłę.

mała90 W oczekiwaniu na 2 kreski 1 września 2016, 15:15

Dzisiaj kreseczka mocniejsza, śluz jest ;) uhuhuhuu :P
Nowa nadzieja ;)
No i energii jakoś więcej ^^

Dzisiaj mam sporo pracy, ale jakoś dzisiaj bez narzekania :) Plany na weekend mamy - spotkanie się z przyjaciółmi w piątek i sobotę a w niedzielę IMPRA - babcia Michała kończy 85 lat i wyprawia je w bardzo przytulnej gospodzie za miastem w lesie. Będzie na pewno przyjemnie. Tylko co ja będę jadła? Trawę razem z tamtejszymi krówkami i konikami :P Nie no... Coś wynajdę dla siebie ;) Pogoda też ma dopisać więc czas na relaks. Przyda się teraz ;)

Musimy się trzymać dziewczyny! Żyć tą nadzieją i się nie poddawać!

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)