Trochę się uspokoiłam. NT ma granicy normy to jeszcze nie wyrok. Czekamy na wynik testu PAPPA. Co ma być to będzie. A takie śliczne moje maleństwo już jest... 
Dawno pisałam. Prawie rok minął. Wyszłam za mąż i z utęsknieniem wyglądam dwóch kreseczek. Wpatruje się w te testy jakbym miała tam wzrokiem kreskę namalować. Niestety ciągle biel. Jutro rano zamierzam zrobic test. Minął tydzien od ostatniego testu, może cos sie w tym czasie zmieniło. Bola mnie sutki a praktycznie mi się to nie zdarza. Może się i nakręcam, ale tak bardzo bym chciała 
Zawsze ku... coś
jakimi ludzie potrafię być gnidami. Robimy mnóstwo zakupów przez internet, wszystko ładnie pięknie, praktycznie każdą rzecz do mieszkania kupiłam przez neta. Raz dałam się nabrać, ale w ciągu 2 dni odzyskałam pieniądze. Aż do teraz
mąż szukał nowego telefonu, znalazł fajną ofertę, gość przekierował go do swojego sklepu internetowego (strona wygląda profesjonalnie), wszystko cacy, tylko po dokonaniu wpłaty sprzedawca się rozmył. Oczywiście ze mną jako potencjalnym kupującym ma kontakt, ale co ja mogę zrobić, ale męża olał...i 1000 zł poszło w.... 
Zgłosimy sprawę na policję, ale nie chce mi się wierzyć, że cokolwiek odzyskamy 
Absolutnie nie przechodzę na drugą fioletową stronę.
Wczoraj pokusiło mnie i zrobiłam test. Popołudniu czułość 25. pusty, biały. Ale pod światło jakby coś było. Popukałam się w głowę. Wyrzuciłam.
Za kilka minut wróciłam. wygrzebałam z kosza i no widać było cień kreski. ale że płytkowy taki pasek to zdrapałam przypadkowo.
rano drugi test. pepino czułość 10. PUSTY NIC.n nawet cienia.
pojechałam na betę. wynik jutro. ale jeszcze zrobiłam sikańca Check&go.. i znowu jest pasek jasny. . ale jest na pewno.
piersi bolą mniej niż w weekend ale bolą, trochę pobolewa brzuch jak na @.
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 września 2016, 16:08
13t4d
W moim brzuchu mieszka małe szczęście. Zupełnie niepojęte! To abstrakcja żeby w moim brzuchu mieszkał ktoś kto kiedyś będzie chodził ze mną na grzyby (o ile Maciek zmusi mnie do wyjścia na grzyby). Może uwierzę gdy zacznę czuć ruchy, albo na kolejnym USG. Kim jesteś?
12t2d
Jesteśmy po badaniach prenatalnych. Kamień z serca. Lekarz nie widzi nic niepokojącego. Czekamy jeszcze na wyniki krwi i konsultację z genetykiem ze względu na wcześniejsze poronienia. Wczorajszy widok na długo zostanie w mej pamięci. Widziałam Twoje nóżki, jak machasz rączkami, strasznie byłeś wczoraj ruchliwy. Lekarz nie był w stanie określić płci, stwierdził, że jesteś albo bardzo wstydliwy, albo bardzo złośliwy. Wiesz co było najprzyjemniejsze? że nie nazywał Cię płodem tylko po prostu DZIECIAKIEM! Tak, jesteś już 6 cm dzieciakiem, a mamusia coraz bardziej wierzy, że wszystko skończy się dobrze i już za 6 mcy będę Cię tulić w ramionach. Po raz pierwszy na prawdę w to uwierzyłam Dzieciaku! I ta możliwość słuchania bicia Twojego serduszka- jest lekiem na wszystko. To da mi siłę na kolejne dwa tygodnie do następnego usg. Strasznie męczą mnie mdłości i wymioty, ale dla Ciebie zniosę wszystko!
I co najważniejsze: wczoraj były urodziny moich 14letnich juz siostrzyczek- dostały najpiękniejszy urodzinowy prezent o jakim marzyły- Twoje zdjęcie! Będą super ciociami! Tylko długo musiałam je uspokajać, bo ryczały jak szalone ze szczęścia, a ja razem z nimi, kiedy zobaczyłam ich reakcję. Wszyscy Cię kochają. Teraz powoli ogłosimy światu cudowną nowninę. Już pora aby dowiedzieli się o Twoim istnieniu. Tak bardzo Cię kocham mój Okruszku i nie umiem opisać swojego szczęścia..
Za tydzień termin @. Już zaczynają mi się brązowe plamienia. Kto wie co to znaczy ręka w górę
! No oczywiście, że nadchodzący okres. Chyba muszę wreszcie odpuścić te starania, bo z nich nic nie wychodzi.
Dziękuję Wam kochane za słowa.
Zaraz opuszczam fiolet, jestem tu jeszcze jedną nogą...
Dzwoniła moja ginekolog i powiedziała, że poronię, więc czekam na rozwój wydarzeń. Jak na razie 5 godzin trwają pobolewania podbrzusza i jajników, a brudzenie się nie rozwija w krwawienie, jest tyle co kot nasrał.
I teraz paradoks życia...do głowy by mi nie przyszło, że nad tym będę się musiała kiedykolwiek zastanawiać...co mam zrobić, żeby poronić?????żebym poroniła sama w domu????bez czyszczenia.Bo mam przyjechać 20 września do ginekolog tak, jak miałam umówioną wizytę i wtedy sprawdzi, czy jest ok, czy nie trzeba łyżeczkować.A tego nie chcę!!!Nie wiem czy mam pójść na rower, skakać, biegać...czy czekać????Mam "nadzieję, że jak Hcg tak drastycznie spadło, to spadnie jeszcze bardziej i pójdzie samo!!!!!Tylko kiedy?bo na razie latam co chwila sprawdzić, czy już...
Izabela82, masz rację, nie powinnam Jemu wypominać, ale u mnie często własnie w takich sytuacjach następuje upadek wiary, wątpię, buntuję się i nie wiem, co myśleć. Może to On sprawdza mnie, tylko dlaczego kolejny raz i w ten sposób, nikt mi na to nie da odpowiedzi.
I nie chciałabym musieć skorzystać z takiego zwolnienia, bo nie chcę by ktokolwiek w pracy wiedział, że kolejny raz, rok po roku, tracę ciążę.
34dc 9dpo
No tak czas po owulacji ciągnie się w nieskończoność. Zapomniałam już przez ten rok co znaczy to czekanie i trwanie w nadziei że jednak @ o nas zapomni a przy tym ujrzymy dwie kreski na teście.
Mimo iż to mój cykl na spokojnie to jednak to odliczanie i ta niewiedza czy się udało jednak mi się udziela. Dziś znowu zaczyna mnie boleć brzuch na @ i przy każdej wizycie w toalecie sprawdzam czy jej nie dostałam. Piersi które jakiś czas temu przestały boleć , dziś znów zaczynają o sobie przypominać oby nie zwiastowało to nadejścia nielubianej czerwieni
Ale radocha poprawiły mi się nieco wyniki.Co prawda jeszcze coś im tam brakuje ale już niewiele.Hemoglobinę i żelazo mam wreszcie w normie, oby tak dalej się utrzymało.
Za to nie udało mi się dostać do mojego doktora.Klinika obwieściła ,że 12 września będą zapisy na soboty w październiku.Chciałam sobotę bo wtedy Fum mógłby jechać ze mną. A tu chała p internetowy zapis nie nie działa a dodzwonić się nie było można. Udało się wreszcie po 17 po to by się dowiedzieć,ze do mojego doktora już nie ma miejsc. Mogę się zapisać do innego. Nie skorzystałam z tej opcji bo zależy mi właśnie na nim.Jakbym chciała do innego to bym chodziła u siebie. Nie chodzi o to,że to ma być "doktor z Poznania" tylko ten konkretny.
Może ktoś zechce zrezygnować bo jak nie to dopiero w listopadzie mam szansę.
W ogóle to nie mam humoru bo czeka nas przeprowadzka do innego miasta.Tam gdzie Fum pracuje,już mamy mieszkanie umówione.Entuzjazmem nie pałam bo nikogo tam nie znam, nikogo z rodziny tam nie ma a do tego nie lubię tej mieściny.Robię to tylko dla Fuma bo widzę,że go te dojazdy męczą.Przynajmniej nie będzie musiał wstawać o świcie.
15 tydzień + 2 dni 
Dziś miałam usg, wszystko jest ok, szyjka ładna, dzidzia nareszcie sie ruszała baaaa klaskała rączkami
dzidziuś ma 9 cm od głowy do pupy juz wiemy że na 100% że jest to chłopczyk 
Powoli do mnie dociera, że będę miała synka (bo zawsze myślałąm że córkę)
ważne żeby był zdrowy 
a ja czuje się już całkiem całkiem, mdłosci ustępują to może zaczne tyć bo poki co waga stoi w miejscu 
Dziewczyny strasznie Was przepraszam, za to co wczoraj napisałam o smutku! Jestem paskudna i mam straszne wyrzuty sumienia... Jesteście wspaniałe, że tak mnie tu pocieszacie, dziękuję:* Będę z całych sił trzymać kciuki, już zaciskam, by najbliższe 9 miesięcy było najszczęśliwszymi w Waszym życiu! Co dla niektórych kolejnymi najszczęśliwszymi 9 miesiącami w życiu, o ile poprzednie nie były okupione w nadmiarze ^^urokami^^ tego okresu;)
Już mi troszkę lepiej, choć nie wiem czy to nie dlatego, że uwierzyłam w magię obecnych cykli i robię sobie nadzieję, że za tydzień z hakiem do Was dołączę... Ach, jakby to było cudownie!
Mam przeczucie, że naprawdę nic z tego nie będzie w tym cyklu. Nadzieja jest zawsze. Głowa robi swoje i to jest straszne. Czuje, że fr@nca się czai. Bolał mnie brzuch dzisiaj. Mogę chyba to nazwać bólem miesiączkowym. No i plecy. Miałam dobry humor cały dzień, ale jakoś tak mnie na wieczór dopadły dziwne myśli. Pójdę spać wcześniej. Wyłączę się trochę. Zresetuję. Jutro będzie lepiej 
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 września 2016, 20:28
Dziś zauważyłam, że moje loczki kręcą się bardziej niż zazwyczaj. Podobno wskazuje to nadchodzące dni płodne. Wcześniej jakoś nie zwracałam na to uwagi.
Jestem tu od niedawna, ale już chyba uzależniłam się od OF.
21 dc... czekam jutro na wzrost temperatury, która potwierdzi owulację. Pik LH był na pewno bo robiłam wyniki z krwi, miałam też monitoring i pęcherzyk w 15dc miał co prawda tylko 13 mm, ale ginekolog mówił,że biorąc pod uwagę moje długie cykle to wszystko może być w porządku z pęcherzykiem i to normalny wzrost. Tego też się trzymam!
Najgorzej, że bierze mnie chyba przeziębienie:/ swoją drogą nie wiem, które to już w tym roku! Najpierw bolało gardło, a dziś już katar...boję się, żeby nie zaburzyło mi tylko temperatury. Nie lubie chorować po owulacji, bo zawsze jest szansa, że się udało, więc wszystkie leki, które zazwyczaj biorę odpadają
Może macie dziewczynki jakieś sprawdzone bezpieczne sposoby na takie przeziębienia??
.......
Jezu ufam Tobie...
W tym roku na Naszą 5 rocznicę ślubu decyzja padła że jedziemy na Kretę . Chcieliśmy Hiszpanię ale z racji tego że w sierpniu byliśmy tydzień na Węgrzech finanse wakacyjne trochę się pomniejszyły. Tym razem jedziemy tylko we dwoje
Od jakiegoś czasu boję się latać samolotami.Niewiem z czego to wynika. Wcześniej nie miałam takiego problemu. Teraz gdy tracę grunt "pod tyłkiem", nawet na karuzeli po prostu panikuję. Kupiłam sobie tableteczki uspokajające mam nadzieję że pomogą.
Co do castagnusa-mineło 90 dni i odstawiam to "gówno". Owszem pomógł na PMS i bol piersi ale okazało się że podczas brania miałam prawdopodobnie 2 cykle bez owulacyjne i obniżyły mi się objawy płodności (np. śluz) ;( może to tylko zbieg okoliczności? ale mam nadzieję, że rozpoczynający się cykl bez castagnusa wystrzeli z podwójną siłą 
Kolejny kwiatek - rozmowa z kuzynką męża, kochana sympatyczna dziewczyna. Na koniec rozmowy życzy mi spokojnej ciąży i - żebym po tym dziecku przełamała się i zaszła w drugą ciążę naturalnie. Tak. Ja, przełamała się. Tak. Z pustego i Salomon nie naleje. Ale pomimo całej wiedzy i świadomości że niepłodność jest po stronie męża, i tak to kobieta musi się przełamać i zajść w ciążę. Dobrze.
Teściowa wróciła z wakacjowania. Szlag. Odzwyczaiłam się.
Jutro urodziny męża. Prezent mam skromny, nie mogę się zmobilizować do wydatków, mam ciągle w głowie że musimy zapewnić jak najlepszy start dziecku. Nic to, dla męża mimo wszystko nieporównanie większy prezent rośnie u mnie w brzuchu, coraz większym zresztą ❤
Nie mogę doczekać się usg prenatalnego, jeszcze 6 dni. Wiem że może być różnie, staram się nie myśleć żeby nie przyciągać złych myśli. Nie myślę więc wcale. Mąż nie mówi prenatalne tylko planetarne. Ciekawe skąd to wziął
5dc
Hej, przepraszam ze sie tak mało udzielałam, ale po tym jak przyszła @ musiałam troche odpocząć od tematu starań 
Z nowości u mnie - Mój był dzisiaj na ponownych badaniach nasienia (poprzednie 20.06) i niestety poprawa jest tak mała, że to aż żałosne. Jeśli chodzi o ilośc całkowita to jest dużo lepiej bo z 14 mln wskoczyło na 43 mln, więc Fertilman plus zrobił swoje.
Natomiast cała reszta dupy nie urywa... Piękna morfologia z 14% spadła do 9% i ruch... Tu jest pies pogrzebany... wcześniej szybkich postępowych było 0 i nadal jest 0. Wzrosła odrobinę, ale tez bez rewelacji ilośc wolnych postępowych z 15% na 23%.
Po badaniu nasienia bylismy od razu u mojej pani ginekolog - powiedziałam swojemu ze ma iść ze mną bo chciałam zeby sam usłyszał to co lekarz ma do powiedzenia.
Odbyliśmy fajna, dość długa rozmowę z moją Gin I zdecydowaliśmy sie na inseminację. Pani doktor potwierdziła tylko to co ja mówiłam swojemu w drodze do niej w samochodzie - czyli ze z takimi wynikami oczywiście ze jest szansa na ciaze, ale to moze trwać miesiące a nawet lata a ja nie zamierzam tyle czekać. Pani doktor po obejrzeniu wyników powiedziała ze jesteśmy książkowym przykładem pary kwalifikującej sie na inseminacje, a ponieważ moje wyniki są wszystkie na razie w normie to tym lepiej.
Dostałam w związku z tym skierowanie na HSG, w tym cyklu raczej juz sie nie uda go wykonać bo to musi byc przed owu wiec pewnie dopiero ok 13.10 , ale jutro sie dowiem na pewno jak dodzwonię sie do szpitala. Potem wszystkie ponowne badania krwi, wymazy itd i do dzieła.
W sumie sie cieszę z dzisiejszego dnia, bo wreszcie zapadły jakieś konkretne decyzje i wiem na czym stoimy
mąż po rozmowie z moja gin tez jest bardzo pozytywnie nastawiony na inseminacje 
Generalnie czuję sie tak jakby jakiś kolejny rozdział, po roku starań się przed nami otwierał
zaczynamy rozdzial INSEMINACJA! 
Kochane, dziękuje wam za wszystkie wasze słowa, wiem, że nie jestem sama.
Żegnam się już z Tobą, mój Skarbie.Dziękuję, że pojawiłeś się chociaż na chwilkę, że dałeś mi tyle radości i nadziei.Wiem, że nie mogłeś/mogłaś zostać z nami na zawsze, to jeszcze nie był Twój czas, to znowu nie był ten czas.Będę na Ciebie czekała, do końca, nie stracę nadziei,nie przestanę o Tobie marzyć.Zaczekam, choć teraz serce mam w kawałkach, choć nie wiem jak się podnieść, ale zaczekam.Przyjdź, kiedy będziesz gotowy/gotowa.Zawsze i w każdej chwili i zostań już z nami na zawsze.
Jeszcze wrócę na fiolet, na długie 40 tygodni.A teraz choć oczy pełne łez,muszę jechać do pracy, muszę udawać, że cokolwiek mnie interesuje. A mój Skarb odchodzi sam, w nocy zaczęło się na dobre.
Ciąża zakończona 14 września 2016
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.