Scan

Wzruszenie bylo ogromne kiedy ujrzelismy nasz malutki cud na ekranie:-) Ma 7.96mm i serduszko bije pieknie:-) Badanie mialam przez pochwe, nastawialam sie na usg zewnetrzne. Nie slyszelismy serduszka, ale widzielismy jak szybko bije. Cudowny moment. Zycze tego kazdej:-)
Maz zachwycony, zwlaszcza widokiem bijacego serca. Ciagle o tym mowi:-)

Kamien spadl z serca. To byl stresujacy poranek.
Wizyte mielismy z pielegniarka, z ktora juz 3 razy sie wczesniej spotkalismy. Byla bardzo serdeczna, jeszcze tak wesolej jej nie widzialam. Mamy jej zdjecie dziecka wyslac po.porodzie. Bo to byla juz nasza ostatnia wizyta w klinice, teraz juz musimy zglosic sie do GP.
Termin mam na 7go maja. Kocham ten miesiac:-)

Zdjecie wstawie pozniej. Poki co musze jechac do pracy.
Nie spodziewalam sie az tak wielkiego odzewu pod poprzednim postem. Alez to mile. Pozdrawiam Was wszystkie:-* Milego dnia.

f91f8b7445db5152med.jpg


Troche mnie boli brzuch po tym badaniu.


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 września 2016, 14:47

3 dc @ troche juz od pusiła i wracam do gry . czyli dieta i regularne posiłki i ruch. w ostatnie dni nie chciało mi się jeść ale jak już coś to ciągnęło mnie na słodkie :/ ale dzielnie walczyłam choć pól czekolady orzechowej z rodzynkami poszło w ruch :/ a co do ruchu pogoda , zmęczenie po pracy i okres powodował ze nie chciało się wychodzić z domu.


dziś rano waga 90,00 kg choć przez chwile sie zawachała na 89,99 kg :P:P ale ostatecznie pokazał 90kg. wiec jeszcze tyci i będzie wymarzona 8 z przodu :) a później z - 9 Kg

rano- biore kwas foliowy
przy obiedzie - witamine D 2 tabletki i alanerv 2 tabletki ( witaminy z grupy b)
przy kolacji- glucophage 1000 jedna tabletka

znalazłam ostatnio olej z wiesiołka wiec chyba go bede jeszcze brac ( jeszcze zeszłego roku ale termin ważności dobry)

i mam jakieś przeczucie że wszystko się podkłada i może nie w tym cyklu ale w kolejnych :) jest nadzieja .... że Bóg wszystko czyni w odpowiednim czasie :)


a wraz z pojawieniem sie @ zeszło zemnie żle emocje i jest takie uffff...

Tydzień. Minął już tydzień? Całe 7 dni. A ja nadal mam wrażenie jakby to było wczoraj.. Tonę w smutku i morzu łez. Wokół mnie tyle kół ratunkowych, ale ja nie wiem czy tej pomocy chce. Mieliśmy tyle planów, marzeń. Miał być czerwiec, ciepłe spacery, miały być góry Góralu.. Mam żal do siebie.. Żałuję, że nie potrafiłam cieszyć się tymi pięknymi chwilami. Ciągle towarzyszył mi strach. Bałam się o Ciebie na każdym kroku, drżałam przed wizytą, w każdej chwili kiedy coś zabolało.. A radość? Gdzie była radość? Przepraszam.. Tak bardzo Cię przepraszam.

A skoro dzień zaczął się łzami, to po co wstawać?

mkl Marysia, Stanisław- czekamy na was:) 18 listopada 2016, 12:35

Niestety tak jak się spodziewałam, beta negatywna;(

kropka_ myśloodsiewnia 20 września 2016, 12:48

chyba już wybraliśmy szpital i ostatecznie (po przeanalizowaniu różnych opcji) podeszliśmy do tematu jak najbardziej praktycznie, tj. jak najbliżej miejsca zamieszkania. oczywiście to jest na razie takie wybranie "w głowie", bo w praktyce to jest tak, że masz rozwarcie i jedziesz, a po drodze modlisz się, żeby było miejsce. chociaż podobno jak akcja jest zaawansowana, to nie mogą odesłać z kwitkiem i tego się trzymam. poza tym "nasz" szpital nie jest podobno oblegany, więc nie ma się co martwić do przodu.

szkołę rodzenia też już umówiłam i to w tym samym szpitalu, co by się jakoś oswoić. w sumie to nie wszyscy z tego korzystają, ale przy pierwszym dziecku na pewno nie zaszkodzi, szczególnie Mężowi. gorzej z umówieniem położnej (bo chcemy się zdecydować, przynajmniej przy pierwszym porodzie na tzw. odpłatne usługi okołoporodowe), ponieważ do której by nie zadzwonić mówią, że to jeszcze za wcześnie, co z polskiego na polski oznacza, że jeszcze wszystko się może zdarzyć, więc po co na tym etapie się angażować. no bezduszne, ale w sumie z ich punktu widzenia uzasadnione/praktyczne.

z innych spraw to mamy już pierwsze i drugie imię dla synka, które ujawnimy dopiero po porodzie. natomiast, żeby się trochę podroczyć z rodzinką (szczególnie z naszymi Mamami/a dzidziusiowymi Babciami) oficjalnie będziemy mówić, że będzie miał na imię jak tatuś, z dopiskiem junior: "tatuś" junior. oczywiście jest to pomysł Męża, a ja jak zwykle dałam się urobić. jak sobie tylko pomyślę, że z naszego syna też może wyrosnąć taki mały żartowniś, albo że w perspektywie możemy mieć więcej synów, to nie wiem czy ja się nie wyprowadzę i nie będę ich wszystkich odwiedzała tylko w weekendy.

aster Plan B. 15 października 2022, 15:26

9. dpt.
Dzisiejsza beta: 146,6 😲🤯
Ciągle jeszcze nie wierzę co się dzieje...

_ine dla przyszłej mnie 2 stycznia 2024, 16:45

Człowiek produkuje średnio osiemdziesiąt dwa litry łez rocznie. Nie wliczając w to płaczu. To jedynie naturalna wilgoć służąca ochronie naszych oczu. Czyli naszymi łzami możemy wypełnić średnio szklankę na dobę. A jak dodamy do tego łzy z płaczu, ilość ta przekroczy już pół litra na dobę.

Dlatego cenię sobie myślenie o istnieniu pewnej średniej, przybliżonej wartości dotyczącej różnych aspektów funkcjonowania naszego organizmu. I nawet jeżeli chwilowo znajdujemy się daleko od tej normy, i nawet jeśli odstępstwo to trwa przez dłuższy czas, zawsze istnieje szansa, że dogonimy tę średnią. Dlaczego przez całe życie miałabym zawsze utrzymywać wyższą niż przeciętna ilość łez, średnią ilość poronień czy średnią liczbę lat bez dzieci?

Dlaczego pamiętnik? Długo myślałam, że to nie dla mnie. Ale chcę pamiętać. Zrobić to dla przyszłej siebie. Dziś wspomnienia już mi się mieszają. Nie pamiętam dokładnie biegu wydarzeń, swoich emocji. Trzy lata starań, trzy utracone serduszka, wzloty i upadki, łzy szczęścia i rozpaczy, dni w szpitalu, niezliczeni lekarze, operacja, setki tabletek, grube teczki z wynikami badań - to wszystko zaczyna już nachodzić na siebie. Patrzę do przodu, jednocześnie chcę zachować przeszłość. I myślę, że pamiętnik mi w tym pomoże. A może opisując swoje leczenie komuś pomogę? Może. Zobaczymy.

Gdzie jestem dziś? Początek 2024. Wracam tu po kilku miesiącach przerwy w staraniach. Po poronieniu w marcu 2023 weszłam w tryb buntu wobec haseł rzucanych z taką lekkością przez ginekologów "to się zdarza, proszę próbować dalej". Opracowałam swój plan diagnostyki. Kariotypy, immunologia, hormony, wady macicy... W sierpniu usłyszałam, że mam częściową przegrodę macicy (serio, żaden z ginekologów robiących mi dziesiątki USG nigdy tego nie widział?!). W październiku operacja usunięcia. Do grudnia terapia przeciwzrostowa. W ostatnich dniach 2023 dostałam zielone światło na powrót do badań. "Nowy Rok, nowa macica".

Zaczynamy!


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 stycznia 2024, 16:48

Rutelka Na wszystko jest czas pod Słońcem. 20 września 2016, 13:15

3 trymestr
38 tydzień ciąży
37t4d
9 miesiąc ciąży

Trochę nowinek po wizycie u ginekolog.
Jeśli synek się nie zdecyduje sam opuścić brzuszka do 29.09., to mam się stawić na IP 30.09.2016 na wywołanie porodu (w skończonym 39tc). Dostałam skierowanie do szpitala i wskazówki, co do tego jak go zachęcać jednak, żeby sam wyskoczył.

Indukcja porodu w 39tc ze względu na moją mutację genu MTHFR.

Matko, to już tak blisko. Cieszę się i boję.

Za 2 dni usg (ostatnie w przychodni) i KTG. A potem czekamy do 30.09.


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 września 2016, 12:44

7768aac48146a72fmed.jpg

Cudowne wieści nawiedziły mnie wczoraj wieczorem! Siostra mojej mamy, dużo młodsza od niej, a niewiele starsza ode mnie, również spodziewa się dziecka!! :) I na dodatek mniej więcej w tym samym czasie, co ja, więc będzie dla naszej rodziny podwójne szczęście <3
Jeju, tak bardzo się cieszę ich szczęściem. A poza tym nasze dzieciaki będą w tym samym wieku i razem będziemy mogły przechodzić przez ten magiczny okres :) Bardzo, bardzo się cieszę :)

Z wieści ciążowych - w końcu czuję, że naprawdę jestem w ciąży. Sikam jak najęta, cycki niedługo mi eksplodują, no i te paskudne mdłości się pojawiły (poranne to one tylko z nazwy są, bo mnie zawsze nawiedzają pod wieczór). Mimo wszystko czuję się najszczęśliwszą kobietą pod słońcem i już nie mogę się doczekać kolejnego podglądania mojej kruszynki. A do 5 października jeszcze tyyyyyyyyyyle czasu.

Dziś uświadomiłam sobie, że najważniejszym objawem ciąży było to, że odrzuciło mnie od słodkiego :D

od paru dni mam brak apetytu zjadłabym wszystko i nic.. Nie jadam chleba i innych rzeczy nie potrafie nawet już płatków na mleku mi się nie chce co mam jeść? Staram się ale jak nie mogę nic zjeść bo mi to rośnie.. Pije dużo na wodę to już patrzec nie mogę a po sokach mam zgagę po moich ulubionych pierogach mdli mnie.
Wczoraj mnie tak mdliło, że masakra sama marudziłam, że nie mam objawów to teraz mam :D
Dziś za to mdli mnie od samego rana i kreci się w głowie jedynie jak leżę to jest ok tak więc M sam stwierdził bym sie położyła bo rano az mi się na wymioty zbierało ehhh. Tak więc leżę i nic nie musze robić chodze tylko siku raz na godzinę a w nocy wstaje nawet 3.
Zauważyłam, ze spodnie mam za ciasne już nawet widać, że podbrzusze większe :) jeszcze wiele przede mną więc czekam cierpliwie aż moja fałdka na brzuchu zmieni się w brzuszek ciążowy to będzie czad :D

W piątek wizyta ale jestem od paru dni spokojna choć był dzień zwątpienia ale jest dobrze i będzie już się nie mogę doczekać aż zobaczę mój Mały(Wielki) Cud :) <3
A Wam dziękuję za wsparcie :) <3

Dream Chce zostac mamusią;) 20 września 2016, 13:37

Ciąża zakończona 12 marca 2014


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 września 2016, 14:04

31 dc

Czekam na @. Mam nadzieję, że przyjdzie już niedługo. Chcę już zacząć nowy cykl z nową energią (mam taką nadzieję). Już mam dość tego cyklu- ewidentnie widać, że jest bezowulacyjny. Już już była owulacja w 24 dniu cyklu (super śluz, dzień wcześniej nawet pojawił się rozciągliwy co u mnie dawno się nie zdarzył w tym dniu spadek temperatury a na następny dzień wzrost o 0,25). I co? I ku*wa nic! W trzecim dniu spadła temperatura i teraz raz góra, raz dół. Z każdym kolejnym dniem już mam mniejszą ochotę w ogóle ją mierzyć.

Powiem wprost miałam duże nadzieje w tym cyklu. Dlaczego?

1. Serduszek bardzo dużo- wiadomo w każdym cyklu się staraliśmy ale w tym to już szczególnie męża męczyłam żeby się udało.

2. Zaczęłam mierzyć temperaturę= poznaję swoje ciało, będę wiedzieć kiedy ta owulacja i dni płodne będą i wtedy to już w ogóle ostro działamy.

3. Zaczęłam robić testy owulacyjne- a nuż wskażą, że owulacja się zbliża a tu jej nie ma choć testy były pozytywne. Specjalnie kupiłam te, które pokazują LH od 25 lub 30 mlU/ml. Czytałam gdzieś, że przy PCOS testy mogą kłamać tzn. będą dodatnie cały czas więc stwierdziłam, że jak kupię te, które wykrywają wyższe stężenie to mniejsza szansa na pomyłkę.

4. Biorę Inofem- może on pomoże żeby komórki dojrzały i doszło do owulacji a później do zapłodnienia?

5. Plamienie w środku cyklu- do tej pory miałam tak raz w ostatnim cyklu ale wtedy nici z działań- oboje mieliśmy grypę i jak wracaliśmy z pracy to marzyliśmy o spaniu. A w tym cyklu serduszka i to dużo!

6. Śluz rozciągliwy- dawno go nie było bo pojawiał się tylko wodnisty przez kilka cykli a w tym cyklu był.

7. Wzrost temperatury po domniemanej owulacji- przez dwa dni żyłam nadzieją, że owulacja była i my wtedy działaliśmy.

8. Częściej staraliśmy się do lewej macicy niż w poprzednich cyklach- ciężko w nią trafić i seks nie jest wtedy dla nas przyjemny ale jeśli będzie owulacja z lewej macicy to musimy również tam działać.

9. Mój mąż nie musiałby robić badań nasienia bo przecież wtedy byłoby wiadomo, że jego plemniczki są w stanie wykonać swoją pracę :). Wiadomo dla niego mniejszy stres bo wiem jak się stresował przed i po poprzednim badaniu nasienia. I też kwestie finansowe mają tu do rzeczy bo te badania dużo kosztują.

10. Na nasze urodziny (moje i mojego męża) mielibyśmy najlepszy prezent pod słońcem- wtedy usłyszelibyśmy bicie serca naszego maleństwa, ja z pracy spokojnie odeszłabym na chorobowe po inwentaryzacji w listopadzie i przed przedświątecznym szałem w pracy. Nasze dziecko urodziłoby się na przełomie maja/czerwca więc fajnie cieplutko na świecie. Tak wiem jestem głupia, że takie rzeczy sprawdzałam ale nie mogłam się powstrzymać.

Jak widać z powyższych punktów w tym cyklu miałam ogromne nadzieje a tu organizm mój wyciął mi taki numer i owulacji nie było. No i jak się tu nie denerwować?

Dobra koniec biadolenia. Zaczynam coś robić w domu żeby zająć myśli.

Samara Oprócz błękitnego nieba... 20 września 2016, 13:51

No i świetnie. Grypa mnie dopadła... Ledwo żyję, a tu do 16 daleko. Jutro idę do lekarza i chyba jakieś L4 się szykuje. Nie będę się narażać na jakieś pogrypowe komplikacje. Od razu do łóżeczka, rosołek sobie nagotuje, termoforek w sopki i wypoczywać.
Znacie może jakieś domowe sposoby na ból gardła? Nie będę się truć tabletkami.
Cholerny katar... Chce do mamy...


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 września 2016, 13:52

Dream Chce zostac mamusią;) 20 września 2016, 14:06

witajcie. mam wspaniala coreczke ale cgcielibysmy drugiego dzidziusia jednak znow nie jest tak latwo

Balladyna Małe szczęście!! 20 września 2016, 14:10

14t4d

U mnie od rana koszmarnie. Noc niemal bezsenna, bo koty biegały. Potem pościeliłam łóżko, poszłam ogarniać się w kuchni i jeden z kotów w tym czasie nasikał. A w Belgii nie mam pralki w domu, bo tu uznają tylko pralnie. Jaka byłam wściekła! Aż mnie głowa rozbolała!

Czekam aż zacznę czuć bulgotanie w brzuchu!

Dream Chce zostac mamusią;) 20 września 2016, 14:10

Ciąża zakończona 20 września 2016

MaGdaLenkA Chcę być już mamą 3 stycznia 2024, 19:11

Dzisiaj spróbujemy. W końcu mam szczyt owulacji.. więc może tym razem się uda i spełni się nasze marzenie. Byłoby wspaniale ❤️
Trzymajcie kciuki 😉

19 TYDZIEŃ !!!

Wizyta lada chwila. Jeszcze tylko wytrzymać ostatnie niecałe 3 dni słoneczko. Już nawet nie oczekuję, że poznam Twoją płeć. Po prostu chcę mieć pewność, że jesteś całe i zdrowe !

Haana Hashi, MTHFR, Aniołki.. 18 listopada 2016, 12:39

W październiku nowy lekarz zmienił mi dawkę euthyrox z 37,5 na 50 i po miesiącu stosowania TSH 1,4. Tydzień temu badałam również homocysteine (w sierpniu miałam wynik 10,88), po 2 miesięcznej kuracji folianem i witaminami b12 i b6 spadła do ok. 6. :)
Nie wiem czy dalej przyjmować b6 i b12, na razie przyjmuję tak co drugi dzień.

Jutro odbieram wynik przeciwciał ANA, tydzień po poronieniu miałam miano 1:100 typ ziarnisty.

Jestem znów w ciąży!
Jestem bardzo szczęśliwa. Staraliśmy się już jakiś czas. Nie udawało się od razu, niestety. Miesiące mijały, więc zapisałam się na studia podyplomowe, zaczęłam się rozglądać za stażem, pojechaliśmy na urlop, zajęłam głowę innymi rzeczami.
Po czym proszę bardzo - temperatura leci w górę, i już czuję po kościach że tym razem się udało. Dość wcześnie, po 12 dniach od owulacji robię test a tam dwie kreski. Radość moja, radość Męża...
Umawiam się na wizytę na spokojnie, nie już zaraz natychmiast, jak to było przy Zosi, tylko na za ponad dwa tygodnie. Wtedy będzie już serduszko. W ogóle nie panikuję jak przy Zosi, nie robię bety co pięć minut i w paraliżującym strachu nie sprawdzam jej przyrostu. W sumie ani razu nie zrobiłam bety, sprawdziłam tylko progesteron. Nie umieram ze strachu, nie wsłuchuję się w siebie, nie boję się każdego zakłucia czy bólu w brzuchu. Jestem dziwnie spokojna... Tylko mdłości mnie zastanawiają, bo się pojawiły niemal od razu, nie tak jak z Zosią po paru tygodniach, tylko bardzo szybko, i bardzo silne od razu.
Wizyta u ulubionej pani ginekolog, jedziemy z Mężem spokojni, jak dwa pewniaki, przecież wszystko już wiemy co i jak. Już to przechodziliśmy. Wiemy jak będzie, więc się tylko uśmiechamy i z radością jedziemy poznać Maluszka.

Wizyta, śmiechy radości, mówimy że mieliśmy przyjść sprawdzić czemu się nie udaje, a tu przychodzimy potwierdzić ciążę, pani doktor się cieszy, że tak bywa i bardzo dobrze, Ogląda moje wykresy z obserwacjami, jeden zupełnie pusty, bo się "obraziłam" że nie udaje nam się i się nie obserwowałam, pani się śmieje że to bardzo dobra metoda, jak widać działa. Termin na 13 maja. O ale fajnie znów w maju, majowe dzieciaki. Mierzy ciśnienie (86/58 jak ja jeszcze dycham?) waży mnie... Zaprasza na fotel, wszystko w porządku siada do usg wołamy Męża. Patrzymy wszyscy w monitor.




no i szok.




MAMY BLIŹNIAKI!!!!!!!!


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 września 2016, 14:17

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)