Jestem w takim szoku.
Matko jedyna w jakim ja szoku jestem.
Niby miałam przeczucie. w rodzinie cztery pary bliźniąt, to nie przypadek, wiadomo, genetyka. Oczywiście nasze są, jak zawsze w tej Rodzinie, dwujajowe. Podwójna owulacja to jakaś przypadłość u nas.
No więc niby mogłam się spodziewać ale....
BĘDĘ MIAŁA BLIŹNIAKI!!!!
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!
jak ja sobie poradzę?
nie poradzę sobie! nie dam rady! Zosia będzie miała 2 latka! i bliźniaki!!!! no jak!!!!????
Sosenka - od razu pomyślałam o Tobie (jak już zaczęłam myśleć, bo po szoku to nie nastąpiło szybko)
jak dałaś radę?
jak Ty w ogóle wychodzisz z domu sama na spacer?
jaki masz wózek?
jak dajesz radę podnieść go?
jak w ogóle się podnosi dwoje dzieci na raz?
jak to ogarnąć logistycznie???????
czuję się jakby mnie ktoś kopnął mocno w głowę.
świat wiruje jeszcze dookoła.
poza problemami finansowymi (wyprawka dla bliźniąt! dwa foteliki, wózek bliźniaczy, dwa razy tyle ciuchów, pampersów...)
domowymi (hahahaha mamy na razie dwa pokoje w naszym lokum tymczasowym. od dawna szukamy większego mieszkania, ale to nam mocno nie wychodzi, nie możemy znaleźć. no to teraz to masakra, mamy 8 miesięcy na znalezienie kupienie urządzenie i przeprowadzkę!!!!)
i psychicznymi (nie poradzę sobie, no nie poradzę, matko ja sobie nie poradzę
)
jest ok.
Zosia zdrowa, wesoła, grzeczna. W ogóle nie rozumie co za armagedon wisi w powietrzu.
Ja mam straszne mdłości. Straszne. Ech... nie ma o czym pisać nawet.
nie umiem się jeszcze z tym oswoić wszystkim:(
Badania nasienia świetne ! Przynajmniej tyle. Robiałam TSH i po zwiększonej dawce - wcześniej brałam 25 - spadło do 3,135, teraz 50 ) wzrosło do 3,400. Zaczęłam brać 75. Nadal jestem straaaaasznie śpiąca, nei mogę zwlec się z łóżka do 12 ! Maskara ! No nic zobaczymy co dalej.
Ten cykl spisuję na straty nie tylko z powodu HSG - wszystko ok
- ale też dlatego że nie miałam owulacji ..... Niestety... w 21 dniu cyklu zwątpiłam i zaczęłam brać luteinę i od razu pojawił się śluz płodny, ale co mi po nim ? Oby kolejny cykl był owocny
A okres łagodny - błagam 
Dzisiaj pierwszy raz od bardzo dawna śniło mi się, że jestem w ciąży. Ktoś mi po prostu powiedział, żebym na siebie uważała, bo jestem w ciąży. Eh, piękny sen.
Ale wiem jak jest i raczej muszę się upewnić, czy nie trzeba uzupełnić podpaskowo - tamponowych zapasów. Nie mam żadnych złudzeń, nie po tym co już przeszliśmy. Po co mi one w sumie.
Z pozytywów za mną i mężem cudowny wspólny weekend, dieta idzie jak należy, w pracy wszystko ok
Jak się trochę ogarniemy finansowo to jedziemy na wizytę do artvimedu i ustalamy co dalej, i kiedy. Ale chyba chciałabym raczej już po zimie. Teraz na jesień nie wystartujemy z niczym na bank, najwcześniej więc wiosna, bo tak szczerze mówiąc skoro na dzień dzisiejszy nic nas nie goni wolę przeczekać najgorszą pogodę i sezon grypowy.
Śluz nie chce się odczepić, dzisiaj trzeci dzień brania lutki a mnie dalej zalewa, ale ten jest już mniej płodny. W trakcie serduch jednak jest szał 
Dupa.
Ciąża rozpoczęta 8 października 2016 dwa testy i dwie grube krechy tak długo na nie czekałam mega szczesliwa teraz czekamy na wizyte u gin..
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 listopada 2016, 12:50
Oszaleje. Tyle trzeba pozałatwiać do tego transferu. Wszystko ze sobą pogodzić. Przewidzieć kiedy intralipid, zarezerwować jakieś noclegi w Warszawie, tylko na kiedy??? Przecież to krio na cyklu naturalnym. Owulacja zawsze może być dzień, dwa w tą czy tamtą i jak to przewidzieć???
Na intralipid potrzebuję zlecenie od lekarza, który wypisuje je na konkretny dzień. A ja nie wiem kiedy konkretnie będzie on potrzeby. Na szczęście lekarka wypisała takie zlecenie bez daty, żeby sobie na oddziale dopisały. Ale ja i tak muszę sobie zarezerwować na oddziale jakiś termin, najlepiej już. No to sobie zarezerwowałam 4 października, a co. Może styknie.
Noclegi zarezerwowane z możliwością odwołania w dniu przyjazdu. Zarezerwowałam 3 noclegi, jeden po drugim, potem będę odwoływać niepotrzebne. Po co ten pospiech? A no po to, bo cholernie trudno o noclegi w tygodniu w Wawie. Już jest krucho z noclegami na początek października w naszych ulubionych miejscach.
I jeszcze to moje "kochane" nOvum. Zadzwoniłam umówić się na konsultację z lekarz prowadzącą. Przypomnieć o sobie chciałam, przecież pół roku się z nimi nie kontaktowałam. To się dowiedziałam, że teraz jest specjalna zakładka na stronie kliniki, żeby się z nimi kontaktować w sprawie krio. A więc, odnalazłam zakładkę, wszystko ładnie opisałam i się oczywiście nie wysłało. Próbowałam kilka razy, z różnych komputerów i nic. Super. Wkurwiona na maksa dzwonię znów do novum i mówię, że problem jest z komunikatorem. Dostałam w końcu adres mailowy, żeby wysłać bezpośrednio na niego, a nie przez ten głupi komunikator.
Chyba zaczynam gotować się w środku. Over.
Hmmm.Nawet fajny dzień.Nawet z wyjątkiem tego że mój oznajmił mi ze jego kolega z pracy bedzie tatusiem,oczywiscie sie nie starali a udalo się i przelicza sobie ile jego dostanie na wychowawczym.Takim to ma tupet,brak słów (chodzi dogryza mojemu ze ja nie pracuje i ze mam pieniądze itd itp.tylko nie z wyboru nie pracuje tylko choroba córci zmusila mnie do bycia bezrobotną a ze nie moze sama egzystować wiec otrzymuje pieniadze.Czyli powiedzenie "syty glodnego nie zrozumie"jest w pełni trafne.Odnosze ostatnio wrażenie ze wszyscy myślą ze jak mam pieniadze to moge sobie pozwolić na wszystko-a tu ciezko jest,wszystko idzie na zajecia dodatkowe dojazdy do lekarzy,jak zachoruje to leki a juz nie wspomnę ze wynajem mieszkania kosztuje mnie tez nie mało.
5dpo: spadek temperatury... Jakby to było jutro czy pojutrze ( 6dpo - 7dpo) to bym była przekonana ze cos sie swieci
a tak to nie wiem
Jednak chyba za wcześnie na nowe smaki. Marchewka ble, ziemniaczek ble, jabłuszko ze słoiczka pomlaskała, pomlaskała i wypluwała. No nic, poczekamy jeszcze chwilę.
Próbowałam przesadzić Nelę do spacerówki. Za żadne skarby nie chce jeździć w gondoli. Poleży chwilkę i próbuje siadać, bo za mało widzi leżąc. I od razu jest płacz. Robi się to niebezpieczne. I zawsze skutkuje tym, że biorę ją na ręce i wracam do domu. Jedynie kiedy zaśnie, możemy pospacerować spokojnie. Poczytałam różne fora i mamy pisały, że 4 miesięczne niemowlęta juz śmiało jeździły w spacerówce przypięte pasami. Spróbowałam, ale jednak się boję o jej kręgosłup.
Wszyscy się dziwią widząc jak noszę małą na rękach. Przyzwyczajasz, rozpieszczasz mówią. Ale ona jest teraz tak ciekawa świata! Więc jak niby mam jej ten świat pokazać? Taka przecież moja rola, a ona się przez to rozwija. Nie ma to jak "złote rady" i te durne komentarze, że rozpieszczam. Najlepiej położyć szkraba w łóżeczku, wyciągać na karmienie, a poza tym niech się gapi w sufit. Co za zaścianek.
37 dzień cyklu.
beta z wczoraj czyli 15 dnia po, troszkę ponad 87.
moje beta z 10 dni po owu prawie 10.
czyli póki co przyrost co 48 h o ciut ponad 100 %.
jutro kolejna beta. chyba już ostatnia.
w sumie to powinnam dopiero wczoraj zrobić tą pierwszą betę. bo to tak naprawdę termin miesiączki wg statystycznych danych.
gorzej z progesteronem.. 15,80 ! SZOK !
ale. biore 2x1 duphaston, który ponoć nie wychodzi we krwi. w czwartek wizyta. chyba machnę jeszcze jedną betę w środę za tydzień co by mieć pewność, że jadę po co walczyć. 
boję się. ale jestem spokojna.
Laparoskopia: Informacja dla pacjentki
Laparoskopia polega na wykonaniu małoinwazyjnego zabiegu operacyjnego poprzez wprowadzenie do jamy brzusznej poprzez otwory w powłokach kamery i narzędzi operacyjnych. W trakcje operacji następuje dokładna inspekcja miednicy mniejszej w celu diagnostyki endometriozy, zrostów wewnątrzotrzewnowych, nieprawidłowości narządu rodnego w tym m. in. cyst jajników i innych zmian mogących zaburzać płodność oraz ich jednoczasowym zoperowaniu, jak rownież ocena drożności jajowodów oraz ewentualna próba optymalizacji ich drożności.
Przygotowanie do laparoskopii:
Bezpośrednio przed laparoskopią proszę o zakupienie w aptece w celu przygotowania do operacji:
1. Forlax 3 saszetki
2. Moviprep 1 opakowanie (recepta w trakcie wizyty przedoperacyjnej)
3. Lewatywa (enema)
4. Espumisan 50 kapsułek
Przygotowanie
1. Przez tydzień przed laparoskopią – zalecana jest dieta płynna (przecierane zupki) proszę odstawić owoce zwłaszcza cytrusowe, słodycze, potrawy ciężkostrawne i wzdymające oraz zażywanie codziennie leku Espumisan (3 razy dziennie po 2 tabletki).
2. Ostatni dzień przed laparoskopią - wtorek (zalecany dzień urlopu, ponieważ od odpowiedniego przygotowania i przeczyszczenia jelita zależy jakość operacji):
- rano – lekkie śniadanie (dieta płynna)
- około godz. 11 – lewatywa (enema, hegar)
- około godz. 13 – proszę wypić Forlax 3 saszetki a po ok. godzinie proszę wypić Moviprep (recepta na wizycie).
- po południu proszę pić bardzo dużo wody niegazowanej najlepiej około 3 litrów
- w środę w dniu zabiegu proszę być na czczo.
Do Szpitala Pro-Familia ul. Witolda 6B w Rzeszowie proszę się zgłosić w wyznaczonym dniu na izbę przyjęć o godz. 7: 00 rano na czczo z dowodem osobistym, skierowaniem ode mnie oraz z wynikami badań laboratoryjnych oraz grupą krwi.
Badania wymagane do laparoskopii (proszę wziąć ze sobą do szpitala w dniu laparoskopii): grupa krwi na aktualne nazwisko, morfologia, mocznik, glukoza, mocz, Hbs, AntyHbs, AntyHCV.
Do laparoskopii szpital wymaga szczepienia p. WZW typu B (żółtaczka zakaźna), jeżeli nie było się szczepionym należy zaszczepić się u lekarza rodzinnego w celu zaszczepienia się (laparoskopia zalecana po 2 dawce szczepienia)
Orientacyjny czas pobytu w szpitalu 2 dni:
-Środa godz. 7:00 przyjęcie do szpitala (laparoskopie wykonywane są między godziną 8 a 15)
-Czwartek wypis ze szpitala (o ile pacjentka czuje się dobrze) między godziną 11 a 15
Hasło do Wifi szpitalnego: profamilia1
Po laparoskopii możliwość wystawienia ok. 2 tygodniowego zwolnienia lekarskiego.
Następnie kontrolna wizyta pooperacyjna – termin wyznaczony w dniu wypisu.
14 Dc
Sluz jak nalezy czuje jajniki jal pracuja..tylko czemu jestem taka zmeczona.
Zamiast serduszkowac ja w pracy P w pracy..dobrze ze juz wieczor i wracam.do domu.
Ciagly stres w pracy..potem sie wielce dziwie ze zmeczona i na nic sily nie ma.
Eh oby tym razem.sie powiodlo.
Plan na reszte dnia.wykapac sie zjesc kolacje.dopasc męża hehehe
19 pazdziernika termin laparoskopii
Dzis 9 dc dwa pecherzyki 16x20mm, owulacja za rogiem.
Byłam dziś na pierwszej wizycie po poronieniu.Jak to powiedziała moja ginekolog "oczyściłam się sama bardzo ładnie" i na szczęście nie trzeba tym razem łyżeczkować.Na usg wszystko wygląda super.
Pani doktor, sprawdziła mi wszystkie wyniki, które robiłam w sierpniu na zlecenie endokrynologa i powiedziała, że moja glukoza i insulina są ładne, że ona na takie wyniki nie dawałaby metforminy,że jeśli już endokrynolog określiłby to insulinoopornością, to raczej bardzo łagodną.Ale jak już biorę i dobrze się czuję, to mogę brać.Co dla mnie najważniejsze, to mogę się starać o kolejną ciążę, ale mam zrobić teraz przerwę ze dwa cykle i to już mi się mniej podoba.
Myślę, że odczekam jeden cykl, do następnej @, a później idę na żywioł. Przecież to byłby absurd, gdybym miała się teraz nagle zabezpieczać 2 - 3 miesiące, a później zacząć starania, które nie wiadomo ile będą trwały. Przecież ja nie zachodzę od pierwszego rozłożenia nóg!
Nie dopytywałam dlaczego tak się teraz stało, bo przecież skąd to można wiedzieć.Ginekolog sama powiedziała, że winny jest ten zespół antyfosfolipidowy, że to on utrudnia i zajście w ciążę i utrzymanie jej. Teraz, gdy zacznę już starania/ normalny niepohamowany seks, to jak będę czuła owulację, czyli będę się domyślała, ze coś może z tego cyklu wyjśc, to Clexane mam brać od 25 dc.Acard nadal mam brać.Jak już będę w ciąży, to przestanę brać Acard a zacznę brać Encorton.Czyli będę miała ten słynny zestaw naprawczy Acard, Clexane i Encorton.
Tak, więc czekam chwilę na ponowne wejście do gry. Myślicie, że dobrze myslę, żeby odczekać 1 cykl, czy zastosować się do zalecenia ginekolog???
12dc
Chyba CHYBA oficjalnie zmieniłam lekarza
nie żebym miala cos dużego do zarzucenia mojej poprzedniej pani ginekolog, bo w końcu jak pierwszy raz do niej przyszłam do zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie, zleciła wykonania bardzo dużej ilości badań hormonalnych co bardzo mi sie podobało i od razu posłała męża na badanie nasienia. Potem byłam u niej kilka razy, ale jakoś oprócz ustalenia oczywistego, czyli tego ze nasienie męża jest kiepskie i zasugerowania inseminacji juz po pierwszym seminogramie (moim zdaniem zbyt pochopnie po jednym badaniu) nic wiecej nie zrobiła. Ostatnia wizyta u mojej gin sprawiła, że jeszcze bardziej odechciało mi sie powrotów do niej. Zasugerowała że zrobi mi usg tarczycy (oczywiście dodatkowo płatne) mimo ze w badaniach hormonalnych tarczycy wszystko jest ok. Powiedziałam jej rownież, że 2 lata temu juz miałam robione usg tarczycy przez endokrynologa i wszystko było w porządku. Odebrałam to jako próbę zlecenia bezsensownego badania.
No nic, w miedzy czasie jakoś w połowie sierpnia postanowiłam sie wreszcie umówić do lekarki mojej koleżanki, która pomogła jej zajść w ciaze. Szybko ją zdiagnozowała i koleżanka juz po 2 tyg od pierwszej wizyty była w ciazy. Oczywiście zdaje sobie sprawę, że to był fart, ale nie zmienia to faktu ze sie udało. Okazało sie ze gin mojej koleżanki jest tak dobra ze ma odległe terminy dlatego udało mi sie umówić dopiero na 13.09.
Nowa gin na chwile obecna (nie chwalmy dnia przed zachodem słońca!) spełnia moje oczekiwania. Ok moze do tanich nie należy, ale juz po pierwszej wizycie u niej (2 dni później) leżałam na stole i miałam robione przez nią samą HSG. Zaleciła nam monitoring cyklu i dała namiar do lekarza w klinice leczenia niepłodności, do którego mamy sie zgłosić w celu przeprowadzenia inseminacji. Kiedy bylismy u niej z mężem na pierwszej wizycie mieliśmy wrażenie ze uważnie nas słucha, uważnie przejrzała wszystkie wyniki naszych badań i sprawiła wrażenie, że na prawdę chce pomoc.
Dzisiaj byłam i niej pierwszy raz po badaniu HSG. Opowiedziałam jej o wszystkich powikłaniach i o tym jak fatalnie sie czułam po badaniu, powiedziała że jej zdaniem miałam reakcje alergiczną na kontrast i żebym o tym pamietała w razie gdybym kiedyś znowu musiała przejść tego typu badanie. Potem zrobiła mi usg i wyszło ze pęcherzyk ma tylko 11mm. Troche zmartwiła mnie jej reakcja bo powiedziała, ze to mało jak na 12dc i powiedziała żebym wróciła znowu na monitoring za 2 dni zeby zobaczyć czy rośnie. Powiem szczerze ze troche sie tym zdenerwowałam bo ostatnie czego jeszcze potrzebujemy to problemów z owulacją. Po tym jak wróciłam do domu doczytałam ze pecherzyki rosną od 1,5 nawet do 3 mm na dzien wiec myśle ze przedwcześnie się stresuję. Przecież mozliwe ze owu będę miała odrobine pozniej w tym cyklu np w 17dc - to daje jeszcze 5 dni pęcherzykowi na nabranie odpowiednich rozmiarów. Zobaczymy co pokaże usg w czwartek, ale jestem dobrej myśli. Mam nadzieje ze bedzie wtedy miał przynajmniej 15 mm 
Żałuje tylko ze wcześniej lekarze nie informowali mnie ile mm maja moje pecherzyki, jak widać taka wiedza moze sie przydać.
Podoba mi sie tez ze nowa gin po każdej wizycie daje mi wydruki usg i wydruk z wizyty. Ona zachowuje dla siebie tylko wersje komputerową. Jest to o tyle fajne ze w razie gdybym chciała zmienić lekarza mam wszystko przy sobie, u innych lekarzy wszystko zostawało zawsze u nich w gabinecie. Teraz zastanawiam sie czy nie przejść sie w czwartek przed ponownym monitoringiem to starego gabinetu i nie poprosić ich o swoją dokumentacje medyczną pod pretekstem zabrania tego do kliniki leczenia niepłodności... Zobaczymy , pewnie właśnie tak zrobię 
Chciałabym zeby był juz PRZYSZŁY czwartek 29.09 kiedy to mamy pierwsza wizytę w klinice Invimed ...
jestem na prawdę gotowa działać!
4t5d
Skontaktowalam sie z gin mailowo i kazala brac luteine 100 dwa razy Dziennie. Nie mam w domu ma.wypisac i zostawić receptę a tymczasem pozyczylam od koleżanki zeby juz dzisiaj i jutro rano wziąć.
No i co? Dlaczego czuje i zawsze czułam ze pierwsze dziecko to będzie córka? Nie wiem ale mąż twierdzi ze synek heh jakie to jest fajne tak sobie mówić o tym. Moze ktos pomyśli ze za wcześnie na takie rozważania ale ja i tak będę o tym myśleć i rozmawiać z mężem bo Będzie, musi być wszystko dobrze teraz!
W dodatku jak mam lutke to juz oaza spokoju jestem. Czekam na pierwszą wizyte:-)
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 września 2016, 09:57
Nie cieszylam sie dlugo, po poludniu pojawily sie rozowe plamienia, wpadlam w placz. Namierzylam mojego lekarza i jak sie spdziewalam na pogotowiu mi nie pomoga bo w tym kraju to selekcja naturalna. Mam nakaz lezenia, zwiekszona dawka progesteronu i czekanie na rozwoj sytuacji. Niestety czuje sie okresowo a to nie wrozy dobrze.
chyba zwariuje...czytam juz artykuly o leczeniu nieplodnosci...musze znalezc jakiegos dobrego lekarza od nieplodnosci...mam dosyc stania w miejscu
10 dni po ovritelle - siedzę i patrzę sobie na ten piękny cień, ładnie wybarwiony, w dobrym miejscu, IDEAŁ.
Ale na 90% jest to cień po zastrzyku więc gaszę swoje emocje i wrzucam test do szuflady. Oczywiście tylko po to, żeby za chwilę znaleźć wymówkę i znowu po niego sięgnąć i poczuć to ciepło rozlewające się w sercu. Prześledzić milion myśli, planów i nadzieji...
I znowu bach! go do szuflady...
Może teraz wytrzymam pół godziny?
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.