17 dc.. a ta moja owulacja coś nie chce przyjść. Czyżby tak się przesunęła po aromku? W poniedziałek byłam u mojego lekarza i stwierdził,że faktycznie zanosi się na owulację z lewego jajnika. Niestety nie wiem jakich rozmiarów były pęcherzyki, a było ich sporo widać na usg i w jednym i w drugim jajniku. No nic, pożyjemy..zobaczymy, a teraz idę spać po nocce.
Dziekuje bardzo za zyczenia dziewczyny.
Urodziny spedzilam sama ze soba, bo moj maz byl w pracy a potem musial isc kupic nowy garnitur na rozmowe w sprawie pracy nastepnego dnia. Oboje bylismy bardzo zdenerwowani rozmowa, ze swietowanie odlozylismy na weekend, ale niestety przeziebienie go rozlozylo! Jedyne co zaliczylismy to wystawe Tutenhamona, ktora cieszy sie ogromna popularnosci. Zawsze fascynowal mnie starozytni Egipt wiec ucieszylam sie z mojego prezentu. Dodatkowo moj maz postanowil mi kupic termoform w ksztalcie psa, bo od paru miesiecy mecze go, zebysmy sobie sprawili mala psinke. Rozbawil mnie tym kompletnie. Niestety nasze mieszkanie jest za male na psa,ale teraz mam ciepla butle ktora sie do mnie przytula i patrzy w oczeta 
A tak poza tym dzien mija za dniem, cwicze, pracuje, pije ziolka i staram sie zdrowo odzywiac z tym to jednak zawsze najgorzej. Jestem osoba, ktora lubi wszystko co jest nie zdrowe. Dobrze, ze wreszcie udalo mi sie ruszyc moje cztery litery na silownie. Wstaje 4 razy w tygodniu o 4.15 rano i o 4.45 juz cwicze i mimo, ze wstaje tak wczesnie mam wiecej energii niz normalnie. Nie rozumiem dlaczego zawsze to sobie robie, ze przestaje chodzic i za kazdym razem ta sama konkluzja! Im mniej sie ruszam tym bardziej leniwa jestem......coraz starsza jestem a nie madrzeje w ogole 
4 grudnia mam wizyte w szpitalu chyba na kwalifikacje na zabieg na pobieranie jajeczek, ktore odbedzie sie w styczniu.
Chcialabym juz rozpoczac ten etap, ale nie bo jestem podekscytowana jestem zmeczona czekaniem. Boje sie calego procesu, nie zastrzykow, zabiegu i tranferu.....ale efektu koncowego i jak ja zareaguje, bo jestem osoba bardzo emocjonalna i wszystko przezywam ze zdwojana sila. Czasami mysle, ze ludzie mysla, ze jak invitro to juz sie uda na bank a przeciez rzeczywistosc jest troszke inna. Moze juz sie powtarzam, ale po takim dlugim czasie rozczarowan wolalbym, zeby ktos mnie uspil i obudzil i powiedzial tak lub nie.
No tak , nie biore zadnych lekow, nie bylam u lekarza i mam za swoje..
W po iedzialek rano jakies 20 minut po kochaniu dostalam strasznie silnych boli podbrzusza i prawego jajnika. Nie mogłam sie ruszyc z miejsca przez godzine. Po kilku tabletkach bol minal. Ale zostalo po nim dziwne uczucie rozpierania w podbrzuszu podobne do tego jak wlewaja kontrast na hsg. Paskudne uczucie. Czuje je przy ruchu, napinaniu miesni,kaszlu czy jak ide na kibelek. Nigdy czegos takiego nie mialam. Jakbym cos tam miala co mnie rozpycha od srodka. I to juz trzeci dzien. Kompletnie niewiem co myśleć.Jajnik czuje coraz. Po prostu zaczynam sie bac bo normalnie to nie jest i nie mija. Innych objawow nie mam. Jutro mam lekarza ciekawe co powie. To 22 dc.
Naprawde zaczynam sie martwic, czemu mnie takm dziwnie boli, rozpiera, uciska, nie moge siedziec zgieta, na dodatek mnie mdli, tak sie boje,ze to cos powaznego, a to musze wytrzymac do jutra jakos..!!
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 września 2016, 17:01
Znów plamienie. Trafi mnie jaśnisty szlag z tym wszystkim.
O 5 rano zauważyłam, razem z luteiną wypłynęło, ciemniejszy brąz. Ale niewiele. Później się nie powtórzyło.
Oszaleję, oszaleję, oszaleję. Jak się powtórzy to biegnę na IP.
Do lekarza mam iść po odebraniu wyników PAPPA, czyli za tydzień.
@ dobiega konca.
dzis zaczne robic testy owulacyjne, zeby zaczac rozpoznawac jak sie je czyta. Dobrze wiem, ze teraz nie jest czas, ale skad mam wiedziec jak rozrozniac kolory i je czytac, kiedy bedzie to TEN czas.
zatem zaczynamy. Zaczelam tez badac temperature. niestety moj termometr nie jest chyba zbyt nowoczesny bo pokazuje tylko jedno mejsce po przecinku, nie dwa jak zacheca OF instrukcja.
choc myslalam o tym - i bez przesady. musza byc skoki temperatury przynajmniej o pare kresek zeby wykryc owulacje, wiec sadze ze dam rade z takim.
chce uniknac inwestowania, jesli cos jest zbyteczne, albo zakupie po to zeby miec. to jak z bieganiem. nie zaczne biegac poki nie bede miala butow, stroju, storju na upal, stroju na chlodne dni. KAMAN prawda jest taka, ze to Ci gwarancji nie daje.
Natomisat postanowilam zainwestowac w witaminy.
od wczoraj oprocz kwasu foliowego zaczelam lykac witamine D, witamine E, olej z rekina (bo sie chlodno zaczyna robic). Dodatkowo mysle jakzaczac watrobke wplatac w menu, bo samego szpinaku non stop nie zdzierże.
Troche mi brakuje informacji w jakich ilosciach i czestotliwosciach to zelazo z jedzenia, bo wiem ze z drugiej strony zle wplywa na nerki. Kilka lat temu mialam kamice nerkowa (na szczescie tylko piasek) i wiem, ze tego powinnam w nadmiarze unikac.
poza tym zaczynam nakrecac slubnego mojego, bo przy moich krotkich cyklach owulacja przyjdzie pewnie tez szybciej. mamy postanowienie nieco wyzywajace (jak dla nas).... ok 1-2 dni przed wystapieniem dni plodnych, poprzez owulacje, 2 dni po niej i na wszelki wypadek jeszcze kolejne 5 dni jedziemy z tematem dzien w dzien. my niestety nie z tych co codziennie pod koldre nurkuja, wiec juz wiem ze bedzie nieco dretwo i mechanicznie..... w zeszlym miesiacu juz zgodnie stwierdzilismy, ze staranie sie o dizecko, a seks spontaniczny to dwa rozne tematy. za pierwszym razem centralnie nam nie wyszlo... slubny sie chyba stresuje, ze musi stanac na wysokosci zadania... obiecalam mu, ze w tym miesiacu pokombinujemy chyba z jakimis wspomagaczami wizualnymi, bo przeciez masakra. siedzisz przed tv i nagle, dobra wiesz co, czas na nas. zamknac psa i jedzimey z koksem.
no u nas to tak nie dziala. podziwiam dziewczyny starajace sie od wielu miesiecy... jak Wy to robicie, ze jestescie w stanie swoich partnerow do lozka zaciagnac dokladnie na temat robienia dzieciaka? !!!
nigdy nie myslalam, ze to bedzie dla mnie wyzwaniem, bo moj Małż generalnie na bacznosc jak na skinienie palcem. A tu ZONK 
ale spoko.. najwazniejsze, ze rozmawiamy o tym ze soba. bedziemy wymyslac. zobaczymy jacy kreatywni jestesmy 
milego dnia :*
Miałam dzisiaj wizytę i najważniejsze: mały odwinął się z pępowiny!!! Ma ją teraz grzecznie za plecami 
Poza tym waży ok.2700g, przewidywana waga urodzeniowa 3200 - byłoby idealnie, więc mam nadzieję, że przewidywania ginki się sprawdzą
Wymiary, przepływy, serduszko, łożysko, wody - wszystko ok
Ja od początku ciąży przytyłam 9,5kg więc z tego też się bardzo cieszę, bo zaczynałam ciążę z nadwagą.
Jedyne gorsze wieści - szyjka długa, zamknięta, dziecko wysoko, absolutnie nic nie wskazuje, żeby mój organizm przygotowywał się do porodu. Na ten moment wygląda, że mogę przenosić
Nie byłaby to oczywiście taka tragedia, ale ginka powiedziała, że po terminie porodu powinnam położyć się do szpitala na obserwację
A mi się wcale nie chce kwitnąć w szpitalu nie wiadomo jak długo aż młodemu zechce się wyjść
No nic, do terminu jeszcze 4 tygodnie, liczę, że do tego czasu wiele może się zmienić
Po 38tc myję podłogi i biorę męża w obroty 
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 września 2016, 11:57
Wczoraj pokłóciłam się z mężem
(bo to wszystko przez to że się nie ruszam i siedzę przed komputerem 13h - 12h w pracy i godz w domu)
wiem że ma rację- tylko nie mam tyle sil żeby zacząć coś zmieniać.
Twierdzi że mam zmienić pracę bo jest stresująca, a zmiana nie wiąże się ze stresem?
Zapomniał, że mamy kredyty i też trzeba na nie zapracować, o lekarzach nie wspomnę
Uporalam sie juz z prasowaniem ubranek. Poszlo szybko i bezbolesnie
Jeszcze musze przygotowac wozek, nosidelko i torbe spakowac ale to jeszcze czas. W sobote zrobimy ostatnie zakupy a potem to bedziemy czekac na synnia i oby nie za dlugo bo robi mi sie coraz ciezej. 15- tego przyjada moi rodzice i wtedy mlody ma juz zielone swiatelko. Arek zaczyna sie stresowac porodem. Wiem to bo widze jego roztargnienie ale on sie oczywiscie do tego nie przyzna 
No i dzisiaj nasze pierwsze USG ^^ Zobaczymy czy wszystko jest dobrze. Mam małe obawy i lekki stresik jest, ale jestem dobrej myśli. I słoneczko dzisiaj wyszło! Musi być dobrze 
Lekarka napisała, że za duża beta jest m.in. w 3 przypadkach:
1.Ciąża mnoga
2.Ciąża biochemiczna – tzn. puste jajo płodowe
3.Ciąża pojedyncza prawidłowa, ale taki jest przyrost bety.
Wybieram nr 3 lub 1
Chociaż mój mąż jak zobaczył 1 to mu się oczy zaświeciły
A ja modlę się żeby nie było 2 i żeby było ok. No, ale... "niech się dzieje wola nieba..." 
Pospałam dzisiaj więc wyspana jestem i nie zmęczona PÓKI CO. Piersi bolą, ale tylko przy dotyku. Nie jest źle.
W domu chaos i ogólny kołchoz
Mamy 2 dzieci małych tutaj i jest hmmm GŁOŚNO. Za dużo ludzi... A my czekamy do grudnia i po Nowym Roku się wynosimy
Nie mogę się doczekać!
No i nawiązałam kontakt z moją siostrą! A to rzecz nadzwyczajna gdyż nie odzywała się do mnie kilka miesięcy mimo moich usilnych prób i błagań (telefonów, smsów, wiadomości na "fejsie", najazdów na siłę itd.). Jest taka... I taka jest moja mama. No ma to po niej zdecydowanie. Przykre, ale tak jest. Nic nie mówiłam o ciąży. Nikomu nie mówimy. Czekamy na koniec 12 tygodnia. A tu dopiero 5...
Damy radę. Ważne, że jest nasza fasolka 
Kolejny wysyp ciąż...jakby podliczyć to średnio co druga moja znajoma/koleżanka jest w stanie odmiennym. Już przestaje gratulować bo zawsze kończy się pytaniem "A wy?", "Przecież zawsze chciałaś mieć młodo dzieci!", "P. byłby świetnym tatą.". Nie wiem kiedy pęknę i po prostu odpowiem "Chcemy, ale nie wychodzi. Więc się odpierdol od mojej pustej macicy!!" Mam ochotę wydrapać sobie oczy jak widzę te cholerne brzuszki
Dziewczyny, dziekuje z calego serca za wsparcie.
Wpadlam w jakis amok placzu wczoraj, leze plackiem no i na razie plamienia ustaly chociaz brzuch jakis taki klujacy i wrazliwy. Musialam rano zadzwonic do szefowej i powiedziec co sie dzieje. Mialam kilka waznych spotkan i zdanie projektu wiec nie moglam tak czegos wymyslic, az ja zatkalo, calkowicie sie nie spodziewala, niby rozumie ale wiadomo jak to jest.
No to leze i zobaczymy czy przeleze w spokoju do przyszlego tygodnia.
23t2d
Byłam na badaniu na NFZ. Bardzo nie lubię tego lekarza. Według niego w ciąży należy przytyć massymalnie 5kg. I jakimś cudem Michalina przytyła 350g w półtora dnia. Porażka a nie lekarz.
W weekend mieliśmy gości. Mogłam się sprawdzić jako gospodyni na nowych metrach. Nawet skacowanym bidokom ugotowałam tłuściutki rosół żeby mogli przetrwać jakoś. Poznaliśmy nowych sąsiadów, bardzo mili ludzie. Wszystko wydaje się zmierzać ku lepszemu.
Wczoraj Michalinka bardzo kopała. Aż jej tatuś postanowił też otrzymać kilka kopaniaków. Dziwne uczucie to kopanie. Nie jest bardzo przyjemne, ale jest zapewnieniem, że wszystko jest dobrze.
Denerwuje mnie ciągle czekanie na telefon z Gdańska co z Warszawą.Skierowanie zaraz skraci ważność i znowu trzeba bedzie iść po skierowanie;(;(;(.Na domiar złego wczoraj wyszło jak mój M.jest doceniany w pracy.Zastanawiam sie czasami czy istnieje sprawiedliwość na tym świecie.Moj tyra jak wół i jest na każde pierdniecie kierownika i jak cos nie wie kiero to pyta mojego.A kto dostal podwyżkę -!!!największy lizus który obija się a jak kiero w pobliżu to udaje ze pracuje.Mój podlamany bo flaki wypruwa sobie a dostaje 100zl(gdzie pracuje 10lat)a lizus 200zl gdzie pracuje 5lat.Ach brak mi słów.W naszej sytuacji każdy pieniądz sie liczy.Konic użalania sie bo tak to nic nie da.Natomiast jesli chodzi o owulke to czekam sobie kiedy bedzie,bo na razie śluzu jako takiego nie mam,szyjka nisko a tempki nie mierze bo bez sensu.Jedynie od czasu do czasu cos zakuje mnie i tyle.Cóż pozostaje czekać.Nie nakręcam sie bo i tak genetyczne niech wyjdą dobrze wtedy wrócimy do pełnych starań z testami owulacyjnymi itd.Tetaz jest na zasadzie kiedy chcemy to jest
a nie na zasadzie spiny ze owu blisko i trzeba.
Ciąża zakończona 21 września 2016
I znowu 1 dc. Tym razem 2 pobiła swój rekord i przyszła po 25 dniach. Cykl mam rozregulowany jak chiński zegarek. Zwalam na karb zmiany klimatu i długiej, męczącej podróży. Się pocieszam, a co.
W poprzednim cyklu bez stymulacji podobno miałam owu. Na usg brak przerośniętego pęcherzyka i ślady płynu w zatoce douglasa, czyli chyba coś tam było. OF wyznaczył owulkę na 18 dc, ale biorąc pod uwagę, że po 25 dniach pojawiła się @, to fazę lutealną mam totalnie z dupy.
Ten cykl też bez stymulacji, mam dać szansę jajnikom, za to lista badań do zrobienia:
- przeciwciała antykardiolipinowe, preciwjądrowe
- antykoagulant tocznia
- przeciwciała przeciwplemnikowe
- MTHFR
- G20 210 A
- czynnik V Leiden
- badanie nasienia
Strach się bać, ile kasy znowu na to pójdzie. Ale hej, lada moment dostanę awans, będą dodatkowe monety do wydawania.
Tak sobie tłumaczę, że może tak po prostu ma być. Lada dzień kupujemy dom, za chwilę krok do przodu w karierze, a potem czas na dziecko. Oby, oby.
i znów pod górkę...pierwszy cykl z monitorowana owulacją trwa...juz 3 cykl.okazało się że moje pecherzyki nie pekają a dodatkowo po kolejnej miesiczce ciaglę są...nie chcą się usunąć nie wiem jakto nazwać.dodatkowo z badań rezerwy jajnikowej wyszło mi że mam pcos....
dostałam tabletki na cukrzyce...powoli zaczynam tracic nadzieje,siłę,wytrwałość, determinacje.mam juz dosc......
Ciąża zakończona 21 września 2016
38 dzień cyklu.
beta spadła.
czekam na @
już się nie boję.
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 września 2016, 17:36
6dc
Jestem po pierwszym podgladzie. Mam okolo 7 pęcherzyków 13mm reszta mniejsze ale jeszcze podrosną . Endometrium 8mm.
Od dziś dołączam Orgalutran żeby pęcherzyki nie pękały. Następny podgląd w środę i piątek kolejny. A w poniedziałek prawdopodobnie punkcja. Wszystko jest narazie na dobrej drodze i mam nadzieję że tak będzie do końca.
Jutro jeszcze mam zbadać estradiol i progesteron i na środę być z wynikami.
Mogłabym napisać, że jest ok...ale równie dobrze mogłabym napisać, że jestem blondynką- co bezapelacyjnie prawdą nie jest...
Tak więc: wyszły mi przeciwciała ANA-2560..!!!! Mam skierowanie do szpitala na badania... Boję sie jak cholera, bo oczywiscie wiadomo, co takie wysokie przeciwciała mogą oznaczać...
Czasem nie mam siły...Czasem myślę, że ktoś mi bardzo źle źyczy bo od grudnia ub.roku ciagle pod górę... Czasem wyję w poduszkę z bezradności, no bo cholera jasna, nie dość, że straciłam dziecko to teraz drżę na myśl o swoje zdrowie...Krążę tylko po lekarzach...
No ale żeby nie było,ze widze świat tylko w ciemnych barwach, poszłam do pracy
)))) Jestem mega zadowolona i dzięki temu nie mysle o czekających mnie badaniach...
Poza tym moja 5-letnia córka dorasta- uświadomiła mi z wyrzutem, że jestem nadopiekuńcza( hmmm kurka wodna może rzeczywiście
) no a mąż nadal mnie kocha
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.