kas:) mój i tylko mój 23 września 2016, 08:06

Dawno mnie tu nie było. Filip pochłania 99% czasu. Nawet gdy śpi nie mam chwili, bo pospi 20 min wybudza się i muszę się kłaść z nim i przytulać. I tak potrafi spać nawet 2 godz. Wczoraj skończył 8 m-cy. Waga ok.10 kg, ciuszki 74-80. Gada jak najety, zwłaszcza do swoich paluszków u ręki. Wczoraj tak sobie gadalismy i pytam go: Niuniu, a co na to tata? F: Ajajaj. M: a mama? F: Ahaaaa. Więc wszystko już wiem :D
F. nie siada sam, pelza pi całym domu, kot jest bardzo ciekawym stworzeniem, a szczególnie gdy je. Ubaw mamy na całego, bo mały wszędzie za tym siersciuchem goni. Oczy dookoła głowy trzeba mieć. Po mału szykuje się do raczkowania. Pupa i nogi w górze, jeszcze czekamy na rączki, ale buja się już. Firanka to świetna kryjowka. I wścieka się gdy za nim gdzieś idę. Mój mały samodzielny synek... eh. Ale ten czas leci, jak szalony. F. zjada wszystko co dostanie, pije wodę, herbatki dla maluchów, wczoraj próbował biszkopty. Nie chce brać jedzenia do rączki, ale ćwiczymy. Najlepsze jedzonko jest oczywiście na talerzu mamy i taty.
Przeszliśmy juz trzydniowke, tragedia!!
My powoli szykujemy się do starań o 2.babla. Będzie ciężko, ale czasu coraz mniej, bo wcale nie mlodniejemy... od nastepnego cyklu mierze temperaturę i zobaczymy, ile nam tym razem zejdzie..
A ze spraw innych: babcia w szpitalu, okazalo sie ze ma raka zoladka, zaatakowane wszystko w srodku,przerzuty na pluca i wodobrzusze. Lekarz wystawi skierowanie do hospicjum stacjonarnego. To przykre, ale nie ma możliwości, by wróciła do domu. Wymaga calodobowej opieki medycznej. Trzymam się jakoś, ale wieczorami, gdy F juz śpi wszystko puszcza. 3 lata temu raka odkryto u Taty, za 4 m-ce go nie było juz z nami. Opiekowalismy sie nim razem z M. Było ciężko. I fizycznie i psychicznie. Tata wychudl, przestal sie ruszac, ponad miesiac lezal. W ciagu 3 dni jego stan pogorszyl sie bardzo i odszedl. Przy mnie i babci. W domu.. Pamietam kazda minute tego cholernego dnia. Jak bardzo sie balan jechac do niego do domu, jak balan sie jego śmierci. A on czekał na mnie.. i wszystko bylo spokojnie. Byl prawie nieświadomy, na morfinie. Poznym wieczorem zaczely sie płytkie oddechy, jak rybka, az w koncu nastąpił ten ostatni...
A teraz to wraca przy babci. Z tym, ze to juz koniec. Nie ma nadziei, nie ma możliwości by odeszla w domu. I nie chodzi tylko o to, ze nie ma kto sie do niej wprowadzic. Chodzi o opiekę, ktorej ona wymaga. Ciężko mi z tym wszystkim.. Smutno i cholernie zle.
Przepraszam, musiałam tu się wygadac.. Jutro do niej jade, mama zostaje z F. A my pojedziemy. Mam nadzieję, że zdążę. .

Renia7910 Jak walka z wiatrakami... 23 września 2016, 08:31

Witamy się w II trymestrze :)
Kiedy to minęło... Od stresu do stresu, jeszcze na koniec te plamienia, dobrze że się nie powtórzyły. Ale śnią mi się po nocach. Stara matka wyląduje w wariatkowie zanim dzieciok do niej dołączy...
Za 3 dni wyniki testu PAPPA. Spodziewam się najgorszego, może chociaż raz w tej ciąży pozytywnie mnie coś zaskoczy...

Skończyłam właśnie swój książkowy 28-dniowy cykl.
Zaczynam nowy. Tym razem chyba podejdziemy do IUI bez stymulacji, na naturalnym cyklu.
Musze sprawdzić ważność naszych badań. Ja na pewno muszę dorobić posiewy. Nie wiem, jak z wirusówką u mojego M. Mam nadzieję, że tym razem wszystko pójdzie po naszej myśli.

EwkaKonewka czynnik męski/immunologia 23 września 2016, 10:49

Update z wizyt. We wtorek był endokrynolog. Zbijamy TSH i sprawdzamy czy nie ma insulinooporności. W październiku HSG (mam nadzieję, że tym razem się uda) i usg tarczycy. Na razie tyle.

A poza tym...
...nowa ustawa o in vitro.
Nie będę pisać jak bardzo boli, jaka jestem wściekła, jak poziom merytoryczny wczorajszej dyskusji w sejmie mnie "powalił". Napiszę jedno, chociaż wiem, że to złe i sprowadza mnie do poziomu partii rządzącej i wiele z Was pomyśli sobie o mnie źle, ale co tam, nie zawsze można być rozsądnym, a to tak w zasadzie moje przemyślenia.

A więc...
MAM NADZIEJĘ I GŁĘBOKO SIĘ O TO POMODLĘ DO BOGA/ LATAJĄCEGO POTWORA SPAGHETTI/ ALLAHA/ BUDDY/ LORDA VADERA/ DUMBLEDORA I INNYCH WAŻNYCH POSTACI, AŻEBY PISORY, KUKIZY I INNE "MĄDRE" GŁOWY TEŻ KIEDYŚ DOŚWIADCZYŁY NIEPŁODNOŚCI!! Właśnie tak! Oni, ich żony, mężowie, siostry, córki, kochanki, synowie, synowe, bracia, koty... I żeby in vitro było dla nich jedyną możliwością. Niech zobaczą jak to boli, jak nie można sobie dziecka spłodzić w sposób przyjemny i kameralny.

A pomodlę się o to, bo przecież słyszy się codziennie, że z tym można żyć, że to nie zabija, więc zgodnie z opinią społeczną o niepłodności, aż tak źle im nie życzę, czyż nie?


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 września 2016, 10:49

ankaa81 nic dwa razy się nie zdarza...? 23 września 2016, 10:53

Hello:) Witam po krótkiej przerwie. Przez ten czas kiedy nic nie pisałam nic też ciekawego się nie działo. Wczoraj odebrałam wyniki TSH i wynosi 1,71:) Super cieszę się bardzo bo ładnie spadło po lekach. W sierpniu wynosiło przecież ponad 4. W poniedziałek idę go mojej lekarki żeby jej te wieści przekazać i zapytać co dalej w tej sprawie robimy? Pewnie da mi jakąś minimalną dawkę żeby już na tym poziomie utrzymać to TSH. Co do naszych "starań" to nie staraliśmy się w ogóle bo mąż troszkę mi chorował we wrześniu i dlatego seksu też nie było:( Nic nie szkodzi będzie się działo w październiku he he. Odpoczął ode mnie więc ruszy ze zdwojoną siłą. Teraz czuję zbliżającą się @ ale mam nadzieję, że do poniedziałku jej nie będzie bo przecież mam wizytę do cholerki! Chciałam jeszcze żeby mi pobrali materiał na cytologię bo w tym roku nie robiłam. Poza tym cieszę się, że niektórym koleżankom z forum się udało i gratuluję im z całego serca:) Niech dzieciątka zdrowo rosną w mamusinych brzuszkach!
Tak w ogóle bardzo lubię polską jesień:) Jestem na etapie robienia przetworów na zimę i cieszy mnie widok słoiczków w mojej spiżarni. Dziś zakupiłam pigwę i jutro będę się z nią mordować he he. No i jeszcze jedna myśl mi wpadła do głowy...kupię sobie maszynę do szycia:) Ehhh ja to mam na... we łbie:)

pati87 kolejne starania, czy warto? 23 września 2016, 10:56

Uswiadomilam sobie ze trochę sie stresuje przed wtorkowa wizyta.
A co to będzie przed prenatalnymi czy polowkowymi? Do tej pory bylam spokojna.
Chcialabym byc juz po polowkowych a to jeszcze z 2 miesiace.

23 dzień cyklu, ciągle czuję podbrzusze.
Dzisiaj mam bardzo dobry humor, tak po prostu. Może dlatego, że słońce świeci. W pracy też dobrze, jeszcze 3 h i do domku. Postanowiłam nie mówić nic K o moich objawach, obawach i czy testuję. Jak coś będzie niespodzianka a jak nie to żyjemy dalej i działamy :) chociaż nie wiem czy następnego cyklu nie odpuszczę.

Ale mnie dzisiaj rano wkur... lekarz rodzinna a mialam sie nie denerwowac.
Poszlam bo mnie wezwali w sprawie skierowania do hematologa, ktore wydal szpital. Chcieli sie dowiedziec co mi jest, ze je dostalam. Oni ode mnie bo kto tu kogo leczy. Wizyte mam 15 pazdziernika co jest jakims zartem, wiec walnelam ze jestem w ciazy i co mam teraz robic, babsztyl glupi stwierdzil ze czekac albo prywatnie isc. Odmowilam i zazadalam zeby mi to na pismie dala, do sprawy w sadzie mi bedzie potrzebne jak ciaze strace. No wiec zgodzila mi sie na wydanie Clexane do wizyty u hematologa. No i pytam o skierowanie do szpitala na prowadzenie ciazy a ona na to ze to najpierw ciaze trzeba potwierdzic w 10tyg!!!!!!!!!!!, polozna ze kilka tygodni sie ze mna skontaktuje. Jak jej wygarnelam, az sie przerazila ze krzyczec potrafie. W kazdym razie skonczylo sie na tym ze przyniose usg od prywatnego lekarza w przyszlym tygodniu i da mi skierowanie do szpitala. No I sie spodziewam ze dalej bede czekac do tego 10 tyg.
Popiep... sluzba zdrowia, moje zwierze ma lepsza opieke u weterynarza.
Jeszcze na koniec jej wywalilam, ze mam nadzieje ze zle sie czuje z tym ze ciazarna do takiej zlosci doprowadzila.

Dziś 26dc brak jakiejkolwiek nadziei na dwie kreski z wynikami m byłby chyba cud ale na cud nie liczę. Jedynie co, to mam nadzieję że mój M pójdzie ze swoimi wynikami do urologa a ten da mu jakieś skierowania na badania i zacznie go leczyć żeby te wyniki się poprawiły.Inaczej sama sobie dziecka nie zrobię a z pustego to nawet Salomon nie naleje. Więc cykl mam spokojny nie nakręcam się bo nie mam z czego jedynie proszę @ by przyszła wcześniej bo mam nowego gina umówionego na 5 pazdziernika. Rejstrowalam się do niego w lipcu i wydawałoby sie że to bardzo odlegly termin i miałam cichą nadzieje ze jednak pojde do tego gina potwierdzic ciaze a tu wiadomo jak jest..

elinkagd Starania o drugie dziecko 23 września 2016, 11:48

Już nie wiem co myśleć. Za bardzo sie nakręcam tym myśleniem ze może jednak ciąża. Temperatura powoli pnie sie do góry, ale może to za mało. Drżę przed tym że spadnie i nici z ciąży.
Już od tygodnia odczuwam bóle przy jajnikach tak jak na owulacje, @. Sama już nie wiem. Wiem na pewno ze czuje sie gorzej niż zawsze. Szczególnie przez te bóle brzucha w dolnej części, ból jajników. Wczoraj też miałam dziwny w ból na dole w szyjce macicy. Dochodzi jeszcze uczucie jakby mi się ciągle chciało siusiu. Nigdy przed okresem tak się nie czułam. A nie pamiętam jak się czułam przed pierwszą ciążą, bo mnie mocno zaskoczyła i nie pamiętam żadnych pierwszych objawów.

Chciałabym jak najszybciej mieć możliwość zrobienie testu żeby wiedzieć.
Boje się że strasznie się załamie jak nie wyjdzie.

Byłam dziś na usg, pęcherzyk pękł :) Teraz zostało tylko się modlić ;)

Zmiana lekarza okazała się strzałem w 10 ! Zupełnie inne podejście do pacjentki.

Moje maleństwo dzisiaj tak ślicznie machało rączkami a serduszko pięknie biło! Jestem na maksa zakochana
108he0k.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 października 2016, 19:26

Kamilam8 Moja nudna historia... ;) 23 września 2016, 13:35

Dzień dobry :)
U nas wszystko ok. Powoli komplementujemy wyprawkę. Musimy podjąć decyzję wspólnie z lekarzem czy będziemy rodzić sn czy cc. Trochę oczywiście panikujemy ;) Doszła nam cukrzyca ciążowa więc za nudno też nie jest. Uczymy się diety i kontrolujemy poziomy cukru. Łożysko się podniosło i nie jest obecnie dla nas kłopotem.
A Franuś waży już 1260 gram :) według Pani doktor jest drobniutki ale to może być wynik cukrzycy i mam nadzieję, że podgonimy. Poza tym to zdrowy chłopczyk, według usg nic mu nie dolega.
A teraz uciekam sprawdzić co u Was- mam nadzieję, że same dobre wieści :)

Zrobiłam to...
Wyszła piękna jedna krecha... Za szybko... I bez sensu...
Nie wiem, czy nie zaczynam świrować. Chyba zaczynam :-(
Moje serduszko śpi, a ja zamiast iść się położyć, robię obiad heheheeh

Campari Niekończąca się walka trwa... 23 września 2016, 13:51

26t4d
Wczoraj byliśmy na wizycie, młody rośnie, ma już 930g. Prawie kilo do kochania :-) za to ja ciągle stoję w miejscu, lekarka się śmiała, że chciałabym żeby waga przekroczyła już 70kg. Ale co tam, najważniejszy dzieć. Gin skonsternowana moimi wynikami hemoglobiny glikowanej kazała jednak powtórzyć badanie w innym labie i wyszło, że jednak był błąd, wszystko w jak najlepszej normie. Diety pilnować i cukry kontrolować.
Za to dopadły mnie skurcze :-/ niebolesne i nie super częste, ale jednak spychają dziecia w dół, wprost na nieszczęsną szyjkę- na marginesie, ta ma się ok, wczoraj prawie 35mm. Ale skurcze mają się wyciszyć i kropka, bo mi gin relanium groziła ;-) wiem, że się podaje i wolę,od biedy to niż poród przedwczesny, ale mamy umowę, że walczymy no-spą, magnezem, luteiną w zwiększonych dawkach i zobaczymy. I wiecie co? Nie wiem skąd, ale przyszedł do mnie...spokój. Takie wewnętrzne uczucie, że to się wszystko uda i skończy dobrze. Mam gdzieś oczywiście z tyłu głowy jakiś lęk, ale jest mocno niewyraźny. Przestałam mieć wkręty, że infekcje, antybiotyki, cukrzyca, szyjka, skurcze, leżenie... wszystko do przejścia. Zaczęłam oczekiwać na dziecko, a nie na katastrofę :-) chyba mnie jakieś nowe hormony zalały. A za dwa dni...trzeci trymestr. Nie wierzę :-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 października 2016, 14:27

efta historia jak ich wiele... 23 września 2016, 14:42

21 dc
4 dpo.

Otworzyłam pamiętnik i gapie się w puste pole jakbym co najmniej chciała tu światełko w tunelu zobaczyć.
Coś się sypie ostatnio we mnie, muszę się pozbierać.
Myślałam, że wiadomość o wrogim śluzie nie zadziała na mnie, aż tak źle. Źle sypiam, nerwowa jestem, dla rozluźnienie drineczki popijam. Ciagle o tym myślę.
Najgorsze jest to, że niby ufam tej mojej gin z kliniki ale temu testowi nie dowierzam. Poczytałam, test PCT robi się po kilkudniowej abstynencji seksualnej. Nam gin kazała bzykac się 3 dni pod rząd (u nas nawet wyszło 4 dni) a potem przyjsc na test. No halo skąd wiadomo, że armia męza się nie osłabiła przez taki maraton i skąd wiadomo czy martwe plemniki były z ostatniego wytrysku czy z tego sprzed 3 dni??? No i przeciez 3 lata temu zaszłam w naturalnie to skąd nagle się ten wrogi śluz zrobił? Z jakiej przyczyny?

Zadzwoniłam do kliniki i podpytałam jakie badania nalezy wykonać przed IUI. Oczywiscie kwoty powalają. Badania z krwi 554zł ja i mąż do tego ja wymaz z pochwy 216zł.
Zaczęłam dzwonić po laboratoriach u mnie w miescie i w okolicy. Wszedzie taniej niż w invikcie. Oni to potrafią z człowieka zedrzeć. Łącznie zaoszczędze na mnie i na męża wynikach 500zł robiąc je gdzie indziej. Na wynik z wymazu muszę czekać 14 dni ( w invikcie 7 dni) wiec pojadę zrobić go wczesniej, żeby wyrobić się przed jajeczkowaniem. Swoją drogą czemu gin nie dała mi skierowania na wymaz wczesniej. przeciez jak do niej pojadę to bede miała miesiaczkę, pobranie próbki bedzie niemożliwe. wiec jak do cholery ona chce żebym zdążyła wszytko zrobić przed owulacją.
Dlaczego to jest takie stresujące!?

No i ta moja waga!!! Nie jestem zła jestem wkurwiona. Musiałam wrócić do moich starych wielkich dżinsów. Dobrze, że wszytkich nie oddałam, tylko kilku się pozbyłam. teraz mam jak znalazł. Przecież już nie wchodzę w te z wiosny. No cholera. waga mi zdechła, musze baterie wymienić. Ale jak sobie pomyśle ile moge ważyć. A sądząc po ciuchach niewiele mogę się mylić to mnie krew zalewa. I jeszcze te koleżanki, które biegają chociaż są suche jak patyk, bo chcą mieć dobrą kondycję.... WRRRR. ja też chce być zgrabna, nie żreć sterydów i hormonów. Nie chce mieć huśtawek nastrojów. Chce biegać i się pocić i ćwiczyć i co z tego , że tak chcę. Prawda jest inna. Mam znów wielkie dupsko, cycki są wielkie jak balony musze pod nimi smarować się maścią pośladkową na odpażenia (taka dla niemowlaków) bo są tak wielkie, że mi się odparzenia robią. A biegać i ćwiczyć nie mogę. bo mam zabronione!!!! No mogła bym to olać iść biegać , wrócic na diete. a potem co . wielki mętlik w głowie: pewnie nie zaszłam, bo miałam za duży wysiłek fizyczny, pewnie nie zaszłam bo za dużo i często biegałam... wwrrr
no to się wygadałam. i wcale nie jest mi lepiej.... ide sobie drieczka zrobic, ot tak przed obiadkiem...

na poważnie zastanawiam się czy chce mieć kolejne dziecko. Czy jest mi potrzebne takie wielkie chcenie, takie za wszelką cenę?


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 września 2016, 14:42

Biała Azlia Co przyniesie los 23 września 2016, 14:44

Byłam dziś u lekarza. Pan doktor mnie zbadał, wlał coś co mnie tam zapiekło.Powiedział, że wszystko w porządku. Zapisał lutagen i inofem. Mam tez zrobić badanie prolaktyny, gdzieś około godziny 10.00. Następna wizyta 14, 17 lub 21 październik. Ale jestem podekscytowana :D Ja nie wiem co z tymi aptekami: ani lutagenu ani inofemu...

Haana Hashi, MTHFR, Aniołki.. 23 września 2016, 14:59

Zestaw na 3 miesięczną kurację gotowy! Może jeszcze coś dorzucę, gdy skonsultuje to wszystko z ginekologiem. Szczerze? Nie mogę się teraz za to zabrać, bo ciągle coś :/
ef9fac27d5f19145med.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 września 2016, 14:59

7t3d (wg wyliczen poloznej ze szpitala)

Jak sie czuje? Do przedwczoraj czulam sie wysmienicie. Chwilami watpilam nawet w moja ciaze. Ale sie zaczelo. Jest mi niedobrze. Jesc nic nie moge. Zjem. Znowu mi niedobrze. Ciagle mi sie odbija. Wszystko mi smierdzi. Zalozylam wczoraj bluzke swiezo zdjeta z suszarki, bleeee. Plyn do prania mnie draznil.

Dzisiaj zaczal mnie bolec brzuch w miejscu gdzie jest dzidzius. Mam nadzieje, ze to wynik powiekszania sie go.
I spalabym caly czas. A ze uwielbiam spac, korzystam ile moge:-)

Bylam dzis umowic wizyte z polozna juz w swojej przychodni. W czwartek 29go wrzesnia o 14.30.

Adorko, niestety nie masz udostepnionego pamietnika. Ciekawa jestem jak Wy sobie radzicie:-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 września 2016, 23:10

mirka14 wierzę że się uda 23 września 2016, 16:30

Siedzę sobie w domu i patrzę na moją piękną, śpiącą 28 miesięczną córeczkę, kocham ją jest cudowna, bywa wredna, uparta i najczęściej mnie nie słucha ale jest boska. Od półtora miesiąca jestem na L4, właśnie zaczynam 13 tydzień ciąży, mamy termin na 7.04.2017 , cieszę się bardzo ale równocześnie mam mnóstwo obaw dotyczących wielu rzeczy, od porodu zaczynając a tym czy damy radę finansowo kończąc.

Mam wrażenie że mąż też się boi i martwi ale nie chce mi nic mówić. Może w ten weekend babcia ukradnie nam Ewelinę to będzie czas na spokojną rozmowę.

Największy paradoks to to że okropnie boję się porodu, o wiele bardziej niż za pierwszym razem, pewnie dlatego że wiem co mnie czeka.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)