Karo-Linka My też chcemy być rodzicami 13 października 2016, 14:03

Dziewiąty zastrzyk z Gonapeptylu, kurczę już 3 siniaki sobie zrobiłam :( a ten dziś to już masakra a wbiłam się bardzo sprawnie. @ się jeszcze nie skończyła, wygląda identycznie jak każda inna, pierwszy dzień był mocno bolący ale to pewnie dlatego że wcześniejsza @ zatrzymała się na drugim dniu.

rybuuu Ucząc się siebie - szczęśliwy finał! 13 października 2016, 14:28

Dziennik pokładowy, cykl 5, cholera wie, który dc, i niech tak zostanie


Znowu przytargały mnie tu złe emocje. Dlaczego? Ech, chyba wszystkie tak mamy, że mamy silną potrzebę wygadania się, gdy przychodzi zły czas. Tym samym łamię postanowienie o pamiętniku, ale... no już dobra. Przyznaję się do błędu - w końcu wiem, że tylko Wy, dziewczyny, możecie mnie zrozumieć. Tylko my wiemy, jak wiele zaangażowania wiąże się z zajściem w ciążę, jak bardzo kulturowo jesteśmy obarczone rolą bycia rozpłodywymi kurami domowymi (takie mam wrażenie od pewnego czasu) i ile musimy się nasłuchać od innych na temat naszej płodności. Dzisiaj o tym.

Pękłam dzisiaj. Poraz pierwszy płakałam w związku z tematem starań. Nie dlatego, że się nie udało ostatnio. Żeby była jasność - serio zarzucam świadome starania. Nie chcę wiedzieć, który to dzień cyklu, czy śluz ok, czy temperatura ok. Biorę tylko wiesiołka, bo BAAARDZO załagodził mój mijajacy już okres i wyregulował cykl. Mam zamiar kochać się bez żadnego grafiku, tak po prostu. Na tapecie mam teraz zbliżający się kredyt i moje zdrowie. Od poniedziałku zaczęłam eksperyment z weganizmem. Czuję się świetnie.

Ale wiecie, jak to jest... próbujecie o tym nie myśleć. I zawsze ktoś wypali z zajebistym komentarzem.

Kumpel odwożący nas z wesela:
- Jak tam wasze starania o dziecko?
(moja pierwsza myśl - SERIO? czemu o to pytasz? myślisz, że byśmy to przed Toba ukryli?)
- No... nie wychodzi.
- Ale jak myślicie, czemu?
(bo nie ma KURWA dżemu. naprawdę... czemu pytasz?)
- Dochodzimy do tego.
- Może dietę zmieńcie.
(bla bla bla bla...)

Potem jakiś znajomy z pracy:
- Ej, fotografujesz jeszcze?
- Nie mam czasu. Zmieniają mi się priorytety, życie mi się przestawia... nie mam kiedy. (cały czas myślę o kredycie i przeprowadzce)
- Wow. JESTEŚ W CIĄŻY?!
(szok i spojrzenie po ludziach, czy słyszeli)
- ... krzycz głośniej.
- No co, a nie? Co się tak obrażasz?
- Bo to średnio taktowne. Nie, nie jestem.
- Wiesz, tak tylko myślałem... jesteś po ślubie... NATURALNA KOLEJ RZECZY, NIE?
(no chyba nie, skoro nie wychodzi)


Potem gadam z jednym z przełożonych na temat możliwości awansu.
- Wiesz co... jak mnie poprosiłaś o rozmowę 1:1... wiesz, co pomyślałem?
(dobra... ja wiem, powiem to, bo nie zdzierżę tego z Twoich ust)
- Że jestem w ciąży.
- TAK, DOKŁADNIE!
- Nie martw się, nie jestem.
(śmiech przez łzy)
- No i bardzo dobrze! Jeny, taka młoda jesteś... odpuść sobie, tyle życia przed Tobą. Zostań z nami w firmie, błagam Cię.

Jestem tak zszokowana tym wyznaniem, że idę do kumpla, którego jeszcze miałam za kumpla, żeby się wygadać.
- Wow, i on Ci tak powiedział?
- Tak.
- ... super facet, już go lubię!
- ... jak to?
- No tak. Ma rację. Jesteś młoda. Po co się spieszyć?
- Nie spieszę się, po prostu chcę mieć dziecko. Mam stabilne życie. Młodość jest względna. Jestem w idealnym wieku. Z każdym rokiem może być mi trudniej.
- Pff, jasne. A ile Ty w sumie masz lat?
- 25.
- Wow! No to czym się przejmujesz? JENY, DZIEWCZYNO, WYLUZUJ, NIE SPINAJ SIĘ.
- ... przecież normalnie gadamy, nie spinam się. Mówię Ci tylko, że tamten tekst był mocno nietaktowny.
- Ech... słuchaj. Ja wiem, że schizujesz. Chcesz dzieciaka już teraz. Ale to nie ma sensu. Po co?
(tym tekstem już faktycznie zaczął mnie wkurzać)
- Dobra, wiesz co... idę. Nie zawracam Ci głowy.
- Haha, jasne. Obraź się.



DZIEWCZYNY! Tak. Siedzę, płaczę. Mam dość. Mam dość tych gadających głów. Tych, które myślą, że wiedzą lepiej ode mnie. Co powinnam, czego nie. Mam dość samotności w tym temacie. Mąż... jak to mąż. Powie Ci "nie przejmuj się". Ale ja nie wiem, ile jeszcze takich rozmów będę w stanie przyjąć. Ile tłumaczeń, zaskoczeń i potakiwań.

Przytulcie mnie wirtualnie. Tylko Wy mnie rozumiecie.

Zimnooo ...mam ostatnio zimne stopy az takie lodowate ze skarpetki nic nie daja ... dzis wygrzebalam jakies grube bo w domu bez kapc i chodze. 15 kg mniej tluszczyku to nie dziwo ze mi zimno. :P jesien mamy a coto bedzie zima ?? Zamarzne do wiosny:P

drugi problem czy pozytywny test ciazowy moze falszywie pozazac 2 kreski??

Zoja Zimowe love 13 października 2016, 14:45

Dokładnie rok temu najszczęśliwsza na świecie ze swoimi II kreskami.. Dziś upadam i wstaję. Małymi krokami do celu..

Bella2839 Pozytywne nastawienie :) 9 listopada 2016, 14:32

Jutro wielki dzień... tak bardzo chciałabym sie nie rozczarować, tylko ujrzeć na teście dwie kreski :)jak na razie jestem dobrej myśli. Ale jeśli jutro wyjdzie test negatywny to sie mega rozczaruje i bede na siebie zła że aż tak sie znowu nakręciłam.

1dc
Tak, właśnie dzisiaj rozpoczęłam 1 dzień tego cudownego cyklu, w którym już niedługo za około 12 -14 dni będę odczuwała bardzo silną owulację taką, że nawet cycki będą mnie mocno napierdzielały, no a później za następne 2 - 3 tyg zdziwię się, że nie dostałam @, zacznie mnie mdlić na myśl o jedzeniu, będę bardzo senna i zmęczona i na pewno pomyślę, że to z powodu przesilenia jesiennego, dopiero jak zacznę rzygać jak kot i pójdę do lekarza, bo przecież pomyślę, że to jakiś wirus, a lekarz wyśle mnie na L4, to wpadnę też na pomysł żeby zrobić sobie test ciążowy. No i wtedy to się zacznie!!! na teście zobaczę dwie tłuste krechy, a beta będzie przyrastała jak stąd na księżyc!!!

Pora chyba zamówić testy owulacyjne?chociaż i tak będę ją czuła, to jednak nie zaszkodzi zatestować chyba?

To się będzie działo w tym cyklu.Jednak to chyba październik jest dla mnie najlepszym miesiącem na zajście w ciążę.Do końca roku będę wiedziała, że jestem w ciąży i będę się czuła mega ciążowo.

Ale wy, moje kochane koleżanki ovufrendowe, też się bierzcie do roboty i przechodzimy razem na fiolet do końca roku!!!

bloodflower nie wiem czy dam rade 13 października 2016, 16:50

raczej tej nadziei nie powinnam sie trzymac

Jestem juz po. Niestety dziecko nie chce rosnac. Wod bardzo malo 2 cm,
wielkosc dziecka wg usg 19t wg OM 23. Wszystko prawidlowo wyksztalcone, serduszko itd. Tyle tylko, ze duzo za male ;/ Przez 13 dni uroslo tylko 14g. Dostalam skierowanie do kliniki, jutro mam sie stawic, zobaczymy czy w ogole da sie cos zrobic. Plus taki, ze serduszko bije jak dzwon.
na opisie usg wielkosc poszczegolnych narzadow/czesci ciala od 18 do 20t


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 października 2016, 17:00

Anulka 27 Czekając na cud.... 13 października 2016, 18:12

Hej staraczki... co u was?? U mnie jakoś kipesko jakos brak weny na co kolwiek.... :(

Jestem już przy końcówce ciąży, choć szczerze mówiąc nadal nie mogę uwierzyć, że nam się udało. Tak po prostu... jak większości ludzi.
Wg OM jestem w 36+4, wg USG 37+0.
Termin porodu wg USG mam na 22 czerwca. Dziś ustaliłam, że przez CC najwcześniejszy możliwy termin porodu to 18 czerwiec. Ciekawa jestem czy w ogóle donoszę do tego terminu :-)
Po dzisiejszej wizycie z Małą wszystko OK, waży około 2854, a 3091g, do około 50 centyl z wykresów. W sumie to ma najdłuższe nogi, bo wymiarowo wypada na 37+6, a inne wymiary są na około 36t. Jak dla dziewczyny, to raczej zaleta :-)

Gdybym chciała podsumować całą ciążę, to mogę powiedzieć, że gdyby nie brzuch, to nie czułabym, że w ogóle w tej ciąży jestem. :-) Cały pierwszy trymestr się raczej oszczędzałam, ale w drugim i przez większość trzeciego już codziennie ćwiczyłam (czasami ponad godzinne treningi), normalnie funkcjonowałam. Teraz już nie ćwiczę tak intensywnie, raczej tylko rozciąganie. Czuję się nadal bardzo dobrze nic mi nie boli, nic mnie nie mdli - ciąża idealna :-)
Przytyłam 14 kg, teraz waga od około 2 tyg. się nie zmienia. Jak ktoś patrzy na mnie z tyłu, to nawet nie widać, że mam brzuch.

Trochę jestem jeszcze w niepewności z tym CC, bo u mnie w szpitalu nie można przyjść i umówić się na konkretny termin. Trzeba trochę po znajomości to ustalać, a i tak jest ryzyko, że mogą mnie odesłać i muszę mieć wybraną jakąś alternatywę. Mam nadzieję, że wszystko dobrze się poukłada.

A i od przyszłego tygodnia muszę na KTG - nie jestem z tego powodu szczęśliwa, bo po pierwsze są ogromne upały, a po drugie trzeba czekać w przychodni po 3-4 godziny w kolejce, no a po trzecie trzeba tam rano jeździć, a ja lubię sobie dłużej posiedzieć w nocy i dłużej pospać.

Zobaczymy, zobaczymy...
Mam nadzieję, że Mała wysiedzi w brzuchu do tego 39 tygodnia skończonego.

7 dc
Już trzy zastrzyki FSH za mną i 5 dni letrozolu. Trochę czuję jajniki ale nie jakoś intensywnie no i nie jest to taki ból jak po clo - jakby ktoś mi podgrzewał jajniki. Teraz bardziej przypomina to bolesne wzdęcia... dziwnie. Wczoraj i dziś rankiem zauważyłam, że pojawił się rozciągliwy śluz ale znika w ciągu dnia i zamienia się w kremowy. Zastanawiam się czy ta stymulacja w końcu na mnie podziała. Niby miałam się nie nakręcać i wziąć to na luz ale mimo wszystko ciągle o tym myślę. I do tego badanie M, już jutro. Tyle niewiadomych.

Wczoraj na terapii mieliliśmy z terapeutką ostatnią kłótnię z M, okazuje się, że w trakcie rozmowy czy też kłótni rzucam argumentami a nie potrafię opowiedzieć o swoich uczuciach. Relacje z moją mamą i braćmi są "ślizganiem się po powierzchni". Rozmawiamy ale nie wchodzimy w szczegóły. Nie mówimy o rzeczach trudnych dla nas i jak się z tym czujemy. Nikt z mojej ani męża rodziny nie wie o naszych problemach. Nie wiedzą, bo ja nie umiem o tym rozmawiać. W moim domu rodzinnym nie mówiło się o seksie, porodach, miesiączkach, ciążach itd. To był temat taboo, u męża było tak samo. Poza tym jak sobie pomyślę, że mam komuś powiedzieć, że choruję na coś co nie pozwala mi zajść w ciążę to czuję się gorsza i wybrakowana. Wiem, że to tak samo choroba jak migreny czy zapalenie płuc i chciałabym aby tak to było traktowane przez społeczeństwo (i aby prawo polskie dawało nam możliwości leczenia się na nfz - przecież choroby trzeba leczyć). Tylko jeszcze nie poukładałam sobie tego w głowie na tyle żeby móc mówić o niepłodności jak o migrenie.

anemic Wielkie chcenie ... 13 października 2016, 19:38

Jak się wkleja zdjęcia tu? Technika mnie przerosła.

Lu79 Nadzieja... 13 października 2016, 20:05

Witam :) Tak więc ja znów z kolejną nawracającą nadzieją-nowy cykl się rozpoczął we wtorek więc czekamy...Co prawda nie wiem jak to z tą moją owulacją bo w zeszłym cyklu niby byłam pewna że była tego konkretnego dnia (nigdy wcześniej taki piękny test owulacyjny mi nie wyszedł do tego ból jajnika no i wzrost temperatury jeszcze przed wzięciem luteiny)no bylam pewna...seks był jak być powinien a we wtorek?okres....do tego tak bolesny jak chyba nigdy wcześniej:(.No ale było minęło :) Teraz zaczynamy od nowa;) Co prawda obiecuje sobie że tym razem nie będę się nastawiać,nie będę myśleć po prostu co ma być to będzie.Chcę znów się cieszyć seksem a nie w trakcie myśleć czy to TEN raz o który mi chodzi...Wczoraj w trakcie zabawy z moim facetem doszliśmy do wniosku że przez te starania popadliśmy w rutynę...Wczoraj było na luzie no bo okres więc była czysta zabawa :) I to jest moje postanowienie na ten cykl-RELAKS tylko łatwiej się myśli niż robi...:)


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 października 2016, 20:05

KasMa Staraniowo na polsko-niemieckim pograniczu 13 października 2016, 20:42

miesiączki na razie brak... Czekam.

Sheis 2 niepowodzenia 13 października 2016, 20:56

Zaczelismy dzialac. Odwlekalam to, ale wiem, ze nie ominie nas latanie po lekarzach itd. Wiem, ze nie chce kolejnej ciazy dopoki nie wykonam wszystkich koniecznych badan.

Bylam u lekarki rodzinnej po skierowanie na badania genetyczne, moj narzeczony tez. A dzieki temu, ze na skierowaniu jest napisane ,,pilne" to czas oczekiwania jest krotki, ok. 3 tygodni. Jak dzwonilam po klinikach to na badania na NFZ czeka sie ok pol roku. Takze polecam klinike Genesis w Poznaniu, gdzie nie ma takich kolejek i nie naciągają tam na kase. Sami doradzaja jak zalatwic sobie badania na NFZ.

Moje samopoczucie jest fatalne. Od drugiego poronienia mijają 4 tygodnie. Od okolo tygodnia jest mi cholernie ciezko, czuje straszna pustke w srodku i naprawde nie wierze, ze kiedys urodze zdrowe dziecko. Z kazdym dniem dociera do mnie tragizm tego, co sie stalo. Nie mam ochoty na patrzenie na szczesliwych rodzicow. Zazdroszcze im. Boje sie, ze dostane depresji.

Nela nie daje sobie zrobić tych cholernych inhalacji. Jak tylko przyłożę maskę do buzi od razu jest płacz i przerażenie. Warczy to ustrojstwo i dlatego niunia się boi. Chwilę przytrzymam maskę na siłę, ale nie mam sumienia jej tak męczyć. Z resztą lekarz powiedział, żeby nie inhalować jak płacze, więc to się mija z celem. Nie wiem już co robić...

Odpowiedz od Immunologa:

I
Dzień dobry,
czekamy na badanie CBA - na podstawie Pani historii, którą teraz jeszcze raz analizuję w APC, uważam, że zalecam na dwa tygodnie przed i w dniu transferu wlew dożylny Intralipid (komórki NK). Poza tym to co w standarcie jest w Klinice.
Proszę przesłać mi wynik CBA
Pozdrawiam
jpasnik

II
Dzień dobry,
wyniki badań zarówno cytokinowe i Treg dają Państwu szanse. Można spokojnie przystępować do transferu.
Czekam na dobre wiadomości
jpaśnik


Tak wiec chyba jest ok i wczoraj zabrałam pierwszy wlew z intralipidu.

Pani Diana powiedziała ze wynik HBc total jest dodatni co pokazuje ze mogę mieć zapalenie wątroby typu b...powtarzalam wynik wczoraj ale cos sie stalo z moja krwia i nie mogli zbadać próbki..wiec powtórka w poniedziałek. Ps. wizyta odbędzie sie u dr Gretki..Mercika nie ma...ryczałam wczoraj cały dzien przez wynik i przez to ze nie ma mojego lekarza..


Gonal 780zł, intralipid 350zł


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 października 2016, 21:14

Josephine Uda się ! 13 października 2016, 21:37

Dobrze jest się komuś wygadać ;) w normalnym życiu a nie tylko na wirtualnej kartce....
jak dobrze, że jutro zaczyna się weekend... idziemy z moim M na wesele do kolegi.. może to pozwoli nam na chwilę zapomnieć o ceodzienności i odrobinę się zrelaksować ;)
Nawet nie będę się zastanawiać nad tym czy mogę wypić... po prostu wypiję... dziś dopiero 15 dzień cyklu... <3 było tylko 6 i 7 dnia cyklu także nawet nie śni mi się myśleć o ciąży..
O masz.. pfff dziś data mojej OWULACJI KSIĘŻYCOWEJ... taaa.. a mój M niedawno przekroczył granicę Polsko-Litewską.. ciekawe.. na odległość ciężko zajść :D

Bosheee co ja piep&&e.. nawet przy kontakcie fizycznym ciężko.... :(

EwkaKonewka czynnik męski/immunologia 13 października 2016, 22:24

HSG zrobione. Jajowody drożne, macica piękna. Powinno mnie to cieszyć, ale nie do konca tak jest, bo taki wynik oznacza, że nadal nic nie wiemy. We wtorek wizyta u pani dr, może będzie miała pomysł co dalej, bo ja nie wiem. To znaczy wiem i mamy z Mężem własny plan leczenia, ale chce najpierw posłuchać tzw. specjalisty.

8+2d
Meldujemy sie ze szpitala. Lepiej sie rano czulam i wpadlam na swietny pomysl zeby pojechac do pracy. Daleko nie ujechalam, zrobilo mi sie czarno przed oczami i obudzilam sie juz w karetce. Niby nic niepokojacego nie znalezli ale mialam arytmie wiec zostajemy na obserwacji do jutra. Ciazy mi sie zachcialo.


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 października 2016, 22:26

pati87 kolejne starania, czy warto? 26 listopada 2016, 15:29

Mnie od wczorajszego wieczoru łapie stres przed poniedziałkową wizytą, nawet w nocy nie mogłam spac.

Dzisiejszy dzien pewnie szybko zleci ale gorzej z jutrem.
w poniedzialek o 11.30 jedziemy do Warszawy po 15ej bedziemy na miejscu i zjemy obiad na spokojnie a potem o 17.30 Usg polowkowe i echo serca.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)