Postanowiłam, że założę ten pamiętnik i po prostu zacznę pisać. Kiedyś na bezrobociu pisałam bloga i mi pomogło. Pod wieloma względami, pomogło mi to przejść przez bardziej mroczny, w sumie przejściowy etap życia, kiedy to moje perspektywy na przyszłość były jakby to powiedzieć... zerowe.
Wróciłam do domu z dyplomem wyższej dużej, poważanej uczelni, rozstałam się się ze niezrównoważonym psychicznie człowiekiem (teraz podejrzewam, że prawdopodobnie był psychopatą). Wysłałam z milion cv, odzew był tylko na stanowiska dotyczące naciągania ludzi. Miałam kilka podejść do dotacji na założenie własnej działalności, w sumie to 9 miesięcy prób. Dobrze, że nie wiedziałam wtedy ile będę musiałam przejść do obecnego momentu.
Bo w końcu dostałam tę cholerną dotację, założyłam firmę i się trzymam, mam wspaniałego Męża. Mam prawie wszystko, czego mi trzeba do szczęścia.
Zastanawiam się, czy moje zawirowania hormonalne pozwolą mi zajść w ciążę. Pierwszy raz prowadzę kalendarz w ovu, kupiłam termometr owulacyjny i punkt 6 rano mierzę temperaturę. Zakładam, że za 2-3 powinna dostać @. Temperatury póki co się trzymają. I mam typowe dla PMSu objawy - tydzień przed jestem nerwowa, zdezorganizowana, roztrzepana, wyskakują mi diody na twarzy. W tym miesiącu trochę mnie mdli.

LadyRuuU Wiedźmi notesik ;) 20 października 2016, 16:24

Mam dziś wolne, D. Niedługo wraca z pracy.

Od rana wzięłam się do obowiązków domowych żeby nadrobić ostatni czas. Nie wiem jak Wy ale kiedy zaczynam nowa pracę to dobry miesiąc chodzę do tyłu. Nie umiem się z niczym zorganizować
Poodkurzałam, pomyłam podłogi, ugotowałam obiad i nawet zrobiłam ciasto. Perfekcyjna pani domu jak się patrzy a zawsze mówili mi że pod tym względem nic że mnie nie będzie. Tadaaaam


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 października 2016, 16:25

Marisa Czekająca na ten mały cud:) 20 października 2016, 17:22

Homocysteina 4,1

Chyba miałam owulacje w 16dc :o Przegapiłam kompletnie, tyle co jakieś 1 <3 się tam przypałętało...
Na samą myśl o fl i @ nastrój mam -100...wiem, że zapewne będzie kolejne rozczarowanie, ale nie umiem się na to przygotować. Już się denerwuję na zapas :/ Dziś zrobiłam test owulacyjny i wyszedł typowy poowulacyjny bladzioch. Gdyby owu dopiero miała być to byłby ciemniejszy. W poniedziałek mam dzień próbny w nowej pracy i jak wszystko będzie ok to składam w obecnej wypowiedzenie(tu się sprawa trochę komplikuje bo nadal siedzę na L4:/) Cała ta akcja, że po owulacji mam zmieniać pracę dodatkowo mnie stresuje :/ Chociaż nawet gdyby trafiło się w najgorszym możliwym momencie byłabym przez szczęśliwa :D

justyna23 W oczekiwaniu na szczęście! 29 października 2016, 20:00

Dzisiaj znowu dowiedziałam sie ze kolejna koleżanka jest w ciąży...ah to takie dolujace...ale no cóż na każdego przyjdzie kolej. Obecnie mamy 12dc śluz piękny rozciagliwy szyjka bardzo wysoko jajnik lewy pobolewa i dzisiaj pozytywny test owu takie piękne mocne dwie kreski:) a wiec trzeba podziałać przez kilka dni i za dwa tygodnie zobaczymy:)Moze ten pamiętnik mi pomoze:)

Chyba miałam owulacje w 16dc :o Przegapiłam kompletnie, tyle co jakieś 1 <3 się tam przypałętało...
Na samą myśl o fl i @ nastrój mam -100...wiem, że zapewne będzie kolejne rozczarowanie, ale nie umiem się na to przygotować. Już się denerwuję na zapas :/ Dziś zrobiłam test owulacyjny i wyszedł typowy poowulacyjny bladzioch. Gdyby owu dopiero miała być to byłby ciemniejszy. W poniedziałek mam dzień próbny w nowej pracy i jak wszystko będzie ok to składam w obecnej wypowiedzenie(tu się sprawa trochę komplikuje bo nadal siedzę na L4:/) Cała ta akcja, że po owulacji mam zmieniać pracę dodatkowo mnie stresuje :/ Chociaż nawet gdyby trafiło się w najgorszym możliwym momencie byłabym przez szczęśliwa :D

gozik "Miłość na szkle" po stracie 20 października 2016, 19:32

Gozik, jeśli androlog w Warszawie to tylko dr Wolski z Novum. Widać, że myśli zanim coś zrobi czy powie, co się niestety rzadko zdarza, a do tego ma bardzo profesjonalne podejście do pacjenta. Testowaliśmy też dr D z invimedu i tego zdecydowanie nie polecam.

Kaśka28 Wszystko sie jakos ulozy 20 października 2016, 19:45

no przyszla @ prawie punktualnie:D
jeden kopot z glowy na 31 pazdziernika jedziemy do katowic zobaczyc czy pecherzyk jest i bedziemy podchodzic do IUI mysle ostatni raz pozniej IFV:D

A tak poza tym to hmmmm...Bylam na akademi z okazji dnia edukaji narodowej z racji otrzymania mianowania:D i ledw wrocilam do domu a na FB wiadomosc o jakiegos faceta...myslalam ze to chodzi o cos z pracy a tu sie okazalo ze to jakis facet...mowi ze widzial mnie na gali widzial zdjecia i wpadlam mu w oko ze bardzo mu sie spodobalam...ze odnalazl podpis zdjecia a potem mnie na FB... nie wiem czy to nie jakas sciema...ze robi sobie ze mnie jakies jaja...o ale z drugiej strony bardzo m ile sa takie slowa;d fajnie sie komus podobac...oczywiscie odpisalam mu ze mam meza itp. ale facet nie daje za wygrana...jak ja juz dawno nie slyszalam komplementow a od obcego faceta to juz w ogole....az nie umiem uwierzyc ze to nie jest jakis zart;d oczywiscie nie zamierzam robic niczego zlego ale taki niewinny flirt:D a i pawel troszke zrobi sie zazdrosny to nic mu nie bedzie:D

Foto_Anna Przybądź, czekamy na Ciebie 20 października 2016, 20:17

Ogarnął mnie dziś strach. Nie smutek, jak zawsze przy nieudanym cyklu, lecz strach. Uzasadniony strach, że już nigdy nie będę w ciąży.

Dziś 8dpo, wiem, wiem, że "wcześnie", ale piersi po Ovitrelle przestają boleć, doskonale wiem co to znaczy, po tylu stymulacjach znam doskonale swój organizm.

Liczyłam, że inseminacja w przyszłości będzie dla mnie gwarancją, że zajdę w ciążę. Dowiedziałam się, że daje ona tylko ok 10 % szans. 10! 10!!!!!

Nie poptrafię wyrazić, jak bardzo temat mojej niepłodności mnie zaskoczył w życiu.....................

Z racji tego, że do kliniki niepłodności z której pochodzi nasz lekarz mamy daleko to mąż robił badania nasienia u nas w mieście (z leczenia się tutaj zrezygnowaliśmy bo klinika nie ma dobrych opinii). W cenie badania miał konsultację z lekarzem na której był dopiero dzisiaj. No i cóż mąż opowiedział mu naszą historię, jak i czym się leczymy, pokazał wyniki no i lekarz powiedział mu na to wszystko, że mąż ma idealne wyniki badań do in-vitro. I że on nigdy by nie obiecywał pacjentom z takim wynikiem naturalnej ciąży. I proszę zupełnie inny kierunek. Czy słuszny? Tego nie wiem ale im więcej czytam w necie tym bardziej się przekonuję, że chyba tak. M podpytał też o mnie i kurde kolejny lekarz który twierdzi, że pco to nie problem i łatwo da się wystymulować owulację (wszyscy cwaniaczą a owu od roku nie było), i że metforminę można stosować ale nawet gdyby ona spowodowała owulację u mnie to nikt nie da gwarancji że przy takich wynikach nasienia zajdę w ciążę. Bo nie dość że ich mało to jeszcze ta morfologia :/ Powiedział też że takich wyników raczej nie da się poprawić, bo one będą raz ciut lepsze raz ciut gorsze ale nie na tyle dobre żeby się starać naturalnie. Hmmm może coś w tym jest?

Ciekawe czy to dziwny zbieg okoliczności czy jednak jakieś przeznaczenie... ale dziś na uczelni odbyło się akurat seminarium pani embriolog która opowiadała i pokazywała jak przebiega in-vitro. Powiem Wam że zobaczyć filmik który pokazuje jak dzielą się komóreczki, jak morula wyskakuje z otoczki i zagnieżdża się w ścianie macicy daje niezapomniane emocje. Żałuję że to co oglądałam nie było naszymi komóreczkami... i chwilami musiałam walczyć ze sobą żeby się tam nie rozryczeć jak bóbr (nikt nie wie że mamy problemy z uzyskaniem ciąży). Ale dałam radę i wytrzymałam, a sam wykład piękny i pouczający.

Z tego wszystkiego zapomniałam napisać o wczorajszej terapii. Wczorajsze spotkanie było mi potrzebne, bo się trochę przybiłam tymi wynikami nasienia i w trakcie spotkania wyszło, że mamy z mężem problemy w komunikacji... Kto by pomyślał? Tyle się znamy, kochamy się mocno, spędzamy ze sobą całe dnie (pracuje w tym samym labie w którym ja robię pracę doktorską) i trudno nam się porozumieć... Generalnie chodzi o zrozumienie siebie na wzajem, swoich potrzeb, uczuć. Dało mi to dużo do myślenia. A wszystko przez moją/naszą przeszłość, przez to jak było w domu rodzinnym. Wiele pracy przede mną ale wiem że warto podjąć ten trud, bo właśnie we wtorek musieliśmy usiąść wspólnie i przygotować zadanie na środę i wtedy też po raz pierwszy pogadaliśmy bez kłótni o moich dołkach. Mój mąż bardzo tego nie lubi, denerwuje się i krzyczy kiedy płaczę choć normalnie jest oazą spokoju. A wtedy po prostu rozmawialiśmy, choć we mnie były takie emocje, że się popłakałam. Nie było kłótni, podnoszenia głosu. Teraz czeka nas rozmowa o tym co dalej. Co z naszą płodnością i planowaniem potomka. Jednak czekam na dogodny moment - bo do takich rozmów trzeba stwarzać sprzyjającą atmosferę, dziś jej nie mamy. Natomiast na zadanie domowe muszę napisać list do swojego zmarłego taty-alkoholika o tym co chciałabym mu powiedzieć a nie zdążyłam, czy też nie miałam odwagi. To będzie wyzwanie i rzeczywiście może skończyć się potokiem łez. Ale robię to dla siebie - dla nowej JA.

W sobotę (czyli prawie wczoraj) miałam pójść na betę. No właśnie- miałam. Obudziłam się rano z lekkimi bólami małpowymi i zrezygnowałam z jakichkolwiek form testowania. Pojechaliśmy za to na cały dzień do miasta obok, kojarzonego z wodą mineralną ;) Hotel, pyszne jedzonko itd. Po południu brzuch przestał boleć ale w poniedziałek wypada mi termin @, czas najwyższy żeby się ogarnąć psychicznie na kolejny cykl.
Dziękuję za kciuki, może następnym razem :)

Buko Wrzucić na luz i czekać na cud 20 października 2016, 22:07

A jednak nie mam pco i insulinoopornosci. Tak przynajmniej twierdzi druga gin u której byłam. Pracuje razem z moją zaufana i ukochaną dr więc jej bardziej ufam niż tej która chciała mnie szprycowac lekami. Oczywiście nie jest wykluczone że kiedyś rozwinę insulinoopornosc ale póki co powinna wystarczyć dieta i ruch.
Plan działania został nakreślony, ale póki co nie będę głośno mowic o szczegółach zgodnie z zasadą "chcesz rozśmieszyć Boga to powiedz mu o swoich planach".
I jeszcze kilka słów pochwały dla meza, bo przestał marudzić i chce się badać. Dziś miał bardzo dokładnie USG, które nic złego nie pokazało, we wtorek badanie fragmentacji dna. W połowie listopada androlog i kolejne badania nasienia i już ustaliliśmy że jeśli nie zleci badań hormonalnych to mąż zrobi prywatnie i szukamy nowego androloga. Koniec tego lenistwa :)

justyna23 W oczekiwaniu na szczęście! 20 października 2016, 22:09

Kolejny dzień minął oczywiście nie obeszło się bez myśli "czy na pewno nam się uda" i tak jest codziennie...dołujące. W tym wszystkim tylko mój mąż jest wielkim optymistą i za każdym razem twierdzi, że bedzie dobrze ale ja widze po nim że zaczyna go to wszystko przygnębiać. No cóż....trzeba zamówić koljeną partię suplementów zapisaną przez Panią Naprotechnolog---> trochę tego jest.
Dzisiejszy dzień to jakiś koszmar. Pogoda wstrętna zimno, pada, wieje brrrr....a do tego okropny bół głowy normalnie jak bym miała eksplodować.

Kolejna dawka Bromageronu wzięta....ciekawe czy to pomoże.

Czekam z niecierpliwością na koniec miesiączki żeby znowu zacząć się starać...

No i bym zapomniała muszę mojego mężusia na badanie żołnierzyków umówić :)

Marisa Czekająca na ten mały cud:) 21 października 2016, 07:22

6t1d
Dzisiaj mija dwa tygodnie od pozytywnego testu :)

anet_ Operacja: Rodzina 21 października 2016, 08:00

Francowata przyszła, z jednodniowym opóźnieniem. Dała mi cichutką nadzieję, że się nie pojawi, mimo że test ciążowy był negatywny.
Plan na nowy cykl: serduszkować częściej. Mąż bywa przemęczony i często wcześnie chodzi spać, ale wczoraj powiedział mi że mam brać "sprawy" w swoje ręce. Wzięłam to sobie do serca!
Dziś z tym lekkim bólem wyjeżdżamy odwiedzić teściową, a w niedzielę walczącego z rakiem brata męża. Trochę się tym spotkaniem stresuję, bo sprawa jest bardzo poważna.
Nikomu tego nie mówię i nie będę w stanie powiedzieć tego na głos, ale tu mogę napisać, że mam ogromną nadzieję że powiedzenie "życie za życie" nie odniesie się do rzeczywistości.

Bez zmartwień, z barszczem, z grzybami, z karpiem, z gościem, co niesie szczęście. Wesołych świąt! A w święta, niech się snuje kolęda. I gałązki świerkowe niech Wam pachną na zdrowie.

Dziewczęta wszystkim życzę spełnienia marzeń w nadchodzącym Nowym Roku :-*

Audrey Hepburn głód uczuć 21 października 2016, 08:19

jak w piosence odmierzam czas liści kolorami lub straconych szans rozpamiętywaniem

miałam dziś piękny sen
śniłam o swojej córeczce
tylko ..., nie wiem dlaczego witając się z nią padło z moich ust: tęskniłaś za mamą? nie wiedziałyśmy się siedem lat?
wtf????

sobie myślę, że jakby to miało być dopiero za te siedem lat, to ja przecież już tyle czasu nie mam :(
co sobie dla mnie umyślasz, życie????

Kurcze tak chcoalabym by sie udalo wszystkie znaki na niebie mowia ze sie udalo do mojej listy dlaczego w tym cyklu moglo sie udac dorzucam
1 spadek temperatury w 7dpo=zagniezdzenie
2 nigdy nie mialam przez tak dlugi okres po owulacji tempki powyzej 37 zawsze bylo 36.8-36.7
Moze faktycznie jednak sie udalo jutro test

Paś październik 2017:) 18 grudnia 2016, 15:50

Owulacją, byłaś już?! Albo się zagapiłam i nie odczułam, chociaż to dziwne. Bez śluzu i bólu jajników?! a teraz raz kremowo raz wodniście... Kolejne dziwadło:-)

No co zrobić, czekam na okres za 13(???) dni.

Audrey Hepburn głód uczuć 21 października 2016, 08:46

o emocjach sobie myślę, jak bardzo wpływają na powodzenie naszych starań
a muszą wpływać skoro oddziałują na układ hormonalny
a hormony to już decydują o wszystkim
szukam dla siebie algorytmu rozwiązania problemu stresu, bo zdaje się, że zafundowany sobie przy okazji jest kluczowy dla starań
wiem, co mówię, jak odpusciłam zaszłam bez problemu
jak się przy okazji zrozumie bezsporną prawdę, że cb nie jest przekleństwem, ale prawdziwym darem mądrości ciała, to łatwiej poradzić sobie ze skrajną rozpaczą

dopóki nie zrozumie się wszystkich twardych reguł, to nasz wysiłek nie ma sensu!!!!


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 października 2016, 10:51

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)