No więc tak:
Zrobiłam dzisiaj trzy testy (każdy innej firmy). Na pierwszym była krecha - nie super gruba, ale wyraźna, na drugim bladzioch, na trzecim cień cienia.
Boże, żeby ta sama próbka moczu dała trzy tak skrajnie różne wyniki...
No nic, pójdę na betę i ostatecznie się wyjaśni, ale przeczuć pozytywnych nie mam.
Dobrze, że coś tam jednak drgnęło. Może faktycznie nie mam upośledzonej drożności, zawszeć to coś.
dzięki dziewczyny za wsparcie 
myślałam ze gorzej przyjmę negatywna bete w pewnym sensie poczułam ulgę ze wszystko jasne
teraz mogę się skupić na innych rzeczach. Mam parę rzeczy do zrobienia zanim w ciąże zajdę . Lista juz napisana m.in.
wizyta u dentysty ,
na 22 listopada wizyta u endokrynologa ,
-jestem zdecydowana na badanie drożności jajowodów - w czwartek idę się zarejestrować
-zacząć kurs na prawo jazdy
-depilacja laserowa
-zacząć chodzić na siłownie
przynajmniej raz w tygodniu
dalej dbać o dietę i o ruch choć się trochę podłamałam bo myślałam ze jak schudnę to będę miała regularny okres i w końcu uda się zajść.
przede wszystkim zawierzyć wszystko Bogu i ufność że Pan ma plan .
Dodam jeszcze ze na weekend wyjezdzamy cala rodzina. A okres wypada mi na poniedzialek, wtorek - jak tam nie pic ? Jakie inne durne powody niepicia mam wymyslac ? Ktos ma jakies pomysl ?
9t5d, czyli dziś przedostatni dzień 10 tygodnia. Masaczi! Ale ten czas leci a jednocześnie się dłuży bo aż dwa tygodnie zostały do wizyty (prenatalnych)
Zaczęłam się martwić parę dni temu, czy te prenatalne nie będą za szybko i czy nasz maluch będzie miał te 4,5 cm żeby zrobić pomiary. Podobno zarodek rośnie około milimetra dziennie, przyjmując tę opcję będzie miał/a 8.11 4,4cm ale mam nadzieje, że podgoni i Dr nie odeśle nas z kwitkiem, bo chcę żeby mąż był przy badaniu, 12.11 wyjeżdża i wraca dopiero 23.12 i tak go ze dwie wizyty ominą więc fajnie by było jakby się udały badania.
A tak poza tym z innych ciążowych spraw to: 3 bełty ciążowe zaliczone, myśle że już finito bo mdłości powoli ustępują, męczą chwilę z rana tylko. Jem jak opętana, głodna co 2-3 h, jak dziecko...
Wszyscy do okoła dalej mi wciskają, że to chłopak, a ja już sama nie wiem, czy im przpadkiem nie wierzę, myślę, że jeśli nie na prenatalnych to za miesiąc na wizycie u mojej Pani Dr się czegoś dowiem, chociaz wolałabym teraz, nawet jakby to miało być wróżenie z fusów, chciałabym zobaczyć minę męża na daną wiadomość 
Tak poza tym, to muszę nieskromnie powiedzieć, że bardzo fajnie mija mi ta ciąża, nie rzygam co 5 minut, nie zasypiam na stojąco, ogólne samopoczucie świetne:) Pracuje jak pracowałąm i bardzo się cieszę z tego. Jedynie co to bolą mnie cycki (ale też znośnie) i non stop mam wzdęcia i zaparcia, ale wszystko do przeżycia:)
Pertraktowałam z mężem na temat imion, i wstępnie się zgodził na moje propozycje, hue hue:D
Myślę, że następny wpis koniecznie 8.11 ale dopiero późnym wieczorem jak już bo wizyta na 18;20 i zanim wrócę zanim co to trochę minie
Oczywiście nie wyłączam pozytywnego myślenia, jest i musi być ok, aczkolwiek troche się zeschizowałam wczoraj jak koleżanka w 2 tyg straszej ciąży powiedziała że jej dzieciatko 5t6d miało 1,6cm moje 6t6d miało 1 cm, sprzet i lekarka ta sama wiec raczej nie ma mowy o błędzie. Wiec postanowiłam wcisnąć sobie kit ze moja to dziewczynka albo że jednak mimo że nie było tego ostatnio widać, jest ich dwóch/dwie/dwóje 
Ciąża rozpoczęta 1 sierpnia 2016
Ciąża zakonczona 11 pazdziernika 2016
Tym razem widzielismy nasz malenki cud, serduszko bilo na pierwszym usg w 7t, coz to byl za szczesliwy dzien, nigdy nie zapomnimy, do mojego meza dotarlo ze bedzie ojcem, JESLI 'wszystko dobrze pojdzie'..... Czulam w sercu ze to dziewczynka. W 10t1d o godz 17:25, tuz przed wyjsciem z pracy, zauwazylam odrobinke krwii na papierze, z pracy do domu jechalam autem przerazona, ze znow, ze tak jak wtedy... Odsuwalam te mysli, musialam skupic sie na jezdzie i ze nie wolno mi tak myslec. Gdy tylko dojechalam do domu zadzwonilam do mojej poloznej i lekarki, lekarka obiecala mi usg najszybciej jak to mozliwe, ze zrobi wszystko, zeby jak najszybciej. Lezalam. Plamienie male, rozne kolory krwii, skrzepow jeszcze nie. Zle spalam, czesto wstawalam by pic wode, krzyz bolal (wiadomo, ze to zle). Nastepnego dnia rano dowiedzialam sie, ze usg moze jutro, ze jeszcze nie ma informacji. Wydzwanialam do szpitala, nic nie przyspiesze, takie procedury: usg w 48h od zgloszenia. Zdecydowalismy sie na prywatna wizyte u polskiego gina, w Bristol, dobrze ze mial czas, 17:00, idealnie, bo zdazylismy na czas dojechac. £130 za wizyte i zdjecie malenstwa, zmarlo miedzy 7t6d a 8t2d (CRL 1.49, sack 3.13cm). Nie wiadomo 'DLACZEGO?'... Leki dobrze bralam (prog i dupek) powiedzial gin. Jajniki ok i w srodku wszystko tez. Jak jechalismy do gina to dzwonili ze szpitala, ze jutro usg 8:45. Wracalismy w milczeniu a ja mialam nadzieje, ze moze gin sie pomylil i serduszko jutro bedzie bilo... Niestety... Poznym wieczorem ronilam, bol i skurcze sie zaczely, 4 paracetamole na raz, po tym juz nic nie czulam... 8:45 usg w szpitalu i 'nic juz nie ma'... Coz... Zanim zdazylam zadac pytanie o badania, wyraznie mi 'wytluszczono', ze 2 poronienia to normalne, ze badania robia po poronieniu nr 3. Wspolczucie. To wszystko. Prawie 2 tygodnie w domu. Nowenna Pompejanska kontunuowana. Modlilam sie duzo. W domu zaczelismy malowanie, no nareszczie, bo ja i tak MUSZE sie czyms zajac. JEST! JEST N-O-W-A NADZIEJA, a nasz dom, tak czuje, przygotowywany jest na nowy cud 
...
"O Jezu, Boże wiekuisty, dziękuję Ci za niezliczone łaski i dobrodziejstwa Twoje. Niech każde uderzenie serca mojego będzie nowym hymnem dziękczynienia ku Tobie, Boże. Każda kropla krwi mojej niech krąży dla Ciebie, Panie; dusza moja - to jeden hymn uwielbienia miłosierdzia Twego. Kocham Cię, Boże, dla Ciebie samego (Dz. 1794)."
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 października 2016, 12:00
@jeszcze brak ale dzisiejszy spadek temperatury mowi sam za siebie @ dzisiaj powinna byc
Czy któraś z was miała już przeprowadzaną inseminacje.... Jesli tak to ktorej się udało.... ????
19t04d
Zapomniałam, że nie mogę całkowicie odstawić kawy, bo bez kawy głowa mi odpada z bólu. Chyba mam jakieś niedociśnienie, jak zawsze. Mam nadzieję, że 4 listopada zostanie mi to sprawdzone.
Poczułam dzisiaj kilka "pyknęć". Jak gdyby pękały małe baloniki. Czy to dziecko? Obserwuję i będę czekać. Cudownie byłoby już czuć dziecko i wiedzieć, że wszystko jest dobrze.
Zaczal sie 4 tydzien..... tak jak mowilam - najgorszy ! Oczywiscie doszukuje sie objawow ciazy, ale szczerze to nic a nic mnie nie niepokoi ..... Piersi owszem sa ociezale wrazliwe, ale takie sa zawsze przed okresem ! Zawroty glowy nawet jesli czasem nastepuja to nic nie znacza bo mialam je tez w zeszlym miesiacu. Czestomocz ? Nic dziwnego jak w pracy pije jedna herbate za druga..... Czekam tylko na plamienie..... jesli w piatek bedzie plamienie to bedzie to oznaczac tylko jedno - OKRES!
No i sikaniec poranny z czułością 10 negatywny.
W sumie to nie spodziewałam się niczego innego.
Czas na krótką przerwę i później start z IVF.
Patrząc na moje idealne cykle, to pewnie wizyta startowa do 10 stycznia, potem stymulacja i ok. 25 stycznia punkcja. Pewnie wezmę sobie wolne na czas stymulacji, żeby nie ganiać na wariata... Muszę to jeszcze z M przegadać.
30 dc.
Cały czas mam bóle podbrzusza. Piersi dalej opuchnięte i wielkie
mogłyby takie zostać 
Szyjka jest nisko miękka i jak dla mnie otwarta. Dookoła wszystko rozpulchnione.
Pewnie okres nie może przyjść bo się tak denerwuje.....
Przez to że nie przyszedł wczoraj skomplikowały się moje plany odnośnie badań w
3 dniu cyklu....
Odechciewa mi się tych badań, tego starania i w ogóle wszystkiego ...
EDIT : 13:44 - sprawdzałam jeszcze raz tą szyjkę, otwarta jak nic ! kurde
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 października 2016, 13:45
Ten cykl jest jakiś dziwny....
Nie wiem czy miałam owulację, jajniki pracowały, bo je czułam, był pęcherzyk 17mmm ale testy owu cały czas negatywne. Jak w czwartek będzie torbiel, to znaczy, że pęcherze sobie rosną i potem sobie zostają, bo akurat tak u mnie lubią robić i nie pękać.
22dc i co? Rano plamienie, zaraz po wstaniu z łóżka. Czekałam do 8 rano czy się rozkręci, nie rozkręciło się i wzięłam duphaston. Ale @ w 22dc? Coś nie halo. U mnie zawsze takie plamienie oznacza zbliżającą się wredotę. A wredota przychodzi w 26-30dc. Trudno, kolejny raz trzeba przełknąć gorzką pigułkę, otrzepać się i iść dalej.
Twardszego tyłka niż kobiety starające się bez powodzenia o dziecko to nikt chyba nie ma.
napisze to kolejny raz: NIE ZNOSZĘ FAZY LUTEALNEJ I JEJ WPŁYWU NA MOJĄ GŁOWĘ!
Ja to mam pecha!
Po raz kolejny jestem chora! Dopiero co się pozbierałam po poprzednim chorobowym maratonie, a tu znowu cieknie z nosa, gardło boli.
Chyba zacznę izolować się od ludzi, albo kazać im najpierw ręce umyć i przyłazić z maseczką na twarzy. Przyjdą ci tacy, nachruchlają na ciebie, a ty się potem męcz w pracy.
Juro wizyta. Trochę się boję, ale cieszę się, że w końcu się doczekałam. Mam nadzieję, że będzie wszystko dobrze. OBY!
wracamy do gry.
od niedzieli staramy sie przez tydzien. maz sam stwierdzil, ze ani jedneg odnia nie zmarnujemy w tym cyklu.
niestety OF blednie wyznacza dni owu, wiec w tym miesiacu bardziej slucham swojego ciala. nie ukrywam, ze mam tez spore nadzieje 
moj maz rowniez zaczal brac w zeszlym miesiacu witaminy wspomagajace budowe plemnika, ich ruchliwosc itd... wiec jestesmy na podwojnym "bosst-cie"
najwazniejsze dni szykuja sie na ten weekend!
Nie sądziłam, że to będzie kiedykolwiek możliwe, ale nie myślę o staraniach. Wiem, że raczej w ciążę nie zajdę, choć czytałam gdzieś, że jakaś dziewczyna zaszła, ale poroniła. Więc się nie łudzę, ze coś z tego cyklu wyjdzie, tym bardziej, że było tylko jedno
, bo ochoty nie miałam, a jak się dowiedziałam o polipie (w dzień owulacji
), to stwierdziłam, że zmuszać się nie będę. Gdyby nie ovu, to nie wiedziałabym, w którym dniu cyklu jestem
Te dwa miesiące to taka wymuszona przerwa, aczkolwiek nie rozpaczam jakoś z tego powodu.
Mam teraz bardzo dużo pracy i moje myśli krążą głównie wokół szycia. Chcę wycisnąć z sezonu świątecznego tyle ile się da, bo czuję, że po nowym roku będę miała masę wydatków. Zresztą kasy nigdy nie za wiele 
Zaczynając od początku.
Mam wykryte PCOS. Miesiączki po odstawieniu tabletek antykoncepcyjnych niestety nie są systematyczne. Poprzedni lekarze kazali brać luteinę na wywołanie @ i z miesiąca na miesiąc czekać na cud. Aż w końcu nie wyrobiłam... Poszukałam nowego lekarza, który w końcu porządnie wziął się za moją osobę. Po zrobionych badaniach okazało się, że mam za wysoką prolaktynę (biorę Bromergon na obniżenie).
Aktualnie mam miesiączki sterowane hormonami. Dziś 1 dc. W poprzednim miałam monitoring cyklu, który wykrył brak owulacji. Od 3 dc do 7 dc mam brać Clostilbegyt. Jest to pierwszy cykl i nastawiam się pozytywnie 
Miło się z Wami poznać i mam nadzieję, że tutaj znajdę osoby z którymi zawsze będzie można się podzielić rozterkami i radościami 
Dziś zaczynam kolejny, 17 cykl. Juz nawet nie czuję rozczarowania, niby nadzieją na cud sie gdzieś w sercu tlila, ale kolejna @ jest jak standard, tak jakbym się przyzwyczaiła że nieważne Co zrobię to ona zawsze przyjdzie. Co ciekawe nie mam żadnych plamien przed @, zniknely ot tak, bez lekow, bez jakiejkolwiek interwencji 
w piątek czeka mnie kolejna wizyta w szpitalu i kolejna seria pobrań krwi, żeby wyjaśnić skąd taki wysoki wynik 17-oh progesteronu, więc może i dobrze że @ przyszła na czas, to przynajmniej na spokojnie wyjadę do rodziców 
Dawno mnie tu nie bylo ale jakos tak nastroju brakowało i czasu troche...w każdym razie w tym cyklu postanowiliśmy cieszyć sie seksem a nie skupiać na poczeciu no i chyba nam nawet wychodzi
:-@ ucielo mi polowe wpisu...
Ja juz po wizycie.
Chyba bedzie corcia 
To niezly babiniec bedzie w domu 4kobiety i 1 mezczyzna 
Kolejne wizyty
9.11 USG w Warszawie
22.11 polowkowe u mojego gina
28.11 polowkowe w Warszawie
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.