Wczorajszy dzień był baaaardzo długi.. zaczął sie od 6:30 bo nie mogłam spac w nocy więc wstałam z samego rana.
W pracy było nadzwyczaj ciężko i męcząco. Pracowałam do 17 ale byłam maksymalnie wykończona, bolało mnie wszystko - z resztą jeszcze boli.
Skończyłam pracę, pojechaliśmy na małe zakupy ale nie dałam rady nawet wysiąść z samochodu i ruszyliśmy do domu.
Tam, mimo że była niespełna 18 przebrałam się w piżamę, wszamaliśmy obiadokolację i spoczęłam na kanapie leniuchując przed komputerem.
Jest godzina 20:18, ja przeglądając facebooka zauważam że nasi znajomi byli w kinie na filmie na który chcieliśmy iść.
JA- Ooo...Wiesz że "Doctor Strange" wszedł już do naszych kin?
D. - Poszedłbym, nawet teraz gdyby grało w Koszalinie (ok.30 km od nas)
Ja- (sprawdziłam dla jaj, jednym na wpół otwartym okiem) A wiesz że grają akurat, dzisiaj premiera o 21
D- No co Ty! Szybko, szybko, szybko....!!
JA - (pełna konsternacja) Ale co, jak, ja jestem w piżamie!
D - No to co, może zdążymy!
W trybie sekundowym naciągnęłam rajtki, swetrową sukienkę i w trzy sekundy zostałam zapakowana do samochodu i wywieziona do Koszalina! xD
Wróciliśmy ok.00:00
Uwielbiam tą jego spontaniczność, nawet mimo mojego wyczerpania. 
Nie żałuję, film był super, bardzo nim się podobał.
Dziś rano było trochę ciężko ale kto da rade jak nie my! 
19dc
A jednak owulka mi sie przesunela bo wczorajsze owutesty zaczynaja wychodzic wiec jeszcze do soboty bedziemy sie starać...
Z minimalna nadzieja, ze sie w koncu uda...
Endometrium 8,5
Lewy jajnik leniwy 2x10
Prawy jajnik 2x11 2x10
i drobnice
zwiększone dawki
9-10ds menopur 150j Gonal 150j Gonapeptyl 2/3 ampułki
W piątek kolejna wizyta, punkcja poniedziałek lub środa, zależy jak będą dalej rosły
55% ciąży
23 tydzień ciąży (22t + 0d)
Do terminu porodu - 126 dni (wg belly)
8,5 kg na plusie
Obwód brzuszka - 105cm ☺
Wczoraj byliśmy na usg połówkowym. Malutki jest śliczny i zdrowiutki ☺ Wazy już 468 gramów ☺ Jestem przeszczęśliwa, że wszystko ok i mam nadzieje, że w końcu przestanę sie zamartwiać.
Następna wizyta - 23go listopada. Badania jakie muszę zrobić - mocz, morfologia krótka i test obciążenia glukozą (fuj!).
Świeże wyniki 
tsh: 4,3881 ( 0,3500- 4,9400)
Ft3: 2,92 ( 1,71- 3,71) 60,50%
Ft4: 1,11 ( 0,70- 1,48) 52,56%
nawet nie zorientowałam się kiedy weszłam w tzw. "studniówkę". wg ovu do porodu zostało dokładnie 96 dni. kiedy to się stało? nie wiem. najtrudniejsze w ciąży były dla mnie pierwsze tygodnie, bo wiadomo bałam się, stresowałam i wtedy rzeczywiście się dłużyło, teraz pomimo L4 i że dni same w sobie niby też są długie, to jednak patrząc po kalendarzu pędzą jak szalone. wiem, że to się ze sobą kłóci, ale tak właśnie to odbieram.
w międzyczasie nauczyłam się nie mieć do siebie pretensji, że wstaję jak mi się żywnie podoba (wczoraj po 10:00, dzisiaj po 9:00). najprawdopodobniej są to ostatnie dni kiedy mogę się porządnie wyspać, bo wiadomo że jak pojawi się Synuś (a w przyszłości mam nadzieję) kolejne pociechy, to będę sobie mogła najwyżej pomarzyć. także korzystam i odsypiam i przy okazji od razu śpię na zapas, co by wystarczyło na najbliższych kilka/kilkanaście lat.
z nowych dolegliwości ciążowych to: łapią mnie w nocy (chociaż przyznaję czasem) skurcze łydek. to jednak co teraz najbardziej mi doskwiera to bóle dłoni, dokładnie palców u dłoni. trochę czytałam o tym w internetach, ale wiadomo jak to w internetach - na każdy objaw można znaleźć długą listę chorób śmiertelnych, więc tak tylko przeleciałam wzrokiem i zatrzymałam się dopiero na artykule, który mi najbardziej pasował, tj. że to normalne, że to tak jest na tym etapie, i że dopóki ból nie przeszkadza w normalnym funkcjonowaniu to nie ma co podnosić alarmu. oczywiście na najbliższej wizycie tak czy siak wyspowiadam się z moich bóli gin., ale już się go na tyle nauczyłam, żeby wiedzieć że raczej na pewno odpowie mi tak jakoś naokoło, czyli jeszcze gorzej niż internet.
tak spokojnego dnia dawno nie miałam
popijam winko, dokładam do kominka, wystawiam twarz do słońca
odpoczywam sobie od pośpiechu i rutyny
ale nie ma, że tak błogo może być bezustannie
czekają dokumenty do tłumaczeń
i książka do recenzji
mimo to oczyszczam myśli i poddaję się urokowi chwili
to już i tak duża zmiana, bo nie czekam na cud, tylko jestem na niego otwarta
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 października 2016, 14:32
7t0d
Co za ulga na Usg widać było moje maleństwo z bijącym serduszkiem, odetchnęłam z ulgą ---- JEST
))))
crl-9,7 mm , FHE(+) 140 bpm pęcherzyk ciążowy prawidłowo zlokalizowany w dnie macicy z widocznym echem zarodka. Aż mi łza się potoczyła jak zobaczyłam na monitorze 
Wyniki dobre za dwa tygodnie znowu badanie moczu i ide po zwolnienie z pracy bo teraz siedzę na zaległym urlopie od wtorku. Ciśnienie dobre, czyli zachować teraz spokój i odpoczywać
15 dc, 3 po
Sama nie wiem, od czego zaczac. Dziwnie mi tutaj, na rozowej stronie... Znowu... A bylo juz tak dobrze...
To moj pierwszy cykl po po poronieniu. Okres po zabiegu przyszedl po 31 dniach, wiec wydaje sie, ze dosc szybko, zwazywszy na stopien zaawansowania ciazy. Kontrola po krwawieniu wyszla pozytywnie i pani doktor, zgodnie z tutejsza szkola, dala nam zielone swiatlo. Mamy probowac naturalnie do stycznia/lutego, a jak nie zaskoczy, to wprowadzimy jakies wspomaganie.
W ubiegly piatek (9dc) wg jej obserwacji mialam dni plodne, bo bylo duzo sluzu, test owulacyjny wykazal szczyt w niedziele rano, wiec o ile doszlo do jajeczkowania, to mialo to miejsce w niedziele albo w poniedzialek. Wzielismy sobie do serca jej sugeste i od piatku ruszyly intensywne starania.
Boje sie. Boje sie, ze sie nie uda, boje sie komplikacji, boje sie znow przechodzic przez stres pierwszych tygodni. Ale tak bardzo pragne dziecka....
Anulka pozostanie na zawsze w moim sercu, ale nie wyobrazam sobie zycia bez Malucha tutaj, z nami...
jestem tu krotko, wcześniej raczej długo podczytywałam inne wpisy
na dzień dobry zostałam zaatakowana, że mam jakieś wymagania co do swojej osoby, kiedy tuż obok komuś sypie się świat
jak w ogóle mozna z miejsca wylewać na kogoś pretensje?
jak mozna atakować w miejscu, gdzie szuka się wsparcia i zrozumienia ????
smutne
jednak, obiecałam sobie kiedyś, że nigdy, ale to nigdy nie będę oceniać innych
nigdy nie wiadomo, co się kryje pod pozorami ludzkich motywacji i zachowań
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 października 2016, 17:37
dziś 20dc, w 12 dc miałam pęcherzyk 23 mm gin powiedział że idealny, Owu była w niedziele (tak mi się wydaje) czy powinnam juz coś czuć ? boje się marzyć...
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 października 2016, 15:39
3 dzień cyklu.
Byliśmy razem z mężem rano na pobraniu krwi. Mąż po pracy jedzie oddać jeszcze tylko nasienie i zostaje czekać na wyniki.
21+1
zaczelismy 6 miesiac wow! oby druga polowa ciazy minela rownie dobrze jak ta 
pomijam moje dolegliwosci, byle by maluchom nic nie bylo.
Dzis mielismy polowkowe i wszystkie parametry w normach, nie ma sie do czego przyczepic. Szyjka 4,2 cm, na szczescie trzyma bo po ostatnich twardnieniach brzucha sie bardzo tym przejmowalam.
Chlopaki są nadal chłopakami i ważą już po 450 gram!
Lekarka mnie uprzedzala ze moge czuc sie coraz bardziej ociezale bo brzuch mam juz jak w 28 tygodniu i wszystko odczuwam wczesniej.
A to chlopaki (pierwszy raczej podobny do mnie, drugi do meza
)


Od przyszłego cyklu stymulacja CLO. Zaczynamy wspomaganie. Chyba najwyższa pora? Po 3 latach starań.
byliśmy dzis z mężem w dd
oczy tych dzieci są spragnione uwagi i ciepła
w następnym tygodniu rusza procedura
jestem przeszczęśliwa !
Cykl mi się wydłużył. Od kilku ładnych lat wahał się 26-28 dni, a tu przeciągnął się do 30 dni. Pewnie gdyby nie negatywna beta, świrowałabym.
Próbuję żyć jak prosta baba, ale chyba jestem neurotyczką. Bo ciągle myślę "a co by było gdyby", a powinnam jeszcze więcej zarabiać, co by mężowy nie ciążyć (a przecież tak źle nie jest), a to mam wyrzuty że mój wkład w budowę domu był i jest mniejszy i to taki głupi kołowrotek...w końcu mówię STOP. Prosta baba tak nie myśli, z reguły pracą się nie przejmuje, żyje z dnia na dzień i nie snuje wyobrażeń na temat przyszłości. Większość kobiet, które znam odpuszcza sobie pracę, kiedy mąż dobrze zarabia. Albo w ogóle zarabia.
Tłumaczyłam sobie, że to wina androgenów, endo kiedyś sugerowała że kobiety z wyższym testosteronem łatwiej popadają w pracoholizm. I coś w tym jest, bo na bezrobociu wpadałam w depresję. Wolę iść do pracy, chociaż niejednokrotnie mam jej dość (kiedy się przepracuję).
Najważniejsze, że w końcu przyszła @, jest nowy cykl, zjadam na czczo letrox, wyrównam tarczycę, poczuję się lepiej. Nie mam już PMSA, HURRA! Przynajmniej przez najbliższe 2 tygodnie cyklu będę znowu w miarę ogarniać,potem znowu się zacznie.
Daję sobie 3 miechy na wyrównanie tarczycy, w tym czasie całkowicie dla picu będę mierzyć temperatury w ovu i postaram się nie dać zwariować.
W pracy mam do czynienie coraz częściej z ciężarnymi kobietami. I karmiącymi mamami. I w otoczeniu też. Polska nie wyginie raczej.
Cykl mi się wydłużył. Od kilku ładnych lat wahał się 26-28 dni, a tu przeciągnął się do 30 dni. Pewnie gdyby nie negatywna beta, świrowałabym.
Próbuję żyć jak prosta baba, ale chyba jestem neurotyczką. Bo ciągle myślę "a co by było gdyby", a powinnam jeszcze więcej zarabiać, co by mężowy nie ciążyć (a przecież tak źle nie jest), a to mam wyrzuty że mój wkład w budowę domu był i jest mniejszy i to taki głupi kołowrotek...w końcu mówię STOP. Prosta baba tak nie myśli, z reguły pracą się nie przejmuje, żyje z dnia na dzień i nie snuje wyobrażeń na temat przyszłości. Większość kobiet, które znam odpuszcza sobie pracę, kiedy mąż dobrze zarabia. Albo w ogóle zarabia.
Tłumaczyłam sobie, że to wina androgenów, endo kiedyś sugerowała że kobiety z wyższym testosteronem łatwiej popadają w pracoholizm. I coś w tym jest, bo na bezrobociu wpadałam w depresję. Wolę iść do pracy, chociaż niejednokrotnie mam jej dość (kiedy się przepracuję).
Najważniejsze, że w końcu przyszła @, jest nowy cykl, zjadam na czczo letrox, wyrównam tarczycę, poczuję się lepiej. Nie mam już PMSA, HURRA! Przynajmniej przez najbliższe 2 tygodnie cyklu będę znowu w miarę ogarniać,potem znowu się zacznie.
Daję sobie 3 miechy na wyrównanie tarczycy, w tym czasie całkowicie dla picu będę mierzyć temperatury w ovu i postaram się nie dać zwariować.
W pracy mam do czynienie coraz częściej z ciężarnymi kobietami. I karmiącymi mamami. I w otoczeniu też. Polska nie wyginie raczej.
Dziękuję dziewczyny za wszystkie miłe słowa
wiem, że wy rozumiecie jak nikt inny.
Ze znajomymi jednak się nie spotkaliśmy. Wiem, że nie obyłoby się bez mojego zbędnego rozklejenia, nie umiałabym się cieszyć tak jak na to zasługują. Może kiedyś im to wytłumaczę a może następnym razem po prostu będzie lepiej.
Jestem po powrocie na terapię. Pierwsze wrażenia (nowa terapeutka) bardzo ok, jeszcze jedno lub dwa spotkania "zapoznawcze" i będziemy mówić o stałej współpracy. Wypłakałam się, wyżaliłam, powiedziałam parę rzeczy na głos. Terapeutka podoba mi się nawet bardziej niż poprzednia, więcej pyta, już dzisiaj doszłyśmy do jakichś konstruktywnych wniosków. Powiedziała mi na przykład żebym nie zadręczała się myślą i nie powtarzała sobie usilnie że nie możemy mieć naturalnie dzieci jeśli obecnie jest to dla mnie zbyt trudne tylko powinnam zmienić myślenie na takie, że w tym momencie nie możemy zostać rodzicami. Mam nadzieję, że określimy wspólne możliwe do wypracowania cele i będziemy razem nad nimi pracować.
25.11 wizyta u doktorka
która zapewne rozpocznie cykl oszczędzania. Dowiemy się od strony technicznej wszystkiego o tej inseminacji nasieniem dawcy.
Chyba owu była w tym cyklu, jajniki bolą bardzo, piersi też, śluz kremowy mnie po prostu zalewa. Momentami jest mi tak mokro, jakby to był płodny. Mam nadzieję, że małpiszcze nie będzie z tego powodu jakieś niesamowicie silne.
I znowu mnie bierze choroba a ze dwa tygodnie temu już byłam 3 dni na l4
jakoś przeturlać się przez jutro i będzie ok. W weekend jedziemy do rodzinki ale będzie to w sumie relaks, więc sporo odpocznę.
Uff kamien z serca, wszystko dobrze
WIDZIALAM BIJACE SERDUSZKO!!!
A tak sie zamartwiałam ze cos jest nie tak, bo mam mało objawów, słabe nasilenie objawów, słabnące objawy, tak sie naczytałam w Internetach tych wszystkich bzdur ze juz w glowie same czarne mysli a tu sie okazało ze wszystko Ok. Dzidzia coraz wieksza, nie wiem ile mierzy bo ten lekarz to jakas dupa jest ale napewno ponad 2cm. Ale to serduszko... piekny widok:) Ciekawe co ta ciemna kropka oznacza..hmm:)

Wiadomość wyedytowana przez autora 27 października 2016, 19:53
@ ;(
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.