JaAneta89 Aneciowy pamiętnik 2 listopada 2016, 11:34

Cykl na duphastonie jest trochę inny niż zawsze. Ból piersi był (bo już minął) okropny, brzuch pobolewa jakoś bardziej, skrzepów w nosie nie ma, pryszczy na twarzy mniej. Czekam na @, która ma być dziś lub jutro i chyba wracam do starań, bo mi ich brakuje :) Co prawda nie wiem, czy polip po @ wciąż będzie w macicy, czy nie, ale jest szansa, że się wydali w całości i może cykl zakończy się szczęśliwie.
Noooo, małpo wredna, przyłaźźźźź.

13 dni po IUI.
Dziś zmierzyłam sobie tempkę żeby wiedzieć ,czy czekać z podpaską w gaciach, czy jeszcze nie . No i 37 stopni, więc okresu przynajmniej dziś nie będzie.

Oczywiście pomału zaczęłam się nakręcać, mimo okresowych objawów tj. trądzik i lekko bolące cycki, które muszę macać żeby sprawdzić,czy na pewno bolą.

Może jeśli jutro tempka nie spadnie, pójdę na betę.. no chyba że wytrzymam jeszcze jeden dzień ;)

Już miałam zrezygnować z mojej ulubionej, mocnej kawusi z rana, ale walnęłam się w głowę, bo już parę razy żyłam o samej herbacie i ince , no i co mi to dało?

W tym tygodniu pracuję na drugą zmianę. Niby luz , bo chociaż sobie pośpię ,ale za to wrócę po 22 .
Trochę się stresuję po długim weekendzie , ale wiem że niepotrzebnie .

EwkaKonewka czynnik męski/immunologia 2 listopada 2016, 08:53

Kolejny, dwudziesty któryś tam cs oficjalnie rozpoczęty. @ przylazła z opóźnieniem, więc miałam nadzieję, że może jednak ciąża, zwłaszcza, że było plamienie w drugiej części cyklu i pobolewający brzuch, ale jak widać nic z tego. Mówi się, że łatwiej zajść w ciążę po hsg, więc w tym cyklu jeszcze dajemy sobie na to szansę, a jeśli nie wyjdzie, to wtedy w grudniu stymulacja do ivf. Dr uprzedziła mnie, że z moim pcos i amh ponad 4 powinnam przygotować się na dużą ilość komórek i hiperstymulację. I na to, że zarodki zostaną zamrożone i nie podane w grudniu, tylko będzie crio. Powiedziała też, że oczywiście nic nie musi z tego nam wyjść. W sumie to dobrze wiedzieć takie rzeczy i dobrze, że nie mydli oczu, że "na pewno się uda i zaraz będzie pani w ciąży".
Boję się tej stymulacji jak cholera :( Nie zastrzyków, tylko tego jak będę się czuła, bolącego brzucha i usypiania do pobrania komórek też się boję. W ogóle boję się narkozy. Ostatnio jak miałam mieć robione hsg w pełnym znieczuleniu, to byłam tak przerażona, że już się nie obudzę, że przekazałam Mężowi instrukcje dot. mojej śmierci i co po niej - że ma oddać wszystkie moje organy do przeszczepu i w którym miejscu w Tatrach ma rozsypać prochy, tak na wszelki wypadek ;)

Marti... Goniąc czas 2 listopada 2016, 09:03

:) juz po owulacji.

zaluje, ze nie zaczelam pomiarow temperatury dopochwowo. sadze, ze wykres bylby stabilniejszy.... a tak. no coz. ewidentnie tempka pokazala piekna owulacje. temperatura jednego dnia diametralnie spadla, potem wzrosla. w poprzednim cyklu tez spadla po owulacji, ale niska utrzymywala sie przez pare dni i dopiero potem wrocila na wyzsza. czyzby zagniezdzenie? moze? kurcze, boje sie nakrecac. Tylko, ze z drugiej strony ta owulacja byla wyjatkowa. w piatek jajnik lewy bolal mnie niesamowicie przy kazdym kroku. jakiez to bolesne, a zarazem przyjemne uczucie bylo :) usmiechalam sie sama do siebie na mysl, ze pewnie sliczne duze jajo sie uwalnia :) w sobote okraszane miloscia delikatne bole prawego jajnika. jeszcze nie bylo tak nigdy, ze w trakcie cyklu czulam oba jajcory. no i od soboty codziennie, jakby to powiedziec, czuje te jajniki. w sensie takim, ze nie bola, ale jak sie napinam, wciagne brzuch, czuje ze jest inaczej. wlasnie "inaczej" to dobre okreslenie.

dzis postanowilam isc na 3 dniowe wagary. ide po zwolnienie lekarskie i mowiac o objawach przeziebienia wspomne chyba, ze moze, moze, moze, moze (...) moze jest jakas nadzieja. a wspomne, bo chce zapytac przy okazji kiedy na bete powinno sie isc. bo wiem o tym, ze zaden test ciazowy nie wykaze tak wczesnego potencjalnego stadium. mozliwe, ze jest za wczesnie, ale kurcze moze nie... nie wiem kiedy powinno sie ta bete najwczesniej robic. jesli ktos mnie czyta i wie, to chetnie zaspokoje ciekawosc.. wizyte mam dopiero o 17, bo jakis pogrom chorobowy jest ewidentnie.

tymczasem zostaje sam na sam z moja urojona (jak narazie) ciaza.

az mi sie wierzyc nie chce, ze to mozliwe....

Chora:( w tym miesiącu będę mierzyła temperaturę ale nie będzie miarodajna bo choroba wypada w okresie okołoowulacyjnym jutro idę na przymusowy chorobowy urlop do końca tygodnia,młody też chory więc do przedszkola nie pójdzie razem będziemy się leczyć dziś jeszcze poszłam do pracy ale zwalona jestem strasznie głowa mnie boli i cieknie z nosa:(

Cykl dał mi się we znaki i płatał psikusy żerując na mojej nadziei. Najpierw nie mógł się zdecydować co do owulacji, a kiedy była, to piersi już bolały, jajniki milczały jak zaklęte. No, ale koniec końców owulacja była.
Potem plamienia, których nigdy nie miałam. Pierwsza myśl - zagnieżdżenie. Plamienia sobie były raz mocniejsze, raz słabsze pomimo brania leków.
Wczoraj zrobiłam test - biel vizira. Odstawiłam duphaston i luteinę. Coś tam zaczęło się rozkręcać.
Dziś rano mierzę temperaturę - podskoczyła znacznie. Biegnę robić test, nadzieje kołacze w serce. Test nie wychodzi, jakiś uszkodzony, pole w ogóle się nie wybarwia. Sięgam po ostatni test otrzymany wraz z ileśdziesięcioma testami owulacyjnymi (które owulacji nie pokazują), test negatywny.
Plamienia dalej, @ się nie rozkręca, temperatura wariuje.
Jeśli do jutra nie dostanę normalnego okresu i temperatura nadal będzie wysoko zrobię betę. Najgorsze, że leki z progesteronem odstawione. Oczywiście laboratoria są tak czynne, kiedy 95% społeczeństwa jest w pracy, będę musiała coś wymyślać. Od tych ciągłych kombinacji, już głowa boli. Przyjeżdżam wcześniej, zostaję dłużej, żeby:
- iść z dzieckiem do logopedy (bo trzeba było usunąć logopedę z przedszkoli, a logopeda przyjmuje głównie rano, jak 95% społeczeństwa pracuje, terminy popołudniowe za pół roku),
- zrobić badania różnego rodzaju,
- z urlopu zostało niewiele, bo jak ma się dziecko w wieku przedszkolnym, a opieka płatna w wysokości 80%, to głównie bierze się urlop jak dziecko chore.
Co najśmieszniejsze? Mam laboratorium pod nosem, we własnej firmie. Ale na litość boską, nie zrobię w nim bety, bo tu się niczego nie da ukryć. Po 15 minutach od pobrania krwi już miałabym rozmowę z dyrektorem....

Tolik123 Starania ;) dwie kreseczki 12 grudnia 2016, 19:25

Dzis znowu byl tescik, na poczatku byl negatywny, po chwili pozytywny a potem znowu nic, takze oszalalam juz... temp niska, szyjka sie otwiera takze slabo-.-

Dziennik pokładowy - cykl 5, 26 dc, nie-wiem-ile-dpo-ale-chyba-8-?


Aaaale mnie pokusiło. Głupia ja.

Moja bolesność piersi milczała bardzo długo, do tego wczoraj przy igraszkach mąż stwierdził, że mam dużo białego śluzu i nie przypomina sobie żeby kiedykolwiek taki widział - dość śmiałe wyznanie jak na osiem lat stażu. No to co - szybka obczajka na OVU, w sumie nie wiem, po co, bo w tym cyklu totalnie nic nie zaznaczałam, ale stwierdzam, że już 26 dzień. Mogę być z osiem dni po owulacji. Test raczej byłby pozytywny, co nie? No i nie wywołam okresu, bo jeszcze mam jakiś tydzień. To się musi udać!

No to rano wyciągnęłam sikacza z allegro. I co? Powinnam użyć angielskiego określenia BFN, bo najlepiej mi tu pasuje (big fat negative). Także klops.

Natura pokazuje mi same faki, bo okresu nie wywołałam, ale ból piersi już tak. Czyli wracam do gry, czekam na małpę.

Nie wiem, o czym myślałam. Czyżbym założyła zero starań w tym cyklu, ale podświadomie miałam nadzieję, że moja historia zakończy się happy endem w stylu "odpuściłam, raz się kochałam i zaszłam?". A może właśnie ja w ogóle nie odpuściłam tak naprawdę?


Już po grobingu i rodzinnych nasiadówach. UFF! Jak ja tego nie lubię. Ludzie, którzy traktują mnie jak powietrze, stół cały w jedzeniu gdzie nie znajdę alternatywy bez mięsa lub sera, nieustanne zmuszanie mnie do zakładania kapci, które są tak wyjechane, że nie wiem, ile pokoleń w nich chodziło przede mną. Ach, marudzenie, marudzenie, marudzenie. Może to ten brak słońca?


Z pozytywów - czuję totalny zew chęci zmiany pracy, muszę się do tego bardzo dobrze przygotować. A przede wszystkim podtrzymywać ten płomyczek. Nie chcę znowu dać się pokusić poczuciu komfortu - no bo przecież ciepła posadka... TFU! Czas działać!

50 CS!!!!!!!!!

O masz! Wieki nie pisałam

Zupełnie mi się nie chciało. Nie miałam weny. Ciągłe czekanie na wizyty. Nuda.

Byłam na 2 usg, które stwierdziły, że polipa nie ma. Ja już nie wiem czy mają taki jebnik w sprzęcie czy może robiący usg mają inne spojrzenie na sprawę. Raz jest raz go nie ma.
Na ostatniej wizycie (tym razem była moja ginka) potwierdziła mi, że polipa nie ma. I to nie prawda, że tylko IVF z komórką dawczyni u mnie wchodzi w grę.
Mam szansę na swoje własne, krew z krwi. Po prostu tamten lekarz poszedł na skróty. I większe szanse są z adopcją komórki.
Dostałam skierowanie na Histero (17.11) oraz skierowania do poradni genetycznej.
W necie wpadłam na promocję Invicty (PROMOCJA: Bezpłatna Konsultacja Lekarska – po niepowodzeniach). Tam też się zapisałam na 15.11
Zobaczymy
Pewnie nic nowego mi nie powiedzą, bo wiadomo, że taka klinika charytatywnie nic nie robi i pewnie będą namawiać na kolejne IVF.

Dzisiaj pierwszy raz od 3 lat nie wiedziałam, który mam dzień cyklu. O.o dziwnie
Odkąd nie mierze temp, nie trzymają mnie terminy usg, wizyt, leków jakoś przestałam o tym tak obsesyjnie myśleć.
Nawet na forum mało się udzielam, bo nie mam nic do powiedzenia. Poza tym przez trolla i niektóre wszystko wiedzące forum się posypało i większość przeniosła się na fb i czata (tam też mało zaglądam).
Nie wiem, ale to chyba zmęczenie materiału. Zdałam sobie sprawy, że tylko myślę i rozmawiam nt ciąży, dzieci. Nie chcę tak. Pomijając zmęczenie psychiczne jest to po prostu nudne.
W ogóle zmieniłam wszystko w swoim życiu. Pracę, znajomych, otoczenie. Więcej przebywam na świeżym powietrzu, a nie przed kompem na forum. Zapisałam się na język, o którym zawsze marzyłam, ale ciągle coś wyskakiwało. Najwyższy czas zrobić coś dla siebie.
To nie jest tak, że pogodziłam się z tym, że nie będę miała dzieci. Siedzi to we mnie głęboko, ale trzeba żyć. Oddychać pełną piersią, bo czas ucieka. I mogę przeoczyć fajne momenty w swoim życiu.
Jest fajnie. Jest mi dobrze. Wszystko powoli się układa, wychodzi na prostą.
Carpe diem.


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 listopada 2016, 13:07

Zaczynamy 2 trymestr :) taaaaak się ciesze :) <3

Alicja83 Strach 2 listopada 2016, 14:02

Czas mija tak szybko .....


Ariana ma juz ponad 13 miesiecy rozwija sie bardzo dobrze, jest juz taka dorosla:)

Aktualnie mamy 7 zebow, ponad 10 Kilo, krotkie blond wlosy i duze niebieskie oczy. Ariana wrodzila sie w dziadkow. Ja i Andreas mamy ciemne oczy i ciemne wlosy.

Nasza cora chodzi samodzielnie od 15 wrzesnia, to ulatwia nam zycie bo noszenie jej to byla masakra. Jemy wszystko od ziemniaka po miesko i rybe. Owoce i warzywa naturalnie tez jemy.

ja wrocilam do pracy Ariana chodzi do zlobka. raz jest dobrze, raz zle. Sa dni ze jak ja oddaje do przedszkola to placze jak reks i wtedy az mi serduszko sie kruszy. Popoludniami natomiast nie che wracac do domu :)

Spimy nadal wszytscy razem, Ariana pije jeszcze butelke w nocy i z wygody nierozdzielamy sie :)

Tatus tez coraz wiecej spedza z nami czas, bawia sie razem ale sa tez dni ze sie wzajemnie stresuja.

Ciesze sie na nasza mala rodzinke. Niewiem czy zdecydujemy sie na nstepne dziecko, niewiem kiedy jest odpowiedni czas na nastepne dziecko :) narazie jest nam dobrze tak jak jest:)

9 dc
Dzisiaj przygotowania. Jutro przyjeżdżają do mnie w gości rodzice i pierwszy raz dziadki :) Upiekłam nawet ciasto, co jak na mnie to baaardzo wiele :) Ogólnie mąż kucharz i to on zajmuje miejsce w kuchni (ja nienawidzę gotować).
Dzisiaj pierwszy test owulacyjny i nie wiem jak wyszedł ... Niby widzę dwie kreski, ale ta druga trochę jaśniejsza od drugiej. Hmm ... Nie wiem jak to odczytać.
Piekąc leciała piosenka Alicji Majewskiej i spodobał mi się tekst:

"Odkryjemy miłość nieznaną
Na szczęśliwy ląd zaniosą mnie pewnego dnia
Twe ramiona łódź Magellana
Serce twe busola ma

Znów będę czuć, że jestem zakochana
Póki niesie mnie łódź - łódź Magellana
Znów będę czuć, że żyć tylko tak warto jest"

I mam nadzieję, że ramiona mojego męża zaniosą mnie na ten ląd, szczęśliwy ląd rodzicielstwa ...



Wiadomość wyedytowana przez autora 2 listopada 2016, 17:30

Marta1982 Zwatpienie i nadzieja 2 listopada 2016, 15:02

21 dc, 9 Po

Plamienie nie ustepuje. Rano slady na papierze toaletowym, od tamtej pory czysto. Napisalam wiadomosc do pani ginekolog i odpowiedziala mi, ze jesli sytuacja powtorzy sie w nastepny cyklu, mam sie pojawic na wizycie. Ludze sie jeszcze troche nadzieja, ze to plamienie implantacyjne, ale szanse sa nikome.
Ehhhh,zawsze pod gore...

15 dc.
Byłam rano na monitoringu - pęcherzyki rosną, trochę ospale, ale rosną.
JL - 15 i 17mm, endo 10mm.
Wczoraj o 18.30 wzięłam pregnyl.
Lekarka, która robiła monit zasugerowała, żeby jutro rano robić IUI. Mniejszy jeszcze podrośnie, a duży powinien już pęknąć.
Ale chce to skonsultować jeszcze z moją panią dr. Jadę więc do niej dzisiaj wieczorem. Znowu jesteśmy umówieni tak, aby ewentualnie mieć bufor czasowy na zrobienie IUI dzisiaj.


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 listopada 2016, 15:29

Teściowa jak zwykle wyprowadza mnie z równowagi. A powinnam spokojnie egzestować chociaż w domu, skoro w pracy tyle roboty, że nieraz siedzę po 11h i jeszcze dwa razy dziennie tam jeżdżę. Ale skończy się ten projekt, to i może troszkę zwolnię tempo.
Nie pamiętam, jakie miałam objawy ostatnim razem w marcu/kwietniu przed zrobieniem testu ciążowego. Wydaję mi się, że też juz prawie myślałam, że przyjdzue @, a wciąż jej nie było.
Teraz też. Bóle w podbrzuszu, kłucia, lekkie mdłości.
Zobaczymy. Będzie, co ma być. Moja dewiza od dzieciństwa...

Koszka Konwulsje umysłowe. 2 listopada 2016, 19:09

Ciąża rozpoczęta 27 września 2016

No i nie wiem jak to się stało, tzn. wiem, bo znam procedurę, ale jakim cudem to nie mam pojęcia. Cykl uznałam za bezowulacyjny, temperatura szalała (mierzyłam też jak mi się przypomniało a później zapomniałam), testy owulacyjne wychodziły negatywne, serduszka to może dwa były przez cały miesiąc i żadne nie było w okolicach ewentualnej owulacji. Jeśli miałabym wskazać jakiś cykl, który na 100% spisałabym na straty, to byłby własnie ten. Więc w sumie ciąża z zaskoczenia! Zapraszam ze mną na fioletową stronę mocy!


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 listopada 2016, 19:14

Koszka Konwulsje umysłowe. 2 listopada 2016, 19:45

No i nie wiem jak to się stało, tzn. wiem, bo znam procedurę, ale jakim cudem to nie mam pojęcia. Cykl uznałam za bezowulacyjny, temperatura szalała (mierzyłam też jak mi się przypomniało a później zapomniałam), testy owulacyjne wychodziły negatywne, serduszka to może dwa były przez cały miesiąc i żadne nie było w okolicach ewentualnej owulacji. Jeśli miałabym wskazać jakiś cykl, który na 100% spisałabym na straty, to byłby własnie ten. Więc w sumie ciąża z zaskoczenia!

Moje cykle były różnej długości, wiec dwa dni w tą czy w tamtą nie robiły na mnie najmniejszego wrażenia. W tym cyklu nie zwróciłam na to w ogóle uwagi, aż w końcu mój nieogarnięty umysł zarejestrował informację, że mamy oto 33 dzień cyklu a w gaciach susza (tzn. nie do końca, bo strasznie się ślimaczyłam, co mnie nawet zdziwiło). Miałam zapas (całe dwie szt.) testów z allegrowego pakietu 1856 testów owulacyjnch + 3 testy ciążowe GRATIS!!! Siknęłam sobie od niechcenia wieczorną strugą...i test okazał się negatywny. Zawsze jak robiłam test to następnego dnia dostawałam @, wiec przekonana o tym, iż wywołałam wilka z lasu zapomniałam o sprawie.

Ocknełam się 35 DC. Przemyślałam temat dogłębnie i zdziwiona brakiem @ zdecydowałam o siknięciu na drugi z testów. Było rano, wiec pora akuratna. Jak zobaczyłam, ze w miejscu na tą drugą kreskę coś się pojawia to zbaraniałam. Pomyślałam, że to jakieś przebarwienie, które zaraz zniknie. Ale nie zniknęło, było bladziusieńką kreseczką. No nie wierzyłam, no!

Będąc w głębokim szoku wróciłam do łóżka, aby z jakiegoś nielogicznego powodu zmierzyć sobie temperaturę, której nie miałam do czego porównać, ale jakoś nie wiedziałam co mam zrobić ze swoim życiem. W końcu jednak stwierdziłam, że zamiast wtykać sobie termometr w różne otwory lepiej iść po drugi test. Kupiłam ten fajniacki, super czuły. Super czuły pokazał już wyraźniejszą kreskę - #omójbożeicoteraz.

Tego samego dnia udało mi się dostać do ginekologa. Wolne terminy były tylko do babeczki mającej w internecie opinię przebrzydłej prukwy, ale była naprawdę w porzo. Czyli jednak internet kłamie! Oznaki ciąży potwierdzone - mięciutka macica i zasinienie wewnątrza Koszki. Zapisać się na USG na za tydzień. Dziękujemy, do widzenia!

11+1d
Rzyganie zaczyna chyba troche przechodzic. Udalo mi sie dzisiaj nawet schabowego zjesc, najwiekszy moj posilek od miesiaca.
Jakos ta ciaza jeszcze do mnie nie dociera, ja naprawde jestem w ciazy, niesamowite bo wygladam jak kostucha. Prenatalne mamy w przyszlym tygodniu wiec kolejny stres i panika czy wszystko w porzadku. A mowia, ze ciaza to piekny stan....

Tulipanka Przytulić Marzenie 2 listopada 2016, 19:48

Dzisiaj dopadla mnie taka myśl, ze kiedy adoptuje sie dziecko lub dzieci, to jako mama mozna czuc sie "matka drugiej kategorii". Niby opiekunka, niby prawny rodzic, ale..zawsze dopero ta druga..
Taka mama musi sobie dobrze wytlumaczyc, ze mimo, ze druga, to jednak pierwsza..

Juz dawno nic nie pisalam jakos braklo mi weny...

Dzis 27 dc w 8 dpo robilam test negatywny oczywiście

Narazie objawow ciazowych brak na @tez brak

Jedynie to cycki mam jak kamien i spina mi sie dziwnie macica.takie uczucie

DuO kremowego sluzu

Boli krzyz.

Dla mnie to zadne obijawy bo i takie cykle ju bywaly

Testuje 6-go listopada.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)