A więc byłam wczoraj z moim wspaniałym Mężem w szpitalu.Generalnie przyjęli mnie na oddział -podobno "czyściutko",choć jak sprawdzałam rano tamponem,to coś tam jeszcze widziałam (jakby strzępy krwi)...no ale badał mnie 2razy,więc musi być ok 
Miałam usg i już wiem czemu plamie - w obrazie widać jak by kieszonkę pod macica,na bliźnie po cesarce.zbiera się tam krew,bo ten uchyłek ma ponad 7mm. Lekarz powiedział,że przy następnej cesarce poprawia to miejsce,bo chyba źle mnie zszyto. Czekam teraz na wyniki CRP i jak będą dobre,to idę na Hsg.
Obydwa drożne
!ale nie powiem przez chwilę kure@#! bolało 
Lewy z opóźnieniem,ale przepuścił kontrast,a prawy dopiero za 2-gim razem.czekam teraz na płytkę usg i spadamy do domu 
Dziś i jutro
!! 
Heh lekarz,który robił mi Hsg powiedział potem do Męża -"Proszę Pana,ja już zrobiłem,wszystko co mogłem.teraz wszystko w Pana rękach" 
Od wczoraj jakoś tak dziwnie się czuje-boli mnie jak by cały brzuch,to już nie jest ból jajnika,czy macicy,tylko taki jak by ktoś mnie przeciał na pół w okolicach pępka.wczoraj po powrocie do domu,zawinełam się w kołdrę i zdychałam z bólu... Wpierw ten prawy jajnika mnie bolał,a potem brzuch i jak by do dziś lekko ten ból brzucha mnie trzyma.zastanawiam się czy to przez ten kontrast,który wydostał się do brzucha-sama nie wiem.wczoraj po<3 trochę z Mężem 
Nie mam na razie jakiś większych nadziei co do tego cyklu,ale mamy już jakiś plan działania,po następnym cyklu dobrze byłoby spróbować z IUI. Czekamy już trochę,a ja Mężowi powiedziałam,że przez ten czas musi nie pić%,no chyba że czerwone winko:)
Wczorajsza kontrola u lekarza pokazała bardzo cienkie endometrium i pustkę w jajnikach. Owulacji nie będzie. Mam nadzieję, że w przyszłym cyklu będzie lepiej i uda się zrobić transfer na naturalnym.
Beta 1520...ale cycki przestały dziś bolec i znowu jakiś strach we mnie...moje przyjaciółki już mi mówią ze jestem nienormalna i mam przestać się źle nakręcać ale nic na to nie poradzę ze ciągle się boje...
22 DPO/4t+6d
Ból cyców - level expert 🤦♀🤦♀🤦♀😄
29t4d
Pokoik nabrał barw. Brakuje nam naprawdę nie wiele. Fotela, powiesić półeczki i czekamy na naklejkę na ścianę. Wyprawka jest gotowa. Mam niemal wszystko do szpitala. Chciałam sobie gdzieś w lumpeksie kupić koszulę żeby ją po porodzie wyrzucić i nie mieć wyrzutów sumienia. Przyszła mi nowa koszula, ale jest piękna i szkoda by mi było ją prosto do kosza wrzucić. Wczoraj w Biedronce Maciek kupił mi kapcie. Opierałam się, bo mieliśmy oszczędzać a kapci i klapków u nas pod dostatkiem, ale powiedział, że mam to kupić i nie dyskutować. To nie dyskutowałam.
Potem dzwoni do mnie mama i mówi:
- Potrzebujesz szlafroka, tak? Bez sensu kupować szlafrok w lumpeksie, bo na pewno ci się przyda więcej niż jeden raz, chociaż teraz nie nosisz szlafroków, a masz za miesiąc urodziny, to my ci z tatą kupimy szlafrok.
Więc brakuje szlafroka i będzie wszystko! Mamy wszystkie niezbędne lekarstwa, mnóstwo pieluszek, mamy też na pewno mnóstwo zbędnych rzeczy, ale strzeżonego pan bóg strzeże.
14 stycznia mamy baby shower, więc pewnie wtedy mała też dostanie mnóstwo rzeczy, wszystko potrzebne co zrobiliśmy listę dla gości, żeby mała nie dostała miliona pluszaków.
Czekam aż przyjdą woreczki strunowe i będziemy pakować torbę do szpitala. Nie ma na co czekać, a torbie nic się nie stanie jak trochę postoi, a sumienie będzie spokojniejsze.
Dzisiaj przyjdzie kurier z wózkiem. Wybraliśmy go sobie tak na podstawie zdjęć i filmików zabrakło nam już siły i motywacji, żeby oglądać to wszystko na żywo, zwłaszcza, że i tak chcieliśmy kupić online bo wychodziło dużo taniej niż stacjonarnie, a wózek przecież taki sam.
Wczoraj cały dzień prałam małej ubranka. Chciałam je też przeprasować, ale kończę pracę w okolicach 17:00 i zazwyczaj wtedy już wraca Maciek i dom woła o pomstę do nieba i zwyczaje brakuje mi potem już sił żeby stać przy desce do prasowania. Ale mam jeszcze czas, w końcu się wyprasuje. Może w piątek jak będę miała wolne.
11t2d
Jak już sobie człowiek coś zaplanuje to zaraz musi to wziąć w łeb...
Miałam mieć prenatalne za tydzień we wtorek rano, a dzisiaj z przychodni mam telefon, że lekarza nie będzie i czy zgodzę się na czwartek o 16.30... No kurczę, młodego wezmę ze sobą i już, nie lubię takich niespodzianek... Grrryyyźć będę zaraz. Wracam do łóżka spać dalej...
Dzis pierwszy dzien 26 tygodnia.
Pisze aby cos napisac.
Ja zycze kazdej kobiecie takiej ciazy, mam swiety spokoj, mam dobre samopoczucie, prawdopodobnie nie ma zadnych zagrozen, tylko zyc!
Na razie Jan. Jan wojuje mi w brzuszku czesto i marudze czasem ze to boli ale jak tylko zmniejsza sie jego ruchliwosc popadam w paranoje 
To chyba norma. Moja kuzynka przekonywala mnie ze w "tym" wieku to moge baardzo zle znosic ciaze.
Ach nie wykluczam ze bedzie w 3 trymestrze ciezko ale ludzie! Ja sie czuje doskonale!
Owszem, mam skurcze, mam czasem twardy brzuch ale mam mozliwosc polezec i odpoczac kiedy mam ochote. Poza tym to fizjologiczne.
Cwicze w kratke, po swietach niestety przyrost masy ogolnej sie zapowiada. Mam cudownego mezczyzne, ktory akceptuje mnie w pelni i pociesza gdy marudze ze jestem gruba. Mowi, nie jestes gruba, jestes w ciazy! Balsam na moja niespokojna dusze.
Nie czuje potrzeby wpisow, ale wiem ze potem moge z przyjemnoscia tu wrocic.
Bardzo boje sie porodu, bardzo martwie sie o zdrowie naszego synka i w zasadzie codziennie troche to przezywam.
Po woli akceptuje rzeczy kiedys nie do pomyslenia. Po prostu przestaja miec znaczenie. Mam na mysli moje cialo, moja cipke, to co sie moze z nimi stac. Niewazne.
Chce urodzic zdrowe dziecko.
W zasadzie nie moge sie juz doczekac a i boje sie troszke jak sobie poradze. Typowe zmartwienia ciezarnej.
Po prostu zyje.
W pl pojde do normalnego gina i mam nadzieje uspokoje ostatecznie moje serce.
Tu wiadomo, patrza w oczy i mowia jest ok.
Troche duzy mam juz brzuszek, on rosnie skokowo. Nie wiem jak to jest ale co kilka tygodni hops i nagly przyrost 
Maluszek reaguje na swiatlo latarki skierowanej na brzuszek, na muzyke (wlaczam mu tym czasem Mozarta) oraz na moje zdenerwowanie.
Jak mi skacze cisnienie Janio fika od razu. No i oczywiscie wojuje po zjedzeniu slodkich zakazanych przysmakow.
Ukrywam tym czasem te zapiski przed moim partnerem.... po prostu sie troche wstydze, ale Kochany moj wiedz, ze baardzo Cie kocham, baaardzo.
Kiedys poczytasz.
Bylam obrazona na matke, ech przeszlo mi. Za to moja siostra tak przezywa i sie interesuje nasza ciaza, ze wystarczy za cala rodzine.
Domniemam, ze sama by chciala miec takiego stwora ale boi sie go wychowywac z tym swoim charakterkiem. Jednak mysle, ze z obecnym partnerem calkiem dobrze by sobie dali rade
on rownowazy wszelkie odchyly mojej sister. Hahahaha
Niech tylko dadza jeszcze penge... i swiat bedzie jedna wielka tecza, z reszta jak dotad.
Co najwazniejsze. Zadnych postanowien noworocznych nie mamy, poniewaz jestesmy zadowoleni i szczesliwi w stanie obecnym i nie potrzebny nam nowy rok do podejmowania nowych wyzwan. Robimy to na biezaco zgodnie ze soba.
To bardzo przyjemne i uwalniajace. Bycie szczesliwym!
Nie moge sie doczekac narodzin choc tu jest tak, ze czekam z utesknieniem na cos czego sie boje...
Troche to perwersyjne.
17 dpo wtorek
5 tydzień
Odebrałam wyniki progesteronu i estradiolu.
progesteron jak najbardziej ok wynik 102
natomiast estradiol bardzo mnie zmartwił. Wynik 3862 jak najbardziej mieści się w ciązowych normach I trymestru ale spadł w 4 dni o połowę i to przyjmując estrofem 2 razy dziennie niezmiennie od owulacji. Nie mam pojęcia co to znaczy, nic nie znalazłam w internecie na ten temat z niepokojem czekam na telefon od gin.
8t5d
Jestem po wizycie u gina .Oczywiście jak przed każdą wizytą bardzo się stresowałam,ale znowu niepotrzebnie bo wszystko jest ok 
Bobas się ruszał. Było widać już nóżki i rączki. Po powrocie od gina miałam banana na ustach i łzy w oczach ze szczęścia 
Dostałam Euthyrox, bo mam trochę za wysokie tsh. 3,330.
Z dupkiem mam zjechać do 2x1 i odstawić. Wolałabym brać jeszcze trochę, no ale lekarz chyba wie lepiej, mam nadzieję .
Powiedział,że dobrze by było żebym przytyła do 10 kg. Yhyyy, serio ?? nie wiem jak to zrobię, bo ja już tyję, mimo że naprawdę uważam na to ,co jem.
To chyba przez zaparcia, bo potrafię nie kupkować nawet 4 dni 
Za dwa tyg z hakiem jedziemy na prenatalne. Nie chciałam robić tych badań,ale doktor powiedział to w taki sposób,że przez chwilę pomyślałam,że to badanie jest obowiązkowe. No nic, zrobimy.
Dzieciaczek ma dziś 22 mm
Męczą mnie głupie, absurdalne sny.. Większość dotyczy operacji.. A niby wszystko jest ok, mam do niej respekt, ale się jej nie boję, wręcz odwrotnie, chcę jej, albo otworzy albo zatrzaśnie drzwi..
Cykle się pieprzą, mam nadzieję, że terminu operacji mi nie zaburzą..
no i się pospieszyłam z tym wysyłaniem Męża do pracy, bo rano nie tylko stan oka się pogorszył, ale też szlag zaczął trafiać drugie. dlatego ostatecznie nie obyło się bez lekarza, diagnoza: zapalenie spojówek i zwolnienie do końca tygodnia. Mąż dostał krople i antybiotyk. oczywiście cholerstwo jak najbardziej zaraźliwe, więc zaczynam się bać. niby jego aktualne (ale w ogóle już drugie w bardzo krótkim czasie) przeziębienie (jak dotąd!) się do mnie nie przykleiło, ale wtedy też to nie stało się od razu. no kurcze tylko tego nam brakowało w ostatnim miesiącu ciąży.
a tak w ogóle to zastanawiam się, czy mnie nie łapią skurcze przepowiadające, ale nie bardzo mam do czego porównać. po prostu czasem (szczególnie jak idę) to czuję takie rwanie tam w dole. nie jest to bolesne, ale odczuwam dyskomfort i muszę sobie chwilę postać, bo iść jednak nie daję rady. dzisiaj od samego rana czuję też taki uścisk mniej więcej w miejscu gdzie kończy się brzuszek, i to już mnie boli bardziej, ale na takiej zasadzie, że jest to stały, ćmiący, ale generalnie nie utrudniający normalnego funkcjonowania ból, a jak się czymś zajmę to już w ogóle o nim zapominam.
jutro mam wizytę kontrolną u nowego gin. bardzo jestem ciekawa jak to wszystko przebiegnie, bo generalnie drugie wrażenie już nie było takie dobre jak pierwsze. mimo choroby Mąż wybiera się ze mną, więc mam nadzieję, że (naszej) dwójce jakoś tak łatwiej będzie wyegzekwować odpowiedzi na wszystkie pytania. w sumie najbardziej to interesuje mnie jak gin. widzi dalsze prowadzenie ciąży, na co mam zwracać uwagę, co jeśli termin przejdzie itp.
przy okazji dziś dostałam telefon z pracy, że nowa została zwolniona. generalnie miała wiedzę, potrzebne doświadczenie i ponoć w miarę się wgryzła, ale miała taki dziwny styl pracy, a przede wszystkim zdarzało jej się już kilka razy nie przyjść (po kilka dni) i w ogóle o tym nikogo nie uprzedzić i to przeważyło. no i teraz jest prośba z pracy, żebym w miarę możliwości przekazała wiedzę kolejnej osobie, co przyznam na tym etapie ciąży jest dla mnie wyzwaniem, ale też nie pasowało odmówić. ostatecznie umówiłam się na sesję zdalną w czwartek i zobaczymy co z tego wyjdzie.
p.s. stwierdzam, że belly zajmuje mi za dużo czasu. raz prowadzenie pamiętnika, dwa czytanie wszystkich (dosłownie wszystkich!) pamiętników. myślę, że najpóźniej miesiąc po porodzie zawieszę swoją aktywność tutaj, a przynajmniej przestanę pisać i poprzestanę na czytaniu pamiętników tylko tych z Was do których się już nie ukrywam przywiązałam.
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 stycznia 2017, 19:39
Nowy Rok..... Rok bez żadnych celów i marzeń...
Cykl mi szaleje.... 17 dni temu miałam okres i obecnie znów mi się zaczyna, no chyba się załamię.... plamienia, ból piersi, ból podbrzusza...ehhh i jak tu się cieszyć Nowym Rokiem 
tłumaczę to faktem laparoskopii, organizm musi się wyregulować (oby moje myślenie było prawdą).
Właśnie jestem po badaniu. Pęcherzyk pękł. I zdecydowałam się na hsg w następnym cyklu. Od jutra biorę antybiotyk dopochwowy, potem globulki z kwasem mlekowym dopochwowo. Po miesiączce badanie. Zobaczymy czy jajowody drożne.
A jutro rano jedziemy z mężem i Michaśką na urlop. Może przestanę myśleć i się odstresuję trochę.
Poszłam dziś do ginekologa, za wcześnie to oczywiste ale recepty sama sobie nie wypiszę 
Lekarz zaproponował usg - myślę sobie czemu nie, zobaczymy jakie endo i szyjka a tu taka niespodzianka... jest już pęcherzyk 8mm 
13 stycznia jestem umówiona do gin tutaj na miejscu więc będzie już serduszko 
Tym razem będzie już tylko dobrze!
dodatkowym powodem do spokoju jest fakt że nie ma plamień a w każdej ciąży po usg były.
cały czas jednak czuję jakby to nie dotyczyło mnie. jakby to był sen lub czytana książka o kimś innym. Spoko oby tak do porodu, podoba mi się tak bezstresowo 
Przestaliśmy się starać, przestaliśmy o tym tak bardzo myśleć.
Mam zrobić badania na insulinooporność mimo tego iż moja ginekolog to wyklucza ponieważ ''nie wyglądam'', wysłała mnie do swojego męża który jest gin-endo razem ze wszystkimi badaniami, podobno jest dobry.
Daję nam czas do kwietnia, później podejmę terapię wyciszającą przez tabletki anty.
Kwiecień 2018 nasz ślub, wstrzymamy się, może później będzie łatwiej.
Od 7 rano boli mnie brzuch tak jak przed @ dla tego dalej leżę w łóżku i nie wstaje narazie,podobno takie bóle mogą się pojawiać ale oczywiście to mnie średnio uspokaja... marzę już o sobocie żeby pojechać na to usg...
Zakresy endometrium:
Początkowa faza proliferacji (cykl 5-7 dni) - grubość 5 mm.
średnio proliferacji (8-10 dni) - endometrium zgęstnieje do 8 mm.
Późnym proliferacji (11-14 dni) - do 11 mm.
Wydzielanie faz (15-18 dni) - wzrost trwa i osiąga 11-12 mm.
Endometrium cyklu +21 dni osiąga maksymalną grubość - 14 mm.
Przez 24-27 dobie endometrium staje się nieco cieńsza - średnio 10 mm.
I po scratchingu endometrium + kroplówce. Bolało. Bardzo bolało. Ketonal i Nospa chyba nic nie pomogły, a jeśli zadziałały to nie chcę myśleć co by było, gdybym ich nie dostała... W dodatku ten wenflon w żyle przez 4h........ Żeby było milej okazało się, że pani doktor wcześniej nam nie mówiła, ale tą kroplówkę będę musiała powtórzyć jeszcze 2 razy przed transferem... 2x4h z wenflonem w żyle! Poza tym okazało się, że zastrzyki do stymulacji, które miałam dostawać tylko co 5 dni ponoć nie działają i jakieś stowarzyszenie medyczne odradza ich stosowanie, więc pani doktor rozpisała mi caaaaaaałą długą listę zastrzyków raz lub 2 razy DZIENNIE + dodała inne leki, o których wcześniej nie wspominała (ponoć konieczne przy niskim AMH). Także nie dość, że się pierońsko boję tak częstego kłucia i aż mi słabo na samą myśl to jeszcze doszły nam nieprzewidziane koszta, wizyty. Eh, szkoda pisać. Mam dość. Naprawdę dość...... Nie wiem czy dam radę
11dc...
W końcu jestem.
Święta nie były dla mnie łaskawe, dokładnie w Wigilię przyszła wredota @ i choć niczego innego się nie spodziewałam, to jednak praktycznie całe 3 dni przepłakałam. Pomijając oczywiście czas spędzony z rodziną, gdzie musiałam udawać, że wszystko jest ok... Niestety wcale nie było ok... Z biegiem czasu doszłam do siebie i oto zaczynam kolejną walkę.
Cykl tym razem stymulowany CLO od 2 do 6 dc. Brałam po 1 tabletce.
Zaliczyłam dziś pierwszy monitoring i póki co jeszcze wszystko w powijakach.
Na lewym jajniku pęcherzyk wielkości 11mm, na prawym brak dominującego. Endometrium ponoć bardzo ładne, ale jakoś zapomniałam zapytać dokładnie jakie
Szkoda tylko, ze zapowiada się na tylko ten jeden pęcherzyk, liczyłam, że urośnie coś więcej w cyklu stymulowanym. No nic, dobre i to, poza tym wciąż są szanse, że prawy jajnik weźmie się do roboty.
IUI albo w sobotę, albo w poniedziałek, choć obawiam się, że najlepiej wypadałoby w niedzielę, a wtedy w klinice nikogo nie będzie
Zobaczymy co z tego wyniknie, mam mieszane uczucia i wiele obaw
To chyba jakieś fatum z tymi pieprzonymi terminami, nigdy nic nie potrafi się u mnie zgrać jak trzeba, choć mam nadzieję, że i tym razem jakoś z tego wyjdę obronną ręką.
Kolejny monitoring w czwartek g.12:50. Zobaczymy w jakim tempie pęcherzyk rośnie.
13 dc.
Tak sobie pomyślałam, że jeśli kiedyś uda nam się znowu zajść w ciążę, to zachowam to przez jakiś czas dla siebie.. tzn. chyba nie powiem mężowi od razu... w ostatnim czasie jest bardzo sceptycznie nastawiony do wczesnego testowania, uważa, że najlepiej robić testy jak miesiączka się spóźnia przynajmniej tydzień... On chciałby, żeby wszystko działo się "samo" i naturalnie, bez żadnych testów owulacyjnych itp itd. pewnie trwałoby to w nieskończoność... tak więc ja sobie będę robić te wszystkie swoje pomiary, a małżonek niech sobie żyje w błogiej nieświadomości kiedy mam owulację.
Odbiegłam trochę od tematu... no więc, chyba powiem mu o ciąży jak już będę miała wyniki bety i pierwsze usg za sobą (w UK niestety nie robi się usg wcześniej niż w 8tc. ba! często później niż w 10tc.; przynajmniej teraz mogę być pewna, że nie odmówią mi usg w okolicach 6tyg. ze względu na historię ciąży ektopowej).
Chciałabym przekazać mężowi tylko i wyłącznie na 100% pozytywną wiadomość, bez jakichkolwiek obaw, że coś pójdzie nie tak... On też bardzo to wszystko przeżył, ale nie okazuje słabości ze względu na mnie... ktoś musi w tym domu trzymać wszystko w ryzach. Za to go kocham najbardziej. Że jest. Tak po prostu ♡
Dzień cyklu łudząco podobny do poprzedniego. Temperatura znowu spadła, na szczęście libido wzrosło
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 stycznia 2017, 01:04
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.