27cs z OF - start 1 IVF (IMSI)
1 dc

I oto stało się! Prawdopodobnie tuż po tym jak w końcu odpisała moja lekarka i kazała wstrzymać zastrzyki, a my poszliśmy spać, Ovufriend postanowiło dopiąć swego i zesłało na mnie @! Rano obudziłam się już pewna, iż nadeszła. Udaję jednak, że nic nie zauważyłam odnośnie godziny i że akcja rozpoczęła się dopiero po północy, bo inaczej całą rozpiskę diabli by wzięli. Niech zatem 12.01.2017 będzie 1 dc w którym podejdziemy do naszej pierwszej procedury in vitro i mam gdzieś całą resztę!

Mimo powyższych założeń, postanowiliśmy z m., że pobiegnę jednak ukłuć się 3 dzień z rzędu i zbadam rano progesteron. Wyniki miały być znowu wieczorem. Jest 21:56, m. zdążył mnie już dziabnąć Gonapeptylem, a wyników nadal nie ma! Co za przeklęty brak profesjonalizmu! Gdy mówią, że będzie danego dnia wieczorem to dlaczego cholera czekają aż do ostatniej chwili?! Przecież babka wczoraj w innym laboratorium powiedziała mi, że czas wykonywania badania progesteronu to chwila na krzepnięcie krwi + 2h pracy jakiejś maszyny! W dzisiejszym lab. musi być podobnie. Badanie zrobiłam o 8:00, kurier zabrał próbki do centrali o 11:00. Minęło już ponad 10h! Grr!

Wracając jednak do zastrzyku... Jeśli ktoś nie miał przyjemności bliżej zapoznać się z Gonapeptylem to ostrzegam - pierońsko piecze!!! Naprawdę pierońsko!!! Gdybym wiedziała, że aż TAK to odstawiłabym przed m. 10x większą szopkę panikarską. Dobrze, że tego nie słyszy, bo chyba nie zdaje sobie jeszcze sprawy z tego co go czeka jutro... Czego oni tam wlali??! Nie chcę więcej! A tu jeszcze 2 zastrzyki czekają mnie przez kolejne 2 dni z rzędu, nie wiadomo też jak zareaguję na Gonal F, który wkracza na scenę od 3dc... Ratunku po raz drugi!!!

Miałam właśnie zrobić pełen negatywnych emocji wpis o tym, że mam już tego dosyć, że wyć mi się chce na myśl o kolejnym okresie, o tym, że mam ochotę pierd...nąć to wszystko w cholerę. Ale nawet nie chce mi się pisać. Nie mam już siły.

21+2d

U nas jakos czas leci, chociaz powoli. W pracy mam sajgon, ludzie poodchodzili i ja robie wszystko a mialam wiecej lezec i mniej pracowac bo lozysko bardzo nisko i maly morduje pecherz. Mam jutro wizyte u mojej lekarz prywatnie i chyba jednak wezme zwolnienie do ktorego mnie wczesnie namawiala. Glupio mi, ze prace tak zostawie bo jednak ja lubie no ale po 10 godzin nie dam rady pracowac.

Zaczelam tez po troche kompletowac wyprawke, od poczatku sie balam ze cos sie stanie wiec nie kupowalam wcale. Dobrze ze moja mama odwazniejsza i sporo rzeczy juz mam. Dobrze ze mamy pokoj dla malego wiec moge sie zastanowic nad wystrojem, chociaz maz ma malo pracy wiec dochody tez mniejsze a tu wydatki. Jak to w zyciu, nie moze wszystko byc super.

Lezakujemy z malym i mamy w brzuchu dyskoteke a kot obserwuje jak brzuch mi skacze. Jeszcze tylko maz sie nie oswoil z mysla ze dziecko bedzie w maju, dalej jest oszolomiony tym, ze to nie sen.

Margo84 Moje marzenie - duża rodzina 13 stycznia 2017, 06:57

13t0d

Badania, badania i po badaniach :)

Wczoraj zaliczyłam prenatalne. Długo trwało, bo dzieć nie chciał współpracować, wywijał się tyłkiem a po pewnym czasie poszedł spać. Ale finalnie udało się go zmierzyć, serducho pięknie bije, przepływy są ok, nóżki i rączki wywijały, ale udało się nawet stopy oglądnąć. Wizytę kolejny raz przełożono mi, tym razem z 16.30 na 20.30 (syn poszedł spać do dziadków) ale powinnam już chyba przywyknąć. Dzięki temu mąż nam towarzyszył. Siedział i obserwował wszystko, a ja mogłam na bieżąco komentować i się nie poryczałam, co uważam za swój sukces :) Wizyta trwała 1,5 godziny, więc w domu byliśmy po 22...

Ponieważ kolejne usg wykazało ciążę starszą o dwa dni, zmieniłam dzisiaj termin porodu z 23 na 21 lipca i tym o to sposobem mamy dzisiaj pierwszy dzień drugiego trymestru!! Z utęsknieniem czekam więc na wzrost mocy i energii, bo z tym krucho jednak.

Co do płci naszego Kropka, to tak na 80 % będzie chłopak <3 I teraz jak wam to piszę, to mi się chce ryczeć... Ze szczęścia!! :) Imię wybrane już dawno - Michał (Tova - zaraz o Tobie myślę :) )

To tydzień badań,więc we wtorek byłam sie kłuć. 5 ampułek krwi mi wyssali krwiopijcy!! Na szczęście nie było kolejek i załatwiłam to w zasadzie od ręki. Nie zdążyłam zapłacić za parking pod szpitalem :) wyniki będą na wizycie 23 stycznia.

93a99c566c511b28med.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 stycznia 2017, 06:53

Dziś mąż upuścił trochę krwi wyniki po 14 ja będę odbierać bo mąż na 2 zmianę idzie ceny w obu laboratoriach podobne no ale pewnie laboratoria się umuwiły bo są w tym samym budynku.
Przy pobieraniu krwi mąż dzwonił Pani stwierdziła że ma mąż strasznie twarde żyły i odd razu wysłała go do rodzinnego po skierowanie na badania lipicoś tam tu chodzi o cholesterol jeszcze tego by brakowało by coś się przypętało mąż lubi sobie podjeść ma lekka nadwagę ale nie przesadziajmy mam nadzieję że to nic groźnego.

Po 14 wyniki wieczorkiem napiszę co i jak trzymajcie kciuki:)

Byłam u gina. Nie mogę napisać że "jest hujowo, ale stabilnie", bo jest hujowo i co raz gorzej. Mam torbiel na lewym jajniku, 62mm. Na prawym też ale nie pamiętam ile ma. Owulacja była, ale do środka jajnika. Zakaz współżycia, dźwigania bo pęknie i nie muszę chyba pisać co wtedy... Dostałam tabletki anty na 3 miesiące. Płakałam po wyjściu z gabinetu, w sklepie i w drodze do domu. Aż wywaliłam się w śnieżne błotko i co najgorsze- zastanawiałam się czy jest sens wstawać. Jestem załamana. To już trzeci raz, kiedy już wiem że i w tym roku dziecka nie będzie.

pati87 kolejne starania, czy warto? 13 stycznia 2017, 10:24

26t1dz
97 dni do tp

Jak ten czas mi sie dluzy ostatnio tzn od przywitania Nowego Roku.
We wtorek mam wizytę u gina i USG.

Od miesiaca od kiedy znam plec juz taka pewna to robię zakupy ubrankowe -to juz nałóg jest u mnie :)

Przedwczoraj mielismy 100dniowke :)

Ostatnio wieczorami nie moge zasnac. Chyba za duzo myślę o dziecku.
Ech kiedy ten kwiecien.

Z zakupow dla corci juz mi duzo nie zostalo bo kosmetyki i wyposazenie łozeczka -juz mam upatrzone wszystko tylko czekam na przyplyw gotowki. Takze najpozniej w lutym kupie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 lutego 2017, 16:04

21dc 8dpo
Nie wiem czy to przypadek, czy to przez Encorton, ale PMS w tym cyklu prawie żaden. Nawet ból piersi nie nastąpił zaraz po owulacji, tylko dopiero dwa dni temu. Nie jestem tak bardzo nerwowa i zdekoncentrowana, bardzo dobrze śpię.Jeśli kolejny cykl będzie taki sam, to chwała sterydzikowi ;)
Cieszę się że moje cykle się skróciły (więcej szans na ciążę), że jest owulacja, znaczny skok temperatury, ładnie utrzymująca się faza lutealna, porządny śluz. Wreszcie. Oby tylko antybiotyk zbytnio nie namieszał.
Jeszcze dwa cykle na clo i encortonie i idę umówić się na laparoskopię. Lewy, zawsze leniwy jajnik przy niedrożnym jajowodzie zaczął produkować pęcherzyki, zatem jak da radę to warto by go udrożnić. Prawy jajnik ostatnimi czasy był zbytnio eksploatowany.
Antybiotyk działa, już po jednym dniu. Ostatnio miałam tam na dole cały czas wrażenie napiętych mięśni. Jakiś dyskomfort. Ćwiczyłam rozluźnianie mięśni dna miednicy, to dawało trochę ulgi, ale oprócz mięśni przyczyną dolnego dyskomfortu były jednak bakterie.
Zakupiłam probiotyki, ginekologiczne i te jelitowe i jakiś jeszcze napój probiotyczny w zielarni. Pogadałam trochę z moimi bakteriami i kazałam im spadać do jelita, gdzie ich miejsce, bo ja ich przecież nie wyganiam, tylko każę wrócić na swoje miejsce.
Wiary w powodzenie starań - brak.

24 dzień cyklu.

co u u mnie. nuda. czekam na @.

w tym cyklu nie szalałam z temperaturą, testami i obserwacją.

zrobiłam test w 14 dniu cyklu i trafiłam w pozytyw. to musiała być owu bo i mąż miał na mnie większą ochotkę i wyglądałam ponoć "kwitnąco".

tempke mierzę nie regularnie. bo też tak wstaję raz o 10 raz o 4.
we wtorek SZKOCJA <3 :)

23 dc.

W związku z wczorajszymi dolegliwościami z pęcherzem, odpuściłam sobie wszelkiego rodzaju mizianka.
Myślałam, że dziś uda mi się "nic nie mówić" mężowi o owulacji...i go sprytnie "wykorzystać", a on akurat rano musiał poryć mi w telefonie i znalazł foto paprotek i testu.
I mówi: "mówiłaś, że nie masz owulacji!!! Kiedy te kryształki było widać??? Wczoraj?? To czemu my nic teges teges? Żono!! Ściągaj majty, będziem się całować!".
A ja do niego: "no ale przecież miało nie być ciśnienia",
Małż: "kobieto! zbliża się owulacja, a my trzy dni bez seksu, chcesz to zmarnować?"

Przypomniał mi się film "Lejdis" i teksty Gośki: "Czekamy tu na ciebie. Ja i moja owulacja" albo "Kochanie, ja nie mam czasu na grę wstępną, mi się dni płodne kończą!"

Dokładnie tak to u nas wygląda :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 stycznia 2017, 12:46

27 TYDZIEŃ !!!!
7 MIESIĄC !!!
Umówieni na wizytę do doktora :) Widzimy się maluszku we wtorek ! :D

kropka_ myśloodsiewnia 13 stycznia 2017, 23:00

no więc mamy piątek 13-tego, godziny wieczorno-nocne, a ja? a ja dalej w dwupaku.

Dzieć waży już +/- 3.400 g. i (serio) nie robi mi to dobrze na głowę. zważywszy na moje gabaryty to nie jest informacja, która by mnie unosiła ponad ziemią. a przecież każdy dzień do przodu działa na korzyść wagi Potomka i na niekorzyść dziurki, przez którą będzie się (on) musiał przecisnąć. dodam mojej dziurki!

poza tym dzisiaj spędziliśmy w szpitalu bite 5 godzin, bo lekarz z przychodni (nazwany na koniec przez mojego Męża, ale tak tylko na ucho - "najwyżej weterynarzem") nie bardzo chciał/potrafił zinterpretować dzisiejsze KTG (które jakoś/jednak udało się zorganizować podczas wizyty i które wykazywało cyt. "czynność skurczową o dużej amplitudzie") i ostatecznie przekierował nas do IP, żeby (tam) sobie zdecydowali co dalej. lekarz z IP z kolei zażyczył sobie najpierw "swojego" KTG, więc (ponownie) podłączono mnie do aparatury, a potem musieliśmy swoje odsiedzieć, żeby na koniec usłyszeć, że jeszcze nie rodzę i skurcze co prawda są, ale to tylko skurcze przepowiadające (skoro ich nie czuję/nie zwijam się z bólu). na szczęście lekarz z IP nie chciał/nie odwoływał się już do jakiejś innej/wyższej instancji i mogliśmy wreszcie oddalić się do domu.

podsumowując, cała nasza wizyta w szpitalu mogła się zakończyć już po wizycie w przychodni i pierwszym KTG, ale przez niezdecydowanie i w zasadzie brak jednoznacznej oceny lekarza (weterynarza) wylądowaliśmy nieco przejęci na IP. przejęci, bo jednak człowiek się nie zna więc chciał nie chciał przeszło na nas to skołowanie, którym nas uraczył lekarz z przychodni.

z innych (pomniejszych) ciekawostek:
- wg lekarza z przychodni dziecko od 38 tygodnia ciąży nie rośnie (uhm),
- wg lekarza z IP mam rozwarcie na 1,5 cm, a z takim to jeszcze sobie mogę chodzić i chodzić, ale Mąż z kolei usłyszał/zrozumiał, że to jest długość mojej szyjki. także ten...
- dla odmiany wg lekarza z IP szyjka zamknięta! o długości 2 cm.

p.s. a potem się dziwią (lekarze), że człowiek się sam diagnozuje przez internet.

Kaśka28 Wszystko sie jakos ulozy 17 stycznia 2017, 20:39

najgorsza jest samotność...

Marta1982 Zwatpienie i nadzieja 13 stycznia 2017, 14:27

Jak juz mialo sie stac to, co sie stalo, jesli juz naprawde musialabys urodzic sie wczesniej niz powinnas, to wiele dalabym za to, zeby moc do Ciebie biec, miec nadzieje i moc powiedziec Ci, ze wszystko bedzie dobrze... Tak mi Ciebie brakuje Coreczko....


"Wires"


You got wires, going in
You got wires, coming out of your skin
You got tears, making tracks
I got tears, that are scared of the facts

Running, down corridors through, automatic doors
Got to get to you, got to see this through
I see hope is here, in a plastic box
I've seen christmas lights, reflect in your eyes

You got wires, going in
You got wires, coming out of your skin
There's dry blood, on your wrist
Your dry blood on my fingertip

Running, down corridoors through, automatic doors
Got to get to you, got to see this through
First night of your life, curled up on your own
Looking at you now, you would never know

I see it in your eyes, I see it in your eyes
You'll be alright
I see it in your eyes, I see it in your eyes
You'll be alright

Alright

Running, down corridors through, automatic doors
Got to get to you, got to see this through
I see hope is here, in a plastic box
I've seen christmas lights, reflect in your eyes
down corridors, through automatic doors
Got to get to you, got to see this through
First night of your life, curled up on your own
Looking at you now, you would never know.

Karo-Linka My też chcemy być rodzicami 13 stycznia 2017, 14:55

Transfer jutro o 10:00. Oj martwię się :(

Przyszła @.
Sporo spóźniona wg. ostatecznej "decyzji" OvuFr, ale wg pierwotnego terminu owulacji, to raptem spóźnienie wynosi 1 dzień. Może mi się cykle wydłużyły? Lepiej niech wrócą do 29-30 dniowych, szybciej wtedy upływają dni.

Wczoraj stwierdziliśmy, że lepiej już dostać @ i nastawić się na kolejny cykl starań, niż mieć ten spóźniający się okres i czekać, czekać, czekać...

Mój M. w poniedziałek robi badanie nasienia po 3 miesiącach Profertilu. Ciekawe czy coś się poprawiło.
Czekam niecierpliwie bardzo.


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 stycznia 2017, 15:33

Mąż dostał znów antybiotyk tym razem gdzieś go przewialo i ma stan zapalny w uchu eh życie
Jeżeli chodzi o wyniki hormonów to są one:
Badanie. Wynik. Przedział
TSH. 1.504. 0.380-4.310
FSH. 8.20 2.1-18.6
Lh. 4.80. 1.7-11.2
Prolaktyna. 8.70 3.60-16.30
Testosteron 664.23. 262.00-870.00

Wydaje mi się że są ok chyba mąż nie uniknie cięcia;(
Co myślicie o tych wynikach?

mkl Marysia, Stanisław- czekamy na was:) 13 stycznia 2017, 16:39

moja beta 77,4:):) nie wierze nie wierze!!

Nie wiem jak to dalej będzie, mam nadzieję że dobrze:) Ciesze się że w końcu zaskoczyło! W Poniedziałek znów zbadam wynik i mam nadzieję że będzie przyrastać.

Objawy? Żadne, nawet na moment nie zakłuł mnie brzuch, nic a nic, piersi bolały umiarkowanie, od wczoraj trochę mocniej, ale w poprzednim nieudanym crio bolały mnie o wiele wiele mocniej.

Dziękuję Św. Józefowi...modliłam się do niego...wiem że mi pomógł, po prostu to wiem:)

Wczoraj - 24dpt

Ginekolog potwierdził bijące serduszko <3
Nie widziałam bo gin jakiś dziwny i nie pokazał,nawet zdjęcia nie dostałam, nawet wywiadu nie było. Ważne że serduszko jest :)

We wtorek wracam do swojego gin, czuje się dobrze pod jego opieką więc tam zostanę.

Złapały mnie ciążowe dolegliwości i chociaż trochę życie utrudniają to lubię je bo w żadnej poprzedniej ciąży ich nie było i widzę w tym dobry znak ;)

Cały czas jest to dla mnie trochę jak sen, piękny sen. O ciąży wiem że moja kiedy idę na USG albo wyniki bHCG odbierałam. Mam jeszcze czas na cieszenie się tym błogosławionym stanem do września daleko...

chcebardzobycmama Nie poddam się. 13 stycznia 2017, 18:14

12dc.
Śluz płodny nadal. Temka nie wzrosla utrzymuje sie na tym samym poziomie co wczoraj. Teraz tylko czekac na meża i zabierac sie do roboty :)
Prosze,prosze chce by w tym cyklu sie udalo :)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)