Pięknie ... zostałam.bez termometra .. mam.nadzieje ze jutro bede miala czas by skoczyc i kupic nowy
12 dpo.
Test negatywny, aż razi bielą po oczach.
Leki odstawiam, niech żołądek odpocznie i czekam na nowy cykl, drugi stymulowany z dodatkiem Encortonu. 24.01. mam wizytę, zobaczymy co lekarka powie.
Ostatnie dwa wykresy wyglądają bardzo ładnie, temperatura nie robi gór i dolin na wykresie, po owulacji jest ładny skok i normalna faza lutealna, bez plamień.
Antybiotyk działa, zniknął dyskomfort tam na dole i już nie wróci, bo JA TAK CHCĘ 
Postanowiłam zmienić nastawienie z "nie uda się" na "uda się". Bo dlaczego miałoby się nie udać? Koniec z zadręczaniem się, smutkiem. Toż to czysta przyjemność "pracować" nad nowym życiem 
Pogadam z lekarką, żeby ten cykl był ostatni na lekach. Nie chce mi się czekać jeszcze dwa na laparoskopię. Jak ona się zgodzi, to w marcu poszłabym do gina umówić się na zabieg.
Zatem słuchaj nasza Mała Dziecino. Przyjdź do nas za miesiąc, zamieszkaj w mamusi brzuszku, bo mamusia znów będzie miała dziurki w pępku i na brzuchu, znów mamusię będzie boleć i będzie miała tydzień jak nie więcej wycięty z życiorysu. Znów mamusia będzie szlajać się po szpitalach, robić badania, brać leki i się stresować. Przyjdź do nas Maleństwo w spokoju, normalnie, tradycyjnie. Przyjdź, póki jestem zdrowa i nie mam bakterii.
Serdecznie Cię zapraszamy 
Mamy z Mężem za sobą taki wydłużony weekend na stoku. Chcieliśmy zdążyć przed feriami, zanim zaroi się od narciarzy w górach. Wyjazd był świetny, ale wróciłam przeziębiona. To zapewne efekt piątkowego wypadu na termy.
Dziś w nocy nie mogłam spać. Trochę przez katar, trochę przez leki na niego. Koło północy poczułam wyraźnie ból owulacyjny, więc jestem zapewne w trakcie jajkowania. No i dobrze, bo od jutra zaczynam orgametril. Pytałam kiedyś lekarza, co będzie, jeśli ja już zacznę orgametril, a będę jeszcze przed owulacją. Zadrzają mi się owulacje w 15 czy 16 dc, a orgametril mam brać od 15 dc. Odpowiedź była taka, że jeśli to będzie zaraz przed owulką, to lek nie powinien jej zatrzymać. No , mam nadzieję. W tym miesiącu raczej nie ma takiego zagrożenia. Zobaczymy, jak będzie w kolejnych dwóch. Generalnie biorę inofem, żeby trochę wspomóc sprawę. Niby mam regularne cykle, ale inofem je fajnie podkręca. Owulację doskonale wyczuwam no i śluz lepszy, znacznie lepszy.
Mój skarbie witaj w 33 tc!
Już niedługo się spotkamy!
Powolutku szykuje dla Ciebie miejsce w domku
Szukam wózka, łóżeczka i już nie moge się doczekać aż Cię przytule 
Dziś usłyszałam najbardziej przykry komentarz do moich starań. Koleżanka(już raczej była) w dobroci serca załatwiła mi pracę. Byłam uradowana dopóki nie dowiedziałam się, że jest to umowa na zastępstwo na okres 20 m-cy. Dziewczyna im poszła na L4 w ciąży + potem macierzyńskie. Nie chciałam im marnować czasu(a koleżance opinii bo to praca z polecenia) i szczerze jej powiedziałam, że mnie taka forma zatrudnienia nie urządza ponieważ sama staram się o dziecko i uciekłabym im do pierwszej pracy, która zaoferuje mi lepszą umowę. Nastąpiła ogólna obraza, bo jak to tak. Ja ci TAKĄ pracę załatwiam, a ty niewdzięczna odmawiasz? "Tyle czasu Wam się nie udaję i ty myślisz, że nagle jak grom z jasnego nieba zajdziesz w ciążę? Zejdź na ziemię i weź się do roboty." Także ten...smutno 
Kalendarzyk OF każe mi testować, że jeśli jestem w ciąży to test będzie w 100% pozytywny.
Odczuwam lekkie kłucia w jajnikach, nie są bolesne jednak nigdy czegoś takiego nie miałam ale czy to jest objaw? Żadnych objawów więcej nie odczuwam, nie mam mdłości, jestem za to ciągle śpiąca.
Boję się testowania, bo jest to mój wywoływacz okresu a jestem w trakcie brania luteiny którą mam do piątku, potem będę czekać, jeśli coś jest na rzeczy okres się nie pojawi, mam nadzieję..
Jutro ginekolog, nie mogę się doczekać. Jestem pełna nadziei, że w końcu zaczniemy jakieś leczenie.
A jak tam u Was? Jakieś zmiany, coś się dzieje? 
10+4
4 dni do prenatalnych i jak zwykle mam obawy . Zawsze przed wizytą boję się,że usłyszę złe wieści.
Chciałabym mieć widoczny brzuszek, czuć ruchy dziecka. Wtedy będę miała pewność że na pewno JESTEM W CIĄŻY, bo teraz zupełnie tego nie czuję. To dziwne uczucie, kiedy idę na usg i widzę dziecko, które ma nóżki i rączki, porusza nimi
, a na co dzień kompletnie tego nie czuję i jest to dla mnie mega, mega dziwne .
Linia na brzuchu zrobiła się trochę jaśniejsza. Nie wiem czemu...
W ogóle chyba za szybko umówiłam się na prenatalne. Będzie wtedy 11+1 .
Chiński kalendarz przewiduje, że będzie chłopiec
. Nie wierzę w to jakoś,ale zobaczymy czy się sprawdzi. Bratowej się sprawdziło, ale pewnie to przypadek 
Wolałabym córkę,ale wiem że Przemek marzy o synu . Jeśli spełni się Jego marzenie, będę się cieszyć z Jego szczęścia . Już nawet nastawiam się na synka 
14+1
Cały weekend sie zamartwialam czy z malutka wszystko ok.
Juz dzisiaj mialam zamawiac detektor tetna.
Wybieram sie tez na spacer po album dla malenstwa i chce wstapic do dzieciecego poogladac wozki, lozeczka i inne rzeczy.
Nagle po tym pomyśle malutka polaskotala mnie 
Na wysokosci pepka, tak delikatnie 
Jupi! Jestem szczesliwa ze wszystko z nia dobrze 
12 dc:)
ouwlacja?
-brak, ale takie skutki brania tabletek i odstawiania;) no cóż powiedziałam A teraz czekam na B:)
w ramach przygotowań do ciąży wzmacniam swoje ciało:) wczoraj wycisk na siłowni, żeby się nie przygnębiać i depresować
BLUE MONDAY mnie ominął, i całe szczęście!
Dziś bolą mięsnie ale LUBIĘ TO!!
Przed ciążą chce osiągnąć najlepszą formę i żeby nie było już z brzuszkiem też mam zamiar ćwiczyć, a co?! wciągnęłam się...
Pan A również zadowolony
bo po siłowni mam większą chęć na "zabawy"
a potem jak typowy facet usypiam xD
Czytającym życzę fosolków w nowym roku, kupy miłości, optymizmu i szczęścia;*
16.01.2017 9dc
1) ACTH 18.65 (7.20-63.30)
2) Homocysteina 9,61 (3,70-13,90)
3) SHBG (glob.wiążąca h.płciowe) 160,5 (27,80-146, po menopauzie 12-166) !!!!
4) Androstendion 4,36 (0.30-3.30) !!!!
5) AMH - 127zł 7.92 (30-34 lata 0.71-7.59) !!!!
6) Kortyzol 13.24 (5,27-22,45)
7) Kwas foliowy 20 (4.60-18.7) !!!!
Siarczan DHEA (DHEA-S) 262,6 (25,9-460,2)
9) Testosteron 59 (14-76)
10) TSH 1,380 (0,550-4,780)
11) P/c anty-TG 19,7 <60
12) P/c anty-TPO 28 <60
Ginka nic nie chciała mi przepisać. Powyższe badania "świeżo zawodowo" pani endokrynolog sie zlitowała 
Od ginki mam skierowanie na HSG oraz do badania hematologii pod kontem zespołu antyfosfolipidowego
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 marca 2017, 11:21
Dziennik pokładowy:
101 dc! 15 tydzień trwa!
No, trochę się nie odzywałam - jak na mnie to chyba rekordowo długo, ale to dlatego, że życie nabrało tempa - urodziny babci, jakieś spontaniczne wychodne, ucieczki do jednych teściów przed drugimi teściami... Nieważne! Wczoraj wybiła piękna data - 100 dni cyklu. Więc zaczęłam myśleć, że chyba rzeczywiście jestem w ciąży... A tak serio, pora na...
Moje podsumowanie pierwszego trymestru
Objawy:
- jedzeniowstręt,
- smrodo-detektor aktywowany WSZYSTKIM (szczególnie cebulą, czosnkiem, mielonym mięsem, brokułem),
- mdłości wywołane jedzeniowstrętem, smrodo-detektorem lub głodem (i jak tu żyć?),
- utrata wagi w pierwszych tygodniach (spoko - nadrobiłam w święta!),
- jedno omdlenie,
- dwa delikatne, brunatne plamienia - najprawdopodobniej wywołane przez krwiaka (który zniknął),
- wzmożona ilość produkcji wydzielin wszelkich (w nosie, na dole, w uszach… fu),
- kapeć w pysku,
- senność,
- cztery zahamowane bełty plus… jeden nie,
- PORĄBANE sny
Pluso-minusy:
- Cera, która cofnęła się w czasie o 10 lat - jej struktura jest dużo bardziej gładka i napięta, ale równolegle wyskakują mi pryszcze, jakie ostatni raz widziałam w liceum… więc nie wiem, czy się cieszyć.
Plusy ewidentne:
- No włosy mam ładniejsze, no. Błyszczą się i końcówki dają radę.
- Mam przy sobie non stop osobę, którą kocham najbardziej w świecie i lepiej być nie może!
Problemy, które się pojawiły i napędziły mi strachu:
- Przeziębienie w pierwszych dniach - zaleczone naturalnymi sposobami, wyleżane. Było, minęło, nie wpłynęło na dziecko, choć bardzo schizowałam.
- Podwyższone TSH - i to bardzo, bo sięgnęło wartości 6! Zareagowałam odpowiednio wcześnie i zaczęłam brać leki. Po miesiącu spadło do 3. Kolejny rezultat poznam w nadchodzącym tygodniu, liczę na poprawę po zwiększeniu dawki euthyroxu. Dziecko rozwija się prawidłowo.
- Krwiak o szerokości 3 cm - wyleżany, wyleczony (Duphaston, Cyclonamine, Luteina dopochwowo, parę razy NoSpa), zniknął bez śladu
- Schiza roku, czyli płód młodszy niż termin miesiączki - nieporozumienie wyszło stąd, że wszyscy lekarze podają faktyczny ukończony wiek dziecka, a nie, w którym tygodniu akurat jest. Różnica w rzeczywistości była więc tygodniowa, ale mnie wydawało się, że dwutygodniowa i miałam stracha nie z tej ziemi, że coś jest nie tak. Pamiętajmy, że początkowe wymiary dziecka to milimetry - bardzo łatwo o błąd pomiaru. Obecnie zaczęłam drugi trymestr i wiek zrównał się z tym obliczonym według miesiączki.
O maluszku:
- Długi na 7 cm,
- Płeć nieznana wciąż (choć niby wygląda dziewczynkowo),
- Wciąż zostaje zwany Bakłażanem ze względu na pamiętne zdjęcie z drugiego USG,
- Prenatalne wyszły miodnie (poprzedni wpis).
- Jak na razie jest wredne i szalone -fika jak porąbane, namawianie na zbadanie przezierności trwało 10 minut a do zdjęcia wystawia jęzor! I za kim to ma ja się pytam?
To było na tyle! Jutro dam Wam znać jak tam moje TSH. 
Jest poniedziałek... kibluje w domu na L4 do końca tygodnia. Od soboty temp. leci w dół na łeb na szyje, weekend spędziłam w łóżku z coca colą, amolem i tabsami, czyli witaj migrenko! Czekam na @. Mój brzuch daje mi oznaki, że to już lada chwila. Jestem ciekawa czy ta @ będzie dla mnie łaskawa i nie da mi popalić tak jak ostatnia? Chociaż weekend już był do kitu! Od dzisiaj biorę castagnus... podobno działa cuda. Zobaczymy, może i mi pomoże w złagodzeniu tego okropnego ZNP!!!
Mam kolejną rozterkę... z moich obliczeń wynika, że gdybyśmy zaszli w ciążę w tym miesiącu, to termin porodu w przybliżeniu byłby na październik... czyli trafiłoby centralnie w ślub siostry męża... Zapytałam męża, czy się staramy w kolejnym cyklu, bo przecież jak szczęście dopisze to co ona zrobi? Mam jej ułożyć bukiet ślubny, bukiety na stoły, udekorować kościół, samochód... o matko! Musiałaby szukać innej florystki
Mąż się oburzył na mnie i kategorycznie stwierdził, że nie będziemy się tym zamartwiać i jak Bóg da, to będziemy się cieszyć dzieckiem, a nie przejmować się ,że komuś psujemy plany! Mam mądrego męża!!! Więc nie odpuszczamy i kolejny cykl również należy do nas.
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 stycznia 2017, 13:05
Dodałam wpis i przyszła ta wredna @, jakby na zaproszenie... I do tego idealnie w dzień, który wyznaczył mi ovu... znowu... Chyba okres w końcu mi się ustabilizował! A to jest dobra wiadomość.
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 stycznia 2017, 11:26
Ostatecznie umówiłam się na czwartek do mojej lekarki.
Mąż zadzwonił do wybranego przez nas lekarza naprotechnologa, u którego mieliśmy umówioną wizytę 31 stycznia z pytaniem co dalej: przyjeżdżać do niego, czy nie. Pan doktor, który nie widział nas na oczy bardzo poważnie nas potraktował. Poprosił o wysłanie wyników badań, które zdążyłam porobić i może zleci kolejne. Opisałam mu całą naszą historię, pisanie mejla zabrało mi przeszło godzinę.Jutro skontroluję homocysteinę i progesteron.
No nic, zobaczymy co dalej. Cała ciąża to w końcu jedno wielkie oczekiwanie.
15dc. Tak ladnie sie zapowiadalo. Myslalm ze kreska.na tescie owulacyjnym dzis sciemnieje a tu brak cienia po drugiej kreseczce ..
Czy można sie przyzwyczaić do łez? Do ciaglych porażek? Do bólu po utracie dziecka? Do smutku? Do pustki?
Blue Monday...
Nawet nie wiedziałam, że taki dzień "istnieje", a jednak... od rana odnajduję w sobie masę powodów, by w niego uwierzyć bardziej niż w to, że za cztery dni znowu weekend...
Jestem wykończona, wypompowana, oczy pieką ze zmęczenia, mogę spać na stojąco, gryzę, nie jem, etc. Ale teraz przynajmniej znam źródło mojego depresyjnego nastroju, ot Blue Monday 
Do tego afty mi wróciły, dostała w pracy dodatkowe obowiązki = dwa etaty w jednym, promotor bombarduje mnie mailami żądając artykułu (którego nie ma), a jedna z koleżanek w pracy jest w ciąży... żyć nie umierać, jednak umierać, plissss....
Jakiś pozytyw?
Nowy cykl, to i nowe nadzieje...
Do wizyty zostało 10dni a u mnie ciągle brak mdłości i jakichś większych objawów ciazowych co niezmiennie mnie martwi...jedynie piersi ciągle są wrażliwe,trochę częściej chodzę siku i czasem cos delikatnie zaboli w podbrzuszu a poza tym czuje sie na prawdę dobrze. Zobaczymy czego się dowiem na wizycie mam nadzieję że będę płakać...ale ze szczęścia. Tak strasznie bym chciała żeby było dobrze.
Na własną rękę zrobiłam ostatnio badania na trombofilię. Wyszło, że mam mutację MTHFR C677T i PAI-1 4G. Coś tam już poczytałam, ale nadal mało wiem. Nie wiem, czy iść do ginekologa już, czy czekać na ten kolejny cykl, w którym miał być transfer. I czy to cokolwiek zmienia w kwestii transferu właśnie? Zebrałam sobie listę badań, które planuję zrobić. Czuję się głupia, ale tak to jest jak się człowiek samodzielnie diagnozuje.
Przy okazji badań, zrobię jutro insulinkę. Ciekawam, czy już trochę spadła.
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 stycznia 2017, 17:26
Dziś @ mnie przywitała i zalałam się łzami na dobry początek dnia. I znów przygnębienie, dół. Popłakuję co chwilę, to wygląda pewnie jakby bez powodu. Ale powód jest. I to ogromny, już mnie przerasta.
Powiedziałam Michasi ze łzami w oczach, że miałam dziś ciężki dzień. Przytuliła mnie i powiedziała "narysuję ci coś". Narysowała lizaka. Obie przepadamy za słodyczami. Dzieci to największy na świecie skarb.
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 stycznia 2017, 18:29
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.