My po usg połówkowym 3D.
Wszystko dobrze!!!!!!!!!!!!!!

Bedzie zdrowiutki synek 
Mały waży 336g
Położenie płodu podłużne główkowe, prawidłowe zarysy kosci czaszki, zachowana ciągłośc wargi górnej i dolnej, kosci nosowe obecne, dwie galki oczne osadzone symetrycznie, zarysy kończyn prawidłowe, kregosłup symetryczny, budowa klatki piersiowej prawidłowa, widoczny żoładek, no wszystko jest DOBRZE!!!!
Termin wg usg 10.06.2017
DZIEKUJEMY CI BOZE Z CALEGO SERCA!!!
A oto nasze serduszko 

Wiadomość wyedytowana przez autora 27 stycznia 2017, 19:32
25t5d
Studniówka 
16 dni do wizyty, chyba poproszę żebyśmy się widywali co 2 tygodnie, błąd że nie wpadłam na to wcześniej, bo stres jest nadal ogromny, mimo, że Izula ma coraz większe szanse. Nie chciałabym tak wczesnego wcześniaka. Chyba by mi serce pękało nieustannie. Jakbym siedziała w szpitalu to za Zosią, a jak w domu to za malutką
Myślę, że na tej wizycie porozmawiam z lekarzem na temat sterydów na płucka dla Izy, oby tylko się nie okazało, że jest cokolwiek gorzej, bo leżenie na prawdę nie jest opcją! Nie ma się kto zająć małą, mąż musiałby mieć chyba 3 miesiące L4 z pracy
A wtedy jego pensja jest okrojona o 25%... A tymczasem brzuch się stawia, skurcze bywają, ale nie tak jak wtedy co chciałam do szpitala jechać. Iza napędza mi stracha bo np. przez 24h wymyśli sobie że nie będzie spać i czuję ją niemal non stop, a potem wraca do stanu gdzie co jakiś czas się zastanawiam kiedy ostatnio ją czułam. Leci ze mnie na potęgę i co chwilę jest schiza, że sączą się wody, ale póki co cały czas obserwuję i wycieki i ruchy małej i wydaje mi się, że jest ok...
Z pozytywów, pozytywnie rozpatrzyli wnioski o odszkodowanie za pobyt w szpitalu 
Z negatywów - mąż rozwalił auto i chyba nie opłaca się go naprawiać, musimy kupić nowe, a nie bardzo nas stać. W piątek jedziemy do salonu oglądać auta i zobaczymy co z tego wyjdzie. W najgorszym wypadku wyjdzie kredyt 
Dzień babci i dziadka - Zosia powiedziała ładnie wierszyk i wszyscy byli zachwyceni
Oczywiście powiedziała po swojemu i z pomocą, ale wdg mnie to i tak zacnie
A ja miałam imieninki i mąż wybył do znajomych. Eh.
Dobija mnie. Co? W sumie wszystko. Pogoda - to raz. Jest bleeee. Oszczędzanie się, do kitu. Nie mogę nawet z małą wyjść na spacer. Na rytmikę (rozwalone auto). Do sklepu. No nigdzie. A Zozol ma energii za 5 i brak możliwości rozładowania. Do tego buncik, wszystko NIEEEEEEEEEEE, a najbardziej NIEEEEE jest tatuś i jeśli to on pójdzie do niej w nocy wpada w mega histerię
Wczoraj nie dała mu się uśpić nawet. Nic, dzisiaj spróbują znowu
Wcześniej był akceptowalny o ile mama nie pojawiła się w zasięgu wzroku. Teraz jest be i koniec. Mąż też mnie wkurza, bo wdg mnie powinien mieć do niej więcej cierpliwości i być bardziej wyrozumiały, a on z nią gada jakby miała z 9 lat i się wścieka że ona nie kmini albo robi na złość, krzyczy na nią, jest gwałtowny (ja też, ale różnica jest taka, że młoda mnie się nie boi a jego już owszem
). Moja cierpliwość też jest wyczerpana przez to jak się czuję i że muszę się oszczędzać i mała ma z nami przewalone
Nowy rok - nowy bezowulacyjny cykl.
dc - 23 i nic, ani śladu owulacji, ani nawet dominującego pęcherzyka.
Od następnego cyklu (tylko kiedy on będzie?) CLO. Ciekawe co z CLO przy moim cienkim endo....
No i się zaczął wyścig hormonalny i przeczucia:" na pewno sie udało! Czuje to!" By za chwile pomyśleć , że absolutne nici z tego cyklu ...
Wrócę do mojej dewizy, że bedzie co ma być i poczekam na rozwój wydarzeń
tyle mogę 
A ogólnie czuję się dziwnie- brzuch trochę wzdety zwłaszcza wieczorem , do tego zgaga i zmęczenie, ból sutków- OKRUTNY!!! Prysznic i strumień wody spływający po sutku to na daną chwilę największa perwersja sadomasochistyczna w moim życiu- pierwsza i jedyna jaka mi sie przytrafia... nie do zniesienia
poza tym ból miesiączkowy i ciągniecie po prawej stronie po owulacji z tego jajnika. Choc czasem tez lewy sie odezwie :p
Czekam i myśle pozytywnie- ciąża z naturalnego , niestymulowanego choc bardzo długiego cyklu to bedzie spełnienie marzeń ❤
No i nie śpię, choć bardzo, bardzo bym chciała, po jestem padnięta. Poprzedniej nocy wybudzałam się co chwilę, a nad ranem wpadłam w fazę czuwania. 5 lat temu dla odmiany spałam 20 godzin na dobę i chyba bym to wolała.
Do mdłości (zaliczyłam też dwa hefty) dołączyły wzdęcia. Żyć nie umierać
8dc
Po podglądaniu podwozia na wczorajszej wizycie, na prawym jajniku rośnie piękny pęcherzyk i ma teraz 13mm. Clo w tej malutkiej dawce działa na moje pęcherzyki wyjątkowo dobrze. Lekarka określiła, że pęcherzyk jest okrąglutki, idealny 
Umówiłyśmy się na 06 lutego na podglądnięcie czy pękł i sprawdzenie endometrium. W fazie wzrostu pęcherzyków endometrium mam idealne (cholercia, nie pamiętam wymiarów), natomiast nie sprawdzałyśmy jak wygląda po pęknięciu i pod koniec fazy lutealnej. Nie podobają się lekarce te trochę skaczące temperatury w drugiej fazie cyklu, ale jak z temperaturą bywa, może to być przypadek.
Lekarka zdecydowała, że dajemy sobie jeszcze jeden cykl, wręcz go na mnie wymusiła. Dostałam kategoryczny zakaz stosowania wkładek higienicznych, bo pochwa wygląda na odparzoną. Może one były powodem moich problemów? Zobaczymy, jak nie będę ich używać. Do głowy by mi nie przyszło 
Dostałam globulki, które jednej pacjentce pomogły i warto spróbować, do tego probiotyki, probiotyki i probiotyki raz jeszcze. Nakaz współżycia co drugi dzień od dziś :)i zakaz myślenia o swoim wieku 
Mam odpocząć od badań, wymazów, wyników. Chyba, że coś niepokojącego będzie się działo.
Oglądałam w poczekalni fotki dzieciaków, które przyszły na świat z pomocą mojej pani doktor. Powiedziałam jej, że zdjęcie mojego łobuza tez tam za parę miesięcy zawiśnie 
Mam spokój w sobie. Co będzie , to będzie , głową muru nie przebiję.
Zapytałam też o to paskudne uczucie chłodu w drugiej fazie cyklu. Okazuje się, że to może być problem z progesteronem (to już wiemy, że ja mam z nim problem), może on gwałtownie spadać pulsacyjnie i stąd to uczucie.
Jak nie zaskoczy, to laparoskopia - okaże się wówczas czy mam w ogóle szansę na dziecko.
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 stycznia 2017, 07:28
Mam wyniki
w poniedziałek beta wynosiła 242,53 a dziś moja Beta to 887,78
jestem mega szczęśliwa
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 stycznia 2017, 17:00
Temperatura trochę skoczyła, mam nadzieję że to będzie NASZ cykl
Mimo tego że jest jakieś przeczucie, to boję się mojego wielkiego testowania. Został tydzień i z każdą chwilą stresuję się bardziej
Dzisiaj piersi dalej tak samo, brzuch pobolewa jak na @ jednak lżej. Od 4 dni jestem w domu i praktycznie cały czas leże- nie mam na nic siły. Na szczęście mój mężczyzna ze mną został, za co jestem mu bardzo wdzięczna
I tak właśnie czekamy...
15+3
Starając się o maleństwo myślałam, że będąc na fioletowej stronie będę codziennie dodawać wpisy ale nie da się 
Czasu mam dużo ale o czym mam pisać jeżeli wieje u mnie totalną nudą? 
Aktualnie czekam na wizytę. Dopiero na przyszły piątek mam termin, którego oczywiście nie umiem się doczekać 
Już bym chciała zobaczyć malutką

Z rzeczy organizacyjnych to rozglądam się powoli za wyprawka. Zostało mi w sumie nie całe pół roku do przywitania mojego maleństwa 
Niby długo a tak naprawdę tak nie wiele 
Z mojej ulubionej strony mam już wybrane kilka rzeczy, które za nie długo będę zamawiać 
Oto kilka z nich, które wpadły mi w oko 







Mogłabym codziennie przeszukiwać ta strone i zawsze cos fajnego znajde 
Dzisiaj albo jutro przejde sie po sklepach poogladac wózki. Niby mam upatrzony jeden na allegro ale moze na miejscu uda mi sie cos fajnego i taniego dostac 
35 dc. 8 dpo.
Czekanie mnie wykańcza. Chciałbym z powrotem moje idealne, 28dniowe cykle.
Baaaardzo ciągnie mnie podbrzusze z prawej strony dzisiaj...
Do tego opitoliłam w pracy dwa wrapy z kurczakiem, cały litrowy sok marchewkowy i całą czekoladę... coś się zbliża, tylko jeszcze nie wiem co... @ lub ♡ 
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 stycznia 2017, 22:27
Dziennik pokładowy:
121 dc, leci 18tc
Ale ten czas zaiwania! Jak szalony. Muszę przyznać, że pierwszy trymestr ciągnął się jak smoła, nawet pomimo faktu, że przeciez gdy sikałam na test to było już po pierwszym miesiącu. A teraz tygodnie lecą nie wiem w jaki sposób, jakby mi ktoś włączył tryb turbo. Wizyta u gina dalej wydaje mi się czymś odległym i jedyne, co poprawiłoby mi humor, to pierwsze ruchy Maleństwa, no bo co tu dużo mówić - najchętniej leżałabym non stop podpięta pod USG. Także czekam. Chociaż czasem wydaje mi się, że coś tam faluje i to moje dziecię, po czym okazuje się, że to jednak mogły być wiatry.
Od drugiego lutego w lidlu była fajna oferta, ja niestety dotarłam po trzech dniach i leżały same niedobitki, ale i tak kupiłam to, co chciałam. Jakieś 130 zł dałam za bluzkę ciążowa, taką za pupę (a takie preferuję, bo jestem wyznawczynią leginsów i dresików), 4 staniki do karmienia, które są świetne i akurat w moim rozmiarze dumnego 85E, no i trzypak skarpetek dziecięcych. Czyli można powiedzieć, że Bakłażan vel Wersja Robocza vel Predator stał się też Zgredkiem, gdyż go uczłowieczyłam skarpetą. W gazetce widziałam też dużo ubranek i akcesoriów do łóżeczka, ale nie było mi dane ich ujrzeć. Zresztą, dopóki nie poznam płci, ciężko będzie się zdecydować na cokolwiek.
Włącza mi się wicie gniazda i najlepiej zbierałabym wszystko dla dziecka tak, żeby już to mieć przed oczami. No ale czekam do wiosny, bo w domku gospodarczym rodziców czeka mnie moc skarbów po siostrzeńcu. Czekamy na pogodę, by móc to wytachać, na spokojnie przejrzeć i ocenić ewentualne braki.
Co tam jeszcze... Ooch, mam straszne wahania nastrojów! Rano jestem królową życia, a w nocy nie mogę spać z lęku o przyszłość. Nie przeszkadza mi to jednak w tym, aby paradować w miejscach publicznych eksponując zaokrąglony brzuch i być dumną z niego. Nawet, jeśli chwilę później oglądam "Sing" na sali kinowej pełnej dzieci i co chwila wzruszam się absolutnie wszystkim, udając, ze wcale nie.
14t5d
Ostatni tydzień to był jakiś najnudniejszy okres w ostatnim czasie. Młody został w domu z kaszlem, przez 5 dni nie wychodziliśmy z domu. Miał bańki stawiane a i atmosfera na zewnątrz nie sprzyjała na spacery. Zero ruchu, pół dnia w łóżku. Moje nicnierobienie udzieliło się też młodemu bo jakoś specjalnie nie marudził i wgrał się w mój rytm.
W poniedziałek miałam wizyte. Szybkie usg pokazało, że wszystko w normie, wzrost ciągle pokrywa się z tp, serducho bije radośnie. Zdjęcia nie mam, i powiem wam szczerze, że w tej ciąży nie mam takiego parcia na zbieranie zdjęć. Wystarcza mi świadomość, że Kropek jest zdrowy a ja się dobrze czuję. Mam ostatnio dużo luzu, szczególnie po prenatalnych.
Z moimi wynikami też jest ok, cukier w normie, krew też, wszystkie te badania na igg i igm, hiv i co to tam jeszcze było wyszły dobrze. Jedynie mocz trochę do poprawy. Więcej pić wody i urosept łykać przez kilka dni. A ja co?? Nie łykam. Żurawinę jem. Z wodą mam problem, bo ja ogólnie mało piję i zmusić się nie potrafię. Zobaczymy co wyjdzie po następnych badaniach.
Z innych leków to schodzimy już z luteiny, dokończyć ostatnie opakowanie 1 x dziennie i dość. Kwas foliowy też dokończyć, zostawić tylko Femibion 2. Sama dołożyłam magnez w weekend, bo ciągnęły mnie więzadła, od razu poczułam ulgę i lekarka stwierdziła, żeby już zostawić. Na razie po 1 tabletce na dzień.
Tłucze nie się po głowie teraz co z porodem, ale skoro jest tak wcześnie to na razie przemilczałam tą sprawę na wizycie. Teraz kolejne dwie wizyty mam u innej lekarki, bo moja Pani doktor nie będzie przez dłuższy czas, ale wybrałam lekarkę która robiła mi cesarkę. Pewnie nawet mnie nie pamięta, ale zawsze będzie o czym pogadać
Z nią poruszę temat ewentualnych szans na poród sn.
Z mężem zastanawiamy się co z naszym mieszkaniem. Mamy dwupokojowe, 44m2, nie ma z czym poszaleć. Mamy kilka opcji, może kupić większe, zamienić, chociaż my trochę w tym temacie bojący jesteśmy
Trzeba będzie podjąć jakieś decyzje w najbliższym czasie, nie chcę się ewentualnie przeprowadzać w 9 miesiącu ciąży albo z maleńkim dzieckiem przy cycku. Jest o czym myśleć...
Dopadała mnie znowu jakaś załamka, od pewnego czasu już nie mam sił buntować się przeciwko światu i swojemu cyklowi, czekam na kolejny okres (będzie niebawem), chyba nigdy nie doczekam się pozytywnego testu ciążowego...wychodzi na to, że muszę się pogodzić z wolą nieba. Dziwne uczucie... niby tak prosta rzecz czy sprawa - zajść w ciążę, a ja tego nie potrafię, nie umiem i nie wiem już jak to ugryźć aby było dobrze.Wszystko jest dobrze, a ciąży jak nie było tak nie MA !!!! Myślałam, że zaczynając pisać pamiętnik przeleje swoje emocje na piśmie, a tym samym będę czuła się lepiej - niestety nie umiem nawet pisać, hehe - paradoks - tego tez nie umiem (pisać) ! Zamówiłam ziółka ojca Sroki, trochę się obawiam czy aby na pewno mi nie zaszkodzą, spróbuję jeszcze tego sposobu, skoro wszystko inne zostało już przetestowane.
Za 85 dni mam termin porodu. Za 85 dni powinnam Cię malutka przytulić. Ale mam jakieś takie przeczucie, że nasze spotkanie jest bliżej niż mi się wydaje.
Czemu tak jest? Sama nie wiem. Wydaje mi się że dajesz mała jakieś znaki że to już niebawem.
W przyszłym tygodniu muszę spakowac torbę do szpitala.
Swoją torbę będę miała, ale nie mam kompletnie nic do Twojej torby malutka.
Czas zabrać się za wyprawke zanim nie jest za późno.
24dc.
Chyba wredna małpa przyjdzie . Wg. Kalendarzyków 7dni do niej...
Ja obstawiam od 7 do 9 bo jest często spóźnialska. Objawy towarzyszące?PMS
Ciąża rozpoczęta 14 grudnia 2016
8 tydzień (7t+3d) środa
Byłam wczoraj umówiona na wizytę u miejscowego gina dr "gbura"
Miałam 11 numerek. Dr zaczął przyjmowac pacjentki od 7:45. Wyliczyłam średnio 10 minut na pacjentkę i wybrałam się do niego na wizytę na 9:30 czyli nawet ze sporym zapasem czasowym.
Mina mi zrzedła, gdy położna w okienku powiedziała, że dr już poszedł, bo kilka pacjentek nie przyszło. No ja pierdziele... jaki pech... wpadłam w panikę. Mówie do położnej , że ja muszę dziś być na usg. Obojętnie u kogo. Ta mi kręci głową, że może być cięzko...
Łzy napływają mi do oczu ta widzi moją desperację. Powiedziała, że może któryś z doktorów którzy przychodzą za 45 minut na dyżur mnie przyjmie. Tak też się stało. Jak tylko pojawił się mój dr do którego zawsze chodziłam podczas starań wcisnęłam się jako pierwsza. A to tylko dzięki temu że nie było jeszcze pań ani z 1 ani z 2 numerkiem
Weszłam nikomu się nie tłumacząc. Tak wiem zołza jestem 
Ten jak mnie zobaczył od razu wiedział, że w końcu się udało i że jestem w ciązy. W skrócie mu powiedziałam o co chodzi ten od razu położył mnie na kozetce i zaczął robić usg przez brzuch.
Ja nalegałam kilka razy żeby zrobił przez pochwę ale ten się uparł, że przez brzuch lepiej widać...
Mierzył fasolkę kilka razy za kazdym razem pomiar wychodził około 1cm. A wiec wszystko ok. Dzidzia nadal ma 4 dni opóźnienia ale to nic, bo przyrosła proporcjonalnie i w ciągu tych 5 dni róznica się nie zwiększyła.
Lekarz jeszcze mnie opieprzył, że jestem zestresowana i nastawiona na najgorsze. Kazał zmienić nastawienie, bo z dzidzią jest wszytko ok i mam sobie nie wmawiać nie wiadomo czego.
Jak już byłam w domu napisałam mojej gin z kliniki smsa z wymiarem CRL maleństwa, ta oddzwoniła i też potwierdziła, że jest wszytko ok. Zapytała jeszcze o plamienie, powiedziałam , że nadal się zdarzają i opowiedziałam jak wyglądają. Mam się nimi nie przejmować chyba, że pojawi się żywa krew.
Na kolejną wizytę w klinice mam się zgłosić za 9 dni , 2 lutego i mam mieć ze sobą wynik progesteronu i estradiolu (swoją drogą wyciągnęłam od mojego gina na nfz skierowanie na krew , chociaż raz nie zapłace za badanie
)
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/25341fa208d9.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 stycznia 2017, 10:19
27 tydzień
26t + 4d
Nastąpił dla mnie bardzo długi weekend 
Jako że parę dni temu mieliśmy studniówkę, a w piątek moje urodziny zrobiłam sobie 4 dniowy weekend ! Oj bardzo tego potrzebowałam.
W pracy powoli coraz ciężej ale już odliczam do urlopu macierzyńskiego !
A więc korzystając z wolnego posprzątałam calą chałupkę, nadrobiłam pranie i czekam aż rozpali się grill 
Celebrujemy z M każdy tydzień na inny sposób
Staramy się jak najwięcej zapamiętać z tego wyjątkowego okresy bo już coraz bliżej porodu 
Jeszcze miesiąc i myślę ze będę domykać sprawę wyprawki. Nie lubię zostawiać nic na ostatnia chwile wiec muszę się porządnie za to zabrać 
A teraz czas na relaks 
16 stycznia 2017. Podobno najbardziej depresyjny dzień w nadchodzącym roku. U nas w domu, o 6 rano rozpoczął się dwiema pięknymi kreskami na teście ciążowym. Takich grubasków jeszcze u siebie nie widziałam. Cudowny widok. Nacieszyliśmy nim oczy, po czym wyszykowaliśmy się, zjedliśmy śniadanie i pojechaliśmy do pracy. Po pracy oczywiście beta. Zrobiłam aż trzy razy, chociaż obiecałam sobie, że tym razem na dwóch poprzestanę, no ale cóż... 
16.01- 283,68
18.01- 676,47
20.01- 1700,85
Wygląda to bardzo dobrze
W sobotę pojechałam do lekarza, bo kilka rzeczy mnie niepokoiło a mój nowy lekarz zawsze nastraja mnie pozytywnie. Wchodzę od niego jak z udanej sesji u psychologa :)Zrobił usg- maluszek jest w macicy, w dobrym miejscu, prawidłowej wielkości
przepisał luteinę dopochwowo, zaax na lekkie rozrzedzenie krwi. No i oczywiście kwas foliowy. Niepokoił mnie brak objawów typowo ciążowych. Piersi- cóż, czasem czułam, ale na pewno nie tak jak w poprzedniej ciąży i nie tak jak czuje je większość dziewczyn. Nudności? Hm, minimalnie. Zmęczenie i senność? Nawet tak. Wytłumaczył mi spokojnie, że objawy ciąży nie są obowiązkowe i nie gwarantują, że wszystko idzie dobrze. W poprzedniej ciąży czułam piersi bardzo i jak się to skończyło? Bardzo źle. Także teraz jest po prostu inaczej. I tego się trzymam. Za niecałe 2 tygodnie kolejna wizyta. Serduszkowa. Nie mogę się doczekać, aż zobaczę ten malutki, pulsujący punkcik na ekranie. Popłaczę się z radości.
12 dpo
Mam dziś trochę doła i jestem nieco sparaliżowana fizycznie i psychicznie, ale tak jest zawsze, gdy krótko przed @ testy ciążowe wychodzą negatywne. Przyjdzie @, to odżyję, pocieszę się farbowaniem włosów czy jakimiś zakupami i zacznę snuć plany na nowy miesiąc
A może nie przyjdzie, bo nie wychodzi mi trądzik, wciąż nie tracę nadziei 
Po południu wizyta u alergologa z Arczim, oby nie było dużej kolejki, bo nie wiem, jak przetrwa czekanie. Zabiorę mu jakieś książki i zabawki 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.