Będzie dziewczynka
Piękna, duża, zdrowa 
Skarb największy rodziców:)
Kocham:)
34t5d
Jutro obrona. O 9:00 rano. Będę cały dzień poza domem. Łącznie prawie 7h w pociągu. Stresuje się, ale staram się przekonać, że dla dobra i siebie i małej muszę odpuścić. Mam serdecznie dość tej magisterki. Jeśli się obronię odczuję jedynie ulgę. Nie radość. Już dawno powinnam mieć to za sobą. Nie moja wina, że moja promotorka naprawdę rzucała mi kłodę za kłodą. Nic nie pomagała, nie doradzała. Gdybym sama nie interweniowała u dziekana, to w ogóle bym się nie broniła. Bo kto wysyła pacę magisterską pocztą zwykłym listem?
Przepakowałam moją gigantyczną torbę do szpitala. Wzięłam malutką walizkę podręczną, na wypadek gdyby stres coś jednak przyspieszył. Bardzo podstawowe rzeczy: koszula, kapcie, kosmetyki, dokumentacja, kilka pieluszek tetrowych.... Mam nadzieję, że nic się nie wydarzy, ale lepiej się zabezpieczyć.
Maluchu! Trzymaj kciuki jutro za mamę!
jest okres nie ma ciazy 
32 dzień cyklu, przedwczoraj i wczoraj temp.36,8'C, dzisiaj temp. wyniosła 37'C, a we mnie wstąpiła nadzieja. Mam co prawda doświadczenia bycia w ciąży i wiem, że piersi powinny inaczej reagować a teraz tego brak. No i nie mam pewniaka - ból cięcia, który jest zawsze w dzień miesiączki. Nie ma go!. Jest ranek, dwa dni po terminie, okresu nie ma, a ja mam wysoką temperaturę. Może jednak!? Choć miałam wykonać test dopiero jutro (jeśli taki stan, by się utrzymał), zrobiłam test ciążowy. Choć przez dwa tygodnie wiedziałam, że nic z tego. Zrobiłam test, wiem. Nie jestem w ciąży. Poczekam do okresu i otworzę malinówkę, którą dzisiaj dostałam od dyplomantki. Za miesiąc znów będę mieć nadzieję!
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 lutego 2017, 17:44
9 dc.
Mieliśmy wczoraj zacząć starania, ale oczywiście Dżoana zasnęła jak długa na kanapie 
Testy owu z bardzo bladą kreską, paprotek jeszcze nie widać, śluz zmienia się z gęstego kremowego na kremowo-wodnisty. Good. Może w tym cyklu owulacja zaszczyci mnie swoją obecnością wcześniej.
Mam ładną temperaturę ogólnie póki co... bez żadnych drastycznych spadków i skoków, może ten kutangus jednak działa 
Wieczorem okropna migrena.. spróbuję zasnąć i nie faszerować się lekami.
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 lutego 2017, 00:09
Dziewczyny mam taki dylemat może któraś mi doradzi.
Mianowicie w sobotę idę na wesele i chciałabym napić się winka i czy jak w sobotę zrobię test (będzie to 10 dpo i 23dc)to jest szansa że jakby była fasolka to coś wyjdzie(wiem wiem szanse są znikome ale serce dopiero uwierzy jak zobaczy @)a zresztą chciałabym mieć czyste sumienie.
Bo nie wiem czy dobrze rozumuję jeżeli jest ciąża to 10 dc powinno coś być widać a jak jest jedna krecha to albo:
-fasolka się jeszcze nie zagnieździła i kieliszek lub dwa wina by nie zaszkodziły
-nie ma ciąży i nawet butelka wina nie zaszkodzi
jak wy się na to zapatrujecie?
27cs z OF - start 1 IVF (IMSI)
30dc
No to już po wizycie kontrolnej. Ponoć wygląda to nie najgorzej, choć jajniki są powiększone. Jeden ma 53x40mm, a drugi 63x41mm. W tym mniejszym pęcherzyki mają już tylko max. 13mm, w tym większym dochodzą aż do 19mm. Czy to znaczy, że któryś z pęcherzyków nie pękł, a w innym, który pękł była nadprogramowa komórka? Znalazłam w Internecie wypowiedź jednego z lekarzy, iż prawidłowy rozmiar jajnika to ok. 30x15x35mm. Sugerując się tymi danymi wygląda na to jakby jeden z lekka przesadzał, dochodząc do podwójnej szerokości, ale pewnie to normalne po punkcji.
Zgodnie z wyczytanymi poradami na forach wcinam białka ile wlezie (wysokobiałkowe jogurty, jajka, żółty ser, którego na co dzień raczej się wystrzegam, bo wolę wędliny, a po żółtym mimo, że dobry to od razu tyję
) i wypijam sporo wody. Boję się trochę, że przez sterydy wszystko się we mnie skumuluje, ale w tej chwili bardziej obawiam się hiperstymulacji jajników niż napuchniętego ciała. Ogólnie nie jest źle, choć prawy jajnik chwilami bardzo boleśnie kłuje i muszę uważać przy siadaniu, wstawaniu, zginaniu, aby nie oberwał, bo wtedy diabelsko boli. Cyrki są również przy załatwianiu, gdy pęcherz już znacząco na jajniki napiera. Brzuch mam w sumie trochę wydęty, ale spodziewałam się, że będzie gorzej, patrząc na wpisy innych dziewczyn. Nasza lekarka mówiła, że najgorsze ma się zacząć dzisiaj i jutro... We'll see!
Jeśli natomiast chodzi o odwleczony transfer to mamy poważny problem. Mój współpracownik już dawno zgłosił, że bierze tygodniowy urlop w marcu. Pech chciał, że wypada on akurat na spodziewany termin transferu:( Nie mogę wtedy za skarby wziąć urlopu, bo nasze stanowisko wymaga, by co najmniej jedna osoba pozostawała "na posterunku".
Teraz mamy z m. 2 wyjścia:
1. Jakimś cudem uda się wyprosić los o to by @ przyszła a) najpóźniej za 5 dni lub b) najwcześniej za 11 dni. Wtedy albo ograniczę ilość zwolnienia po transferze do kilku dni albo w wygodniejszej opcji "b" mogłabym już siedzieć na zwolnieniu zalecany "co najmniej tydzień".
2. Transfer zostanie przełożony na 2 cykl po obecnym i stracimy szansę na tegorocznego kropka + będę musiała ponawiać pierońsko bolesny scraching (+kroplówkę) w następnym cyklu:/
Czy ktoś zna sposoby na przyspieszenie lub opóźnienie małpy? Chyba łatwiej będzie opóźnić, ale czy same ostre ćwiczenia + stres (czy zdołam go wytrzasnąć w porządnej dawce na zawołanie?!) wystarczą? Moja lutealna raczej nie powalała długością do tej pory:/
Z innych wspaniałych wieści: dowiedzieliśmy się, że jako, iż świeżego transferu nie było, a nasz pakiet obejmował tylko świeży transfer to za crio będziemy musieli zapłacić dodatkowo 1200zł...... Do tego dochodzi znowu ewentualny scraching + obojętnie od opcji 3xkroplówka z intralipidów. Przesłodko.
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 lutego 2017, 12:34
W końcu umówiłam się w klinice na wizytę by potwierdzić ciążę u nich. Miałam nadzieję że pojadę z mężem w poniedziałek ale niestety mój gin ma pełny grafik i w piątek jadę sama. Klinika ma zawsze sprawny sprzęt więc będzie pierwsze zdjęcie 
Już bym chciała wszystkim powiedzieć a przynajmniej tacie i teściom, niestety G chce jeszcze poczekać... nie rozumiem dlaczego, no fakt ostatnio zawiedliśmy się na ich trzymaniu języka za zębami ale usłyszeli że zrobili źle bo chcieliśmy sami się pochwalić więc chciałabym wierzyć że zrozumieli i tym razem będzie inaczej. Są też nam trochę to winni... o ciąży szwagierki teście nam nie powiedzieli tylko mój ojciec bo był na imieninach u nich kiedy to ogłaszali - czekali aż pojedziemy do domu żeby nam przykrości nie robić ... a o kolejnej ciąży bratowej ojciec nie pisnął słowa chociaż wiedział od ponad miesiąca
przykre, cóż życie...
Prenatalnych jeszcze nie umówiłam, sama nie wiem na co czekam. Po cichu chyba licze na skierowanie... zobaczymy, w piątek klinika a we wtorek wizyta w przychodni może się uda, w końcu z taką historią położniczą powinno się już należeć.
Tym czasem plamień brak, jedynie po globulkach śluz zabarwiony na pomarańczowo, brzuch nie boli. Ale czy to powód do radości? Niby tak, ale i bez plamień/krwawień dzieją się złe rzeczy. Trzymam się myśli że jest dobrze i za 7 miesięcy będziemy już wszyscy razem, szczęśliwi i niewyspani 
Jeszcze tylko 5 nocy z globulkami i oby koniec z paciorkowce. No i krwiak, jak już zniknie to będę spokojniejsza chociaż i tak jak na całą moją historię nie panikuje i nie czuję tego okropnego lęku i strachu co ostatnio - żeby tylko przełożyło się na szczęśliwe zakończenie tej ciąży!
"Nie będziemy na siłę twierdzić, że coś jest koniem, jak jest krową" 
takimi oto słowami lekarz mnie poinformował o tym, że jeśli się IUI nie uda, to będzie trzeba robić in vitro. ps. nowy lekarz
i mój nowy dr twierdzi, że nie mam insulinooporności i mam za wysoką dawkę Euthyroxu...ale może tu zaufam mojemu endo...
A tak poza tym to wg USG owulacja była i inseminacja powinna być zrobiona
ehh, już wiem, że nie wrócę do tamtej dr...
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 lutego 2017, 13:23
Dziś albo jutro powinna przyjść @. Na razie nie odczuwam żadnych boli zwiastujacych ale to pewnie kwestia czasu niestety 
teraz obecnie leżę bo mnie strasznie senność wzięła chociaż przespałam całą noc. Chyba mnie przeziębienie bierze
temperatura dziś rano po wstaniu 36.7 wczoraj wieczorem 36.5 bez sensu...
13+6
Jutro pyknie 15 tydzień 
Od kilku dni boli mnie podbrzusze.. Nie wiem czy to normalne, czy się martwić, czy nie. Być może macica się rozciąga i to dlatego.
Oprócz tego czuję się super . Czasami mam dużo energii, a czasami zamulam cały dzień pod kocem 
Libido spadło do zera. Naprawdę współczuję Miśkowi, ale cóż poradzić 
Nie mogę doczekać się kolejnej wizyty u lekarza i "widzenia" z dzieciaczkiem . Zastanawiam się ile ma teraz cm, jak szybko rośnie i co ma między nóżkami . Fajnie byłoby zwracać się do niego imieniem i wiedzieć ,jakiego koloru ubranka kupować, choć planuję poczekać z tym minimum do 25 tc 
Przyzwyczaiłam się do mojego powiększającego się brzucha ,jednak oglądam go tylko na czczo, gdy wiem że ten brzuszek to nie efekt obiadu , a ciąży
. Po jedzeniu jest jeszcze większy, bo niestety wciąż męczą mnie wzdęcia, cokolwiek bym nie zjadła 
Od kiedy jestem w ciąży, nie mamy gorszych dni z Przemkiem. Naprawdę widzę jak się stara... Nie wybucha jak kiedyś, nawet gdy zdarzy mi się przegiąć pałę
. Dba o nas. Nie pozwala mi jeść tanich, wypełnionych chemią produktów. Nawet wyrzucił konserwę na którą miałam ochotę i powiedział,że jak chcę zjeść, to mam kupić porządną ,a nie jakieś tanie g***o
W końcu odważyłam się przejść na fioletową stronę mocy. Ale nie planuję zbytnio kontynuować pamiętnika. Piszę, aby ktoś, kto przeczyta moją historię, wiedział, że nigdy nie należy tracić nadziei. Moje Marzenie ma 7 cm, a ja dotarłam do 13 tygodnia.
3 lata starań, 3 lata na zmianę nadzieja i jej brak, łzy, rezygnacja i strach. Strach, że nigdy się nie uda. A co w tym wszystkim najtrudniejsze - to samotność. Osamotnienie w bólu, w tęsknocie, w obawach, w pustce...
Dlaczego udało się w naszym przypadku?
Mogłabym tutaj wymienić szereg czynników natury biologicznej, proces leczenia itp. Ale ja wiem, że to nie dzięki medycynie jestem w ciąży (medycynę zostawiam na drugim planie - choć na pewno miała znaczenie).
Niepłodność to była droga zaufania Bogu. Kiedy w końcu, po długim czasie, uwierzyłam, że Bóg mnie kocha i dla Niego naprawdę ma znaczenie to, czego pragnę, jak bardzo pragnę zostać mamą, wtedy właśnie wydarzył się ten nasz Cud. Z ufnością, ale także z pokorą prosiłam Ojca w Niebie (którym jest Ojcem doskonałym), aby spojrzał na ból mojego serca i dał mi zostać mamą. Nie wiedziałam jak będzie, ale uwierzyłam, że nie jestem sama. Że ktoś te moje łzy dokładnie policzył i tylko czekał na mój ruch...
I co z tego, że od zawsze byłam wierząca i modląca się. Wiara to droga, a ja w tak oczywistej sprawie miałam zamknięte oczy.
Wszystkim - wierzącym i niewierzącym - życzę takiego szczęścia i radości. Nie da się tego z niczym porównać.
Szczęścia i zdrowia 
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 lutego 2017, 13:50
Jako świeżutka staraczka, kilkanaście miesięcy temu zaczęłam przekopywać internety w zakresie tematyki okołociążowej. Wiecie, wtedy byłam pewna, że rach ciach dołączę do grona ciężarówek
Starania, ciąża, poród, moje zainteresowanie skoczyło z dnia na dzień o jakieś 200 %. Zasubskrybowałam wtedy kilka kanałów na YT(nie tylko polskim), dziewczyn będących świeżo w ciąży, w zaawansowanej, lub tych zaraz po. Czas leciał klikałam "subskrybuj" na kolejnych kanałach i tamte gdzieś zginęły(moje zainteresowanie nimi też zmalało). Dziś postanowiłam zrobić porządek, żeby na stronie głównej YT faktycznie pojawiały się filmy, które chce oglądać. Przy okazji obejrzałam kilka nagrań tych dziewczyn i szok. Mi to 17 miesięcy tak szybko minęło,a te ich pociechy już takie duże :o I nachodzi człowieka taka refleksja...gdyby wszystko ułożyło się po mojej myśli to teraz taki szkrab popinkalałby po podłodze
A niby ledwo półtora roku 
Jako świeżutka staraczka, kilkanaście miesięcy temu zaczęłam przekopywać internety w zakresie tematyki okołociążowej. Wiecie, wtedy byłam pewna, że rach ciach dołączę do grona ciężarówek
Starania, ciąża, poród, moje zainteresowanie skoczyło z dnia na dzień o jakieś 200 %. Zasubskrybowałam wtedy kilka kanałów na YT(nie tylko polskim), dziewczyn będących świeżo w ciąży, w zaawansowanej, lub tych zaraz po. Czas leciał klikałam "subskrybuj" na kolejnych kanałach i tamte gdzieś zginęły(moje zainteresowanie nimi też zmalało). Dziś postanowiłam zrobić porządek, żeby na stronie głównej YT faktycznie pojawiały się filmy, które chce oglądać. Przy okazji obejrzałam kilka nagrań tych dziewczyn i szok. Mi to 17 miesięcy tak szybko minęło,a te ich pociechy już takie duże :o I nachodzi człowieka taka refleksja...gdyby wszystko ułożyło się po mojej myśli to teraz taki szkrab popinkalałby po podłodze
A niby ledwo półtora roku 
Ale dawno nie pisałam...
To już 8 cykl starań, 3 cykl na CLO, ale żadnych dobrych wieści.
Do tego pani doktor mnie wystawiła, bo miałam iść wczoraj na monitoring, a się okazało, że jest na urlopie i wraca za tydzień - szkoda, że mi tego nie powiedziała. No i musiałam wydzwaniać jak głupia, żeby sobie kogoś załatwić. Udało się, idę jutro do doktora po sąsiedzku, jak będzie fajny, to z nim zostanę
mam tylko nadzieję, że monitoring od 14 dc to już nie będzie za późno, bo po CLO mam wtedy już pęcherzyk około 19 mm.
Zobaczymy, co powie pan doktor.
Tak w ogóle, to myślę o jakimś miesiącu-dwóch bez leków, bez stresu, bez lekarzy. Tak na oczyszczenie atmosfery
Parę dni temu zmodyfikowałam wykres, znaczy zignorowałam dwie kosmicznie wysokie temperatury z I fazy cyklu (byłam wtedy chora) i Ovu. od razu wyznaczył owulację 
W 6 dpo zaczęłam brać Ovarin. Temperatura wzrosła i utrzymywała się przez 3 dni, po czym spadła do ok. 6,4C. Nadal utrzymuje się nad kreską, ale jakaś taka niska jednak...
Myślę, że ten cykl, jak wszystkich kolejnych milion (muszę obliczyć kiedyś te cs, ale boję się, że mnie to dobije), na zmarnowanie 
Kończę 1 podejście no Nowenny Pompejańskiej. Częściej odklepanej, niż przemodlonej, więc nie wiem czy w ogóle się liczy takie gadanie zdrowasiek w głowie przy innych czynnościach życiowych... Tak czy siak, planuję podjąć kolejną, porządnie się przyłożę i zacznę czekać na ten nasz cud... bo jakoś nie dopuszczam do siebie myśli, że Pan Bóg ma inny plan...
Ale sie dni ciagna...dzis z objawow to nic praktycznie,czuje ze @ sie zbliza,mam lagodnego guza w prawej piersi boli mnie zawsze na @,a teraz boli wiec @ blisko,jakies nadzieje do konca jeszcze sa...dopoki @ nie przyjdzie. Ale nic kompletnie nie czuje,nic. Nie czuje sie ciazowo.
11dc
Byłam u ginekolog - naprotechnolog. Zrobiła mi usg i tym razem pracuje lewy jajnik.Są 3 pęcherzyki,z czego owulacja może być z jednego, który w tej chwili ma 16mm,mniejszy ma 12,a trzeci nie wiem.Endometrium ma 7mm. Pani ginekolog powiedziała,że jak na 11dc,endometrium i pęcherzyk wygląda ładnie,owulacje przewiduje na sobotę - niedzielę, czyli 14 - 15 dc,mówiła,że do tego czasu powinien podrosnąć pęcherzyk i endo też ma szansę jeszcze się wzmocnić.W tym cyklu wzmacniam endo - okładami z borowiny,wiesiołkiem,orzechami i migdałami.
Muszę być jeszcze na usg po owulacji,ponieważ w poniedziałek wyjeżdżam na tydzień,to mam przyjechać na wizytę 22.02 w 25dc. Wtedy sprawdzi czy jest ciałko żółte,jak wygląda endo i jajniki.
Zalecenia :trzy dpo - luteina,7dpo - Clexane
Bardzo chciałabym żeby się udało,żeby było dobrze...gdyby jednak jeszcze trzeba było walczyć,to w następnym cyklu będzie chciała zrobić mi usg jeszcze bliżej owulacji lub zaraz po niej plus ewentualnie zleci mi badanie hormonów,no i oczywiście dalej byłaby Lametta.
Ale ja mam nadzieję,tak wiem,mam nadzieję bo jestem przed owu,więc tradycyjnie teraz jest nadzieja,ostatnio miałam piękne sny,robię sobie wizualizacje - choć częściej przychodzą mi do głowy "obrazki" kiedy to nasze dzieciątko już jest z nami w domu,ma już ok 1 roku,widzę Ją,a nawet słyszę...matko kochana to obsesyjne pragnienie!ale wiem,że to pragnienie się urzeczywistni,w każdym razie warto walczyć,warto mieć nadzieję!!!
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 lutego 2017, 23:33
5 tydzień 6 dzień
A ja dalej czuję się dobrze, no nie
naprawdę byłabym spokojniejsza wymiotując raz na jakiś czas, albo mając delikatne mdłości
)
Dzisiaj w końcu się wyspałam. Wstałam chwilę później niż do pracy, ale sama z siebie, bez budzika.
Od rana walczę z suknią ślubną;p. Postanowiłam sprzedać, ślub braliśmy w maju ubiegłego roku, najpierw myślałam, że ją zostawię na pamiątkę, ale teraz stwierdziłam, że to głupie. Na pamiątkę mam zdjęcia i film
A suknia póki co wisi u teściów, bo u nas nawet nie ma miejsca.
Wystawiłam ją jakiś czas temu na portalu ślub na głowie, bałam się, że będzie mało chętnych, bo jestem stosunkowo niska i mimo, że suknia piękna, no to wydłużyć jej nie dam rady 
Wczoraj odezwała się akurat kolejna osoba prosząc o więcej zdjęć, więc siedziałam od rana i wybierałam
Naszło mnie na wspomnienia achhh 
Pieniądze za suknie planowałam dorzucić do zakupu wózka w przyszłości
))) Wiem, że to jeszcze bardzo dużo czasu, ale wolę planować, w ten sposób odganiam czarne myśli, że z maluszkiem mogłoby być coś nie tak.
Koleżanka, jedyna która wie, powiedziała mi wczoraj, że ona jak się dowiedziała, że jest w ciąży to się ucieszyła i przyjęła to do wiadomości. Nie czytała tak jak ja, ile osób poroniło w pierwszym trymestrze, co się może stać, nie szukała statystyk ile osób wymiotuje w ciąży i czy wtedy ciąża jest silna czy nie. Mówi, że bardzo długo nie miała żadnych objawów i w zasadzie nigdy nie pomyślała, że coś jest nie tak. Mówi, że nigdy nawet się nad tym nie zastanawiała, zaszła w ciążę i od razu założyła, że za 9 miesięcy urodzi zdrowe dziecko.
Więc postanowiłam skorzystać z jej rad i też przestać ciągle szukać dziury w całym. Nie jestem na nic chora, mąż też zdrowy, u lekarza byłam, na tym etapie wszystko było w porządku, kazał się nie martwić. Umówiłam się 22 marca i wtedy po prostu pójdę, bo uwierzcie mi, że już byłam blisko rezerwowania wizyty na poniedziałek, bo to usg mnie uspokaja. Do tego czasu wykonam wszystkie badania z listy, które mi przepisał, a jest ich na prawdę dużo 
Chciałabym napisać ze coś mi dolega ze jestem zmęczona że jakieś zapachy mnie drażnią ze puscilam pawia albo mam mega zachcianki ale ja wciąż czuję się bardzo dobrze i nie czuję ze jestem w ciąży i dlatego znowu odliczam tym razem do badań prenatalnych które mam 20 lutego chciałabym usłyszeć ze wszystko jest dobrze i ze moją iskierka rośnie zdrowo. Wiem ze miałam myśleć tylko pozytywnie ale nie da się nie martwić ze coś jest albo będzie nie tak...chyba każda kobieta w ciąży czuję strach o swoje dziecko i myślę ze to nie uniknione.
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 lutego 2017, 09:09
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.