18 dc
Dzisiejszy dzień był dla mnie bardzo ciężki. Byłam dziś świadkiem domowej sesji brzuszkowej, oglądałam śliczne łóżeczko, pościel, wózek i nosidełko. I uśmiechałam się choć wszystko we mnie płakało, gdy brałam w dłonie małe różowe skarpeteczki.
Jeszcze wczoraj śluz był lekko rozciągliwy, dziś zmienił się na gęsty i biały. No zobaczymy co ten cykl nam przyniesie. Oby okazał się szczęśliwy. 
Okres przyszedł 9 dni temu, scenariusz powtórzył się z poprzednich cykli czyli raczej owulacji nie było. Zarejestruję się do lekarza na czwartek, akurat powinien to być środek cyklu, może wygnębię pregnyl jeśli się okaże że mój pęcherzyk jest dojrzały. Nigdy tego nie próbowałam, ale mój ginekolog kiedyś o tym wspomniał, że możnaby spróbować. Ostatnio wszystkiego próbuję więc czemu by nie? Nie próbuję jedynie odpuścić, bo kurde jak odpuścić, czym się zająć żeby o tym nie myśleć? W domu to jeszcze się czymś zajmę, co mnie pochłonie bez reszty że o tym nie myślę, a w pracy potrafię wymyślić całą strategię przeciwko niepłodności między księgowaniem jednej faktury a kilu kolejnych... Normalnie wszystko jestem w stanie wziąć pod uwagę i wszytko wdrożyć - to chore!
8 dpo owu...miałam nie mierzyć temperatury, ale moja ciekawosc jest silniejsza... wykres nie jest schodkowy, a spadku tempki też nie ma czyli stara bida :p Rozmawiajac ze sobą zastanawiam się dlaczego mam nie mierzyć, dlaczego się boję rzeczywistości, dlaczego mam robić sobie niepotrzebną nadzieję? Z drugiej strony mierząc o 6, nie mogę potem zasnąć z emocji... I tak źle i tak nie dobrze. Taki mam dziś niezdecydowany dzień...
11 lutego z rana zrobiłam test, niestety biel aż w oczy razi, więc czekam na @. Piersi bolą coraz wyraźniej, sporadyczne bóle okresowe, więc okresu spodziewam się jutro bądź pojutrze
ale gdzieś tam w głowie jeszcze nadzieja dopóki nie ma tej małpy... 


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 lutego 2017, 00:40
Tak się bałam,że skoro nie czuję żadnego bólu owulacyjnego to nie będzie owulacji...
Wczoraj 15dc kiedy byliśmy w kinie,czułam,że coś się dzieje w lewym jajniku, ból/ciągnięcie nasilało się tak,że w nocy podczas "serduszek" czułam już bardzo mocno ból owulacyjny,dokładnie z lewego jajnika.Co się w nocy przekręciłam,to czułam jakby mi coś "rozrywało" z lewej strony i ból podbrzusza.
Nie mogłam spać od 5 rano,stresuję się bo jadę nad morze i dziś po raz pierwszy będę kierowcą,jak do tej pory,jadąc w długie trasy,byłam pasażerem:) Ból/ciągnięcie podbrzusza i lewego jajnika - nadal czuję
Tonący brzytwy się chwyta.
Postanowiliśmy zamówić żel Conceive. Nie dlatego, żebym miała jakiś problem ze śluzem, chcemy zminimalizować ryzyko małych urazów, żeby bakterie czy jakieś inne paskudztwa nie miały okazji do ataku.
Kolejnym założeniem na ten cykl jest wielki luz. Bo co innego zostało? Jeśli się teraz nie uda to dosłownie dam się pokroić. Kolejny raz położę się na stole operacyjnym i tym razem pozwolę "pogmerać" w moich jajowodach. Ginekolog obiecał najpierw sprawdzić drożność kontrastem, może to wystarczy i nie trzeba będzie niczego udrażniać. Dobrze, ze tym razem będę spała.
Tak bardzo już pragnę wiosny. Nie tylko ja, ale wszyscy dookoła są zmęczeni i poddenerwowani. Niech już przyjdzie słońce i cieplejszy wiatr, będzie można schować grube kurtki do szafy. Mam szczerze dość skrobania szyb samochodowych rano!
Jesteśmy juz po testach psychologicznych i po spotkaniu z psychologiem 
28 spotkanie z pedagogiem 
9dc
Śluzu płodnego brak
wczoraj było go bardzo malo a dzisiaj wcale.Chyba i tym razem nic z tego nie wyjdzie 
Dzis mam szczyt rozczarowania. Wiem, że sie nie uda. Czuje to. 6 cs na nic. Dlaczego wszystkie moje kolezanki zaszly juz w ciaze, a ja nie? Co jest ze mna nie tak? 2 faza cyklu to u mnie totalna hustawka nastrojow. Raz mi wszystko obojetne, innym razem, tak jak dzis jestem rozwścieczona. Widze tez na tablicy,ze dziewczyny ktore zaczynaly sie ze mna starac juz sa w ciazy.
Wszystko we mnie krzyczy z bolu....
Badania, badania, wyniki.
Moja tarczyca super. TSH, FT3, FT4, antyTPO w normie. TSH 1,7 a miesiąc temu było 1,05, więc jest w porządku. Prolaktyna spadła, jest 20, a norma do 23,5. Niżej mi już sama nie spadnie. Generalnie zaczynam czuć napięcie związane ze zbliżającą się procedurą, dużo rozmawiamy z Mężem, więc to prolaktyna jest "dokarmiana" stresem. Z resztą, na to badanie też jechałam zestresowana. Bardzo mi się spieszyło, a w najbliższym laboratorium była kolejka na 2 godziny. Musiałam szybko jechać do innego. I miałam bardzo traumatyczne przeżycie dzień wcześniej. Na szczęście nie dotyczyło to mnie, czy moich najbliższych, ale i tak bardzo się zestresowałam.
Witam sie ròwno w 6tygodniu:) już w poniedziałek pierwsza wizyta,a potem..pierwsze usg. Po chwili spokoju znowu zaczeły się dolegliwości.. bòl w pachwinach,mocniejszy z lewej strony.. nie wspominajac juz o mdlosciach ktore meczyly mnie wczoraj az do godziny 23,az w koncu usnelam i jak reka odial.
Kropku obys pieknie sie pokazal na usg, we wlasciwym miejscyu,zebys byl zdrowy I zeby serduszko bilo bo mama tu wariuje 
35t3d
No i wczoraj wieczorem znów ból nie do wytrzymania. Z krzyża. Wykąpałam się, wskoczyłam w piżamkę, ale mała zaczęła bardzo się wiercić, do tego doszedł silny ból w szyjce. Nie chciałam Maćka ciągać po szpitalach, bo dzisiaj miał warsztaty dla licealistów, ale bałam się. Internet jak zawsze spotęgował objawy. Zebraliśmy się. Do Wrocławia na Borowską. Drogi puste, jechało się jak marzenie. Na Izbie podłączono mnie pod KTG, tam wyszły brak skurczu i serce małej biło 120-150 uderzeń. Potem bardzo niemiły, a wlaściwie obojętny doktor, dał mi do zrozumienia, że panikuję. Zbadał mnie na fotelu i USG. Szyjka ma 3,6cm, mała waży 2800g. Wszystko wygląda dobrze. Dostałam nakaz brania magnezu, odpoczynek i wizytę u mojego ginekologa.
Wizyta w szpitalu tylko upewniła mnie, że muszę zacisnąć nogi i wytrzymać jeszcze 11 dni żeby spokojnie móc urodzić w Oławie.
Tak dawno mnie tu nie było,czas tak szybko leci bo już 14cykl..
Progesteron w tym cyklu 21.53 dzień po badaniu jednorazowe plamienie 7dpo po raz pierwszy.. czas pokaże czy coś znaczyło.. CZEKAMY..
My już po USG połówkowym. Dziś mamy 20tydz+5d a według USG 21tydz+2d.
Wszyskie parametry w normach i potwierdzony chłopak. Jestem uspokojona przynajmniej na jakiś czas, bo martwić się czy wszysko będzie dobrze to będę do samego porodu. Łożysko na przedniej ścianie, więc pewnie dlatego nie za bardzo czuję ruchy małego. Przypuszczalna waga 392g.
ile to minęło??
prawie 3 lata.. Alesiek skończy 3 lata pierwszego czerwca.
O matko bosko!
Dni mijają w zasadzie na tym samym, nawet nie wiem jaki dziś dzień.. mam nadzieję że niepłodny 
Alesio robi się gaduła, bardzo uprzejma gaduła.. dziękuję mamusiu, prooszę mamusiu, tuliimyy! Grazie papa, preego papa..
Dwujęzyczność pięknie mu się rozwija, śmieszy mnie to jak się przełącza na język, doskonale wie że do mnie po polsku a do Robka po włosku.
Przyswoił języki naturalnie..gdyż ja zawsze i od zawsze gadam do niego tylko i wyłącznie po polsku.. i mam to gdzieś że w sklepie czasem Włoszka się zagapi czy ktoś tam..
Nie samymi kluchami czlowiek żyje.
Alesiek lata w pampersach jeszcze, kibel omija i nocnik tudzież. Po wielu próbach pocieszam się że numeracja papmersów kończy się na 6 a potem pieluchomajtki zostają..mam też nadzieję że w końcu jednak zdecyduje się na nocnik bo głupio mu będzie przed dziewczyną.
Z nowości to mam drugiego kota. Przyleciał samolotem z Sardenii ze schroniska.
Wziełam go bo mam dobre serce ale nie cierpię tego kota, osobowość wiejskiego przygłupa z manierami chłopka roztropka, zero nonszalancji i taktu jak u Milki. No ale jak powiedziałam A no to i wypadałoby B.
Ale po co tu przyszłam znowu?
Bo mam stres.
Taki wielki jak nigdy.
Muszę muszę to wyrzucić bo biję się z myślami.
Wpadło mi do łba prezent Robkowi zrobić z okazji tych cholernych Walentynek.
I poświęciłam się dla dobra Republiki Włoskiej..no i o.. sama owulacja, 15 dc a tu guma pękła nam..matko elektryczna!!! W zyciu nam nic nie pękło, nawet jak pralka wylała okazało się że to tylko z okna nakapało a teraz normalnie pękło. Niby nie na całego, niby minimalnie z boku..ale zawsze.
I stres jak głupia nastolatka mam.
Bo już sobie zaplanowałam ten rok.
- bierzemy ślub kościołowy w Polsce na wakacjach
- schudłam 7 kilo i planuuje jeszcze 3 bo w sukienkę muszę się dopiąć.. (sukienka cudna..ze ślubu cywilnego, żadne fiolety czy niebieskości starych panien ale śmietankowy jedwab z cudnym haftem)
- Alesio od wrzesnia startuje do przedszkola i wreszcie będę miala wooolneeeee od dzieci!!!
- interes swój mam rozkręcić i nareszcie wyjść do ludzi i pieniędzy
Za:
- Robek to moj mąż
- Mamy łóżko piętrowe 3 osobowe dla dzieci
- mam wszelkie potrzebne graty dla dziecka
- pampersy zmieniam z prędkością błyskawicy
- zdążę przed 40tką
- znowu zrobię sobie zoz i będę przeszczęśliwa
- nie wyrzuciłam spodni ciążowych ani pięknych namiotowych bluzek
Przeciw:
- będzie ciężko finansowo
- bedzie ciężko organizacyjnie bo nie mam nikogo do pomocy
- ciąża we Włoszech jest droga
- przytyję i sukienkę se mogę złożyć na pół
- plany weselne idą w łeb
- to naprawdę nie jest dobry czas
- nie można jesc sushi w ciąży a ja odkryłam fantastyczny barek!!!
To wszytko jest irracjonalne, bez sensu i nietaktowne pisać takie rzeczy w tym serwisie.
Bo wszystkie tutaj chcemy miec dzieci.
No to ja się wyłamię..ja już nie chcę , jeszcze nie teraz, niech przynajmniej zaczeka to wszystko do pażdziernika..z resztą mam dość.
Po 3 latach siedzenia w domu chcę iść do pracy, do ludzi, pomyśleć egoistycznie o sobie przez te parę godzin kiedy wszyscy są w pracy, szkole i przedszkolu.
Nie planowałam 3ciego dziecka.
W każdym razie mam stresa i nic tego nie zmieni.
Pozostaje mi czekać, odliczać dni i bić się myślami.
Resztkami spokoju co go nie mam
No tak człowiek strzela Bóg kule nosi.
Dziękuję dziewczyny za gratulacje i dobre słowa.
Wiadomość o drugim dziecku wreszcie chyba do nas dotarła i zaczynamy się z nią oswajać.Pierwsza noc po pozytywnym teście była koszmarem, spałam 2 godziny, a resztę przeryczałam.Oczywiście, że są plusy tej sytuacji.Sama jestem jedynaczką i zawsze mówiłam, że chciałabym mieć rodzeństwo.Także jeśli dzieci się dobrze wychowa to w dorosłym życiu istnieje szansa, że będą mieć w sobie nawzajem oparcie.
Mnie dobija kilka innych sytuacji.Ciąża to dla mnie bardzo trudny czas.Dolegliwości teraz również mi doskwierają.Był już dzień, że wymiotowałam 9 razy, nic nie jadłam i nawet nie miałam siły siedzieć, a jednak Filipek mnie teraz potrzebuje.Serce pękało jak brał mnie za rękę i chciał prowadzić do kuchni albo do swoich zabawek, a ja nie miałam siły.Teraz również demonem energii nie jestem, ale jakoś tam funkcjonuję.Oczywiście wstręt do jedzenia też mam, lodówki nie otworzę za nic, więc Filipek teraz głównie słoiczkami się żywi.No nic, kiedyś to minie.
Przeraża mnie wizja zostawienia go na czas pobytu w szpitalu.Nie wiem jak to będzie.
I najgorsza jest dla mnie kwestia porodu.Nie chcę rodzić naturalnie i jestem zdecydowana na cesarkę.Po pierwszym porodzie mam taki uraz do sn, że świadomie bym się przez to na kolejne dziecko nie zdecydowała.Niedotlenione dziecko, użycie próżnociągu, krwiak na główce maleństwa (na szczęście niegroźny), pęknięta szyjka macicy, zszywanie mnie pod narkozą, następnie krwotok, operacja, przetaczanie krwi.Nie dostałam dziecka po porodzie, widziałam go przez sekundę z daleka kiedy poprosiłam o pokazanie, miałam założony cewnik, ponad dobę leżałam nie wstając, synka nawet nie mogłam przytulić.Nigdy więcej tak nie zaryzykuję.Teraz tylko sprawa skierowania na cc, już na pierwszej wizycie u ginki będę chciała ustalić czy zgodzi się coś takiego mi wystawić.
Mamusie będące w ciąży i mające już małego szkraba, bierzecie dzieci na ręce?Mój się zrobił straszny tulasek i lubi wspiąć się na ręce i tulić.Nie chcę zaszkodzić maleństwu w brzuchu, ale Filipkowi nie potrafię odmówić, a waży 14 kg.
W końcu umówiłam się na prenatalne. 23 lutego, tłusty czwartek, jak się najem pączków to maluch będzie szalał i nie da się zmierzyć 
No nic trzeba będzie zrobić tłusty piątek 
Po rozmowie z gin w klinice odstawiam estrogeny, nie wiem czy to ma związek ale dziwnie pobolewa mnie brzuch i podbrzusze. Jutro wizyta w przychodni u gin prowadzącego ciążę to USG mnie uspokoi. Przy trzeciej ciąży naprawdę jest ciężko 
Plamień nie ma więc powinno mnie to uspokoić. Ale uspokoje się i uwierzę w swoje szczęście kiedy moje dziecko będzie całe i zdrowe w moich ramionach.
35t4d
Na początku odliczałam dni do badań prenatalnych. Teraz odliczam dni do donoszonej ciąży,żeby móc w spokoju rodzić w Oławie. Jeszcze 10 dni.
Jestem już w szpitalu.. Warunki super, wspolokatorka również
jutro trzymajcie kciuki bo mnie nieźle nastaszyli
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.