No to żeby nie było zbyt różowo na tej fioletowej stronie, to mam już wyniki badan na mutacje. Czynniki V Leiden, VR2, Protrombina i PAI-1 prawidłowe, ale pozytywnie wyszły mutacje MTHFR - zarówno C677T, jak i A1298C w układzie heterozygotycznym. No coż, spodziewałam się tego. Wiadomo co to znaczy - dla dziecka zagrożenie, a da mnie (tylko) dalsze użeranie się z lekarzami. Bóg raczy widzieć czy metylowane formy, które biorę wystarczą? Wyniki krzepliwości w końcu w normie. Ech... Dr Kuźnik jeszcze nie odpisał. Muszę namierzyć poradnię genetyczną w Krakowie.
Dzisiaj wizyta u mojej lekarki.
Strach, to uczucie które towarzyszy mi rano kiedy wstaję.. Ulga, uczucie które czuję kładąc się spać. I tak każdego kolejnego dnia. Do kiedy? Sama nie wiem. Po tych wszystkich przejściach z ostatniego roku nauczyłam się pokory. Cieszę się, ale w głębi duszy wiem swoje. Mam nadzieję, że będzie mi dane zostać na fioletowej stronie mocy aż do końca 

Jutro jadę do innego labo, a jak tam będą coś kręcić to kieruje się na Poznań.
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lutego 2017, 16:56
Za godzinkę kończymy 29tc 
Wczorajszy dzień ciężki, Zosia mi wstaje coraz wcześniej, a mi się kończą pomysły na to co mam z nią robić... Z okazji Walentynek dostałam... puszkę ananasów
Zosia nie dostała nic, a mężu dostał piwko, słodycze i laurkę. Gdzie tu sprawiedliwość? 
Dzisiaj było tak pięknie (10 stopni i słonko) że poszłam z małą na plac zabaw. Z resztą Zosia dzisiaj była aniołem cały dzień. Nie robiła na przekór, słuchała się, nawet poszła na drzemkę, a teraz już śpi
Ale był fail, od wczoraj jej mówiłam, że dzisiaj na basen z tatusiem, a tam się okazało, że kuźwa ferie! Pojechaliśmy do lidla to jak na złość nic ciekawego, tyle co żarcie na jutro. Kupiłam jej musujące kulki do kąpieli i jajko niespodziankę, a do tego dostaliśmy dwa przylepiaki gratis i w akcie desperacji żeby zrekompensować dziecku biedę pojechaliśmy do parku. Pobiegała z mężem, poskakała, polatała jak szalona dookoła latarni i nie chciała wracać!! Także moje dziecko zamiast superanckich zajęć na basenie dostało dwie pachnące kulki, dwie małe figurki pietruszki i arbuza, kawałek czekolady, miniaturowego szopa i spacer w parku. I było tym zachwycone!! I mówię do Pawła, ty zobacz jak ona się cieszy pierdołami, jakie ma szczęśliwe życie
Wymagania i oczekiwania psują nam całą radość!
I już nie mogę się doczekać jak będzie nas 4! Dzieci są zajebiste!!!! Pewnie na początku będę dostawać pierdolca, ale potem
Czemu Nibylandia nie istnieje? Poleciałabym tam z nimi żeby mi nigdy nie dorosły!!! I żeby zawsze były takie szczęśliwe
No ale, nie można być samolubem niestety...
Który to dzień? A! 11dc.
Piję codziennie ziółka ojca Sroki. Dobrze mi się po nich śpi, choć ostatnio przestawiłam się na tryb sowy. Rano bywam nieprzytomna przez to. Ale ogólnie czuję się dobrze. Jajniki dają już o sobie znać, więc jeśli dobrze zareaguję na działanie ziół to niedługo będzie owulacja. Nie wiem co prawda na 100% z którego jajnika, ale obstawiam że z lewego, bo czuje go mocniej niż prawy i o wiele częściej. Korci mnie, by pójść do lekarza na usg, ale musiałabym iść prywatnie i zabulić, bo w Luxmedzie mi nie zrobią tak "bez powodu" usg. No nic, pożyjemy , zobaczymy. Choć może pójdę do dr Spychały, jak kiedyś? Sama nie wiem. Pomyślę o tym jeszcze. Bo może warto byłoby podziałać takim tokiem?
Jeśli będzie z lewego jajnika owulka, to nie liczę na jakiś spektakularny sukces. Obawiam się, że mam z tej strony niedrożność- tyle razy była owulacja z tej strony a nigdy się nie udało zajść w ciążę. Choć możliwe, że to był tylko przypadek. Powinnam nastrajać się pozytywnie, to i efekt będzie pozytywny
Chcę, znowu tak bardzo chcę być mamą. Wcześniej się blokowałam a teraz instynkt macierzyński uderza do drzwi mojego serca ze zdwojoną siłą! Niech się dzieje 
Fuck gardło mnie boli jak cholera...już wczoraj wieczorem coś delikatnie czułam i od razu zrobiłam sobie plukanke z soli która zawsze pomagała a tym razem nie pomogła i coś mi się tam rozwinęło na dobre...będę dziś próbować różnych domowych sposobów jeśli macie jakieś super sprawdzone to dajcie znać
29 tydzień 5 dzień
Wczoraj była wizyta, na której pierwszy raz zrobione miałam KTG. Serduszko bije w miarę równo. Dr mówi że wszystko jest o.k. Na wizycie był Antek. Pierwszy raz mógł zobaczyć na Usg swojego brata na żywo
tak, brata, bo wczoraj maluszek się tak ułożył że było widać że to chłopiec 
Jest już duży bo wg pomiaru waży 1,7 kg! A jeszcze przybiera
będziemy mieli wielkoluda 
Ja na wadze 74 kg wczoraj. Niby niezbyt dużo, ale jednak coraz ciężej 
Wczoraj oficjalnie byłam ostatni raz w pracy. Zwolnienie mam do następnej wizyty 10 marca. Piszę że oficjalnie bo jeszcze muszę dokończyć w domu kilka tematów. Nagle się okazało, że do szefowej dotarło że zostaje sama z dziewczyną której nie wdrożyłam w raporty... Bo to szefowa miała je robić, a okazuje się że nie ma kiedy...
T. trochę się wścieka że jeszcze im pomagam, bo chce żebym szukała sobie innej pracy po macierzyńskim. A ja nie wiem już co o tym myśleć.
Na razie myślę o zbliżającym się wielkimi krokami porodzie i zmianie jaka nas czeka. Myślę o odpoczynku, który się należy i o moim synku który staje się nastolatkiem, czyli Antku. Same dobre myśli teraz mnie otaczają i wreszcie czuję że mogę się spełnić.
35t6d
Nadal nie urodziłam. Mam brzuch twardy i napięty, że jajka można o niego rozbijać. Byliśmy wczoraj w gościach u rodziny i nawet nic mi nie doskwierało. Dzisiaj od rana ogromne kucia w szyjcie, twardnienie i szalone zmęczenie. Chyba znów zacznę ogarniać dom, bo mniej boli jak stoję i się ruszam. Wczoraj prasowałam, ścierałam kurze, zmywałam, porządkowałam rzeczy na półkach. Dzisiaj zamierzam kontynuować działanie.
Trudne decyzje w trzynastym cyklu starań
--> Trudne decyzje
Poczułam pierwsze ruchy!
Hip hip hurrraaa!
Nie zwróciłam najpierw na nie uwagi, ale już mam pewność, że to "to". Pierwszy poczułam pod koniec 15 tygodnia, a od 16 się zaczęły coraz częstsze, nawet około 40 - 60 ruchów dziennie:) Najczęściej kopie rano i wieczorem, czasami popołudniu i w nocy Piękne uczucie:)
Mąż też ucieszył się czując pewne mrowienie, gdy przyłożył dłoń do brzucha:) Kocham go bardzo
Z ostatniej wizyty przynoszę dobre wieści Malutka rośnie, serduszko bije, łożysko ułożone prawidłowo
I tak,tak:) - będzie to dziewczynka Wygodnicka, nie chciała pokazać co "tam" ma, ale ostatecznie udało się wypatrzeć Kolejna wizyta za miesiąc, tak się złożyło, że razem z poprzedzającym ją badaniem prenatalnym
Czasami dokuczają mi bóle brzucha i kręgosłupa, dość mocne jak dla mnie, bo muszę sięgnąć po no - spe Wtedy najbardziej obawiam się, czy z małą jest wszystko w porządku, czy szczęśliwie donoszę tę ciążę i szczęśliwie urodzę zdrowe dzieciątko. Lekarz uspokaja, że takie bóle są normalne, bo organizm przygotowuje się do pojawienia się na świecie nowego życia Wiem, że jeszcze długi czas przede mną, ponieważ termin porodu wyznaczony mam na 17 lipca, to boję się samego porodu i jak to będzie w pierwszych dniach razem, czy podołam roli matki, jaką w ogóle będę matką...
A tak w ogóle to mam już humorki;P Jestem płaczliwa i smutna, łzy mi się kręcą na reklamach, a w sekundzie odchodzi to wszystko i cieszę się jak głupi do sera:)
Zachcianki na razie mnie nie dotyczą, choć czasami tak mam, że coś bym zjadła, ale nie wiem co i tak szukam szczęścia;P
Z mężem wybraliśmy imię dla naszej córci - Kaja 
Dawno mnie tu nie było
ale to wszystko przez choróbsko, które mnie dopadło
powiem Wam szczerze, że jeszcze nigdy nie przechodziłam tak źle choroby... Niestety, ale bez tabletki przeciwbólowej się nie obejdzie. Mięśnie, kości, głowa, zatoki po prostu WSZYSTKO mnie boli
ehh... nie jestem zwolenniczką tabletek, a tu teraz niedojże antybiotyk to jeszcze non stop Apap
z jednej strony mam nadzieję, że ta choroba i lekarstwa nie przeszkodzą nam w staraniach, a z drugiej strony tracę tą nadzieje. Cóż za paradoks... ogólnie pomijając fakt, iż jestem chora, owulacji jeszcze nie było. Przynajmniej tak wynika z obserwacji śluzu
na temp nie ma co liczyć przy chorobie, a testów nie robię
ostatnio troszkę kuły mnie jajniki. Raz prawy a ostatnio lewny. Wydaje mi się ze OVU idzie wielkimi krokami
))
31t0dz
63dni do tp
Ok 4.30 zbudzil mnie bol podbrzusza. Ponad godzinę mnie bolalo. Przestraszylam sie az po polozna dzwonilam bo brzuch mi twardnial. Na szczescie przeszlo.
Rano mialam badania krwi i jak bedzie obchod to spytam sie o wyniki. Mam nadzieję ze sie tylko nie pogorszyly bo chce jutro wyjsc ze szpitala.
12dc
Fatalny dzień wszystko pod górkę.Rano problem z samochodem nie chciał mi odpalić więc musiała kawał drogi jechać do pracy Jakieś 2 godziny z życia wyjęte. Pytałam mojego czy po mnie przyjedzie powiedział ze nie ma problemu i że od razu sholujemy samochód do warsztatu 
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lutego 2017, 20:48
Ta ciąża daje mi się we znaki. Czuję się jakby mnie wyplul jakiś olbrzym i to kilkakrotnie. Mdłości niewielkie, zero apetytu. Zawroty głowy, bol głowy, co i raz boli podbrzusze. W sobotę wizyta wiec opowiem dr co i jak. Póki co wie tylko kilka osób, mama jeszcze nie. Czekam do soboty.
Mój Książe jest cudowny. Gada jak najety, coraz bardziej można się z nim porozumieć. Chce jeść sam, wiec po jedzeniu wszystko wyglada jak 7 nieszczęśc-łącznie z Nim. Ma chwile, gdy bawi się sam, ale jak to dziecko potrzebuje dużo uwagi i miłości. Będzie ciężko, teraz nie mam siły, a co będzie później? Nie wiem , jak ja sobie sama poradzę. .M będzie daleko, a ja tu sama. Jeszcze nie wiadomo, czy mama się wprowadzi.. trudno, nie ja pierwsza, nie ostatnia będę miała 2 dzieci w niedługim czasie. Mam tylko nadzieje, że z maluszkiem wszystko ok i ładnie pokaże się w sobotę na usg. Tymczasem, lecę się położyć bo F zalicza dziś 2 drzemkę, oh yeas!!!
5t2d
Szybciej czasie, szybciej upływaj, bo zwariuje do tej kolejnej wizyty. Objawy? Nie objawy? Ooo, plamienie? Niee to nie plamienie. Coś mnie zakuło, położę się. I tak w kółko. O żesz.. Moje Drogie Dziecie, siedz tym razem grzecznie w brzucholku, Mama Ci będzie serwować same smakołyki, witaminki i dbać o Ciebie najlepiej jak potrafi. A jak już przyjdzie październik to wyskakuj śmiało, bo wtedy huhu czeka Cię taka piękna historia.. Ciiiiii.. Opowiem Ci ją jak już będziesz przy mnie. Teraz rośnij 
18 dc. 2 dpo.
Jak mi się dzisiaj nic nie chceeee... muszę upiec biszkopt... leń w tyłku siedzi... buuu.
Późny wieczor:
A czo te sunsiady sie tak czaskajom po nocach!!!
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lutego 2017, 15:37
5t1d
Chyba nadal nie może do mnie dojść, że jestem w ciąży. Odruchowo podnoszę dzieciaki, wchodzę na krzesło, sprzątam w domu. A tu za każdym razem krzyk "co Ty robisz!". Czuję się trochę jak ktoś przyłapany na robieniu czegoś złego. No tak, robię coś złego. Powinnam leżeć, odpoczywać i skinąć palcem jak tylko czegoś potrzebuje. Nie, nie chce popadać w paranoje.. Rozumiem obawe i troskę ze strony Małża, rodziny i znajomych i to doceniam. Ale to wszystko przez co przeszła nauczyło mnie pokory do życia. Cieszę się każdym dniem spędzonym z Moim Kłębuszkiem pod sercem, a jednocześnie modlę się o to by mógł w nim być jak najdłużej. Do końca. A potem będziemy się już tulić w ramionach 
Znajoma zapytała mnie dzisiaj "Kochana, a jakie masz objawy towarzyszące ciąży?" objawy?? Hmm.. Właśnie! Czy ja mam jakieś objawy? Piersi niby tkliwe, ale raczej lekko, zgaga może i jest, ale czy to na pewno zgaga?, mniejszy apetyt? no tak, ale może akurat nie jestem głodna, ooo! i biegunka, ale może to po żelazie? Raczej tak "usprawiedliwiam" moje "objawy".
Dobra, nikogo w domu nie ma to biorę się za sprzątanie 
Ciąg dalszy cyrku z pobraniem krwi. Czekam do poniedziałku na ich łaskawe ogarnięcie się 
Rozpisałam się na wieeeele linijek. Ale to nie miało sensu. Powiem tylko, że moja najlepsza koleżanka jest w ciąży. A ta informacja skopała leżącego. Każdą inną ciążę przyjmowałam z godnością...teraz wokół mnie nie ma krztyny godności. Leże i kwiczę. Nie umiem sobie z tym poradzić, nie umiem spojrzeć jej w oczy, nie umiem cieszyć się jej szczęściem...i nie chce! Jestem tylko ja i moja tragedia. Moja porażka. I życie, które powinno rosnąć we mnie, a nie w niej. Zawiść, zazdrość, smutek. Zero radości. Zero nadziei. We mnie nie ma życia. I po prędku nie będzie. Tylko endometrium puchnie i jest wydalane. Tak w kółko. Mam ochotę się położyć i nie wstawać. Ale nie mogę. Muszę założyć maskę i żyć. Bo tak trzeba...udawać, że wszystko jest okay. Serce bije, ale tylko na pół gwizdka. Musi mu zawtórować drugie.
W poniedzialek laaroskopia w katowicach a tymczasem morfologia slaba ciekawe czy nie przeszkodzi mi ona w zakwalifikowaniu do zabiegu...
1dc i znowu historia się powtarza już od 17 miesięcy;(
Mierzyłam obserwacyjnie temperaturę co rano od kilku dni. Nie jest to łatwe, bo pracuję również na nocnych zmianach i do tego mały czasem w nocy się budzi i mnie woła. Dzisiaj okazało się, że termometr znikł w niewyjaśnionych okolicznościach hehe. Znalazłam go po południu w zabawkach synka i niestety już nie działa. Nawet nie umiem się gniewać na tego brzdąca. Widocznie w szufladzie termometr nie był wystarczająco bezpieczny... Jutro kupuję nowy. Śmiałam się z mężem, że syn skutecznie utrudnia starania o rodzeństwo i nawet o tym nie wie. Miłego wieczoru Wam życzę.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.