Temperatura spadła na łeb na szyję, wiec czekam już tylko na @ i zastanawiam się co z tym zrobić. To będzie już 9 cykl. Dobrze nie jest. Coraz bardziej oswajam się z myślą, że w naszym przypadku musi być jakiś problem. Dużo par stara się kilka miesięcy. Ale 9 to już raczej nie kilka. Kiedyś (ok. 6 lat temu) dowiedziałam się, że jedna na 5 par jest bezpłodna. Przemknęło mi wtedy przez myśl: a może to będziemy my. Szybko jednak pomyślałam: a dlaczego niby to ja miałabym mieć takiego pecha. I masz babo placek!

Jeszcze jeden kiepski dzien. Cos mnie wzielo na szukanie odpowiedzi na to co sie stalo.
Wpadlam na strone internetowa gdzie dziesiatki kobiet poronilo, niektore z nich blizniaki, jak ja. Czuje sie okropnie. Niepotrzebnie sie tak pograzam.. Szukalam przypadkow, gdzie uratowano dzieci w 22 tygodniu ciazy, znalazlam tylko kilka, i ze to byl prawdziwy cud, reszta skonczyla sie niepowodzeniem. Pozostalo mi tylko sie z tym pogodzic, wiem. Przechodze okres zaloby.
Jak ostatnio widzialam sie z moim ginem, powiedzial ze gdybym jeszcze raz zaszla w ciaze blizniacza, zaproponuje mi selekcje i usuniecie jednego zarodka. Oczywiscie zapewnil, ze zadecyduje tak jak zechce ale goraco mi to zaleca gdyz ta ciaza oznaczala by dla mnie ogromny stres od samego poczatku do konca. Wiem, ze sa male szanse by cos takiego sie zdazylo i wiem, ze nikt nie moze za mnie zdecydowac.. ale co myslicie na ten temat? Co wy byscie zrobily na moim miejscu?


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 sierpnia 2013, 12:39

Ponieważ zaraz wszystkie będziecie zafasolkowane podzielę się moją "mądrością" 7tc.

1. Na seks trzeba uważać (byłam ostrożna i delikatna ale chyba jednak trzeba się powstrzymać całkiem?) bo czasem nie dzieje się nic złego a czasem silne plamienie żywą krwią i panika, a potem od lekarza zakaz seksu!!!(a kiedy mi go odwołają?):(

2. Uwaga na niepokazujące się Maleństwa - wywołują panikę ale trzeba się opanować i czekać.


3. Książki swoją drogą a życie swoją i bardzo lubi płatać niespodzianki - trzeba być przygotowanym i przyjąć niewiadomą i bezsilność jako naturalną kolej rzeczy.

No i tyle :P


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 sierpnia 2013, 14:41

marta10012 Udało się po 8 miesiącach :) 13 sierpnia 2013, 13:24

Zaliczyłam telefon do lekarza, termin wizyty na 28 sierpnia na godz.19, nadal brać luteinę.
W czwartek wyjazd do Wrocławia a w sobotę wyjazd w góry na Śnieżnik i nocleg w schronisku.
Pojęcia nie mam czy to może być jakiś problem z chodzeniem po górach, no ale przecież się nie położę i nie będę leżeć z luteiną w "środku". Zobaczymy, jak będzie z samopoczuciem.

W tak wczesnej ciąży nie sądzę, żeby było co czyścić, jedyne co mogła bym zrobić to beta hcg czy spadło ale nie ma to sensu bo nie czuję się już ciążowo, wszystkie objawy minęły. Wizytę u gina mam za tydzień w poniedziałek i wtedy skontroluje czy wszystko ok. A już nawet brzuch mnie nie boli, wszystko wczoraj zeszło.

Ostatnie dni są koszmarne.. Ciężko mi tak jakoś, często płacze.. :( nie radzę sobie znowu.. ;((
Tak bardzo chcę być znów w ciąży.. <3 chce żeby tez czas szybciej leciał.. Chcę się starać o moje maleństwo.. <3
We wtorek mam wizytę u ginekologa, choć zauważyłam przed chwilą w toalecie że papier był lekko czerwony.. Nie wiem czy @ się dopiero rozkręca czy to może po serduszkowaniu ;( zobaczymy rano..

Chiałabym żeby było po mojej myśli :( ale niestety nie jest.. mój organizm ze mną nie współgra.. :( a jest to bardzo trudne do zniesienia.. Trudno jest mi się nie denerwować ;((

spokojnej nocy moje kochane ;*

ANAPOP LISTOPAD - Inseminacja EVIE 13 sierpnia 2013, 14:27

dziś czuję się jakbym biegła przez ogień w majtkach nasączonych benzyną :(

Agi Radość.. 13 sierpnia 2013, 17:59

tak, człowiek rozluźniony a tak usłyszy, zobaczy to nie mały chłopak już.. czy skutecznie to się okaże ;)bo jeszcze trzeba potrenować :)

wczoraj bylam na wizycie u gina i pecherzyk jest jeden 16 mm i mamy w weekend zwiekszyc intensywnosc serduchowania :)
twierdzi ze mam za cienkie endometrium i jak sie nie poprawi to da mi leki od nastepnego cyklu
za tydzien w piatek wizyta w celu potwierdzenia czy byla wogole owulka

Oj dziewczyny caly czas pod goreczke ...

Przeczytałam wszystkie dzisiejsze wpisy , jak zresztą każdego dnia. Mamy kolejny wysyp ciąż, to tak cieszy , bo przecież znam wasze losy, i przeżywam wszystkie wzloty i upadki razem z wami. U mnie spokojnie , mimo moich przypuszczeń @ nadal nie ma, a śluz dalej wodnisty, nie wiem o co chodzi ale nie chce mi się nawet dociekać. Wierzę w swoje przeczucia, zawsze gdzie w głowie kołatała mi się myśl , że w moimi hormonami nie wszystko jest ok. Już 7 lat temu jak odstawiłam tabletki antykoncepcyjne i mineło kilka miesięcy, czułam po prostu czułam że nie jest ok. I trochę jestem zła na niekompetentność lekarzy, jedna ginekolog powiedziała że moje hormony muszą być ok bo mam wypryski :D, długoletni lekarz kazał zrobić lh i fsh i było ok to mu wystarczyło, kolejny już pan doktor heh też tylko lh i fsh . Mi to jednak nie dawało spokoju , odwiedzałam kolejnych lekarzy ale większość twierdziło że musi minąć rok i wtedy dopiero badania.Po roku robili mi jakieś bzdurne usg które pokazywały tylko że jakieś pęcherzyki są więc musi być dobrze , i tak straciłam tyle lat, mogłam mieć już 6 letnie dziecko...Jest żal , ale i poczucie że wszystko dzieje sie według ustalonego scenariusza, tak miało być i koniec..tylko że zawsze chciałam być młodą mamą a na to szans juz nie mam. Pozostaje mi tylko wierzyć że moje przeczucie spełni się do końca, bo intuicja podpowiadała mi że mam drobny problem z hormonami, który nie będzie trudny do usunięcia i to się sprawdziło... Ostatni cykl miał 21 dni , ten ma 22 i chciałabym żeby trwał chociaż 26 dni. Zazwyczaj czytam o waszych oczekiwaniach na @ po 35, 40,50dniowych cyklach co dla mnie jest zupełną abstrakcją

Życie ludzkie to sinusoida pełna wzlotów i upadków. Po tamtym cyklu (owulacyjnym, lecz bezoowocnym) była przeszczęśliwa, że lekarze, którzy wróżyli mi bezpłodność mylili się. Po wczorajszych wynikach nasienia mam już mieszane uczucia. Chciałam je skonsultować z lekarzem, ale będzie dopiero na tydzień. Swoją drogą to dużo ma tego urlopu skoro na NFZ jest tylko raz na 3 tyg, a powinien przyjmować co tydzień. Postanowiłam więc zakupić suplementy dla męża. Wydaliśmy 80 zł, ale mam nadzieję, że było warto. Od dziś Salfazin, L-karnityna, witamina C i folik. Hmmm... Nie za dużo? Trochę się rozpędziłam, ale mam nadzieję, że te suplementy wzmocnią nieco leniwą armię męża. Może jeszcze dorzucę mu do zestawu Flegaminę. Pamiętam, że szwagier miał ją pić na rozrzedzenie spermy. Musimy jakość walczyć i radzić sobie z tymi problemami. Nie powiem, przerażają mnie, bo wiem, że jeśli uda się poprawić nasienie, to coś u mnie się popsuje. Niestety, jestem dość pechową osóbką. Nie liczę na ten cykl. Wprawdzie kupiłam testy LH, ale głównie po to, by zobaczyć czy w tym cyklu również będzie owulacja i jakie objawy jej towarzyszą. Do tej pory jakoś nie zwracałam na to uwagi, gdyż wmawiano mi, że z pewnością nie mam owulacji. Czas to zweryfikować. Temperaturę też mierzę - może kiedyś te wykresy się przydadzą i wreszcie nauczę się właściwie analizować te dane. Uszło ze mnie jakoś powietrze. Nie chce mi się nawet starać. Zrozumiałam wczoraj ile nas to kosztuje i nie chcę tak żyć do owulacji i @. Czas zająć się pracą i może pomyśleć o wyjeździe na 2-3 dni. Może wtedy inaczej na to spojrzę.

Pani Endokrynolog była w wielkim szoku, że nam w ogóle udało się zajść w ciążę przy moich wynikach. No nic przepisała leki, to będziemy się leczyć. Pocieszające jest to, że badanie ft3 i ft4 wyszły dobrze. Bo te wyniki sa ważniejsze dla dzidziusia. Także trzeba być dobrej myśli. I będziemy czekać na Nasz Maleńki cud! :-*
A co do serduszka to z usg wychodzi 6 tydzień i było już je widać, choć ciężko było go znaleźć hehe :-) doktor powiedział, że się dobrze schował :-)

Wszystko mnie wkur.. Wydaje mi się ze wszyscy maja lepsze zycie odemnie. Ze innym się powodzi. Maja prace dom i dzieci. A ja gowno i nic.. A najgorsze ze nie zapowiada się na zmiane. Czuje się niepotrzeba!! TAk mnie denerwuje ze nie potrafie znaleźć pracy ze szok. Ciagle mysle ze przecież za granica pracodawcy byli ze mnie zadowoleni czasem nawet sypnęli więcej. I chcieli abym tam znow wrocila. Inne osoby które ze mna pracowaly mowily ze jestem pracowita zaradna i dokladna. A w Polsce jestem im nie potrzebna.. Co za kraj!.....
Jest mi wstyd przed innymi koleżankami(które ukonczyly studia-i pracują) ze ja wciąż szukam i szczerze mowiac nie wiem sama czego. Tak trudno mi się zdecydować co bym chciała w zyciu robic. Czasem sobie mysle ciekawe co sobie myśli mój małżonek o mnie. Ze jestem leniwa,niezdecydowana i boje się nowych wyzwan. Znow mam dzień kiedy chce mi się plakac ale nie mogę bo co on zas sobie o mnie pomyśli. TYlko ryczeć potrafie!!!

biedronka1982 W poczekalni 13 sierpnia 2013, 19:18

Dzis bylo duzo lepiej. Serduszka centralnie na alpejskim szlaku. Lubie to! Tylko ta Milka tuz pod szczytem... Rety, krow to sie boje z takiego bliska!


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 sierpnia 2013, 18:03

Dziś chyba mam owulację. Ból prawego jajnika wręcz nie do zniesienia. Szkoda, że na razie się nie staram bo pewnie byłby z tego dzidziuś :D

Dziś poszłam zobaczyć jak mój misiu pomaga pracować w polu... zrobiłam obiad, później kawusia... Pojechałam do miasta na zakupy... Nie mogłam się oprzeć prześlicznym śpioszkom i je kupiłam są takie słodkie, teraz tylko brakuje mi mojego małego szkraba który będzie w nich broić ;)

Małe rączki potrafią
ulepić kwiatek z plasteliny
Narysują słońce roześmiane
Zbudują domek z klocków
Małe rączki potrafią napisać mama,
i przynoszą mi jabłko czerwone
ocierają łzy i splatają się tuż nad szyją.
W małych rączkach mieści się cała miłość.

Już jutro zaczynamy kolejne serduszkowanie :) może tym razem trafimy na owulację :)

Dziewczyny - zdaję sobie sprawę z zawodności tych testów. Nie mniej jednak w poprzednim cyklu potwierdziły owulację (miałam monitoring). Do tej pory byłam dość sceptyczna wobec nich, bo wiem, że mogą wychodzić fałszywie pozytywne przy wysokim LH. W zeszłym miesiącu postanowiłam to więc przetestować, ale teraz LH mam w normie i powinno być ok. Właśnie w tym miesiącu nie nastawiam się na starania szczególnie. Potrzebuję wyciszenia i odpoczynku psychicznego. Chcieliśmy tylko sprawdzić te parametry nasienia, by nie stać w miejscu i kiedyś nie żałować, że za późno się do tego zabraliśmy. Staram się wiele nie myśleć o potencjalnej ciąży. Mam pracę, budujemy dom, więc jest wiele spraw, na których będę się koncentrować. Mój świat tylko na kilka dni zatrzymał się w jednym miejscu. Może dlatego, że byłam przekonana o dobrych wynikach męża. Podejrzewałam, że u mnie jest coś źle, a o nasienie byłam jakość dziwnie spokojna. Pan Bóg po raz kolejny pokazał, że wszystko w Jego rękach. Tego się trzymam, a owulację chcę sprawdzić, bo przez 7 lat wmawiano mi, że jej nie mam. Na początku zeszłego cyklu lekarz w szpitalu powiedział, że nie ma sensu się starać, bo i tak nic z owulacji nie będzie. Jak bardzo się mylił :) Nie brałam żadnych leków, więc jest to dla mnie nowość i zaskoczenie (te wszystkie objawy, śluz), a temperaturę będę mierzyć, bo wykupiłam abonament, więc szkoda tracić tych dostępnych opcji.

Codziennie czuję delikatne kłucie jajników. Nie jest to przez cały dzień, ale kilka razy na dobę się odzywają. Żadnych innych objawów nie zauważyłam. Szkoda, że szybciej nie da się wykryć czy jest się w ciąży? Lekarz kazał testować za 12 dni po transferze. Ja jednak jestem niecierpliwa. Rozmawiałam już z mężem i pójdę na betę 10dpt. Jeśli będę w ciąży to po 10 dniach już wyjdzie. Będzie wynik niższy, ale pewny. Zatem za tydzień we wtorek idę na pobranie krwi i będę wiedziała czy zarodek zadomowił się w moim brzuszku.
Póki co stosuję dietę wysokobiałkową i jem na okrągło: jajka, płatki kukurydziane z mlekiem, kanapki z twarogiem, naleśniki z twarogiem, ryby i piję: jogurty, maślanki, kefiry i dużo wody mineralnej. Zobaczymy czy to coś pomoże.
Wczoraj pisałam smsa do swojego zwykłego gina z prośbą o recepty na leki. Bo w klinice wypisują leki wszystkie na 100% i specjalnie nie wpisują numeru pesel na receptach, by wykupić u nich w aptece. A tam ceny są dużo droższe niż w każdej innej aptece. Dlatego wykupiłam tylko po jednym opakowaniu a resztę stwierdziłam, że sobie tu na miejscu załatwię. I dostałam odpowiedz zwrotną od lekarza: życzę szczęścia. Ale zaczęłam się śmiać. Nie spodziewałam się takiej odpowiedzi. Ale ten lekarz, jak żaden inny dokładnie zdaje sobie sprawę, jak bardzo pragnę tego maleństwa. Znamy się prawie od początku moich starań. Przechodził ze mną różne moje wzloty i upadki. I jestem pewna, że jeśli teraz się uda, to stanie na głowie, bym tą ciąże donosiła.

Dziś mija już 3 lata od naszego ślubu...ale ten czas leci.

A także weekend zapowiada się w ciągłych jazdach.
Dziś wracamy z moim szwagrem do domu (do Dąbrowy Górniczej)
W czwartek rano jedziemy do Krakowa do wujka męża po odbiór samochodu był w naprawie, wiadomo rodzina lepiej naprawi i nie zedrze tak bardzo :P wieczorem powrót.
W piątek o 11 dentysta w Dąbrowie, o 13 mamy pogrzeb w Chrzanowie, wczoraj się dowiedzieliśmy teść mojej szwagierki zmarł ale długo się męczył miał guza mózgu a jego żona przy nim to już wyglądała jak zombi.
W piątek wizyta o godzinie 21 długo oczekiwana u lekarza ;) będę ledwo przytomna u pani doktor :P
A w sobotę jedziemy na wesele.... okolice Wieliczki....
więc w każdy dzień gdzieś indziej ;)

Dziś jeszcze koło 15 odebrać spodnie ciążowe od krawca trzeba było troszku je skrócić ;) a o 16 fryzjer :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 sierpnia 2013, 13:35

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)