Czar pryska...@ czai się tuż za rogiem. Mimo, że wiele wskazywało na to, że się nie udało, to jeszcze wierzyłam w to. Dziś już sobie mogę odpuścić...do mojego męża też powoli dociera, że ivf jest bliżej nas niż myślimy. Wczoraj pierwszy raz stwierdził to z czym ja się liczyłam juz od jakiegoś czasu, że jeśli 3 iui się nie powiodą, to nie będziemy odwlekać. Chociaż wczoraj przeczytałam, że Warszawa planuje dofinansować ivf nawet do 80% i to już od jesieni, chociaż jeden plusik...mam nadzieję tylko, że żaden głupi polityk tego nie zablokuje.
4 DC
Witajcie kochane!
Jest dobrze, okres się kończy, wyjątkowo szybko ale niech się szybko kończy 
Wczoraj byłam w aptece zakupiony olej z wiesiołka, witamina D i kompleks wit z grupy B.
Dziś rano kupiłam siemię lniane ale nie wiem zupełnie jak je jeść... czytałam że mielone, na opakowaniu jest napisane żeby zaparzać i pić wywar... sama nie wiem jak do tego się zabrać.
Jak byłam pierwszy raz u ginekologa to powiedziała że mam macicę lekko w lewą stronę tzw tyłozgięcie. Niby to nie przeszkadza w zajściu w ciążę ale zupełnie normalne to nie jest.
W środę 15 marca mam wizytę u gina i pogadam z nią o tym, poproszę o uzg żeby sprawdziła czy wszystko jest ok, to będzie w dniach płodnych to może sprawdzi pęcherzyk
Jeszcze dobry miesiąc i Antoś będzie świętował pierwszy roczek a Wojtuś dwa latka,jejku jak to zleciało
zaczęliśmy starania o następnego maluszka zobaczymy ile tym razem przyjdzie nam poczekać na to szczęście.tyle nie pisałam ,tyle się zmieniło...
Wojcieszek pięknie mówi,biega,skacze,chuligani ile się da ;)pokazuje palcem czego nie wolno i od razu tam zmierza
sam potrafi się sobą zająć, uwielbia budować się klockami w swoim pokoiku,zaczynają się tez zabawy z bratem
jak fajnie widzieć jaki oni mają ze sobą kontakt
kiedy któryś mocno płacze a my nie możemy go uspokoić,wystarczy że się braciszek pojawi a zaczyna się śmiać 
Antoś chodzi koło mebli,raczkuje pędem
osiem ząbków,no chyba że coś ostatnio wyszło bo zajrzeć już długo nie daje
kiedy sie denerwuje lub cieszy rzuca się do tyłu,dokładnie jak Wojcieszek kiedy bł mały
tyle chciałam napisać a teraz słów brak...
chłopcy mają podejrzenie astmy oskrzelowej i są atopikami ,więc jesteśmy pod stałą opieką specjalistów...ostatnio mieli testy czy nie są uczuleni na mleko czekamy na wyniki.ogółem pilnuję tego co jedzą ,Antosia udało mi sie karmić do pół roczku tylko piersią 
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 marca 2017, 08:48
Ostatni cykl z antykoncepcją rozpoczęty 16.01
Coraz bliżej starań na 100% pełną parą, mąż nastawia się psychicznie na badania, a ja schudłam 1,2kg
jej nie tyję przy hormonach jest dobrze
jutro jedziemy po pipoczki
20 zielononóżek do wychowania 🥰 z nowości: piekę własny chlebek na własnym zakwasie (niebo w gębie) a dziś zrobiłam swoje masełko 😍rarytaski mężu zadowolony i zasmakowany
nowy rok z samymi pozytywami
to czekamy na pozytywny test
Suplementacja mojego męża:
31.06.16 - 01.08.16 fertilman plus 4x
02.08.16 - 03.09.16 fertilman plus 4x
07.09.16 - 06.10.16 fertilman 1x
11.10.16 - 09.11.16 fertilman 1x
10.11.16 - 30.11.16 bodymax 1x cynk, ashwaghanda 600mg, wit C 1000mg
01.12.16 - 31.12.16 bodymax 1x cynk, ashwaghanda 300mg, wit C 1000mg, wit D 2000j
07.12.16 wizyta u endokrynologa
01.01.17 - 20.01.17 permen repro 2x, wit D 2000j
21.01.17 - 09.02.17 permen repro 2x, koenzym Q10 + wit E,wit D 2000j, wit C 1000mg
10.02.17 - 01.03.17 permen repro 2x, koenzym Q10 + wit E, wit D 2000j, wit C 1000mg,
L-karnityna 3x, kiełki
24.02.17 badanie nasienia I
03.03.17 - permen repro 2x, koenzym Q10 + wit E, wit D 4000j, wit C 1000mg,
Mg + B6, L-karnityna 3x, kiełki
04.03.17 - chłodny poranny prysznic 1x, luźna bielizna, orzechy włoskie (25g),
fistaszki (35g), wietrzenie sypialni, spacer, gorzka czekolada, owoce,
ćwiczenia, kiełki
07.03.17 - ashwaghanda 500mg, jagody Goji (30g)
17.03.17 badanie nasienia II (77 dni brania perpen)
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 marca 2017, 09:00
Nadal bez zmian. Ja dalej w NIEciąży. A którejś z Was się udało?
14tydzień (13t3d)
wizyta u miejscowego gina.
Dzidzia nie współpracowała. Spała na wznak, owinięta pępowiną, która zasłaniała kark. nie dało się zmierzyć przezierności, lekarz starał się jak mógł robił usg przez brzuch i przez pochwę i się nie udało nic pomierzyć. urosła proporcjonalnie ma już od głowy do pupy 7,5cm.
Dała za to sobie zajrzeć między nogi. Siusiora tam nie widziałam, lekarz mówi, że są 2 kreski i wygląd rokuje na dziewczynę ale mam się jeszcze nie nastawiać.
Prawie wcale się nie ruszała, leniwie machała jedną nogą 
serduszko ok, biło 160uderzeń na minutę.
Dziś już inaczej myślę o wynikach badań prenatalnych. Swoje wypłakałam i tak sobie to w głowie wszytko ułożyłam, że już trzymam się dzielnie. Dziś bez większych emocji powiedziałam o wynikach mamie i nawet ją przekonywałam, że to tylko statystyka i trzeba spokojnie czekać na konsultację z genetykiem i ewentualnie zrobić NIFTY, na które się pewnie zdecydujemy (bo mąż nalega).
Dziś mi moj lekarz też mówił o nifty gdy powiedziałam o ryzyku zepołu downa. trochę mnie też uspokoił, że skoro przezierność jest dobra to są małe szanse na ZD, a mój wynik zawyża wiek. Dodał jeszcze, że miał kilka przypadków ZD przy dobrej przeziernosci karkowej ale to były ciąze u młodych kobiet, które nie miały badań prenatalnych i wada ujawniła się dopiero po porodzie, bo na usg nie było widać żadnych nieprawidłowości.
Wczoraj zadzwoniła do mnie ciocia z pytaniem czy chcę wózek 3w1 bo jej znajoma chce oddać. Powiedziałam, że dziękuje bo mam wózek po synku, a ona na to, że przecież drugi wózek może się przydać. Z jednej strony dlaczego nie. Szczególnie, że ten który miałabym dostać jest w kolorze jasnozielonym wiec pasowałby bardziej dla ewentualnej dziewczynki niż wózek po synku, który jest ciemnoniebieski. A wiec powiedziałam, że go wezmę i bardzo się ucieszyłam. (tak szczerze ucieszyłam). Wygląda na to, że wiecej rzeczy dostaje po obcych dzieciach niż po dzieciach z mojej rodziny.
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 marca 2017, 10:54
Wizyta zaliczona - Pan Doktor zrobil usg dopochowe, pochwalił macicę 
Mam się zgłosić za 3 tygodnie - założymy kartę ciąży itp.
Boże, to się dzieje!!!! cały czas nie mogę uwierzyć!
Dziś w nocy miałam natłok myśli, w ogole od wczoraj beczę z byle powodu
Hormony szaleją!
Okres byl i sie skonczyl, idealnie, akurat przed wizyta u Gin.
Lubie chodzic do tej kliniki, bo tam wszyscy idealnie mowia po angielsku (co w tym kraju jest rzadkoscia), sa mili (to tez jest rzadkoscia). Na kazdym pietrze jest recepcja, wiec nie ma tlumow, wszedzie sa darmowe kosze z owocami, woda, herbata, kawa, a nawet automat do swiezego soku z pomaranczy!
W sumie to nic nowego, Gin powtorzyla mi tonę badan (czystosc pochwy + HCV, HIV'y i takie tam), bo ostatnio to rok temu robialam, no i z wynikami za 2 tygodnie ide umowic sie na termin HSG.
Plus taki, ze tutaj HSG robia przy znieczuleniu.
5 tyg. 1d.
Z okazji Dnia Kobiet dostałam od męża dwa bukiety kwiatów ♡♡♡
Coś mnie dzisiaj boli prawa strona zatok, męczyły mnie tak przez ostatni tydzień. Jutro mam wolne i wybieram się do mojej GP, mam nadzieję, że dostanę skierowania na wszystkie potrzebne badania.
8dc. 3c.s.
Zakupiłam olej z wiesiołka dla siebie i jakiś suplement dla męża do tego od kilku miesięcy oboje bierzemy kwas foliowy - wiem, że same suplementy nie są złotymi środkiem na ciążę ale zaszkodzić nie zaszkodzą 
Dodatkowo zakupiłam testy ovu (te allegrowskie wiec mogą trochę przekłamywać) będę je wykonywać od dnia dzisiejszego Wiem, że na ovu jeszcze za wcześnie przy moich dość długich cyklach ale ten cykl poświęcę na obserwację.
Jest w sumie dużo poprawek które mogę jeszcze wprowadzić żeby zwiększyć szanse na poczęcie - idą w ruch zmiany w diecie i w aktywności fizycznej (po prostu ona się pojawi bo jak dotąd dwa leniwce z nas były
)
Efekty mogą przyjść dopiero za kilka miesięcy ale uzbrajam sie w pokłady cierpliwości
.
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 marca 2017, 10:57
2 DC
No to rozpoczynamy 12CS.
Nastawienie na ten cykl, żadne.
Męża nie widziałam 3 dni (był w pracy nocował u mamy) Wczoraj podczas rozmowy telefonicznej skarżył się że grypa go pobiera. Kto wie czy gorączki nie ma, bo od kilku dni miał katar.
Mam brać CLO od tego cyklu, ale jak on jest chory i do tego ma słabe nasienie, to grypa mu obniży ehhhh, to chyba nie ma co się faszerować hormonami bo i tak nic z tego nie wyjdzie.
Do tego ja bez monitoringu. Bo lekarz na urlopie akurat w tym czasie co potrzeba.
Pech na całej linii.
I jaki jest sens brania CLO w tym cyklu?? Dziewczyny co byście zrobiły na moim miejscu brały czy poczekały na kolejny cykl?????
Szkoda że nie jest do 13 CS to uznałabym ze ta 13 jest pechowa. Ale to 12 ;/
Ale co zrobię, siła wyższa. Jakaś opatrzność nie chce abyśmy mieli teraz dzieci.
Nie ten czas po prostu.
Z tego wszystkiego napisałam do gina sms.
szybko dostałam sms: brać i się starć.
Trudno zaufam lekarzowi, będzie co ma być. Nic nie tracę. Wg niego nie ma co czekać.
Od dziś jadam ryby, orzechy, piję wino .
zamówiłam witaminy Bodymax, wit D, magnez ---oby do piątku doszły
ovarin, Bromek, Miovarin, wiesiołek, mleczko pszczele, pyłek kwiatowy
Cykl na luzie. Nastawienie dobre.
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 marca 2017, 10:07
I pomyśleć, że to dopiero 39 d.c. Kurde ale mi się dłuży ten czas 
Nie mam mdłości, jedyne co mi doskwiera to ciężkie piersi, w zasadzie to szturcham je co chwilę, żeby sprawdzić czy mi objawy nie minęły:) Chyba wymiotując non stop byłabym spokojniejsza, bo bym wiedziała, że to małe życie we mnie cały czas się rozwija. A tak to wiadomo, nakręcam się ;p.
Dzisiaj mąż z okazji dnia kobiet zaplanował wyjście do kina i na obiad. Ach no chyba pierwszy raz od moich urodzin zaplanował coś tak zupełnie sam z siebie. Cieszę się, bo przestanę myśleć o maluszku i się zrelaksuję.
Wczoraj po pracy spotkałam się z koleżanką ze studiów, niby na chwilę, ale w związku z tym, że nie widziałyśmy się prawie rok to zeszło nam się ze trzy godziny
Jak wróciłam to tak byłam zmęczona ciągłym gadaniem, że nie miałam siły już nic opowiadać mężowi.
Oczywiście jak tylko usiadłyśmy w pizzerii to ja już pod stołem googluje: "czy w ciąży można jeść pizzę " hahahaha.
Mąż pytał mnie wczoraj czy cokolwiek wspomniałam koleżance, że w ogóle planujemy dziecko, to powiedziałam, że nie. Szczerze to nawet mnie nie korciło. Jestem chyba jednak jakimś pesymistą, bo będę się cieszyć na 100% po 10 czy 12 tygodniu. Chyba nie zniosłabym tego, gdyby coś poszło nie tak i wszyscy wokół litowaliby się nade mną.
Śmiać mi się tylko chce, że cały czas gładzę się po brzuchu i przemawiam do mojego maluszka
Przepraszam go nawet jak wjadę samochodem w dziurę i nas zatrzęsie :pp
Wiecie co...tak hucznie planowaliśmy klinikę. Ale jakoś tak w weekend przy lampce wina omówiliśmy to i póki co się wstrzymamy. Uznaliśmy, że jakby nie patrzeć nigdzie się nam nie pali jeszcze. Najpierw poregulujemy trochę zobowiązań finansowych, odłożymy coś grosza, wezmę się za siebie i schudnę kilka kilo. Póki co znikam stąd
Może jak odpuścimy to bez stresu się akurat uda 
10 dpo
Rano nasikałam. Wynik negatywny, ale po pół godziny pokazała się wyraźna druga kreska. Wiem, że był już nieważny, ale dla świętego spokoju poleciałam na krew, aby przestać się zadręczać. Wynik negatywny, temperatura spada, progesteron też jeszcze niższy. Nie ma się co dalej oszukiwać 
Czekam na @.
Dzisiaj idę na wizytę do ginka. Poproszę o clo i luteinę na 2 fazę. Zrobimy posiew i zobaczymy czy udało się pogonić bakcyla do końca. No i oczywiście walczymy dalej
nawet nie jest mi jakoś strasznie smutno.
Edit: Od ginka dostałam clo. Posiew zrobiony - wynik za 7-10 dni. Kolejna wizyta 22.03.
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 marca 2017, 19:50
16 dc czuje się już lepiej, choroba powoli mija mimo że nie brałam żadnych leków. Tempwratura mi podskoczyła
Może teraz zawita owulka?
17 dc CYKL nie staraniowy /jeszcze?/-
Tak strasznie się waham ! Ale gdy tylko wmówię sobie,że wystarczy ,że bedzie mi cięzko fizycznie itp to za chwile wszystko mi mówi ,że bedzie dobrze !!! Kurczę no!!!!! Wczoraj wystawiłam wózek na olx ... Dziś odbieram telefony ... Już zarezerwowany ... I teraz znów magiczne myśli ,żeby może nie sprzedawać !!! wrrrrr !!! OD momentu poronienia ostatniej ciąży ja cały czas myślę o kolejnym dziecku !!! pRZESIADUJĘ na ovu - czytam wasze pamiętniki -wczuwam sie w wasze wpisy i tak bardzo trzymam kciuki !!!! echhh ... no i co ja mam robić ??
Spróbować w następnym cyklu???? wiem ,że to nie tak łatwo ...że może to trwać wieki !!!
niech mnie ktoś kopnie w zad !!!!!!
Boze spraw zeby sie tym razem udalo
zrobilismy wszystko zeby sie udalo...jeszcze kilka dni do testowania-czekam cierpliwie majac nadzieje...
No i nastała druga część cyklu. Ta, ktora ciągnie się w nieskończoność... Aczkolwiek powiem Wam, że w tym miesiacu troche odpuscilam. Nie mierze w oglole temperatury, nie robie testow owulacyjnych. Po prostu czekam na to co los przyniesie. Nie nastawiam na to,-że się uda. W koncu przez 6 miesiecy sie nie udawalo, dlateczego teraz ma byc inaczej. Po prostu trzeba czekac, a czekajac- zyc normalnie. Zaczynam myslec, ze bez dzieci da sie zyc. To tez zycie. Tez mozna byc szczesliwym. Nie chce psuć sobie nastroju staraniami. Odgrzebywac wszystkie emocje. Dlatego nie udostepniam swojego wykresu, staram sie nie zagladac na wykresy innych (czasem mi sie zdarza :p). Ale nie chce juz uczestniczyc w "wyscigu" i dziecko. Bo mam wrazenie ze OF, to miejsce, ktore moze pomoc, ale moze tez szkodzic. Szkodzic psychice. Pamietnik postanowilam kontynuowac, bo potrzebuje takiego oczyszczenia.
Swoja droga, jestem chora i siedze w domu. Musialo sie do mnie jakies chorobsko przypałetać. Moj organizm pragnie wiosny. W ogrodku wychodza juz przebisniegi...
Wszystkim Wam zycze, z okazji dnia kobiet, tego o czym najbardziej marzycie 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.