W ogóle to od jakiegoś czasu zaczęłam chodzić spać po 21, rano przed albo chwile po 6 budzą mnie koty, które domagają się jeść i wstaje wypoczęta i wyspana, zupełnie jak nie ja.
Pamiętnik prowadziłam już wcześniej o tej samej nazwie pod nickiem Madziulla jednak był błąd jakiś w moim pamiętniku i nie mogłam dodawać nowych wpisów. Postanowiłam wiec założyć nowe konto aby kontynuować pisanie bo ostatnio u mnie dużo się dzieje. tamten pamiętnik jest wydrukowany i schowany na pamiątkę
Dlatego tez nie będe tutaj wszystkiego ponownie powielać. Napisze tylko najważniejsze rzeczy:
- 1 grudzień 2014 poronienie w 5 tyg
- od września 2015 mam zdiagnozowaną endometriozę
- luty 2016 HSG - jajowody drożne
- przyjmuję leki na hiperprolaktynemię (od miesiąca nie biorę bo wyczytałam ze dostinexu nie można brać przy staraniach) i letrox 62,5 na niedoczynność tarczycy
- u męża wyniki wszystkie ok parametry nasienia tez co najważniejsze. badania mial w kwietniu 2016
- od grudnia jesteśmy pod opieką kliniki Gameta w Gdyni. opiekuje się nami Pan Dr Wojciech Śliwiński
To by było na tyle z takich najważniejszych rzeczy
Jutro mamy pierwsze podejście do IUI!! badania porobione wszystko wg mnie jest ok!! Wieczorem powypisuje wszystkie wyniki 
jutro o 7 stawiamy sie w klinice. muszę na cito zbadać LH i Estradiol i o 9.20 mamy wizytę i lekarz po analizie wyników i USG oceni czy IUI będzie tego samego dnia czy trzeba będzie przełożyć na inny dzień.
To na razie tyle
muszę wracać do pracy!
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 marca 2017, 10:11
TYDZIEŃ 37+0 !!!
+/- 3 tygodnie
+/- 21 dni
+24,6kg
108cm w obwodzie brzuszka
Powoli kończy się ta piękna przygoda jaką była moja pierwsza, długo wyczekiwana ciąża. Razem dotrwaliśmy do ciąży donoszonej. Kiedy te tygodnie zleciały? III trymestr w ogóle minął w mgnieniu oka 
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 czerwca 2018, 18:48
Dziś wpis mało staraniowy...
W tym tygodniu wytyczyliśmy dom na działce. Nareszcie mam to wszystko zwizualizowane i mogę zacząć pwyobrażać sobie jak będzie wyglądał teren wokół naszego domku marzeń.
W przyszłym tygodniu ruszamy z fundamentami, jak dobrze pójdzie to może wyjdziemy z ziemi przed świętami. Jestem bardzo szczęśliwa i podekscytowana na samą myśl o przyszłych postępach. Chcę by tylko to teraz siedziało w mojej głowie, bym zajęła się tym całą sobą i by mnie to pochłonęło doszczętnie. W życiu trzeba mieć cele, nie tylko starania o powiększenie rodziny. Dziecko przyjdzie w najlepszym dla niego momencie. Muszę o tym pamiętać.
Dziś mój mąż był oddać nasienie na badania. Sam to zaproponował. Nie musiałam go o to prosić, widać, że jemu również zależy na tym by mieć jasność w tym temacie. Wyniki odbiorę w poniedziałek, i pokaże je mojemu ginekologowi. Ale to dopiero po świętach....
dziś ja już sama mam dość ogierowania.., jest przyjemnie, ale trzeba się wczuć by się podniecić. Mężowi mojemu nie zazdroszcze - cała robota na jego barkach. Jeszcze tylko tydzień do końca zielonych kwadracików co daje ok 4x - nie wiem, oj nie wiem. Mam nadzieje, że wczesniej temperatura strzeli w górę. Wczoraj miałam max energii - cały dzień w grządkach. Na wieczór jeszcze zakupy zrobiłam i jedzonko męzowi ugotowałam. Dziś troche jakby mniej, dwie godziny kręce się jak bąk po gaciach żeby prasowanie rozpocząć i nie moge... Odkryłam dzis, ze mój termometr ma pamięć- rychło w czas, ale lepiej póżno niż wcale.
22dc
Poddałam się ...
Kolejny cykl w momencie w którym powinnam być płodna, dopada mnie jakiś wirus !
Mam dość, nie mierzyłam temperatury, bo przeciez nie ma to sensu, kiedy coś mnie rozkłada...
Nie robiłam testu, bo ile można ich robić w jednym cyklu...
Nie brałam żadnych tabletek, bo mam wrażenie że w mojej krwi juz tylko płynie kwas foliowy!!!
DOŚĆ !!! Ten cykl ( mimo że nie ma okresu) już się dla mnie zakończył ...
Każdy miesiąc od prawie 2 lat odmawiam sobie przyjemności, kiedy jestem po owulacji. Wyczekuje jak głupia czasu testowania albo znienawidzonej @ !!!
W weekend ( oczywiście jak poczuje się lepiej ) jadę na zakupy - nic mi tak humoru nie poprawia.
Cel na najbliższe kilka tyg : Znaleźć wymarzone wakacje !
Zrobie też coś dla siebie może kosmetyczka i przed latem, depilacja laserowa ( odkładam to od 2 lat ) !!!
Najwidoczniej to nie ten czas, może nie jesteśmy jeszcze gotowi. Może ktoś ma dla mnie inny plan : niech się dzieje do okresu co ma sie dziać ja mam DOŚĆ !
Dziewczyny mimo wszystko mocno trzymam kciuki za Was ;***
@ przyszła w 31 dc
Wczoraj Arczi dał mi taki wycisk, że się popłakałam i pomyślałam, ze z dwójką dzieci to bym chyba oszalała... Ja chora, gorączka, nie spałam poprzedniej nocy z bólu mięśni, a Arczi straszne sceny odstawia przy wieczornym usypianiu... a nie sposób oddać go tacie, bo wtedy fochy i krzyki jeszcze gorsze... ech... O wiele wygodniej i bezpieczniej w życiu byłoby skończyć karierę matki na jednym dziecku, wydaje się "głupotą" pomnażać tę "masakrę"... a jednak chcę drugie dziecko, chociaż nie wiem, jak to przeżyję... to jednak dziecko przynosi o wiele więcej szczęścia niż tych trudnych chwil 
13 dc
nic mnie nie boli na ovu. Testów ovu nie robię, bo gdzieś je zapodziałam. Temp nadal niska. Śluzu rozciągliwego nie widu nie słuchy. jest tylko wodnisty. Czy to dobrze?
Za to wiosna pełną parą. Uruchomiłam trzy plantacje rzeżuchy, a w pracy w gabinecie mam żonkile i żółte róże. Słońce ładnie świeci i mimo, że jest piątek to mi się chce.
Powoli wszystko porządkuję.
Kupiłam też kask do jazdy na rowerze
To w sumie moja ulubiona aktywność do której nie muszę się zmuszać.
Jeszcze tylko muszę pomyśleć, jak to ogarnąć w czasie, bo chyba tylko tego mi brakuje.
I mam dodatkową propozycję zawodową na kwiecień 
Byłam dziś na badaniach krwi, popołudniu powinny być wyniki. Ciekawam.
26 tydzień 1 dzień
97 dni
Mam czasem wzloty i upadki. Dzisiaj upadłam. I wyje jak głupia, nie mogę przestać.
Nienawidzę tego, że jestem od wszystkich zależna. Boję się nawet zejść na dół po jedzenie, bo co jeśli zrobię o 2 kroki za dużo i moja szyjka się rozpieprzy? Jestem piękną kobietą, a wyglądam teraz jak fleja, jestem ubrana ciągle w to samo, włosy kiedyś myte co 2 dzień teraz myje 2 razy w tygodniu. Boże daj mi siłę żeby to przetrwać, albo spraw abym mogła bez strachu normalnie funkcjonować i cieszyć się tą ciążą.
Ale jazda!
Chyba po raz pierwszy zauważyłam śluz rozciągliwy!
Tak o niego walczyłam, już byłam zrezygnowana jak wczoraj pojawił się biąły, kremowy...
A tu dziś niespodzianka 
Mam nadzieję, że to dobry znak
I że już on ze mną zostanie na zawsze 
Weekend zapowiada się dobrze!
Jutro koncert w Filharmonii z muzyką z Gwiezdnych Wojen ! Już widzę radość mojego męża - on uwielbia muzykę filmową i Gwiezdne Wojny!
A w niedzielę obiad z Rodzicami i przychodzi brat i bratowa z maleńką córeczką swoją 
Miłego weekendu!
19 DZIEŃ CYKLU.
Dzisiaj owulacja 
Boże, jak późno nigdy tak późno nie miałam ..
Dziwne , ale ważne że jest bo już myślałam ze miesiąc bez owulacji będzie 
Od rana sie cieszyłam ale ON ciągle nie ma czasu, jakoś się chyba nie przejął że może akurat dzisiaj się uda stworzyć coś pięknego ...
Wrócił z pracy, poszedł gdzieś, teraz gdzieś pojechał i go nie ma.
No to mówię zrobię nastrój na TEN DZIEŃ 
Wykąpałam się , ubrałam sexi wdzianko 
i czekam na niego, a on mi przed chwilą pisze że mam nie iść jeszcze spać bo jedzie do domu z kolegą i wejdą na kawe.......
Czaicie to ?
I się wkurwiłam, rozebrałam się założyłam dres i siedze w sypialni.
nie to nie.
Napisałam mu jeszcze sms-a że szkoda że zapomniał że mam dzisiaj owulacje...
a on tylko : -Spokojnie.
Tak kurwa, spokojnie.
Faceci są dziwni, szkoda że bez nich nie idzie zrobić dziecka

Czekam za nim od rana a on wiecznie nie ma dla mnie czasu.
Wygadałam się, lżej mi 
24+5
My już po wizycie, Niki waży prawie 700g. Wszystko jest wporzadku, nie ma się do czego doczepic. Jedynie do charakterku małej bo znowu zaslonila twarzyczke raczkami 
Szyjka długa i zamknięta. I sama ginka nie wie skąd te bóle @. Przepisała mi furagine, żelazo i mam dalej brać magnez. Pytałam się o tą kwestie soczewek i była w szoku bo jeszcze nikogo nie skarcili ani nie zwracali uwagi na to wiec moge spokojnie w soczewkach rodzić
A tu buzka Niki 

Nowy cykl. Postanowiłam dać druga szansę prof. W nastepnym tygodniu muszę zrobić amh insulinoodpornosc i usg. Zaczęłam brać Wit d w kroplach bo mam niedobór. K nie chce inseminacji. Zgodził się na to ale widze że to mu nie pasuje. Z jednej strony jestem na niego wsciekla że wszystko utrudnia ale go też rozumiem bo sama nie mam ochoty na kolejne badania czysosci i sama procedure. Ze sterydami się na razie wstrzymałam . Czekamy na konsultacje z kolejnym immunologiem . Czytałam wątek na forum o prof J . Ma dziwne podejście ale to jest przynajmniej mało ingerencyjne i częsc dziewczyn zachodzi dzięki niej wciaze. Obymbyla jedna z nich.
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 marca 2017, 14:54
3 dpo 21 dc
od wczoraj wieczorem falami pobolewa mnie brzuch, test po pregnylu juz dzis ledwo widoczna kreseczka
14 dc dzisiaj of wyznaczył owulację na 11 dc biorąc pod uwagę czas spędzony z mężem to raczej kiepsko to widzę. A może jednak of się pomylił? Po wyjściu z pracy w związku z tym że była godzina 14.00 oraz nie napracowałam się dzisiaj bo strajkowałam w szkole udałam się na zakupy po kilka rzeczy do nowej kuchni
Cd. Przepiękna pogoda zachęciła mnie do spaceru
Po powrocie do domu zasadziłam pietruszkę naciową. Ciekawe czy mi tak ładnie wzejdzie jak koperek?
Jutro zaczynam 37 tydzień. I nie wiem, naprawdę nie wiem kiedy to zleciało...
Ciąża zakończona 23 marca 2017
Teraz wiem, że cuda istnieją- mogę trzymać je w ramionach, tulić do siebie i każdego dnia patrzeć jak słodko śpi. To Ty jesteś moim cudem córeczko! Dopiero co byłaś u mnie w brzuszku i drżałam o każdy Twój dzień- a dziś mija już 3 mce odkąd jesteś ze mną na świecie. Najpiękniejsze 3 mce naszego życia. Nasze życie wywróciło się do góry nogami, wszystko kręci się wokół Ciebie- nie zamieniłabym tego za nic. Jestem najszczęśliwszą kobietą na ziemi, wreszcie w 100% spełnioną. Jestem ziemską MAMĄ. Co dzień doszukuję się w Twoim uśmiechu moich Aniołów, choć wiem, że nie jesteś w stanie mi ich zastąpić... Odeszli bezpowrotnie choć nigdy nie znikną z Naszej pamięci. Kiedyś Ci opowiem o Twoim Anielskim rodzeństwie w niebie. Teraz liczysz się tylko Ty i nasze spełnione marzenie. Nie wiedziałam, że można tak bardzo kochać.. Dziękuję Ci za to, że jesteś Córeczko! 
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 czerwca 2017, 11:33
Matko kochana! Ile to już minęło.. prawie 7 miesięcy. Czas płynie nieubłaganie, pędzi, galopuje od kiedy mam dziecko, synka Filipka.
Zanim czas wymaże z pamięci, chciałabym opisać te dziwne dni wrześniowe.
5 września 2016. Ostatnia wizyta u gina, ale ja jeszcze tego nie wiem. Mało tego dowiem się, że nie ma żadnych oznak zbliżającego się porodu.
Oczywiście u mojego dr jak zawsze prawie dwugodzinne opóźnienie. Siedzę, czekam.. Spuchnięta już na maksa. Dzień wcześniej w galerii miałam dziwny ból brzucha - na pewno jest już rozwarcie. Termin z usg często gęsto wypadał mi na 11 września, a przez pół ciąży chodziłam jeszcze do innego lekarza i tam też ten termin się pojawiał. No nic w końcu wchodzę. " Dzień dobry - już jest u Pani duży brzuszek " OK. Badanie- wychodzi 3200g, zero rozwarcia, nic. Mały rośnie bosko, moje łożysko działa idealnie, będzie gdzieś 300 g tygodniowo. Zażartowałam, że mój brat wróży mi ciągle termin na październik. No to lekarz: bardzo możliwe, takie duże płody wolno się rodzą, więc od 22 września 10-14 dni zanim pójdę do szpitala, potem parę dni zanim wywołają. No październik jak nic. Zdążyła spojrzeć w kalendarz- 1-2 pażdziernik to weekend, wtedy przecież nie będą wywoływać. Jezuuu.. Jak ja go urodzę. " cesarkę robią od 4,5kg "- powiedział żartobliwie lekarz.
Ustalił mi termin kolejnej wizyty na 22 września, by przedłużyć zwolenienie, no i raczej się zobaczymy, nie życzy mi, ale jednak na to wygląda. Extra. Ja mam dość, jest gorąco, jestem gruba. Kazał mi uprawiać sexy z mężem, to może szyjka ruszy.
Ok.
6 września - szkoła rodzenia. Jedna z dziewczyn informuje, że u niej wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że nie dotrwa to terminu ( zbliżonego do mojego ) Jestem zła. Bu mnie wszystko wskazuje na to, że ja swój termin przeskoczę i spuchnę jeszcze bardziej. Jest ciężko. Dobra, sexy uskuteczniam, myję okna i podłogi. Mąż widząc moje wygibasy, pyta czy ja na prawdę w to wierzę. Odpowiadam ze złością, że nie, ale chcę mieć czyste okna. Mama każe dopakować torbę, bo może Mały tylko na to czeka. Dalej sexy i balonik aniball, choć mam go dość i ne lubię, ale mam nadzieję, że dzięki niemu nie natkną mnie.
W piątek 9 zdążyłam załatwić dokumenty w zusie i postanowiłam wjechać do księgowej, po zaświadczenie o zarobkach. Siadam, zlatują się babki/ " na kiedy termin" Mamroczę, że na 22.. " przenoszona? na 2?" Nieeee, na 22.." jeszcze, jeszcze, brzuch wysoko"
No kurde no, jak brzuch wysoko, jak nisko i trzymam go na kolanach..No niby dalej wysoko. No to kurde październik jak nic.. Siedzimy w banku. Załatwiamy jako dwuosobowa rodzina kredy hipoteczny, składamy wniosek. Mówię do babki, a co będzie jak jutro urodzę? bo tak może być..No to Pani to mnie " no tak może być" No więc chyba nic nie będzie z tego, millenium ma to w nosie. Ok, jeszcze tylko wydrukować wyciągi z mojego banku, gdzie mam konto i koniec. Ale ja zapomniałam identyfikatora, bo hasło pamiętam, ale dzielnie walczę i próbuję sobie przypomnieć. No najwyżej w poniedziałek podejdziemy znów, ale ja ciągle próbuję go wpisać i w końcu udaje się. Cud. OK, wychodzimy po zamknięciu banku. Pani z nami została. I o domu, sexy, annnibal i spać.
Sobota. Jakaś blada jestem. Cała krew z twarzy odpłynęła. Chcę ćwiczyć z annibalem, ale mi się nie chce. W poniedziałek będę sprzątać całe mieszkanie tak zwyczajnie tzn.kurze, odkurzanie, łazienka. Ale dziś jakoś sił brak, choć noc o dziwo przespałam. Wpadła Mama z pomidorówką i ciastem. Zjadłam - ale będę tego żałować, bo ta pomidorówka spowoduje gazy, a może i to ciasto. Nie ma siły na sexy, może wieczorem. Leżę i niezbyt pachnę. Ogolę się wieczorkiem. Oglądam jakiś serial o kosmitach.Filip wije się w środku. Leżę tak na boku i nagle słyszę albo czuję taki "pyk". Koleżance tak wody odeszły. Ja mam jakieś gazy o tej pomidorówce. Aż na kości ogonowej je poczułam.
Kurde...od "pyk" minęło jakieś 2 s i poczułam je. Wody. Zerwałam się na nogi. Sprawdzam wkładkę i jednocześnie drę się do męża. wody mi odeszły.
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 marca 2017, 22:30
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.