Chyba zakończę prowadzenie obserwacji, to mnie przerasta. Próbuję zająć myśli czymś innym, ale udaje się tylko na chwilę. Fajnie mieć pod kontrolą co się dzieje z Twoim ciałem, ale ja zbyt bardzo biorę to do siebie i się przejmuje. Jak nie prowadziłam obserwacji byłam chyba bardziej spokojniejsza. Być może ten cykl będzie ostatnim cyklem jaki kontroluje ... 
6dpo
Jeszcze wcześnie, ale już czuję, że wrasta we mnie nerwówka. Temperatura dzisiaj taka sama jak wczoraj - nie rośnie, więc wnerw :[
Kolejny miesiąc czekania, który? Decyzję o staraniach podjęliśmy jesienią 2013 r.Boże! Ile to już czasu!!!
Może lepiej sobie nie uświadamiać...
Ale jaja 
wychodzi na to że ovu nie do końca kłamał. Wg USG owulacja dziś, pęcherzyk piękny i wielki, nic tylko pękać. A mąż oczywiście na dyżurze...
Jednocześnie dostałam skierowanie na histeroskopie na początku przyszłego cyklu. Bez znieczulenia, co nie do końca mi odpowiada bo widziałam jak to potrafi boleć, więc będę się musiała naćpać jakiegoś "głupiego jasia"... Choć ostatnio po głupim jasiu spadłam w szpitalu ze schodów, także tego...
No nic, pozdrawiam Was z mętlikiem w głowie.
Ps. zgodnie z obietnicą:
Jestem dumna z tego jak z nieśmiałego dzikusa rozwinęłam już w dorosłym życiu swoje umiejętności komunikacji interpersonalnej i tzw. small talk.
Jestem wdzięczna za moje koleżanki spoza zawodowego światka- za to że zawsze o mnie pamiętają i zawsze kierują moje myśli na zdrowe tory.
Buziaki! :*
10dc
Dziś byłam na wizycie i nie wiem czy się cieszyć, czy co bo jak na razie to chce mi się tylko płakać, jakaś taka nerwowa jestem i płaczliwa, może to przez te zastrzyki co biorę 
Ogólnie na wizycie wszystko ok
Pęcherzyki urosły w prawym jajniku mam 5 pęcherzyków a w lewym 7 i ładnie urosły mają po 18mm, 19mm a nawet 22mm. Także jest dobrze
Dziś mam wziąć ostatni raz Orgalutran i Menopur.A w środę ovitrelle na pękniecie pęcherzyka o 20.00
W czwartek mam wziąć Unidox. W piątek będzie PUNKCJA o 8 rano musimy być już w klinice, strasznie się boje tego
Robimy tylko punkcje, transfera nie będzie bo akurat jest dlugi weekend majowy teraz i lekarza nie będzie, także zamrozimy zarodki i za miesiąc po nowym cyklu mam się zgłosić do lekarza
Myślałam, że już będzie po wszystkim a tu musimy jeszcze czekać...
Trudno jak trzeba to trzeba, mam nadzieje że będzie dobrze...
Mam wyniki badań, które dziś robiłam:
Estriadol 1145
Progesteron 0,47
Nie wiem czy są dobre 
5 DPO
Żyję już majówką zdecydowanie 
I cieszę się, że temperatura dziś odbiła do góry 
13 dc
Aktualnie czytana książka: #Instaserial o Miłości. Nicole Sochacki- Wójcicka. Czyli MamaGinekolog 
Jeżeli jeszcze nie znacie Nicole, to ogromnie polecam jej bloga www.mamaginekolog.pl, Instagrama @mamaginekolog i Facebooka. Jest niesamowita
Jej posty są skarbnicą wiedzy medycznej, napisane prostym i przystępnym językiem. Można dowiedzieć się naprawdę bardzo wielu ważnych rzeczy.
Z innej beczki - mam najlepszego męża na świecie!! Ten pozytywny wariat potrafi poprawić mi humor dosłownie w 5 sekund. Wystarczy tylko jedno spojrzenie
I to jego zawsze pozytywne myślenie "Karolka, spokojnie!! Jeszcze będziemy mieli gromadkę dzieci, które po cichaczu będziemy podrzucać dziadkom pod bramę i w nogi!!"
Kocham tego wariata
dzięki jego podejściu cały ten proces starań jest dużo łatwiejszy... Jak dobrze mieć taką bratnią duszę 
I tak oto moje myśli od razu pobiegły w dobrą stronę i znowu pojawiła się iskierka nadziei...
25d.c. 4c.s.
Wcześniejsze testowanie było faktycznie głupotą - ten mój brak cierpliwości...
Dziś niestety już nie mam złudzeń bo czuję, że @ się zbliża 
Wiem, że dopóki @ brak to jeszcze nic nie jest przekreślone ale kurcze znam już dobrze to pobolewanie w podbrzuszu
pewnie sobota albo niedziela będzie początkiem kolejnego cyklu.
Noż kurcze jestem zła, tak właśnie zła a nie smutna - to chyba jakiś następny etap w tej mieszance uczuć które towarzyszą staraniom.
Wiem że 4 cykle to tak niewiele ale wrrrr no czuje złość, czemu się nie udaje???
Idę spać, prześpię to, jutro będzie lepszy dzień i może lepszy humor.
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 kwietnia 2017, 21:23
Swieta, swieta i po swietach a co za tym pobycie w pl. Bylsmy tylko tydzien i malo mi tego.... Z drugiej strony w domu jednak jakos latwiej ogarnac nasza gromadke i nie ma tyle stresu. U Kasi nie za fajnie. Od kiedy wyprowadzilam sie od Tomka jest przygaszona. Dom obcy i nie ma tej atmosfery domowej ale u Tomka jak bylsmy na kawce tez sie pusto zrobilo bo brak tam Kasi i dzieciakow. Pobyt dla dzieci byl nudny bo nie bylo tylu atrakcji co w Lubczy tam to mieli pole do popisu...Szkoda ze tak sie porobilo
Zaliczylam fryzjera, kosmetyczke i odrazu czuje sie atrakcyjńiejsza. Do tego porobilam mega zakupy. Pokupowalam sobie ubrania. Dzieciom zabawki, malowanki i ksiazki, firanke do kuchńi i materialy do szycia. Oczywiscie po powrocie zaraz sie wzielam za szycie. Uszylam dwie podszewki na poduszki, podszewke na siedziszko skrzyni na zabawki i fajna gwiazdke. Chce jeszcze uszyc chmurke, ksiezyc i duza poduche gwiazde....Wzielam sie za zeby bo po ciazach sa poniszczone okropne. Trzy juz wyleczylam. W piatek zrobie kolejnego a poten nastepne. Leczenie jest drogie wiec musze pomalutku leczyc zeby nie wydac za duzo ot 100-200 euro na miesiac. Dlugo wiec potrwa to leczenie ale najwazniejsze zeby je porobic...Christiankowi nowe mleczko bardzo sluzy. Skora duzo lepiej wyglada chocia nadal musze smariwac mascia na kortyzonie a on jest spokojnym dzidzusiem. Juz nie musze go non stop nosic. Posiedzi i pobawi sie w lezaczku czy na matce pofika, ladnie zje i pospi. Bardzo grzeczny jest i wrescie wyregulowany. Troche sie martwie tymi alergiamii jego bo to nie jest latwa sprawa ale do pobytu w klinice juz coraz blizej. Mam nadzieje ze udziela nam jakis dobrych rad jak sobie z nimi radzic ( bo przeciez nie jestem w stanie nie miec w domu kurzu, przed slncem tego nie uchronie a jakos zyc trzeba) no i jak zaczac rozszerzac diete bo przeciez do 18- ki na mleku nie moze byc... Ech ciezka sprawa a ja taka ciemna w tym jestem ze szok pomimo ze duzo o tym czytam...
Najgorszy nie jest dzień, kiedy za każdym rogiem widzę ciężarną. Najgorszy jest, gdy zza każdej ściany wyskakuje kobieta z maluszkiem w wózku i drugim w brzuszku...COMBO!
Chyba 9dc, 15 cs, 2cykl po poronieniu
W zeszłym tyg dowiedziałam się ,że moja koleżanka jest w drugiej ciąży w 8 miesiącu...Auć...Poczułam się jak bym dostała w policzek,bo dowiedziałam się o tym w swoje urodziny.Powiem Wam szczerze,że dwa dni chodziłam tak zdołowana, że ryczałam po kątach. Ale wiecie co - przeszło mi. 0.o
O dziwo chyba wszystko mi przeszło.Chęci, czas stawania na głowie by wreszcie się udało. Odpuściłam i czuję się z tym iście zaje...zacnie ;)Nie mierzę jak wariat co rano po 4tej temperatury, nie robię testów by sprawdzić kiedy się spodziewać owulacji. Może będzie, może nie...kto wie. Nie mam na to wpływu. Nie przeżywam i nie wyczekuję jak co rano, jak ten wykres będzie teraz wyglądał. Szczerze - czekam na @, wiem że jeszcze do niej daleko,ale w tym cyklu nie nastawiam się na nic. Będzie co ma być. Wszystko w rękach Boga. Amen
14 ms starań, 12 cs, 2 dc
Myślałam, że wczoraj umre. Już jedną nogą byłam w drodze na IP. Te okresy z cyklu na cykl są coraz gorsze. Miałam wrażenie jakby krew zamiast na zewnątrz wylewała się do brzucha. Jak podczas badania sonoHSG, tylko nie przez pare minut, a przez ponad 6h ciągiem. Prawie zemdlałam z bólu, wymiotowałam, traciłam świadomość, krzyczałam do męża i płakałam, a on nie miał mi jak pomóc.. Nie wiem ile jeszcze takich okresów wytrzymam zanim poddam się w tych staraniach i wrócę do antyków.
Ja wiem, że poród boli milion razy bardziej. Ale rodzi się 1 do 2-3 razy w życiu średnio. I ma to swój wielki sens. Na prawde nie wiem ile jeszcze wytrzymam.
Dzisiaj powinno już nie boleć. Ale jednak boli. Mniej i mogę w miarę funcjonować. To w miarę funkcjonować oznacza, że byłam w stanie wziąć prysznic i sama pójść sobie po cole. Jeść wciąż nie mogę bo dalej jest mi okrutnie niedobrze i gdy próbowałam zjeść sucharka to go 🤮
Jeszcze ten cykl na gonalu i muszę zrobić przerwę. Nie dam rady po prostu... chyba na prawde muszę zrobić histero-laparo. Teoretycznie podczas operacji usunięcia cp wykluczyli endometrioze, ale te moje okresy mnie przerażają. Uświadomiłam sobie wczoraj podczas jednego przebłysku świadomości, że ja bardziej niż porażki i poraz kolejny braku ciąży boję się, że znów będę musiała przechodzić przez TAKI okres...
12 dc
libido - jest
jajniki - pobolewają (oba!)
dni płodne - przyszły (pojawił się ten rozciągliwy, co w zeszłym miesiącu o mnie zapomniał)
Serduszek mamy za dużo przez to libido. Mimo padania pod koniec dnia ochota na harce nie mija. Mąż jeszcze potrafi zadbać o fajną atmosferę - zapala mi świeczki, puszcza odpowiednią muzykę. Za to ja mu w ciąg dnia wysyłam zachęcające smsy
kto powiedział, że po ślubie nie można?
Mąż zobowiązał się pić ze mną zioła ojca sorki, więc parzę podwójną dawkę. Pijemy do owulki, czyli pewnie jeszcze z dzień, dwa, może trzy.
Już nie śnią mi się takie straszne głupoty jak w poprzednich cyklach. Nie budzę się w nocy.
Obecnie mam sporo zajęć.
Kombinuję czym zająć głowę po owulacji, żeby nie świrować. Nie robić testów, bety, nie zaglądać na wykres ovu jak do pustej lodówki.
Moja siostra będzie rodzić prawdopodobnie wtedy, kiedy mi wypadnie termin @. Mam nadzieję, że emocjonalne dobrze to zniosę.
Postanowiłam, że w sobotę pójdę zbadać prolaktynę. W tygodniu nie bardzo mam możliwość. Z wynikami udam się do gina.
W maju mam babski wyjazd na weekend i ma z nami jechać moja przyjaciółka, która będzie w 6 miesiącu ciąży. Aż się boję jak to zniosę.
Tymczasem ostatnie dwa dni pracy i długi weekend. Mam zamiar nadrobić projekt nadbudowy dla wuja, bo chciałby już ruszyć z budową a ja jestem w rozsypce, aż mi głupio. W weekend nie przewiduję jakiś wypadów, bo mój NieMąż jest z lekka unieruchomiony przez te zerwane ścięgno. We wtorek jadę z nim do ortopedy, ciekawe co nam powie.
Póki co od 3 dni pobolewają mnie jajniki. Najgorzej było przedwczoraj. Dawno tak nie miałam, mam nadzieję, że bóle miną szybko.
A więc jestem tutaj.
Przerażona ale szczęśliwa.
5 tydzień ciąży. (5+0)
Wczoraj miałam pierwszą wizytę. Nie wiedziałam dokładnie na jakim etapie ciąży jestem, ponieważ w ostatnim czasie mocno rozregulował mi się cykl. Dlatego by się upewnić, że wszystko w porządku i moje dawki carbimazolu są w porządku dla dziecka wybrałam się szybko.
Gdybym wiedziała jednak, że to tak szybko to zdecydowanie poczekałabym jeszcze trochę. Wczoraj na usg ginka znalazła jedynie pęcherzyk (długo go wypatrywała, oj długo) ale póki co fasoliny nie widać. Powiedziała, że to bardzo wczesna ciąża- dopiero 5 tydzień i następna wizyta w czwartek za tydzień- 4.05 (to będzie jakoś 6t2d lub coś w ten deseń) i wtedy powinniśmy zobaczyć maleństwo. Oby!
Z jednej strony wiem, że to normalne i nie ma się co dziwić, że jeszcze nie widać dzidzi a z drugiej boje się, tak bardzo się boję. Przez cały ten tydzień będę się ciągle zastanawiać czy Maleństwo rośnie i bije mu serduszko.
Głęboko wierzę, że tak będzie i modlę się o to cały czas. 
Z pozytywów przynajmniej wiem, że to nie c. pozamaciczna a tego też się bałam.
Z objawów ciążowych mam mdłości, od dobrych kilku dni. Właściwie całe dnie, nawet wieczorami. Poza tym muszę wstawać w nocy na siusiu i ogólnie częściej korzystam no i ciągle chce mi się spać (te dwa objawy wgl pokusiły mnie o zrobienie testów, po prostu coś mnie tchnęło. Mieliśmy tak mało serduszek w marcu, dodatkowo nie wiedziałam nawet na jakim etapie jestem, że traktowałam ten cykl zupełnie na odwal, czekałam aż tylko przyjdzie @ i jak najszybciej będziemy mogli zacząć od nowa.) Wczoraj wieczorem miałam też zgagę stulecia! A ja nigdy nie miewam zgagi- miałam ją kilka razy pod koniec ciąży z Kapselkiem, ale zdecydowanie już zapomniałam jakie to upierdliwe gdy dodatkowo nienawidzisz mleka!
Ach no i rażą mnie piersi. Raz bardziej raz mniej, ale irytują. Gdy sie je przypadkowo zachaczy to potrafią zakłuć. Yh. No a poza tym zupełnie nic mi nie jest! 
Gdzieś kiedyś czytałam, że mdłości znaczą, że beta jest wysoka... Ale czy to prawda, to nie mam pojęcia?!
Zwariuję do następnego czwartku. Oficjalnie.
A małż oszalał już w niedzielę. On chyba jest już pewien, że w tegoroczne święta znowu zostaniemy rodzicami. 

Wiadomość wyedytowana przez autora 26 kwietnia 2017, 09:18
24+6
Wczoraj miałam wizytę u gina ,która w ogóle mi się nie podobała..
Lekarz znowu nie zrobił usg, wypisał mi euthyrox 50,a od dwóch miesięcy biorę 75, bo tamte nie działały. Dopiero w domu zobaczyłam receptę.
Skomentował moją wagę słowami : "Co ,święta były" ?
To moja wina że przytyłam w ciągu miesiąca 3 kg ? No może trochę i moja, bo ostatnio zabieram na zakupy słodycze, w razie gdyby spadła energia
. Trochę sprowadził mnie doktorek na ziemie, więc będę zabierać zdrowe kanapki i marchewkę
. Chciałabym przytyć w tym miesiącu max 1,5 kg ale nie wiem jak wyjdzie.
Do tej pory mam 5,5 kg na plusie .
Ogólnie nic się nie zmienia. Działamy z urządzeniem mieszkania, co pochłania sporo energii . Na razie nie dostaliśmy jeszcze kluczy ,ale zaczęliśmy wszystko kupować i zwozić w jedno miejsce,żeby móc od razu działać z remontem
. Dostaliśmy też W KOŃCU pozwolenie na budowę,ale z tym ruszymy za rok.
Dla maluszka nie mam zbyt wielu rzeczy.
Zastanawiam się ile ubranek w rozmiarze 56 kupić. My z bratem byliśmy raczej więksi, więc stawiam na to,że jeśli mały urodzi się w terminie będzie miał te 58 cm
. Wszystko kupuję na rozmiar 62. Najwyżej zrobię 3 komplety ubranek 56 . Jakby co,to się dokupi .
Jestem po wizycie. Troche mam mieszane uczucia, bo tak - z jednej strony super, bo zaczynam stymulacje jak tylko przyjdzie @ od 2dc! super!
Szacuje ze @ przyjdzie 30.04., takze od 1.05. zaczynam się kłuć Menopurem.
z drugiej - ginowi nie podoba sie w dalszym ciagu endometrium, bo jest nierówne, mam sie trzymac ścisłej diety - zero maki, nabialu, cukru, owoców.. mam też spac nie podkurczajac nóg - czyli w moim kokonie w ktorym nie spie juz 2 miesiace.. no i mam 1,5h dziennie cwiczyc.. ciekawe jak ja to zrobie, ja kanapowiec.. ech...
na usg gin patrzy i mowi, ze nie biore czopkow, ktore mam brac, bo widzi, ze jakies zrosty sie robia.. prawda, troche olałam temat czopków...
boje sie niepowodzenia... gdybym w 100% przestrzegala co mi gin zaleca, to jeszcze, ale ja nie potrafie sie zmusic do ćwiczeń.. to mleko i mąkę jakos odpuszcze, bo i tak mleko tylko do kawy uzywam i mąke to nie jakos duzo, wiec moge calkowicie na ten czas zrezygnowac z jednej kanapeczki dziennie i raz max w tygodniu naleśników, bo wiecej i tak nie uzywam mąki. Cukier, owoce... no cukier to spokojnie, z łapczywości zjadłam czasem raz na tydzien czy na dwa tygodnie jakiegos batonika, ale nie musze, wiec spoko. Owoce.. no lubie co kilka dni zjesc sobie maliny czy borówki... trzeba bedzie olać.
To tylko 2-4 tygodnie, dam rade.. Tylko tych ćwiczeń nie dam rady..
ciekawe czy bede jego pierwsza porażką? czy inne pacjentki ktore wyslal na ivf tez byly tak niepokorne, niereformowalne jak ja?
30 tydzień ciąży (29+6)
71 dni do porodu
50 dni do ciąży donoszonej
14 dni do wizyty
Wczoraj byłam na wizycie. I co? Moja szyjka jest ciągle taka jak była! Ha! Od prawie 10 tygodni jest taka sama, mogę więc chyba pokusić się o stwierdzenie, że taka jej uroda
Mimo wszystko muszę w dalszym ciągu prowadzić oszczędny tryb życia, ponieważ nasza księżniczka siedzi główką bardzo nisko i musimy zmniejszyć opór na szyjkę. Moja lekarka powiedziała, że mogę sobie podłożyć coś pod nogi łóżka, żebym miała tyłek wyżej. Że co?! Może jeszcze najlepiej powinnam stać ciągle do góry nogami? No już, już, zawijam kiecę i lecę..
Poza tym moja mama miała tak samo z siostrą. Ona to w ogóle miała schizy, bo co jakiś czas miała jakieś plamienia, a siostra siedziała tak nisko głową, że jak się urodziła to miała odciśnięte na czole i tyle główki kości mamy 
Miałam jeszcze ostatnie usg genetyczne. Moje dziecięcie jest całe i zdrowe, waży prawie 1400 g więc też w porządku, no i córcia w 100% pozostała córcią
Łożysko ok, pępowina też, przepływy w porządku, wody w normie. Następną wizytę mamy za 2 tygodnie z czego się bardzo cieszę, bo to jednak o tydzień wcześniej i będę się czuła jakoś bezpieczniej. W ogóle odkąd wkroczyłam w 30 tydzień opanował mnie taki błogi spokój, wiem, że wszystko będzie dobrze. Po prostu wiem! I znając życie moja szyjka jak trzeba będzie żeby się skróciła to ani drgnie. A niech trzyma jak najdłużej.
Plecy mi odpadają..

18 dc owulacja wyznaczona na 11 dc, 7dpo. Temperatura dopiero dzisiaj mi porządnie skoczyła do 36,89 . Ciekawe dlaczego dopiero teraz? Biorąc witaminy mam nadzieję że przedłuży mi się faza lutealna bo jak do tej pory wcale nie odczuwam że ciało pomału szykuje się do @.
30 dc
Nadal czekam na @, brzuch mnie nie boli piersi trochę wrażliwe. Czuję za to ciągnięcia w środku do dołu już drugi dzień wiem że za kilka dni zacznę nowy cykl, dzisiaj mam wizytę zobaczę co dalej
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.