5 DC
Co za dzień !!!
Zostałam okradziona... Byliśmy wczoraj na imprezie i została mi skradziona torebka, dziś rano zapukała mi do drzwi policja ,że torebka się znalazła. Ucieszona poszłam iiii ? okazało się że wyczyścili mi cały portfel a torebkę znaleziono w jednym z miejskich śmietników.
Ktoś w najlepsze bawi się za moje pieniądze kiedy ja nie mam za co wyżywić dziecka
coś okropnego. I te składanie zeznań- brrrrr !
Nie mam ochoty na nic, czuję się jakbym straciła coś na prawdę cennego, nigdy w życiu nie zostałam okradziona a to była dość spora gotówka. Boże czuję sie okropnie !
7.05.2017
20 dzien cyklu
Dzisiaj troszke nudnawo.
Samochód nam sie zepsul.
Cieknie plyn hamulcowy...Niedziela w domu.
A ja nie lubie leniuchowac...
Pogoda jest brzydka padal deszcz...
Znowu mnie kluje podbrzusze.
A jak u was? 
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 maja 2017, 14:34
11 dc
Jakoś nie nastawiam się na ten cykl, myślę że już jest za późno, jestem po kuracji clo żeby wywołać owu, we wtorek idę do lekarza i zobaczymy co mi powie.
Dawno nie pisałam, bo nie ma co. Mialam ładny, delikatny okres po duphastonie, potem minęło 13 dni i pojawił się kolejny okres. Wiec w sobotę zaczęłam nowy cykl, no i zobaczymy co z tego wyniknie, nie nastawiam się i raczej olewam ten cykl. Nie ma się co spinac.
10 maja
23 dzien cyklu
Nie chce mi sie nic:)
Moja sasiadka jest w ciazy i jej siostra tez...
Ach dola mozna zlapac.
Dzisiaj chwile relaksu pojedziemy na zakupy.
Bede w Rossmanie to kupie test ciazowy...




Ale nie wytrzymam bede testowac. Moze poczekam...
A jak u was?Ktora testuje ze mna???
26 d.c, 7 d.p.o
Witam wszystkie Panie wczesnym, niedzielnym wieczorem.
Czuję, że jednak nie do końca będzie tak jak mówiłam. Im bliżej końca cyklu, tym bardziej jakaś iskierka w głowie się świeci. Mała szczypta nadziei, że może to już? Może to ten cykl?
Mimo wszystko, staram się trzymać myśli na tyle głowy i podchodzić do tego na luzie.
Oczywiście nie jest łatwo ze względu na to, ze mam strasznie wzdęty brzuch, czuje się jak boja. Ale o tym, że mogę jeść nieograniczone ilości jedzenia, to już wiecie z poprzednich postów. Przyglądałam się obecnemu cyklowi i porównywałam go do poprzedniego. Temperaturę w tym cyklu mam niższą ogólnie, ale tfu tfu (żeby nie zapeszyć) jakoś w miarę póki co mi się trzyma. Małpiszona przewiduję na .. w sumie to nie wiem. Różnie to u mnie bywa, ale mniej więcej 28-32 dzień cyklu, ovu przewiduję na 33. Zobaczymy jak to będzie. Tymczasem miałam iść malować włosy, ale chyba jednak sobie odpuszczę, nie chce mi się. Za to chętnie wezmę ciepłą kąpiel. Z ciekawości zapytam kobietki, które już mają swoje pociechy, jakie nietypowe objawy miałyście na początku ciąży? Życzę wszystkim miłej niedzieli i lekkiego poniedziałku 
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 maja 2017, 17:44
Dziennik pokładowy:
212 dc, 31 tydzień
Wybaczcie mi, że coś niemrawo się udzielam, no ale... życie! W dalszym ciągu poduszka staje się moim najlepszym przyjacielem, pogoda też jakoś super nie nastraja do aktywnego spędzania czasu no i zawsze jest jakieś miejsce, w które trzeba pojechać (pod tym względem naprawdę ciężko już odbija mi się fakt mieszkania na rodzinnej wsi). Mąż pojechał niedawno na delegację, tym razem beze mnie, także mam wreszcie chwilę pobyć sama z własnymi myślami... trza korzystać, póki za rąbek od spódnicy nie ciągnie mnie mój mały klon i nie woła "jeść!".
Trójka z przodu w tygodniowym rankingu ciąży dość przyspiesza niektóre decyzje. W końcu wypełzliśmy na spotkanie ze szpitalami! Padło na dwa w moim mieście. Pierwszy wygrywa przede wszystkim atmosferą. Dużo młodych, uśmięchniętych ludzi. Pani, chyba pielęgniarka, która pokazywała nam salę porodową, odpowiadała na wszystkie nasze pytania z cierpliwością i miłym nastawieniem. Sale są pojedyncze, przystosowane do rooming-in i każda z osobną łazienką. Zresztą - szpital ten wygrał w ankiecie, jaką zapuściłam na fejsie, i to dość sporą przewagą, jeśli chodzi o wybory bydgoskich ciężarnych w ostatnich miesiącach. Ma opinię dobrego na miejsca na poród, gdy nie wchodzą w grę żadne komplikacje i chce się rodzić jak najbardziej naturalnie. W przypadku komplikacji - polecany był drugi szpital. Zresztą dokładnie ten sam, do którego trafiłam z drugim plamieniem na IP. Tutaj atmosfera już mocno szpitalna, rzekłabym, że przytłaczająca. Położna, która pokazała nam salę porodową, wyglądem przypominającą sklep mięsny raczej, recytowała z pamięci i waliła zdaniami niczym kałasznikowem, normalnie miała wypisane "ordnung!" na twarzy. Mam jednak świadomość, że wrażenie to nie wszystko - liczy się przecież opieka medyczna. Mimo wszystko oczyma wyobraźni widzę się w pierwszym szpitalu, i o ile Miśka nie wykręci numeru i nie zrobi fikołka z dnia na dzień, a ja nie dostanę zalecenia cięcia cesarskiego, to raczej wybierzemy się tam.
Z innych około-szpitalno-lekarskich spraw, czeka mnie jeszcze umówienie się na ostatnią wizytę u endo, badanka, ustawienie do ginekologa, wybór położnej środowiskowej (co nie jest sprawą łatwą, gdy na Twojej wiosce jest jedna położna, która robiła Ci też kurs przedmałżeński i po tym wydarzeniu wiesz, że nie aktualizowała wiedzy przez 20 lat), a także... umówienie do dermatologa. Kurna, znowu sprawa, którą zaniedbałam, ale na samym początku ciąży na kolanie wyskoczył mi jakiś kurzaj, który ostatnio urósł. Sama nie wiem, czemu wcześniej tego nie skontrolowałam. No ale nic - lepiej późno niż później. Wszystko muszę jakoś w miarę dobrze rozłożyć w czasie, biorąc pod uwagę dojazd, dyspozycyjność auta, moje sześciogodzinne okienko normalnego życia, kolejność wizyt itp. W dalszym ciągu bawi mnie, jak ktoś mi mówi, że się pewnie świetnie bawię na tym L4 mając tyle wolnego czasu. Mam wrażenie, że więcej logistyki mam w planowaniu wizyt u lekarza i wyprawki, niż w mojej korpo-karierze.
A, wyprawka! Moje pościelowe cosie dotarły. Przebieram nogami na myśl o najbliższej wypłacie, bo strzelę ostatnie zamówienie, związane głównie z artykułami higienicznymi na poród i połóg, dzidziową apteczką i kilkoma gadżetami. Potem jeszcze tylko szybka wyprawa do ikei po wanienkę i capnięcie jakiegoś przewijaka z OLX - i jesteśmy all done! To będzie już w zasadzie koniec wyzwań w tej dziedzinie, poza małym szczegółem, że... nie mamy gdzie tego przechowywać. Młokosami-studenciakami z mężem nie jesteśmy już od dawien dawna, ale niestety odkąd pamiętam to żyjemy niczym w akademiku. Wraz z wstawieniem jakiejś komody dla Miśki, którą też trzeba będzie nabyć, będziemy musieli się chyba pozbyć biurka i regału z naszego pokoiku. No cóż... dziecko przynajmniej nie będzie miało styczności z kompem we własnej sypialni, czyli wszystko po Bożemu.
W sumie... mogłabym Wam popisać jeszcze o moich porodowych obawach. A trochę ich mam. Ale chyba zostawię to sobie na następny wpis. Buziak!
Edit, prawie że północ
No żesz ja pierrrrdolę.
Przepraszam.
Witamy na pokładzie nowego kolegę.
O ile dobrze się zdiagnozowałam przy pomocy latarki i lusterka oraz multum obrzydliwych zdjęć w googlu, to chyba dobrze rozpoznałam gościa.
Nazywa się Hemoroid Stefan.
Szczerze... mam ochotę sobie palnąć w łeb.
Mam już multum myśli w głowie co do obaw, które chciałam tu wpisać, ale to już nie obawy - coś czuję, że poród i połóg będą po prostu pyyyszne. Mhhhm.
Kurwa mać.
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 maja 2017, 23:36
No i można już powiedzieć, że weekend minął
u mnie nawet fajnie było
Wczoraj pojechaliśmy pokibicować znajomym , którzy brali udział w triathlonie. A wieczorkiem ja projekt robiłam, a mój grał w konsole. Dzisiaj też na spokojnie. Dobrze, że weekendy mam wolne od pracy 
Powoli mentalnie przygotowuje się na przyjście @. Jakoś nie chce się nakręcać, że się nam w tym cyklu udało
No nic w tym tygodniu wszystko się wyjaśni. Póki co bóle i skurcze w podbrzuszu i pachwinie nie ustąpiły, wieczorami jak już w łóżku leżę mam dreszcze, no i ta senność. W sumie mogą to być objawy wczesnej ciąży ale również zbliżającej się @.
Od następnego cyklu biorę się za siebie. Dieta, treningi z Chodakowska ( hihihi) i to co najbardziej lubie- bieganie
)). Trzeba w końcu zadbać o formę i figurę na lato
. Bo troszkę mi się przybrało na wadze i nie czuje się z tym dobrze buuuu
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 maja 2017, 18:18
15dc. Kariotyp P. prawidłowy.Uff... Kilka dni temu kolejne strzelanko. Tym razem SCD. Orientujecie się czy przy SCD robią z automatu morfologię? Ja mam złamanego palucha. Tenis i pływanie odpadają na najbliższych 5 tygodni. Wściekam się, bo ostatnio przytyłam.
25 dc
Aktualnie czytana książka: "Wybawiciel" Jo Nesbø.
Kolejny pokręcony cykl. Tym razem jednak jestem pełna pokory i przyjmuję wszystko tak jak jest. Niech się dzieje wola nieba!!
Dzisiaj wróciliśmy z Poznania, z 3 urodzin chrześniaka mojego M. Było jak zwykle super, nie obyło się jednak bez łezki w oku. Cały dom dzieci, wesoło biegających... I ta okropna myśl, że i naszego urwisa tam wśród nich brakuje. Była jeszcze taka sytuacja, kiedy mały, jak to 3-latek biegał za moim mężem i krzyczał "tato, tato". Zabolało. Nie tylko mnie, łezka zakręciła się też w oku mojemu mężowi. Tym bardziej, że strasznie mocno kocha swojego chrześniaka i zawsze powtarza, że takiego synka by chciał 
Powiało trochę smutkiem, a wcale nie chciałam, żeby tak to zabrzmiało. Myślę, że to wszystko to tylko dowód na to, że naprawdę jesteśmy gotowi by zostać rodzicami i pragniemy tego najmocniej na świecie.
Jeszcze będzie pięknie, nie ma innej opcji 
Dziś będąc na działce z rodzinka i znalazłam czterolistna koniczynkę mąż nawet dwie może wkoncu szczęście się do nas uśmiechnie;)
W przyszłym tygodniu będziemy mieć elektrykę robiona w domku i jeszcze muszę wycenić kuchnię dzieje się szybko wszystko w przyszłym roku pewnie przeprowadzka;)
To już końcówka. Dziś skończyłam 38 tydzień. 10 do szpitala, 11 cięcie.
W domu w zasadzie wszystko gotowe, na pewno nasza sypialnia z miejscem dla maluszka. Z mężem ogarnęliśmy też domowe sprzątanie, ale jeszcze coś tam trzeba wynieść, coś schować.
Nie będę stękać, jak mi ciężko się ruszać, jak nocami cierpię na bezsenność.
Boję się tego pobytu w szpitalu, żeby cesarka poszła sprawnie, żebym szybko dochodziła do siebie, a najważniejsze, żeby synek był zdrowy.
Mąż od środy będzie na urlopie, po moim powrocie ma wziąć zwolnienie na opiekę nade mną. On też jest tym wszystkim przejęty. Córka czeka na braciszka, jak na św Mikołaja, a jednocześnie widzę, że ma trochę obaw, ostatnio powiedziała, że jeszcze 3 dni ma mamę tylko dla siebie. Dużo z nią rozmawiam, dużo czasu poświęcam i tłumaczę, że noworodek jest całkiem nieporadny i potrzebuje najwięcej opieki, że ona też dostała ode mnie maksimum troski, więc żeby było sprawiedliwie, to braciszek też musi dostać tyle samo. Powiedziałam, że liczę na nią, że będzie mi towarzyszyć i pomagać (garnie się do tego), że na pewno będzie mi łatwiej mając taką dużą córeczkę, która będzie mogła chwilkę maluszka popilnować, albo coś przynieść. Chcę by czuła się ważna, no i mąż też częściej wychodzi z nią na rower, na rolki. Teraz zbliża się koniec roku szkolnego, choć córka jest samodzielna i bardzo dobrze się uczy, to jednak ja sprawuję nad tym pieczę, zaglądam do zeszytów, sprawdzam, jak odrobiła lekcje. Ten obowiązek musi przejąć tata.
Na świat ma przyjść drugie dziecko, a ja się martwię o pierwsze... ehh... No, ale to moje kochane szczęście, moja duma, nie chcę by odczuła to negatywnie, jak ja po urodzeniu się brata. Mama nie miała dla mnie czasu, a tata po pracy nie zajął się mną, w ogóle mało ze mną rozmawiali, jak to będzie, jak pojawi się brat. Byłam bardzo zazdrosna, ale dawałam sobie radę, bo byłam samodzielnym dzieckiem. Tylko ciągle, nawet po 30 latach mam żal do rodziców. Chciałabym, aby w mojej rodzinie było inaczej.
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 maja 2017, 23:44
..
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 lipca 2019, 13:06
Zrobiłam długi wpis i się zepsuło i nie ma więc tylko podsumuję - syn zaczyna mówić, opowiada gestem i słowem co widzi na obrazku w książce, nadal siedzi w domu bo oskrzela nadal zawalone, ja zastanawiam się nad zmianą zawodu chociaż swój uwielbiam, nadal nie chcę więcej dzieci, w ramach zajęć w czasie wolnym przeszkolilam się z obsługi defibrylatora i z resuscytacji.
Psiaka musiałam uśpić i już wiem jak to jest, jak ktos odchodzi na tamten swiat- straszne. Do tej pory nie mogę o tym myśleć, ale obiecałam mu, że jeszcze się zobaczymy. Skoro ludzie wierzą w boga to ja mogę wierzyć, że jeszcze się spotkam z moim sznaucerem i że położy swoją głowę na moich kolanach i będę go drapac po tej jego wiecznie uflutanej brodzie. Sleep tight Brysiu 😘🌈😢
Dzięki dziewczyny za kciuki!
Kubeczek znalazłam. Nie miałam jałowego ale na badanie ogólne moczu taki wystarczy.
Badania zrobione, czekam jeszcze na wyniki estradiolu i progesteronu. Mam nadzieje ze jutro będę w ciągu dnia..
Napisałam do gina czy mogę jutro jeszcze wpaść na usg bo mam mętlik w głowie. Także idę jutro na 8:30, zobaczymy co urosło sensownego i porozmawiam czy rezygnować z tego cyklu czy próbujemy.
Wieczorem niemal zapomniałam o zastrzyku z Pregnylu. Dobrze ze miałam budzik nastawiony. Szkoda ze tylko 5 minut przed czasem bo zanim wszystko przygotowałam, to spóźniłam się 10-15 minut ze zrobieniem zastrzyku.. nie wiem czy dobrze zrobiłam, nic nie bolało, a myślałam ze w mięsień to boli 
No trudno, mam nadzieje ze dobrze zrobiłam i zadziała odpowiednio..
Dawno nie pisałam, bo nie ma co. Mialam ładny, delikatny okres po duphastonie, potem minęło 13 dni i pojawił się kolejny okres. Wiec w sobotę zaczęłam nowy cykl, no i zobaczymy co z tego wyniknie, nie nastawiam się i raczej olewam ten cykl. Nie ma się co spinac.
24 dc
12 dpo
Normalnie do tej pory zrobiłabym pewnie ze dwa sikańce zwieńczone negatywną betą, ale w tym cyklu już chyba w końcu poszłam po rozum do głowy.
Dalej czekam z zaciekawieniem na rozwój sytuacji, ale bez tej niecierpliwości i problemami z koncentracją na codziennych czynnościach.
W weekend dychłam sobie troszkę. Namówiłam męża na kino, ochoczo się zgodził. W sobotę jedliśmy też pizze, potem przez całą niedzielę było mi niedobrze, bo mój układ pokarmowy odwykł od takiego jedzenia. W konsekwencji spędziłam leniwą niedzielę, w łóżku, z książką. Tak jak lubię. Naładowałam baterie, jeden dzień leniuchowania dał mi kopa 
Od czasu do czasu mam bóle podbrzusza. Krótkie. Zaboli i mija.
Piersi też. Zabolą przez chwilkę, ból mija. W zeszłym cyklu podbrzusze i piersi bolały mnie okropnie 7 dni przed @.
Od 3 dni mam wzmożone wydzielanie śliny. Nie chcę się nakręcać, ale ostatnio był to u mnie pierwszy objaw ciąży. Większość kobiet w mojej rodzinie nie wymiotowała w ciąży.
Budzę się w nocy do wc.
Śnią mi się głupoty dalej. Ciągle to samo - że nie mam już męża, a na bal sylwestrowy muszę iść sama.A może te sny interpretuje się na odwrót? Bo układa nam się super.
Czas brać się do pracy. Dziś pracuję z domu, więc trzeba się zdyscyplinować 
Dzisiaj wizyta u ginekologa, mam nadzieję że nic złego się nie dzieje. Jestem troche zdenerwowana. A może przez berwy pobolewa mnie bruch. Ps. S yjka wysoko, śluz lepki ze zbitkami śluzu kremowego
Sex problem...??
Na prawdę kilkanaście miesięcy temu nigdy bym się tego nie spodziewała. Czy będzie jeszcze kolorowo?
--> Mamy problem
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.