21 dc
Dokładnie rok temu, 18 maja 2016 miałam pierwszą wizytę u lekarza. Pamiętam jak szłam na nią pełna nadziei. Wyszłam pełna obaw, jest zarodek 3mm, ale nie ma jeszcze akcji serca. To nic, jeszcze przecież może być...nie wiedziałam wtedy jeszcze, jak długa droga nas czeka, ile przepłakanych nocy przede mną. 2 tygodnie później dostałam skierowanie na zabieg...
Póki co odpuściłam, czekamy na czerwiec i wizytę u genetyka. Gdybym nie sprawdziła, nawet nie wiedziałabym który dziś dzień cyklu. Nie liczę, nie obserwuję.
Końcem kwietnia byłam na kontrolnym USG po zabiegu. Macica ok, wszystko ładnie się oczyściło, jajniki super, szyjka też ładna.
Biorę teraz tylko Femibion Natal 1, po @ wracam do Acardu.
Ciąża rozpoczęta 18 kwietnia 2017
Noszę pod sercem cud ♡♡♡ rośnij zdrowo kruszynko ♡♡♡
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 maja 2017, 15:35
26 DZIEŃ OSTATNIEGO CYKLU Z 3-CYKLOWEJ PRZERWY PRZED 2 STYMULACJĄ
@ idzie... Czuję to. Mam doła. Dzisiaj przyszły pierwsze plamienia, a wraz z nimi totalnie siadł mi humor. Myślałam, że nauczyłam się już sobie z nimi radzić. Myliłam się.
Jutro jedziemy do kliniki sprawdzić, czy wszystkie pęcherzyki popękały, czy nie potworzyły się torbiele i od przyszłego tygodnia możemy ruszać ze stymulacją. M. się cieszy, że w końcu na powrót coś się dzieje i nie może zrozumieć mojego nagłego zniechęcenia. A ja cieszyłam się na ten moment dopóki był w miarę odległy. Teraz jednak, gdy wiem, że kolejna stymulacja zacznie się lada moment - wróciły wszystkie złe wspomnienia. Potworny stres przy zastrzykach, chwilami duży ból, gdy stymulacja się przedłużała i zaczynało brakować miejsc, które jeszcze nie były kłute, więc waliło się prosto w zrosty... Bezsenne noce, bo serce po hormonach w strzykawce/sterydach czy innych pieroństwach chciało mi wyskoczyć z klatki piersiowej. Paniczny strach przed narkozą i punkcją... Nie wiem czy mam siłę znowu to przerabiać
Z drugiej strony wiem, że muszę....... Muszę być silna.... Eh.
Dzisiejszy dzien byl przepiekny jesli chodzi o pogode
takie sloneczko i lekki wiaterek moglby by byc przez cale lato 
Od rana praktycznie bylismy caly czas na dworzu
babcia kosila trawe, Tomus sie bawil a mama zajela sie obcinaniem trawy. A tatus jak przyjechal to obcinal zywoplot. Slonce tak grzalo ze jak przyszlismy juz do domu to kazdy mogl zobaczyc jak sie opalil
Tomusiowi mocno uszka sie opalily.
Gdy Tomus sie obudzil to bylismy jeszcze chwile na dworzu a potem pojechalismy do lidla na male zakupy i moja zachcianke czyli - woda z cytryna i limetka
dodalam sobie jeszcze borowki.


Pl
16 DC
Jaki to ból w sercu kiedy masz dni płodne,a nie możesz się starać... jajniki aż wrzą z bólu, ten ból choć nieznośny to przyjemny , bo wiesz że to TEN dzień , dzień w którym możesz wydać na świat nowe życie, to małe dzieciątko 
Mąż w pracy na nocnej zmianie , a ja smęcę wam tu jak mi źle i niedobrze 
Dziś M robil badania , zrobil komplet hormonów - wyniki mogą być już jutro, czekamy z niecierpliwością. Dodatkowo M dostał skierowanie na badanie USG do urologa od lekarza rodzinnego, a co za tym się wiąże musiał wykonać też komplet badań niezbędnych do przeprowadzenia wizyty czyli morfologię , TSH, OB i mocz. Na te wyniki musimy poczekać do poniedziałku... Już w czwartek będziemy starać się dostać do urologa , oby się udało trzymajcie kciuki
Idę sobie przytulić moją owulację i kładziemy się spać 
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 maja 2017, 00:12
4dc, 16cs, 3cpp
Idę dziś na badania krwi. Mam nadzieję,że wyniki będę miała przed 29.05 i będę mogła je przedstawić swojej Pani dr. Zamierzam dziś zbadać:
-przeciwciała antykardiolipinowe IgG i IgM
-antykoagulant tocznia
-ANA1, ANA2, ANA3
-ewentualnie TSH
-komórki NK
Co do tych ostatnich - nie wiem gdzie je zrobić, bo w 2ch punktach powiedzieli mi,że nie wykonują takich badań.A przypadkiem znalazłam ciekawą w internecie informację o tych komórkach NK - "w późniejszej ciąży:serduszko dziecka może bić zbyt wolno, pęcherzyk ciążowy może być nieregularnego kształtu, być zbyt mały do wieku ciążowego". Czytając ten opis czułam,że chyba trafiliśmy w 10tkę...Tylko pytanie gdzie i za ile wykonać to badanie...
12 DPO
Jutro dzień @.
Przyszła pełną parą.... wątpliwości już nie mam.
Martwi nie tylko, że cykl z 30 na 25 dni się skorocil. Co jeśli teraz pół roku będą za krótkie znowu?
Umawiam chyba gina na konsultacje, bo się autentycznie martwię.
Ciąża rozpoczęta 14 kwietnia 2017
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 maja 2017, 08:40
5tc (4t1d)
Dziś dołączyłam do grona Szczęśliwych Mam 
Nie mogę w to jeszcze uwierzyć, mam w głowie taki natłok myśli, nie wiem od czego zacząć 
Przede wszystkim zacznijmy od tego, że ten cykl był mocno suplementowany, ale nie liczyłam, że od razu przyniesie to taki efekt! Uważam, że za moją ciążę jest odpowiedzialna witamina D3 oraz modlitwa do św. Stanisława Papczyńskiego
Może to głupie, ale co wieczór prosiłam go o pomoc. Dzięki witaminie D czułam się przez cały miesiąc bardzo wypoczęta, miałam więcej energii. Być może w toku 2-letnich badań nie zbadałam tego najważniejszego - czy mam niedobór witaminy D? Od miesiąca przyjmuję wit. D3 Forte 2000 i oczywiście już od kilku miesięcy Euthyrox 50.
Okres spóźniał się już 6ty dzień, więc zrobiłam test dziś rano. Od razu pokazały się dwie piękne kreseczki
Poczekałam, aż mój Mąż się obudzi i po porannym buziaku pokazałam mu test i powiedziałam, że zostanie tatą

Muszę teraz wszystko dokładnie przemyśleć i po kolei zrobić betę oraz TSH, potem endokrynolog i ginekolog... Czeka mnie piękne 9 miesięcy z moją wyczekaną, wymarzoną, wymodloną Fasolką :*

Wiadomość wyedytowana przez autora 30 maja 2017, 08:49
7dc
Okres rozkręcił się na nowo. Wczorajsze plamienia wieczorem przerodziły się w lekkie krwawienie i tak sobie trwają do teraz. Ale to nic, bo powoli zbliżają się najlepsze dni cyklu. Dni, które dają nadzieję, jedyne podczas których jest błogo, a ja nie myślę tylko o jednej rzeczy - dziecku.
Z nowinek - byłam wczoraj na usg tarczycy. Lekarz wykonujący badanie potwierdził Hashimoto. Od ponad tygodnia nie jem glutenu, co jest dla mnie ogromnym wyczynem. Kiedy już urodzę dziecko, to z radości chyba będę się nim nacierała. Tak, o.
Jutro badanie nasienia. Straaaasznie się boję wyników...
19.05/2017R. 27Tydzień 6 Dni ciąży 
Ciąża rozwija się prawidłowo , tętno prawidłowe, ilość płynu owodniowego prawidłowa, łożysko na tylnej ścianie , szyjka ładnie trzyma ♥♥♥


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 maja 2017, 22:56
mam strasznego dzis dola..... 0,5 kg do przodu na wadze w ciagu jednego dnia, a tydzien na te 0,5 kg pracowalam. .... czuje sie gruba, niedowartosciowana, ledwo sie mieszcze w ubrania z zeszlego roku z tego okresu, ewidentnie przyciasne. a najlepsze jest to, ze musze dzis poprowadzic szkolenie dla 20 osob...
jak zyc?
najgorsze jest to, ze staranie sie o dziecko i chudniecie nie idzie w parze, wiec staram sie ine podejmowac zbyt nadgorliwej diety i cwiczen.... jak upiec dwie pieczenie na jednym ogniu? nie chce aby ogranizm mi sie zablokowal, a schudnac tez musze. 75kg przy 168cm wzrostu = nadwaga
jest mi zle!
kupilam dwumiejscowy po przecinku termometr owulacyjny. po @ zaczynam powanie sie ierzyc (oby przyszedl szybko poczta).
8t5d
Obiecałam,że w kolejnym wpisie cofnę się do tego co było przed.
Starania zaczęliśmy 2 lata po Ślubie, tak jak sobie założyliśmy (najpierw zajmujemy się tematem własnego mieszkania i jego urządzeniem). No i tyle nam to zajęło.
Do tej pory wszystkie nasze działania starannie planowaliśmy i krok po kroku realizowaliśmy.Myślałam więc, że z dzieckiem też raz dwa się uwiniemy...A tu minął miesiąc, drugi, trzeci i nic...Nie pomagało staranne mierzenie cykli i fakt,że cykle te miałam super regularne. Przed Nowym Rokiem postanowiłam sobie,że pójdę do ginekologa i sprawdzę,czy z hormonami wszystko gra. Tak też zrobiłam, hormony okazały się być w normie, cytologia ok.Lekarz radził,żeby mąż zbadał sobie nasienie. Wiedziałam,że ciężko będzie Go do tego przekonać,ale byłam bardzo zdeterminowana.Kiedy już oswajał się z myślą,że pójdzie to okazało się, że nie musi;)
Uczucia, jakie mi towarzyszyły przez ten miesiące są nie do opisania...zrozumieją tylko te dziewczyny,które starają się dłuższy czas.Najpierw nadzieja, potem poczucie że jest ze mną coś nie tak, że jestem wybrakowana, później obwinianie partnera...A najgorsze były rady osób z otoczenia: nie myśl o tym,za bardzo się nakręcasz. A ja naprawdę starałam się odpuścić,przestałam już nawet mierzyć temperaturę i wmawiałam sobie,że jestem ponad to...Ale jak tylko zbliżał się czas owulacji już szalałam.Potem wmawianie sobie objawów wczesnej ciąży,na końcu znajomy ból brzucha i okres. I tak cykl po cyklu.
Ten magiczny ósmy cykl był zupełnie inny. Po pierwsze jakoś 2 dni po owulacji byłam u ginekologa prosząc o monitoring cyklu.Lekarz orzekł,że nie widzi śladów owulacji i najprawdopodobniej ten cykl był bezowulacyjny,na potwierdzenie, pod koniec cyklu miałam zbadać progesteron, co miało rozwiązać zagadkę, czy do jajeczkowania doszło czy nie.Do badania nie doszło,bo dzień później zaczęła mi się pojawiać wysypka, najpierw brzuch potem rece, nogi, nawet skóra głowy na końcu(tylko twarz pozostała czysta). Pierwsza diagnoza-ospa(miałam już 2! razy w życiu),dostałam L4 na 2 tygodnie i receptę na Heviran. Spać nie mogłam po nocach,tak mnie wszystko swędziało,a grudki zaczęły się zamieniać w jakieś czerwone plamy.W ciągu tygodnia 2 razy byłam u dermatologa. Okazało się,że to łupież różowy. Kiedyś już przechodziłam przez tą chorobę,ale wtedy zupełnie inaczej, na pewno lżej(nie byłam wtedy nawet na l4,bo blade plamki miałam tylko na brzuchu,rekach i nogach). Teraz obsypywało mnie przed bite dwa tygodnie,zaczęło przechodzić po lekach,maściach i chyba czas zrobił swoje. Zaznaczę, że minęło 6 tygodni,a mi nadal zostały blade ślady na rękach i nogach. No więc,chyba same rozumiecie,że byłam tak zajęta tą wysypką,że zupełnie zapomniałam o cyklu(zwłaszcza,że miał być bezowulacyjny). Chyba ta wysypka (a raczej myślenie o niej) paradoksalnie mi pomogła,bo udało się!!!
Miałam sen, że tulę do piersi swoje dziecko,nie widziałam buzi,ale czułam ogromną miłość do tego dziecka. Rano coś mnie tknęło i zrobiłam ostatni test ciążowy jaki miałam w szafce, zrobiłam,poszłam się myć,bez większych nadziei. Kiedy już miałam wychodzić z łazienki,zerknęłam na test i stanęłam jak wryta.Po 7 miesiącach pierwszy raz zobaczyłam 2 kreski!!!A do terminu miesiączki miałam jeszcze ok 4 dni.Na początku byłam przerażona,bo brałam antybiotyk i maści na tą nieszczęsną wysypkę i bałam się że mogłam jakoś zaszkodzić. Dzwoniłam do mojej pani dermatolog,ta kazała mi odstawić leki i uspokoiła,że wzięłam tylko 3 dawki,a poza tym jest to tak wczesna ciąża że nie zaszkodzę tym dziecku(ginekolog później potwierdził). Dzwoniłam do mojego K. (był w pracy) rycząc Mu do słuchawki,że się boję. A później poszłam na święconkę z Mamą(była to Wielka Sobota), kupiłam po drodze 3 testy.Pokazałam Mamie ten pozytywny,cieszyła się ogromnie. Od pierwszego dnia bałam się okropnie,żeby nie poronić. teraz jestem spokojniejsza, mimo że ryzyko cały czas jest, to po tym jak zobaczyłam mojego dzidziusia i usłyszałam jak pięknie bije MU/JEJ serduszko jestem jakoś spokojniejsza.
Aha, termin mam na 24 grudnia (czyżby jakiś znak?)
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 maja 2017, 10:33
1 czerwca umowilam sie do gina.
chce ponowic wszelkie badania.
rozmawialm tez z mezem. jest otwarty na badania u siebie tez. musze sie dowiedziec od gina co w ogole mamy robic. totalnie sie nie znam na tym.
Wychodzimy z zalozenia, ze skoro nie udalo sie od sierpnia zeszlego roku, to sprawdzmy czy aby na pewno jestesmy zdrowi. jesli cos jest nie tak lepiej reagowac szybko i sie leczyc... nie mamy juz 20-tu lat. w tym roku 33 wskoczy nam obojgu na kark...
boje sie, ale trzeba sie zmierzyc z demonami......
jakis dzien przemyslen dzisiaj mam.... hormony ewidentnie daja mi popalic w tym miesiacu
Nie no, te immunoglobuliny odpadają. Są za drogie. Poza tym, zanim cokolwiek zrobię, muszę znać wyniki histeroskopii, może jednak z endometrium coś się porobiło. Poza tym, jestem jeszcze przed konsultacją z doc Paśnikiem. Może jednak nie będzie chciał szczepić. Ja wiem, wyniki nie są rewelacyjne, ale z drugiej strony ja nie mam poronień/cb, więc może jednak szczepienia nie. Oby nie.
51 dc no wkurzyc się można ...temperatura wysoko raczej na nic nie liczyłam ale test zrobiłam dla spokoju aby w weekend można spokojnie podrinkowac ,choć cios jest, zawsze tli nadzieja ze może jednak się udało
jakoś w głowie mi siedzi ze zaczęło się przekwitanie , może i tak ale dam sobie czas do końca roku po odpuszczam i nie chce słyszeć o staraniach , temperaturach i stesie z tym związanym .
Szloch tez był mój A pyta o co chodzi a ja nie mam ochoty z nim rozmawiać bo co chłop może rozumieć i pomoc NIC.
Odebrałam część pomnika Wiki tz witraż z pięknym dzieciatkiem w dłoniach leżącym. .. w przyszlym tyg zamówimy resztę na 6 mc będzie miała prezent.
Moja kochana córeczka ❤ tęsknię za Tobą moja malutka dziewczynka
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 maja 2017, 12:45
Właśnie dowiedziałam się, że osoba, która kiedyś była dla mnie jedną z bliższych, która niewyobrażalnie mnie zraniła, jest w ciąży. Nie wiem co ze mną nie tak. Cała się trzęsę ze złości, smutku i zazdrości. Trzęsę się, mam ochotę wyć. Nie wiem co ze sobą zrobić. Taki piątek.
Odebrałam wyniki na helikobaktera i mam to cholerstwo 
Byłam też na rozmowie o prace w podstawówce. Pani dyrektor na samo wejście powiedziała, że ma dużo ofert i może sobie w nich przebierać. Okazało się, że nie przeczytała mojego cv, bo wmawiała mi, że mam dopiero 1,5 roku doświadczenia. Jak jej zwróciłam uwagę, że lat doświadczenia mam 10 i że wszystko jest w cv, to spochmurniała i zakończyła rozmowę. Chyba nie dostane tej roboty 
I po badaniach prenatalnych, trzecich, ostatnich:)
Dzięki Bogu i Matce Najświętszej wszystko jest w porządku:) Podczas tego badania sprawdzane były przepływy, tzn., czy dziecko otrzymuje odpowiednio tyle tlenu, ile potrzebuje, czy dociera on do najważniejszych jego organów.
Mały będzie kudłaty:D i rośnie jak na drożdżach. Waży już około 1770 g (czyli troszkę ponad przeciętną), a do porodu powinien ważyć około 3300 - 3900 g.
W końcu widzieliśmy jajeczka;D Nie da się już wykluczyć, że może może do porodu płeć się zmieni;P
Jego jąderka zeszły już do moszny, także wszystko jest jak najbardziej prawidłowe.
Mam nadzieję, że już tak zostanie, że Malutki będzie zdrowy, a my - jego rodzice- wraz z nim:)
Coraz częściej i na dłużej napina mi się brzuch i mocno twardnieje. Mam wtedy wrażenie, że Malutki chce wyjść mi przez brzuch. Lekarz każe dużo odpoczywać i nie szaleć, a ja znowu boję się, że przez te wylegiwanie się nie będę miała siły podczas porodu:( Muszę jednak zwolnić tempo z wolnego na jeszcze wolniejszy, bo wczoraj przesadziłam i cały wieczór i noc, aż do dzisiejszego południa miałam twardy brzuch. To wszystko przez remont, bo chciałoby się go jak najszybciej skończyć.
W zasadzie to pokój już gotowy. Meble i łóżko przeniesione, karnisz i żyrandol zawieszony. Muszę zamówić zasłony i narzutę na łózko. Jutro planujemy renowację łóżeczka:) Ja będę się oszczędzać - nie ma bata.
Do posprzątania zostały takie kosmetyczne rzeczy, w zasadzie smutny, codzienny obowiązek - poodkurzać, umyć podłogi, powycierać kurze.
Muszę pochwalić mojego męża (mam nadzieję, że od tych pochwał się nie zepsuje;P ). Cierpliwie umył wszystkie okna i wieszał zasłony przed Wielkanocą, a teraz pościąga mi i pozawiesza je z powrotem wyprane, bo zakurzyły się przez remont.
Zaczęłam też porządki w wyprawce dla naszego Maluszka:) Cieszy mnie oglądanie takich malutkich ubranek, zabawek, przyborników, ręczniczków. Czeka mnie ich pranie i prasowanie. Będzie to myślę czysta przyjemność
Żeby nie było tak kolorowo to mam pewne obawy. Boję się porodu, cesarskiego cięcia i nacinania - to ze względu na moją chorobę zrostową
Boję się, że po porodzie mogę dostać depresji poporodowej. A najbardziej boję się, że odtrącę naszego synka i nie pokocham go tak, jakbym tego chciała:( Czy to są normalne obawy czy coś ze mną nie tak?
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.