Od wczoraj kapie mi z nosa, gardło boli, a tabletek przeciwgorączkowych-zapalnych nie chce brac... tak to bym wziela jakiś gripex, polopirynę s, ale boje się... nie chce wplynac na być może zapłodnienie.Pff albo po prostu glupia jestem i powinnam lyknac... ale nie wiem sama...
Dziś wieczorem będzie molestowanie małża plamienie po hsg wczoraj wieczorem się skończyło dziś już czysto za to pojawił się śluz płodny co ostatnio żądło u siebie mogłam zaobserwować (chyba mam psyche zrytą bo od @ nie myślałam o staraniach tylko o hsg i masz śluz płodny jest a jak myślę o staraniach to pustynia)
Więc dzisiaj zaczynamy działania oby owocne;)
Poniedziałek 26 dc / 25 cs
Urlop, urlop i po urlopie... Było bosko
Mimo, że brałam leki antykoncepcyjne na torbiel, dostałam ogromnego uczulenia na słońce i dostałam moich standardowych plamień, to uważam te dwa tygodnie za bardzo, bardzo udany czas
W sumie z tymi plamieniami to jest to jakaś informacja. Do tej pory myślałam, że plamienie związane jest ze staraniami, bo zaczęły się 2 lata temu - odkąd się staramy. Teraz przyjmowałam tabletki anty i też są, więc to chyba nie do końca ta przyczyna.
Teraz czekam na okres i do 5 dc mam się stawić w klinice na wizycie i usg, aby sprawdzić czy torbiel się wchłonęła. Mam nadzieję, że tak...
Co do ovu to i na urlopie Was czytałam i sprawdzałam co się u Was dzieje. Przeżywam każdą historię, bo większość z nich, większość z tych uczuć tak bardzo jest mi znana. Jesteśmy różne, ale jednak podobne 
Dziennik pokładowy.
263 dc, 37+4
Dziękuję Wam kochane za chociaż takie wirtualne wsparcie, bo tu go nie mam ani odrobiny.
Przed chwilą jakaś patologia się tu odstawiła.
W sumie nie wiem, jak to się zaczęło. Moja siostra z matką coś zaczęły gadać o mojej sąsiadce. Tak, tej sąsiadce położnej. Jedynej położnej środowiskowej na całą wieś. Siedziałam w ogóle w innym kącie domu. I jak moja matka nie zacznie...
- Czy Ty wiesz, że ta kobieta ma tu do nas przyjść? Po moim trupie! Nie zgadzam się na to! Nienawidzimy się od 30 lat, i co? Mam teraz pozwolić, żeby ta łajza chodziła mi po domu? Zaglądała do pokojów? Do szaf? Dotykała mojej wnuczki?! Ja się nie zgadzam na to i koniec. Maria... Maria! Maria, jesteś tam?!
- ... jestem.
- Czy Ty słyszysz, że ja się nie zgadzam?
- Rozumiem, że się nie zgadzasz, tylko co Ty na to, że ja NIE MAM wyjścia?
- Jak to nie masz wyjścia?! Ja jej tu nie wpuszczę, nie ma mowy! Znajdź sobie kogoś... kogoś prywatnie!
- Mamo, ale ja szukałam prywatnie i NIKOGO nie ma. Jeżeli tak bardzo Ci zależy, to możesz mi pomóc poszukać.
- A ta stara położna, co do Twojej siostry chodziła?
- Ta sama, z którą miałam nauki przedmałżeńskie, pokazywała nam powiększonego pleminika na A4 i mówiła, że w rzeczywistości on nie jest taki duży? Nie i już. Zresztą chyba jest na emeryturze.
- ... dlaczego mi to robisz? Dlaczego mnie do tego zmuszacie?! Tu jest mój dom i moje zasady!
- Czy uważasz, że mam pójść do przychodni i powiedzieć, że nie przyjmę sąsiadki, bo moja mama się na to nie zgadza?
- KURWA, JASNE! NAJLEPIEJ TAK!
Zamilkłam na chwilę, bo nie wiedziałam, co powiedzieć, zresztą wyczułam narastające napięcie i uznałam, że muszę wycofać się w porę, bo Miśka nie zasługuje na to, żebym się denerwowała. Tylko, że w międzyczasie do dyskusji włączyła się moja siostra. I mąż. Siostra trochę więcej sobie pozwalała, dawała jej wprost do zrozumienia, że tu przecież nie chodzi o nią, tylko o mnie i ma się tak nie egzaltować, nie zabrakło barwnych określeń na jej stan psychiczny. Zaczęły się epitety, słowa na K, deklaracje mamy, że "ona we własnym domu może sobie nawet nasrać na środek podłogi i nikomu nic do tego". Dodatkowo Michał rzucił hasło, że nie słyszał złej opinii na temat sąsiadki (w sensie jej pracy jako położnej, no i to prawda akurat), czym sobie przesrał na całego - dostał zjeby i również usunął się w cień. Krzyk, jazgot i zgrzytanie zębami. I ja. Siedzę skulona na łóżku, obgryzam odruchowo wargi ze stresu - mam od paru dni już takie strupy, że pożal się Boże. Ale mówię sobie: "Trzymaj się... trzymaj się... trzymaj się...".
Ale nie wytrzymałam, bo nagle do pokoju wszedł mój mąż i powiedział: "No to jadę".
Nie myślałam, że go zatrzymam. Awantury nie chciałam mu robić, bo nie wybaczyłabym sobie rozstania w takiej atmosferze, a odkąd jestem w ciąży mam jakąś fobię co do wypadków drogowych - martwię się dosłownie o wszystkich i wszystko, nawet, jak stary jedzie tylko do marketu. Jednak mimo wszystko myślałam, że będzie chciał zostać ze mną jak najdłużej, chociaż do tej 20.00. A on ledwo pracę skończył i dzida. Jeszcze w takim momencie zmasowanego ataku. No i...
Nagle poczułam, jak jedno wielkie poczucie beznadziei ląduje na mnie. Chociaż z człowiekiem w brzuchu, to tak samotna nie czułam się chyba nigdy. I w ten oto sposób, wyglądając już wystarczająco "seksi", z wrzynającymi się spodenkami (mało co już mi się nie wrzyna...), w różowym t-shircie ze słonikiem, z totalnym brakiem ogarnięcia twarzy i rozwalającą się cebulą na głowie dołożyłam sobie kolejne milion punktów do nieogarniętości - wybuchłam płaczem, tak, jak najpiękniej umiem. Czyli z siniejącą twarzą, gilem zalewającym twarz i grymasem wykrzywiającym ją w karykaturę wszelkiej mimiki.
Mąż zdurniał. Nie wiedział, jak się zachować. Próbował mnie klepać, "pocieszać", wycierać mi nos. A ja jeszcze beznadziejniej płakałam. Płakałam z bezradności i czułam się przez to bezradna jeszcze bardziej. W końcu zauważył, że i tak nie przestanę. Wstał, powiedział, że w sobotę idziemy na lody i że jak wróci to będzie już pracował tylko zdalnie. Normalnie bym sarkastycznie parsknęła, ale nie miałam siły. Powiedziałam tylko, że ma uważać na drodze, koniecznie. No i pojechał.
Pech chciał, że moje gile i czerwone ryło widział ukradkiem mój siostrzeniec. Już wiedziałam, co to znaczy i nie myliłam się... Doniósł, skubaniec. Nagle usłyszałam tupot maminych nóg.
- Co Ty robisz? Czemu płaczesz? Co Michałowi powiedziałaś na mnie?
- Mamo, skończ, nie chcę z Tobą rozmawiać, nie mam na to siły.
- No ale po cholerę płaczesz? Co ja Ci zrobiłam? Bo nie chcę tej kobiety tutaj? Czy ja już nie mam prawa...
- Skończ.
- Ale PO CHOLERĘ SCENY ROBISZ?!
- ... ja robię sceny? A kto przed chwilą darł się na cały dom?
- Jasne... zrzuć winę na mnie! Ja już nic nie mogę w tym domu, kurwa, nic nie mogę... Powiedziałam tylko, że nie cierpię sąsiadki. A ty płaczesz! Wszystko moja wina, tak? Moja?!
- A wzięłaś pod uwagę, że to nie Ty mnie do płaczu doprowadziłaś? Kurwa mać, serio myślisz, że cały świat się kręci wokół Ciebie?
- ... a co się stało?
- Gówno Cię to obchodzi, wyjdź.
No i tak leżę.
Obsmarkana. Z pękającą głową. W poczuciu totalnej izolatki.
Rany... Misiuniu, przepraszam, że Ci to robię.
20dc
Ostatni dzień w pracy zaliczony, od jutra URLOP!!!! A raczej już mam urlop
) Juuupi! 
Cały czas mam straszne wahania nastroju od nerwów o płacz. Czwartek zbliża się wielkimi krokami czyli czeka mnie transfer...
Chciałabym być już po, cały czas myślę czy będzie ok itd
A żeby o tym nie myśleć idę się powoli pakować, przecież w końcu w pt wylot
27 DC
Bozeee co za tydzień !!! 
Od niedzieli dopadło mnie mega chorobsko, czuję się jakby zdjeli mnie z krzyża 
Chusteczki do nosa to mój przyjaciel którego potrzebuje rownie mocno jak i tlenu którego dopływ mam mocno ograniczony przez paskudny katar... Gorączka też nie daje za wygraną
obym wykurowała się do @ ... Bo przy samopoczuciu które mi towarzyszy obecnie , szanowna pani @ sprawiła by że zwiazala bym się z łóżkiem na stałe ehh...
Dziś po ponad miesiącu odezwał się do nas Androlog u którego byliśmy na wizycie (szok, pamiętał o nas!!) Dał nam dane do lekarza , u którego można za darmo wykonać badanie nasienia z dokładną morfologia i dna plemników czy coś takiego , chciał nie chciał badanie o niebo lepsze niż to które robiliśmy w klinice leczenia niepłodności . Zapisano nas na 17 lipca
może dowiemy się coś więcej, cieszymy się że jest jeszcze jakaś możliwość, że jednak nie przekreślono nas do końca 
Lot do Norwegii odwołany, przełożony na sierpień. M połamał dowód , musieliśmy wyrobić nowy no i skubaniec nie przyszedł
A ze paszportu nie ma, to i lecieć nie mógł... Może to jakiś znak, może otwierają się przed nami nowe możliwości jeśli chodzi o upragnione maleństwo ,może obejdzie się bez dawcy

Wiadomość wyedytowana przez autora 27 czerwca 2017, 22:26
22dpt
Kurcze... znowu plamienie wróciło.
Rano na wkładce lutinus wypłynął w kolorze różowo-brązowym.
Aż mnie zatrząsło, i chyba zemdliło.
Mam wrażenie że w brzuchu też lekko ćmi...
Uzgodniłam wczoraj z lekarką, że już nie będę robić bety i za tydzień w czwartek przyjadę na wizytę. Ale chyba znowu polezę dzisiaj na tą betę. Może spada i dlatego są plamienia...
6 cspp, 7 dc.
Aktualnie czytana książka: "Zabójczy wirus" Alex Kava.
Cześć Dziubki!!
Mniej mnie tutaj ostatnio, mniej się udzielam pod wykresami, rzadziej zaglądam na OF. Powód jest prosty - w tym cyklu nadal (a może jeszcze bardziej niż w poprzednim) wrzucam na luz. Jest piękna pogoda, mam super przystojnego męża, super ludzi wokół mnie i staram się patrzeć na to CO MAM, a nie na to czego NIE MAM
Staram się czuć po prostu szczęśliwa 
Poza tym wzięłam się ostro za siebie - dietka i ćwiczenia, co dało przez miesiąc -5 kg na liczniku!! 
Z tymi ćwiczeniami to w ogóle śmieszna sprawa, bo zaczęło się od tego, że Małż zażyczył sobie w ramach urodzinowego prezentu gryfy, hantle i inne żelastwa o łącznej wadze 59 kg! BO ON BĘDZIE ĆWICZYŁ! No spoko, trochę się z niego podśmiechiwałam i zupełnie serio zastanawiałam, gdzie ja ten złom w chałupie upchnę?! Nadejszła wiekopomna chwila i kurier w pocie czoła dotachał to żelastwo na nasze 2 piętro (zuch chłopak!). Małż zbierał się do ćwiczeń, kiedy mój chomik przyspieszył i stwierdził AHA! MI TEŻ NIE ZASZKODZI TROCHĘ POMACHAĆ HANTELKAMI Z NAJMNIEJSZYM OBCIĄŻENIEM!! MOŻE UDA SIĘ TROCHĘ WYMODELOWAĆ RAMIONA?!
I tak oto machamy sobie wspólnie
Małż robi klatę, a ja bicka
Później wskakuję na 45 min na rower stacjonarny i... Jest super! Czuję się rewelacyjnie, kilogramy lecą, centymetry lecą, spędzamy wspólnie czas i co najważniejsze nie myślimy obsesyjnie o samewiecieczym 
Oczywiście starań nie zawieszamy, nadal robimy wszystko co w naszej mocy (monitoring, leki), ale póki co naprawdę jest totalny luz!! Czego i Wam życzę 
Trzymajcie się ciepło dziewczyny 
4 dc... krew oddana, wyniki są...
LH - 3,84 IU/l (2,4-12,6)
FSH - 2,2 mIU/ml (3,5-12,5)
Estradiol - 34,94 pg/ml (18-147)
Prolaktyna - 19,98 ng/ml (4,79-23,30)
Progesteron - 0,36 ng/ml (0,2-1,5)
Testosteron - 0,53 ng/ml (0,06-0,82)
gdybym się na tym wszystkim znała...
z tego co wyczytałam, to nici ze starań w tym miesiącu...
We czwartek idę do nowego lekarza, może on coś mądrego wymyśli.
hmm po wizycie...
badania kliniczne sa poza naszym zasiegiem poiewaz korzystamyz dawcy a dodatkowo mam stosunkowo wysokie AMH i istnieje ryzyko hiperki i tego ze nie dojdzie do transferu...za duzo przeciwskazan...
co do wnioskow po nieudanym IVF...zle ze niema zarodkow...obumarly wiec prawdopodobnie jest cos nie tak z komorkami...moze byc cos nie tak z komorkami...
mozemy zdecydowac sie na kolejne IVF wtedy zaplodnia wszytkie komorki jakie sie wytworza...ale lekarz mowi ze musi byc utrata wagi.
Mozemy tez zdecydowac sie na adopcje zarodka...to jest nasza wola...nasza decyzja..od tego omentu czekamy na odpowiedni zardek...czeka sie od kilku msc do pol roku...moze tez to byc w cgu kilku dni...i koszt juz zdecydowanie mniejszy jak IVF...
teraz robimy przerwe...odchudzanie na tapecie...ale najierw wakacje beztroskie musze sie zresetowac pozniej zabiore sie za odchudzanie...
na co sie zdecydujemy -nie wiemy...sklaniamy sie na adopcje zarodka ale nie zdeydowalismy jeszze...
takie to wszytko ciezkie...gdyby nas kasa nie ograniczala nie zastanawialibysmy sie tylko probowali IFV...a z dugiej strony planowalismy zaadoptowac dziecko jak juz wszytko inne zawiedzie...
czyzbysmy musieli sprobowac naprawde kazdej opcji?? ciezkie te wszytkie decyzje...
musze odpoczac...
7w2
jest wszystko ok ...
5 dni temu malenstwo miało 7 mm i biło mu serduszko ...
Internet jest kopalnia wiedzy ale dla starających się powinien być zabroniony
Po hsg dostałam na 5 dni antybiotyk doksycyklinę 2x1tbl no i teraz wyczytałam że jest to zabroniony ściśle antybiotyk w ciąży i mam teraz dylemat starać się w tym cyklu czy odpuścić i zacząć w przyszłym kurcze a mąż zaraz wracam z pracy..
na testach nawet cienia brak, dziś kolejne dobre wieści... tym razem koleżanka w pracy, ale dziś pogratulowałam, długo się starała. Przyjdzie czas, nie ma tak że się chce. Dziś swietne jajeczko widziałam - dwa zółtka w jednym, bliźniacze
dobranoc
Oczywiście u nie nie może być łatwo przyjemnie i prosto. Wszyscy w koło uświadamiają mi, że ciąża teraz to jak pierdnąć... wszyscy poza gin. Byłam wczoraj na kontroli i wyszło tak nie za fajnie. 14dc a owulacja hmmmm.... może była? Ale dobre pare dni temu - wtedy ślubny mial nocki. Nie zapowiada się by była w najbliższym czasie. Z hormonami to wygląda na to ze jest jakiś roler coster... mam zbadać po @ - zobaczymy. Podobno cykle nie regularne w tym wieku juz sie nie ureguluja same. Nowa gin sugeruje bym przemyślała czy nie robić hsg przed ciąża bo mimo donoszonej nadal możemy mieć powtórkę z rozrywki z poronieniami
generalnie wielki dół - szkoda gadać...
18 dzień cyklu / gdzie ta owulacja?!
Dziś ponownie wybieram się na podgląd owulacji. Ostatnio byłam w piątek i pęcherzyk miał 19 mm, więc teoretycznie dziś powinno być już po. W końcu minęły 4 dni. Mam nadzieję, że owulacja już była, że ginekolog to potwierdzi i chociaż z mojej strony będzie na oko wszystko OK. Mówię na oko, bo bardziej zaawansowanych badań sobie jeszcze nie robiłam. Boże, tak bardzo chciałabym być już zajść w ciążę! 
Staramy się już przecież od stycznia 2016 roku. Jezu, kiedy to było?! Wtedy udało mi się 04 czerwca ujrzeć na teście dwie piękne czerwone kreski! Byliśmy z mężem baaardzo zadowoleni. Nikt nie pomyślał, że w połowie lipca będzie już po wszystkim
Nie spodziewaliśmy się też, że ponowne starania wznowione we wrześniu 2016 roku potrwają aż tak długo! Niech tam sobie trwają, ale nich ktoś da mi gwarancję, że kiedykolwiek będę mamą 
EDIT / godzina 20:05
Jestem już po wizycie. Przed wejściem obawiałam się następujących informacji:
1) do owulacji w tym cyklu nie doszło i nie dojdzie (to by oznaczało, że oprócz problemu męskiego, z którym się prawdopodobnie borykamy dochodzi jeszcze problem z mojej strony)
2) do owulacji jeszcze nie doszło (to by oznaczało, że starania były w złym momencie - a u nas wstrzelenie się w owulację jest na wagę złota, ponieważ męża mam głównie tylko na weekendy)
Mam jednak dobre wieści - OWULUJĘ!
Lekarz po zrobieniu USG powiedział, że jest już po owulacji, że była na 100% i rzadko kiedy może to powiedzieć z taką pewnością
Boże, chociaż raz wychodzę od niego zadowolona
Cieszę się, że z mojej strony powierzchownie wszystko dobrze i że będzie można wyeliminować chociaż jeden problem! Zdaję sobie sprawę, że przed nami jeszcze długa droga. Mąż musi powtórzyć badania (lipiec) i będziemy myśleć co dalej.
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 czerwca 2017, 20:15
29dc
8dpt
Dzisiaj od południa kłuje mnie lewy jajnik.. a od godz 20 dostałam jakieś dziwne plamienia takie brązowe... kurcze
Czyżby znowu nic nie będzie?
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 lipca 2017, 21:37
23 DC, 6 DPO
Witajcie

Ja już wiem że ten cykl zakończy się @. Skąd? Bo już raz byłam w ciąży i wiem jak to smakuje, a teraz nie mam tych typowych objawów które miałam wtedy już w tym dniu. Jedynie te kłucie jajników ale to miałam też w poprzednim cyklu i co i nic? więc nie nakręcam się, czekam na @ która mi zepsuje urlop
mogłaby się przyspieszyć 
Przyłaź małpiszonie! hehe
Ale dziś gorąco! Przyjechałam rowerem do pracy bo nocowałam u rodziców i się zgrzałam a jechałam max 20 min!
Ale dziś pójdę na rower na godzinę
palić tłuszczyk 
PRZEPRASZAM ŻE WYŁĄCZYŁAM WYKRES ALE NIE CHCĘ SIĘ NAKRĘCAĆ. POZDRAWIAM :*
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 czerwca 2017, 09:59
39 dzień cyklu
Urlop trwa w najlepsze, pogoda nie najgorsza brzuch lekko pobolewa dziś 14 dc temperatura wysoko. Zrobiłam test z rossmana nie wiem jakiej czulosci jest ale.... widzę chyba cień cienia ale to taki cień ze nawet nie śmiem robić sobie nadziei bo może to cień z oczu z rana 
Pójdę później po test do apteki i kupie trzy szt będę powtarzać.
A tymczasem moi śpią a ja idę po bułki i zrobię śniadanie 
Pojawiła się jeszcze jedna opcja. Znalazłam w internecie (diabelskie narzędzie) informację o selektywnym hsg. Jedynym ośrodkiem wykonującym takie badanie jest szpital w Lublinie. Robią to na NFZ.
Selektywne hsg pod kontrolą RTG polega na wprowadzaniu do jajowodów mikro cewników, którymi owe jajowody są udrażniane, udrażniają też część jajowodów przy ujściu do macicy, czyli to najgorsze miejsce, także i moje miejsce.
Zabieg daje ogromne szanse powodzenia.
Jest niestety jedno wielkie ale.... Jest to udrażnianie mechaniczne niestety, niszczy rzęski jajowodów, czyli tak czy inaczej komórka nie ma jak wędrować. Tak jak wspominał mój ginekolog - w większości przypadków kończy się to ciążą jajowodową.....
ZONK
Przeryłam internet i fora, dziewczyny piszą, że zabieg się udał, ze jajowody udrożnione, ale jakoś informacji o ciąży brak,nie doszukałam się informacji o tym, że jakiejś dziewczynie udało się w ciążę zajść.
Zatem znowu duuupa.
Dziewczyny kochane, wiem że stosowałyście okłady borowinowe, możecie mi skrobnąć jak to się stosuje? Chciałabym spróbować, nie zaszkodzi. Jak to się robi, ile razy dziennie, czy jeden plaster można użyć kilkukrotnie, czy w określonych dniach cyklu je się nakłada, jak długi czas je stosować? Używałyście tylko okładów, czy jakieś nasiadówki?
Będę wdzięczna za każde info. xoxo
Dziękuję Kuchcinko za wstawiennictwo 
Absolutnie nie widzę nic złego w tym,że unikam kontaktu z osobą której nie lubię.
W ciąży łatwo wybucham, więc wolę unikać spotkania z nią ,bo wiem że mogłoby to się źle skończyć. Po prostu brakuje mi cierpliwości żeby udawać, uśmiechać się i znosić coś,co mi się nie podoba ,bo TAK WYPADA .
Nie zamierzam też ograniczać ,czy zakazywać mężowi kontaktu z rodziną. To dopiero byłoby chore ,heh 
W gości jeździmy zawsze razem. Nie mieszkamy od siebie daleko, widujemy się bardzo często. Czasami w tygodniu wyskoczymy do teściów albo moich rodziców, żeby nie zamulać w domu. Nie widzę nic złego w tym,że nie pojechałam z nim do jego siostry. Po prostu nie miałam ochoty. Na samą myśl o niej, o jej tekstach, zachowaniu , czułam niemoc .
kiedyś idąc na miasto zaczepiła mnie starsza pani, której nie znam. Z daleka się uśmiechała i powiedziała " oo,jaka piękna piłeczka..chyba chłopak ,co?" Dotknęła mnie za brzuch, a ja nawet przez chwilę nie poczułam się z tym źle, wręcz przeciwnie. Na cały dzień byłam naładowana pozytywnymi emocjami.
Dodam,że poznałam cały życiorys tej pani 
Także nie jest tak,że chowam brzuch i trzymam go tylko dla siebie. Jeśli jest to pozytywna osoba z dobrą energią,to proszę bardzo.
Ciężarówka , brzuchatka, brzucholek itp -brzmi pięknie
. Grubas niekoniecznie . Jeszcze zależy jakim tonem się powie 
33+6
Zaczynają wyłazić rozstępy
. Smaruję brzuch oliwką dwa razy dziennie,ale widocznie nic to nie da. Mam tendencje do pękania i tyle .
Hemoroidy
. Nie mogę normalnie kupkować. Odstawiłam nawet żelazo,nie mówić o tym lekarzowi,ale zaparcia dalej są . No i wylazło mi coś z kakaowego oka. Jak nie swędzi ,to idzie z tym żyć. Mam nadzieję ze po porodzie minie ...
We wtorek tydzień temu mieliśmy wizytę u prowadzącego. Nakrzyczał na nas,że nie zrobiliśmy usg III trymestru . Okazało się,że nie mamy wyjścia i musimy zrobić. Tak więc zrobiliśmy dla świętego spokoju już następnego dnia. Mały ważył 2201 g ,ułożony główkowo . W wagę nie wierzę, bo wiem że usg może się nieźle pomylić . Stawiam,że waży mniej 
Ostatnio przyszła mi koszula do karmienia. Zamówiłam "lepszą" i trochę żałuję. Rozmiar M, a szerokie to jak worek na ziemniaki
. Nie chce mi się bawić w odsyłanie. Szpital to nie wybieg. Nie muszę wyglądać jak modelka . Przynajmniej nie będzie nigdzie uwierać 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.