23dc
Dzis rano w kibelku zabarwiony sluz! Zdziwienie i skok cisnienia. Opcje sa takie:
1) to zupelnie nic nie znaczy, zle widzialam (mam dosc mizerne oswietlenie), zwidy - opcja malo prawdopodobna, bo bede sie upierac, ze widzialam na papierze plamienie rozowo-brazowe, dosc jasne
2) okres przyjdzie wczesniej, a to jest zapowiedz - niestety niedobra opcja... oznaczalaby, ze moje od-zawsze-30-dniowe cykle zaczynaja sie skracac (juz 2 mce temu mialam 26dniowy), wczesniejszy niz zawsze bol cyckow tez sie wpasowuje w ten scenariusz
3) od kilku dni jem buraczki, po buraczkach wszystko zabarwione, wiec moze i sluz (troche smieszna teoria ale nie calkiem pozbawiona sensu haha)
4) plamienie srodcykliczne (spowodowane jakas mala nadzerka itp) - ale nigdy w zyciu nic takiego mi sie nie przytrafiło
I najlepsze na koniec
5) UWAGA UWAGA! Nie za bardzo wierze w plamienia implantacyjne... dla mnie to taki troche Yeti - czy naprawde istnieja? Chyba po prostu naczytalam sie za duzo forow i pamietnikow, gdzie dziewczyny jaraly sie plamieniem i rzekoma implantacja, a to byl start @...
Bede dzis obserwowac rozwoj sytuacji. Jedno jest pewne: ten cykl dostarcza niezlej rozrywki hehe
15 cs - niepostrzeżenie pojawił się szybciej
1 dc
Budzę się - temp 36,25. A w nocy było mi ciepło, więc nie zmarzłam. Pomyślałam - wtf, jest dopiero 23 dc. Idę do wc a tu @ się rozkręca. Po cichu, bez typowego bólu podbrzusza, tak po prostu.
Nigdy w życiu nie miałam tak krótkiego cyklu - 22 dni. Szok. Coś mi się popierniczyło- hsg, stres czy przeziębienie? Czy wszystko na raz? Jestem zaskoczona.
Tak czy owak to wszystko przyspieszy. A potencjalna inseminacja wypadnie w mój urlop. Czyli na luzie pojadę do kliniki. Jak dla mniej lepiej - mniej czekania.
W przyszły piątek jadę do gina podejrzeć jajka, które mam nadzieję wyhodować.
Zaczynamy starania od nowa - tym razem ze wsparciem medycznym.
Urlop był cudowny i tyle z pozytywów.
Uwaga, będzie trochę pisania:
Nie wróciliśmy w powiększonym gronie, ale moja parę lat młodsza kuzynka tak. Ja bym tryskała radością, a ta to wygląda jakby jej ktoś zmarł. W ogóle się nie cieszy (ma wszystko – mąż, praca, mieszkanie, dziecko zdrowe – helloł!). Moi rodzice na tą oficjalną wiadomość (bo już wcześniej były słuszne domysły) zareagowali takim entuzjazmem, jakby to ich wnuczka miała się urodzić. Kurczę chociaż moja mama mogła sobie tego wybuchu radości oszczędzić żeby nas nie ranić dodatkowo, ale po co? Już moi rodzice planowali warkoczyki, sukieneczki ipt Cholera, miałam ochotę uciec od stołu. Nawet nie miałam siły młodym serdeczniej pogratulować. Znowu wyjdę na zamuloną, ale chyba w tej dziedzinie nie potrafię grać radosnej 
Wizyta u prof. reumatologii – pierwszy lekarz, który z góry stwierdził, że moja choroba reumatologiczna i zawyżone czynniki (jakieś tam) mogą powodować wady serca dziecka i inne oraz nie dopuszczać do rozwinięcia się ciąży. Brawo!!! Dwa lata bujania się po reumatologach i laryngologach warszawskich i po tuzinach ginekologów i jeszcze ŻADEN mi tego nie powiedział. Masakra. Pani prof. powiedziała, że mają w Instytucie Reumatologii pacjentki z moją chorobą i że zachodzą w ciążę, ale muszą mieć specjalne leki i czasami po jednej dawce już zaskakuj. Poleciła mi panią gin., która specjalizuje się w prowadzeniu takich trudnych ciąż i że nie jestem na traconej pozycji.
Poza tym kazała mi szybko zdobyć skierowanie do szpitala przy Instytucie Reumat., bo przecież mogę mieć chłoniaka, a nikt mi tego nie zdiagnozował jak byłam 2x hospitalizowana w zeszłym roku, bo procedury są za drogie i pewnie szpital (MSWiA) nie chciał płacić za droższe, a niezbędne mi badania. K… w jakim my kraju żyjemy?
Także, tego.. mogę mieć raka, a mogę po krótkim leczeniu być szczęśliwą ciężarną… zależy czy mam szczęście czy pecha 
Na koniec - wczoraj wizyta kwalifikacyjna w Invimedzie. Oczywiście nas nie przyjęli.
Dr. powiedział, że starsze badania męża są słabe – plemniki za wolne, a morfologia 0-2%, a najnowsze badania, gdzie szybkość jest też średnia, a morfologia 6% nie są wiarygodne i nieuznawane, bo są robione inną metodą (niekomputerową???). Te badania mąż zrobił, bo naprotechnolog powiedziała nam, że „tam” robią dokładniejsze, a teraz okazuje, że to badania z dupy, nieważne. Ratunku, komu wierzyć? Więc „przez męża” odpadliśmy, chociaż dr. powiedział, żebyśmy powtórzyli badania tradycyjną metodą (komputerowo) w jakiejkolwiek klinice niepłodności i dali znać, no bo u mnie niby wszystko ok. Hahaha, nie zdążyłam mu powiedzieć o mojej reumatologii, bo nie było sensu. Już wiem, że na gratisową inseminację w ramach tych badań nie mamy szans. Bo szukają par z niepłodnością idiopatyczną bez żadnych problemów 
Aha, mają jeszcze bardzo dużo miejsc, bo na razie odrzucają znaczną większość par.
Mąż się zestresował i już umawia się na przyszły tydzień na badanie nasienia. Boję się, bo jak to 6% było niedokładne wyliczone i nieprawdziwe, to polegniemy psychicznie całkiem 
A teraz nie wiem co robić??????? Help!!!!!!!
a)Czekać tylko na rozwinięcie się sprawy z reumatologią i dobijać się do tej poleconej ginekolog, która na razie nie odbiera ode mnie telefonów, a na sms nie odpowiedziała.
b)Zrobić badania zgodnie z zaleceniami prof. Jerzak (dziś np. jestem umówiona na usg w 5dc) w tym drogie badania DNA i iść z wszystkimi wynikami do prof. Jerzak – cała impreza ok 850 zł wrrrr
c)Nie robić badań DNA zaleconych przez prof. Jerzak i nie iść do niej, a zamiast tego od razu uderzać do kliniki na IUI (nOvum, czy Bocian?)
d)Zrobić badania zlecone przez prof. Jerzak i jednocześnie umówić się do kliniki niepłodności (której?) Tylko boję się, że wtedy będę podwójnie płacić za te badania DNA, bo w klinice każą mi je powtórzyć (a może kliniki uznają badania robione w innych miejscach?)
e)Czy jest sens iść do kliniki niepłodności skoro ma tą chorobę sjogrena – czy oni nie zrobią mi IUI tak pro forma, za kasę, oleją czynniki reumatologiczne i to się nie powiedzie, bo moje przeciwciała na to nie pozwolą i albo nie dojdzie do zapłodnienia, albo dojdzie do poronienia?
JAK ŻYĆ???

Lekarz twierdzi że lekarstwem na smutek po stracie jest druga zdrowa ciąża mi też tak się wydaje
Jak tylko dojdę do siebie i odczekaniu swoje to zaczynamy od nowa walkę o dziecko mam nadzieję że nie będzie trwała kolejnych dwóch lat no chyba nie wytrzymałabym psychicznie
Dzięki dziewczyny za słowa pocieszenia dalej ciężko mi psychicznie choć nastawiona byłam już że może być źle na ostatniej wizycie żal i smutek jest okropny w dalszym ciągu jeszcze nie mogę rozmawiać o tym bez rozklejania się
Tyle miałam planów które diabli wzięli ;(
27 dc 6 cs (pełną parą)
13 dpo
Witajcie kochane :*
Przywitał nas piękny dzień, a mnie przy okazji - na teście
ale wiecie na początku mnie zmroziło po prostu nie wierzyłam w to
nadal mam nadzieję 
Jednak dzisiaj jadę na spotkanie z przyjaciółką bo wczoraj obydwie nie dałyśmy rady 
Ale powiedziała mi, że rozstała się z swoim partnerem 
Dziewczyny... szok totalny, wcięło mnie jak to usłyszałam, byli taka piękną parą ;(
Dzisiaj dowiem się więcej szczegółów...
Temperatura się utrzymuję, a z reguły w 13 dpo spadała, na prawdę mam ogromną nadzieję, że w końcu pojawi się +
nie zasmucił mnie ten wynik ale miałam totalne nie do wiary ! 
Humor mimo wszystko nadal dopisuje !
Piękny dzień, słoneczko świeci jest pozytywnie 
Miłego dnia kochane :*
Aniołku
Nie drażnij się z nami
Czekamy
Dziś wychodzę ze szpitala wkoncu się wykazie w wannie i usnę w łóżeczku swoim
Miałam robione USG i na szczęście sama się oczyscilam zostało jeszcze 7 mm endometrium ale to powinno jeszcze się oczyścić bo to dopiero drugi dzień
Dalej krwawię na dole i w sercu ale pomału odliczam czas do następnych starań
Zdarzają mi się jeszcze napady płaczu i pewnie długo będą się zdarzać
Mam tylko nadzieję że do marca będę w ciąży bo wtedy łatwiej byłoby mi przeżyć termin porodu mojego aniolka
6 tc, 5 d.
Dziś jestem padnięta, wczoraj byłam na plotkach u koleżanki i zostałam na noc. Mało spałyśmy, ale powiedziałam jej o ciąży, ucieszyła się bardzo 
20 dni do wizyty... jeju jak długo!
Zaczynam mieć dziwne myśli że noszę puste jajo, albo że nie rośnie... Chciałabym już sprawdzić, ale gin jest na urlopie a dzięki Bogu nic się nie dzieje, więc nie ma podstaw do awaryjnego usg.
Ciągle mam mdłości, czuję że mi nie dobrze, ale nie mam odruchu wymiotnego.
Ogólnie nie mam apetytu ani zachcianek. Dziewczyny pisały o śledziach, chyba dziś kupię ! 
Na wadze - 1 kg
Kurcze, mój wynik AMH to 0,30 przy normach 0,78 - 5,24.
W zakresie norm to obniżona płodność, bo dopiero < 0,3 to niska płodność.
Robią in vitro z takim wynikiem?
Ratunku!!!!!!!!!!!
19 tc (18t0d)
Już 19 tydzień, jejku...
Właśnie przeczytałam informację o moim Dzieciątku - w tym tygodniu ciąży mierzy już ok 15 cm i waży 250 g
Rozwijają się jego zmysły, w tym słuch i rozpoznaje już głos Mamy
Powinnam zatem jak najwięcej do Niego mówić i śpiewać 
Jeśli chodzi o mnie to już coraz ciężej mi się podnieść z łóżka czy schylić żeby zawiązać buta. Brzuszek już odstaje, a skóra na nim od kilku dni jest bardzo napięta i czuję ciągnięcie, a wczoraj poczułam swędzenie. Czyli zaraz będę miała rozstępy
Staram się nawilżać brzuszek, żeby to zminimalizować, ale niestety raczej nie uchronię się przed nimi.
W pracy już poszła informacja do większości moich Klientów o zmianie osoby obsługującej, póki co jeszcze działam, ale staram się przekazywać też sporo spraw nowej osobie. Od 1 września już wyłączę się zupełnie i ewentualnie tylko swoje sprawy pozamykam.
Z milszych spraw - niebawem zaczynamy remont pokoiku dla naszego Maleństwa
Mąż musi kupić kilka płyt karton-gipsowych i wydzielić strefę na łóżeczko, komodę i fotel. Mam nadzieję, że we wrześniu już będziemy działać bo chcę już powoli rozglądać się za mebelkami do pokoju, a poza tym jeżeli mam w czymkolwiek pomóc, muszę mieć jeszcze siłę 
Czekam na najbliższe usg z niecierpliwością. Oboje z Mężem przeczuwamy Alicję, ale coś mi mówi, że możemy się nieźle zaskoczyć jak zobaczymy siusiaka na usg
Co do imienia dla chłopaka mieliśmy sporo rozmów, mój Adaś nie przekonuje cały czas mojego Męża, jakoś źle mu się kojarzy. Po wielu rozmowach zaproponował Michała, mi się to imię podoba ale jeszcze się przyzwyczajam, że będę mówiła do dziecka Michaś, Misiek 
A z takim oto brzuszkiem witamy nowy tydzień - już niedługo się zobaczymy Fasolko i będziemy wiedzieć czy przechrzcimy Cię na Alę czy na Michasia 

Wiadomość wyedytowana przez autora 24 sierpnia 2017, 10:51
No i mamy 34tydzień
upłynęło 85%ciąży. Dziś robilismy morfologie no i idziemy do szkoly rodzenia 
Bylam pobrac wymazy i sprawdzic na usg czy nie zrobila sie torbiel i jak endometrium.
Niestety endometrium tylko 6mm...
słabiutkie... pewnie to po biopji jeszcze nie doszło do siebie.
Torbieli na szczescie nie ma. 
Jeżeli wszystko pójdzie dobrze, za tydzień powitamy na świecie naszą upragnioną Marysię. Zrobiłam dziś odpowiednie badania przed cc. Mam szczerą nadzieję, że wytrzyma jeszcze te 7 dni, bo zostało parę rzeczy do ogarnięcia.
To co jest tyleż zaskakujące, co i budujące, to to że dobrze się czuję, z łatwością przemieszczam, nie jestem jakoś szczególnie spuchnięta i nawet wyglądam do rzeczy. 5 lat temu było zupełnie odwrotnie. Wniosek z tego taki, że ciąża w średnim wieku kobiecie służy;)
19dc
Ehh i ten cykl niestety bez żadnego przytulanka. Właśnie minęły dni płodne. W tym cyklu miałam wyjątkowo bolesna owulacje. Właściwie do momentu pierwszej ciąży nigdy nie odczuwalam owulacji. Zmieniło się to po pierwszej ciąży.
Mam czasem serdecznie dość. Zwyczajnie brakuje mi sił. Nie mogę czytać już więcej grup o endoemtriozie, bo przeraża mnie to. Chyba wszystko co chciałam to wiem. Wiem jak się z tym walczy, co wziąć do szpitala, znalazłam lekarza i szpital. A te czytanie mnie dobija. Przecież ze mną nie musi być tak źle.
Wynik rezonansu czytałam już multum razy. Za każdym razem to samo, nic nie znika. Dobrze wiem co wyszło, po co czytam kolejny raz?
Z upływem czasu martwię się o coś innego. Teraz wydaje mi się śmieszne, jak na początku martwiłam się, że stracę jajnik i jajowód. Teraz się martwię, żeby nie było problemu z jelitami i nie skończyć na stomii.
Udaję silną, ale nie jestem.
Jutro wielki dzień..boje się..boje się jak diabli..co będzie. Trochę żałuje, że nie czekałam na zgodność krwi..ale w sumie jakie to ma znaczenie..ja już kocham to dziecko, a w sumie i tak planowaliśmy adopcje dziecka. D troszkę posmutniał jak powiedziałam, że nie mamy zgodności, ale ja wiem ze ON da rade i pokocha to dzieciątko. Jestem bardziej pełna obaw co do tego czy się uda, czy mój organizm znowu nie nawali
. Ale mam plan awaryjny, chce jeszcze raz podejść do az i jeszcze raz chce spróbować w OA. Mam dalszy plan a to najważniejsze..a tymczasem czekam na bąbelka 
Na 7.30 mamy być klinice. Najpierw intralipd, a o 11.40 biore babelka 
dziękuje za kciuki, i proszę o jeszcze 
Dziś już nie brałam wiesiołka, wolę dmuchać na zimne
Za to w końcu ovarin przyszedł. Poczyam ulotkę, zobaczę co i jak i zacznę zażywać.
no w koncu....
Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazuja, ze to okres bedzie sie rozkrecal. Baaardzo wcześnie, ale już chyba czuje sciskanie w brzuszku. No nic. Za 3 tyg wizyta u gina, spytam go o skracajace sie cykle. Jestem spokojna. Jestem spokojna. Jestem spokojna.
Dzis nie ma @ i mam nadzieje ze sie jutro lub pojutrze pojawi sie.Podbrzusze daje znac... piersi wrazliwe... takze plan idzie zgodnie, takze przyjdz jutro lub pojutrze @ !!! Z niedz ieli na pobiedzialek ok 3godz wyjeżdżamy ... nie moge sie doczekac . Dolny slasku i stare pomorze ! Czekajcie na wariatke!przybede !
Boję się..kurde..nie przypuszczałam że aż tak się będę stresować..
Od jutra będę w ciąży..fajnie będzie się tak czuć..mam nadzieję że przez 9 miesięcy
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.