44 CYKL STARAŃ
24 DZIEŃ CYKLU
Dawno nie pisałam, napiszę tu dzisiaj co nie co .. 
Od środy do piątku byłam w szpitalu, miałam laparoskopię.
Zacznę od początku,
W środę godz. 6,30 na czczo stawiłam się w szpitalu w punkcie przyjęć do szpitala,
zostałam zaprowadzona na odzdział położniczo-ginekologiczny II ,
czekając za wolnym łóżkiem porobili mi potrzebne badania, usg, krew itp.
W między czasie czopek na przeczyszczenie i na pokój 
Dobrze że byłam w pokoju dwuosobowym z łazienką bo latałam co chwila ..
Wieczorem usłyszałam hasło - lewatywa !
O Matko, serio ? myślałam że się obejdzie 
Straszne uczucie , ale przynajmiej się przeczyściłam
Aczkolwiek miałam już dość chodzenia do toalety ...
Później rozmowa z anestazjologiem , zostałam poinformowana że jestem pierwsza w kolejce na laparoskopię... okeeej....
Wtorek.
Godz. 6,30 położna mnie obudziła że mam iść się wykąpać, ostatni raz do toalety, założyć pończochy ( nadal nie wiem po co ) i szpitalna piżamka.
o godz 7,00 tabletka typu " głupi jaś" i przed 8,00 pojechałam na sale operacyjną .
Jak leżałam już na stole opercyjnym, przyłożyli maskę dwa oddechy i puch!
budzę się na sali pooperacyjnej .
Przewieźli mnie na pokój i do końca dnia leżałam.
W środę w południe wypis do domku.
Przeżyłam !
A tak się tego bałam, strasznie !
Nic strasznego, na prawdę !
Dzisiaj już dochodzę do siebie, wstałam z łóżka trochę posprzątałam
czuję sie lepiej 
Mam nadzieję że po tej laparoskopi nam się uda 
W czwartek jadę na kontrolę do ginekologa
Buziaki 
Wczoraj wieczorem, jak co kazdy kwartal, mielismy u naszego proboszcza spotkanie Rady Kosciola. Jak zwykle jest wiele spraw do omowienia, tych przeszlych i tych przyszlych. Rozmawiamy o roznych minionych wydarzeniach w naszej parafii takich jak Dzien Dziecka, Bal Wszystkich Swietych (zadnego haloween!), Sw Mikolaj itd itp (niektore z tych wydarzen odbyly sie po raz pierwszy w naszej parafii i naturalne jest uczyc sie na bledach). Goscimy tez roznych, waznych gosci.
W przyszly weekend przylatuje do Anglii z wizyta (takze do naszej parafii!) Arcybiskup Depo z asystentem i trzeba wszystko ladnie Jego Ekscelencji zorganizowac, zeby znowu kiedys do nas przylecial. Ja robie bigos na niedzielna kolacje a wczesniej w niedziele spotykamy sie u pewnych mocno zaangazowanych w Kosciol starszych panstwa na obiedzie, bedzie nas chyba ze 25 osob. Oczywiscie w piatek po przylocie sa u kogos goszczeni i w sobote tez, obiad u kogos innego kolacja u kogos innego itd - wszystko na cacy zorganizowane.
Ale nie o tym konkretnie chcialam napisac, w zasadzie ten wpis mial byc krotki: ja nie bywam na zadnych zabawach dla dzieci i w zwiazku z tym gdy to omawiano czulam sie wyobcowana tj. nie czulam prawie wcale o czym oni mowia. Owszem widzialam fotki, slyszalam relacje, mniej wiecej wiem co i jak bylo zorganizowane, ale nie potrafie sie przelamac by na takich eventach BYC & POMAGAC - ja KTORA NIE MAM DZIECI/DZIECKA (moje dzieci sie nigdy nie pobawia!) a wszyscy obecni w Radzie je maja! (Oczywiscie oprocz proboszcza).
Cos sie dzieje ostatnio w mojej glowie, zasepniala jestem, staram sie znalezc i wciaz odswiezam wszelkie pozytywy, i je odnajduje (naprawde mamy za co Bogu dziekowac!) i mocno wciaz od nowa staram sie ich trzymac, a jednak to zasepnienie (jesienne?) ciagle sie do mnie wkrada. 'Mam tyle czasu wolnego ze rzygac sie chce' - mowie wczoraj po spotkaniu znajomej z Rady odpowiedzialnej za sprawy finansowe, 'ale nie potrafie sie przemoc i wiecej pomagac'. Nawet o sobotnie spotkania Wspolnoty staczam co tydzien wewnetrzna walke, zly mi podszeptuje ze ja tam nie pasuje bo 'kazda z nich ma dzieci a Ty mialas i nie masz!', zwalczam to z calych sil, ale ech jak jest trudno. 'Dopoki walczysz jestes zwyciezca' powiedzial sw. Augustyn, wiec WALCZE, na roznych plaszczyznach swojego zycia.
Wyslalam wymazy z policzka do badan i czekam na wyniki, czy wyjda jakies nieprawidlowosci DNA, tu moge byc raczej spokojna, ale dobrze bedzie miec to czarne na bialym. (Wyniki najpozniej do 10 pazdziernika a dzien pozniej rocznica drugiego poronienia samoistnego.)
Ostatnio robilam badania z krwii i wstrzymano badanie wit D i Estradiolu a do tego okazalo sie takze ze lekarka jednak nie zlecila powtornego badania mojej podwyzszonej wit B12 a ja nawet nie wiedzialam ze ktos moze podwazyc decyzje/zlecenie lekarza (dzwonilam do labolatorium ale powiedziano mi, ze to lekarz ma dzwonic i argumentowac by zbadano, bo nie badaja 'ot tak' uslyszalam, do 2 tyg trzymaja probke, zostaly 2 dni) i tu po raz kolejny rozkladam rece i czuje bezradnosc..... czy teraz widzicie jak ciezko jest tu w Anglii ze sluzba zdrowia?? M-A-S-A-K-R-A. 'Jezu, widzisz co sie dzieje, oddaje to Tobie Panie Jezu Chryste. Podobnie bylo z moim HSG w marcu 2016, od grudnia wydzwanialam przez kilkanascie tygodni, bo zaginal formularz w szpitalu a Ty zajales sie tym i dales nam w marcu cud! Ufam Tobie!'
Absolutnie trzeba wyluzowac i skupic sie na czyms innym. W moje wolne piatki bede pomagac w sprzataniu naszego kosciola a potem odwiedzac na kawke kolezanki, ktore maja male dzieci a ktore tak bardzo zaniedbalam. Niech sie dzieje wola Nieba! ... i nigdy przenigdy nie przestane modlic sie o cud nowego zdrowego zycia dla nas i innych malzenstw, ktore tak bardzo tego pragna

Wiadomość wyedytowana przez autora 29 września 2017, 11:04
21dc - 3dpt
Dzisiaj wg rozpiski, którą jakiś czas temu znalazłam w Internecie, nasze 3-dniowe zarodki powinny być już w stadium blastocysty i podejmować próby wygramolenia się z otoczki, by jutro rozpocząć wszczepianie się w endometrium.
Wczoraj za to miałam koszmarny dzień. Pokłóciliśmy się z m., a że ja w kiepskim stanie psychicznym jestem to chyba z pół dnia przeryczałam, po czym stwierdziłam, że przy takiej ilości skurczy brzucha i tak negatrywnym nastawieniu od dnia transferu na pewno jest już "po wszystkim" (tfu tfu tfu!). Na szczęście m. w końcu załagodził sprawę i dalsza część dnia przebiegła w całkiem miłej atmosferze. Wręcz się zdziwiłam jak bardzo się stara. Ciekawe czy dzisiaj nadal będzie mu się chciało?
Jeśli chodzi o mój organizm to nie specjalnie coś się zmieniło. No może trochę więcej śpię, czyżby od jakichś leków? Albo to efekt zmęczenia po stresujących chwilach... Po śniadaniu wracam do łóżka, zaczynam czytać i już po chwili drzemka. Potem znowu chwilę poegzystuję w pełni świadomości i znowu drzemka. Wieczorem obejrzę coś, poczytam i... znowu drzemka:P No ale to chyba dobrze? Może jakimś cudem stres i spustoszenie jakie siał w moim ciele zostanie trochę zrównoważony:)
Poza tym w 1dpt i 2dpt miałam wrażenie, że czułam obecność zarodków (wiem, wiem, to niemożliwe, ale jednak tak to sobie tłumaczyłam). Delikatny ucisk z jednej strony, jakby się do mnie przytulały:) Dzisiaj w 3dpt już nic nie czuję i troszkę mi smutno. Zastanawiam się, czy one tam jeszcze są...?
Edit:
Dostałam wyniki badań.
Dzisiejszy progesteron przed zażyciem wszelkich tabletek wyniósł 37.74 ng/ml - to chyba dobrze?
Gorzej z homocysteiną - 10.3 umol/L, niby w normie, ale z tego co już wyczytałam to chyba za wysoko dla kobiet w ciąży. Tym bardziej że łykam sporo kwasu foliowego i dodatkowo modulator. Boję się przyznać naszej lekarce, że zrobiłam badanie na własną rękę. Muszę wybadać sama co robić dalej, czy obecne leki mogły wynik zaburzyć. Tak czy siak, myślę, że na poważnie zajmę się tym tematem dopiero po becie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 września 2017, 18:39
9 dni pełne strachu i niepokoju 
Dzidziuś anatomicznie bardzo ładnie wyglądał, tylko nie było widać kości nosowej. Nawet po badaniach kontrolnych po tygodniu od badań prenatalnych nie było jej widać.
Dziś przyszły wyniki. Pozytywne. Dziewczynka 
Ryzyko trisomii 21: 1/6733153972
Ryzyko trisomii 18: 1/8475446934
Ryzyko trisomii 13: 1/3794774461
Zespołów delecyjnych oraz ryzyka trisomii 9, 16 i 22 nie stwierdzono.
Rośnij Nasza córeczko rośnij :* Mama i tata na Ciebie czekają, ale poczekają do marca 
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 września 2017, 12:42
12dc
dziś wracam po tygodniowym urlopie do pracy, nawet nie wiem kiedy ten tydzień minął. Może to dlatego, że mnie przeziębienie rozłożyło?
No nic jeszcze trochę z nosa kapie i kaszel lekki mam, ale już bliżej końca. Niestety wyszła mi opryszczka, jedną prawie zaleczyła, to obok wylazła druga. Idę do apteki po witaminę B2, podobno dobra na zimno. Sprawdzimy, bo chciałabym
w weekend z mężem, wydaje mi się, że to będzie jak najbliższy termin owu. Niestety w tygodniu
odpada, bo praca, jak nie ja padam na pyszczek to mąż, zostają nam tylko weekendy. A, że teraz zimno, a okres grzewczy jeszcze się nie rozpoczął, to jakoś trzeba sobie radzić
Dobra mykam, mam nadzieję, że te 6 dni na drugą zmianę jakoś mi zlecą szybko 
25 dc
10 dzień z duphastonem. Piersi zaczęły mnie boleć.Temperatura troche odbiła ale ja czuję że to nic nie znaczy. Czekam od jutra na okres.
Dziś jest 3 dzień, podczas którego aplikacja mówi DZIEŃ PRZYPUSZCZALNIE PŁODNY. I pewnie kolejny raz zabiję tę informację negatywnym testem owulacyjnym.
Temperatura wskazuje na stygnięcie...
3 cykl, 28 dc
Zacznę ten wpis jak przedostatni: u mnie dalej cisza, żadnych objawów przed okresowych, śluz kremowy
czasami leciutko pobolewa mnie macica i chyba piersi są leciutko pobolewające, ale nie wiem czy sobie tego nie wkręcam. Ogólnie czuje się jak w pierwszej połowie cyklu. Do okresu jakieś 4 dni, chociaż poprzednio miałam w 29 dc. Ogólnie spoko się czuję, żadnego PMS 
Weekend był super, wesele się udało, rocznica się udała. Jestem zmęczona tymi wszystkimi emocjami, ale mam bardzo dobry humor 
Życzę wszystkim udanego tygodnia!
Muszę powiedzieć, że jestem bardzo zadowolona z naszego serduszkowania w tym miesiącu. Zmieniłam trochę nastawienie i nie myślę o serduszkowaniu jako o tylko i wyłącznie w celu posiadania potomostwa, skupiam się bardziej na naszej bliskości i to daje efekty! Oby tak dalej, bo w sumie to 11 dzień cyklu, ale dzisiaj pojawił się wyczekiwany rozciągliwy śluz. Niestety, wydaje mi się, że M. nie da dziś rady. Ma dzisiaj siłownię ze swoim trenerem i zawsze po treningach jest tak wyczerpany, że nie ma szans. Martwi mnie to z jednej strony, a z drugiej strony wiem, że przecież ćwiczy na moją prośbę i przecież pewnie m.in. dzięki temu seminogram tak ładnie wypadł ostatnio.
Niestety, mój rozciągliwy śluz zwykle utrzymuje się tylko przez 1 dzień. Myślicie, że zaprzepaścimy wielką szansę jeśli nie będziemy serduszkować dzisiaj? W sumie jako takiego skoku temperatury nie ma, więc może owulacja zacznie się dopiero jutro?
12 dc
Do owulacji coraz bliżej. W środę idą w ruch testy owulacyjne(one zawsze prawidłowo wyznaczały mi zbliżający się termin). Kiedyś mierzyłam też temperaturę,jednak zauważyłam, że za bardzo fiksuję na tym punkcie(każdy odchył od normy okupowany był wielogodzinnym rozmyślaniem o tym), dlatego termometr schowałam do szafy i opieram się na testach i obserwacji śluzu.
Podczas mojego pobytu w szpitalu,przed zabiegiem,jedna z położnych,starając się mnie zapewne pocieszyć, powiedziała: "Zobaczy Pani, że za 12 miesięcy spotkamy się znów,tym razem piętro wyżej na porodówce."Te słowa zapadły mi w pamięci i jeśli słowa tej kobiety mają się sprawdzić, to w tym cyklu powinnam zajść w ciążę. Jeśli tak się stanie,osobiście Ją odnajdę w tym szpitalu, żeby przypomnieć o Jej słowach i podziękować.
Sudari, za Twoją wskazówką,dołączam do moich codziennych modlitw, prośbę o pomoc do św, St.Papczyńskiego.
Boże Ojcze, który w swojej niezmierzonej Opatrzności dałeś nam w bł. Stanisławie skutecznego orędownika u Twojego tronu, racz mi (nam) udzielić za jego wstawiennictwem łaskę macierzyństwa, o którą Cię proszę (prosimy) oraz daj mi (nam) za jego przykładem wiernie pełnić Twoją najświętszą wolę. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.
Ojcze nasz...,Zdrowaś, Maryjo..., Chwała...
czekam i czekam i ciagle biało na tym tescie, wyszukujee w necie potwierdzeń moich rozważań ze jakoby może jeszcze w moczu nie wykrywalne, ale sama potem pukam się w głowę. Kolejne dni w pracy coraz trudniej znieść, potrzebuje tej zmiany. Wczoraj maz powiedział że jest gotowy strac się jak trzeba
al i tak powinien iść na badanie nasienia. Jak dostane okres to go przycisne zeby jednak poszedł bo drugi cykl owulacyjny bez efektów to już powinien sie zbadac, Ja myslałam o becie jutro czyli w 13 dniu powinno cos pokazac a jak nie to przynajmniej nie bede sie gapic na ten pasek. Zeby chociaz troszke sie pokkazało to by było łatwiej iść, a takto nie wiem
Wizyta umówiona na 6 pazdziernika
W końcu jestem po wizycie u endokrynologa. Mam potwierdzenie tego, że to niedoczynność tarczycy i zapalenie (niekoniecznie Hashimoto). Guzków na tarczycy nie ma, wszystko jest prawidłowe. Dostałam Euthyrox 25 oraz Selen 110 mg, który ma pomóc ponoć w obniżeniu antyTPO. Na razie jestem pozytywnie nastawiona, lekarz bardzo rzeczowy. Za nieco ponad miesiąc kontrola, wcześniej mam powtórzyć TSH.
Co do planów i starań - niczego nie przerywamy. Nadal będziemy się kochać co 2-3 dzień, nadal mam zamiar monitorować cykl. Nawet dzisiaj kupiłam termometr owulacyjny, bo ten elektroniczny który mam teraz ma jedno miejsce po przecinku i powoli odmawia współpracy (dziwnie pika). Może nie być dokładny przez to.
Najgorsze będzie pamiętanie o tych wszystkich tabletkach. Rano przed jedzeniem Euthyrox, po posiłku mam brać Selen - to pewnie po obiedzie, bo rano nie zawsze cokolwiek zjadam. I Ovarin - planuję brać wieczorem, żeby nie wszystko na raz 
Ogólnie humor mam bardzo dobry, weekend naładował mnie pozytywnie. Byliśmy z mężem w Manekinie na naleśnikach, później na jarmarku na rynku - w kole fortuny wygrałam poszewkę na poduchę z Micki i Mini
Dzieci w żłobku by mi zazdrościły, bo co druga dziewczynka ma Mini
(albo Świeżaka)
Najlepsze jest to, że chyba w tym cyklu mam owulację. Jajnik mnie kłuje, znowu lewy. Jak tak się przyglądam tym objawom i monitoruję cykl, więcej zauważam. Mam bardziej obfite piersi, boli mnie lekko brzuch i co jakiś czas jajnik się odzywa. Wczoraj ciężko mi było zasnąć. Także chyba faktycznie to owulacja. Śluz się pojawia (mimo tego że nadal mam delikatne plamienia, raz/dwa w ciągu dnia coś zauważę), szyjka też wysoko i jakby lekko otwarta. Zobaczymy jak z temperaturą 
...
Praca po 2 tygodniowym urlopie. Myślałam, że będzie gorzej, a było naprawdę znośnie . Jeszcze 4 dni i znowu wolne- weekend! 
Byłam dziś w parku, chciałam poczytać książkę. Ostatnio zmuszam się żeby przeczytać kilka kartek. Po 30 minutach wróciłam do domu. Stwierdziłam, że nie będę się "katowała" na siłę. Poza tym najadłam się słodyczy. Muszę bardziej kontrolować co jadam i w jakich godzinach. Od przyjazdu do Hiszpanii przytyło mi się ok. 3 kg. Niby to nie dużo przy mojej wadze i wzroście, ale jak tak dalej pójdzie to juz nie będzie kolorowo.
Cel do moich styczniowych urodzin:
1. ograniczyć spożywanie słodyczy- PRIORYTET, bo za niedługo będę wygladała jak te drożdżóweczki, które jadam,
2. ostatni posiłek o 19, w kryzysowych sytuacjach (jakieś urodziny, imprezka) 2 h przed snem.
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 września 2017, 20:50
byliśmy w szpitalu na badaniu ktg i chciałam żeby lekarz mnie zbadał. Na ktg pisza się skurcze, rozwarcie na jakieś 2,5 cm. Lekarz jak mnie zbadał to coś mi popłynęło jeszcze...myślałam że to wody ale to chyba resztki czopa jeszcze bo od kilku dni już nie wypada praktycznie nic. Jak sie cos zacznie dziać to od razu do szpitala, a jak nie to jutro z rana kazał przyjechać. To pewnie jutro rodzimy
Dziś przekonałam się jak ważna podczas badań jest wiedza lekarza,a także dobry sprzęt.
Byłam na wizycie w Krakowie.Miałam zrobione badanie 2D/3D/4D HDlive SIS.Wydałam na nie parę groszy...ale było warto,wróciło mi pozytywne myślenie.Otóż NIE MAM ŻADNYCH ZROSTÓW MACICY.Nie muszę mieć operacji żeby usuwać zrosty na macicy,bo ich tam nie mam.
To mega bolesne badanie HSG,które miałam robione w czerwcu na NFZ - było albo źle zrobione,albo lekarz,który robił opis - źle opisał.Nie ważne!Ważne,że to nieprawda.I nie prawdą okazało się także,to co dostałam w opisie po HSC ,czyli,że niby mam tylko 1/3 macicy bez zrostów,a lekarz,który robił to badanie,powiedział,że czegoś takiego jeszcze nie widział.No nie ważne.
Najważniejsze co wyszło dzisiaj.
Cewnik miałam zakładany tak delikatnie,że prawie go nie poczułam.
A opis badania jest taki:
Trzon macicy złożony z dwóch części:macicy jednorożnej oraz rogu szczątkowego - chodzi o to,że urodziłam się z taką wadą macicy i z tą wadą urodziłam dwoje dzieci i miałam dwie ciąże obumarłe.Więc zajście w ciążę jest możliwe,ale ograniczone bo z macicą łączy się u mnie akurat prawy jajowód,a lewy z tą częścią macicy,która jest wadliwa.Więc w ciążę mogę zajść teoretycznie kiedy owulacja będzie z prawego jajowodu.
Wewnątrz jednorożnej macicy - patologii nie stwierdzono.
Jajnik prawy prawidłowy,lewy prawidłowy,obok torbielka okołojajnikowa.
O takiej macicy mówiła mi pierwsza ginekolog do której poszłam dwa lata temu po poronieniu.Więc to by się potwierdziło.
Dziwne,że ci co robili mi na NFZ te badania we Wrocławiu,nie znają się na takich sprawach,że powypisywali mi takie durnoty,przez które tylko się załamałam i wylałam wiadro łez. Echch szkoda słów,w końcu mam diagnozę.
Kolejne badania będę miała w październiku.Jedno podczas @ żeby sprawdzić co dzieje się z tą małą,nieczynną maciczką,kiedy dopływa do niej krew - czy coś podobnego.A drugie badanie to będzie sprawdzana drożność jajowodów z pianką kontrastującą - nie pamiętam dokładnie nazwy,ale nie jest to takie badanie,jakie miałam na NFZ,jakoś trochę inaczej się nazywa.
Po tamtym badaniu,jeśli wyjdzie dobrze,gin powiedział mi,że daje 3msce na zajście w ciążę,jeśli się nie uda,to wtedy pomyśli o laparo. Teraz nie trzeba niczego usuwać ani robić póki co laparo. Zresztą,nawet jakbym miała mieć laparo,to raczej będę robiła u niego.Lekarzowi,który miał mi robić w grudniu na NFZ - raczej podziękuję.
Więc dużo się wyjaśniło,postawiło mnie to na nogi,ale jeszcze się okaże co dalej.Jeszcze się okaże czy ciąża będzie możliwa i jakim sposobem do niej dojdzie.Jedno światełko w tunelu już jest - nie ma tych cholernych zrostów,nie muszę mieć operacji/zabiegów żeby coś z macicy usuwać.
A dlaczego w ciążę nie zachodzę,albo ronię - loteria???albo się okaże.
28dc
Trwa (od 3 dni) bezowe plamienie. Oczywiscie wyczytałam, ze bezowe to niedobrze, bo to niedomoga lutealna. Pogadam o tym z ginem, bo fakt, ze ostatnio te przedokresowe plamienia mi sie zmienily z ciemnych wlasnie na takie jasne.
Ogolnie mam sie zle. Przeziebienie jeszcze ze mnie nie wyszlo, jestem oslabiona (jak nie ja), nie mam sily na nic, ostatni sport byl tydzien temu (a zyje dosyc aktywnie). Za to slodycze wciagam na pocieche:)
Planujemy z M. urlop w okresie zimowym: tu lutowa szaruga a my na plazy w tropikach... I tak o tym gadamy i gadamy az w koncu mowie "chyba, ze zajde w ciaze i nigdzie nie pojedziemy". Mąż na to "no tak"
smieszny jest ten moj slubny 
26 dc
Temperatura odbiła od linii ptc
Obudziłam się z bólem podbrzusza. @ idzie wielkimi krokami może przyjdzie na dniach lub za chwile. To pewnie dzięki luteinie. Tylko pytanie brzmi - bo lekarz powiedział, żebym brała cały czas po dwie tabl. dziennie czy mam zaprzestać ją brac jak dostane @ czy brać dalej?
Wczoraj kupiłam tabl. w aptece przeciwwirusowe i odpornościowe. Dziś zaczynam brać, może w końcu pozbędę się kataru. Kiedyś były na receptę ale od jakiegoś czasu można kupić bez. Siostra poleciła. Także sprawdzimy !
10 DC 2 pp @ od wczoraj sobie poszła uff zawsze miałam 5 dni i 1 małe plamienie a teraz bite 9 dni myślałam że nigdy się nie skończy ale czytałam że po tak może być no i @ była obfitsza niż inne
Ten cykl miałam się obserwować czy będzie owulka miałam powrócić do mierzenia tempki no ale miałam przez dwa miesiące ciąży odzwyczaiłem się i ciągle zapominam wyjść pod wieczór termometru kurcze muszę śpiąc tyłek i sobie przypominać
Od przyszłego cyklu powracamy do gry o nasze drugie szczęście
Aniołku proszę wróć do nas...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.