JoGa W dążeniu do upragnionego celu... 7 października 2017, 13:42

2dc

Rozpoczynamy 5 rok starań, może on będzie szczęśliwy... oby. Dodatkowo w tym miesiącu mam 30 urodziny a zawsze myślałam, że przed 30-tką zajdę w ciąże. Ostatnia szansa by to się spełniło...

Z emocji nie śpię dziś od 4 rano ;)
No to nastąpił początek końca, bo to już ostatnia, ostateczna możliwość. Wielka rozgrywka przed nami.
Na początku odkręcam, bo namieszałam z mutacjami ;) Jest tak, jak twierdzi Kajka i Mała U - homozygota jest bardziej oporna na leczenie, przekręciłam słowa lekarki, bo mi się wszystko jeszcze myli ;)
Wizyta w klinice ok. Jeśli chodzi o kompetencje pań w recepcji, to są przemiłe, ale mało zorientowane. Brak informacji o dokumentacji, brak informacji w ogóle, a drażni mnie to bardzo, bo sama przecież wiem, jak z drugiej strony lady powinno być.
Lekarz, podobnie jak za pierwszym razem bardzo na tak.
Wizyta bez pośpiechu, wszystko tłumaczył, jednocześnie nie owija w bawełnę, a ja tak właśnie lubię.
Wyniki mam na pograniczu, na refundację leków załapię się, do finansowania przez miasto także.
Zrobił mi usg, ale że to dopiero 3 dc, to moje jajniki postanowiły zrobić psikusa i się nie ujawnić. Pierwszy raz taka sytuacja.... zatem w środę kolejna wizyta.
Plan na mnie jest taki:
po środowej wizycie, jeśli jajniki się pokażą i będzie można ocenić ilość pęcherzyków, to dostaję zastrzyk na sztuczną menopauzę, żeby wyciszyć jajniki i organizm (mój mąż przerażony).
Pójdziemy niestandardowo długim protokołem, ale oszczędnym, bo idziemy w jakość, a nie w ilość pęcherzyków. Jak się wyraził lekarz, łatwo nie będzie, ale z takimi wynikami ciąża też cudem nie będzie ;) Chcemy jedno jajo, a dobre ;)Bo raczej kolejnego podejścia nie będzie.
Mam brać DHEA Eljot 3x dziennie,
Jodid 1x dziennie,
Q10 1x dziennie,
Euthyrox 75 1x dziennie,
witaminy metylowane na zbicie homocysteiny,
Witaminę D,
Miał wątpliwość co do Metforminy, bo wskaźnik Homa R mam w porządku. Czyli jednak schudnięcie, jako taka dieta i ruch robią swoje, trzeba tyko uważać, żeby napady hipoglikemii nie powtarzały się i obserwować po jakim jedzeniu się dzieją. Zatem jestem żywym przykładem, że IO może się cofnąć :)
Dostaliśmy masę papierów do wypełnienia, w środę prawdopodobnie dostanę zastrzyk (muszę o tym poczytać),będę miała pobrane wymazy, a w przyszłą sobotę zrobimy całą wirusologię.
W gabinecie było całe moje audytorium w postaci męża i syna, tylko przy badaniu byłam sama.
Acha - w odpowiednim momencie dostanę też Acard i zobaczmy co z heparyną.
No to - niech się dzieje :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 października 2017, 15:16

Wczoraj odbyła się nasza druga punkcja.

Ostatnim razem w jej dniu ledwo wstałam z łóżka i doszłam do samochodu. Teraz było zupełnie inaczej. Obudziłam się w świetnym nastroju, wyszykowałam się i ruszyliśmy z mężem do kliniki. Miałam nawet taką myśl, że może pęcherzyki popękały, bo prawie nie czułam jajników.

Na miejscu opieka - marzenie. Dostałam swój pokój, czysty, nowiusieńki. Pielęgniarki zagadywały mnie i żartowały. Przebrałam się w szpitalną piżamkę i pani anestezjolog zaprowadziła mnie na salę zabiegową obejmując w pasie. Zanim się zorientowałam, siedziałam już na fotelu ginekologicznym i zaczęłam odpływać. Powiedziałam tylko, że nie lubię wenflonów, ale za to kocham znieczulenie i już mnie nie było. Na salę weszłam o 8:55, a o 9:23 świadomie już rozmawiałam z pielęgniarką w moim pokoju. Poleżałam 10 minut i wyszłam do męża. Znowu - czułam się znacznie lepiej niż za pierwszym razem.

Rozmyślałam jak przebiegł zabieg i ile komórek uda się pobrać. Obstawiałam 15, bo na usg było widać 10 dużych i 10 małych pęcherzyków, poza tym biorąc pod uwagę samopoczucie miałam wrażenie, że jest ich mniej niż poprzednio.

Po chwili doktor zawołał nas do gabinetu i oznajmił, że udało się pobrać 30 (!) komórek. Popatrzyłam na męża i wiedziałam co myśli - znowu poszło w ilość, nie w jakość. Był przerażony. Ja też byłam w szoku. Doktor zaczął nam tłumaczyć, że uzyskaliśmy taki wynik przez mój wiek i wysokie AMH. I że jestem ewenementem. Nie wiem, czy to dobrze. W każdym razie lekarz i jego asystentka uśmiechali się od ucha do ucha. Doktor stwierdził, że normalnie w przypadku, gdy komórek jest więcej niż 20, zaleca się odroczenie transferu na kolejny cykl. Ale w tym przypadku wyjątkowo możemy spróbować zrobić świeży transfer. Nie wiem, czy postanowił tak widząc wyniki krwi, obraz jajników czy po prostu był odważniejszy mając świadomość, jak beznadziejny wynik uzyskaliśmy ostatnio.

Przepisał mi lek przeciwbólowy z koniecznością (nie zaleceniem) przyjmowania go co 6 godzin i clexane od następnego dnia. Zwiększył mi też dawkę proga. Ucieszyły mnie te zmiany - widać, że zastanawiał się nad moim przypadkiem i wyciągnął jakieś wnioski.

Transfer zaplanowany jest na najbliższą sobotę, 2 marca. Bardzo ważny dla nas dzień również z innego powodu 🤍 Powiedział, że zadzwoni kolejnego ranka i powie, ile komórek było dojrzałych i ile się zapłodniło.

Mąż odwiózł mnie do domu. Odpoczywałam resztę dnia. Czułam się świetnie, ale jak dłużej siedziałam lub stałam to trochę mnie kłuło w macicy. Najgorsze były wzdęcia i ból żołądka, które miałam także ostatnim razem.

Dziś czuję się doskonale. Cały dzień byłam w pracy i robiłam to co zwykle. Lekarz zadzwonił koło 12. Od rana siedziałam jak na szpilkach z notatnikiem w ręce, a on zadzwonił akurat jak wyszłam na krótki spacer przy bardzo ruchliwej i głośnej ulicy. Myślałam, że wyskoczy mi serducho widząc jego numer. Powiedział, że z 30 komórek aż 24 były dojrzałe. Odetchnęłam.
Dodał, że zapłodniło się 13. Zaczął coś dalej opowiadać, a mi jakby zwolnił czas.
Z 30 komórek mamy 13 zarodków. Tyle samo co ostatnio. Biorąc pod uwagę większą liczbę komórek to nawet gorszy wynik. Wiem, że dla niektórych taka ilość to marzenie, ale u nas, jak widać po ostatnim razie, więcej nie znaczy lepiej.

Doktor stwierdził, że to bardzo dobra wiadomość i uważa, że tym razem powinniśmy uzyskać więcej blastek, bo komórki wyglądają dużo lepiej. Przyjęłam to do wiadomości filtrując mocno jego optymistyczne słowa. Mam dzwonić w czwartek do embriologów, a w piątek do niego, żeby ustalić szczegóły ewentualnego transferu.

Schemat sprzed miesiąca się powtarza:
1. Redukcja supli do minimum
2. Accofil od 5 dnia przed transferem
3. Intralipid między 3 a 5 dniem przed transferem
4. Encorton od 5 dnia przed transferem
5. Heparyna (lekka zmiana) od następnego dnia po punkcji
6. Progesteron (lekka zmiana) - zastrzyk z Prolutexu 1x dziennie, Cyclogest dopochwowo 2x dziennie

Tak bardzo bym chciała, by zmiana leku okazała się być strzałem w 10 i byśmy mogli mieć chociaż kilka blastocyst z tych 52 komórek.. Kilka szans, żeby nie musieć przechodzić wszystkiego od początku. Okropnie się boję co przyniosą kolejne dni.

Rene Szczęśliwy wakacyjny cykl:-) 8 października 2017, 12:01

12t6d ciąży ostatni dzień 1 trymestru
Katar ciąg dalszy,miałam już cichą nadzieję że już sobie pójdzie,ale gdzie tam chyba mu tu dobrze.
Pogoda też nie za ładna na spacer wyjść się nie chce,eh nie przepadam za jesienią.Chce wiosnę:-)Dziś ostatni dzień pierwszego trymestru,jak ten czas szybko płynie jeszcze nie tak dawno robiłam test ciążowy a tu już 30% ciąży za mną.Mówią,że drugi trymestr jest najlepszy,oby u mnie też tak było,mdłości ustąpiły,mam więcej siły i chęci do działania:-)
Już za parę dni kolejna wizyta u gina,nie stresuję się tak jak przy poprzednich,pełen luz:-)

Marta-K Marzymy o Tobie Cukiereczku 24 października 2017, 01:20

Kontynuacja pamiętnika w KidzFriend - zapraszamy

6 dpo,
Sobota wieczór,czyli najlepszy czas w ciągu całego tygodnia.;) Mieszkanie posprzątane, jedzonko ugotowane,ciasto upieczone, więc z czystym sumieniem mogę się relaksować z mężem przy boku.;)
Jutro mija tydzień do "tego dnia". Za tydzień o tej porze, wszystko już będzie jasne. Ja tymczasem jestem jakoś dziwnie spokojna. Może to dzięki rozmowie z ginekologiem,a może dzięki modlitwom..nie wiem,ale nigdy jeszcze nie odczuwałam takiego spokoju.
Wczoraj zbadałam sobie poziom progesteronu. 5 dpo - 11,1 ng/ml. Zapytałam mojego gina,co to oznacza,odpisał w dwóch słowach:"jest super". No to mam przynajmniej jasność, że owulacja była na pewno, my zrobiliśmy wszystko,co w naszej mocy,a reszta zależy od Boga.
Dzisiaj odczuwam punktowy ból w macicy(podobnie jak ból owulacyjny jajnika,ale to nie jajnik), ból krzyża(ale to pewnie od całodniowego sprzątania) i momentami bóle miesiączkowe(już?),praktycznie od owulacji bolą mnie piersi(to akurat u mnie normalne). Nie zamierzam sobie wmawiać,że to implantacja, choć w podświadomości gdzieś to siedzi...
Odliczam dni do testowania(mam nadzieję, że nie skusi mnie wcześniej niż w sobotę),a tymczasem żyję nadzieją...


"O cokolwiek poprosisz świętego Józefa, z pewnością to otrzymasz."-św. Teresa

Perła1313 Pamiętnik pragnącej.... 7 października 2017, 19:41

Wizyta u lekarza odbytu 13 dc a pęcherzyków największy 14mm za mały czyli owulacja w późniejszym terminie.kolejne kroki to badanie w 2 lub 3 dc i 13 dnia znów się zgłosić i jeszcze dostałam lek na owulacje ...coś się dzieje. Teraz czuję wsparcie

małaU piszę, bo czuję, że zwariuję 8 października 2017, 00:19

Kolejne nieplanowane ciąże w najbliższym otoczeniu.. Pierwsze dwie znioslam normalnie.. Ale trzecia sprawiła że pękłam i się popłakałam.. A jak jeszcze raz od kogoś usłyszę, że za mało się modlę i wierzę to nie ręcze za siebie..

alegzi w pogoni za .../ zawieszamy 8 października 2017, 10:17

...

Niedziela. Dziś mój 25dc. Nie czuję żadnej zmiany. Piersi nie bolą, brak kłucia w podbrzuszu. I nawet moje nastawienie, że się w tym misiącu udało jest okropne. Czekam już na kolejny cykl... Chyba znowu wrócę do mierzenia temperatury. Nie robiłam tego przez ostatnie 2 miesiące, bo miałam dosyć tego napięcia i oczekiwania. Teraz nadal tak jest, ale nie jest tak źle jak było z termometrem. Poza tym co 5 minut analizowałam wykresy.

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 10 stycznia 2019, 15:53

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/dcc46104e356.jpg
Znow marne foto ale nie mogłam się powstrzymać. Duzo dla mnie znaczy rozszerzanie! Kaszki helpa i wzielam probne saszetki holle, jutro bede próbować...

11dc
Wczoraj wieczorem wzielam 4 globulke macmiroru. Dzisiaj przestraszylam sie bo dostalam plamienia.. boje sie ze te tabletki pogorszyly tylko stan mojej nadzerki zamiast wyleczyc zapalenie.. a moze one tak po prostu dzialaja ? W kazdym badz razie zmierzylam dzisiaj temperature I jest bardzo niska bo 36,1 gdzie norma przed owulacja to jest 36,3 najmniej. Oby owulacji dzisiaj nie bylo. Odkladam dzisiaj macmiror zeby jutro poserduszkowac.Kupie jakis probiotyk. Zastanawiam sie nad lacibios femina. Polecacie ?

Anuśla Musisz dać życiu szansę 8 października 2017, 10:30

No to poleciała temperatura na łeb i na szyję. Marzyłam o pięknym prezencie urodzinowym dla mamy. Dobiło mnie to, że rok temu o tym samym marzyłam.

W dodatku dostałam wiadomość od kliniki, że moje badania na chlamydie itp się przedawniły, więc będę musiała wykonać je jeszcze raz przed badaniem drożności. A więc znowu czas, znowu kasa. Trochę z mojej winy, bo po badaniach czekałam z wizytą, potem musiałam pozbyć się antybiotykiem ecoli, a potem pojechaliśmy na wakacje.

Plan na październik:

Ja
- badania przed drożnością
- zero słodyczy (mój lekarz jest przeciwnikiem słodyczy jeśli chodzi o temat starań)
- zrobić badania z pakietu Zdrowa Kobieta, który oferuje mi Luxmed
- znaleźć sobie jakąś aktywność fizyczną z Multisport i chodzić raz w tygodniu (!)

M
- badania: chromatyna, test MAR IgG, HBA nasienia, grupa krwi

I będzie więcej wiadomo...może.

Meg85 Sama sobie winna... 27 sierpnia 2016, 07:41

Ciąża rozpoczęta 1 listopada 2016

Rudz!a Ja chcę serca mieć dwa :) 24 października 2017, 01:20

Kontynuacja pamiętnika w KidzFriend - zapraszamy

1dc cyklu
witam!
A w tym cyklu:
-badanie nasienia męża (już w poniedziałek)
-wizyta u gina w 12dc- zobaczymy czy coś nowego wymyśli
-dalej będę przyjmować olej z wiesiołka, acard, glucophage, dostinex i letrox, ovarin+ czerwone wino na endometrium ;)

edit.
Nie pamiętam żebym miała, aż tak bolesną miesiączkę kiedykolwiek... całe szczęście wypadła w sobotę, bo nie wiem czy bym w pracy wytrzymała. Skurze mam tak silne, że zginają mnie w pół, słabo mi, wymiotować mi się chce i do tego biegunka. Masakra. Później jakiś czas jest lepiej i znowu. Leki przeciwbólowe już pożarte, ale widać słaby efekt. Kazałam mężowi kupić no-spe. Może ona coś pomoże.


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 kwietnia 2018, 10:42

Izape_91 Szycioterapia - po 3 latach jest! 8 października 2017, 14:22

No i mamy 22 dc


Emocje niebawem beda sięgać zenitu : D ale ja wiem, ze to i tak nic z tego. Z wykresu wynika ze w owulacje sie nie wystrzeliliśmy, mielismy mieć <3 to cholera poszliśmy spać. Obudziłam emka dopiero o 3 w nocy Haha, uwielbiam tak na śpiocha... nawiedza mnie silny ból piersi, dotknąć sie nie mogę, jakbym mi urosły takie bolesne kule w środku. Spać sie nie da. Ale już raz tak miałam i tylko nadzieji sobie narobiłam. Poza tym dziś dopiero 6 dpo, albo 7 dpo jeśli ten ból niedzielny z prawej strony to była faktycznie owulka?

Jakby nieszczęść było mało to dostałam infekcji, póki co radzę sobie z kremem do smarowania ale jutro muszę poleciec do szpitala po tabletki dowcipne, muszę to wyleczyć jak najszybciej zeby hsg sie nie prZesunelo, bo wydaje mi sie ze muszę byc totalnie wyleczona...


Ja leżę i oglądam mam talent i pije kawkę a emek śpi bo go głowa boli. Już mało co przejmuje sie praca, wszyscy mówią zebym rzuciła to w cholerę i szukała nowej kancelarii. Weekend należał do udanych. Boże ale sie stęskniłam za moim kochanymi koleżankami: ) całe życie czekałam na takie osoby : ) śmiania nie ma końca, mogę byc sobą, szkoda tylko ze tak daleko mieszkają !

Ogladalam dzisiaj program o ciążach i porodach i az mi sie łzy cisnęły na oczy jak te bobasy pojawiały sie na świecie <3 Panie Boże proszę Cię zebym mogła doświadczyć tego uczucia... to jest chyba najpiękniejsza chwila na świecie...

Czekamy na Ciebie mały żuczku : ) tyle ile bedzie trzeba... poczekamy
Zeby pamiętać co brałam w tym cyklu: acc optima 600 na tydzień przed owulka, ovarin chyba 3 dni przed owulka wit D i zioła ojca sroki ale nie do końca przed owulka odpuściłam. Zioła wrócą dopiero w listopadzie


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 lipca 2018, 17:54

alex0806 Czekając na małe szczęście 8 października 2017, 17:40

Już jakiś czas nie pisałam pamiętnika, bo nic specjalnego się nie działo. Po obserwacji cyklu i zapisywaniu wykresu chyba mogę stwierdzić, że owulacji jednak w tym miesiącu nie było. Temperatura skacze, szyjka i śluz też są jakoś niemiarodajne chyba (albo jeszcze nie potrafię ich rozróżniać/oceniać). Jednak nie jest to dla mnie jakoś bardzo negatywne. Ważne, że biorę leki i coś zaczyna się dziać. Z dnia na dzień jest lepiej, taką mam nadzieję.
A dzisiaj tak po dłuższych przemyśleniach powiedziałam mężowi, że jakoś czuję w głębi duszy, że w końcu nam się uda. Czuję jakiś taki wewnętrzny spokój? Nadzieję? Marzenie, które może się spełnić, jest dla mnie silnym motorem napędowym. I tego chcę się trzymać :)
Dziś wróciliśmy z weekendu u rodziców. Planujemy romantyczną kolację przy świecach, niczym z Hollywoodzkich filmów :P Oczywiście to tylko przykrywka do tego, że podczas weekendu nie mieliśmy warunków do seksu, a oboje czujemy się bardzo do tego pobudzeni w ostatnich dniach. Mnie co prawda zaczął pobolewać dzisiaj brzuch, jak na okres, a bardzo chciałabym go dostać na dniach - to oznaczałoby że cykl znów nie będzie się ciągnął w nieskończoność i zaczniemy kolejny :)

Rene Szczęśliwy wakacyjny cykl:-) 8 października 2017, 19:55

Ale się rozmarzyłam...Weszłam na chwilkę na Allegro a tam tyle cudnych rzeczy dla maluszka,wstępnie wybrałam już wózek który mi się bardzo podoba i łóżeczko razem z pościelą,już nie mogę się doczekać tych zakupów,mówiłam już o tym mojemu mężowi i doszliśmy do wniosku,że zakupowy start zacznie się po nowym roku,tak żeby zmieścić się z tym do połowy marca.Ja już widzę te cudne rzeczy dla maleństwa w jego/jej pokoiku.Do kupienia jeszcze byłaby komoda jakiś dywanik i kilka innych dodatków.Ubranka będziemy kupować w Pinokio,mają tam bardzo dobre jakościowo ciuszki i są bardzo ładne:-)
A oto link do wybranego wózka:-)
http://allegro.pl/wozek-wozki-dzieciece-goya-x3-3w1-parasolka-i6651402163.html

7dpo
Złapał mnie totalny dół...początek dnia zapowiadał się całkiem fajnie,jak co tydzień,najpierw msza,później spacer na cmentarz zapalić znicz i położyć kwiatka mojemu Aniołkowi.
Jak wróciłam do pustego domu, zaczęłam rozmyślać,strasznie boję się przyszłej soboty,boję się kolejnego rozczarowania,wczorajszy spokój odszedł w niepamięć, a dziś ogarnął mną totalny lęk...Przeryczałam pół dnia,wspominając początki mojej pierwszej ciąży,wspominając jaka byłam szczęśliwa,a później utratę...przeszłość wróciła dziś do mnie ze zdwojoną siłą...a najgorsze jest to, że mam przeczucie, że kolejny cykl mogę spisać na straty...ehhh...mam nadzieję, że jutro moje samopoczucie się poprawi.
Dobrej nocy,Dziewczyny.

justa1234 NADZIEJA nie umiera nigdy!!! 24 października 2017, 01:20

Kontynuacja pamiętnika w KidzFriend - zapraszamy

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)