Długo się zabierałam za ten pamiętnik. Nigdy nie byłam dobra w pisaniu, tym bardziej jeśli chodziło o przelewanie swoich uczuć na papier. Teraz myślę, że to dobra forma uwolnienia swojego umysłu. Ale od początku, a raczej od najważniejszego 
10 października podjęliśmy decyzje (a raczej ja podjęłam), że umawiamy się na wizytę do Kliniki Niepłodności Bocian. Przetrzęsłam wszystkie fora w poszukiwaniu informacji. Natknęłam się na zdjęcie doktora N., którego odwiedzili rodzice z dzieckiem. Udało im sie z in vitro. Następnego dnia wizyta. Kombinowanie w pracy z wolnym. Na szczęście mam dobra koleżankę, która wie o wszystkim i chętnie się zamieniła. Oczekiwaliśmy na swoją kolej, nerwy mnie zjadały do tego stopnia, że musiałam odwiedzić toaletę. Biada temu kto wchodził po mnie. :)Poczułam się o wiele pewniej i spokojniej gdy w drzwiach ukazał się doktor N., którego zdjęcie oglądałam dzień wcześniej. Skoro tamtej parze pomógł to może i nam??? Pan doktor przeprowadził z nami wywiad. Opowiedziałam o lekach, które biorę na tarczycę. Zaskoczony był dużym kompletem badań, które były w normie. Stwierdził, że trochę przeszliśmy. Ja... wbijałam od czasu do czasu paznokcie w rękę, żeby się nie rozpłakać. W końcu zaprosił mnie na fotel. Usg. Diagnoza - zespół policystycznych jajników mimo dobrych wyników badań. Na jajnikach mnóstwo małych pęcherzyków w tym na prawym torbiel 2 cm. Nasza szansa na dziecko jest jak wygrana w totolotka. Możemy mieć 2-3 dzieci albo nie będziemy mieć wcale. Możliwe, że moje jajeczka nie dojrzewają, bo do owulacji dochodzi, pęcherzyki też pękają. Pan doktor zaproponował in vitro. Bardzo sie ucieszyłam, bo po to przyszliśmy. Czekałam tylko aż on sam to zaproponuje. Trochę mi ulżyło, że coś wykryto. Wiem na czym stoję. Boję się tylko czy komórki będą dojrzałe do zapłodnienia... 
Wykonaliśmy od razu w klinice brakujące badania plus kariotyp. Dużo pieniędzy jak na jeden rzut 2 200. Część wyników już mamy jest ok. teraz do końca tygodnia musimy czekać na posiewy, cytologie, chlamydie. Oby wszystko było w normie. Jesteśmy tak blisko a zarazem tak daleko.
W moim otoczeniu najbliższe osoby są w ciąży. Najśmieszniejsze jest to, że za pierwszym razem udało im się zajść. Na poczatku bardzo płakałam, gdy dowiadywałam się o kolejnych ciążach. Czułam niesprawiedliwość dlaczego to nie ja moge dostąpić tego zaszczytu... Zaczęłam regularnie się modlić, odmawiam różaniec. To pomaga. Kolejne wieści o ciążach przyjmuje ze spokojem. Myślę, że Bóg wystawia mnie na próbę czy się po kolejnych porażkach od niego nie odwrócę. A tak niestety był przez te 2,5 roku. Modlitwy o ciążę, przychodził okres, płacz, niesprawiedliwość, obwinianie Boga. A to przecież nie o to chodzi. To on dodaje mi siły każdego dnia, dzięki niemu moje serce nie rozpada się na milion kawałków każdego miesiąca gdy dostaję okresu. Może w końcu mi się uda zajść w upragnioną ciążę.
Pierwszy raz czekam na okres. Zaczniemy wtedy stymulację i przygotowania do in vitro.
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 października 2017, 17:16
Skierowania na HSG nie dostalam od mojego lekarza, bo juz mialam 2 razy. No i w sumie jakos mnie to nie dziwi, bo i tak moja lekarka nie jest przekonana do Napro. Specjalnie sie tym nie przyjelam, bo w sumie pomyslalam, ze co ma byc to i tak bedzie i zawsze chcialam cos przyspieszyc, a i tak to nic nie dalo.
A teraz to mam swira w glowie, bo boje sie zatestowac. Nie mam zadnych objawow ciazy, okresu zreszta tez nie. Ale teraz to jakos jak sobie pomysle, ze znowu mam miec okres, to lzy same cisna sie do oczu. I stwierdzilam, ze nie ma sensu juz sie starac. Bede brac lekarstwa oczywiscie, dieta i tak dalej, ale zandego seksu na sile... To nie na moje sily...
Jedyny objaw to bol glowy, ale to pewnie spadajacy progesteron...
Kontynuacja pamiętnika w KidzFriend - zapraszamy
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 października 2017, 11:46
26 dc / 13 cs
Nadal brak @
. Jutro kolejny test. Zazwyczaj mam @ jak w zegarku ostatnio to nawet dostawalam wcześniej więc dziwne dziwne ale nie ma co się nakrecac bo mogło się coś przesunąć przez przeziębienie 
OM:10w5d
USG:11w1d
Maleństwo ma 4,38cm.Fhr 145uderzen/min.
Bardzo się dziś wzruszyłam-widzialam maleńkie rączki, stópki,ktore się ruszały..Niesamowity moment
.
W środę z samego rana mamy prenatalne/genetyczne,ale tam na cuda nie liczę,bo sprzęt jest wiekowy.za to w przyszły wtorek bedziemy mieli USG z prawdziwego zdarzenia.
Odliczam czas do wtorku,ale...bardzo,wrecz przeraźliwie, się ich boję...
Następna wizyta w połowie listopada.
rewelacja dzis kolejny stracony dzien, rano strasznie zajety pojechał do lekarza... wczoraj do wieczora czytał ksiazke potem pojechal do pracy. ja sie prosic nie bede i nie wybieram sie na kolejne miesiac obsrwacji cyklu. Głęboko się zastanowię czy brac kolejne leki. do tanga trzeba dwojga. tak sie zastanawiam, ze moze nie jest do tego gotowy, ze zawsze w najodpowiedniejszym dniu tak to wygląda. Generalnie mówiłam zeby z seksem poczekac blizej owulacji, to nie bedzie muu lekarz mówił kiedy ma się kochac... a teraz znów po ovu bedzie chciał. A gówno!
Witam po bardzo dlugiej przerwie a wiec ostatnie podejscie mielismy w grudniu 2015 byl to crio transfer niestety nie udany.. ale teraz po dwoch latacj wrociliamy do boju i pukcje mam za 2 dni w srode estradiol 2450 duzo pecherzykow powyzej 21 mm
mam.nadzieje ze to juz moj ostatni transfer ktory bedzie owocny
po 6-ciu latach staran 
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 października 2017, 20:39
10ds. LP. NOvum. Lewy.
Estradiol trochę ruszył:
10ds: 2344 pmol/l (=640 pg/ml)
8ds: 860 pmol/l (=240 pg/ml)
5ds: 220 pmol/l (=60 pg/ml)
Pecherzyki:
3 ładne: 19/20, 19, 18/19,
3 z potencjałem: 15, 13/14, 12,
5 mniejszych: 11,11,10,10,9.
Endometrium 10mm
Jutro kończymy stymulacje i punkcja w czwartek o 9:00. Dr Wojewódzki.
ICSI: Dr Kozioł.
Dodatki: Embryogen, embrioskop.
Ciekawe ile będzie dojrzałych jajec z takim niskim estradiolem...
Progesteron 0.5 nmol/l
Na szczęście Lewy przedłużył o 1 dzień stymulacje, ale jutro mniejsza dawka 150 Menopuru i 25 gonalu, gonapeptyl 3/4.
I wieczorem jutro o 20:30 dokładnie zakończenie ovitrelle 6500j. 
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 października 2017, 22:34
Kontynuacja pamiętnika w KidzFriend - zapraszamy
Wczoraj przyszły wyniki poszerzonych badań nasienia męża. Okazuje się, że sporo z jego plemników ma zdegradowane DNA i dodatkowo słabo się wiążą z kwasem hialuronowym..Podobno szansa na naturalne zapłodnienie przy takim nasieniu jest mała. Co 5 mężczyzna z prawidłowym wynikiem seminogramu ma zaburzenia związane z degradacją DNA.
Wstyd się przyznać ale jak nie tu to gdzie 
Choć z jednej strony się zmartwiłam tą sytuacją to z drugiej ulżyło mi, że to nie tylko ja..
wiem, że to dziwne ale tak właśnie poczułam..
Z tego co znalazłam w internecie nie ma to dużego wpływu na przebieg procedury in vitro. I tak jest to metoda z wyboru przy tego typu zaburzeniach.
Jedynie co będziemy musieli dopłacić do magnetycznej segregacji plemników.
Przynajmniej tak "mówi" internet..
24 dc
11 dpo
Wyczekuję @, aby w końcu iść na badania. Dalej nie zamierzam testować.
Mam bardzo brzydki wykres w fazie lutealnej. Aż dziw, że ovu uznał mi owulację.
Marzy mi się po cichu, by w okolicach wiosny zajść w ciążę. Na spokojnie. Nie musi być na już.
Chyba czułabym się pewniej wiedząc, co mi tak na prawdę jest.
Diagnoza -> plan działania.
Nie na ślepo.
Mój kuzyn z obecną już żoną zaliczyli 1 wpadkę, a teraz drugą. Rozżaleni stwierdzają, że nie tak miało być. Jednym słowem nie chcieli tego dziecka. Jego siostra też zaszła w nieplanowaną ciążę w tym samym czasie.
Czy to jakiś przypadek, że ludzie niechcący dzieci zachodzą najłatwiej? Bez dobrej diety, odstawiania alkoholu, suplementacji.
Ze strony rodziny często słyszę "dzieci nie masz, nie znasz życia" albo "zobaczysz, jak będziesz mieć dzieci".
Oczywiście, wtedy posiądę nieomylną wiedzę z całego wszechświata, prawdę objawioną. I będę wyręczana we wszystkim, jak moja siostra która z chwilą narodzin dzieci została beatyfikowana przez moją rodzinę, manipulując nimi w perfidny sposób (co mnie właśnie boli, bo to widzę - wszyscy z zewnątrz to widzą).
Ludzie starający się o dziecko muszą mieć twardą dupę, bo na empatię nie ma co liczyć. Takie pieprzenie jak wyżej trzeba puszczać mimo uszu.
Ale nie mogę ukryć, że czasem kipi we mnie złość. Czasem smutek. Czasem poczucie niesprawiedliwości. A czasem mam wszystko w dupie.
No i w tym wszystkim trzeba jeszcze powtórzyć mężowi badania nasienia. Jestem ciekawa, czy suplementacja i te zmiany które mój mąż podjął coś dały. A powiem wam, że był bardzo dzielny odmawiając mocniejszych trunków na wszystkich imprezach, gasząc wścibskich i nachalnych " ze mną się nie napijesz" albo "co tobie w głowę się porobiło", zgłaszając się na kierowcę. Tak, był i jest dzielny.
Zależy mu. Pamięta o suplementacji i co 2 dzień "sex day" żeby chłopaków nie nadwyrężać i nie trzymać starach. I nie odpuszcza mi w okolicach owulacji.
Jeszcze leze w łóżku. Czuję się fatalnie ciągle chce mi się wymiotować ale to może dobra wiadomość. Jutro wizyta, stresuję się ale liczę na to że będzie dobrze. Do jutra muszę wymyślić nową wymówkę w pracy kończą mi się pomysły w końcu już od dwóch tygodni jestem na zwolnieniu. Jeszcze się wkurzyłam bo myślałam że chorobowe liczy się za ostatnie 3 miesiące a nie z całego roku przez co będzie znacznie niższe. Martwia mnie te moje bole brzucha i jeszcze od.kilku dni doszly bole głowy i oczu, codziennie pod wieczor. Chociaż dzis to juz od.rana mnie boli. Ale.koniec narzekania, najważniejsze zeby z ciaza.bylo dobrze.
14t1d ciąży miesiąc 4 trymestr 2
Dziś jest 100 dzień mojej ciąży:-)
Od samego rana mam dużo energii i chęci do działania wykorzystując ten fakt zabrałam się za domowe porządki,trochę tego było ale już prawie koniec.Wczoraj kupiliśmy wersalkę trochę dziwnie się na niej spało ale to chyba kwestia przyzwyczajenia,łóżko wywalamy,w późniejszym czasie pozbędziemy się resztę starych mebli,zamieniając sypialnie na pokój dla dziecka,a my przeniesiemy się do salonu.
Wczoraj był dzień przyjemności,wybrałam się do fryzjera później z mamą na zakupy.Pomału rozglądam się za ciążową kurtką i spodniami.
Ps moja ciąża jest chyba widoczna,wczoraj jak kupowałam wersalkę to sprzedający mi pogratulował ciąży:-)
Kontynuacja pamiętnika w KidzFriend - zapraszamy
Mam 27 lat, 6cio letniego synka oraz męża liczącego lat 28. 
Po 22 miesiącach użytkowania podskórnego implantu antykoncepcyjnego Implanon podjęliśmy z mężem decyzję o powiększeniu rodziny. Właściwie to... z dnia na dzień zapragnęliśmy małego bobasa, a ja... Ja w mgnieniu oka przeniosłam się na planetę "chcę być w ciąży", najlepiej teraz, już, natychmiast
Rach ciach, implant usunięty. Starania czas start! Już w dniu usunięcia Implanonu zaczęłam przygodę z testami owulacyjnymi. 24go i 25go września testy wyszły pozytywne, jednak mimo prób, 7go października nadszedł okres, a wraz z nim cykl starań z pierwszym wykresem temperatury. 
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 października 2017, 13:30
27 dc / 13 cs
Wczoraj był termin @ więc dziś 1 dzień po terminie 
@ nadal brak i test negatywny. Zobaczymy co jutro się wydarzy 
Dzisiaj jest 29 dc. czekam na @. tak sobie myślę czy można pomylić ewentualną wczesną ciąże pomylić z torbilą? piersi bolą niesamowicie, widoczne żyły. Niby w każdym cyklu miałam żyłki na piersiach, ale w tym są wyjątkowo widoczne. Dzisiaj jadę na zakupy może uda mi się kupić test.
12 dc
Po monitoringu:
- lewy jajnik: 2 pęcherzyki dominujące po 11 i 12mm
- prawy jajnik: 1 pęcherzyk dominujący: 12 mm
- endometrium: 7,5 mm
Reakcja lekarza: bardzo dobra, wszystko idzie pomału i zgodnie z planem, szanse póki co są wysokie na ciążę w tym cyklu
Moja reakcja: cieszę się, ale staram się utrzymać spokój wewnętrzny, mimo że mam bardzo dobre przeczucia
ale przecież wszystko czas pokaże i na wszystko jest czas 
Następne podglądanie w piątek lub sobotę (piątek jestem do 21.00 w pracy, i raczej nie da rady, oby doktorek mnie wcisnął na sobotę gdzieś...ech... )
15 października był dzien dziecka utraconego a ja nawet znicza nie zapaliłam to nie że o moim Aniołku zapomniałam bo pamiętam o nim każdego dnia tylko gdzieś tą datą mi umknęła zła jestem na siebie że zapomniałam ;(
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 października 2017, 17:19
Jestem w ciąży!
Test ciążowy robiłam 20 lipca, pokazały się dwie kreski, a wczoraj chyba poczułam ruchy bąbla.
Dopiero, kiedy odpuściłam, życie przewróciło się do góry nogami, ZASZŁAM.
Do tej pory w to nie wierzę...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.