18 cs
14 dc
Niespełna grudzień.
Zimno.
Napadało śniegu.
Temperatura mojego ciała niejednoznaczna. Śluz też- raz kremowy, raz wodnisty, raz rozciągliwy. Za to libido kilka dni temu miałam godne pozazdroszczenia
Mąż szczęśliwy.
Nadzieja mi wróciła, bo na ovufriendzie spotkałam pamiętnik sprzed kilku lat piszącym przez dziewczynę z takim problemem jak mój - podwyższony 17-og progesteron. I ma dwójkę dzieci teraz. Da sie? Da. Zamiast in vitro, zaszła w ciążę w po kilku miesiącach brania dexametazonu. Naturalnie.
Pogodziłam się, że nie będę miała dziecka teraz, już. I dlatego ćwiczę bez względu na dzień cyklu. Kiedyś się bałam, bo a to zagnieżdżenie a to za bardzo naprężam mięśnie brzucha, a to prolaktynę sobie podniosę. Oczywiście bez szaleństw, ale regularnie.
I dobrze mi to zrobiło na psychice. Rozpacz gdzieś sobie poszła. Niecierpliwość też.
Postanowiłam też zakupić koenzym q10 w postaci aktywnej (ubichinol)(poprawa jakości komórek jajowych) i olej z czarnuszki tłoczony na mazurach (dobry na nasienie i ogólnie na wszelkie zaburzenia hormonalne). Czekam na dostawę.
Postanowiłam sobie, że jeśli ma być IUI to najwcześniej luty-marzec. I do tego czasu podreperuje mój styl życia i chcę wierzyć, że będzie dobrze.
Byłoby wspaniale wprowadzić się do nowego domu z lokatorem w brzuszku
Dzisiaj miałam taki sen - że moja mama zrobiła mi spontanicznie usg i w środku był zarodek z nogami, rękami i głową i... siusiakiem.
29 dc, 11 dpo, zrobiłam test negatywny. Głowa boli o 5.30 temp podwyzszona jeśli @ nie przyjdzie do sob to może w nd powtórze test. Brzuch dalej pobolewa, najgorzej jest gdy położe się spać. Tak samo ból menstruacyjny .... kilka dni po zabiegu mnie zaczął boleć... nie wiem sama co myslec... nie mam sily na nic. Widzialam na wykresach ze nie kiedy 11-12 dnia po owulacji testy negatywne wychodzą ludziom, a dzień później czy kilka dni dodatni także czekam... i abym do tej grupy się zaliczala, bo nie wiem czemu mnie tak wszystko boli i jajnik lewy i brzuch oraz bole menstruacyjne... ahhh może cos mi tam się robi jeśli to nie ciaza.
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 listopada 2017, 08:52
Mamy od wczoraj wyniki krwi, zespół Edwardsa. Te dzieci zazwyczaj nie dożywają porodu albo żyją max. miesiąc.
Ja się chyba stąd wypisuje, dziękuje za całe wsparcie, ale w tym momencie już brak mi sił.
Po raz drugi nie zostaniemy rodzicami. I to dziewczynka, nasza córeczka, tak jak czułam od początku 
20 dc 9 cykl
Witajcie kochane :*
Trochę mnie tu nie było, nie chciałam Was dziennie zalewać fala smutku i ogromnego żalu... W końcu postanowiłam coś dla Was i samej siebie naskrobać.
Ogólnie moje samopoczucie jest równe 0. Brak chęci i sił do czegokolwiek, wszystko mnie przytłacza powoduję jeszcze gorsze samopoczucie.
Część rodzeństwa od M w ostatnim czasie odcięła się od matki, na prawdę ostatnio szalała ja osobiście nie chcę jej widzieć na oczy. I chyba to mnie bardzo boli, my ciągle w tym samym miejscu i osobno. Każda wizyta u nich wywołuję u mnie ogromny smutek i żal, ale staram się tego nie okazywać mimo wszystko są to wspaniali ludzie i uwielbiam ich towarzystwo wszyscy świetnie się dogadujemy mimo różnych osobowości.
Wczoraj po raz kolejny coś we mnie pękło wylałam całe żale na M, jestem mu bardzo wdzięczna bo stara się to wszystko ogarniać i pocieszać mnie, sam też wczoraj ulżył sobie wyrzucając z siebie wszystko.
Co do naszych planów wyjazd jest nie do odwołania, wczoraj ustaliliśmy że do końca roku zostajemy w Polsce a w styczniu już wyjeżdżamy. Dla mnie jest to nie najlepsza opcja wolałabym wyjechać teraz, ale co się poradzi jakoś damy radę.
Co do mojego ojca, w sumie nie mam ochoty na niego tak mówić, dla mnie ten człowiek już nie istnieje zniszczył doszczętnie moje życie i nigdy mu tego nie wybaczę. Przez ostatnie 4 lata borykamy się ciągle z problemami, moja mama tez tego już nie wytrzymuje... Mieliśmy w styczniu iść do kliniki a nie wyjeżdżać za granicę. Nienawidzę go z całych sił nie mogę na niego patrzeć.
Przez kilka dni Go nie było, mama nie pozwoliła pić mu w domu. Wrócił 2 dni temu w opłakanym stanie twierdząc że koniec z piciem, ale dziwnym trafem ciągle jest na gazie... W domu wygląda jak na melinie, ale obiecałam sobie, że nie będę po nim sprzątać nie mam na czole napisane SPRZĄTACZKA. Potrafi pić to i niech posprząta po sobie...
Szczerze myślami jestem już za granicą, chciałabym już odpocząć od tego miejsca tych ludzi i problemów.
Co do starań i cykli jestem coraz bardziej poirytowana, chciałabym odpocząć od wykresów i tych całych obserwacji. Z tym, że przez moje nieregularne cykle mierzenie temperatury i wyznaczanie owu daje mi obraz kiedy mogę spodziewać się @, przed tym byłam zawsze zaskakiwana... Nie mam pojęcia jak to pogodzić.
Teraz jest mi trochę lepiej po wyrzuceniu tego z siebie, dzisiaj jadę do przyjaciółki 
Miłego dnia kochane :*
Zaczęłam odstawiać powoli leki. 6 dzień biorę mniejszą dawkę i na początku było ok, a teraz już 3 dzień plamię wieczorem i znowu boli mnie brzuch. A już było tak dobrze.
Dawno nic nie pisałam bo wiadomo MACIERZYŃSTWO mnie pochłonęło❤ A więc w mega skrócie:
Kacperek urodzony siłami natury 7.06.2017 o 11:40. Poród: wiem ze bolało jak fiks i darłam sie z bólu mimo że nie chciałam krzyczeć ale ból był straszny. Miał być obecny mąż ale nie zdążył przyjechać z Katowic. Był w szpitalu o 11 i słyszał moj ostatni krzyk "Jezus Maria w końcu!" Podobno mąż sie przeraził to słysząc haha. Mam cudowne zdjęcia od mojej położnej jeszcze ja spocona i we krwi z małym pokurczonym maluszkiem na brzuchu❤ o bólu porodu zapomniałam następnego dnia.
Miała byc cesarka bo byłam tak wykończona ze nie umiałam dobrze przeć a więc naciskali mi brzuch... dopiero pozniej sie dowiedziałam ze to baaaaardzo niebezpieczny chwyt. Ale dzięki Bogu że wszystko dobrze się skończyło☺
Mały ogólnie bardzo grzeczny, dużo śpi, je, problemy brzuszkowe miały miejsce kilka razy po 3 tygodniu życia. Ogólnie macierzyństwo spokojne dzieki Bogu, duzo spacerujemy i nawiazujemy więź. Mam wrażenie jakbyśmy sie rozumieli bez słów. Nocki coraz lepiej przespane. W końcu ma juz prawie 6 miesięcy!!! Ciągnie sie do siadania więc niebawem będzie siedzieć☺ dietę rozszerzamy od tygodnia☺jak sie mi uda wstawić zdjęcie to wstawie jak aktualnie wyglądamy☺
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 listopada 2017, 11:39
Jestem po rozmowie z lekarzem. Mówił o tym, że no niestety to już na ostatnim usg wyglądąło, tak a nie inaczej. Prosił żebym przyszła do niego jutro między pacjentkami i sprawdzimy, czy jest jeszcze w ogóle akcja serca. Mówił o tym, że jednak te wady są na tyle rozległe, że jest bardzo prawdopodobne, że dzidziuś już nie żyje - no i niestety tak by było najlepiej. Mowil tez o tym, ze u mnie ten obrzek pojawil sie juz bardzo szybko i to tym bardziej moze zwiastować to, że dzidziuś już nie żyje. Jeśli tak będzie, dostanę od razu skierowanie do szpitala itd. Jeżeli jutro się okażę, że czynność serca jednak jest to skierowanie na biopsje kosmówki, którą można wykonać troche wczesniej niz amniopunkcje. Mowił tez mi bardzo dosadnie o tym, co wczoraj już też przeczytałam, ze ten zespol Edwardsa jest związany po prostu z losowymi zmianami w i nie jest związany w żaden sposób ani ze mną, ani z mężem, czy z naszymi materiałymi genetycznymi. I absolutnie jedno dziecko z taką chorobą w żaden sposób nie zwiększa szans na drugie z tym samym. To się po prostu dzieje losowo. Zobaczymy jak bedzie sytuacja wygladac jutro. Serce mi się kraje, że to się w ogóle dzieje, że to jednak nie jest zły sen. Ale mam jednocześnie wielką nadzieję, że nasza córeczka już nie żyje 
No i po wizycie. Żadne wyniki się doktorowi nie podobały, jedynie homocysteina mogłaby ujść w tłoku ale lepiej jakby była niższa.Obejrzał wyniki krwi,przejrzał cały segregator z badaniami i wypisał skierowanie na badania genetyczne. Konkretnie gen mthfr.Mam zbadać a jak co wyjdzie to dobrze było skonsultować się z genetykiem.
Zapisał parlodel,witaminę d,witaminę a,selen, olej lniany i jeszcze jakiś, musiałabym zajrzeć do tej rozpiski.
Czekam na @ i ruszam z zażywaniem.
Pytałam go czy sądzi ,ze mamy szansę na ciążę to powiedział,że o ile nie wyjdzie coś nowego to jest szansa.
Co do mięśniaka to jest taki jak był ale on nie poleca go póki co usuwać bo w niedogodnym miejscu, obok tętnicy i blisko pęcherza, tak że w razie niepowodzenia może być nieciekawie. A do tego jest na szyjce więc po wycięciu mogłaby mieć ona problem z dobrym trzymaniem w ciąży.W zajściu w ciążę mięśniak nie powinien przeszkadzać.
Znalazłam w internecie,że w Poznaniu jest Genesis gdzie robią takie badania ale robią albo z wymazu z policzka albo z krwi. Które to lepiej zrobić, czy to bez różnicy? Nie mam pojęcia.
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 listopada 2017, 13:25
SZOK
Dostałam umowę na firmę. Z tym, że pierw 3 miechy potem 3 miechy a na koniec umowa na czas nieokreślony. Nigdy nie myślałam ze to mnie czeka. Obawiałam się że mnie wywalą, a tu takie zaskoczenie,
Nie mogę w to uwierzyć 
Jedynie nie mogę zajść w ciąże to czasu 3 umowy bo wylecę z pracy. Ale szanse sa znikome jak nie wyszło 1,5 roku to czemu ma akurat teraz wyjść.
Jesteśmy po usg połówkowym. Synek pozostał synkiem, teraz pozostało wybrać ostatecznie imię.
Możliwe, że będzie to Aleksander.
Doktor wnikliwie obejrzał narządy małego, wszystko w porządku. Wymiary także mieszczą się w normie. Podczas badania zakrywał twarz rączką, ale w końcu udało się zobaczyć kochaną buzię. Ze względu na lekko obniżoną morfologię wprowadzone mam żelazo. Łożysko mam na przedniej ścianie, dlatego mogę nieco mniej odczuwać ruchy. Choć od pewnego czasu czuję lekkie smyranie, jakby pulsowanie w okolicach pępka... trudno to nawet opisać słowami. 
Kolejna wizyta po świętach, już nie mogę się doczekać!
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 listopada 2017, 14:34
OM:18tydz (17w0d)
Zaczęliśmy dziś 5 miesiąc ! Z przytupem,poniewaz po ostatniej kuracji na infekcje pęcherza, bakterie znów powróciły...tym razem dostaliśmy uroFuraginum Max.Kontrola za 2tyg. Wydaje mi się,że po mału odczuwam już ruchy Synka-takie muskanie,wypychanie.Nie caly czas,ale zdarzy się pary razy dziennie :)brzuch już jest widoczny
Wczoraj pierwszy zastrzyk Lucrin. Wyobrażałam to sobie gorzej, a okazało się, że w pudełeczku był już gotowy zestaw do wstrzyknięcia pod skórę. Instrukcja obsługi była w zasadzie prosta i mogłam wykonać zastrzyk sama, ale ten pierwszy raz dobrze było iść do pielęgniarki. Miła babeczka
Powiedziała, ze jak się boję to następnym razem mogę przyjść do niej i zrobimy go razem, (ona będzie patrzeć i mnie asekurować). W sumie... chyba poradzę sobie sama.
Okazało się mam mieć 2 zastrzyki, nie 3 tak jak myślałam. Coś musiałam źle zrozumieć...
No i sumie dobrze. 15 stycznia wypada mi spotkanie- szkolenie odnoście przyjmowania leków hormonalnych przed IVF. Mam nadzieję, że do tego czasu torbiele znikną. Ale nie wiem, czy w to wierzę.
Nie płaciłam nic w aptece.A mocno się obawiałam, bo przecież to drogie.Okazało się, że mój ubezpieczyciel pokrył koszty leków, ale na opakowaniu była widoczna, nadrukowana cena: 66e. Ciekawe dlaczego Lucrin w Polsce jest taki drogi
W necie wygrzebałam informacje o cenie 882 zł. No jeśli to prawda, to współczuję wydatków chorym kobietom.
Jak na razie wrażenia po Lukrinie w sumie żadne. Boli mnie głowa, ale bolała mnie też wcześniej. To po pigułkach, które mam łykać jeszcze przez 6 dni. Rozbolał mnie brzuch jak na okres. mam nadzieję, ze go nie dostanę (po to wciąż łykam piguły). To było by: 12 dni po ostatniej @. Nie wiem, czy bym to przeżyła. Ostatnio mało się nie wykrwawiłam na śmierć. Może przesadzam, ale nie było wesoło.
Kumpela z pracy też zaczęła z mężem starać się o drugie. Kto wie, może już zaciążyła. Pewna jest, że niebawem będzie w ciąży. Takiej to pozazdrościć. Już zaplanowała kiedy mniej więcej odejdzie z pracy. Ja to się nawet jeszcze nad tym nie zastanawiałam.
ja badań nie robiłam, ale mój maz oowszem. Nie jest źle ale rewelacji też nie ma zmniejszona ruchliwość, zwiększona lepkosć ale nadrabiamy liczbą plemniczków;-) dziś odmawiam 25 dzień nowenny, jestem w szoku, że tyle wytrwałam. Zostały dwa dni do skonczenia cześci błagalnej. Ostatnio byłąm pewna, ze kolejne planowane seruszkowanie nie bedzie zbyt łatwe, ale mój kochany M. powiedział, że dziecko planowane to i współżycie planowane. Chyba dotarło do niego, że trezba celować, bo tak było napisane na tych jego badaniach.
10+2
Bąbel rośnie, ma 35mm, wiek wg wzrostu 10+3
machał nóżkami i rączkę trzymał na głowie 
Nifty przełożyliśmy na za tydzień.
Dziś byliśmy na wizycie u Androloga.
Na szczęście badanie na które czekaliśmy 3 tygodnie,wyszło ok,tzn ok 80% plemników NIE jest uszkodzonych genetycznie,te które są wadliwe to z racji wieku.
Androlog powiedział,żebyśmy nie liczyli na naturalną ciążę bo wiek,bo moja obniżająca się płodność,bo moja przeszkoda w postaci jednego jajowodu,powiedział,żebyśmy nie czekali i nie liczyli na to,że plemniki się jakoś poprawią pod wpływem witamin bo tu już szkoda czasu.Od razu sugeruje in vitro.Mówi,że szkoda czasu na inseminację.
A mój gin kiedy napisał mi wczoraj,że badanie męźa SCD jest prawidłowe,napisał o inseminacji.
Głupieję już!Nie wiem czego chcę,potrzebuję chwili zastanowienia bo chodzą mi po głowie głupie myśli.Czy ja nie powinnam już dać sobie spokoju????przecież peselowo jestem już starszawa!
Póki co mamy zrobić badania - wirusologię i z wynikami idę do gina.Napisał mi żebym przyszła między 17 a 23 dc w cyklu poprzedzającym inseminację.Pójdę,porozmawiam,wypytam o za i przeciw.
Wierzę, że się udało. Cokolwiek by nie myśleć, jak bardzo nasza sytuacja była czy jest beznadziejna, ja ufam, że ten cud teraz nadszedł. Nadchodzi wielkimi małymi stópkami! :*
12 cykl starań
3dc

Wiadomość wyedytowana przez autora 30 listopada 2017, 08:56
"Wasze historie" Ku pokrzepieniu serc 
Kilka lat starań o dziecko, endometrioza, jeden niefunkcjonujący jajnik, niedrożny jajowód to wszystko da się pokonać! Historia o ciąży dzięki in-vitro. --> Endometrioza, niefunkcjonujący jajnik, niedrożny jajowód – ciąża dzięki in-vitro
Owulacja była.
Wczorajsza beta wynosi 61,5. Sam początek bo nawet 14 dni od owulacji nie minęło ale już się cieszę 
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 grudnia 2017, 15:29
33tc (32t0d)
80% ciąży za nami Alusiu! Zadomowiłaś się wiosną, gdy mama kończyła 30 lat
Byłyśmy razem latem kiedy mama była zmęczona i jej ciało przyzwyczajało się do Ciebie. Razem też zaczynałyśmy jesień rozpoczynając zwolnienie lekarskie a dziś, na koniec listopada gdy pada śnieżek razem oczekujemy na zimę kiedy będziesz już z nami 
Wczoraj z tatą odebraliśmy wózeczek dla Ciebie razem z fotelikiem i adapterami. Wózek jest śliczny, lekko się prowadzi, jest łatwy w obsłudze i dobrze zamortyzowany. Czeka na razie w kącie w Twoim pokoiku a testować będziemy już razem 
Mama dziś od rana rozpoczyna wielkie pranie
Twoje ubranka były już raz prane, ale dziś wszystko jeszcze raz przebrała i pierze w płynie Lovella, żeby Cię nic nie uczulało. Stopniowo będą też prane Twoje nowe kocyki, nowe ubranka, rożek i nowa maskotka-grzechotka w postaci różowej Sówki
Masz już też nową pościel w sówki, nowy obrazek na ścianie z różową Sówką - ten motyw stał się szybko motywem przewodnim hehe - mam nadzieję, że Ci się spodoba 
Przyszła też niedawno przesyłka z Gemini i mama na dniach będzie pakować powoli torbę do szpitala, żeby był czas jeszcze na ewentualne dodatkowe zakupy. A tuż przed świętami będziemy już ostatecznie z tatą sprzątać mieszkanko i układać wszystko na swoim miejscu dla Ciebie.
W sobotę jedziemy na imieniny babci - na szczęście tata już zapowiedział, że w związku z naszym stanem posiedzimy niedługo i wracamy leżeć. Tata też się trochę rozchorował więc mama ma i Ciebie Alu i tatę pod opieką hehe
Zobaczymy jak to będzie.
A to Ty Kochanie w brzuszku mamy w 33 tc:

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.