No wiecie co?!
Jestem bardzo zniesmaczona nową polityką owu...
Tym że bez konta premium w ogóle nie mogę prowadzić wykresu ani co gorsza(!!!) zabrali mi wgląd w historię moich cykli.
Uważam że to krzywdzące...
11 cs, 17 dc, 4 dpo
Kontrola "co tam piszczało w trawie i kiedy", a więc:
16 dc: prawy jajnik - pęknięty pęcherzyk
Wg ginekologa po obrazie usg i opisaniu moich objawów, czyli ból jajników, 3 rodzaje śluzu w ciągu dnia (wodnisty, rozciągliwy, kremowy) - owulacja prawdopodobnie w sobotę. Cały 3-dniowy weekend był serduszkowy z żelem na dokładkę, więc jak na ten moment to zrobiliśmy wszystko, teraz czekamy. Czeka mnie sporo pracy po przeprowadzce z posprzątaniem i poukładaniem wszystkich rzeczy, więc może zajmę czymś myśli. ciężkie to wszystko, no ale co zrobisz, jak nic nie zrobisz...
Przechwaliłam.. Dzisiaj spadła dramatycznie, byłam pewna że temperatura się nie zmieni i że zostanie tak wysoko. No ale mogłam się chociaż pocieszyć przez chwilę, jutro badanie progesteronu i prolaktyny i dermatolog w Luxmedzie. Dzisiaj zrobię buraczkową bo chodzi za mną od kilku dni. 
wczoraj i dziś poczułam znowu puknięcia:) być może maluch już mnie uspokaja bo do wizyty tylko 3 dni
szkoda że tak późno bo dopiero na 16.30 ale to sobota więc dzieci nas zajmą 
EDIT: to maleństwo
nie da się z niczym tego pomylić! 
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 stycznia 2018, 13:14
23 tydzień (22t5d)
Dzis bylam powtorzyc badanie glukozy i znowu sie nie udalo. Tuz po wypiciu jak wyszlam z gabinetu to lecialam do wc bo czulam, ze zaraz puszcze pawia. Ledwo zdążyłam. W poniedziałek mam wizyte u gin. zobaczymy co.powie i czy znajdzie.jakieś rozwiazanie, zebym nie wymiotowala. Licze na to, ze bede poprosti mogla rano cps.zjesc.
27 dc / 1 dc
Cykam się jak nie wiem co...
Dziś znowu byłam pewna że jest @ bo rano czułam się totalnie mokro chociaż bezboleśnie.
Nie było, tempka raczej nie jest na wyżynach ale wiecie, nadzieja nie ginie...
Cykam się że ho ho...
Edit: Jest plamienie, nie rozkręcaj się małpo ;(
Edit 2.0 : Kogo ja oszukuję?..... Jutro zaznaczę krwawienie, @ rozkręca się coraz bardziej ;( ;(
Idę leczyć smuteczki...
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 stycznia 2018, 14:15
Dopiero 3 miesiac staran I taka wielka nadzieja I jednoczesnie frustracja ze sie jeszcze nie udalo. To dopiero poczatek I nie powinnam nawet myslec w takich kategoriach ale nie da sie o tym nie myslec. Zdaje sobie sprawe ze moglam wczesniej o tym pomyslec, kilka lat temu, ale tak naprawde kazda moja decyzja byla zwiazana z tym zeby stworzyc warkunki najlepsze dla dzidziusia.
Teraz tylko tego brakuje do szczescia.
29dc
Temperatura spaaaadła. No to czekam na @. Tak jak wspominałam kolejny cykl bez mierzenia temperatury i spiny. Mąż i tak będzie tylko weekendowo, więc nie ma co świrować. Uda się to uda, jak nie to nie. A od lutego chyba zacznę myśleć powoli o diagnostyce. Niby mam czekać, aż rok minie... ale po co aż tyle? Chociaż jakiś monitoring cyklu by się przydał.
24tydzien (23w 0d)
Wczoraj dzwoniłam do jednego z Warszawskich szpitali by dowiedzieć się jak wygląda sprawa zapisu na CC.U nas nie ma innej opcji niż cesarka.Dowiedzialam sie,że do odwołania nie prowadzą oni zapisu na cięcia...Ze może za miesiąc mogę spróbować ale ona wątpi czy to się zmieni w najbliższym czasie.Bo są obniżeni pacjentkami.A wczoraj był 9.01 !!!
Zaczęłam pytać swojej Pani dr i podpowiedziała by zapisać się prywatnie do jakiegoś lekarza pracującego tam.To już kurcze na NFZ w życiu człowiek szans nie ma.Paranoja...
Próbuję jeszcze przez Rodzinę do innego szpitala,by znaleźć możliwie najwcześniejszy termin.Zalamalam sie wczoraj...Po co te wszystkie składki sie odprowadza...
Szymon skończył 1 rok i 3 miesiące. 
Z nowości to:
Pije z bidonu. Lubi wodę. Uwaga: zaczął przesypiać noce i przestał jeść w nocy. JUhhuuuuu! Taki stan trwa już ze 3 tygodnie, więc chyba to nie jest jednorazowy epizod. Kolację je około 20/21. Idzie spać około 21/22. Budzi się zazwyczaj raz około 1/2. Przebieram go, poję i śpi dalej aż do 8:30/9. W końcu noc jest nocą. Tyle na to czekałam.
W dzień ma jedną drzemkę trwającą 2 godziny, lub dwie po godzinie. Niestety cały czas nie umie usnąć sam. Usypiam go na rękach. Nie bujam, ale muszę go trzymać na rękach (siedząc) - dzięki Ci Boże za poduszkę rogal, która jest moim numerem jeden jeśli chodzi o gadżety związane z posiadaniem małego dziecka.
Chodzi od 15 grudnia. Jest bardzo ostrożny i często jeszcze chce iść za rękę lub po prostu wybiera na czworakach, ale ostatnio pierwszy raz na dworze puścił się i chodził sam (do tej pory niezbyt pewnie czuł się w butach).
Je właściwie wszystko. Nawet ostatnio zaczęłam dawać mu surowe warzywa: sałatę, ogórka, paprykę. Ciapciam mu jeszcze to na drobno. Jeśli chodzi o gotowane warzywa i mięso to je w dużych kawałach i gryzie sam. Lubi pić wodę, miętę, gorzką herbatę i rozcieńczone soki. No nie mogę narzekać, je wszystko i wszystko mu smakuje. Ostatnio racuchy z serem i z jabłkami robią furorę (wczoraj zjadł 3 wielkie racuchy, zjadł by jeszcze, ale mu nie dałam, bo mąż twierdził, że sam zjadł 4 i jest mega najedzony).
Na razie dzięki Bogu jest zdrowy, choć 30 grudnia przypałętało się do nas zapalenie napletka. Powiększony i zaczerwieniony siusiak i odrobinę ropy przy siusianiu. Miałam jechać na ostry dyżur, ale bałam się, że będzie jakiś "partacz" i że będzie odciągał napletek na siłę. Przeczytałam w necie jak to leczyć, kupiłam co potrzeba i po 2 dniach przeszło samo. Używałam octaniseptu, pumaficortu, sudocreamu, rivanolu, rumianku i nasiadówek w korze dębu.
Wszystko rozumie. Ciągle pokazuje paluszkiem na wszystko, żeby mu mówić, co to lub kto to. Najbardziej lubi literki i liczby, więc jak tylko gdzieś one będą on od razu pokazuje, żeby mu powiedzieć, co to jest. Generalnie jeszcze nie mówi, choć czasem powie w rozpaczy "mama" (jak wyjdę z pokoju), lub "baba" jak dobija się do babci do pokoju.
Z zabaw bardzo lubi "tu kokoszka dziobała", "kółko graniaste" i "idzie rak". Lubi oglądać książeczki. Staram się mu czytać, choć nie jest tym mocno zainteresowany, raczej woli pokazywać i słuchać co to jest na co wskazuje. No więc na razie oglądamy książeczki.
Oto i mój syn. Ukochany, wyczekany, wymodlony. Czasem jak usypia patrzę na niego i tak bardzo jestem wdzięczna za to, że jest. Mimo trudu, zmęczenia i wywróconego do góry nogami życia, warto było chcieć, czekać i otrzymać taki DAR.
A co słychać u drugiej dzidzi? No jestem właśnie w 22 skończonym tygodniu ciąży. Maleństwo kopie, więc chyba ma się dobrze. Ja też na razie czuję się dobrze, choć brzuch mi mocno już ciąży. Za tydzień mamy usg. Ciekawe czy córka zostanie córką czy jednak w brzuchu siedzi synek. Bo ja ciągle nie mogę uwierzyć, że to córka. 
Jeśli córka to będzie Hania.
Jeśli syn to prawdopodobnie Karol.
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 marca 2018, 15:06
Budząc się poczułam, że mam mokre oczy i przypomniałam sobie.. sen.
Dzisiaj śniła mi się dziewczynka. Miała dwa miesiące i była moja.
Pojechałam z nią odwiedzić mojego męża w pracy. Wszyscy się nią zachwycali.
Byli tam również nasi przyjaciele.
Koniec snu. Nic więcej. A ja ciągle o nim myślę.
Nie opowiadałam Wam snu, który miał mój mąż z nocy 15/16 listopada.. czyli dzień przed tym, gdy dowiedzieliśmy się że serduszko szkraba przestało bić.
M. opowiadał mi go podczas śniadania, jakieś 2godz przed wizytą.
Więc.. rodziłam. Mówił, że wszystkich wyzywałam
Gdy już maleństwo przyszło na świat nikt nie chciał nam go dać. Szybko go odwrócili, wynieśli, zabrali. Mój M. poleciał za lekarzami, gdzie go zabierają. Nikt nic nie odpowiedział. Na szpitalnym korytarzu, lekarz podniósł dziecko do góry i pokazał mojemu mężowi że jest to chłopiec. CHŁOPIEC. Po czym zawinął go z powrotem i odszedł..
M. już nie biegł za nimi. Obudził się.
Nigdy nie wierzyłam w znaczenie snów i takie tam. Ale to było dziwne. Gdy mi to opowiadał, nie martwiłam się, nie doszukałam drugiego sensu snu. Tylko śmialiśmy "ahaaa, będzie chłopak!"
A kilko godzin później stało się najgorsze..
....
M. jest przeziębiony. Za 10 dni mam termin drugiej miesiączki po poronieniu. Mieliśmy po niej zacząć starania, a teraz co..? Czytałam kiedyś, że leki mają wpływ na jakość plemników, ich uszkodzenia itp. Bierze m.in. vicks, witaminę c.. Do tego podobno, tworzą się one dużo dużo wcześniej.. czyli akurat teraz? Teraz gdy bierze leki?
Czy oznacza to, że jak będziemy się starać +/- za trzy tygodnie będzie miał plemniki z okresu przeziebięnia? Jakościowo gorsze?
Oeeesuu.. przy pierwszej ciąży tzn.staraniach niczym się nie przejmowalismy i udało się w 1cs. Byliśmy wtedy na wakacjach, piliśmy alkohol, czasem zapaliło się papierosa, jadło się wszystko, nie pilnowało się diety, miałam katar, bolało mnie gardło. Nawet nie wiedziałam kiedy mam owulację! Przyjęliśmy strategię "Jak się uda będzie super, jak nie to będziemy próbować dalej"
I kurde UDAŁO SIĘ. A teraz? ... już teraz się spinam czy trafię w owulkę.
oooj hormon stresu skacze. NIEPOTRZEBNIE. Sama się nakręcam. Głupia ja.
W ogóle wracając.. myślicie, że tryb życia przez okres naszych wakacji oraz ból gardła/przeziębienie mogło mieć wpływ na moje późniejsze poronienie..?
Czasem sobie myślę, że może faktycznie był to "przypadek"? że to wszystko po prostu się skumulowało? I faktycznie może mam wszystko ok z hormonami, mutacjami itp.
A czasem sobie myślę jakie badania muszę jeszcze zrobić. Dzisiaj wpadłam na pomysł krzywej cukrowej i insulinowej. Dlaczego? Moja babcia miała cukrzycę. Mi glukoza wychodzi w granicy 90. Krzywa cukrowa może wyjść zupełnie inaczej, nawet przy takiej glukozie. Sama szukam/ wmawiam? sobie choroby.
Ano.
ŚCISKAM :*
dzis nie bedzie milo, wiec jesli ktos to czyta i nie chce sie dolowac, to czas najwyzszy wyjsc z mojego pamietnika.
poklocilam sie z mezem.byl placz, krew z nosa (ze stresu chyba poszlo jakies naczynko). spakowalam sie nawet. spakowalam psa. i sie wycofalam. nie mam odwagi przyznac sie swiatu, ze moge potrzebowac pomocy. moglabym jechac do tesciow, ale nie chce mi sie wchodzic w szczegoly i tlumaczyc co i jak.
wiem, ze hormony mi pewnie buzuja. ale chcialam zawalczyc tylko o troche atencji. moj maz jest teraz na krotkim zwolnieniu. ja siedze w jednym pokoju. on w drugim. postanowil umilic sobie czas browarem. nie pierwszy dzien. wczoraj wypil whiskey jakie bylo w domu. wiec zrobilam mu jazde o piciu. o tym, ze sobie nie zycze. o tym, ze powinien o mnie dbac. co bedzie jak sie dziecko urodzi. ja wiem, ze ma duzo stresu w pracy, ale to nie tlumaczy siegania po relaksujace trunki jak tylko jest gorzej w zyciu. plakalam, liczylam na pocieszenie, na przytulenie, na jakies zatrzymywania w pakowaniu. to uslyszalam wiazanke, co ja wiem o zyciu. spie do 10. se wyjde z pieskiem itd itp. sam mnie wysylal na zwolnienie. a teraz dostaje mi sie za to, ze on ma przejebane w pracy. ostatecznie zaczal rozpakowywac mi walizki. ale zero rozmowy. widze, ze mnie nie rozumie i uwaza za wariatke. ja bym mu to wszytsko zapomniala, chocby na chwile mnie wytedy przytulil.
jest mi zle. od rana placze, czuje ze jestem w stresie. wiem, ze emocje przechodza na dziecko. nie umiem sie opanowac. czuje sie niekochana i niezrozumiana. jak zawsze. w kryzysie to ja sama musze pociagnac ten wozek. wiem, ze jak wyjde, to tylko pogorsze sytuacje. po cholere byl mi pies, teraz dziecko. tak latwo byloby trzasnac drzwiami i zaczac od nowa.
Martwię się, to czekanie na usg to chyba najgorszy czas.
Każdego poranka sprawdzam czy bolą piersi, jak tylko zaczynam lepiej się czuć to od razu się zastanawiam czy wszystko jest dobrze...
Tysiące myśli w głowie i to czekanie ...
Maleństwo proszę rosnij zdrowo i zostań z Nami
Początek 37 tygodnia (8.11) waga młodego 3200 g.Nie wygląda na dużego. Ginka kreci głową na poród cc. Wcześniej mówiła, że zrobi cesarkę przy wadze powyżej 4000 g a teraz że powyżej 4500 g a przy wadze między 4000 a 4500 decyzję podejmie z ordynatorem. To mnie trochę zdenerwowała. Kolejne nocne skurcze i ból okresowy. Wczoraj byłam robić wymaz na tę nieszczęsna ureopllasmę i zawiozłam fiolkę do badania na GBS. Oby chociaż tego dziadostwa nie było. Kolejny nawrót candidy tym razem leczone clotrimazolum globulkami. Na razie ok. Na 19.01 umówiona jestem do ginki w szpitalu by tam na ich usg ustalić faktyczną wagę młodego. Jutro jadę do psychiatry...ech...ginka poleciła by może jeszcze z tej strony spróbować - lęk prze porodem sn. No nie wiem sama przecież nie będę tam histeryzować, że miałam cieżki pierwszy poród, a mówienie o swoich odczuciach to nie jest moja najmocniejsza strona. Zobaczymy co z tego będzie.
mam wyniki krwi. morfologia ogolna lepsza niz ostatnio. praktycznie wszystko w normach.
co do glukozy:
na czczo: 81,4 (przy widelkach 77 -99)
po 1h:125,4
po 2h:106,9 (gdzie max jest 140)
takze kamor z serducha
lekarz jeszcze nie komentowal wynikow, ale raczej nie ma sie do czego przyczepic na moje oko. balam sie cukrzycy ciazowej, ale nie ma powodow do narzekan.
Oleńka wspolpracuje z mama
jak ja bym chciala moc ja utulic juz!!!
9tc 5d
Kolejny tydzień za nami, kolejna wizyta za nami. Rośniemy dalej 
Dziś na usg dzdziol miał 31mm, co daje równo 10tc 0d. Kolejna wizyta za trzy tygodnie 31.01.2018, wcześniej 29.01 mam badania prenatalne, będzie to 12tc3d.
Jutro idę do hematologa, zobaczymy co on powie, czy zostaniemy przy dawce 0,6 fraxi czy bedziemy coś zmieniać. Póki co po dzisiejszej wizycie jestem spokojna, ciekawe na ile ten spokój będzie trwał, in przydałoby się takie małe przenośne usg
. Myślałam o detektorze tętna ale mąż mi wybił to z głowy. Podobno wtedy całkiem zeświruję
. Póki co codziennie podtykam mu cycki pod nos, by utwierdził mnie w przekonaniu że się zmieniają. Ciężkie ma chłop życie teraz ze mną 
Znow plamilam. Co jest nie tak z moim organizmem. Tak jak mialam mala nadzieje ze sie udalo tak calkiem ja stracilam. Czekam na miesiączke. Czyli jeszcze tydzien. A juz zaczal sie pms. Duzy na codzien duzy biust jest ogromny. Niech juz przychodzi. Wtedy zacznieny starania na nowo
Właśnie wróciłam z zajęć ze szkoły rodzenia, było fajnie. Byłam w pepco kupiłam kocyk polarkoy, śpiochy z kaftanikiem na 62 i dwie pieluchy tetrowe. a w rossmannie w promocji z aplikacją 6-ciopak chusteczek mokrych Pampersa za 27 zł.
Dziś miałam zacząć słodyczowy detox, ale zjadłam 3 gałki lodów, nie mogłam się oprzeć, były
pyszne. W ogóle dziś mam napad głodu. ciągle coś jem
8:00 śniadanie 3 kanapki z ciemnym chlebem, wędliną, pomidorem
10:00 kapusta kiszona dwie garście
11:00 serek z jagodami
13:00 kapuśniak + 2 kanapki
14:20 lody 3 gałki
15:40 bułka francuska z wiśnią
19:00 kolacja 2 kanapki z wędliną i pomidorem
oby to koniec na dziś.
dziś szybko zasnę bo ledwo żyję po zakupach.
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 stycznia 2018, 19:15
10 DC no i mamy 10 dzien cyklu i kolejny raz dupa.
Nie wiem z czym walczymy. Dzisiaj byłam na wizycie u Rożka i co ? Powiedział że to że dostawałam bromergon na prolaktynę to bylo. Bezcelowe i faktycznie bo przecie się nie udało.
Dzisiaj na monitoringu Endo 4,18 i 3 pęcherzyki po 20-23 mm czyli owulacja za rogiem .. pije wino jem orzechy i morele ale to nic nie da. Znowu się nie uda.
mam wyniki krwi. morfologia ogolna lepsza niz ostatnio. praktycznie wszystko w normach.
co do glukozy:
na czczo: 81,4 (przy widelkach 77 -99)
po 1h:125,4
po 2h:106,9 (gdzie max jest 140)
takze kamor z serducha
lekarz jeszcze nie komentowal wynikow, ale raczej nie ma sie do czego przyczepic na moje oko. balam sie cukrzycy ciazowej, ale nie ma powodow do narzekan.
Oleńka wspolpracuje z mama
jak ja bym chciala moc ja utulic juz!!!
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.