Patuchna W oczekiwaniu na największy cud 4 września 2013, 13:06

Coraz bardziej myślę, że się nie udało :( Tempka ciągle niska... 36,7 (wczoraj tylko jednorazowo na 36,9 skoczyła...) Nawet jeśli mam jakieś "objawy" to jest na nie zdecydowanie za wcześnie- więc to znak, że mój mózg znów wariacji dostaje :( Ale pozostaje czekanie na @ i może wreszcie pójdę na HSG i wtedy będzie wszystko jasne... (Bo już w tym cyklu to badanie miałam mieć, no ale skręciłam nogę i ginek doszedł do wniosku, że lepiej żebym z nogą w gipsie na oddziale nie leżała...

Myśli , myśli ,myśli .. jedna za drugą jak wąż, wąż który ostatecznie łapie swój ogon i się zapętla. Człowiek jest niby istotą myślącą -wiem ale ja przesadzam. Ostatnimi czasy nawet nie śni mi się nic ,tylko przez sen nadal mielę w głowie myśli, a po przebudzeniu staram je sobie przypomnieć. Marzenia, ehh od zawsze miałam tak żeby zasnąć musiałam myśleć, o czymś przyjemnym więc zazwyczaj były to myśli o marzeniach, wizualizacja ich spełnienia..Teraz uleciały , nie mogę ich odnaleźć , nie marzę a przez to nie mogę zasnąć więc rzucam się w łóżku aż padnę. Nie marzę o niczym, to brzmi jakoś ponuro, żyje ,trwam i tyle. Z dnia na dzień , i ciągle myśle. Popołudniami zabieram psa, i ruszam do lasu, tam w ciszy, oderwana , otoczona cudnym leśnym zapachem , potrafię uspokoić głowę i bardziej racjonalnie analizować. Nic nie idzie po mojej myśli już od dłuższego czasu. Wszystko co zaplanowałam ,czego pragnęłam, dawno runeło pod naporem przeciwności losu i jakoś nie mam siły żeby z tym walczyć. Nadal płynę z prądem, trochę to nawet zabawne , czekać co nowego przyniesie dzień , bez żadnych oczekiwać , na spontanie. Ostatnie dni były ciężkie , stres przez który pewnie moja prolaktyna wylała się ze mnie niczym lawa po erupcji wulkanu i @ przyjdzie wcześniej niż powinna. Nie mogę jeść , mdli mnie z głodu ale na myśl o jedzeniu, o przeżuwaniu , mdli mnie jeszcze bardziej i nie potrafię się zmusić. Dwie kanapki i 3 krokiety to wszystko co wczoraj przełknęłam , nie dało się więcej - dieta cud a waga pokazała już 48.8 kg trochę za mało jak na moje, więc zmuszam się dzisiaj twardo do sałatki z tuńczykiem od której tylko boli mnie brzuch bo chyba zjadłam za dużo -ironia. Jestem kilka dni przed @ więc pewnie hormony tak układają mój nastrój, to minie. Choć właściwie, nie jestem zła czy smutna, jestem nijaka , obojętna . Niech ktoś inny tym kieruje, ja przesiadam się na fotel pasażera i podziwiam widoki ..


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 września 2013, 13:33

frutka :) 4 września 2013, 13:29

dzięki :)

biedronka1982 W poczekalni 4 września 2013, 14:48

Jak ma byc dobrze, skoro na samej gorze nie jest dobrze?! Moja szefowa to tak humorzasta baba, ze strach! Chcialam od niej tylko jeden glupi podpis i czekam juz tydzien. Teraz mam jej maila napisac, bo przeciez przekazanie ustne przez pracownikow biurowych i dostarczenie dokumentu do podpisu nie wystarczy!
Do tego kumpela, ktora niedawno zaszla w ciaze, nie moze dalej pracowac! To dopiero 4 miesiac, ona i ono czuja sie dobrze, ale nie, ma sie trzymac z daleka i najlepiej lezec i pachniec do konca ciazy! A potem pewnie tuz po porodzie stawic sie do pracy zwarta i gotowa! Bo tak latwiej: kasa chorych placi od razu pracownikowi, kierownictwo ma wtedy problem z glowy, nie?!
Teraz wyobrazam sobie moja rozmowe z szefowa o ciazy! O ile sie rozmowy doczekam! Moze juz sobie termin zaklepie? Albo nie, napisze jej maila!
:-P

Starac sie czy sie nie starac strasznie sie BOJE rozczarowac okropnie nie chce znow zobaczyc jednej krechy. Ale co mi tam sprobuje, chociaz i tak nic z tego napewno :( test owu mega pozytywny, nawet sluz plodny dzis zauwazylam a juz myslalam ze nie bedzie go. Nie mam nadzieji, nie mam moze z 5% eh. Corcia poszla do zerowki, chyba ja sie denerwuje tym ze nie mam juz mojej malutkiej coreczki w domciu tylko w zerowce niz ona sama. No ale nawet jak bedzie miec 20 lat i tak bedzie moja mala coreczka :)

Syndrom "wicia gniazda" w pełni aktywny.

Jestem jak na ostrym dopingu. Jem jak smok - non stop i wykonuję milion ruchów - w większości słabo przemyślanych, ale praca idzie do przodu! Nie mogę też spać o jakiejkolwiek koncentracji, czytaniu i wyciszeniu nie ma mowy - nosi mnie.

Walka z materią - dzień 4
Widać już postępy - zwłaszcza w pokoju Malutkiej :) Wprawdzie teraz przedpokój mamy zapchany, ale pod koniec przyszłego tygodnia wszystkie zbędne graty wywieziemy :)

ukvh.jpg

Zabrałam się za pakowanie torby - eeee jak to zrobiłyście? Lista z OVU ma 4 strony!!! - w życiu tego nie skompletuje i nie upcham w jedną torbę! Nie wiem też co dokładnie - np ubranka najmniejsze - średnie, wymieszać? Ile podkładów na łóżko? Ile tych wielkich podpasek? a wkładek laktacyjnych? No i ile pampersów???
No i wychodzi ilu rzeczy jeszcze nie mam: np głupiego szlafroka :/


Brzuch mi się strasznie rozpycha - pojawił się pierwszy wielki rozstęp :/ to teraz już posypią się kolejne? Smaruję brzuch ale Mała rośnie szybciej niż moja skóra może wytrzymać. No ale co mam głodzić ją i siebie bo mi brzucha szkoda? Bez sensu...

Zrobiłam kolarze ze zdjęć sesyjkowych, żeby Was nie zanudzić na śmierć.

juu3.jpg

Powinnam iść spać ale kompletnie mi się nie chce, choć jednocześnie nie mam sił już dziś brykać.


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 lutego 2014, 10:41

Kocur Matka wielu dzieci 4 września 2013, 15:08

Eh.
Troszkę trudniejsze czasy u nas nastały...
Na szczęście z dzidzią wszystko ok :) Była 29.08 na USG i bąbel okazał się nawet o jakieś 1,5 tygodnia większy Oo wszystkie parametry w normie :) Niestety lekarz nawet nie pokazał mi maluszka na monitorze... :/ NFZ. Ale jakoś po połowię pójdę prywatnie na 3/4D i wtedy na pewno nacieszę oczy.
Mój kotek od niedzieli choruje :( Biegunka i wymioty. Na szczęście to chyba nic zakaźnego, bo mamy jeszcze jedną kicię i ona jest zdrowa jak ryba :) Z racji, że był to dzień wolny musieliśmy pojechać do innej przychodni. Brak konkretnej diagnozy- 4 zastrzyki na dzień dobry, przerażony i zestresowany kot no i 250 zł... w poniedziałek i wtorek znów po 4 zastrzyki... dziś z racji, ze poprawy nie widać poszłam do weterynarza obok naszego domu- sterylizowaliśmy tam kicię i chodziliśmy jak coś się działo i zawsze byłam zadowolona z wizyt. Okazało się, ze kota trzeba dokładnie przebadać ( poprzedni lekarz tylko zmierzył temperaturę:/) -jutro zatem z samego rano idziemy na badania. Cholernie się martwię, oby wszystko było w porządku.
Nie dość, że kocisko chore to jeszcze remont w pełni! I końca nie widać. Dopiero co mój kochany zabrał się za salon. Jeszcze tylko pokój dla malucha, korytarz, łazienka i kuchnia <3 Pięknie. Wszytsko drogie jak diabli. Wczoraj pojechałam zamówić firany i zasłony do całego mieszkania, celowo wybierałam dość tanie materiały i co? Niemal 1000 zł :/ eh. Nawet nie chcę myśleć o wyprawce dla małego. Zacznę chyba w przyszłym miesiącu pomalutku kompletować ciuszki i akcesoria, zeby nie zostawić tego na raz.
Mój ukochany ciągle dużo pracuje... Po 10-12 h , a później jeszcze w domu ten remont...
bosh. przytłaczają mnie już i te ciągłe wydatki. Lubię mieć zaplanowane życie od A do Z...

gosia89 udało się po 9 latach 4 września 2013, 17:54

przylazła @ :( miałam nadzieję że może się tym razem udało. ciagle zadaje sobie pytanie dlaczego? Dlaczego znowu się nie udało? 20 raz porażka. może 21 bedzie szczęśliwy? ehh i tak nie wierze już w cud. starac bedziemy sie dalej tylko bym chciala wiedziec jak dlugo jeszcze mam czekać? nawet nie znam przyczyny czemu sie nie udaje ;/

Mąż wrócił z pracy. Siedzimy jemy obiad, nagle...
on: kochanie ale cię rozdęło! chyba dostałaś w końcu okresu, czy jeszcze nie?
Ja mu na to: no właśnie jeszcze nie.
On z uśmiechem: to dobrze!

Kochany mój :)

Więc dalej czekamy...

MILA jak będzie tym razem?? 12 września 2013, 08:07

zapaliło się żółte światło ....hmmm czyżby to był koniec? :-/
W sumie to wydaje mi sie że owu była wcześniej.
No nic - poczekamy , zobaczymy....

Kocur Matka wielu dzieci 4 września 2013, 15:08

Eh.
Troszkę trudniejsze czasy u nas nastały...
Na szczęście z dzidzią wszystko ok :) Była 29.08 na USG i bąbel okazał się nawet o jakieś 1,5 tygodnia większy Oo wszystkie parametry w normie :) Niestety lekarz nawet nie pokazał mi maluszka na monitorze... :/ NFZ. Ale jakoś po połowię pójdę prywatnie na 3/4D i wtedy na pewno nacieszę oczy.
Mój kotek od niedzieli choruje :( Biegunka i wymioty. Na szczęście to chyba nic zakaźnego, bo mamy jeszcze jedną kicię i ona jest zdrowa jak ryba :) Z racji, że był to dzień wolny musieliśmy pojechać do innej przychodni. Brak konkretnej diagnozy- 4 zastrzyki na dzień dobry, przerażony i zestresowany kot no i 250 zł... w poniedziałek i wtorek znów po 4 zastrzyki... dziś z racji, ze poprawy nie widać poszłam do weterynarza obok naszego domu- sterylizowaliśmy tam kicię i chodziliśmy jak coś się działo i zawsze byłam zadowolona z wizyt. Okazało się, ze kota trzeba dokładnie przebadać ( poprzedni lekarz tylko zmierzył temperaturę:/) -jutro zatem z samego rano idziemy na badania. Cholernie się martwię, oby wszystko było w porządku.
Nie dość, że kocisko chore to jeszcze remont w pełni! I końca nie widać. Dopiero co mój kochany zabrał się za salon. Jeszcze tylko pokój dla malucha, korytarz, łazienka i kuchnia <3 Pięknie. Wszytsko drogie jak diabli. Wczoraj pojechałam zamówić firany i zasłony do całego mieszkania, celowo wybierałam dość tanie materiały i co? Niemal 1000 zł :/ eh. Nawet nie chcę myśleć o wyprawce dla małego. Zacznę chyba w przyszłym miesiącu pomalutku kompletować ciuszki i akcesoria, zeby nie zostawić tego na raz.
Mój ukochany ciągle dużo pracuje... Po 10-12 h , a później jeszcze w domu ten remont...
bosh. przytłaczają mnie już i te ciągłe wydatki. Lubię mieć zaplanowane życie od A do Z...

Patuchna W oczekiwaniu na największy cud 4 września 2013, 15:29

Coś mnie podkusiło i.... zrobiłam dziś test... Fakt o 14 ale jest negatywny... z resztą wcale się nie dziwię... Zdziwię się jeśli będzie pozytywny...

Witajcie :)
Przede mną nowy etap się szykuje, gdyż lada dzień moja cudowna sunia urodzi maleńkie pieseczki 256028v8y1zz4y7c.jpg strasznie przeżywam latam co chwile sprawdzać czy wszystko oki bo leży ciągle w budzie i nie chce jej sie nawet wychodzić :( 11lipca było krycie po trzeciej cieczce a to jej pierwsza ciąża :) po 58 dniach powinna urodzić :D czyli w tym tygodniu ...

@ brak... 1 dzień po terminie wyznaczonym przez Ovu. Samopoczucie fizyczne do niczego. Ból jajników jest dziś okropnie uciążliwy, a przez krzyże nie mogę się ruszać. Nie wiem czy no-spa max pomoże choćby na chwilkę. Biegam do toalety tylko sprawdzać czy nawiedziła mnie już ta @, ale żadnego plamienia, kropeczki, nic. Wewnątrz tylko biały śluz przypominający pozostałości globulki. Czuję się już coraz gorzej. Wczoraj nad ranem nudności, nie mogłam zjeść śniadania, później zawroty głowy. Dziś to w zasadzie już sama nie wiem, gdyż spałam tylko 3 godziny, bo miałam dużo pracy. A ten ból jest straszny, czuję taki rozlewający się w brzuchu ognień. Niech ktoś da mi jakiś zastrzyk na sen, by nie czuć tego bólu... Boże, błagam, by to nie było nic złego (żadna torbiel czy zapalenie). Do lekarza jechać nie mogę, gdyż nie mam zbytnio czasu. Praca, praca i budowa. Od wczoraj murujemy drugą kondygnację domu. Mąż chodzi i tylko się irytuje, czepia się o totalne bzdury, robi awantury np o to, że nie zjadłam nektarynki. Wczoraj nie miałam czasu nawet wstać od laptopa i pójść do łazienki, nie mówiąc już o delektowaniu się owocami. Paranoja! Chyba jest zły, że prosiłam, by jego tata nie przyjeżdżał teraz pomagać. Po co jeszcze bardziej pogarszać sytuację? Zarówno ja, jak pewnie też moi rodzice mamy do teścia żal o te kłamstwa. Nawet murarze cieszą się, że go nie ma, bo ostatnio nie był dla nich zbyt miły. Z pewnością cała ta sytuacja nie sprzyja mojej formie.

Witajcie dziewczyny!
Dawno nic nie pisałam :) Ale nawet nie miałam czasu wejść na ovu :) Wracam z pracy przeważnie o 19,30 i nic mi się już nie chce... do tego sprzątanie, obiadek i trzeba się kłaść żeby na 6 wstać :) (jestem tym typem człowieka, który musi odespać swoje, żeby funkcjonować!) :)
W pracy cały czas mam doczynienia z przyszłymi jak i świeżo upieczonymi mamami... jak cudownie było by być jedną z nich...

agaa78 Taka sobie ja:) 1 lutego 2015, 19:50

No mamy brązowy medal w piłce ręcznej Wow..., pora na spacer z psem i nyny do łóżeczka od jutra znowu trzeba czekać 5 dni na weekend:)))Narazie bateria naładowana, do środy powinno wystarczyć energii hihi. Dobrej nocki.

dejzik Czekam i już wiem:))) 4 września 2013, 18:41

Kolejny test zrobiony po południu wyszedł pozytywny, dał mi nadzieje, powiedziałam wreszcie o wszystkim mamie i ona twierdzi ze jeszcze nie wszystko stracone, dopiero 5 dni po planowanej @ więc to za wcześnie żeby było cokolwiek widać na usg, moja mam ma zawsze racje ;) może i tym razem tez? Jutro kolejna beta , zobaczę czy jest przyrost. Może mój maluszek jest bardzo nieśmiały;) tak jak pisałam dopóki nie ma @ jest nadzieja, a ja nie będę sie zmartwień na zapas, muszę dać Fasolki najlepsze warunki żeby sie rozwinęła wreszcie i pokazała. Wygonilam męża po pomarańcze;)

coliberek Działania..działania... 18 marca 2014, 22:05

Rodzice męża pojechali w czwartek, dopiero kilka dni spokoju i normalnego rytmu dnia a ja czuję się jakby to już minęły tygodnie. Ach...bardzo nieładnie z mojej strony ale tak się cieszę tym spokojem, że aż dziś wyspałam się nieprzyzwoicie do 11. :P A co tam..praca poczeka te 3 godzinki, silownia też poczeka...a za to kot uradowany, prawie że z uśmiechem dookoła pyszczka bo w końcu rano mógł dospać razem ze mną. Tak to...na przestrzeni ostatnich 3 miesięcy jak od czasu do czasu jeszcze musiałam dospać, żeby w pełni się obudzić to drzwi do sypialni zostawały zamykane. Bo przeciez od samego rana trwal już harmider w kuchni. :P A tutaj cichuteńko, przyjemnie rzucilismy się z Niutankiem na poduszkę i smakowicie w objęciach przedłuzylismy sobie poranek.

Wiecie co? Mąż zadzwonił do tych pań GIN, co 25.09 stwierdzily, ze musze schudnąć żeby wogóle zacząc cos robić w kwestii bobaska no i nie wiem jak to się udalo ale na poniedzialek mamy wizytę. Haa! CZAPKI Z GŁÓW. Pewnie nie myślały, że tak się zawezmę :P no ale jakos tak...straciłam wenę. Pewnie przez obraz jaki tkwi w mojej glowie...z tym przyjazdem rodziców. Nie wiem, nie poruszałam jeszcze tego tematu. Jakoś nie miałam weny, nie bylo okazji..No tak...przecież jeszcze nie minął tydzień zanim wyjechali. HAHAHAAA

No ale cały czas mam gleboką nadzieję, ze do czasu jak narodzi się im wnuk/czka to brat i siostra męża już cos ze soba zrobią i jak rodzice przyjadą na 3 mies wizy schengen to nie spędzą calych 3 miechów z nami. Brrr..nie, no nie mogę narazie o tym myśleć.

Ale właśnie to zakłocilo moj ogolny entuzjazm. W ogóle uważam, że lepiej by było dać sobie naturalna szansę jeszcze tak do października, do "po Ibizie". Nie tylko ze względu na fakt, ze chcę pracować z mężem, zarabiać kasiorę, bawić się w panią doktor-tłumacza-kierowcę-żonę-sportowca i Bóg wie co jeszcze w jednym. Ale też ze względu na fakt, zę po Ibizie kilka miesięcy będziemy całkowicie na lodzie. Będziemy się unosić na fali przeznaczenia i to własnie wtedy okaże się, który z naszych planów całkowicie wypali i wejdzie w życie.

A z drugiej strony, jak mogę zapomnieć o obsesji ostatnich 2 lat.!!?

Tak prawdę mówiąc czuję się jak na bardzo bardzo wolno pnącym się do góry rollercoasterze .
Nie jestem pewna czy to własnie już bym chciala zjechać w dól, ale też pomimo wszystko sam się wspina na szczyt górki i nie ma na to wpływu. Czuję się jakby jakaś część czasoprzestrzeni nagle się zatrzymała i pomimo, że wiem o tym to jakoś niespecjalnie mi to przeszkadza. A jednocześnie wiem, ze głeboko wewnątrz mnie nie chcę, żeby stala.
Ach..zagmatwane to jest.

A pozatym co ja tu biadolę, jak porządkując biuro znalazłam 4 tabletki Clo... i co?
No i ciiiiiiiiii....i nie wiedząc że w poniedziałek będą mnie oglądać łyknęłam te tabletki w dn 5-9 :D No co? Może akurat wyrośnie jajko. Zamówiłam też testy owu, zeby może sprawdzić czy Owu dochodzi do skutku.

Więc sama sobie zaprzeczam mówiąc że zapał opadł.

To właśnie tak jak się czuję. Chcę i nie chcę teraz. Im bardziej chcę tym bardziej zastanawiam się czy ja tak właściwie wiem czego chcę i co to jest, co to oznacza, jakie zmiany itp A z kolejnej strony, to czas leci..i nie chcę być babcią-mamą, chcę być sprawna i cieszyć się razem z dorastającymi dziećmi za te 20-30-40 lat.

Ach..ja juz lepiej pójdę spać.

Głupio wyszło z tym Clo, przecież nie powiem paniom gin że znalazłam to łyknęłam, żeby zobaczyć co się stanie. :P No ale plusem ogólnym jest to, że w pn będzie 16 dzień cyklu i skoro będą się TAM rozglądać pewnie zauważą czy byla już owu czy jeszcze nie. W końcu będę miała mój wymarzony monitoring. hiijui

Buziaki
:*

frutka :) 4 września 2013, 18:51

Ostatnio odkryłam, że coraz mniej już na mnie działa gadanie innych o ciąży, i że już pora itd. itp. Jest tego tyle, że już grę aktorską mam opanowaną. Za to widzę, że mojemu mężowi chyba z tymi całymi problemami i gadaniem coraz gorzej, niestety.. Równowaga musi być.. Jednak tym, co z pewnością by mnie ruszyło, to ciąża wśród bliskich osób..nie to żebym życzyła komuś źle, po prostu ja bym sobie z tym nie radziła..
Z drugiej strony: że inni ludzie nie mają wyczucia... chciałabym im wszystkim to kiedyś powiedzieć, jak to jest...jakie to przyjemne.. zrobię to! jak zajdę w ciążę i będę bliska porodu to to zrobię! postanowione!
Hehhehe i jeszcze jedno: już sobie wyobrażam plotki w pracy jak pójdę do szpitala na laparoskopię i zwolnienie będzie podpisane przez ginekologa! :D cudowne :) hehehehe

niestety zaczelam plamic wiec pewnie jutro przyjdzie cholerna @ jestem juz zmeczona smutna i zla na to wszystko :(

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)